Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
To było wspaniałe uczucie, leżeć blisko kota który ci się podobał, skubać sobie nawzajem futro, czuć język przejeżdżający po ciele… Mogłaby się z łatwością od tego uzależnić. Bo teraz, gdy zasmakowała czegoś tak dobrego, będzie pragnęła skosztować jeszcze raz tej pyszności. Nawet jeśli nie miała cały czas kontroli, nawet jeśli to głównie Balladyna prowadziła ją przez te doświadczenie. Oczywiście, istniał przez to lekki zawód, ale następnym razem na pewno jej się za to odpłaci.
Jednak słowa Balladyny były miłe. Nie wytykała jej wad, nie narzekała, tylko jeszcze bardziej jej słodziła. Zmierzch w tej chwili poczuła się jak najcudowniejsza kotka na świecie i oczywiście, pragnęła podzielić się tym uczuciem. - Byłaś wspanialsza niż wszystko co do tej pory doświadczyłam - wymruczała, a następnie przejechała powoli, kilka razy po jej kryzie, następnie policzku, aż nie dotarła do jej ucha, które pozwoliła sobie delikatnie skubnąć.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Byłaś wspanialsza niż wszystko co do tej pory doświadczyłam. Tak, to było to, czego pragnęła, oczekiwała usłyszeć. Potwierdzenia, że jest pod każdym względem wyjątkowa, najlepsza. Słowa te mile łechtały spaczone ego białej kocicy, ale też dawały jej coś poza podziwem, poza uwielbieniem, poza uczuciem władzy nad innym kotem. Coś, co drzemało w najgłębszych zakamarkach duszy albinoski, a do czego pewnie nigdy by się nie przyznała, i czego mimo, że czuła, nie umiała nazwać. Czy była to pogoń za zwyczajnym ciepłem drugiej istoty, tym psychicznym? Któż wie. Jedno było pewne, w tej chwili niekończące się, ścigające ją widma wprawiające jej umysł w stan wiecznej psychozy, zdawały się zniknąć…przynajmniej na chwilę.
Balladyna zamruczała głęboko, jak nigdy dotąd, a pieszczoty starszej kotki tylko sprawiły, że jej pierś wibrowała jeszcze mocniej. Gorąco w jej wnętrzu dalej się żarzyło, nienasyconym płomieniem chęci atencji i fizycznym pożądaniem. Chciała uwodzić kotkę dalej, jeszcze bardziej, gdyż jej pragnienie uwielbienia było niewyczerpywalne. Wyciągnęła się lekko pod ruchami języka kotki, w końcu unosząc łeb i powabnie wsuwając go pod brodę Gromowej kotki. Zaiste, dwojaki gest - z jednej strony wyrażał swego rodzaju poddanie, z drugiej - Balladyna miała teraz dostęp do jej gardła, najczulszego punktu. Powoli przesunęła językiem po jej szyi, a puszystą kitą omiotła nakrapiany grzbiet. Uniosła głowę i spojrzała w oczy kocicy. - Zmierzch…..- mruknęła powabnie. Delikatnie przygryzła fałdkę na jej karku. - Chętnie spędziłabym z Tobą księżyce tej rozkoszy..- zaczęła, kusząc i uwodząc, aż w końcu zadając pytanie, chcąc się dowiedzieć wszystkiego, wszystkiego, i jak mogłaby to wykorzystać. - Opowiesz mi coś więcej o sobie? Chciałabym wiedzieć o tobie wszystko.. - zapytała, ponownie tuląc się do kryzy kocicy. Może i była to po części szopka, przedstawienie, ale atencja kotki sprawiała albinosce niezmierną rozkosz. No i było coś jeszcze…..to ciepło, którego podskórnie, w najgłębszych zakamarkach serca pragnęła, nawet mimo iż nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Nie miałaby nic przeciwko powtórzeniom takich rendez- vous..
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Przestała skubać ucho białofutrej, gdy ta tylko się poruszyła, a zaraz po tym, zatopiła swój pysk w kryzie Zmierzch. Księżna nie odebrała tego za poddanie się, czy też nawet próbę dobrania się do jej gardła, ale za oznakę, że jej towarzyszka czuła się pewnie w jej obecności. Nie było sensu już w udawaniu, że któraś z nich ma większą kontrolę. Liczyło się tylko to, że mogły cieszyć się obecnością drugiego kota obok, zapominając o wszystkim dookoła. Zamruczała czując język na swojej szyi, całkowicie rozluźniając swoje ciało.
Księżyce u boku tak cudownej kotki? Brzmiało to jak marzenie. W życiu Zmierzch brakowało kogoś przy kim mogłaby się po prostu zrelaksować i zapomnieć o wszystkich problemach. U boku kogo mogłaby wpaść do krainy snów, oraz liczyć na podzielenie się ciepłem w zimniejsze dni. Była to miła fantazja i dla Zmierzch, jedynie fantazja. Nie potrafiła sobie wyobrazić ciągłego życia w ten sposób. W końcu… Czy to spotkanie nie było tylko chwilą przyjemności dla ich obu? Nic wiążącego, gdy tylko znudzi im się przebywanie w swojej obecności i dojdą do zmysłów, pójdą w swoje strony, a jedynym dowodem ich spotkania będzie zmieszany zapach futer, który i tak, po czasie się rozmyje. Dlatego pytanie Balladyny było dla niej zaskoczeniem. Czy… To oznaczało, że pragnęła, by ta znajomość nie pozostała tylko miłym wspomnieniem, a czymś trwającym dłużej?
- Byłoby to przyjemne, móc cię mieć na dłużej… - wymruczała, odpowiadając na jej pierwsze słowa. Pytanie tylko… Co mogła o sobie opowiedzieć. Jak wiele zdradzić, oraz co zainteresuje jej towarzyszkę. Czy dalej słodzić, czy już mocniej stanąć na ziemi? - Jednak ktoś ogarnięty musi przewodzić klanem… Choć nim ta chwila nadejdzie, również chciałabym, byśmy się dogłębniej poznały... Tylko powiedz, co dokładnie cię we mnie interesuje? - Mogłaby… Zacząć opowiadać swoją historię, czy gadać o ulubionej zwierzynie, ale nie wiedziała czego i ile dokładnie pragnęła Balladyna. Czy czegoś realnego i prostego, czy dalszej fantazji.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Czy Balladyna poważnie myślała o stworzeniu ze Zmierzch, z kimkolwiek miłosnego związku na miarę tego z jej radosnych dni z Rosochą? Zanim ta napluła jej w pysk? Nie. Nie zaufa nikomu już nigdy. A nawet jakby zaufała, wściekłość buzująca w jej krwi nigdy już nie pozwoliłaby spojrzeć jej na drugiego kota, jako kogoś idealnie wartościowego. Ale w głębi duszy ciągnęło ją do gorącego romansu...do adoracji, którą mogła mieć od upatrzonego kota... No i pozostawała kwestia samej Zmierzch, która jako pierwszy kot od dawna potrafiła obudzić w niej... coś innego. Mimo, że spędziła z kotką chwile rozkoszy, w głębi duszy pozostawała jednak dalej tą samą Balladyną, przeklętą, o łapach skalanych kocimi duszami.
Słowa nakrapianej sprawiły, że ponownie głęboko zamruczała. I znowu resztki jej kamiennego serca na chwilę rozjarzyły się. Zaraz potem padły jednak słowa, o jakich białofutra nawet nie wyobrażała sobie usłyszeć. Mimowolnie poruszyła się, ucho jej drgnęło, a wzrok spoczął na pysku kochanki. Przewodzić Klanem. Czyżby właśnie... Przespała się z jednym z czterech przywódców. Jej oczy dziwnie błysnęły. Niewątpliwie była to bardzo korzystna informacja... Wreszcie, wreszcie coś konkretnego.. i to od kota, którego w sobie rozkochała. I który rozpalił też ciebie. - odezwał się cichy głos w głębi jej głowy, jednak na tę chwilę brutalnie go stłumiła. Co ją interesowało? Oh, wiadomo co. - Oh, a więc jesteś jednym z przywódców Klanów.. - miauknęła lekko ochryple. Po chwili smagnęla pieszczotliwie bok kocicy. - Mmm.. no proszę, dzieliłam łoże z władczynią. - zamruczała ciepło. W głębi niej na chwilę rozlała się wściekła zazdrość. To ona powinna być na jej miejscu. To ona powinna teraz być tą, która ma rząd dusz. - drgnęła, ale zdołała opanować szalejący wewnątrz ogień. Jednak jeśli Zmierzch zrobiła na niej wrażenie już wcześniej - to teraz, po wyznaniu, że ma władzę szacunek u białofutrej wzrósł wprost proporcjonalnie. No i dostrzegła w tym swoją szansę. - Jak działa Twój klan? Masz swoich podwładnych wojowników? - zapytała, a jej lodowate ślepia skupione były na mordce starszej kotki. Chociaż nie wiadomo jak by to wypierała.. nawet abstrahując już od kwestii posiadanej przez nią władzy, kotka w dalszym ciągu była kimś, kogo Balladyna w jakiś sposób... Pragnęła.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Nie spodziewała się, że ta wiadomość wywrze jakiekolwiek wrażenie na jej kochance. Wśród kotów czterech klanów owszem, jednak dla osób z zewnątrz… Wątpiła by rangi miały jakiekolwiek znaczenie. Oh gdyby jeszcze było tak jak w słowach Baśki, że miała podwładnych słuchających jej każdego słowa, w prawdzie jednak… Było to bardziej skomplikowane. Wojownicy się jej słuchali, owszem, ale tylko jeśli się z nią zgadzali. O co było dość… Trudno.
- Bycie przywódcą to nic specjalnego… Mam decydujący głos, owszem, jednak nie przepadam za wykorzystywaniem władzy. Wolałabym żeby koty za mną podążały bo się ze mną zgadzają niż bo uważają mnie za władczynię… - Czy przynudzała? Możliwe, Balladyna pewnie wolała usłyszeć o tym jak ma całą armię kotów gotową na każde jej zawołanie… - Klany też nie są aż tak wierne przywódcom jak się wydają. Nie boją się sprzeciwiać gdy coś się im nie spodoba. Bardziej się opierają na wspólnym dbaniu o własne dobro i tradycję niż słuchaniu kotów u władzy… A przynajmniej tak jest w Gromie. - Dodała, jeszcze bardziej umniejszając przywódcom. Możliwe że przygasiła przez to zapał towarzyszki, ale cóż mogła innego powiedzieć? Kłamać? Nic by jej to nie dało oprócz stworzenia jakiejś głupiej fantazji w której przepaść między nią a białofutrą stała by się jeszcze większa. W której to Zmierzch obejmie władzę i owinie sobie ją wokół palca dając obsypywać się podziwem i zazdrością. Westchnęła.
- Jest to męczące. Użeranie się z kotami które widzą tylko w tobie samo zło. W końcu była samotniczka niewierząc w Gwiezdny Klan zostająca przywódczynią jest czymś nie do pomyślenia. Dlatego musiałam odpocząć. Choć jeden dzień się od tego odciąć i przyznam, że była to najlepsza decyzja jaką w ostatnim czasie podjęłam - wymruczała, spoglądając ciepło na kotkę obok. Bo miała ochotę jej słodzić i komplementować, by wiedziała dokładnie, jak wiele przyjemności jej obecność sprawiła księżnej.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Skinęła powoli głową. A więc taką przywódczynią była Zmierzch. Było w jej słowach trochę racji, jej ojciec także zgromadził wokół siebie koty, które dzieliły jego zdanie. Po prawdzie jednak, to Balladyna nie widziała zbytnio różnicy między jednym a drugim. Wszak skoro koty za tobą podążają, to za kogo innego cię uważają, jak nie za władcę?
To co mówiła kocica było niewątpliwie niesamowicie ciekawe. Balladyna słuchała, poznając od środka tajniki przewodzenia jednym z Klanów, tak bardzo różniące się, od tego, czego zaznała w grupie prowadzonej przez swojego ojca. Koty nie słuchały się przywódcy? Nieprawdopodobne. Białofutra nie wyobrażała sobie takiego scenariusza, w żadnym wypadku. Wspólne dbanie o własne dobro i tradycje.. Z tym pierwszym mogła się w pewien sposób utożsamić swoim doświadczeniem, jednak w ich przypadku, raczej liczyły się jednostki. Niemniej słowo 'tradycje', przykuło jej uwagę. Czym też jeszcze mogły zaskoczyć ją Klany?
Jednak to nie te słowa zainteresowały ją najbardziej, a te, które nastąpiły zaraz po nich. Koty widzą w niej samo zło? Balladyna uniosła powieki, spoglądając kątem oka na kochankę połyskującymi oczyma. Była samotniczka nie wierząca w Gwiezdny Klan? Co to takiego było? Balladyna uniosła głowę, gotowa poznać więcej.
Mruczenie Zmierzch z niej samej wydarło krótki pomruk. Ah, cieszyła się, że kocicą dalej obdarza ją taką uwagą. - Mrrm.. to samo mogłabym powiedzieć i ja. ~ mruknęła, jeszcze raz obdarzając kotkę zalotnym spojrzeniem, i muśnięciem grzbietu białą kitą. Zwróciła wzrok na mordkę nakrapianej. - Mówisz, że koty się nie słuchają.. nie powinno tak być. Pozwalasz na to? Powinny być wierne i posłuszne swojemu przewodnikowi. Wierne i posłuszne tobie. - ostatnie słowo wypowiedziała z pełnym wdzięku pomrukiem, jednak w całokształcie kryła się ostra jak cierń stanowczość. Delikatnie, subtelnie, ale mocno. Ona by nigdy nie dopuściła do czegoś takiego. Skoro zgodzili się żyć w stadzie, niech się zachowują. Albo zdechną gdzieś samotnie. Czy Zmierzch w istocie była tak silna, jak jej się wydawało? Ah, była rozkoszna, ale czy na pewno całkowicie pewna siebie i swojego zdania? Ona sama poprowadziłaby koty inaczej. - Dlaczego koty widzą w tobie zło? Co to oznacza? - zapytała z zaciekawieniem. Jej samej, absolutnie to nie odstraszało. Wszak sama była przeklęta. - A mimo to za tobą podążają... - dodała z zamyśleniem. Dziwne te Klanowe koty. Zachowują się niedorzecznie. A może aż tak bardzo boją się nakrapianej przywódczyni? - I co to.. Klan Gwiazd? - zapytała. Tyle pytań cisnęło jej się na język, ale miała nadzieję, że w razie gdyby nie dowiedziała się wszystkiego teraz... będzie jeszcze ku temu okazja. Wciąż leżała wtulona w bok kocicy, dziwiąc się temu, ale i nie narzekając.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Miło było słyszeć te niekończące się komplementy, ciepłe słowa i zalotny ton. Z każdą chwilą wizja wrócenia do Klanu w którym większość by była obojętna jej obecności wydawała się coraz cięższa do zniesienia. Pragnęła się oddać tej fantazji. Siłą trzymać się tego przyjemnego uczucia i już nigdy nie puścić, nie przejmować się innymi kotami. Tylko ona i Balladyna.
- Nie mogę zmusić ich siłą… Jednak próbuję ich do siebie przekonać. Jednak a niektórych nie da się wpłynąć - przyznała, bo może władza na bazie siły i strachu była też opcją… Ale opcją której Zmierzch nie chciała wybierać. Była to bardziej nieprzewidywalna ścieżka niż zwykłe… staranie się.
- Ponieważ nie robię wszystkiego dokładnie jak poprzednicy… Wprowadzam zmiany, przerywam tradycje i nie wierzę, że przodkowie po śmierci stają się gwiazdami na niebie… To właśnie Gwiezdny Klan. Dziwna wiara dzielona przez wszystkie cztery klany na której opiera się wiele rzeczy w klanie… A w tym zasady, historia, rangi… Klany to coś o wiele bardziej skomplikowanego niż tylko grupa kotów żyjących razem. Mogłabym cię zanudzić na śmierć opowiadając o nich do wschodu słońca - prychnęła uśmiechając się lekko. Z jednej strony pragnęła wyrzucić z siebie trochę nerwów… A z drugiej nie chciało jej wracać nawet myślami do Gromu. Teraz pragnęła jedynie cieszyć się chwilą, nieprzerwanie wtulona w ciepłe futro pięknej kotki.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58
Płeć: kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Dziewanna
Ojciec: Kruczopiór [*]
Partner: Rosocha?
Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Nie mogła ich zmusić siłą? Cóż, skoro inne metody nie działały, to może warto by było. Jaką przywódczynią tak naprawdę była Zmierzch? Z pewnością znacząco różniła się od tego, co w swoich przekonaniach wyznawała Balladyna, i tego, czego nauczyło ją życie, nie tylko w przewodzonej przez Kruczopióra grupie. Żeby zyskać podziw i posłuch, najczęściej trzeba wykazać się siłą i stanowczością. Pokazać, że to ciebie mają się bać. Czy nakrapianej kocicy tego brakowało? A może problem leżał jeszcze w czymś innym. Z obserwacji Balladyny, większość Klanowych kotów była po prostu głupia jak śnięta mysz. Ktoś mógłby powiedzieć, że w takim razie najłatwiej dałoby się nimi rządzić, ale w silnej grupie nie powinno być miejsca na niegrzeszące podstawową inteligencją jednostki, a takiego typu koty spotykała najczęściej. Posłuszeństwo, było z kolei inną sprawą. Uniosła nieco głowę. - Być może potrzeba im w takim razie twardszej łapy? - mruknęła, oblizując nieznacznie śnieżnobiałe kły. - A nieposłuszne jednostki, które mają słomę we łbie bez względu na to, co się do nich powie, cóż... Najlepiej wyplenić, jak chwasty.. - dodała, spoglądając w pysk nakrapianej kochanki. Czy miałaby na to odwagę? A może potrzebowała poprowadzenia łapy..
A jednak, z dalszych opowieści kotki wynikało, że jednak była w stanie poprowadzić grę według własnych zasad. W kącikach pyska białej kocicy pojawił się cień aprobaty. Nie rozumiała wprawdzie całych tych konceptów rang i tradycji, nigdy z czymś takim się nie spotkała. Sądząc po słowach o zmarłych jako gwiazdach na niebie, według których układało się całe swoje życie, były one czcze i głupie. Skoro te koty w to wierzyły, to nic dziwnego, że te stado baranów tak się zapierało w obliczu zmian. Banda tchórzy. Jej wzrok nabrał pogardliwego wyrazu. Takie koty powinno się spisać na straty. - Skoro wolą martwić się gwiazdkami na niebie, niż realnym stanem swojego życia, to zasługują na to, by poginąć jak te stado owiec spuszczone z pastwiska. - prychnęła. Zmierzch powinna traktować ich dużo surowiej, albo pozwolić im zdechnąć od własnej głupoty. Z mąki w której zalęgły się myszy, nie będzie dobrego chleba.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę