Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
W zasadzie ucieszyło go to, że nie kontynuowali już tematu. Tak jak zawsze, wolał się póki co od niego odrywać. Ale wiedział też, że nie może zostawiać tych wątpliwości niewypowiedzianych. Że będzie musiał wyrazić je na głos i przepracować. Inaczej lęki nie znikną, a on sam nie będzie w stanie pracować w kierunku polepszenia sprawy.
- Dzięki. - odpowiedział. To faktycznie się przydało. Kilka kotów obejmujących stanowiska zdażyło się zmienić, ale resztę pamiętał - Jasne. Bez problemu. - odpowiedział - Przywódca sprawuje władzę w Klanie i podejmuje decyzje. Prowadzi ceremonie. Zastępca wspomaga przywódcę i zastępuje go w razie czego. Dba o organizację treningów, patroli i polowań. Zostaje przywódcą po śmierci poprzedniego, wtedy otrzymuje dziewięć żywotów i imię Gwiazdy. Ale jeśli jest już starszy, może ustąpić miejsca innemu kotu i samemu przejść do starszyzny. Starsi to koty, które z racji wieku albo zdrowia nie mogą już zajmować się pracą. Nie polują, nie chodzą na patrole, nie trenują terminatorów. Dba o nich reszta Klanu. Medyk dba o zdrowie kotów, leczy je. Kontaktuje się z Gwiezdnym Klanem i interpretuje przepowiednie. Może doradzać przywódcy. No i szkoli terminatorów, którzy po ukończeniu treningów zostaną jego pomocnikami, mają w zasadzie takie same obowiązki, ale podlegają zwierzchnictwu medyka. Później jeden z nich zostaje medykiem. Wojownicy patrolują tereny, polują i trenują terminatorów. To większość Klanu, koty, które ukończyły już swój trening. Terminatorzy po skończeniu treningu na ceremonii otrzymują nowe wojownicze imię. Dbają o legowiska kociąt i starszyzny. Kocięta to młode koty, które w wieku sześciu księżyców mogą zostać terminatorami. Wtedy dostają swoje pierwsze obowiązki. Matki dbają o kocięta. Każdy wojownik może pełnić tę rangę po konsultacji z przywódcą, nawet jeśli nie ma kociąt. Później wraca na swoje poprzednie stanowisko.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Słuchała przytakując co jakiś czas głową. Ogólnie była zadowolona z odpowiedzi, Barania Łapa zresztą mieszkał w klanie nie od dziś, dziwne by było gdyby nie kojarzył w większym czy mniejszym stopniu jak funkcjonowały poszczególne rangi, prawda?
- No i super. Tylko nie wspomniałeś o pomocnikach medyka, czyli terminatorach którzy przeszli trening medyczny i pomagają teraz głównemu medykowi. - dodała jeszcze. O tej randze łatwo coś było zapomnieć, może dlatego że istniała tylko w teorii. Bura nie kojarzyła by w którymkolwiek Klanie istniał pomocnik medyka, ale cóż, należało o tym wspomnieć.
Zatrzymała się w pewnym momencie ich wędrówki.
- Na dzisiaj to koniec chodzenia, jutro obejdziemy resztę granic. Jesteśmy teraz na Podmokłym Brzegu i to właśnie tutaj chciałabym się jutro z tobą spotkać, dobrze? Masz jakieś pytania czy wracamy? - przechyliła lekko łeb w prawo czekając na odpowiedź. I jeśli Barania Łapa nie miał żadnych pytań to poprowadziła ich najkrótszą drogą powrotną do obozu, żeby terminator nie miał jutro problemów z dotarciem na miejsce.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
***
Następnego dnia Barania Łapa zgodnie z ustaleniami pojawił się na Podmokłym Brzegu. Szedł tą samą trasą, jaką wrócili dnia poprzedniego. Przy wyjściu z obozu zastanawiał się przez chwilę czy zabrać ze stosu zwierzynę dla siebie i Roziskrzonej Nocy, żeby razem zjedli śniadanie, ale zrezygnował z tego pomysłu. Mieli w końcu kontynuować obchodzenie granic, opóźnianie wyprawy nie było dobrym pomysłem. Sam nie jadł niczego. Dnia poprzedniego zjadł sporą kolację i wciąż nie czuł głosu. Postanowił, że zje dopiero po powrocie z treningu.
Kiedy dotarł do Podmokłego Brzegu, usiadł w widocznym miejscu, żeby Roziskrzona Noc mogła łatwo go znaleźć.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zjawiła się niewiele później od Baraniej Łapy, w dobrym humorze i w miarę wypoczęta. Co prawda również bez śniadania, ale z pewnością raźniej wspólnie głodować niż samemu, nie? Upały zelżały w ostatnich dniach, więc obchód drugiej połowy granic raczej nie będzie powodem do cierpienia.
- No hej, dzisiaj przejdziemy się po granicach z Rzeką i Cieniem, więc mam nadzieję, że jesteś wypoczęty. - rzuciła z uśmiechem i machnęła na terminatora ogonem by ruszył za nią. Nie było co marnować teraz czasu na siedzenie, nie gdy zbliżali się do końca z materiałem. Bura nie wiedziała czy Baranek jest tego w ogóle świadomy, ale postanowiła mu o niczym nie wspominać. Rysi Pomruk też jej nie uprzedzał, że to już koniec. Podeszła pod samą granicę z Klanem Rzeki. - Jak idzie się domyślić po rybnym zapachu, oto granica z Klanem Rzeki. Żabie Schronienie konkretniej mówiąc. Idąc wzdłuż tej granicy dotrzesz do Czterech Dębów, wiesz, tam gdzie się odbywają Zgromadzenia, słyszałeś o nich, nie? - i oczywiście nie czekała na odpowiedź w miejscu tylko narzucała już białemu terminatorowi lekki trucht w omawianym kierunku.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Pojawiła się szybko, zupełnie nie musiał czekać. Uśmiechnął się, kiedy ją zobaczył i powitał radosnym drgnięciem ogona.
- Cześć! Wypoczęty i gotowy! - zakomunikował, podrywając się na cztery łapy.
Granice z Klanami ciekawiły go bardziej. Zbliżanie się do Ziemi Niczyich wiązało się jedynie z przekroczeniem końca terenów Klanu Wichru. I owszem, to, co znajdowało się za nimi było bardzo interesujące i chętnie wybrałby się na wędrówkę w tamte strony, jednak poznanie obszarów, jakie graniczyły z domem innych kotów w jakich sposób było bardziej pociągające. Bardzo chciałby spotkać kogoś, kto należał do innego Klanu. Zapytać, jak wyglada jego życie. Nie był pewien, czy takie informacje byłyby udostępnione chętnie, ale jeśli udałoby się nawiązać przyjacielskie stosunki, ten problem z pewnością by zniknął.
Zapach ryb rzeczywiście był silny. Zastanawiał się, czy wszystkie koty Klanu Rzeki pachną w ten sposób. Niezbyt mu się podobał. Wolałby nie pachnieć tak bardzo jedzeniem.
- Tak, słyszałem. Chciałbym w takim uczestniczyć, bardzo mnie to ciekawi. - odpowiedział, przyspieszając kroku, żeby nadążyć - Kto decyduje o tym, kiedy będzie następne?
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Na szczęście zapach ryb najsilniejszy był na granicy, bliska obecność wody również na to wpływała, ale z obserwacji Iskry wynikało, że od Rzeczniaków samych w sobie nie było tego tak czuć.
- Mm, to jest z pewnością jest ciekawe wydarzenie. Sama bym chciała w takim uczestniczyć, wiesz, już jako wojowniczka, a nie terminator. - może nawet rzeczywiście skupiałaby się na istotnych rzeczach, a nie cały wieczór (niezbyt subtelnie) wgapiała się w szylkretową mordkę? Nie myślała wtedy zbyt przyszłościowo. Wielkie wydarzenie, pierwsze Zgromadzenie od bardzo dawna, a bura nie potrafiła nawet przywołać omawianych tematów. - Widzisz, według Kodeksu sprawa wygląda tak. Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. Więc można zgadywać, że to przywódcy o tym decydują. Ale chyba nie widzą powodów do zwoływania Zgromadzeń zbyt często. - zmrużyła oczy w zamyśleniu. - Ostatnie chyba odbyło sie za sprawą wizji medyków? Coś takiego obiło mi się o uszy.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Ostatnie zgromadzenie odbyło się, kiedy Barania Łapa był jeszcze kociakiem. Nie słyszał o nim zbyt wiele, wiedział jedynie, że było.
- Wiesz może czego dotyczyła ta wizja? Czy może… była jakaś przepowiednia? Brałaś w nim udział? - zapytał z błyszczącymi oczami.
To byłoby coś. Podejrzewał jednak, że gdyby faktycznie coś takiego miało miejsce, to zapewne dawno już by coś o tym usłyszał.
Zgodnie z tym, co powiedziała mu Roziskrzona Noc, zgromadzenia musiały odbywać się wtedy, kiedy działo się coś istotnego. Sprawa z Klanem Pożogi wyglądała na taką, ale być może nie była wystarczająca, aby zbierać wszystkie cztery Klany i omawiać ją wspólnie. Coś takiego mogłoby przeistoczyć się w niebezpieczną sytuację dla Klanu Wichru. Prawdopodobnie musieliby zmierzyć się z gniewem reszty Klanów, a ani Lawendowa Gwiazda, ani Biały Puch nie byłyby w stanie uspokoić takiej sytuacji. Być może dobrze, że żadne zgromadzenie jeszcze się nie odbyło. Może lepiej, aż cała sprawa przyschnie.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zamyśliła się na moment, starając się odnaleźć w dawnych wspomnieniach coś konkretnego. Ostatecznie pokręciła łbem.
- Chyba przepowiedni nie było? Tylko wizja kotów zebranych pod Czterema Dębami. Brzmi jakby Gwiezdni uznali, że dawno Zgromadzeń nie było. I że trzeba to było naprawić. Ale co konkretnie im przyświecało to nie mam pojęcia. Ale tak, razem z bratem zostaliśmy wybrani przez Lawendową Gwiazdę do reprezentowania Klanu. W ogóle dużo terminatorów od nas wtedy poszło. - odparła, gdy już opuszczali Kotlinkę. W pozostałych Klanach przeważali raczej wojownicy, terminatorzy byli dodatkiem i Roziskrzona Noc była wtedy zbyt przejęta uczestniczeniem w Zgromadzeniu, żeby myśleć o tym jak z taką reprezentacją musieli wyglądać w oczach pozostałych Klanów.
- Właśnie, Kodeks. Wczoraj coś nam uciekło omawianie kolejnych punktów, więc może do tego wróćmy? - niby zaoferowała, ale nie czekała na zgodę. - Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia oraz należy przegonić każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Z tego co zauważyłam to najczęściej granice przekraczają samotnicy i to do tego nieświadomie, więc zwykle starczy uprzejmie wyjaśnić takiemu jego sytuację i idzie uniknąć walki. - mała przerwa na złapanie oddechu. - A przed nami już Kępy Traw.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Razem z kodeksem znowu wrócił do niego temat śmierci. Tym razem jednak w milszy sposób.
- Wiem, że kodeks mówi coś o zakazie zabijania kotów z innych Klanów. - przypomniał sobie - To mi się podoba. W jakiś sposób ogranicza problemy związane z pierwszą zasadą - mruknął.
Ale i tu widział problemy. Zadaniem Baraniej Łapy to nie wystarczyło. Nie podobała mu się ta faworyzują.
- Tylko okropne jest to, że nasze życia przedstawiane są jako więcej warte niż życia samotników. To niesprawiedliwe. Wolałbym, żeby mówił o wartości życia, podobnie jak w przypadku zabijania zwierzyny. Nie pamiętam jak brzmiała t zasada, chyba nie omawiałem jej z Rysim Pomrukiem. Przypomnisz? - poprosił, zwracając spojrzenie w jej kierunku, a potem znowu na otoczenie. Obejrzał dokładnie Kępy Traw.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Temat Zgromadzenia zniknął nim zdążyła się skompromitować. No i cudnie. Może jednak zacznie wierzyć w Gwiezdnych skoro najwyraźniej mieli ją w swojej opiece.
Zamierzała przypomnieć dokładne brzmienie tej zasady, jeszcze nim Barania Łapa zdążył o to poprosić, ale nie chciała mu przerywać, więc koniec końców skinęła łbem.
- Jasne, więc słuchaj. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. - wyrecytowała. Po takim czasie znajomości Kodeksu przywoływanie konkretnych punktów w ich oryginalnej formie nie było problemem. - Ale fakt, tak całkiem... przykro jest skonstruowany ten punkt. Przecież to jasne, że są sytuacje, gdy w obronie własnej nie da się uniknąć... takiego obrotu sprawy. Ale to brzmi jak pojedyncze przypadki, można było sobie darować wspominanie o tym, jakoś przy umieraniu za Klan nie było żadnych jeśli albo ale, mimo że również istnieją. Ta zasada brzmiałaby dużo lepiej, gdyby jedynie wspominała o tym, że nie trzeba zabijać, aby zwyciężyć bitwy, koniec. - zaraz dotarli do Podnóża Pagórka i znajdującego się zaraz obok Płaskiego Głazu. Westchnęła cicho. Dobra, uda się jej profesjonalnie podejść do tematu, nie będzie jak jakiś leszcz okradać terminatora z możliwości zobaczenia z bliska miejsca Zgromadzeń przez jakieś osobiste bzdety. Wskazała łbem w stronę drzewa. - Chcesz na moment zatrzymać by obejrzeć Cztery Dęby, skoro już przy nich jesteśmy? To... to jedyne miejsce gdzie poniekąd graniczymy z Klanem Gromu. Bo wiesz, tereny dookoła Czterech Dębów nie należą do nikogo, ale bliżej do gromowej granicy nigdzie nie mamy.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Ten pomysł spodobał się Baraniej Łapie. Nigdy wcześniej nie zbliżał się do Czterech Dębów, a zobaczenie och mogło być ciekawym doświadczeniem.
- O, jasne! Możemy tam podejść. Od razu dowiem się, jak pachną gronowe tereny. - powiedział wesołym głosem.
Skoro Klan Rzeki pachniał rybami, co wydawało się dość oczywiste, to jak mógł pachnieć Klan Gromu? Nie kojarzył niczego szczególnego związanego z Klanem Gromu, bo niewiele o nich słyszał. Nie spotkał także nikogo, więc także zapach był mu nieznajomy.
- Tak, to byłoby zdecydowanie lepsze. - zgodził się - Mam wrażenie, że dobrze byłoby zmodyfikować kodeks, wiesz? Wydaje mi się, że te zasady mogły być bardziej aktualne kiedyś, dawno temu, właśnie wtedy, gdy zesłali je przodkowie. Jak myślisz? - zapytał.
Lubił rozmawiać z Roziskrzoną Nocą. Czuł, że dobrze się rozumieją.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Skinęła łbem, chociaż odwzajemniony przez nią uśmiech sprawiał raczej wrażenie bladego i ruszyła w stronę pagórka na którym rosło drzewo. Póki co jednak główną atrakcję mieli ominąć i przejść bezpośrednio pod granicę gromową.
- Myślę, że coś może w tym być. Klany powstały już dawno, tak samo Kodeks, a czasy się zmieniają. Nic dziwnego, że kiedyś ich nie kwestionowano, a teraz mogą, hm, być trochę kontrowersyjne miejscami? Zmodyfikowanie Kodeksu by nie zaszkodziło, szczególnie że nie chcemy zmieniać treści i znaczenia jako takich tylko, mhm, wydźwięk? - rozmowy z Baranią Łapą były zdecydowanie ciekawe, nawet jeśli dotykały poważniejszych tematów to bura kotka nie czuła potrzeby natychmiastowego wycofania się na bezpieczniejsze grunty. Był tylko jeden problem, przy ich rozważaniach łatwo było zapomnieć o przyziemnych przeszkodach. - Tylko to już kwestia dotycząca wszystkich Klanów. I to tego bardzo grząski i delikatny temat, bo zahacza o wiarę poniekąd. Więc, tym bardziej, patrząc na napięte stosunki między Klanami, mam wrażenie, że, hm... gdyby Lawendowa Gwiazda poruszyła ten temat to pozostali przywódcy uznaliby, że postradała zmysły. Ale... ale może kiedyś.
Zatrzymała się przy granicy z Gromem. W tym miejscu co zawsze, jakoś tak odruchowo. Poinformowała tylko, że to już tutaj i spojrzała przed siebie. Pobliska wiśnia już dawno wymieniła różowe kwiaty na zwykłe liście, jak większość drzew. Na rozciągających się przed nimi terenach nigdzie nie dostrzegła znajomego futerka. Oczywiście. Mogła się tego spodziewać, a i tak ciężko było powstrzymać rozczarowanie wkradające się na mordkę. I niepokój. Czy rzeczywiście wszystko było z szylkretką w porządku skoro już tyle czasu nie dawała znaku życia? Iskra potrząsnęła łbem i odwróciła się w stronę miejsca Zgromadzeń. Trening. Skup się. - Ale no właśnie, to są Cztery Dęby, które w rzeczywistości są jednym drzewem, więc ta nazwa jest trochę myląca, nie uważasz? Jak za pierwszym razem je zobaczyłam to czułam się nieco oszukana. Znaczy niby ta nazwa ma jakiś sens, bo są cztery pnie wyrastające z jednego, Klany przy przenosinach na nowe tereny uznały to za znak od Gwiezdnych do osiedlenia się tutaj, nawet jestem w stanie zrozumieć dlaczego, nawet to ma ciekawą symbolikę jak się dłużej zastanowić, a i tak byłam rozczarowana, bo spodziewałam się jednak czterech drzew rosnących koło siebie. - słowotok, oto czym była wypowiedź burej. Słowotok w czasie którego zawróciła na pagórek, by Barania Łapa miał okazję przyjrzeć się dziwnemu drzewu z bliska. A sama teraz milczała, czekając na jakiś gest, że już się napatrzył i mogą ruszyć wzdłuż granicy z Cieniem.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Roziskrzona Noc ponownie miała rację. Nic dobrego nie wyszłoby z przedstawienia tego pomysłu ani przez Lawendową Gwiazdę, ani przez Biały Puch. Wyglądało na to, że za życia Baraniej Łapy prawdopodobnie nic nie ulegnie zmianie, przynajmniej przez większą jego cześć. Teraz zaczął zastanawiać się nad tym, czy może w innych Klanach znalazłyby się koty, które myślą podobnie. Jednak czy przywódcy chcieliby zabierać głos w tej sprawie, ryzykując utratę zaufania i pogorszenie pozycji? Tego nie był pewien. Być może taki ruch powinien być oddolny.
- Czy istnieje jakaś inna forma kontaktu pomiędzy kotami z różnych Klanów oprócz zgromadzeń? Wiem, że można spotykać się na terenach, które nie należą do nikogo, No i teoretycznie przy granicy powinno być w porządku, według kodeksu… ale zastanawiam się nad inną formą komunikacji. Nie tak jednostkową. - wyjaśnił. To mogłoby ułatwić potencjalną realizację pomysłu, który wpadł mu do głowy. Bardzo chciałby zobaczyć zmiany jeszcze za swojego życia. A przynajmniej zrobić coś w tym kierunku. Jeśli nie on, to być może jego kocięta mogłyby uczyć się już innego kodeksu.
Ten temat pochłaniał go ogromnie. Cztery Dęby, nawet jeśli oszukane, nie były aż tak ciekawe. Przyjrzał się im jednak. Faktycznie, były w zasadzie jednym drzewem.
- Nie sądzę, żeby Gwiezdny Klan zajmował się sadzeniem dla nas drzew. - zaśmiał się - No i zgodnie z tym, co opowiadała mi Deszczowa Pogoda, to przenosiny na nowe tereny miały miejsce zbyt niedawno, by mogły mieć jakikolwiek związek z tym drzewem.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Pokręciła przecząco łbem.
- Nie wydaje mi się. Wiesz, patrząc na Kodeks jesteśmy raczej zachęcani do utrzymywania neutralnych stosunków niż zawierania przyjaźni. Zgromadzenia to jedyna, znana mi w każdym razie, forma komunikacji z pozostałymi Klanami. Taka wiesz, zbiorowa. Tak to raczej zostaje zaczepianie napotkanych na granicy kotów i tyle. - zastanowiła się na moment. Nie, wciąż nic nie przychodziło jej do głowy. - Myślisz o czymś konkretnym czy tak o pytasz?
Pokręciła łbem, z rozbawionym uśmiechem malującym się na pysku. No tak, Barania Łapa miał rację.
- Mm, pewnie mają ważniejsze rzeczy do roboty niż sadzenie drzew. Ale chyba mimo wszystko, dla przywódców to był znak, że to miejsce się nada. - faktycznie, z tego co Deszczowa Pogoda jej kiedyś opowiadała, przenosiny nie mogły odbyć się w bardzo odległej przeszłości skoro jeszcze do niedawna żyły koty, które pamiętały stare tereny. A Gwiezdni chyba by nie planowali przeprowadzki i sadzenia drzew aż tak do przodu?
- Dobra, chodź, jeszcze granica z Klanem Cienia nas czeka. - rzuciła do terminatora, kierując swoje kroki z powrotem na wichrowe terytorium, by przy Płaskim Głazie odbić w stronę Kamiennej Przełęczy. - O, w ogóle mam zasadę, która myślę, że ci się spodoba. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Słyszałeś już o niej?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
- Myślałem o tym, że kodeks przedstawia stosunki między Klanami jako napięte. W pewien sposób jesteśmy swoimi wrogami, ale też nie do końca, obowiązują nas zasady, które w teorii powinny zapewnić każdemu Klanowi bezpieczeństwo. - wyjaśnił - Ale przecież nie musi tak być. Jeśli jesteśmy w stanie nauczyć się, żeby żyć ze sobą dobrze w obrębie jednego Klanu, to umielibyśmy też nauczyć się współpracować ze sobą nawzajem. Bo dlaczego nie? Wrogość działa tylko na niekorzyść wszystkich i generuje problemy. Rozumiem potrzebę podziału ziem i obowiązek przestrzegania tego, żeby każdy Klan mógł wykarmić swoich członków. Jednak czemu nie uwzględnić w kodeksie czegoś o wzajemnej pomocy?
To były rozważania, które miał w głowie już od jakiegoś czasu. Niepokoiła go niestałość i brak poczucia bezpieczeństwa wśród członków Klanu Wichru, a t wynikały z zagrożenia, jakie wszyscy odczuwali. I było to zagrożenie związane z resztą Klanów, nie kotami z zewnątrz.
Ruszył szybkim truchtem za Roziskrzoną Nocą w kierunku, który opisała jako granicę z Klanem Cienia. Zasada, którą wspomniała była mu od dawna znajoma. I była pierwszą, która podczas poznawania kodeksu przypadła mu do gustu. Kiedy podczas nauk zezłościł się i zmartwił, gdy usłyszał pierwszą zasadę, Rysi Pomruk opowiedział mu właśnie o tej.
- Tak! - odpowiedział - Bardzo doceniam to, że została uwzględniona. Cieszy mnie to, że kocięta w żadnym wypadku nie są traktowane jak wrogowie i przykazane jest, by udzielać im pomocy. Ale widzisz, ona została sformułowana w dobry sposób. Nakazuje bezwzględną pomoc. Brzmi bardzo różnie od zasad, o których rozmawialiśmy wcześniej. Tak jakby nie pasowała do kodeksu. Bo nawet te, które mówią o opiece nad klanową starszyzną i kociętami punktują specyficzne rzeczy, jak jedzenie, zamiast po prostu mówić o opiece.