Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Fuknęła z frustracją gdy wylądowała z powrotem na ziemi z pustymi łapami. Przynajmniej przekręciła się do odpowiedniej pozycji wystarczająco szybko, aby wylądować na czterech łapach.
Cóż. Trudno. Nie można mieć wszystkiego czy coś.
Nieszczególnie zadowolona, ale też niezrażona porażką Kora ruszyła na dalsze poszukiwania.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Dopiero co złapałem wronę, więc nie liczyłem na szybkie namierzenie czegoś nowego. I słusznie, bo poza odgłosami lasu, nie było tu poki co nic ciekawego. Jedyne co mi pozostało to szukać dalej.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Pozostało mu tylko szukać dalej, to prawda. Nie miał dziś szczęścia, to musiał przyznać, a wyglądało na to, że jego pech na dziś jeszcze się nie wyczerpał. Momenty mijały, a wszelkie piszczki, które mógłby złowić, jakoś nie pojawiały się w okolicy. Odgłosy lasu, powiewy wiatru, ale poza tym - nic. I wtedy do jego nozdrzy doleciała woń; kot, na pewno. Ale nie z Klanu Rzeki.
Niezrażona, Dąb oddalała się stopniowo od brata, a to tylko zwiększało jej szanse na znalezienie czegoś - jeśli wierzyć, że Noc faktycznie miał wybitnego pecha tego dnia. Akurat kątem oka mogła zauważyć, jak kolejny ptak pojawia się w okolicy; tym razem buro-brązowy, niepozorny, niezbyt okazały. Wronie nie mógł w niczym dorównać, ale w przeciwieństwie do jaskółki postanowił osiąść na ziemi i zaczął dziobać między źdźbłami trawy.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Mogłem się domyślić, że nieprędko natknę się na kolejną zdobycz, ale stosunkowo niedługo po zakopaniu wrony do mojego nosa dotarła woń. Kocia, to bez wątpienia, ale w żaden sposób nie znajoma. Nie było więc możliwości aby był to ktoś z klanu rzeki, a to oznaczać mogło intruza. Intruza, którego należało przegonić lub ukatrupić, w zależności od jego nastawienia. Bez dłuższego namysłu podążyłem więc za zapachem, ciekaw do czego lub kogo mnie doprowadzi.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Hm, no dobra, lepszy wróbel w garści czy coś tam, no nie? A Kora lubiła ptaki. Nie ma co narzekać, nawet na tak niewielką piszczkę. Mięso to mięso.
Zauważywszy ptaka wśród traw natychmiast przywarła do ziemi w pozycji łowieckiej i zaczęła skradać się bliżej, pilnując przy tym oddechu, tego, jak się poruszała, aby w nic nie wdepnąć. Kryła się za trawami jak mogła, czasem przystawała w miejscu nieruchomo, aby upewnić się, że ptak jej nie zauważy.
Po skróceniu dystansu wyskoczyła, chcąc stworzonko przyszpilić do ziemi i ubić.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Trop intruza był wystarczająco świeży, aby móc za nim podążyć, ale też nie wskazywał na to, by intruza można się było spodziewać od razu za następnym drzewem. Wątła, miejscami już lekko zatarta woń prowadziła Nocny Szkwał dalej od Samotnego Świerku i w kierunku Grzmiącej Rzeki.
A najlepszy wróbel to ten, którego krew czuć w pysku i można go z czystym sumieniem rzucić na stos po powrocie do obozu. Z tym właśnie typem wróbla miała do czynienia Dębowy Bór; ptak ledwo się zorientował, że cokolwiek czyhało na jego życie. Nie zdążył nawet pisnąć, chociaż udało mu się machnąć skrzydłami dokładnie raz, nim sprawne łapy wojowniczki je połamały. Nagroda pocieszenia za tamtą jaskółkę.
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Bah. Niech będzie taka nagroda pocieszenia, chociaż wolałaby jaskółkę.
Kora nie cieszyła się swoją zdobyczą zbyt długo; tym razem skupiła się na tym, aby jak najszybciej zakopać wróbla i ruszyć na dalsze poszukiwania. Na razie nie miała dużo, a na pewno nie wystarczająco dużo, aby czuć satysfakcję z tego polowania.
Ruszyła dalej w poszukiwaniach zwierzyny.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Woń wydawała się być stara, nieco zwietrzała, ale nie zamierzałem się teraz wycofać, wiedziony ciekawością. Ruszyłem w stronę Grzmiącej Ścieżki jak najszybciej, nie chcąc na długo zostawiać Kory poza zasięgiem moich uszu. Wiedziałem, że jest samodzielna i poradzi sobie z wieloma rzeczami, ale nie chciałem, żeby musiała to robić. Po to przyszliśmy tu razem.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Noc zupełnie niepotrzebnie się o nią martwił - była w pełni zdolna do poradzenia sobie samej z wieloma rzeczami, na które mogła wpaść. Sama niespecjalnie przejmowała się bratem, bo wiedziała, że on TYM BARDZIEJ sobie sam doskonale poradzi. Ale, w razie czego...
Też została w zasięgu słuchu. Straciła Noc z oczu, ale wiedziała, że zbytnio się nie oddalił i jest gdzieś między zaroślami.
Nocny Szkwał nie znalazł żadnej zwierzyny, znalazł coś nieco bardziej martwiącego, coś, czego raczej wolałby na środku terenów Klanowych nie widzieć.
Po chwili spaceru do uszu wojownika dotarły szumy traw sugerujące, że coś się w nich czai, coś się porusza. Wcale nie musiał się zakradać do źródła dźwięku aby to sprawdzić, źródło dźwięku przyszło samo do niego, niemal wpadając w srebrnego kocura, pewnie równie mocno zaskoczone jego obecnością tutaj.
Kot. Przed synem Skrzącego Słowa stał kot, niewielkich rozmiarów, młody rudzielec z migoczącą obróżką wokół szyi. Bursztynowe ślepia miał szeroko otwarte, pełne przerażenia, szoku. Nie odezwał się ani nie zaatakował, na widok dużo większego od siebie, umięśnionego, zabliźnionego kota po prostu... skulił się w trawie, jakby bał się, że zostanie przez wojownika pożarty żywcem. noc | lvl: 4 | S: 18 | Zr: 11 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 52/55 | prz: 3/3
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Szedłem dziarsko, prowadzony zapachem, gdy moim oczom ukazał się jakiś pieszczoszek, o czym świadczyć mogło to świecące coś na jego szyi. Zresztą, powiedzenie że to ja dostrzegłem jego było mocno przesadzone, bo nieznajomy wręcz na mnie wpadł, żeby zaraz potem skulić się przerażony w trawie, jak myszka. Nie miałem wątpliwości co do tego, że nie stanowił dla klanu Rzeki zagrożenia, ale zostawić go tutaj samego też nie mogłem. Nie kiedy był w takim stanie.
- Hej, nic ci nie zrobię. Jesteś na terenie klanu Rzeki, zdecydowanie nie powinno cię tu być, ale widzę, że wcale tego nie chcesz. Zgubiłeś się? - zapytałem spokojnie, siląc się na delikatny uśmiech, żeby choć wyglądać choć trochę przyjaźniej. Musiałem go stąd zabrać, bo kto wie, czy lada moment nie zjawi się patrol, który nie będzie tak przyjaźnie nastawiony.
Nocny Szkwał cierpiał na brak zwierzyny, a jego siostra wręcz przeciwnie. Dębowy Bór ledwo zakopując jedną zdobycz, już mogła dostrzec na ziemi kolejną - tym razem drozda. Szperał nóżkami w ziemi, prawdopodobnie szukają pożywienia i nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że być może za moment sam się nim dla kogoś stanie.
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
Mijały księżyce, jednakże Cisowa Gałązka wciąż nie przedstawił swojej decyzji. Ani nie ogłosił jej na ostatniej ceremonii, nawet się na niej nie pojawił, ani nie przyszedł do czarno-białego kocura, aby prywatnie ją przekazać. Z upływem czasu Mglista Łapa odczuwał coraz większą irytację. Chodził na trening wojowniczy, gdyż nawet jako terminator medyka musiałby go odbyć, jednakże kolejny impas w kwestii rozwoju wiedzy medycznej nie zadowalał Mglistej Łapy. Postanowił w końcu wcielić w życie jeden z wcześniej opracowanych planów awaryjnych i spróbować w inny sposób zdobyć od kogoś informacje. Korzystając nowej rangi Oszronionego Patyka, Las zaproponował młodszemu koledze wspólny wypad w pobliże Czterech Dębów. -Możemy tutaj się rozdzielić. Ja poszukam jakichś ziół, a ty możesz zapolować czy sprawdzić granicę. Zawołam, jeśli natrafię na jakieś niebezpieczeństwo.- Powiedział, gdy w końcu dotarli do celu podróży i spojrzał na czarnego wojownika, oczekując potwierdzenia lub sprzeciwu.
Nie bardzo się spodziewał tego, że Las zaproponuje mu spacer. Gdzieś poza obóz. O rety.
Zgodził się. Z jednej strony, bo nie umiał odmawiać i prędzej by umarł, niż powiedział “nie”, z drugiej bo Skała mu kazał. I jak wiadomo, to wystarczało, żeby biedakowi przyspieszyć akcję serca. Bo czy to było to, ten moment w którym będzie szedł umrzeć? Świadomie i za zgodą? - Um… okej. Będę w okolicy - mniej lub bardziej dosłownie. Nie chciał polować, ale mógł faktycznie po prostu go obserwować z jakiejś niewielkiej odległości. Tak dla pewności… - Powodzenia…
Lub nie. Bo po co mu miały być zioła? Znał się na nich na tyle? Miał zgodę? Rany…
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
budowa europejska, smukła, przeciętny wzrost, krótka czarna sierść z bielą na łapach, pysku, szyi, brzuchu i czubku ogona. Po wybarwieniu prawe oko niebieskie, a lewe złote
melancholijny, spokojny, chłodny || Las nie jest jak typowe kocię. Można porównać go do lasu iglastego z pustą przestrzenią między pniami, pokrytą jedynie mchem i z wysokimi sosnami skrzypiącymi na wietrze. Spokojny i melancholijny niczym stare omszałe sosny, chłodny i osamotniony jak nagie pnie, obserwujący jak korony drzew, przepełniony myślami będącymi jak ciche szepty wiatru i głębokimi jak zimne jaskinie. Ciekawią go tajemnice otaczającego świata, natury, lecz nie uczucia, których nie rozumie. Chciałby poznać budowę, znaczenie i pochodzenia wszystkiego co materialne bądź nie, w tym Gwiezdnego Klanu.
-Wzajemnie.- Odparł krótko i rozejrzał się po okolicy. Znajdowali się w pobliżu rosnącego samotnie świerku, a od innych drzew dzielił ich kawałek pustej przestrzeni. Najbliższe niestety znajdowały się już na terenie klanu Gromu, lecz Las nie po to przyszedł akurat w to miejsce, by wracać się pod osłonę gałęzi. Zamierzał sprawdzić, czy jakieś zioła nie zachowały się pod śnieżną pierzyną.
Ruszył powoli równolegle do granicy w stronę wichrowych ziem, oddzielając się od Patyka. Na tle śniegu prawdopodobnie mogliby być dla siebie dość dobrze widoczni, o ile wojownik nie postanowi jednak pójść między drzewa i tam zapolować. Jednakże Mglista Łapa już nie zaprzątał sobie głowy podobnymi sprawami i zaczął kopać w śniegu.
Czuł się.....czuł się!!! To chyba najlepsze i najłatwiejsze określenie do stanu rzeczy, w jakim obecnie był Szpon. Choroba była, ale nie do końca, a samopoczucie krzyczało, piszczało, kopało, drapało i paliło. No, czyli wszystko w sumie w normie, po staremu, co nie??
Nie miał co robić w obozie. Po dniu treningu z Topik, chyba jednym z ostatnich, postanowił przejść się na spacer. Nie w stronę granicy z Niczyimi, chyba nie miałby sił dziś wyjaśniać bratu (gdyby go spotkał) co tak długo zajmuje mu, by wyjść z Klanu i dotrzeć do niego. Choroba, rzecz jasna, to go opóźniło...
Zamiast tego, wybrał się w okolicę granicy z Gromem. Tutaj też miał sporo zaufanych kotów, więc co?? Mógł się lekko rozluźnić, o ile kogoś spotka. O ile! Bo szansa na to nie była wielka jakaś. Środek dnia, to chyba prędzej trafi na patrol, niż przypadkowego spacerowicza.
Księżyce: 66 Mistrz: Wężowa Gwiazda [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga [NPC] (papa Wąż, bo mama be [*]) Ojciec: Płonący Liść [NPC] [*] Partner: Brzozowa Drzazga Trwałe urazy: niewielka blizna na grzbiecie po ugryzieniu przez lisa, uszczerbione prawe ucho
niewielka; ledwo większa od małego terminatora, chuda, krótkowłosa szylkretka, czarno-ruda z białymi znaczeniami, sporadyczne cętkowane pręgi na rudych partiach ciała, oliwkowe oczy
energiczna, radosna, wszędzie jej pełno, sympatyczna, przyjazna, dziecinna, naiwna, najpierw robi a potem myśli, lubi słuchać opowieści, nie lubi kiedy traktuje się ją jakby nie umiała o siebie zadbać
No, chyba jednak los miał dla niego właśnie tę mniej prawdopodobną opcję, bo znajome szylkretowe futerko postanowiło wybrać się właśnie na samotny spacerek po granicach. Salamandra akurat wesoło dreptała sobie swoimi małymi, skocznymi kroczkami po granicy z Klanem Rzeki kiedy do jej noska dotarł dość znajomy zapach, a przynajmniej wydawało jej się że znajomy, bo musiała chwilę pokopać w główce, żeby skojarzyć ten zapach, poza tym, że był zapachem rzeki. To był chyba ten kocur, który kiedyś zaoferował jej naukę pływania i łowienia, ale w sumie już się nigdy nie pojawił? Tak, to chyba był właśnie ten, więc Salamandra przystanęła przy granicy i odwróciła główkę w stronę źródła zapachu.
-Oooo? A znajomy zapach mi się tu przypałętał! -zażartowała wesoło, bo w sumie nie chowała żadnej urazy do kocura, rzeczy się działy, takie życie.
✿✿✿
》Slept in all myclothes like I didnʹt care Hopped into a cab,takemeanywhere Iʹmin if youʹredown to get downtonight ʹCauseitʹsalways a good time《
☼ Good morningandgood night ☾
》Iwake up at twilight Itʹsgonna be alright Wedonʹtevenhaveto try Itʹsalways a good time《