budowa europejska; krótkowłosy; wysoki; chudy, o żylastej i gibkiej budowie; rudy; pręgowanie ticked; biel na kończynach (sięga do barków w przednich; w prawej tylnej do kolan; w lewej tylnej do stawu skokowego) szyi, gardle, policzkach i pysku (z wyjątkiem plamki pod nosem); bursztynowe oczy
dość nieporadny i fajtłapowaty na co dzień; niezręczny i nieśmiały w kontaktach z innymi kotami; uprzejmy i kulturalny; wrażliwy marzyciel o niskim poczuciu własnej wartości i przekonaniu o sobie
grzechotnik [martwi]; wartki potok, polny chwast & barwnoskrzydła [gk]
Niesamowite to było. Ogrom terenu, jaki ich otaczał. Tu wszystko wydawało mu się być większe, drzewa, krzewy, kamienie, nawet zaspy były ogromne! Starali się podążać śladem tych, którzy ruszyli na zgromadzenie. Z początku nie było to trudne, bo tropy były mocno udeptane i wyraźne, a i otoczone znajomym zapachem, z czasem Żółtko tracił skupienie, a zaczynał się coraz bardziej stresować. Nikt nie zauważył, jak się wymykają, nikt nie wiedział o tym, że zniknęli, może spali? Oby. Oni też powinni byli spać. Żółtko ziewał co kilka dłuższych chwil, nie potrafił wyzbyć się tego odruchu, był zmęczony wędrówką.
– Myślisz, że zdążymy? – rzucił dość niepewnie do Łasicy. Jakoś tak... jakoś tak cała ta pewność siebie, którą pokazał w obozie, teraz z niego uleciała, zastąpiona przez lęk i niepewność, których nie potrafił się pozbyć. To po prostu w nim siedziało. Wszystkie czarne scenariusze przebiegły mu przez łepetynkę. A co, jak zaraz wyskoczy na nich jakiś lis? Albo wielki, drapieżny ptak? Gdzie się ukryją?
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Szła przed siebie. Czekoladowa plamka na tle zagarniającej wszystko bieli. Śnieg nie ustępował pomimo zbliżania się pory nowych liści. Idąc w ślady Żółtka weszła w zaspę, żeby jej futro mniej rzucało się w oczy.
Nie chciała tego przyznać sama przed sobą, jednak trochę się bała, że zaraz po wyjściu z obozu zgubi się pośród białego puchu i jakiś drapieżnik ją namierzy zanim zdąży dotrzeć do większej grupy kotów. Ekscytacja przeważyła jednak nad lękiem. Dobrze, bo nie lubiła się bać. Pstrokata wojowniczka zapewniła ją zresztą na pogrzebie, że tereny są bezpieczne i żaden zabijający gwiazdy potwór nie będzie grasował tam bezkarnie. - Możemy przyspieszyć. Wydaje mi się, że widziałam kocie futro między tamtymi drzewami - wskazała głową. Głos zniżyła do szeptu.
Ach, i jeszcze jedno. Prawie by zapomniała.
Przystanęła i zwróciła swój łepek w kierunku brata. - Jedna ważna rzecz. Skrada się w ten sposób: idziesz pod wiatr i patrzysz pod łapy - obniżyła tułów i zaprezentowała kilka kroków w pozycji łowieckiej. Łapy ugięte, krok lekki - Kiedy nie ma kotów w zasięgu wzroku, idziemy normalnie. Kiedy zaczniemy ich doganiać, skradamy się - wyjaśniła.
Wszystko brzmiało logicznie. Była dobrej myśli co do ich wyprawy.
W razie czego rozglądała się i nasłuchiwała, gdyby jakiś drapieżnik miał wyłonić się z gąszczu. Wtedy pobiegliby ile sił w łapach po śladach kotów, aż do delegacji - w grupie nic im się nie stanie.
Do jej nozdrzy docierało mnóstwo nowych zapachów. Zapach lasu nieprzytłumiony wonią kotów. Czy tak pachniała wolność?
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
co się wydarzy? rzut 1d10 -> wypada 1, czyli drapieżnik
jaki wypada drapieżnik? rzut 1d61 -> wypada 13, kuna
(dokładne rozpiski rzutów można zobaczyć na dc na moim kanale mg)
kto kogo zauważy pierwszego? kuna - 15 > dzieci - 9
Mistrzowska ucieczka z bezpiecznego Klanu Cienia na pewno nie mogła być taka łatwa. Faktycznie, choć część Klanu mogła być zaoferowania Zgromadzeniem, na pewno w obozie został ktoś, kto powinien doglądać, czy mali zdobywcy szczytów nie robią czegoś nielegalnego. Widać było, że Żółtko i Łasica zbierają się do ceremonii na terminatorów - w końcu udało im się uciec! Teraz ta trudniejsza część, czyli trafić za tłumem...
Ledwo co udało im się wyjść w głąb terenów, a na drodze stanął im obcy zwierzak, zbliżony do nich wielkością. Gonił właśnie swój obiad, gdy zobaczył na drodze dwa małe kociątka. Nie zaatakował - nie miał póki co powodów. Jedynie zamrugał zdziwiony, że zobaczył kogokolwiek. Wyglądało, jakby mu się spieszyło i zaraz będzie leciał.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Podążali tropem starszych kotów. Śnieg chrzęścił jednostajnie pod łapami i wszystko szło dobrze, aż niespodziewanie ich drogę przeciął dziwaczny zwierzak.
Wojownicy nie przynosili przeciwników do obozu, więc córka Lelkowego Krzyku nie miała pewności z czym ma do czynienia. To stworzenie było zbyt duże jak na zwierzynę łowną, więc musiało jeść mięso. To niesamowite, stanąć pysk w pysk z czymś takim, pośród śniegu i w zapadającym mroku. Oczy kotki błyszczały, a oddech zostawiał kłęby pary.
Niesamowite i jednocześnie przerażające.
Ślepia leśnego mięsożercy niemal ją hipnotyzowały. Córka Wilgotnej Łąki cała się nastroszyła ze strachu, jej źrenice się rozszerzyły. Starała się mówić sobie, że to tylko inaczej wyglądający kot. Był nawet podobnej wielkości co ona sama! To nic takiego. Nie ma się czego bać.
Czy... to na pewno drapieżnik? Przecież nie zaatakował.
Bardzo dobrze się składa, że nie zaatakował. - M-my tylko sobie idziemy! Miłego dnia, pani łasico! - miauknęła niepewnie. Nie miała pojęcia czy drapieżniki rozumieją mowę kotów. Nigdy się tym nie interesowała - Chodź, Żółtko, jeszcze trochę drogi przed nami - siliła się na niefrasobliwość. Jej brat był bardziej strachliwy niż ona, więc musiała podnieść go na duchu i robić dobrą minę do złej gry. Miała nadzieję, że nie było widać, że trochę trzęsą jej się łapy. - Nie będziesz mi tu brata straszyć, idź sobie - zakończyła, nieco ośmielona tym, że drapieżnik nie podniósł na nich pazurów... póki co.
Położyła ogon na grzbiecie Żółtka, co miało go zmotywować do dalszej wędrówki. Zaczęła iść starała się zignorować łasicę, jednak nie mogła się powstrzymać przed zerkaniem czy smukły zwierzak przypadkiem za nimi nie podąża.
Na pewno uda im się wyjść z tego bez szwanku. Musiało się udać.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
budowa europejska; krótkowłosy; wysoki; chudy, o żylastej i gibkiej budowie; rudy; pręgowanie ticked; biel na kończynach (sięga do barków w przednich; w prawej tylnej do kolan; w lewej tylnej do stawu skokowego) szyi, gardle, policzkach i pysku (z wyjątkiem plamki pod nosem); bursztynowe oczy
dość nieporadny i fajtłapowaty na co dzień; niezręczny i nieśmiały w kontaktach z innymi kotami; uprzejmy i kulturalny; wrażliwy marzyciel o niskim poczuciu własnej wartości i przekonaniu o sobie
grzechotnik [martwi]; wartki potok, polny chwast & barwnoskrzydła [gk]
Podążał za łasicą, kiedy na ich drodze stanęło... coś. Co to było? Wyglądało przedziwnie. Coś jak wiewiórka, tylko bez takiego puchatego ogona i bardziej długie. Żółtko zamarł. Stanął w bezruchu i spojrzał na siostrę. Przycisnął uszy do czaszki, kiedy usłyszał, że ta mówi do zwierzaka. Czy ono ją rozumiało? Nie był do końca pewien... jego cieniutki ogon zadrgał, a on przycisnął się bokiem do czekoladowego futerka siostry.
– No wiem... – odpowiedział jej. Tak, długa droga, a jednak mieli tu teraz problem! Póki co to stworzenie ich nie atakowało, ale co, jeśli zdecyduje się to zrobić? Przecież nie potrafili się bronić, nie wiedzieli nawet, gdzie tak dokładnie są, a jeśli nikt nie przyjdzie im z pomocą? Zginą tutaj? Łapy zaczęły mu się trząść, jednak zmusił się do kilku kroków. I potem następnych. Byle dalej od tego dziwnego zwierzaka. Miał nadzieję, że zaraz sobie pójdzie i zostawi ich w świętym spokoju i pójdzie robić.... cokolwiek tam miał do roboty.
Cały czas oglądał się za siebie, czy drapieżnik ich nie śledzi. Był gotowy wziąć nogi za pas w każdej sekundzie, jeśli tylko zobaczyłby, że za nimi biegnie. Och, w co oni się wpakowali? Żółtko chciał tego wszystkiego, ale jakim kosztem? To była najbardziej stresująca chwila w jego życiu. Gdyby zobaczył coś takiego w lesie, będąc tam zupełnie sam, chyba położyłby się na ziemi i liczył na to, że to coś sobie pójdzie. Teraz był już pewien, nie chciał być tym całym terminatorem. Nie chciał spotykać takich dziwaków na swojej drodze.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
co się wydarzy? rzut 1d10 -> wypada 1, czyli drapieżnik
jaki wypada drapieżnik? rzut 1d61 -> wypada 25, łasica
(dokładne rozpiski rzutów można zobaczyć na dc na moim kanale mg)
kto kogo zauważy pierwszego?
łasica - 10 < dzieci - 11
Pan kuna - lub jak określiła to łasica, pan łasica - strzepnął lekko swoim małym uszkiem. Przez moment zawahał się, widząc dwójkę obcych, którzy zaczęli coś do niego miauczeć, ale widocznie ilość przeciwników nieco go zaalarmowała. W końcu dwóch ciężej pokonać jak jednego. Pan łasico-kuna błyskawicznie skoczył w gąszcz i rozpłynął się, nim dzieci zdążyły zadać mu jeszcze jedno pytanie.
Tymczasem, choć dreptały przez całkiem bezpieczny las, na swojej drodze maluchy natrafiły na coś, co przypominało kunę, ale było od niej zdecydowanie mniejsze. Pan łasica (tym razem legitna łasica) dreptał cicho przed nimi, szukając jakiś małych robaczków do jedzenia. Na pewno jednak nie widział ich. Może dzieci chciały zaatakować przeciwnika i pokazać Klanu Cienia swoją męskość?
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Kotka wyobrażała sobie łasice jako groźne, zręczne istoty, a ta po prostu... zniknęła w lesie niczym pierwsza lepsza piszczka? Córka Wilgotnej Łąki przekrzywiła głowę w wyrazie zdziwienia. Nie było się czego bać. Ha! Tacy straszni byli, ona i jej brat! Dorośli i samowystarczalni. - Ładna była ta łasica, co nie? Nie taka ładna jak ja, oczywiście, ale łał! To był totalny odlot! - ekscytacja znów wzięła górę nad strachem. - Mówię ci, pewno... o - przerwała nagle swoją wypowiedź gdy w mroku dostrzegła kolejny smukły kształt o brązowej barwie grzbietu i jasnym spodzie.
Widok kolejnego stworzonka, tym razem wyraźnie mniejszego niż ona sama, sprawił, że zupełnie przestała się bać. - A to jest pewnie dziecko tamtej łasicy! Ale fajne! Mogę je zatrzymać i wyszkolić na wojownika Klanu Cienia?! ...nie, to głupie. Zapomnij, że to powiedziałam - machnęła ogonem niefrasobliwie. Głos przyciszyła do szeptu, tak na wszelki wypadek. - Ciekawe, co zrobi, nie? Pewnie nic. Ucieknie jak tamta. Myślałam, że łasice są drapieżne... - westchnęła z nutą rozczarowania. Z małą nutą, bo rozum jej podpowiadał, że tym lepiej dla nich. Czy to znaczy, że wszystkie opowieści dorosłych o przeciwnikach są przesadzone?
Spopielona Gwiazda widocznie miała pecha i trafiła na coś naprawdę niebezpiecznego, a takie coś nie zdarza się często. Nie w towarzystwie grupy kotów, która wciąż gdzieś tam szła na przedzie. Będą na siebie uważać i nic im się nie stanie.
Chłodny śnieg pod łapami przypomniał jej, że nie są tu na wycieczce krajoznawczej. Z żalem zostawiła miniaturową łasicę i przyspieszyła kroku. - Musimy iść - rzuciła do brata. Inaczej zmarzną, a do tego spóźnią się na zgromadzenie. Nie czas na bohaterskie czyny obrony klanu. Szamotanina mogłaby zwrócić uwagę kotów, a na tym etapie wciąż można było odesłać samozwańczą delegację do obozu. Nie, musieli się ujawnić dopiero gdy będzie już za późno na odwrót, czyli pod tymi śmiesznymi drzewkami czy gdzie tam oni się spotykają.
Poza tym zwierzątko było zdaniem Łasicy urocze, nawet jeśli podkradało klanowi myszy. Czy czym tam ono się żywi. Jeśli zjada pędraki czy muchy to można mu wybaczyć panoszenie się po klanowych terenach.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
budowa europejska; krótkowłosy; wysoki; chudy, o żylastej i gibkiej budowie; rudy; pręgowanie ticked; biel na kończynach (sięga do barków w przednich; w prawej tylnej do kolan; w lewej tylnej do stawu skokowego) szyi, gardle, policzkach i pysku (z wyjątkiem plamki pod nosem); bursztynowe oczy
dość nieporadny i fajtłapowaty na co dzień; niezręczny i nieśmiały w kontaktach z innymi kotami; uprzejmy i kulturalny; wrażliwy marzyciel o niskim poczuciu własnej wartości i przekonaniu o sobie
grzechotnik [martwi]; wartki potok, polny chwast & barwnoskrzydła [gk]
Ilość bodźców, jaką odczuwał, zaczynała go coraz bardziej przytłaczać. Zimno dookoła, śnieg skrzypiący pod łapami, presja czasu i... i oba te drapieżniki, które właśnie spotkali. O tyle, o ile ta pierwsza kuna sobie poszła, tak ta... może nie będzie tak miła? Skulił się, kiedy ją dostrzegł, zdziwiony, że Łasica nie okazuje żadnych oznak, jakby się bała... chciałby być tak odważny, jak ona.
Stres spowodował, że zacisnęło mu się gardło i nie był w stanie wydusić z siebie absolutnie niczego, nawet pisku. Po prostu starał się iść dalej, modląc się do Gwiezdnych, aby nie zrzucili im więcej kłód pod nogi na ich drodze do Czterech Dębów.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
co się wydarzy? rzut 1d10 -> wypada 6, czyli zwierzyna
jaki wypada drapieżnik? rzut 1d27 -> wypada 21, wrona
(dokładne rozpiski rzutów można zobaczyć na dc na moim kanale mg)
Kociętom, na całe szczęście, udało się wyminąć kolejne zagrożenie. Łasica zostawiła ich, nawet nie zauważając, że mogła być potencjalnym obiadem. Z wysokim zainteresowaniem maluchy ruszyły dalej, a las ponownie powitał ich czymś nowym, kompletnie nieznanym.
Oto przed nimi była wrona. Ptak siedział na niskiej gałęzi, najwyraźniej spał. Jednego z jego skrzydełek, te prawe, było naprawdę dziwnie wygięte - niemal nienaturalnie, jakby było złamane! Jeśli dzieci słuchały uważnie, mogły pamiętać, że wrony śpią wysoko: czyżby to oznaczało, że przez złamane skrzydło wrona nie mogła spać ze swoimi przyjaciółmi?
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Miała rację - uważali na siebie, więc nic złego im się nie stało. Gdyby po drodze natrafili na psa - to w nogi! Oboje biegali najszybciej z całego miotu. Na szczęście nie dotarł do nich zapach żadnego dużego drapieżnika. Co więcej, po drodze trafił im się kolejny fant - tym razem pierzasty. Niesamowite! Najwyraźniej poza obozem jest pełno wszelkiego rodzaju żyjątek. Nawet podczas pory nagich drzew. - Ooo. A to dopiero. Dziwny ten ptak. Taki trochę nieforemny - szepnęła do brata. Oblizała się na widok piszczki. Instynktownie przyczaiła się do skoku, ale nie, przypomniała sobie, że przecież czas naglił, co sama przed chwilą powiedziała. Zostawiła więc ptaszynę tam, gdzie spała. Najwyżej wrócą po nią w drodze powrotnej. Pokazałaby innym kotom, że sama wytropiła wronę! Przed wyruszeniem w dalszą drogę zerknęła w tył. - Jak się trzymasz? - spytała. Żółtko zazwyczaj był nieśmiały, tylko czy teraz nie powinien podzielać jej zapału? Widocznie nie chciał robić hałasu. Mądrze. Ona sama mówiła przyciszonym głosem, więc wrona nie powinna się zbudzić.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Znaczna część kotów poszła na zgromadzenie, on sam zostawał w obozie, więc położył się szybciej spać. Przebudził się jednak w środku nocy... Coś mu nie pasowało. I musiał iść za potrzebą oczywiście. Wszystko byłoby normalnie, ale poczuł woń kociaków, która jeszcze świeża, wychodziła z obozu. Źle... Bardzo źle. Musiały pewnie ruszyć za resztą klanu. Co za mysie móżdżki... Cyknął i ruszył zbudzić Zgniłe Jabłko oraz poinformował Słodki Pląs i Gorzki Dąs.
Ze Zgniłym Jabłkiem szybko udało im się dogonić niesforne kociaki. Tak by nie usłyszeli, zaczął się z nią skradać, by obejść ich naokoło, co raczej nie było trudne. Wyszedł potem z krzaków tuż przed nimi, a zaraz za nim Zgniłe Jabłko.
- Co wy robicie? - zapytał wkurzony. - Wracamy do obozu, nie powinniście wychodzić. I nie próbujcie się usprawiedliwiać! - ruszał ogonem na obie strony, wyraźnie zły. Zgromadzenie nie było ich miejscem, wciąż byli kociakami.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Nie zdążyła nawet usłyszeć odpowiedzi brata, gdy z ciemności wyłoniły się nagle dwa dorosłe koty. Uch! No pięknie. Akurat teraz! A byli tak blisko celu! Szczerze mówiąc nie miała pojęcia jak daleko zaszli i ile drogi im zostało. Uznała jednak, że niedużo. Butnie zmrużyła oczy. - Ale my mamy już sześć księżyców! Wytropiłam wronę! Sama! Widzieliśmy też dwie łasice które uciekły na nasz widok, dużą i małą. Żółtko może potwierdzić. Nic nas nie zjadło, bo uważaliśmy na siebie. To wszystko znaczy, że jesteśmy na tyle duzi, żeby móc pójść na zgromadzenie. Zresztą jesteśmy blisko grupy kotów. Oni są o, tam - targowała się i wskazała ogonem miejsce pomiędzy drzewami gdzie zdawało się jej, że zniknęła delegacja. - Chcecie pójść razem z nami? - spytała najbardziej charyzmatym tonem do jakiego była zdolna.
Zdawała sobie oczywiście sprawę, że ona i Żółtko są w tarapatach i zostaną zaraz zmuszeni do powrotu. Jak to ona, chciała jednak robić dobrą minę do złej gry. Może zrobiła coś, czego nie powinna i zasłużyła na naganę, ale miała ku temu dobry powód i zamierzała się bronić. Siebie i Żółtko. Może zobaczenie, że Łasica nie boi się dorosłych doda mu to odwagi. Nie mogła się teraz ugiąć jak jakaś piszczka. Zdradzał ją jednak ogon, który się napuszył i uderzał nerwowo o pięty, a także zjeżona sierść na karku.
Wydawało jej się, że Szron będzie teraz pod wrażeniem, że potomkowie Wilgotnej Łąki sami wytropili ptaka i pogonili dwie łasice, i są dzielni i nieustraszeni, a przez to da im mniejszą karę.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
budowa europejska; krótkowłosy; wysoki; chudy, o żylastej i gibkiej budowie; rudy; pręgowanie ticked; biel na kończynach (sięga do barków w przednich; w prawej tylnej do kolan; w lewej tylnej do stawu skokowego) szyi, gardle, policzkach i pysku (z wyjątkiem plamki pod nosem); bursztynowe oczy
dość nieporadny i fajtłapowaty na co dzień; niezręczny i nieśmiały w kontaktach z innymi kotami; uprzejmy i kulturalny; wrażliwy marzyciel o niskim poczuciu własnej wartości i przekonaniu o sobie
grzechotnik [martwi]; wartki potok, polny chwast & barwnoskrzydła [gk]
Najpierw były te łasice, minęli je bez żadnego problemu, a potem... potem ich oczom ukazał się ptak. Spory, czarno-szary. Żółtko zwolnił kroku, przyglądając mu się uważnie i pochylił łepek.
– No. Tak jakby. Może coś sobie zrobił, dlatego tak wygląda. Ale chyba nas nie zje, co nie? – no bo w sumie nie był pewien. Ptak nie wyglądał na groźnego, był trochę duży, większy niż jakiś tam wróbel czy inna sikorka, ale mimo wszystko raczej trzymał się drzewa i nie schodził nisko. – Jest dobrze. Tylko trochę mi zimno – przyznał, otrzepując się z płatków śniegu, które osiadły na jego grzbiecie, potem pociągnął nosem i ruszył dalej. Nie mogli się zatrzymywać, prawda? Byli już blisko, musieli być blisko i Żółtko miał nadzieję, że lada moment dotrą na miejsce...
Aż przed nimi nie ukazał się Oszroniony Poranek i Zgniłe Jabłko. Stanął jak wryty i położył nisko uszy, cofając się o kilka kroków. Zostali złapani! I co teraz? Dostaną karę, och, na pewno! Ale czy nie o to mu chodziło? Musiał teraz jedynie grać.
– Ona mówi prawdę! Były dwie łasice, ale zaraz uciekły! No i no... my tylko chcieliśmy pójść na zgromadzenie razem z innymi – odpowiedział, opierając się swoim bokiem o siostrę. Nie chciał słuchać krzyków skierowanych w swoją stronę, zawsze był grzecznym kociakiem i wizja tego, że zrobił coś w istocie nielegalnego przerażała go. Ale stało się. I trudno. Dzięki temu może chociaż dłużej zostanie w Liściastym Gąszczu z rangą kocięcia i nie będzie musiał trenować. Poświęcenie.
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Słysząc, że natrafili na aż dwie łasice i wronę, i nic sobie z zagrożenia nie robili, utwierdziło go w przekonaniu, że nie byli gotowi. A on był za miękki. Odetchnął, wypuszczając powietrze ze świstem.
- I co? Co, gdybyście przypadkiem zaatakowali tę zwierzynę? Łasice są drapieżnikami, fakt nie atakują bez powodu, ale jeden zły ruch i po was! A co gdybyście spotkali lisa? A borsuka? Gdyby coś wam się stało, klan byłby w rozpaczy. Nie pomyśleliście o tym? - powędrował wzrokiem tam, gdzie wskazała Łasica, by chwilę później powrócić do nich. - Szli tędy, to fakt, ale są już daleko. Na zgromadzenie mogli pójść tylko wojownicy i terminatorzy. Nie jesteście terminatorami, a tym bardziej wojownikami, więc nie powinniście wychodzić z obozu - sapnął. Pokręcił głową. Iść na zgromadzenie? Kozia Gwiazda wyprułaby ich wszystkich z futra. - Nie. Wracamy do obozu. Teraz.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Jej taktyka nie zadziałała. Ale... jak to? Widocznie źle obliczyła swoją strategię. Przygryzła policzek w irytacji. Osty i ciernie, jak mówią starsze koty. Już otworzyła mordkę, żeby się bronić, jednak prędko dała za wygraną. Przypomniał jej się komentarz Wrony, że czasami należy ugryźć się w język. Słowa, że klan byłby w rozpaczy - w tym z pewnością jej rodzice, tak ważni dla niej - trafiły do niej i zabolały. Nie miała zamiaru nikogo smucić, szczególnie ich - chciała tylko walczyć o swoje. Tak wielka, niepowtarzalna okazja miała jej przebiec koło nosa - i najwyraźniej przebiegnie. - Przepraszamy - miauknęła tylko. Miała ochotę wyrwać się i pobiec za delegacją idącą na zgromadzenie, lecz rozum podpowiadał jej, że już na to za późno. Nie ma o co walczyć - przegrali, a dalsze szamotanie się mogło tylko poskutkować większą karą.
Planowanie nie było jej mocną stroną - lubiła działać zanim okazja zniknie. Obiecała sobie jednak, że następnym razem zastanowi się porządnie zanim coś zrobi i rozważy wszystkie za i przeciw.
Przejechała ogonem po barku brata, żeby dodać mu otuchy, po czym ruszyła za Oszronionym Porankiem w stronę obozu. Miała na końcu języka zdanie, że świetnie im szło skradanie się i podchody, skoro dopiero teraz ktoś ich wykrył, a nie od razu - domyślała się jednak, że to nic nie da.
Po raz pierwszy w jej sześcioksiężycowym życiu nie udała się jej poważna rzecz. Do tego zmartwiła rodziców. Głowę miała zwieszoną nisko. Nie zamierzała się jednak rozpłakać ani nic z tych rzeczy. Chciała trzymać fason nawet w niesprzyjających okolicznościach.
/zt
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?