Logo Artemidy
Makowa Polanka
Poeta nie chciał tego przyznać przed nikim, ale było mu naprawdę obojętne, jak zostanie potraktowany. Był po prostu medykiem dla większości, rolą do wytłumaczenia na treningu, nikim więcej. Czasami nie słyszał "dziękuję" za wyleczenie skomplikowanej rany. Czasami nikt nie dosiadał się do niego na ceremoniach. Czasami ludzie wpychali mu się do gardeł ze swoimi propozycjami na stanowisko terminatora medyka, mimo że dzień wcześniej zmarł ten idiota Cis. Poeta dla większości kotów po prostu był - nawet jeśli bardzo chciał, by Noc zauważył w nim kogoś bliższego, nie zdziwiłoby go, jeśli dwójka kocurów nigdy więcej nie porozmawia o tym, co się stało.
I wtedy stało się coś, co kompletnie zdziwiło srebrnego; Noc zamruczał. Podziękował mu. Powiedział bez słów, że mu się podobało. Poeta ostrożnie odpowiedział w ten sam sposób. Chciał trzymać Noc jak najbliżej siebie, przejechać mu językiem między zębami może nawet powiedzieć coś słodkiego, ale zastępca wstał. Otrzepał się i wrócił do czujnego wartowania. Wstydził się tego, co zrobił.
Ale to zrobił. Och. To nie było winą Poety.
- Nikt nie musi o tym wiedzieć - mruknął leniwie. Spodziewał się, że jego życie będzie sekretem. Nie miał nawet o tym komu powiedzieć: odkąd Krokus poszła się kopać, nie miał do kogo otworzyć o czymkolwiek pyska. Poza Nocą.
Poeta zaśmiał się lekko; było w tym coś przykrego. Coś okrutnego i smutnego, ale może tak po prostu wydawało się zastępcy. Może była to grupowa halucynacja. Oczywiście, że był to jego pierwszy raz; nie dość, że nie miał z kim, to nie chciał tego robić z kimkolwiek. Był Noc. Noc był cudowny. Ale co miał powiedzieć? No co?
- Nie - odparł spokojnie. - Nikt nie musi o tym wiedzieć. - Ponowił. - Nie staram się rozwalić twojej rodziny. Nie chcę rozwalić twojej rodziny. Nikomu o tym nie powiem.
Nie wiedział już, co czuje do Nocy. Albo było mu przykro, że faktycznie został potraktowany jak sekret. Wiedział, że tak zostanie potraktowany - ale nie mógł odczepić się od nici bólu, że faktycznie tak jest. - Jesteś przystojny - stwierdził nieśpiesznie. - Bardzo przystojny. Byłeś spragniony dotyku. Wiem, że miałeś umowę z Siniak. Dałem ci to, czego potrzebowałeś. - Westchnął. - Nikomu o tym nie powiem. Nie mam nawet komu.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobrze, to dobrze.
Wziął głęboki, drżący oddech. Przynajmniej tyle, że dla Poety nie było to wielkie wydarzenie tylko kolejna przygoda. Marne pocieszenie, ale zawsze coś.
- Nie, Poeto, nie o to chodzi. Powiem Siniak, muszę. Nie zamierzam tego ukrywać. - to nie byłoby sprawiedliwe. Względem niej, ani Poety. Noc był wściekły na partnerkę, oczywiście że dalej był, ale w dalszym ciągu nie powinien sobie pozwalać... na to. Nie chciał też traktować Poety jako odskocznię, zabawkę po którą może sięgnąć gdy jest to wygodne. Nie, dopóki nie będzie pewien że drugiej stronie taki układ potencjalnie by odpowiedział.
Podszedł bliżej Medyka.
- Nie chciałbym, żebyś się poczuł jak kochanek na boku. Nigdy nie myślałem, że możemy skończyć w ten sposób, ale to wszystko... podobało mi się. Co chcesz z tym zrobić? Dlaczego w ogóle to się stało? Czy dla ciebie to była tylko chwilowa przygoda i wracamy do bycia przyjaciółmi jakby nigdy nic? Nie wiem co o tym myśleć, Poeto. - z jednej strony, to było dokładnie to, czego mu brakowało. Poeta był w stanie dać mu to, czego mu brakowało przy pozostaniu przyjaciółmi, ale potencjalny układ miał jedynie sens, jeśli druga strona podchodziła do tego w ten sam sposób. Gdyby okazać się miało, że Poeta coś do niego czuje... Noc nigdy by sobie tego nie wybaczył. W tym wszystkim była jeszcze Siniak, od której też dużo zależało. To nie było łatwe.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Było to trochę dziwne. Medyk zniechęcony wreszcie wstał, choć bardzo tego nie chciał. Ziemia pod nim miała wciąż zapach zastępcy Klanu i nie chciał się z tym zapachem rozstawać. Uznał jednak, że bardzo trudno będzie im się wyjaśnić, jeśli kogoś napotkają. Noc ewidentnie nie chciał się jak na razie z tego tłumaczyć nikomu, a ostatnie, czego teraz potrzebowali, to widowni.
A jednak. Powie to Siniak. Poeta zrobił niejasną minę - jakby wiedział, że to nadejdzie, ale był zaskoczony, że to nadejdzie, bał się, że to nadejdzie i miał gdzieś, że to nadejdzie. Niech mu będzie. Nie była to zdrada; a przynajmniej nie po stronie medyka. Co najwyżej był amoralny. Jeśli Noc wypnie się wszystkiego, zawsze będzie mógł zdradzić sekret o otwartym związku rzeczniaków. Nawet jeśli reszta nie będzie o tym wiedzieć, Siniak będzie torturowana przez myśli.
Noc go zaskoczył.
Nie chciał, żeby Poeta czuł, jak się czuje. To dziwne. Ktoś o nim faktycznie pomyślał. Na twarzy kocura wykwitł lekki uśmiech, gdy poczuł, że Noc nie do końca chce o wszystkim zapomnieć. Kocur zrobił nieznaczący krok do przodu.
- Dlaczego? - zaczął najpierw. - Nie zatrzymałeś mnie. - To było kluczowe. - A co ty chcesz z tym zrobić? Podobało mi się to Noc, naprawdę. I z chęcią bym to powtórzył, jeśli nie masz nic przeciwko.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wiem, ale dlaczego zacząłeś? Te wszystkie miłe słowa przed, po co? Powiedz mi... czy ty żywisz do mnie jakieś większe uczucia? - zapytał. Musiał się dowiedzieć, czy Poeta po prostu wyczuł okazję do chwilowej zabawy, czy może było to coś na długo czekał i kryło się w tym drugie dno. Musiał wiedzieć, żeby zdecydować co powinien zrobić z tym dalej, jak się zachować, żeby żaden z nich nie czuł się potem źle. Bo nie o to chodziło, absolutnie.
- Muszę... muszę przegadać to z Siniak. Kiedyś. Nie mówię, że nie chciałbym tego powtórzyć, bo uwierz, będę o tym myślał jeszcze bardzo długo, ale przede wszystkim muszę to z nią załatwić i wziąć konsekwencje na klatę. Zanim zdecyduję co ja chcę z tym zrobić, muszę wiedzieć jak ty do tego podchodzisz i czego ode mnie oczekujesz. Oczekujesz że się z nią rozstanę żeby być z tobą? Że zachowam to przed nią w tajemnicy i będziemy spotykać się na boku, wrócimy do codzienności czy coś jeszcze innego? - chciał zrozumieć dlaczego do tego doszło. Dlaczego Poeta to zainicjował, czego oczekiwał, jaki był jego plan. Chciał to zrozumieć i przegadać, nim nie doszło do nieporozumienia.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dlaczego zaczął?
Jak to w ogóle wyjaśnić? Niby mógł powiedzieć Nocy o tym, co się dzieje - jak czasami potrafi być traktowany. Jak zawsze słyszy napastliwe pytania co znaczy jego imię, skoro leczy w tym Klanie od sezonów. Jak potraktował go jego syn Kałużowa Dolina i jak koty miały gdzieś tragedię Cisa, a interesowało ich tylko stanowisko. Ale po co? Co by mu to dało? Odsłoniłby przed sobą najbardziej wrażliwy punkt - a to nie miało sensu. Podczas treningu wojowniczego dostał jasny rozkaz; że ma chować przed przeciwinikiem wrażliwe punkty. W codziennym życiu wiele się to nie różniło.
- A chcesz, żebym żywił? - spytał nieszczerze. Noc ewidentnie nie chciał usłyszeć, że Poeta go kocha; więc tego nie usłyszał. Po głosie dał znać, że raczej nie. Ale to tylko ton głosu. Czymże był ton głosu. - Byłeś, jesteś, niesamowicie przystojny. Masz rozsądnych charakter. Masz wszystkie atrakcyjne cechy, jakie fizycznie może mieć kot. - Mruknął. - Wiedziałem, że chciałeś. Ja wiedziałem, że chciałem.
Nie wiedział co dalej powiedzieć. Czego oczekiwał? Tak w zasadzie niczego. Maił wszystko, czego chciał.
- Jak ja do tego podchodzę? To była dobra historia. Pozwoliłem sobie na odrobinę sugestywności, a ty jej nie odtrąciłeś. Było fajnie. Było dobrze. Wiem, że jesteś z Siniak. Nie po drodze mi rozbijanie rodzin i wnikanie w czyjąś relację - ups, właśnie to zrobił. - Nie ja mam partnerkę, dzieci i wnuki, Noc. Nikogo nie obchodzi co się dzieje w lecznicy. Jeśli mam pójść z tobą do Siniak i jej wyjaśnić, co zrobiliśmy, zrobię to. Jeśli mam być twoim sekretem i znaleźć nam odległe miejsca na schadzki, zrobię to. Jeśli masz dość Siniak, chcesz zerwać i zacząć budować coś ze mną, możemy spróbować to zrobić. Jeśli nigdy więcej nie chcesz tego robić, przystanę na to. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. - Chrząknął. - Po prostu było miło mi spędzić z tobą ten czas, Noc. I jedyna rzecz, jaką mógłbym chcieć, to kiedyś to powtórzyć.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie odpowiedział. Nie chciał, żeby Poeta coś do niego czuł. Oczywiście, że nie chciał. To by zniszczyło dosłownie wszystko. Nie był jednak pewien, czy Poeta tak powiedział, bo zdawał sobie z tego sprawę, czy po prostu z niego drwił. Nie podobały mu się też dalsze słowa Medyka. Podchodził do tego z ogromnym luzem, zupełnie tak jakby nic się nie stało. I jakby jego zdanie się nie liczyło.
- Nie rozumiesz, Poeta. Mnie obchodzi co się dzieje w lecznicy i obchodzi mnie jak się czujesz bo, wydaje mi się, że jesteśmy przyjaciółmi. Jesteś jedynym przyjacielem jaki mi został i nie chcę tego zniszczyć przez... to. Po prostu... eh, widziałem te podchody jeszcze zanim dałem ci otwartą zgodę, ale nie byłem pewny. Chodzi mi o to, że nie chcę żebyś się dostosowywał i mówi mi to, co chcę usłyszeć. Chcę żebyś był ze mną szczery, żebyśmy mogli to przegadać, bo nie chciałbym cię skrzywdzić. Ani specjalnie, ani przez przypadek. A do Siniak pójdę sam, to tylko i wyłącznie mój problem. - nie potrafił się wysłowić, ani do końca powiedzieć o co mu chodziło. Po prostu nie rozumiał tak biernej postawy Poety, który jeszcze przed chwilą sam się do niego kleił. Może po cichu liczył na to, że te wszystkie komplementy to nie były tylko puste słowa rzucone na wiatr tylko po to, by dopiąć swego. Ciężko stwierdzić.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bierność była dobra. Prowadziła donikąd. Pomagała mu się wystrzegać wszystkich kłopotów w życiu i tak naprawdę dzięki niej nie czuł niczego w przytłaczających wartościach. Czuł się zaspokojony. Zadowolony. Mógł czuć albo nadmierne cierpienie albo nadmierną radość; ale mógł też czuć nic. To był dobre. Bardzo dobre. Genialne wręcz.
Noc starał się coś znowu wyciągać; nie wiedział po co. Jakby faktycznie zależało mu na tym, co Poeta czuł. Ale po co? No chyba nie z faktycznych uczuć do niego. Pewnie interesowało go, jak zapobiegać wszystkim wybuchom emocjonalnym, żeby w razie wypadku mieć Poetę pod kontrolą. Poeta nie lubił kontroli. Spojrzał się podejrzliwie na zastępcę.
- Mam być z tobą szczery? - mruknął. - Nikt mnie nie pytał tak wcześniej o moje uczucia. Albo faktycznie cię obchodzę, albo starasz się zbudować nade mną kontrolę - warknął. Nie powinien tego powiedzieć. Nie chciał tego powiedzieć. A powiedział to.
- Noc, nie skrzywdzisz mnie. Mnie nie da się skrzywdzić. Co ja mam ci powiedzieć? Nudziło mi się w życiu, a ty byłeś przystojny? Byłeś atrakcyjny i chętny? Jesteśmy przyjaciółmi, i to nic nie zmienia. Po prostu się do siebie zbliżyliśmy. I nie będzie mi to przeszkadzało, jeśli zrobimy to ponownie.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cały ten wypad na Makową Polankę budził wiele emocji w Nocnym Szkwale. Przeszło przez niego chyba wszystko, a skończyło na się na tym, od czego się zaczęło - od złości.
— Naprawdę? Za takiego mnie uważasz? — powiedział jedynie, marszcząc brwi. Odsunął się od kocura. Poczuł się urażony i było mu zwyczajnie przykro. Nie zamierzał brać nad Poetą kontroli. Nie taki był jego cel.
Kolejne słowa Medyka tylko bardziej go rozzłościły.
— Nudziło co się? Dlatego poczekałeś na moment, kiedy czuję się najgorzej i prawiłeś mi puste komplementy? Myślałem, że mogę się przed tobą otworzyć, bo jesteśmy przyjaciółmi, a ty to wykorzystałeś bo ci się nudziło? — parsknął. Naprawdę miał nadzieję że komplementy, których tak łaknął były szczerze, ale teraz? Teraz wydawało mu się, że to była gra i dał się zmanipulować. Że to było kłamstwo tylko po to, żeby sobie pomóc z nudą.
— Każdego da się zranić, Poeto. Mówiąc takie rzeczy tylko pokazujesz jak bardzo się tego boisz. — dodał, po czym wstał. Nie chciał dłużej tego kontynuować. Chciał wrócić do obozu i to właśnie uczynił, zakładając że Poeta go nie zatrzymać. Wracał do obozu w jeszcze gorszym nastroju niż wcześniej.

zt (chyba ze poeta będzie chciał go zatrzymać XD)
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie. Nie. Nie. Nie. NIE. NIE. NIE. NIE!
Poeta najpierw się zaśmiał - żałośnie, jak miał w chwilach, gdy los nie dawał mu nic poza chęcią śmiania się. Gdy Cis zmarł. Gdy zmarła Krokus. Gdy działo się wszystko złego w jego życiu. Po wielu chwilach po prostu nauczył się śmiać; śmianie było dobre. Nie bolało jak łzy. W ogóle nie bolało. I było dość ironicznie; podkreślało, że Poeta był nikim więcej jak aroganckim, amoralnym hipokrytą.
Zdziwił się, gdy zastępca odsunął się od niego. Śmiech Poety przeszedł w zadławienie się powietrzem, a później szok. Spojrzał się na Noc z horrorem. Co on robił? Dlaczego odpowiadał agresją na agresję? Był zastępcą. Powinien mieć emocje na boku i znosić wszystkich.
Złość nie była teraz korzystna. Wszystko szło dobrze, a Poeta musiał to zepsuć.
- A.... A skąd mam wiedzieć! - Rzucił do niego. - Ile my mamy księżyców, Noc? Ile razy słyszałeś, że jesteś od kogoś "kocham cię"? Ile razy budziłeś się z myślą, że masz bezpieczną rodzinę i Klan? Moi ojcowie nie żyją! Odbierałem poród umierającej partnerki mojej siostry ze świadomością, że nic nie mogę zrobić! Zabierałem moją rozjechaną siostrę z drogi! Widziałem, jak mój dom płonie! W której z tych sytuacji byłem w centrum uwagi? Chcesz mi powiedzieć, że wydarzyło się tyle rzeczy i nagle ktoś się mną interesuje?! - czuł, że nie może złapać oddechu. Każde z jego słów wypadało z coraz większą wagą i czuł, że nie potrafi zatrzymać tego pędu.
- Nigdy! Nigdy bym cię nie wykorzystał, Noc! Nie nudziło mi się - och, Noc, jak ja mam to inaczej ująć w słowach? Widzę, że ciągle macie z Siniak problemy. Nie wiem, jak mogę ci pomóc. Mówisz mi strzępki informacji, i oczekujesz, że to wystarczy dla mojej przyjacielskiej troski. Nie żałuję tego, Noc. Wszystko, co powiedziałem, było szczere. Nie czekałem na żaden odpowiedni moment; wiedziałem, że potrzebujesz tego najbardziej teraz.
Ochłonął. Noc zaczął iść. Poeta dyszał jak po przebiegnięciu całych terenów wzdłuż i wszerz. Grunt zachwiał mu się pod łapami.
- Tak, do cholery, boję się! To chciałeś usłyszeć?! - załkał. - Przepraszam, jeśli cię zraniłem Noc. Możesz iść. Wszyscy ciągle na mnie wychodzą i już nie wiem, czy to wina świata, czy moja.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie chciał go słuchać, oh jak nie miał na to ochoty. Ale słuchał, bo miał w sobie choć trochę empatii. Do czasu.
- Myślisz, że ja miałem łatwo? Ojciec miał nas w dupie, jeśli nie spełnialiśmy jego wymagań, a matka bała się mu sprzeciwić. Jeden z moich braci robił z nas wszystkich pośmiewisko na każdej ceremonii, a drugi zdradził klan żeby być sługą Psiej Gwiazdy, który terroryzuje klan Cienia! Miałem dwudziestoroga rodzeństwa. Starsze i młodsze. Zostałem dziadkiem przed pięćdziesiątką, a wnuki zostały na moim wychowaniu. Nie wiem, czy związek z partnerką, z którą jestem całe życie ma sens. Lada moment spadnie na mnie odpowiedzialność za cały klan. Myślisz, że kogokolwiek to obchodzi? Myślisz, że przez to fukam na wszystkich dookoła i jestem zły na cały las? Poza tym, gdybyś widział coś więcej, niż czubek własnego nosa to byś zauważyłem, że próbowałem ci pomóc. Po śmierci Cisa. Krokus. Cały czas starałem się być dla ciebie wsparciem. Jako Zastępca i jako przyjaciel. - rzucił. Nikt nie miał łatwo. Każdy z nich w swoim życiu przeżył prywatne dramaty, które nie sposób było do siebie porównywać. Nie przemawiał do niego jego argument "dużo przeszedłem, mam prawo być jaki być". Po prostu tego nie rozumiał.
Nie udało mu się odejść, bo Poeta za nim szedł.
- Nie nudziło ci się? Oh, zdaje mi się że twoje wyznanie poprzedzone było "będę z tobą szczery". Rozumiem że twoja słowa tyle są warte?
Choć próbował, nie zdołał od niego odejść. Szedł za nim nieustraszony.
- Tak! Dokładnie tak! Byłem z tobą szczery i oczekiwałem tego samego! Niesamowite, prawda? Ile razy wcześniej zdążyłeś mnie okłamać? Pewnie w ogóle nie szukałeś terminatora, tylko powiedziałeś mi to, żebym dał ci spokój. Jak mam ufać Medykowi, który kłamie w żywe oczy? - zatrzymał się. Za bardzo zbliżali się obozu, a nie mógł pozwolić sobie na to, by ktokolwiek ich usłyszał. Nie dziś, na pewno.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poeta był wściekły. Nie, niekoniecznie wściekły. Wściekły z tego, że inni nie zachowywali się jak on chciał. Wściekły, bo Noc na jego wściekłość odpowiadał wściekłością. Czuł, że przebił się przez barierę czerwoności. Gdyby zastępca był nieco łagodniejszy, pewnie wylewałby się dalej. Ale gdy po swoim ataku spotkał się z równie agresywną odpowiedzią, czuł się jak skrzywdzone kocię. Nie podobało mu się to. Bardzo mu się to nie podobało. Strzepnął pyskiem, bo czuł, że napływają mu łzy bezradności. Nic mu nie poleciało - i nie chciał, by tak było.
- Noc - powiedział cicho. - Noc. Nie otwierałem się przed nikim. Nie umiem tego robić. Wiem, że tyle miesięcy byłeś dla mnie wyrozumiały, ale potrzebuję jeszcze trochę wyrozumiałości. Ja wciąż się uczę.
Wziął oddech. Zatrzymał się. Nie chciał zostawić zastępcy, ale potrzebował chwilki oddechu. Jeśli ten ruszyłby dalej; Poeta jak natrętna mucha ruszyłby za nim. Jeśli by został, medyk najprawdopodobniej oparłby się o pień, by złapać moment spokoju.
- Nie wiem, czy kogokolwiek to obchodzi. Mnie obchodzi. To paskudne. Nie wiedziałem nic o Klanie Cienia i jak było źle z twoim ojcem. Ty nie wiedziałeś tyle rzeczy o mnie. Ja o tobie też. Możemy się teraz przekrzykiwać kto miał gorzej, ale nie wiem, jaki w tym sens. Wiem, że oferowałeś mi pomoc, Noc. Wtedy nie chciałem pomocy. Byłeś dla mnie bezpieczny, bo wiedziałem, że nawet jeśli cię odtrącę, ty wrócisz. Czasami potrzebowałem być sam. Wyżyć się na kimś. To paskudne z mojej strony. Cholerne. Przyznaje się. - Zacisnął pysk i wbił głęboko kły w żuchwę, chcąc w ten sposób zminimalizować chęć krzyczenia. - Teraz ty fukasz na cały las. I jeśli dalej potrzebujesz to robić, to jestem tutaj. Należy mi się. I rozumiem, jak bardzo to pomaga.
Nie wiedział, co powiedzieć dalej. Był w rozsypce. Nie chciał się odzywać, chciał się skulić i rozpłakać. Zatęsknił za ulotną chwilą, gdy był tak załamany, że chciało mu się śmiać.
- To była ironia. Sarkazm. Nie, nie nudziło mi się. Nie, nigdy nie chciałem cię skrzywdzić. Nie, nie chciałem cię wykorzystać. Jestem sarkastyczny. Ironiczny. Jestem paskudny, wiem o tym - wiedział, co zaraz usłyszy "że bycie paskudnym nie zwalniało go z odpowiedzialności i bycia dobrym kotem" ale miał szczerą nadzieję, że Noc trochę zmięknie.
Srebrny kocur zacisnął usta. - Nie powiedziałeś o Cieniu - mruknął, gdy zarzucono mu, że Noc był szczery, a on nie. - Noc. Noc, przepraszam. Czy my możemy pogadać normalnie? Bez krzyków. Bez sarkazmu i ironii. Bez konkursu o to, kto ma gorzej. - Wziął oddech. - Spokojnie. Szczerze.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stanął w miejscu i słuchał. Słuchał, marszcząc nos.
- Czego się uczysz? - burknął z wyrzutem. Czego się uczył, jak nie być dupkiem? Jak traktować drugiego kota z szacunkiem? Był w stanie zrozumieć, że ciężko jest się otwierać przed kimś. Nocny Szkwał sam miał z tym problem, ale on po prostu starał się zmieniać temat, nie wyżywał się na swoim rozmówcy, nawet jeśli był bardzo zły. Starał się, przynajmniej.
- Nie wiedziałeś, bo to nie są rzeczy istotne. To przeszłość i nie czuję potrzeby, żeby o tym rozmawiać, ale to że mam rodzinę nie oznacza, że moje życie jest idealne. Bo nie jest. Nie zamierzam się z tobą targować kto ma gorzej. - bo nie o to chodziło. Chciał mu tylko pokazać, że nie tylko on miał ciężko, że każdy mierzy się ze swoimi problemami i to nie usprawiedliwia takiego zachowania. Trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Nocny Szkwał zamieniał to zrobić, mówiąc Siniak o tym co zaszło, na przykład. Poeta najwidoczniej zamierzał zrobić to samo, przepraszając i otwierając się w jakiś sposób przed nim.
- Przepraszam, masz rację, to jest absolutnie to samo! Wyładowywałeś swoje frustracje na mnie przez księżyce, wykorzystując moje współczucie, a ja jestem zły bo po tym co zaszło, kiedy powiedziałeś, że mówisz szczerze przyznałeś, że zrobiłeś to bo nudziło ci się w życiu. Kropka w kropkę, to samo! - syknął. W jego oczach widać było gniew i choć przeważnie Nocny Szkwał był opanowany, tak w ciągu jednego dnia... wydarzyło się całkiem sporo. Dużo emocji, stresu, wszystkiego. A Poeta nie pomagał, nikomu.
- Wybacz, że nie wyłapuję sarkazmu i ironii gdy twierdzisz, że mówisz szczerze. - parsknął. - Nie powiedziałem ci, bo nie powinienem. Nie mówiłem nikomu, tylko Łabędziowi. Nikt w klanie nie wie. - ani Krokus, ani Siniak, ani Ogień, ani którekolwiek z jego kociąt. Nikomu o tym nie mówił, bo uznał że lepiej zachować to w tajemnicy. Teraz jednak ktoś więcej wiedział, bo kocur dal się ponieść emocjom. Dobrze, że był to członek klanowej trójki, ale w dalszym ciągu Nocny Szkwał nie był zadowolony z takiego obrotu spraw.
- Dobrze. Słucham. Ja byłem szczery cały czas, teraz twoja kolej. - usiadł, ale zrobił to tak agresywnie, że wyglądało to aż teatralnie.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Był zmęczony. Naprawdę zmęczony.
Czuł, że to wszystko nie było na jego nerwy i możliwości. Był medykiem, jedynym medykiem Klanu Rzeki. Nie można go było wyrzucić. Ale czym był wobec Nocnego Szkwału? Nikim. Chwilowym kochankiem. Nie miał protekcji w postaci rodziny, dzieci, wnucząt. Nie miał tak mocnych pleców o Łabędziej Gwiazdy. Nie miał nawet Krokus, która mogłaby za nim stanąć i go ochronić. Jeśli coś teraz zepsuje - o ile bardziej da się to zepsuć - nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc. Poczuł, że od stresu ma biało przed oczami.
Gdy był w lecznicy, to był jego teren. Mógł być arogancki i niemiły, mając gdzieś, co powiedzą inni, bo był jedynym medykiem. Tutaj? Noc mógł zrobić z nim co chciał. Mało tego, jeśli chciałby się go pozbyć, mógłby to zrobić tu i teraz. Zastępca był od niego stokroć silniejszy. Poeta na moment zamarł, uświadamiając sobie, że serce bije mu w rytm strachu. Aktualnie był w czystej postaci potrzasku.
Czego się uczył? Dobre pytanie. Nie był w stanie stwierdzić, czego się uczył. Empatii? Nie, nie miało to sensu. Wrażliwości? Był wrażliwy. Tak brzmiało jego imię. - Jak nie być dupkiem dla innych - mruknął skruszony. Przepraszał głosem - ale był to tylko ton głosu.
Gdy zastępca rozpoczął kolejną salwę krzyków, Poeta niemal skulił się. Wytrzymał jednak jego złość ze stalowym pyskiem, pokazując, że słucha i przyjmuje wszystko na klatę. Tak to było. Powinien być odpowiedzialny, choć bardzo nie chciał.
- Noc. Noc, spokojniej - poprosił, ale nie rozkazał. Wiedział, jak to było traktować kogoś jak worek treningowy. Może gdyby po drugiej stronie był jakiś idiota, może wtedy by to zignorował i wyglądał jak skala. Ale słysząc raniące słowa zastępcy miał ich naprawdę dość. Powstrzymał cisnące mu się na pysk westchnięcie i zatrzymał dla siebie większość emocji.
Jego ogon opadł, gdy kocur niemal rzucił się z wściekłości na trawę. Poeta nabrał znaczącą część powietrza do ust i przetrzymał ją tam długo, zanim usiadł naprzeciwko zastępcy.
Teraz powinien mówić o uczuciach. Zasada numer jeden: nie mówimy o uczuciach. Uczucia są zbędne. Zasada numer dwa: nie wspominamy Krokus, Cisa, ani pożaru Nowego Świtu. Nie był aktualnie w emocjach, gdy te wszystkie tragedie mógł przekuć na żałosny śmiech. Czuł, że jeśli zastanowi się nad nimi sekundę dłużej, rozpłacze się tak mocno, że Noc z nic niego nie wydobędzie. Zasada numer trzy: nie mówimy szczerze. Szczerość była głupia i co najwyżej mogła zaprowadzić go do grobu, zamiast do realnego związku.
Zasada najważniejsza: mówienie Nocy o realnych potrzebach nie miało sensu. Nie zrozumiałby strachu przed wyrzuceniem. Nie zrozumiałby tego, że Klan Rzeki go nie akceptuje. Nocny Szkwał miał tak genialny rodowód, że nierówności społeczne pewnie były dla niego tylko bajką opowiadaną kociętom.
- Jesteś moim przyjacielem, Noc - zaczął powoli. - Jedynym, jakiego mam. Ale nie chcę, żeby to zabrzmiało jak szantaż emocjonalny. Nie chcę cię stracić. Nie chcę się z tobą kłócić ani przejść do stanu, w którym nie wiemy, co między nami jest i się do siebie nie odzywamy. Tak, wiem że to też nierozważne biorąc pod uwagę naszą relację medyk-zastępca, ale zostawmy to na chwilę proszę. Tylko ja-ty. Przyjaciel-przyjaciel. - Łapanie oddechu szło mu opornie. - Nikt się mną nigdy nie troszczył. Tak, wiem, że wyciągałeś do mnie łapę, ale nie wiedziałem, że to na poważnie. Sądziłem, że po prostu czułeś się źle bo Cis nie żyje, czy coś. Albo że jako zastępca czułeś się do tego zobowiązany. Teraz to chyba na serio. Na serio interesuje cię to, co czuję. Widzę to - nie widział tego, och nie widział. Ale szczerość nie szła w parze z bezpieczeństwem. - Spie****łem. Wiem. - Medyk nie miał pewności, że zastępca zrozumie tak ludzkie przekleństwo, ale miał nadzieję, że zrozumie chociaż część. - Nie. Nie nudziło mi się. Wydawało mi się, że miałeś gdzieś, co powiem naprawdę, bo zastanawiałeś się po prostu jak to wszystko zatuszować. Że chciałeś mieć mnie z głowy, więc jeśli powiem coś obojętnego, to będzie to dla ciebie najlepszą opcją. - Westchnął. - Na tym chyba polega przyjaźń, prawda? Że jesteś w stanie wybrać opcję najlepszą dla drugiej strony, bo tak bardzo ci na niej zależy - wiedział, że usłyszy, że przyjaźń opiera się na szczerości, ale miał to gdzieś. - Naprawdę Noc, nie ma znaczenia dla mnie, co stanie się dalej. Chcę, żeby to była opcja najlepsza dla ciebie. Żebyś ty choć raz był w centrum wydarzeń i poczuł, że możesz skupić się wyłącznie na swoim dobrze, a nie na dobrze ogółu. Wiem, że to wszystko ciężkie; masz partnerkę i tak dalej. Nie wiem, co mogę dodać. Powtórzę się: nie, nie nudziło mi się, nie chciałem cię wykorzystać, nie chciałem cię skrzywdzić, ale już to zrobiłem moim słowami. Wiem. - Kocur złapał szarpany oddech. - Jeśli pytasz mnie o to, czego ja chcę, chcę twojego dobra. Twojego szczęścia. Chciałbym to kiedyś zrobić jeszcze raz, ale twoje 'nie' to dla mnie 'nie'. Jeśli chciałbyś zbudować coś głębszego, moglibyśmy spróbować, ale nie wiem, jak by to poszło.
Nie wiedział, co mógł jeszcze dodać. Był strasznie zmęczony. - A jak ty to widzisz, Noc?

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Słabo ci to idzie. - skwitował. Długo zajmowała mu ta nauka, a efekty były cóż, jak widać. Średnie. O ile rzeczywiście się tego uczył, a nie tylko tak mówił.
Noc nie zamierzał go wyrzucać, ani zabijać. Choć był w ogromnych emocjach, potrafił zachować trzeźwość umysłu do tego stopnia, by odróżnić życie zawodowe od prywatnego. Poza tym, Poeta chroniony był tym, że był jedynym Medykiem w klanie i nikt o zdrowych zmysłach nie osłabiłby klanu w ten sposób. Nawet jeśli wizja ta była szczególnie kusząc, biorąc pod uwagę obecną kłótnię.
Słuchał, ale widać było jak jego brew co jakiś czas się marszczy, a ogon nerwowo uderza o ziemię, utrzymując ten sam, szybki rytm.
- Nikt się o ciebie nie troszczył? A może po prostu tego nie widziałeś, bo zajęty byłeś odpychaniem każdego wokół? Cis się o ciebie troszczył, Krokus gotowa była dla ciebie zabić, nawet Łabędź się martwił. A ja? Owszem, po śmierci Cisa czułem, że to mój obowiązek, żeby ci pomóc i cię wesprzeć, ale nie zmienia to faktu, że nie robiłem tego z przymusu, tylko dlatego naprawdę chciałem. - nie zamierzał kłamać, że widząc wściekłego na cały świat Poetę uznał że tak, ten typ zostanie moim najlepszym przyjacielem. Widział, że nie radzi ze stratą, że potrzebuje pomocy i wyciągnął do niego łapę. Bo jako Zastępca powinien reagować na takie rzeczy i być oparciem dla klanu ale zrobił to również ze zwyczajnej kociej przyzwoitości, która Poecie zdawała się być obca. Kocur wydawał się wszędzie węszyć spisek, kiedy niczego takiego nie było.
- Od razu powiedziałem, że do wszystkiego się przyznam i nie zamierzam niczego ukrywać, więc nie wycieraj sobie mordy moim dobrem. Po prostu chciałeś być dupkiem. - syknął. Miał wrażenie, że Poeta próbuje się wytłumaczyć i usprawiedliwić, byle tylko załagodzić sytuację, ale w tej ckliwej historii zapomniał o pewnych bardzo istotnych szczegółach, które nie umknęły uwadze Nocnego Szkwału. Zauważył również zgrabne ignorowanie tematu Terminatora, który pobieżnie, ale jednak został przez niego wspomniany.
- Dam ci ostatnią szansę, żeby się odkuć. Skoro jednak rozmawiamy szczerze, mam bardzo istotne pytanie, na które radziłbym ci odpowiedzieć bez kłamstw. Rozglądałeś się za terminatorem? Kto był twoim kandydatem? Jeśli tego nie zrobiłeś, wytłumacz mi dlaczego. Dlaczego tak bardzo od tego uciekasz? - być może włożył kij w mrowisko, ale wiedział, że to najtrudniejszy temat, który ciągle wraca jak niedoleczona choroba. Jeśli wyczuje kłamstwo tutaj, będzie miał pełny obraz sytuacji i zdecydowanie mu to ułatwi podjęcie decyzji.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Staram się.
Generalnie, Poeta w całej tej dyskusji chciał powiedzieć dużo. Dużo, dużo, dużo. Nie dość jednak, że nie miał momentu, gdzie się wstrzyknąć, bo Noc co chwila atakował go słowami jak pazurami, to jeszcze nie miał na to energii. Czuł, że jeśli zacznie się odzywać, zostanie natychmiast skrzyczany. Każda jego próba pocieszenia czy odkręcenia sytuacji była skierowana w złym kierunku. Nie mógł nic zrobić. Był tak bardzo bezradny, że zaczął żałować, że wyrzucił wszystkie trucizny z Królikarni.
- Nie. Nie widziałem - przyznał. - Krokus miała partnerkę w ciąży i niedługo później Świetlik urodziła. Gdy Cis żył, wtedy się o mnie troszczył. A później się zabił. Zabijanie się to nie jest troska - zacisnął kły. Czuł, że blisko mu do łez. Świerzbiło go, by rzucić się do Grzmiącej Ścieżki i wbiec pod najbliższy samochód. - Przy Łabędziu czułem, że to transakcjonalne. Że chcieliście, żebym jak najszybciej stanął na nogi, bo potrzebowaliście medyka. Ja wiem. Nie winię was. Taka moja, nasza rola, ważnych rang. Nie mamy czasu na prywatne życie, bo obowiązki nas gnają. Przepraszam. - Ile razy musiał to jeszcze powtórzyć. - Przepraszam, staram się poprawić, byłem w ogromnej żałobie - wciąż był. - Co jeszcze mogę zrobić, żebyś mi wybaczył? - Do cholery.
Nie dodawał połowy rzeczy, choć bardzo chciał. Ostatnie resztki energii marnował na to, by mówić. Choć naprawdę chciał się wyładować emocjonalnie, stwierdził, że lepiej będzie po prostu grać ofiarę. Później będzie mógł odbić piłeczkę.
- Noc. Noc, proszę cię, naprawdę. Staram się. Wiem, że powiesz wszystko Siniak. Dobrze. Jeśli tak chcesz, dobrze. Ale od jakiegoś czasu ciągle masz agresywny ton. Stonuj. Masz prawo być na mnie wściekły i traktować mnie tak samo jak ja cię traktowałem przez ostatnie miesiące. Po prostu cały czas jestem w tej dyskusji ja. Wiem zaledwie skrawek o tobie. Nic poza tym, że ci się podobało. Zechcesz powiedzieć cokolwiek powiedzieć czy zostawisz mnie z jednym zdaniem? - spytał spokojnie. Nigdy wcześniej w życiu nie czuł się tak bardzo zmęczony jak teraz. - Nie chcę cię stracić - ponowił, choć wiedział, że spełznie to na niczym.
Później Noc zadał to pytanie.
To, którego się bał.
Poeta zachwiał się na łapach i prawie wywrócił. Poczuł, że stracił grunt. Przed oczami zrobiło mu się biało. Noc rozmył mu się przed oczami, przypominając teraz nocne niebo. Był taki - ciemnofutry, ale ze srebrnymi kolorami, jak gwiazdy.
Zebrało mu się na wymioty. Trzewia mu się wywróciły.
I co miał zrobić? Skłamać, czy nie?
Nie musiał nawet odbiegać daleko od kłamstwa. Miał je poniekąd przygotowane. Sól. Sól była dobrą kandydatką, ale nie miał zamiaru jej niczego oferować, dopóki nie było to absolutnie niezbędne. Mógł powiedzieć, że medycy Rzeki mają klątwę i nie chciał skazywać nikogo na kolejne fale cierpienia.
Mógł powiedzieć prawdę.
Nie zrozumiesz, Noc. Jesteś taki inny. Jesteś Rzeczniaki. Twój syn powiedział, że powinienem być Sennym Świtem, skoro jestem w Rzece. Wszyscy macie swoją cholerną rzeczną krew i jesteście szanowanymi członkami. Łabędź jest naiwnym przywódcą i przyjmuje wszystkich do Klanu; czy ty też taki będziesz? Jaką ja mam gwarancję, że mnie nie wyrzucisz, gdy przestanę być użyteczny? Co zrobisz, jeśli popełnię błąd? Czy będziesz płakać, że mogła stać mi się krzywda, czy że jestem głupim nowoświtowcem, który nie potrafi nic? Czyją stronę zajmiesz w tym konflikcie, Noc? Kochanka, z którym właśnie się przespałeś, czy Klanu Rzeki, którego lada moment będziesz przywódcą?
Poeta zapowietrzał się coraz bardziej. Dyszał i łkał, nie mogąc nabrać powietrza do pyska. Było źle. Źle. Źle. Źle.
Tym razem, gdy spojrzał się na Noc, nie bał się niego, nie bał się o niego - on po prostu się bał. Proszę, Noc, pomóż mi - prosiły jego oczy. Nie wiem co robić, Noc - krzyczały jego oczy. Co mi jest? - dyszały jego oczy. Oczy nie miały słów. Po prostu mogły być wielkie z przerażenia, albo małe ze zmęczenia.
Położył się na ziemi, ocierając się nerwowo o łbem o najbliższy korzeń drzewa. Musiał zbić gdzieś wszystkie myśli. Teraz. Natychmiast.
Nie był w stanie nad sobą zapanować.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości