średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Dłużej nie drążyli, że chcieli iść za resztą. Przyjął przeprosiny lekkim kiwnięciem łba. Niestety chcąc, czy nie chcąc musiał poinformować Kozią Gwiazdę o ich małym występku. Ruszył pierwszy do domu, za nim rodzeństwo, a Zgniłe Jabłko kroczyła na samym końcu. Tak na wszelki, gdyby jednak kocięta zmieniły zdanie.
Co za noc...
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Korzystając z dobrej pogody, wybrał się na kolejne polowanie. Żywił nadzieję że tym razem nie spotka żadnego zbłąkanego idioty, i szczęście dopisze mu nieco bardziej. Ruszył w stronę Świerczyny, zagłębiając się w liczne krzewy, na których pojawiały się już zalążki owoców. Wypatrywał czegoś dużego, najlepiej bażanta.
Mg//
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Młody Wojownik wyruszył na spotkanie z naturą, pełen nadziei i świeżej energii, której nie jeden potrzebowałby na polowaniu. Poprzednie przeciwności losu nie zniszczyły chęci kocura, a wręcz przeciwnie, wyglądało jakby dodały mu sił. Szkoda tylko, że natura i życie nie patrzyło na takie rzeczy, a los sypał okruszki piasku tak jak mu się podobało; czy można było mieć jednak za złe temu wszystkiemu? Subiektywna opinia.
Krótko mówiąc: Ciemny Kolec nie znalazł nic na swojej drodze, świergot ptaków słyszalny dla jego uszu po prostu nie był możliwy do namierzenia, a przyjemnie grzejące słońce nie przeszkadzało wiatrowi wiać. Wiatrowi, który z szyderczym śmiechem pchnął owym piaskiem prosto w oczy kocura. Wiara Wojownika względem lepszego polowania chyba nie mogła od razu polecieć wraz z wiatrem, prawda?
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Zdecydowanie nie poleciała z wiatrem, wszak to dopiero początek. Czart zamrugał, pozbywając się z oczu sypniętego przez wiatr piachu, po czym ruszył dalej, wypatrując zwierzyny. Ponownie skupił się na wyszukaniu czegoś większego, tym razem może królika.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Czartopłoch dawał sobie radę z niezbyt ciężkimi przeciwnościami losu (mowa oczywiście o piasku). Może też dlatego wszystko zdecydowało się wysłać kocurowi coś… ciekawszego. Oczywiście nie można zaczynać ze zbyt grubej rury, dlatego też na start siedem spokojnych gawronów wydawało się odpowiednie. Od zera do pięćdziesięciu. Ptaszyska te stały w okręgu, dziobiąc sobie spokojnie w ziemi, nie wadziły nikomu. Kocur mógł je najpierw usłyszeć, delikatne rozmowy między nimi trwały w najlepsze - chociaż wątpliwe, że cokolwiek z nich rozumiał - żeby zaraz po chwili wychyliły mu się zza jednego z krzewów kiedy maszerował przed siebie. Sytuacja była na jego korzyść, wyminięcie nieagresywnych kolegów nie było wcale głupie, ale czy nie byłaby to też wyżerka dla klanu?
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Wkrótce dosłyszał szelest skrzydeł i krakanie, a chwilę później, gdy wyłonił się zza krzewów ujrzał stadko siedmiu gawronów, dziobiących coś w ziemi. Przystanął. Zwierzęta same z siebie nie były agresywne, jednak do czasu. Mógł spróbować zaatakować, ale mógł przy tym narazić się na zmasowany atak z siedmiu stron. Dzień się dopiero zaczął, będzie jeszcze dużo okazji do zapolowania. Wyminął ptaszyska, i ruszył dalej, węsząc w poszukiwaniu potencjalnej zdobyczy.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Wyminięcie ptaszysk było dobrym wyborem, a przynajmniej nie było złym. Skoro nie atakowały to chyba nie trzeba było? W końcu kiedyś odlecą! Niestety, a może i stety chwila podwyższonego ciśnienia minęła, a Wojownik znowu miał spokój. Tym razem kompletny. Nic w okolicy.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
No i znowu nic. Czyżby miała powtórzyć się sytuacja z jego ostatniego polowania? Coś tu musiało chyba być. Ruszył dalej, wciąż wypatrując zwierzyny.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Czy to miała naprawdę być powtórka z jego polowania? Jak często zwierzyna na terenach chowała się przed młodym Wojownikiem? Czy to możliwe, że po prostu był zbyt dobry? Cichy wiatr szeleścił gdzieś w gąszczu, jeśli Ciemny Kolec zajrzałby w krzaki – nie zobaczyłby nic. Cisza. Na razie tylko spacer.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
W dalszym ciągu, ani śladu niczego. Szelest z pobliskich krzaków okazał się być jedynie szelestem wiatru. Westchnął. Co miał jednak zrobić? Ruszył dalej, węsząc i nie przejmując się dotychczasowym pechem.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Test cierpliwości. Chyba właśnie to właśnie musiał przejść Wojownik zanim dostanie zwierzynę wartą upolowania, bowiem nic nie znajdowało się w zasięgu wzroku. Ni widu, ni słychu, wszystko było opustoszałe.
No chyba, że była to nauczka od Gwiezdnych żeby nie unikać walki nawet, jeśli nie trzeba było się w nią pchać? Kto wie? Niezrozumiałe są ścieżki prowadzone przez Gwiezdnych.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Zignorował po raz kolejny ciszę i zero śladów, zamiast tego niestrudzenie prąc na przód. Węszył, wypatrywał, i nadstawiał uszu, wsłuchując się w otaczający go las. W dalszym ciągu wypatrywał, tym razem nawet ponownie spróbował skupić się na wytropienie bażanta.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Przynajmniej pogoda dzisiaj była znośna, może i słońce grzało, ale za to wiatr nie stał i przyjemnie ochładzał skórę pod długim futrem Czartopłocha. Wiosna, czy też Pora Zielonych Liści przepięknie wyglądała, dawała odczuć spokój po dość ciężkiej i mroźnej Porze Nagich Drzew.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Pora Nagich Drzew może i była piękna, ale wiecie, co by w tej chwili było dla Czarta piękniejsze? Dorodny zając tuż przed jego nosem. Najeżył się trochę, ale szedł dalej, tym razem odbijając nieco w bok. Nadal węszył za zwierzyną.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Cud! I to nie taki nad rzeką nawet! Kaczka. Stworzenie bardziej wodne, więc aż dziw, że nie nad wodą. Szczególnie, że ptaszysko dorodne nawet, piórka kolorowe i zadbane, a kuperek wesoło latający na boki. Cóż takiego mogła właśnie robić? Ach! Pewne jagódki dojrzały na tyle, że kaczucha nie mogła się nie pokusić, a skoro nic się nie działo w okolicy (o czym Czartopłoch porządnie się przekonał) to wykorzystała moment i przycupnęła. Czy Wojownik równie dobrze wykorzysta moment?