Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Skinęła tylko łbem na te wyjaśnienia, bardziej do siebie niż do Baraniej Łapy. Jeśli nie urządzał sobie dalekich wycieczek to nie było w tym nic niepokojącego czy wymagającego interwencji.
- Niee, jakoś nigdy nie było okazji czy nauczyciela pod ręką. - przyznała bez większego skrępowania, chociaż jakiś jego cień pozostawał (wstyd przyznawać przed swoim terminatorem, że się czegoś nie potrafi, prawda?). - Ale brzmi jak przydatna umiejętność i w sumie znam kogoś kto powinien wiedzieć to i owo o łapaniu ryb, więc jak się uda z niego wycisnąć jakieś informacje to mogę się nimi z tobą podzielić. - zaoferowała, by przede wszystkim uspokoić swoje sumienie. Jeśli Barania Łapa chciał nauczyć łowić ryby to jako dobry mistrz powinna mu w tym pomóc, albo poprzez naukę, albo podsunięcie mu innego nauczyciela. Pozostawianie samego sobie nie wchodziło w grę.
- Chciałam z tobą porozmawiać dzisiaj o Kodeksie. - poinformowała w ramach wstępu do tematu, gdy wkraczali między Wysokie Drzewa. - Wspomniałeś, że nie lubisz, nie znosisz, pierwszej zasady. Dlaczego? - w jej tonie nie czaiło się nic oprócz czystej ciekawości.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Uśmiechnął się z zadowoleniem na te słowa. Bardzo ucieszyła go ta propozycja, nie spodziewał się jej.
– O, byłoby super! Kto wie coś o rybach? – zapytał z zaciekawieniem. Jako pierwszy na myśl przyszedł mu Rysi Pomruk, bo poprzedni nauczyciel opowiadał mu o tym, że ma znajomych w Klanie Rzeki. Barania Łapa spodziewałby się, że jeśli ktokolwiek wie coś o łowieniu ryb, to jest to właśnie on.
Pytanie Roziskrzonej Nocy natychmiast zgasiło w nim jednak tę radość. Zastąpiła ją zapowiedź złości, jaką zawsze odczuwał, kiedy myślał o pierwszej zasadzie Kodeksu Wojownika. Powstrzymywał się jednak, przynajmniej częściowo. Nie chciał dać mistrzyni pokazu wściekłości. Ale jeśli było coś, co naprawdę mu przeszkadzało, co naprawdę stanowiło jego zmartwienie, to była to właśnie ta zasada i myśl, że będzie musiał przysięgać jej przestrzeganie.
– Każde nam oddawać życie. Dobrowolnie umierać. – wyjaśnił ponuro – To okrutne. Śmierć sama w sobie jest straszna, dla umierającego i dla jego bliskich. Myśl, że mamy chętnie tracić życie, z własnej woli, wydaje się być okrutnym żartem. A jeśli tego nie zrobimy, trafimy na wieczność do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd. Uważam, że to potworne
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Ach, Łabędzia Szyja. - odparła z lekkim zakłopotaniem, które zaraz postanowiła zamaskować kolejnymi słowami. - Jest z Klanu Rzeki, więc myślę że kto jak kto, ale on z pewnością jest wiarygodnym źródłem wiedzy. Tylko wiesz, inny klan, więc ciężej się spotkać i znaleźć chwilę na naukę.
A patrząc na to, że dotychczasowe spotkania zaczynały się od lania po mordach to już w ogóle nie wiedziała jak poruszyć temat łowienia rybek. Co w ogóle mogła zaoferować w zamian za taką wiedzę? Byli ziomeczkami od sparingów, nie najlepszymi przyjaciółmi, by mogła bez wahania prosić o takie przysługi.
Zmarszczyła brwi słuchając odpowiedzi. Wydawało jej się, że rozumie o co chodzi Baraniej Łapie, ale nie potrafiła mu zwyczajnie przytaknąć i na tym zakończyć tematu. Chociaż może to by było rozsądne, skoro jednak widać było, że ta kwestia drażni białego kocura. No cóż.
- Wiesz, tu nie chodzi o śmierć z własnej woli, przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze patrzyłam na tę zasadę jako hm... nie o klan jako całość tylko pojedyncze koty? W tej zasadzie nie chodzi o umieranie tylko bronienie. I wiadomo, zawsze lepiej jest żyć niż umrzeć, ale nie ma tu kotów, które chciałbyś chronić bez względu na wszystko? - machnęła niepewnie burą kitą i przeszła parę kroków w ciszy nim zdecydowała się dokończyć myśl. - Cały Kodeks jest, hm, każdy rozumie go jak chce. Gwiezdni nie sprecyzowali jakoś bardzo zasad, chociażby słowo przywódcy jest prawem. Niby jasna zasada, racja? Bez względu na wszystko słowo przywódcy powinno być niepodważalne i tyle, ale w praktyce to nie do końca tak działa. Przede wszystkim musisz sam myśleć, jeśli widzisz wyraźnie, że decyzja przywódcy nie ma najmniejszego sensu to nie będziesz skazany na wieczne potępienie za to, że się nie podporządkujesz. To samo z umieraniem w obronie Klanu. Nikt nie chce żebyś bezmyślnie rzucał się na pewną śmierć jeśli wiesz, że są inne rozwiązania. Jasne, to bardzo szlachetnie umrzeć w taki sposób, ale takie ofiary nie mają najmniejszego sensu jeśli były wymuszone ślepym podporządkowaniem zasadom. - odetchnęła na koniec. Nie szykowała przemowy na ten temat dzisiaj rano, więc nie miała pewności czy za bardzo nie namieszała. Mogła mieć tylko nadzieję, że koniec końców udało jej się przekazać fo co chciała.
Poruszyła ciemnymi uszami słyszac szum strumyka.
- O, oto Czarny Ogon, a za nim Tereny Niczyje. - rzuciła lżejszym tonem, wskazując nosem w stronę wody do której się zbliżali. - Tu łowiłeś? - dopytała kontrolnie nim skręciła by dalsza trasa szła zgodnie z biegiem rzeki.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Rozpoznał tereny, na których się znaleźli niemalże od razu. Nie przyglądał się im wcześniej zbyt uważnie, ale zapach w połączeniu z widokiem rzeki i połaci trawy, przywołały wspomnienia. Dlatego najpierw odniósł się do tej części wypowiedzi Roziskrzonej Nocy.
– Mhm. – potwierdził, kiwając głową – Właśnie tutaj. Trochę dalej, jeśli pójdziemy wzdłuż rzeki, to trafimy na miejsce, w którym ją przeciąłem. To chyba już bardzo blisko. Ale tak, to właśnie ten teren.
Komentarz do jej słów na temat Kodeksu zostawił na później. Gryzło go to wszystko. Nie był pewien. Tak, z jednej strony to, co mówiła jak najbardziej miało sens, lecz równocześnie czuł głęboki niedosyt. Niepewność. Nie potrafił wciąż pogodzić ze sobą tego wszystkiego.
– Nie podoba mi się ta niejasność. Być może tak, pozostawia pole do interpretacji i daje więcej dowolności, zamiast wyznaczać surowe zasady, których nie można przekroczyć, ale z drugiej strony ciężko byłoby mi powiedzieć, że to wszystko trzyma się kupy. Kara za złamanie Kodeksu jest surowa, a tak naprawdę nie wiadomo do końca kiedy się go łamie. Widzisz, myślę, że te zasady powinno się sformułować inaczej. – wyjaśnił. Czuł, że bunt, który w sobie nosił, osłabł, ale na jego miejsce wlała się niepewność. Wcześniejsza wizja świata rządzonego przez surowe zasady została zastąpiona przez rozchwianą niespójność i brak konsekwencji – Tak naprawdę nie wiem, jak bym zareagował. Nie potrafię stwierdzić, czy gdyby to było konieczne dla dobra najbliższych, to potrafiłbym lub chciałbym oddać za nich życie. Być może to bardzo szlachetne. Nawet gdybym próbował wyobrazić sobie, że faktycznie tak właśnie chciałbym postąpić, to nie dam rady stwierdzić czy kiedy przyszłoby co do czego, to zareagowałbym w ten sposób. I nie chodzi mi wcale o tchórzostwo lub przedkładanie własnego dobra nad czyjeś.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Pokiwała łbem. Czyli jednak łowił w strumyku. Ale może to i lepiej niż gdyby wybrał się nad rzekę po drugiej stronie wichrowych terenów, bo tam to już za wiele nie trzeba było żeby się utopić.
Nie zdziwiła się, że wrócił temat Kodeksu. Ba, byłaby wręcz rozczarowana, gdyby po jej wypowiedzi Barania Łapa jedynie pokiwał głową i postanowił nie komentować tego już nijak. Jednak z drugiej strony... lubiła nie myśleć zbyt wiele o zasadach obowiązujących wojowników, lubiła zbywać wszystkie wątpliwości tym, że nie ma narzuconej interpretacji i jakoś żyć dalej swoim życiem. A teraz niewygodne fakty były przed nią.
- Z Kodeksem jest taki problem, że to Gwiezdni podarowali go w takiej formie, a ze zmarłymi ciężko kłócić się o doprecyzowanie zasad. To nie jest coś co ty czy ja, czy nawet Lawendowa Gwiazda możemy zmienić. - skrzywiła się. Może Lśniąca Sadzawka by mogła skontaktować się z Gwiezdnymi w tej sprawie? Ale to brzmiało już jak sprawa dotycząca całego lasu. Nikt nigdy głośno nie krytykował Kodeksu, przyjmowali go w takiej formie w jakiej był. Ale czy to znaczyło, że wszyscy byli zadowoleni z niejasnych zasad? Potrząsnęła łbem. - W jaki sposób byś je w takim razie sformułował? - niegroźne pytanie. Teoretyczne. Takie wynikające z ciekawości, a nie chęci naplucia przodkom w twarz. Nie zatrzymywała się przy Czaplich Gniazdach, nie było potrzeby skoro Barania Łapa już był zaznajomiony z tymi terenami. Jedynie dla porządku poinformowała go, że to istotny punkt graniczny.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
W pewien sposób Roziskrzona Noc miała rację. Ale mimo wszystko ciężko było mu wierzyć w to, że był jedynym kotem, którego męczyły wątpliwości przy tym punkcie Kodeksu, że to on był pierwszym, który dostrzegał okrucieństwo tej zasady i ryzyko w przysięganiu, że będzie się jej przestrzegało. Otrzymanie imienia wojownika stawało się z tej perspektywy sprawą naprawdę poważną, czymś, co trzeba naprawdę przemyśleć, a nie jedynie punktem do odhaczenia w rozwoju. Albo przysięgasz, że w razie potrzeby oddasz życie za Klan, albo musisz wyrzec się swojej rodziny i odejść. Tutaj nie było dobrej decyzji, nie było możliwości prawdziwego, wolnego wyboru.
– Chciałbym, żeby zamiast tego Kodeks mówił o troszczeniu się o swój Klan. O dbaniu o każdego członka – odpowiedział bez wahania, obrzucając Czaple Gniazda szybkim spojrzeniem – Terminatorzy są karani zajmowaniem się legowiskami starszyzny i kociąt. Jak karą może być troszczenie się o klanowiczów, zajmowanie się nimi? To obowiązki, ale obowiązki konieczne, które trzeba wykonywać świadomie. Nie polujemy za karę. Czemu inne formy troski traktowane są w ten sposób? Rozmawiałem o tym z Lawendową Gwiazdą, ale zupełnie tego nie rozumiała. – westchnął z żalem – Nie da się mówić o oddawaniu życia, kiedy tak podstawowe sprawy są zaniedbywane. Nie da się mówić o oddawaniu życia, kiedy Klan jest podzielony, tak jak my teraz i brakuje zaufania. Po sytuacji z Klanem Pożogi czasem mam wrażenie, że zamiast jedności i wspólnego dobra widzę samotników, koty, które pomimo należenia do Klanu próbują raczej przetrwać na własną łapę.
Wylewał z siebie żale, które męczyły go przez kilka ostatnich księżycy.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Nie przerywała Baraniej Łapie, czekała aż wyrzuci z siebie wszystko. I momentami nie rozumiała o co chodzi, próbowała sobie to wszystko poukładać, ale miała wrażenie, że przeskoczyli w tej rozmowie z Kodeksu na coś innego. Na coś bardziej przyziemnego, dotyczącego bezpośrednio ich klanu. Nie spodziewała się, że na treningu dopadną ją te wszystkie myśli, które radośnie spychała w kąt świadomości. No tak. Teraz przynajmniej byłaby w stanie wyjaśnić Płomykowi dlaczego nie mogła, jak rozsądny kot, znaleźć sobie kogoś w Klanie Wichru i przestać idiotycznie tracić czas. Bo to nie klan tylko banda samotników. Może dlatego Lawenda tak chętnie zawarła sojusz z inną bandą samotników (jak ona wtedy określiła koty należące do Pożogi? W wyjątkowo słabym świetle ich przedstawiła, tego Iskra była pewna).
- Przed sytuacją z Klanem Pożogi też idealnie nie było. - och, w Wichrze nigdy nie było dobrze, szkoda że głuchła ilekroć brat próbował jej to wytłumaczyć. - Jeśli przed tamtą ceremonią można było jeszcze mówić o jakimś zaufaniu tak po niej... na pewno nie pomaga, że Lawendowa Gwiazda nigdy nie wróciła już do tego tematu. Lśniąca Sadzawka miała skontaktować się z Gwiezdnymi? Już dawno temu. Wszyscy żyją w niepewności, nie wiadomo na czym stoimy, więc nic dziwnego, że teraz przypominamy bardziej grupę samotników próbujących przetrwać niż prawdziwy Klan. - machnęła burą kitą. To już nie chodziło nawet o Pożogę, a o to, że przywódczyni miała ich głęboko pod ogonem. - Nie mówię, że to dobre, bo nie jest. Skoro już należymy do Klanu to dobrze by było się czuć jak kot należący do Klanu. I jakby dało się naprawić Wicher to ja bardzo chętnie, ale to przede wszystkim zależy od przywódczyni, która... nawet nie wiem. - czy Lawendzie w ogóle zależało na zjednoczonym Klanie? Dla każdego normalnego przywódcy to istotna kwestia, a w przypadku niebieskiej kotki Iskra nie widziała jakiegokolwiek zainteresowania kwestią. Potrząsnęła łbem. - Zeszliśmy z tematu. Mówiłeś o problemach leżących w Kodeksie, ale podział Wichru wynika z zupełnie innych spraw niż niejasne zasady obowiązujące wszystkie Klany. W Kodeksie nie ma żadnego punktu, który mówi o tym by karać terminatorów opieką nad starszyzną i kociętami. Jasne, dalej mówi o umieraniu za Klan, ale mówił o nim też wcześniej, gdy Klan Wichru nie był podzielony. Rozsądniej by było zmienić Klan niż Kodeks. - wskazała łbem w stronę pobliskich krzewów. - Przed nami Bujny Janowiec.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Dopiero teraz zorientował się, że w swoim smutku i niepokoju i przyszłość odpłynął od faktycznego tematu. Że zaraz po tym, kiedy udzielił właściwej odpowiedzi poruszył zupełnie inną kwestię, czyniąc to, co mówił zupełnie niezrozumiałym dla Roziskrzonej Nocy.
– Tak, to prawda. – zreflektował się szybko – Ale wciąż wolałbym, żeby Kodeks nie mówił nic o umieraniu. Chciałbym, żeby podkreślał opiekę, troskę, jedność. Wtedy to byłoby dla wojowników większym priorytetem na codzień, zamiast zasadą, której przestrzeganie ciężko obiecywać i którą samą w sobie ciężko do końca zrozumieć, tak, jak mówiłaś. Mam wrażenie, że większość Kodeksu jest prosta, łatwa w odbiorze i nie trzeba jej interpretować. Przynajmniej ta część, którą już znam. – wyjaśnił.
Okazało się, że poprawnie przewidywał stosunek, jaki koty miały do Lawendowej Gwiazdy. Ucieszyło go, że tak przypadkowo mieli szansę porozmawiać teraz na ten temat. Mógł się podzielić z nią szczegółami rozmowy z Lawendową Gwiazdą i ustaleniami, jakie razem poczynili.
– Rozmawiałem o tym z Lawendową Gwiazdą. Doradziłem jej, co robić. Za jakiś czas zwoła zebranie, podczas którego omówi całą sytuację. Ona jest... bardzo niepewna siebie. Bardzo rozchwiana, pełna strachu i braku wiary we własną siłę. – powiedział – Ale kocha Klan Wichru i chce zrobić wszystko, co może, żeby zakończyć tę sytuację. Odzyskać zaufanie. Połączyć Klan. Nie wiem, czy jej się to uda, ale planowałem już razem z nią, radziłem, jak powinna się zachować. Wydaje mi się, że zrozumiała. Mam taką nadzieję.
Rozmawiali o rzeczach ogromnej wagi. Barania Łapa starał się jednak wciąż zwracać uwagę na drogę, którą szli, nawet jeśli Bujny Janowiec był znacznie mniej interesujący od przyszłości Klanu Wichru.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Mm, rozumiem. Z pewnością byłoby przyjemniej, gdyby te zasady tak były sformułowane. I gdyby już na samym wstępie nie straszyli umieraniem. - przytaknęła, gdy wrócili do głównego tematu. Nie była pewna czy to rzeczywiście by zmieniało cokolwiek, ale trzeba było przyznać, że Kodeks, który już w pierwszym punkcie mówi o obowiązku umierania za Klan, nie zachęcał do zapoznania się z całością.
Nie można powiedzieć, że Roziskrzona Noc będzie spać spokojniej po Barankowych wyjaśnieniach odnośnie tego jak wygląda sytuacja z ich przywódczynią. Bardzo niepewna siebie. Pełna strachu. Bez wiary we własną siłę. To zdecydowanie nie były cechy, którymi powinno się opisywać najważniejszego kota w Klanie. Paskudna wyliczanka, a najgorsze w tym wszystkim było to, że prawdziwa. Bura zawsze trzymała się na pewien dystans od przywódczyni, najpierw dlatego, że istniała szansa, że to z jej winy Jodłowa Igła straciła życie, później dlatego, że... tak po prostu, nie chciała jej przeszkadzać. W efekcie nie poznała jej nigdy bliżej, ale powierzchowne obserwacje starczyły by wysnuć podobny wniosek. Dopiero wszystko co padło po ale było zaskoczeniem. Pocieszającym zaskoczeniem, chociaż w niektóre rzeczy ciężko było uwierzyć (czy rzeczywiście kochała Klan Wichru?).
- To pozostaje mieć nadzieję, że rzeczywiście zrozumiała i wszystko pójdzie zgodnie z tym waszym planem, co? - uśmiechnęła się do terminatora. Czy wierzyła, że uda się rozwiązać wszystkie ciążące nad Wichrem problemy? Nie. Ale byłoby niezwykle miło, gdyby to była realistyczna wizja. - Może z nią porozmawiam, przydam się na coś. - dodała w zamyśleniu.
Z którego zresztą zaraz wyrwał ją ostry smród Grzmiącej Ścieżki. Zamrugała kilkukrotnie. Co tak szybko? Mieli aż tak dobre tempo czy po prostu obecny temat pochłaniał bardziej niż klepanie kolejnych punktów Kodeksu i dlatego wydawało się, że czas szybciej mijał? Skręciła na północ by nie wyszli poza tereny klanowe. - Jakbyś poszedł tam dalej prosto przed siebie to byś dotarł do Grzmiącej Ścieżki zaraz. Kojarzysz co to takiego?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Poczuł smród, który był dla niego całkowitą nowością. Przez chwilę spodziewał się niebezpieczeństwa, dopiero kiedy mistrzyni powiedziała mu, że to woń Grzmiącej Ścieżki, połączył wszystkie wątki.
– Mhm. Słyszałem o Grzmiącej Ścieżce, jeszcze w opowieściach, kiedy byłem kociakiem. Tata mówił, że jest niebezpieczna, poruszają się po niej Potwory, które bez problemu zgładzą kota jednym uderzeniem. Ale nigdy jej nie widziałem.
Pokiwał głową w odpowiedzi na jej propozycję. Rozmowa z Lawendową Gwiazdą mogła być dobrym pomysłem. Ale oprócz tego Roziskrzona Noc wspomniała właśnie o tym, czego bał się najbardziej.
– Dokładnie tak. Wiesz, martwię się, że to wszystko nie ma szans się powieść. Że mimo naszych rozmów i ustaleń nie uda jej się zmienić swoich działań. Chcę wierzyć w to, że tak będzie i... staram się upychać z tyłu głowy złe scenariusze. Ale jednocześnie nie mogę pozbyć się myśli, że powinienem próbować coś zrobić w razie gdyby Lawendowa Gwiazda zawiodła. Wiesz, obmyślić inny plan. – powiedział. Słowa wychodziły z jego pyszczka powoli, tak jakby zastanawiał się nad każdym zdaniem – Ale to nie wszystko. Zaryzykowałem, Roziskrzona Nocy. Zaryzykowałem i powiedziałem jej, że powinna poważnie zastanowić się nad zmianą zastępcy. Że z Białym Puchem u boku ta walka będzie znacznie cięższa, jeśli nie niemożliwa.
Zawiesił głos, wstrzymując oddech. Czuł się tak, jakby knuł za plecami całego Klanu.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Grzmiąca Ścieżka ciągnie się wzdłuż granicy aż do Klanu Rzeki. Więc jak chcesz to możemy później podejść ją zobaczyć. - zaoferowała. Czy uważała, że wycieczka tam to atrakcja dnia? A skąd. Ale lepiej żeby pierwszy raz zobaczył Grzmiącą Ścieżkę na treningu niż gdyby sam miał tam się wybierać. - Ale fakt, jest niebezpieczna. Tyle dobrego, że Potwory z niej nie schodzą z reguły.
Zaraz po wyznaniu, którego zupełnie się nie spodziewała, potrzebowała chwili żeby przeanalizować jeszcze raz słowa, które dopiero co usłyszała. Maszerowała przed siebie w milczeniu, ze spojrzeniem zawieszonym na nieokreślonym punkcie poza horyzontem. Nie przesłyszała się, prawda? Jej terminator rzeczywiście zasugerował przywódczyni, że lepiej się zna na przewodzeniu klanem i dobieraniu do tego prawej łapy? I dalej maszerował obok Iskry w jednym kawałku, więc najwyraźniej za to nie oberwał. Co za Klan... Odetchnęła głęboko.
- I jak na to zareagowała? - spytała w pierwszej kolejności, bo w tej chwili właśnie to wydawało jej się najistotniejszym pytaniem. Co Lawendowa Gwiazda zrobiła, gdy terminator udzielił jej takiej rady? Fakt faktem ta rada nie była wcale głupia, bo każdy by przyznał, że z jedną miękką kluchą na stołku Klan sobie poradzi, ale przy dwóch zaczyna się robić problematycznie. Szczególnie w obecnej sytuacji, gdy Wicher był podzielony. Nie miała nic do byłej mistrzyni swojego brata, tylko że w tej chwili ich Klan nie potrzebował kaczej mamy, z którą kotka się ciągle burej kojarzyła. Zresztą nawet jeśli obecna zastępczyni była słabym połączeniem z Lawendową Gwiazdą to pojawiał się jeszcze inny problem... - Tylko kto by mógł zająć jej miejsce? Tak żeby to miało sens?
Nie widziała nic złego w tej rozmowie. Nie planowali przecież przewrotu w Klanie. Tylko się zastanawiali co by było dla niego najlepsze, prawda? A przynajmniej tak mogła sobie to tłumaczyć, bo pewnie rozsądny mistrz by uciął temat. Powoli wkroczyli na Wydeptane Ścieżki.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
– Mam lepszy pomysł. – odpowiedział. Cieszyła go rozmowa, którą teraz prowadzili i nie chciał kończyć jej na tym dniu treningu – Może przejdziemy się niedługo razem na polowanie i przekroczymy razem Grzmiącą Ścieżkę? Pokażesz mi jak to się robi. Dzisiaj możemy po prostu obejść do końca granice. – zaproponował z uśmiechem. Polubił Roziskrzoną Noc.
– Lawendowa Gwiazda ufa mi. Przyjmuje moje słowa, nawet kiedy jej się nie podobają. – choć w rozmowie z przywódczynią początkowo bał się dzielenia się swoim pomysłem, to jego obawy szybko zostały rozwiane. Jak praktycznie zawsze - zareagowała dobrze, kiedy dzielił się z nią swoimi pomysłami – Nie sądzę, żeby ostatecznie to zrobiła. Uważam, że to błąd i boję się jego konsekwencji. Wolałbym umieć ją przekonać, ale w tym przypadku to może być niemożliwe.
I on milczał teraz przez chwilę. Tak samo jak wcześniej, w rozmowie z Lawendową Gwiazdą, nie potrafił udzielić dobrej odpowiedzi na to pytanie. Ponownie mierzył się z tą samą zagwozdką. – ...nie wiem, kto byłby właściwym wyborem. Lawendowa Gwiazda w naszej rozmowie zaproponowała Ostry Kolec. Spytałem wprost o to, kogo innego widziałaby na stanowisku zastępcy, dlatego to powiedziała. – dodał jeszcze wyjaśniająco, żeby przypadkiem błędnie nie zasugerować Roziskrzonej Nocy, że przywódczyni faktycznie posłuchałaby jego rady.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Polowanie po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki? - spytała w zamyśleniu, niby to zastanawiając się nad odpowiedzią. Nie musiała nad nią wcale myśleć, więc zaraz uśmiechnęła się promiennie. - Jasne, czemu nie, to dobry pomysł.
Z początku kiwała tylko głową, przyjmując do siebie kolejne informacje. Może gdyby spędzała więcej czasu w obozie niż na granicach to by po prostu wiedziała, że Barania Łapa jest blisko z Lawendową Gwiazdą, a nie wyciągała takie wnioski z ich obecnej rozmowy.
- Problemem w tej sytuacji może być to, że Biały Puch jest dobrym kotem. Jedyne co jej można zarzucić to to, że raczej nie jest tym zastępcą, jakiego Klan Wichru teraz potrzebuje. - trzepnęła ogonem. - Nic dziwnego, że Lawendowa Gwiazda może mieć wątpliwości przed podjęciem wyboru. - dodała niechętnie. Może jeśli skład obecnej władzy się nie zmieni to do Białego Puchu również warto wybrać się z rozmową? Albo podpytać Płomyka o zdanie, chociaż już teraz mogła zgadywać, że brat spisał ten Klan na straty. I zaraz się okaże, że nawet jeśli Biały Puch nie jest idealnym zastępcą w obecnej sytuacji, to wśród klanowych kotów spełniających wymogi lepszego kandydata i tak nie znajdą. Bura skrzywiła się na wspomnienie niebieskiej wojowniczki. Może nie byłaby taką złą opcją, bo zdecydowanie była twardsza od obecnej zastępczyni, ale jeśli wierzyć lustrzanemu odbiciu Iskry to ogólna wichrowa sytuacja wcale by się nie poprawiła po takiej zmianie. Teraz było beznadziejnie, jasne, ale chociaż w miarę stabilnie w tej beznadziejności.
- Jak byłam kociakiem to zastępcą była moja starsza siostra, Barwna Ścieżka. Ona... dobrze równoważyła Lawendową Gwiazdę, z tego co pamiętam. Przy niej Lawendowa Gwiazda chyba była pewniejsza siebie? Albo aż tak nie rzucało to się w oczy. - potrząsnęła łbem. - Ciekawe czy gdyby nie zaginęła to czy obecna sytuacja w Klanie wyglądałaby tak samo czy uniknęlibyśmy rozłamu. - ominęła wystający korzeń.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
- Myślę, że nie byłoby wcale lepiej, gdyby Barwna Ścieżka nie zniknęła z Klanu. - pokręcił głową - Lawendowa Gwiazda nie konsultowała z Białym Puchem swoich decyzji. Ale to czego naprawdę się boję… - zaczął i zawiesił głos.
-Przez chwilę szedł w milczeniu, obserwując tereny przez które przechodzili. Wiele przerw robił podczas tej rozmowy.
- Boję się co będzie, kiedy to Biały Puch obejmie stanowisko przywódczyni. Przecież to będzie katastrofa. - wyszeptał. Właśnie to było najgorsze. Słaby zastępca, nawet w połączeniu z Lawendową Gwiazdą wydawał mu się być lepszy niż przywódczyni, która ma problemy z zabraniem głosu. Jak będą patrzyły na nich inne Klany?
- Przypomnisz mi jakie są obecnie władze w innych Klanach? - zapytał nagle. Ostatni raz z Rusin Pomrukiem rozmawiali o tym bardzo dawno temu. W tym czasie musiało się coś zmienić.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Najpierw ten klan musiałby w ogóle dotrwać do przejęcia władzy przez Biały Puch, a póki co wszystkie znaki wskazywały na rozsypkę. Więc nie komentowała tego już w żaden sposób, nie chcąc wprowadzać ponurej atmosfery. Czy dodatkowo jej nakręcać, bo rozmowa dawno przestała być wesoła.
- Mm, jasne, nie ma sprawy. - rzuciła nie przerywając marszu. - Oto Ukryty Pagórek w ogóle. Ale do rzeczy. W Klanie Gromu przywódczynią jest Żubrza Gwiazda, jej zastępcą Cyprysowa Łuska, medykiem Truskawkowy Gąszcz, terminatorem medyka jest Wieczorna Łapa. W Klanie Rzeki jest Ćmia Gwiazda, zastępcą jest Kosowa Pieśń, a medykiem Barwna Woda. No i oczywiście jeszcze Klan Cienia jest, tam rządzi Polna Gwiazda. Zastępcą jest Wirujące Pióro. Medykiem jest Ciernisty Kwiat i ma aż trzech terminatorów, Bladą, Sienną i Pochmurną Łapę. - po zakończeniu wyliczanki zamilkła na moment. Chyba nikogo nie pominęła, nie? O żadnym Rzecznym terminatorze medyka nie słyszała, pozostałych imion nie przekręciła, chyba wszystko w porządku? Ale to przypomniało jej o kolejnym pytaniu. - Właśnie, mówiłeś, że miałeś rangi, racja? To opisz mi je. Tak krótko, wiesz, żebym wiedziała po prostu, że rzeczywiście je kojarzysz.