niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
A no i sięgnął puchatej szyjki, nawet tak szybko, że wiewióreczka nie miała nawet okazji zapiszczeć zanim dokonała żywota w szczękach orientala. Coraz nudniejsze normalnie się te polowania robiły… zero wyzwań dla zwinnego wojownika, huh?
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z prawego policzka
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z lewego policzka
rana 0. stopnia: ślad po dziobnięciu na nosie
No cóż, w tym momencie nie wyszło, i Zaćmienie zaczął się irytować, bo ledwo zadrapał tego szczura co się mianował kuną. Rudo-biały syknął wściekle, kiedy przeciwnik go dotknął i postanowił powtórzyć swój poprzedni atak. Może tym razem wyjdzie lepiej.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No i wreszcie wściekłość Zaćmionej Łapy odnalazła jakiś upust w kolejnym ataku terminatora. Kuna próbowała doskoczyć do dwukolorowego pyska, gdy kocur zamachnął się łapą. Pazury weszły w gardło przeciwnika jak w masło, chociaż to porównanie mogło mu nic nie mówić. Najważniejsze, że gdy zwierzątko wylądowało znowu na łapach, kaszlało krwią, a szkarłat prędko barwił ziemię pod nim. Więc nie minęła długa chwila nim padł martwo na ziemię.
Zaćmiona Łapa: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 55-1/65 | W: 26-4=22/45
Pozostałe przerzuty: 0/1
1 stopień: płytkie ugryzienie na prawej łapie, krwawi, -1HP
0 stopień: zadraśnięcie na lewej łapie
[obniżenie celności o 1 przez spadek W]
+25exp
Kuna: S: 7 | Zr: 6 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 24-2-29=f/40 | W: 35-3/40
0 stopień: zadrapanie na grzbiecie
1 stopień: rana cięta na prawym łuku brwiowym, krwawi, -2HP od kolejnej tury
0 stopień: zadraśnięcie na boku szyi
2 stopień: głęboka rana na gardle
[-2 celności ze względu na oślepienie na okres 1/2 tur] [zgon]
Upuścił wiewiórkę koło jenota i ruszył dalej. Powoli kierował się już w stronę zdobyczy porozrzucanych pod stertami liści w najbliższej okolicy, ale nie odpuszczał sobie rozglądania się również za żywymi piszczkami. A nuż, coś wartego uwagi się przytrafi na sam koniec, prawda? Miał podzielną uwagę, mógł przy okazji wypatrywać leśnej fauny.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
I Wędrujące Światła na coś natrafił, ale nie była to piszczka tylko… drugi jenot. I ten jenot jakoś podejrzanie się zachowywał, bo łaził gdzieś po okolicy i rozglądał się, węszył i tak dalej, jakby czegoś szukał. Może ten był związany jakoś z tym co go wcześniej były samotnik przerobił na przynętę? Któż to wiedział, chyba nikt, ale cynamon na pewno mógł wiedzieć, bo mógł to zauważyć, że jenot w swoich poszukiwaniach jeszcze go nie dojrzał.
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z prawego policzka
rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek z lewego policzka
rana 0. stopnia: ślad po dziobnięciu na nosie
Rudo-biały kocur fuknął do rozładowania reszty złości, a potem uśmiechnął się do siebie z zadowoleniem. Kuna dostała to na co zasłużyła. Zaćmienie postanowił jeszcze chwilę ponapawać się swoim zwycięstwem, a potem postanowił zakopać kunę, żeby się nic tu nie zlazło… i w sumie to zaczął się czuć trochę zmęczony, więc zamiast łazić za kolejnymi piszczkami, postanowił zabrać się za szukanie powoli Wędrujących Świateł.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
W zmartwychwstania nie wierzył, chociaż przez krótki moment, dla własnej rozrywki, rozważył możliwość, że nerwowy jenot właśnie wrócił z krainy zmarłych i czuł się jak zagubione kocię. Nie do końca pamiętał gdzie jest, nie do końca wiedział skąd się wzięły jego rany – choć nie czuł od niego zapachu krwi – i nie do końca odnajdywał się jeszcze w tym ciele. Mimo że spędził w nim tyle księżyców.
Orion zamierzał jednak skorzystać z tego, że nie został przez niego dostrzeżony i zwinąć wszystkie swoje zdobycze. Miejmy nadzieję, że nie był spokrewniony z martwym jenotem i to nie za nim się rozglądał, bo jeśli dotrze do zwłok przed orientalem to będą mieli problem. Były samotnik nie miał nic przeciwko godnemu pochówkowi, ale najpierw potrzebował wygrać zakład, a kto wie czy zrozpaczony członek rodziny zrozumie ten priorytet.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Poza pozostawioną kuną, Zaćmiona Łapa zebrał po drodze piszczki, które do tej pory udało mu się upolować… I było ich zdecydowanie mniej niż by sobie tego życzył. To pewnie przez to psisko co go śledziło niemiłosiernie, ale to nie był zakład na ilość tylko na wielkość, a królika tu miał, który był całkiem spory. No, i w sumie po drodze zgarnął jeszcze to dziwne coś co znalazł, żeby się po nie nie wracać później, bo szkoda czasu. I z takim ekwipunkiem łaził po okolicy, szukając Wędrujących Świateł, z którym się rozdzielił jakiś czas temu, żeby zobaczyć kto wygra zakład.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion wrócił z gołębiem i bażantem do jenocich zwłok. Po chwili namysłu chwycił psowatego za kark i pociągnął przez zarośla nieco dalej od tej krwawej masakry, skoro jakiś jego koleżka tu krążył. Nieco przysypał powstałą koleinę liśćmi leżącymi dookoła i przeniósł trzy ostatnie piszczki do jenota. Zjedzonego w połowie gołębia zostawił, rzecz jasna. Nawet jeśli Wicher był na tyle zdesperowany by przyjmować takie piszczki, on nie zamierzał być tym kotem, który będzie takie przynosił. Cofnął się jeszcze po gawrona, kaczkę i szczura, licząc na to, że będą na niego grzecznie czekać na miejscu.
Akurat był przy ostatniej kryjówce (okazało się, że jakiś mały złodziejaszek zwinął jego szczura, to ci pech), gdy zauważył kątem oka Zaćmienie.
– O, też już skończyłeś? Jak oceniasz swoje szanse? – zaczepił luźno, chwytając oba ptaszyska za skrzydła i ruszając w stronę reszty ekipy.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
-Wydaje mi się, że całkiem nieźle -powiedział, kiedy położył na ziemię to co miał w pysku- Królik, którego złapałem jest całkiem spory, nie uważasz? -dodał jeszcze, starając się wypchnąć z umysłu, zwłaszcza po zobaczeniu ilości zdobyczy wojownika, jak niewiele on piszczek przyniósł… dwie piszczki i jakieś kolorowe coś w porównaniu z tym stosem, który przyniósł Wędrujące Światła. Ugh. Aż musiał zacisnąć zęby po cichaczu, żeby skupić się na czymś innym niż swój dzisiejszy pech do zwierzyny- A ty? Co tam masz największego u siebie?
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– No, całkiem dorodny okaz. – potwierdził, nieco niewyraźnie przez skrzydła trzymane w pysku, ale wciąż zrozumiale. Nie było co zatrzymywać się na pogaduszki, gdy jego stos zostawał bez nadzoru. – Przekonasz się zaraz. – uśmiechnął się tajemniczo, kierując ich żwawym truchtem do martwego drapieżnika i reszty ekipy. Na szczęście żywy koleżka dalej błądził kawałek dalej. Albo poszedł w zupełnie innym kierunku – najważniejsze, że nie znalazł się obok.
Oriental odłożył gawrona i kaczkę.
– A oto i on, największy upolowany dziś zwierz, jenot. Miłego patrolu z Zajęczym Uchem. – asymetryczny uśmiech zagościł na smukłym pysku. Ale żeby Zaćmienie nie uznał tego za znęcanie, zaoferował jeszcze. – Jak pomożesz go zakopać to możesz wybrać kilka piszczek i wmawiać Roziskrzonej i podnóżkowi, że to ty upolowałeś. Może odpuszczą ci sprzątanie u kociąt po tak obfitych łowach.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Na początku Zaćmienie poczuł się lepiej, kiedy jego, tak naprawdę, idol go pochwalił za dorodny okaz królika… a potem kiedy Wędrujące Światła pokazał mu jenota, rudo-biały poczuł się wręcz oszukany. Jak to miłego patrolu z Zajęczym Uchem. Co?! Przecież jenot nie był czymś co się kładzie na klanowy stos. Nawet już nie zwrócił w tym momencie uwagi na to co dalej powiedział cynamonowy, bo się musiał nie zgodzić.
-Przecież mieliśmy polować na piszczki, nie na drapieżniki! -zaprotestował.
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– A czym jest drapieżnik, jak nie piszczką, której nikt jeszcze nie odważył się dorzucić na stos, hm? Szczury też zjadają Cienistych medyków, mimo że regularnie trafiają na nasz stos, nie słyszałem jednak by ktokolwiek się burzył, że nie są piszczkami. Jeśli przyjdzie czas głodu to lisy też staną się dorodnymi zdobyczami, nie konkurencją. – wyjaśnił uprzejmie. Sentyment do drapieżników był dość mocny wśród leśnych kotów. W ich pokrętnej moralności zjadanie innych stworzeń żywiących się mięsem było raczej niemile widziane, mimo że często była to jedyna nić podobieństwa łącząca je z kotami.
– Potraktuj to jako życiową lekcję, młody. Jeśli zasady zostawiają wolne pole do interpretacji, interpretacja ich na swoją korzyść nie jest przestępstwem. W prawdziwym świecie jest wręcz spodziewanym podejściem, w klanach niekoniecznie. Te raczej hołdują braku własnej myśli. – był w dobrym humorze. Ale nie na tyle, by zmuszać się do wysiłku fizycznego, szczególnie, gdy Zaćmienie wyminął ostatnią propozycję. Trzeba było wyciągnąć więc inną kartę. – To twój szczęśliwy dzień, dostaniesz też drugą lekcję. Zakop jenota. To rozkaz, od wyższego rangą. Olejesz temat, ze zwłok zrobi się śmierdząca sprawa, problem będzie na twoich barkach, bo to ty dostałeś jasne instrukcje, a ja jedynie wierzyłem w twoją kompetentność jako Wichrowego terminatora. Radzę posłuchać, bo o ile konsekwencje od Roziskrzonej są pod znakiem zapytania, ja nie ograniczę się do bycia rozczarowanym, że nie posłuchałeś. – za sympatycznym uśmiechem kryła się groźba. Zaraz jednak oriental zawinął się z częścią piszczek (część z nich zostawiając zgodnie z poprzednią propozycją), opuszczając towarzystwo. Jenot patrzył martwym okiem na Zaćmienie.
niezmiernie wysoki, chudy, rudo-biały tygrysio pręgowany, płaski pysk, futro na głowie stoi w różne strony, długie i spiczaste uszy, mocno żółte oczy, ogromna biała plama na pysku układa się w półksiężyc
obsesyjny, klei się do oraz idealizuje wybrane jednostki, dla reszty obojętny, wrogi lub protekcjonalny, arogancki, gwałtowny, lubi mieć kontrolę i mieć ostatnie słowo, stara się udawać cierpliwego, ale nie zawsze wychodzi to tak jakby tego chciał, potrafi łatwo wpaść w furię i nie zawsze udaje mu się ją kontrolować
Czekaj, czekaj, czekaj… szczury zjadają cienistych medyków?! A co to za historia? Zaćmienie aż zamrugał kilka razy na tę wiadomość. Chyba będzie musiał wybrać się na pogawędkę z jakimś cienistym medykiem, jeśli jego idol mu nic więcej nie powie na ten temat w najbliższej przyszłości. ”Jeśli zasady zostawiają wolne pole do interpretacji, interpretacja ich na swoją korzyść nie jest przestępstwem”, hm? W sumie niezmiernie ciekawa sprawa, nawet jeśli teraz odwrócona pazurem w stronę rudo-białego. To na pewno kocur będzie musiał sobie zapamiętać, bo jak widać drugi kocur wynosił z tego niezłe korzyści, a Zaćmienie no też tak chciał. Szkoda, że trening miał z taką pokraką jak Donośny Krzyk czy teraz przynudnawą Roziskrzoną Gwiazdą, a nie takim kimś jak były samotnik o tutaj przed nim.
Rudo-biały terminator prychnął, ale no zakopał tego jenota. Przynajmniej wojownik faktycznie zostawił te kilka piszczek, a nie zawinął je ze sobą, więc aż tak zły Zaćmienie się nie zrobił jakby mógł. A kiedy już wszystko było skończone, wziął swoje oraz “swoje” zdobycze i poszedł do obozu.
//zt
|Babe| YOU'RE>HARD<G A M Eto catch You[fight]and(refuse)! Oh...you're a wild little bruise Nevertastedassweet ✦apoisonasyouhave✦ You know you never can hide
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Promienny Horyzont nie zawsze miał złe dni. W większości, tak, szczególnie ostatnio, to prawda. Jednak zdarzało mu się mieć dni spokojne. Takie, podczas których nie złościł się, nie klął pod nosem ani nie złorzeczył na Jaśnie Panią Gwiazdę. Teraz, kiedy już w pełni uwolnił się od kociarni i paranoicznych myśli, że zaginie jakiś kociak i pójdzie na niego, miał takich przemiłych dni więcej.
Mimo wszystko nie czuł się wojownikiem. A przynajmniej nie odczuwał tego tak, jak myślał, że będzie, kiedy był mały. Może po prostu straciło to swój urok, kiedy już nie miał motywacji robić żadnych rzeczy. Kurczę, już nawet nie zależało mu aby prezentować się przed innymi! Kiedyś taki pyszny i zadufany, teraz nie czuł się już taki pewny siebie. Nie chciał sobie tego przyznać, ale bardzo by chciał, aby stare dobre lata wróciły.
Tymczasem, skoro nie czuł się ze swoją rangą przywiązany, też nie przykładał się zanadto. Wykonywał to co miał wykonać, bez entuzjazmu, po czym czas wolny spędzał na spacerach po terenach Klanu Wichru. Podobnie jak wtedy kiedy zaginęli jego bracia, teraz rozglądał się za Jagnię. O nią martwił się nieco bardziej niż o dwóch półgłówków i to chyba najbardziej mu ciążyło. W momentach skrajnych nawet obwiniał się o to! Dlatego też nie dziwota, że jego klanowicze tak rzadko mogli go teraz zobaczyć w obozie.
//Sosna!!
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Sosnowy Szmer chciała odpocząć od tego całego zgiełku obozu. Miała jeszcze dużo czasu do treningu z Pszczółką, więc by wyrzucić wszystkie myśli z głowy, poszła po prostu pobiegać po terenach. Ot, tak. Oddychała równo, biegnąc przez trawy, między krzaczorami i drzewami. I w pewnym momencie po prostu nie wyhamowała i skończyła w krzakach.
- Mysie łajno! - krzyknęła, przeklinając w duchu swoją głupotę. No tak… Padało ostatnio. Ugh… Wyszła z krzaków i próbowała jakoś doprowadzić swoje futro do porządku.
Przerażająco wysoki. Kremowe futro i tygrysie pręgi. Zielone, (oceniające!) oczy.
Spokojny i poważny. Raz na jakiś czas rzuci kąśliwym komentarzem, jednak to już nie ta młoda krew, co kiedyś. Wciąż bywa lekko zarozumiały.
Zazwyczaj kiedy wyruszał na swoje eskapady to z nadzieją, że na nikogo nie natrafi. Jeszcze tego mu brakowało - towarzysza. Jednak głupi też nie był i wiedział, że od czasu do czasu zawsze się ktoś zdarzy niechciany. Cała istota jego życia na tym polegała. Jednak, nie zawsze wychodziło z tego coś zupełnie złego, więc też kiedy był świadkiem wypadku, zamiast odwrócić się póki kotka go nie zauważyła, podszedł na sztywnych łapach.
- Witam. - przywitał się najpierw, nie chcąc jej wystraszyć. Od razu poznał Sosnowy Szmer. - Czy wszystko dobrze? Dość spektakularnie wryłaś się w krzaki.
Nie mógł sobie odpuścić kąśliwego komentarza. Nawet mu lekko pyszczek drgnął w rozbawieniu!
What'chalookin'at,𝖇𝖆𝖇𝖞 Isa𝖒𝖔𝖙𝖍𝖊𝖗𝖑𝖔𝖛𝖎𝖓'legendinthemaking Fortherestofyour𝖑𝖎𝖋𝖊,I'llbe《 there 》 I'llbe𝖘𝖙𝖚𝖈𝖐inyourʜᴇᴀᴅliketherootsofyourhair
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Zaprzestała wygładzania futra, gdy ktoś się do niej odezwał. Odwróciła się w kierunku głosu i rozpoznała Promienny Horyzont. Oh...
- Ehehe... Hejka. Taaa, dzięki... Zapomniałam, że padało ostatnio - powiedziała speszona. Wstała i przeciągnęła się, otrzepując przy okazji liście z futra, które powoli opadały na ziemię.
- Co w sumie robisz tak daleko od obozu? Polujesz? - spytała.