O, a jednak!!! Śmieszne, że czasem się o czymś pomyśli, a potem nagle staje się to prawdą. Nie był pewien jak to jest, ale Gwiezdni chyba siedzieli każdemu we łbie i podsłuchiwali myśli. Współczuć tylko tym Gwiezdnym, którzy podsłuchiwali jakichś kocich paskud! - Zapach!! Chyba SMRÓD!!! Rybi!!! Co tam u ciebie? - rzucił wesoło, doskakując do granicy. - Miło cię widzieć w ogóle!! Szedłem właśnie i myślałem, że o, o, ale byłoby spoko na kogoś trafić. Z nieba spadłaś!!! No, to, jak tam?! Dobrze jest?? Oby było!! Ja chory byłem ostatnio.
Księżyce: 66 Mistrz: Wężowa Gwiazda [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga [NPC] (papa Wąż, bo mama be [*]) Ojciec: Płonący Liść [NPC] [*] Partner: Brzozowa Drzazga Trwałe urazy: niewielka blizna na grzbiecie po ugryzieniu przez lisa, uszczerbione prawe ucho
niewielka; ledwo większa od małego terminatora, chuda, krótkowłosa szylkretka, czarno-ruda z białymi znaczeniami, sporadyczne cętkowane pręgi na rudych partiach ciała, oliwkowe oczy
energiczna, radosna, wszędzie jej pełno, sympatyczna, przyjazna, dziecinna, naiwna, najpierw robi a potem myśli, lubi słuchać opowieści, nie lubi kiedy traktuje się ją jakby nie umiała o siebie zadbać
-Dalej uważam, że zapach Klanu Cienia jest gorszy od tego waszego! -zarzuciła komentarzem odnośnie tego całego smrodu, o którym mówił rzeczny ziomek- A u mnie to spoko, ostatnio mianowano dwójkę moich terminatorów, wiesz? -postanowiła troszkę się pochwalić, bo w sumie czemu nie? Jeszcze w dodatku dwóch na raz to chyba mogła się lekko popuszyć, nie? I tak często tego nie robiła ani nic, czasami wolno- Ojej, chory? To dlatego tak długo nie mogłam cię znaleźć i nie przyszedłeś nauczyć mnie łowić i pływać? Już się lepiej czujesz w ogóle? Bo brzmisz zdrowo i nie pachniesz chorobą, ale w sumie mogę się zawsze mylić? To jak? Lepiej ci? -zarzuciła rzeczniaka potokiem słów praktycznie takim samym jak on ją.
✿✿✿
》Slept in all myclothes like I didnʹt care Hopped into a cab,takemeanywhere Iʹmin if youʹredown to get downtonight ʹCauseitʹsalways a good time《
☼ Good morningandgood night ☾
》Iwake up at twilight Itʹsgonna be alright Wedonʹtevenhaveto try Itʹsalways a good time《
- To tak jak mi!! Tylko już w sumie treningi są pokończone!! - i ciekawe, czy Łabędź zrozumie że to pora przystopować i dać mu wolną łapę, czy będzie próbował go zatrzymać w Klanie obowiązkami. Tak czy inaczej - po prostu przyjąłby, cokolwiek by się nie działo, najpewniej tak samo. Chwilę by potrenował jakiegoś dzieciaka, może wziąłby go raz poza obóz, a potem by zniknął. Co, miałby NA SIŁĘ dalej siedzieć tutaj? Nie ma opcji, nah!! - Trochę!! Aaaale generalnie to się całkiem sporo ostatnio działo. Z bratem byłem u Gwiezdnych, gadałem z Gwiezdnym...... no, i generalnie, rzeczy nie z tej ziemi!!!! Na pływanie teraz to i tak za wcześnie. Nie, żebym się migał, ale jeden podmuch wiatru i będziemy chorzy razem. I wtedy jeszcze przypadkiem wywołam wojnę, że wam wojowników rozchorowuję!!! - co byłoby dość śmieszne. Szpon mąciciel.
Księżyce: 66 Mistrz: Wężowa Gwiazda [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga [NPC] (papa Wąż, bo mama be [*]) Ojciec: Płonący Liść [NPC] [*] Partner: Brzozowa Drzazga Trwałe urazy: niewielka blizna na grzbiecie po ugryzieniu przez lisa, uszczerbione prawe ucho
niewielka; ledwo większa od małego terminatora, chuda, krótkowłosa szylkretka, czarno-ruda z białymi znaczeniami, sporadyczne cętkowane pręgi na rudych partiach ciała, oliwkowe oczy
energiczna, radosna, wszędzie jej pełno, sympatyczna, przyjazna, dziecinna, naiwna, najpierw robi a potem myśli, lubi słuchać opowieści, nie lubi kiedy traktuje się ją jakby nie umiała o siebie zadbać
Tupocząca Salamandra zaśmiała się na ten jego żarcik z wojną między Rzeką a Gromem. To w sumie byłoby trochę zabawne jakby papa Wąż nagle zdecydował się wywołać wojnę z Klanem Rzeki, bo przybraną córkę mu pochorował jakiś rzeczny wojownik. No aż chyba nie mogłaby brać tego serio na poważnie, bo ten powód byłby taki durnowaty, że normalnie aż szok.
-Na ryby też za chłodno? -dopytała jeszcze, bo może chociaż to by jej powiedział? Ale jeszcze ją zainteresowała ta sprawa Gwiezdnych- Woah, rozmawiałeś z Gwiezdnym? Myślałam, że tak robią tylko przywódcy i medycy? I co tam rozmawialiście? Co ci ciekawego powiedział? A może to tajemnica Klanu Rzeki? Kurcze, ale bym chciała wiedzieć teraz, powiesz mi? Obiecuję, że nie wygadam.
✿✿✿
》Slept in all myclothes like I didnʹt care Hopped into a cab,takemeanywhere Iʹmin if youʹredown to get downtonight ʹCauseitʹsalways a good time《
☼ Good morningandgood night ☾
》Iwake up at twilight Itʹsgonna be alright Wedonʹtevenhaveto try Itʹsalways a good time《
- Totalnie!!! Bo zmarznięty ogon jest mało przyjemny!!! A jak cię jakaś ryba wciągnie, to już w ogóle tragedia - aż go otrzepało. Na kolejne, wzruszył lekko barkami. Każdy reagował na to jakby rozmowa z Gwiezdnym była nie wiadomo czym. Dla Szpona, to właściwie nie było to jakieś niesamowite. Nic się nie stało ważnego w czasie niej - może dlatego było to takim niczym. - Żadna tajemnica!! Tylko... chodź tu, bo właściwie nikomu nie gadałem o tym. Mój brat to palant, nie chcę żeby wiedział.
Bo wiadomo - pewne rzeczy zawsze będą już nadszargnięte, i nic tego nie naprawi. Tolerowanie to jedno, zaufanie - drugie. - Tylko obiecaj, na mały palec, że nikomu nie będziesz rozpowiadać, okej?
Księżyce: 66 Mistrz: Wężowa Gwiazda [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga [NPC] (papa Wąż, bo mama be [*]) Ojciec: Płonący Liść [NPC] [*] Partner: Brzozowa Drzazga Trwałe urazy: niewielka blizna na grzbiecie po ugryzieniu przez lisa, uszczerbione prawe ucho
niewielka; ledwo większa od małego terminatora, chuda, krótkowłosa szylkretka, czarno-ruda z białymi znaczeniami, sporadyczne cętkowane pręgi na rudych partiach ciała, oliwkowe oczy
energiczna, radosna, wszędzie jej pełno, sympatyczna, przyjazna, dziecinna, naiwna, najpierw robi a potem myśli, lubi słuchać opowieści, nie lubi kiedy traktuje się ją jakby nie umiała o siebie zadbać
-Aaaah… bo to ogonem się robi? -zapytała, bo w sumie miało to sens, że ogonem, ale nigdy jej wcześniej nie przyszło to tak naprawdę do głowy, bo nie była Rzeczniaczką i nigdy nikt jej takich rzeczy nie zdradził, no cóż, przynajmniej dowiedziała się teraz- A czymś jeszcze się robi? Tak z ciekawości pytam -zarzuciła, bo temat naprawdę ją teraz strasznie zaciekawił, jak już dostała kawałeczek informacji.
-Okej, idę -powiedziała, przysuwając się bliżej do granicy tak, żeby rzeczny ziomeczek mógł ewentualnie mówić trochę ciszej jeśli chciał, ona miała dobry słuch, to niby nawet nie musiała, ale i tak to zrobiła- Obiecuję, że nikomu nie powiem, serio, serio -dodała i uniosła malutką łapkę w górę, żeby faktycznie wysunąć mały paluszek u łapki i obiecać, trochę jak małe kocię, ale ćśśś.
✿✿✿
》Slept in all myclothes like I didnʹt care Hopped into a cab,takemeanywhere Iʹmin if youʹredown to get downtonight ʹCauseitʹsalways a good time《
☼ Good morningandgood night ☾
》Iwake up at twilight Itʹsgonna be alright Wedonʹtevenhaveto try Itʹsalways a good time《
Machnął głową, co miało być odpowiedzią na oba jej pytania co do łowienia, absolutnie w niepamięć odrzucając że koleżanka nie widzi. No... bo w sumie, nie było to chyba teraz i tak głównym tematem ich rozmowy, skoro jej uwaga skupiła się bardziej na temacie Gwiezdnych!! - No, to słuchaj!! Bo generalnie to było tak. Nasz stary umarł. Skała, to mój FAJOWY brat, stwierdził że zabił go Las. To taki mój kuzyn, ale każdy w sumie chyba jest moją rodziną, więc nie wiem czy coś ci to mówi. No ale, uznaliśmy że dość, bo cały czas coś się złego dzieje i poszliśmy - wyjaśnił, cichusieńko, tak żeby tylko trafiało to do jej ucha. - No i sama rozmowa była taka... dziwna. Jakby to było na żywo, ale nie do końca. Mój wujek nam się objawił i zaczął mówić że wszystko co się dzieje, to w sumie nie jest wina Gwiezdnych. Dasz wiarę?!
Bo on nie dawał. Niby nie lubił Skry, ale wychowany był w tej wierze w Gwiezdnych...! - No i na przykład, Gwiezdni wiedzą czy żyje każdy kot. Ale nie powiedzą GDZIE JEST. To już skończone chamstwo!
Księżyce: 66 Mistrz: Wężowa Gwiazda [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga [NPC] (papa Wąż, bo mama be [*]) Ojciec: Płonący Liść [NPC] [*] Partner: Brzozowa Drzazga Trwałe urazy: niewielka blizna na grzbiecie po ugryzieniu przez lisa, uszczerbione prawe ucho
niewielka; ledwo większa od małego terminatora, chuda, krótkowłosa szylkretka, czarno-ruda z białymi znaczeniami, sporadyczne cętkowane pręgi na rudych partiach ciała, oliwkowe oczy
energiczna, radosna, wszędzie jej pełno, sympatyczna, przyjazna, dziecinna, naiwna, najpierw robi a potem myśli, lubi słuchać opowieści, nie lubi kiedy traktuje się ją jakby nie umiała o siebie zadbać
Salamandra musiała naprawdę uważnie się wsłuchać, bo tyle poszło tutaj imion i pokrewieństwa, że chwilki potrzebowała, żeby ogarnąć, który jest dokładnie który, ale na całe szczęście w końcu jej się udało załapać porządnie na tyle, że nie potrzebowała pytać się Szpona, czy mógłby może to wszystko powtórzyć jeszcze raz, ale może tym razem trochę wolniej.
-To czyja to w takim razie wina jak nie Gwiezdnych? -zapytała odruchowo, bo w sumie to wątpiła, że Gwiezdni na Srebrnej Skórce mają jakiś wielki plan dla Klanów czy takie tam rzeczy, ale w sumie to malutka szylkretka myślała, że coś tam takiego mają jakiś wpływ na rzeczy???- Ale to nie fajnie, że nie mówią… może wtedy mogłabym się dowiedzieć gdzie jest ta część mojego rodzeństwa, która zaginęła.
✿✿✿
》Slept in all myclothes like I didnʹt care Hopped into a cab,takemeanywhere Iʹmin if youʹredown to get downtonight ʹCauseitʹsalways a good time《
☼ Good morningandgood night ☾
》Iwake up at twilight Itʹsgonna be alright Wedonʹtevenhaveto try Itʹsalways a good time《
- No właśnie, wychodzi na to, że nie wiadomo! Gwiezdni nie maczają w tym łap. To dość dziwne, nie? - chociaż w sumie - od razu się tym nie interesował. Po prostu się zgodził ze słowami wuja, a potem uwagę zwracał na Skałę i jego problem. Ale może, tak po trochu, to co mówił Szponowi wpłynęło na brata? Że Gwiezdni wcale nie umieją tak dużo, jak myślały koty?
...a może Gwiezdni kłamali? - Moja kuzynka też zaginęła... i przyjaciel. Niby żyją, ale co z nimi? Zgaduj sobie! Nikt nie powie! - prychnął, oburzony. - Zresztą, Skała się na nich obraził tak, że nie wrócił do obozu. Bo nie pomogli mu ani trochę, a tylko powiedzieli, że się myli ze wszystkim i... w ogóle.
Po krótce. - Nie wiem... czemu w sumie Gwiezdni mają tyle sekretów. Przecież tylko by nam pomogli. No! I na pewno nie jest tak, że o czymś w ogóle nie wiedzą. No... brzmi to nieswojo jakoś, nierealnie wręcz!!!!
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
***
Rany po walce z bobrem już się zagoiły, co było zbawienne. Działo się... naprawdę dużo i potrzebowałem trochę od tego uciec. Polowania i patrole wydawały się być idealnym do tego zajęciem. Siniak miała łapy pełne roboty przy takiej ilości kociąt, Okoń i Bryza chorowali. Musiałem się czymś zająć. Trafiłem więc w okolice Samotnego Świerku, gdzie zdecydowałem się zapolować. Upewniłem się, że wiatr wieje mi w pysk i ruszyłem przed siebie. Coś tu na pewno było.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
A i owszem, coś tutaj było. Mianowicie spory, siwy miejscami gawron z długim, potężnym dziobem. Siedział sobie na tym nieszczęsnym świerku, dzióbkiem rozgarniając sobie coś między skrzydłami. Wyglądał na samotnika, a zatem – łatwą zdobycz.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nie trzeba było wcale długo chodzić, by się na coś natknąć. Co prawda nie była to zdobycz łatwa do schwytania, bo gawron siedział na drzewie, ale był sam. Nie powinno więc być aż tak źle. Chyba. Zdecydowałem się podjąć wyzwanie. Upewniłem się, że wiatr wieje mi w pysk i w pozycji łowieckiej podszedłem do drzewa, cały czas oczywiście chowając się za elementami krajobrazu i zastygając w miejscu, gdy takowych zabrakło. Następnie się wspiąłem, starając się zrobić to jak najdelikatniej i od tej strony, żeby zarówno wiatr mnie nie zdradził oraz ptaszyna nie zauważyła. Będąc dostatecznie blisko chciałem skoczyć na gałąź, na której siedział i złapać go kłami, by w ten sposób wykończyć. Trochę to skomplikowane, ale nikt nie powiedział, że polowanie na drzewach będzie łatwe. Przynajmniej miła odskocznia.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety, w momencie gdy zastępca zbliżał się powoli do drzewa, ptak nagle zdecydował, że to idealny czas na odlot. Widocznie miał gdzieś indziej sprawy do załatwienia. Czysty pech.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Cóż, dużo wysiłku, a skutki marne. Bywa i tak. Nie pozostało mi nic innego jak tylko zejść z drzewa i ruszyć pod wiatr na dalsze poszukiwania. To zapewne nie wszystko co te okolice miały do zaoferowania. Zwierzyny w ostatnim czasie nie brakowało.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.