Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Gdy na prostokącie pojawiło sie światło, Pliszka odskoczyła, jak poparzona w obawie, że światło zrobi jej krzywdę. Gdy przez kilka uderzeń serca nic się nie działo, znów przybliżyła się… i tym razem uderzyła prostokąt mocniej, bardziej niezadowolona. Ostatecznie doszła do wniosku, że musiał być na skraju swojego życia, jeżeli w ogóle żył — ale reagował na dotyk, drgał, świecił, czy coś takiego mogło być martwe?
Postanowiła zakopać tajemniczy obiekt. Wykopała dziurę, uderzyła go mocno jeszcze kilka razy, upewniając się, że nie zakopie go żywcem (miała jeszcze moralność), po czym wrzuciła prostokąt do rowu i zakopała. Żegnaj. Potem znów wróciła do szukania zwierzyny, ale zdecydowanie wybita z rytmu i zaalarmowana tym… czymś. To nie powinno być na ich terenach. Może ktoś inny będzie wiedział, co to?
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Przedmiot został zakopany, a dwunóg który go zgubił już na zawsze mógł się z nim pożegnać. Może to i dobrze? Dostanie nauczkę, by nie zapuszczać się już w progi lasu, który należał do klanów. I najwyraźniej nie tylko dwunogi byli na tyle głupi, aby tak robić.
Pomiędzy drzewami Pliszce mignęło jasne, płowe futerko. To jakaś kotka, przechadzała się jak gdyby nigdy nic po lesie, wokół jej szyi różnokolorowa obroża. Rozglądała się z zachwytem w żółtych oczach po okolicy, nie zauważając jeszcze obecności wojowniczki.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Oho? A tego to już zdecydowanie nie chciała widzieć na terenach. Zmarszczyła brwi i z lekką niepewnością, ale szybko podążyła za płowym futerkiem. Strach zniknął, gdy zobaczyła obrożę: pieszczoszek? Miejmy nadzieję, że znalazła się tu przez czystą głupotę… i zamierzała jej dać przywilej wątpliwości. Sama nie była pewna, jaki był odpowiedni sposób radzenia sobie z pieszczochami. Może niektórzy powiedzieliby, że atak od razu. W każdym razie: gdy znalazła się na odpowiedniej odległości między nią, a kotką, krzyknęła:
– Hej, zatrzymaj się! To tereny Klanu Cienia.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Płowa kocica drgnęła na nagły dźwięk, od razu odwracając łebek w stronę nieznajomej jej twarzyczki. Zamiast jednak się przestraszyć i uciec gdzie pieprz rośnie, Kirke uśmiechnęła się promiennie, całą swoją uwagę przenosząc z otaczającej jej natury na towarzyszkę.
- Ah, kochana, spokojnie! Przecież nic złego nie robię. Zwierzyna się przecież nie boi. Ptaki tak pięknie świergoczą, czyż to nie wspaniały dźwięk? Chodź, moja droga. Przejdź się ze mną. Jest tu tak przepięknie. - Westchnęła z zachwytem, jej głos rozmarzony. Kompletnie nie przejęła się słowami Pliszkowego Zagajnika. Ale przynajmniej się zatrzymała. To już progres.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Nie no, ją coraz coś tu strzeli.
Intruzka się zatrzymała, Pliszka się do niej przybliżyła, ale została uderzona monologiem, który odjął jej pięć księżyców życia. Ona nawet nie wiedziała, że jest na terenach klanu — albo nie zdawała sobie sprawy, co to znaczy, szczególnie dla jej bezpieczeństwa. Zwierzyna się nie boi? O czym ona fandzoliła? Przecież to, że ptaki śpiewały na górze nie sprawiało automatycznie, że nie płoszyła zwierzyny — ptaki dobrze wiedziały, że są tam bezpieczne. Co ona sobie myślała, że myszy i wiewiórki zaczną się zaraz wokół niej zbierać, jakby była księżniczką? Niebieska zmarszczyła brwi i wzięła głęboki, zdenerwowany wdech.
Wybranie innej opcji dialogowej niż "ty jesteś jakaś głupia?" było niesamowicie trudne.
– Nie obchodzi mnie, co robisz. Mam obowiązek wyproszenia cię z terenów mojego klanu dla twojego i mojego bezpieczeństwa.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Kirke mrugnęła parę razy, nieco speszona, jednak na jej pyszczku ponownie pojawił się towarzyski, promienny grymas.
- Ależ po co te nerwy? Złość piękności szkodzi, moja droga. Czym ja ci niby robię krzywdę? - Odwróciła się, kiwając łbem w kierunku w którym przyszła, skłonna do dalszej rozmowy. - A odprowadzisz mnie, słoneczko? Obawiam się, że mogę się zgubić, a w grupie zawsze raźniej. Ah, no i gdzież moje maniery. Mam na imię Kirke. - Przedstawiła się uprzejmie, stawiając skoczny krok do przodu, oglądając się z nadzieją za siebie w stronę Pliszki. Ewidentnie brakowało jej kogoś do towarzystwa, do tego była uparta. Cóż zrobić, wojowniczka chyba nie da rady przemówić kotce do rozsądku.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Kot, którego miała przed sobą, był potencjalnie najgorszym typem, jaki mogła sobie wyobrazić Pliszka. Próźnym, głupim, niedającym sobie przemówić do rozsądku.
– Nie potrzebuję piękności – stwierdziła jak kamień, wzdychając z rosnącą irytacją. Nie miała ochoty odprowadzać nikogo tam, skąd przyszli, ale doszła do wniosku, że jeśli tego nie zrobi, to płowa dalej będzie wesoło skakać po cienistych ziemiach, bo pewnie była zbyt głupia, żeby zapamiętać drogę, no jasne. Typowy pieszczoch. Wzięła głęboki wdech.
– Niech ci będzie – mruknęła, po czym zaczęła iść w stronę osiedla, oczekując, że kotka za nią podąży. Jeśli tak się stało, po krótkiej ciszy wymamrotała z siebie jeszcze pytanie: – Co to właściwie znaczy Kirke?
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Polowanie na rozprostowanie nóg to zawsze było coś, czego był fanem do praktykowania. Z samego rana, tuż po rozdaniu patroli, kiedy ten pierwszy, poranny wziął na siebie. Rozglądał się za zwierzyną, chciał się poruszać, chciał poczuć wysiłek, krew w pysku i dumne poczucie zwycięstwa. To było wszystko, co Ośmiooki teraz potrzebował. Rozglądał się za jedzeniem, ewentualnie - niebezpieczeństwem. Nie czuł strachu, był u siebie.
mg
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ranek to zapewne jedna z lepszych pór na polowanie – niektóre ze zwierząt właśnie rozpoczynały swój dzień. Ośmiooki już po chwili swojej wędrówki mógł usłyszeć bardzo charakterystyczny dźwięk. Charakterystyczny ptak stukał swoim dziobem o drzewo. Dzięcioł był ulokowany dość wysoko, ale to nie powinno być wyzwanie dla kota z klanu Cienia, prawda?
xxxxDzięcioł. Potrafił się wspinać, oczywiście, jednak chyba mu się jeszcze nie zdarzyło polować na wysokości. Niemniej nie planował sobie tego odpuścić. Do drzewa podszedł cicho, w pozycji łowieckiej, patrząc pod łapy i idąc pod wiatr. Ukrywał się także za krzewami, aż nie dotarł do drzewka, na którym znajdował się delikwent. Cicho wskoczył na korę drzewa, wił się w górę. Szedł po lewej stronie, gdy ptaszek był po prawej, by mógł być niewidoczny jak najdłużej. I kiedy był na odpowiedniej wysokości, machnął łapą, by przebić mu gardło.
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety, gdzieś w połowie pokonywania drzewa, dzięcioł nagle stwierdził, że to idealny moment na to, żeby odlecieć. Na szczęście dla zastępcy – nie tak daleko. Ptaszek po prostu zmienił drzewo na pobliskie. Co prawda Ośmiooki musiał wszystko powtarzać, ale przynajmniej obiad mu nie uciekł tak kompletnie.
xxxxUciekł na inne drzewo, ale to nieważne. Ośmiooki zszedł wolno z drzewa, bezpiecznie, by zaraz wspiąć się na drugie - wciąż zachowując wszystkie zasady, poruszając się tak cicho jak tylko było to możliwe. I ponownie, gdy był wystarczająco blisko ofiary, sięgnął do niego lapą, chcąc przebić pazurami jego gardło.
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Na pierwszy rzut oka: z Lasem nie ma nic wspólnego. Na drugi: do lasu jej daleko, ależ jaka to gratka dla oka! Mgławica, w przeciwieństwie do brata, jest filigranowej budowy, osadzona na długich, cienkich łapkach, lecz to dopiero początek różnic między nimi. Istotnie: została obdarzona nie lada urodą: wysublimowaną, finezyjną, wręcz egzotyczną, niespotykaną i tak dalej... Lśniące, starannie wypielęgnowane i gładko przylegające do wysmukłego ciała srebrne futerko - zdaje się - odbija słoneczne promienie lepiej od wodnej tafli. Przyozdobione jest zaś licznymi czarnymi rozetami o regularnym, acz iście fantazyjnym kształcie - zachowując przy tym pełnię harmonii. Urodziwy pysk o prostym nosie (zawsze uniesionym wysoko) w ceglastej barwie, a do pary - para oczu o migdałowatym kształcie, nie mniej niespotykanych, co ich właścicielka. Lewemu - w kolorze jadeitu, towarzyszy drugie błękitne, coby jednak nie było zbyt zwyczajnie - przyprószone jest ono zielonkawymi plamami (heterochromia sektoralna). Jej wysmukła, łabędzia wręcz szyja przyozdobiona jest zaś turkusową obróżką - niezwykle gustowną zresztą! Z kolei subtelność jej kroku jest idealnym wręcz dopełnieniem całej elegancji jej postaci. W dużym skrócie: mieszanka fikuśnych cech tworząca zwięzłą, poukładaną całość. I to jakiej klasy!
Damulka. Pełna egzaltacji panienka z dobrego domu. Kotka z zauważalnie wyższych sfer o nienagannych manierach, o ile wszystko dzieje się zgodnie z jej wolą. Posługuje się nad wyraz wyrafinowanym, wyszukanym słownictwem. Jak zadziera nosa - to najwyżej jak tylko potrafi. Nie stroni od pełnych uprzejmości i frazesów pogawędek, czy niewinnego plotkowania. Imponuje jej piękno, które to samo w sobie jest jej celem; tym, czym jest ona sama i czym się otacza. Ulotna i nieuchwytna. Tylko trochę kapryśna i wcale nienadmiernie próżna. Uosobienie klasy i szukająca podobnego, godnego jej towarzystwa. Swą niezwykłość lubi eksponować i posługiwać się nią na własną korzyść - najlepiej tak, by nie ubrudzić sobie przy tym łapek, czy oleiście połyskującego futerka. Obraca się tylko w godnym jej towarzystwie osiedlowej elity. Bywa nieco histeryczna i cóż, ma skłonności do dramatyzowania, ale jakże łatwo jej to wybaczyć! Mimo wszystko nie można odmówić jej sprytu, czy zaradności. Jest bystra i ciekawa otaczającego ją świata (nierzadko na tyle ciekawska, by wściubiać nos w nieswoje sprawy...). Żyje w swoim własnym, pięknym i wyidealizowanym świecie. Świecie skrojonym pod nią - perfekcyjnym pod każdym względem i może tylko trochę plastikowym. Arystokratka a pełną gębą - nawet jeśli dotyczyłoby to tylko jej osiedla!
Bażancia Łapa, Psia Gwiazda, Zimno [Cień]
Wciąż nie była pewna, co miałaby myśleć o Świetlikowej Kniei… jednak to w jej towarzystwie wybrała się pewnego dnia na polowanie.
Życzyła tamtej udanych łowów, sama udając się nieco dalej, tropiąc przy tym zwierzynę.
Świetlik nic się nie zmieniła. Dalej jest drobnym kotem, mniejszym i niższym od normy. Dłuższe nogi i długi ogon są jej najbardziej charakterystyczną cechą wyglądu. Duże uszy na czubku okrągłej głowy oraz jasne, krótkie futerko. Jej futerko jest ciekawe, ponieważ całe jest pokryte w czarnych rozetach i pręgowaniem, które znajduje się na pyszczku, ogonie i tułowiu. Rozety są jaśniejsze w środku od obręczy. Na uszach, pyszczku, ogonie oraz na łapkach posiada ciemniejszą, czarną sierść. Na grzbiecie widoczny nalot. Nosek czarny, oczka jaskrawo niebieskie.
Dalej głupiutka, dalej wesolutka. Ciekawska, tym bardziej po spędzeniu całego swojego dotychczasowego życia w zamknięciu. Nie jest świadoma tego, że jej działania posiadają konsekwencje. Głośna, wszędzie jej pełno. Pragnąca całej uwagi, można by było powiedzieć, że to właśnie uwagą zwróconą w jej stronę się żywi - nie ważne czy tą dobrą czy złą. Nie jest złośliwa. Bije od niej entuzjazm oraz energia.
Świetlik nie myślała natomiast nic o Srebrzystej Łunie. Była po prostu kotką w Klanie, i tyle. Niespecjalnie przywiązywała do niej wagę, miała lepsze rzeczy do roboty. W momencie jednak kiedy wojowniczka zaproponowała jej polowanie... chętnie się zgodziła. Akurat myślała, czy by nie wyjść na jedno, więc dobrze się składało.
Przed rozejściem się w swoje strony życzyła jej udanych łowów i zaczęła sama szukać.
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Srebrna wojowniczka nie musiała długo tropić; bez trudu odnalazła ślad zapachowy pozostawiony przez orzesznicę, która musiała niedawno przechadzać się między jodełkami. Zaraz po tym okoliczna kępa traw poruszyła się podejrzanie, a między długimi źdźbłami ujrzeć można było zarys drobnego, rudego gryzonia, który buszował w poszukiwaniu własnego pożywienia- mimo czujności nieświadom jeszcze obecności drapieżnika.
Polującej w pewnej odległości Świetlikowej Kniei również się poszczęściło, bo oto spomiędzy drobnych krzewów głowę wystawiła inna orzesznica, której zapach chwilę temu dotarł do nosa pointki. Drobne zwierzątko ruszyło w przód, zwinnie przemieszczając się między roślinnością i kierując się głębiej w las. Co jakiś czas zwalniało i przystawało, wyraźnie nie chcąc dać się zaskoczyć.
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.