Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Tym razem kotka nie zamierzała czekać, więc tego samego dnia, pod wieczór zdecydowała się na pójście ze swoim terminatorem na trening. Żwawa Łapa, musiała przyznać, był niezwykle miły dla niej na ceremonii. Pochwalił nawet jej blizny, których tak nie lubiła. Cóż, młodsze koty chyba zazwyczaj myślały, że to niezwykle fajnie je mieć i gdyby mogły to chętnie by się zamieniły. Gdyby Konwalia mogła, to również chętnie by je oddała! Wszystko za kociaka wydawało się takie kolorowe i piękne, póki blizna nie zaczynała pobolewać podczas nagłych zmian pogody, albo na starość. Pszeniczy Grzbiet ostrzegł ją, że prawdopodobnie będzie mogła mieć spory problem z tą największą blizną na barku, gdy będzie starsza.
- No chodź młody. Powiedz mi wszystko, czego nauczyłeś się na naukach. Jeśli je oczywiście miałeś, bo jeśli nie to nie szkodzi. Możesz mi za to powiedzieć na przykład jakie mamy rangi w klanie i co te koty robią
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
O supcio! Jak widać nowa mistrzyni nie ociągała się, była chyba podobnie ruchliwa co on. Kolejny plusik. Oczywiście wieczorem Żwaw wciąż był na nogach, zaraz po ceremonii przejścia wyleciał poćwiczyć. Tak by również się wykazać i nie dostać jakiegoś szoku. Żwawa Łapa zawsze gotów! Zwłaszcza musiał być gotów przy mistrzyni, Pani Ostrej. To pierwszy kot, który od razu zbudził w nim szacunek. Nie chciał robić przed nią jakieś siary! W końcu ciało wojowniczki zdobiły wojenne ranny, jak nie mieć szacunku oraz podziwu do weterana, który przeżył nieustraszone! Blizny to odznaka odwagi i wytrzymałości. Coś czego zwykły lamus nie przeżyłby, siedząc tylko w legowisku i uciekając. Tak chociaż wyglądało z perspektywy czarnego kocura. Nawet jakby wiedział, że jest to bolesna rzecz, wciąż nie przełamałby się. Byłaby to kolejna próba!
Pamiętacie jak mówiłam, że Żwawik jest zawsze gotów? Oj tym razem chyba nie był, na pewno nie tego oczekiwał. Nauki? Nauki były dla LAMUSÓW, takich jak chuderlak Łopian i beksa Ciepło. Ale jak miał niby poprawnie odpowiedzieć na następne pytanie? Oh jasny gwint. To nie tylko pierwszy dzień, w którym spotkał prawdziwego koksa, ale i pierwszy dzień, w którym poczuł STRES. Jak tu dobrze wypaść, cholercia.
- Pff nie potrzebowałem żadnych nauk! - rzekł pewnie siebie, oczywiście chowając przy tym swoje wybicie z rytmu. Rangi? To ta niby ta hierarchia?? Nie interesował się władzą do końca, ta klanowała-klaunowała wydawała się chociaż głupia. Nie może powiedzieć, że nie wie, pff. NIE MA MOWY. Przyznanie się do słabości? NIGDY. Musiał coś wykombinować. Musiał się, o nie, skupić i POMYŚLEĆ. Dobrze, że chociaż dobrą pamięć miał. Propos myślenia. Nigdy nie wiedział, że spotkanie z Przemądrzałą Łapą kiedykolwiek mu pomoże. - Eee, no to.. mamy klociaki, które gniją w kociarnii.. Terminatorów, kotów takich jak ja, co się szkolą. Wojowników, wyszkoleni terminatorzy, coo eee oczywiście walczą o Klan, tak tak. Mistrzów co uczą terminatorów - przeciągał bardzo swoją wypowiedź, dosłownie szukając odpowiedzi na locie. Wszystko co wspominał Grad, łącząc to ze swoimi własnymi doświadczeniami. Może zakryje wystarczająco fakt, że nie do końca wiedział o czym mówi i co dogłębnie oznaczają te terminologie. No ale dalej. - I ee mamy jeszcze zastępcę i lidera, najsilniejsze koty, które rządzą w Klanie. To tyle. - zakończył dumnie z siebie. No bo w końcu TO ŻWAWIK. SUPER KOT. Nie próbował tym razem świadomie dawać fałszywe informacje. O dziwo. Łatwo by tak wpadł. No bo Pani Megamocna z dziarami na pewno jest mega sprytna! Ominęła system i zdobyła jakoś te informacje! Nauka, pfff? Mocne koty same sobie radzą, prawda?
- A kiedy pokażesz mi jak dobrze się tłuc? - miauknął energiczne. W końcu po to przyszedł i tym był zajarany. Jaki jest inny sens tego treningu, jak ten Klan Klaunów nie nauczy go jak przeżyć? Pff.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
No proszę, proszę.
Syn Krokusowej Łąki najwyraźniej był już niezwykle przekonany o swojej wyższości. Niebieska wojowniczka rozumiała jednak, że prawdopodobnie to po prostu zwykłe, zbyt wysokie ego, które będzie mogło nieco ucierpieć podczas treningu. W każdym razie chciała nad tym popracować, gdyż mimo, że sama miała ogromne ambicje, to nie w takim stanie. Będzie więc musiał jakoś zadziałać.
- Jest dobrze. To teraz ja ci przedstawię co i jak - miauknęła, po czym dosyć szybko przeszła do rzeczy - Najważniejszą rangą jest przywódca. Podejmuje decyzje, prowadzi ceremonie, wyznacza terminatorów i ich mistrzów, mianuje nowych wojowników. Ma dar dziewięciokrotnego życia. W naszym klanie, to stanowisko zajmuje Lawendowa Gwiazda. Kolejny jest zastępca, który zostaje przywódcą po śmierci poprzednika. Organizuje patrole, dogląda treningów, zastępuje przywódcę jeśli trzeba. Na tą rangę została wybrana Biały Puch, ale przed nią była Barwna Ścieżka. Następny jest medyk, który posiada wiedzę medyczną, dzięki czemu może leczyć inne koty. U nas to Lśniąca Sadzawka. Jest również pomocnik medyka i tą rangę przyjmuje terminator medyka po szkoleniu. U nas terminatorzy... przepraszam. Terminatorem medyka jest Krwawnikowa Łapa, mój brat. Moja przyrodnia siostra, Olchowa Gałązka również zajmowała to stanowisko, póki nie odeszła na Srebrną Skórkę... W każdym razie. Następnie mamy starszyznę. To koty, które są już w podeszłym wieku i nie mogą wykonywać obowiązków wojownika. Dlatego odpoczywają. Wojownicy, to koty, które patrolują granice, polują, trenują terminatorów i walczą jeśli jest taka potrzeba. Terminatorzy robią prawie to samo co wojownicy. Mają tylko nieco więcej obowiązków i zakazów. Matki opiekują się kociętami. Zazwyczaj te kotki przechodzą na tą rangę tymczasowo, do czasu osiągnięcia wieku terminatorskiego przez kocięta. Kocięta za to po prostu się bawią i nie mają obowiązków - zakończyła, po czym delikatnie zmrużyła ślepia.
- Chcesz się bić, co? - miauknęła nieco rozbawiona - Zgoda. Na jutrzejszym treningu będziemy się bić, co ty na to?
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
Przekonany? No oczywiście! Wcale nie krył swojej obojętności i niewiedzy przed ważną osobistością. Pfff. Jak mogłoby być niby inaczej! Zawsze lepiej wypaść, na pewnego siebie niż na płaczliwą bryzę. Już myślał że mógł odsapnąć, bo w końcu odpowiedział dobrze i no mogli od razu przejść do jakiś konkretów. A jednak nie. Mistrzyni zaczęła SZYBKO mówić. Ojojo. Dobrze, że pod ciemną szatą wieczoru, nie widać było szoku Żwawa. Kocurek szybko podniósł uszy i zaczął uważnie słuchać starszej kocicy. Co samo w sobie jest cudem, bo rzadko ten urwis kogokolwiek słucha.
Przerażająco dużo tego jak na taką bezsensowną zabawę jakim jest Klan. Dobrze, że on się tego nie boi. W końcu to Żwawik! W milczeniu wchłaniaj jakiekolwiek informacje. Myślał, że jako lider, ktoś ma więc do roboty oprócz głoszenia. Brzmi to nudno szczerze mówiąc. Nie rozumiał, też co oznacza ten "dar", jednak nie chciał przerywać mentorce. Pewno to dar cierpliwości by nie umrzeć z nudów na tym stanowisku. W końcu też poznał imię staruszki, która mu nadała dziś nowe imię. Lawendowa Gwiazda. Nie brzmi upiornie, ani nie budzi respektu, ale co, nie oznacza, że jest. Kolejno zastępca. Już bardziej ciekawie to brzmiało, ale równo nudno. Co oni nic nie walczą? Strasznie pokojowe to życie w Klanie. Słyszał już to imię Puch, mama pewno coś wspominała, tylko, że wtedy nie słuchał. Teraz się dowiedział, że to zastępczyni. Już prędzej znał jej poprzedniczkę. Pamiętał, jak wkręcał Przemądrzałą Łapę, że matki plotkują o jego mentorce. Śmiesznie, że mu uwierzył lol. Dalej medyk. No już coś bardziej konkretnego, ale ci medycy muszą się strasznie nudzić, jak nie mają żadnych rannych do leczenia. Te koty w końcu nic nie robią! Jeszcze większą niewiadomą było ta Srebrna Skórka czy coś. Musiało to być chyba jakieś dalekie miejsce, że Pani Ostra mówi o swojej siostrze w czasie przeszłym. Słuchał i słuchał tak dalej, było to dla niego lekkim wyczynem, bo kocica niezły mu wykład zrobiła. Staruchy, wojownicy, terminatorzy, matki i na końcu klociaki. Tym pierwszym nigdy się nie stanie, chyba, że mu kończyny będą odmawiać posłuszeństwa (mało prawdopodobne), będzie ZAWSZE żwawy. Dalej: Wojownicy, którzy odwalają całą robotę tu. Poza terminatorami. Pewno niektórzy jego rówieśnicy mogliby się obrzuć, "bo jakto hurr durr, terminator robi więcej co wojownik", ale Żwawikowi to się podobało. Wolał robić jakieś obowiązki niż się lenić. Na pewno to też ciekawe obowiązki! Dalsze rangi były mu bardziej bliskie, logiczne i nudne. Nudne jak z flaaaki z olejem. No skończyła. Kocurek to wszystko sobie poustawiał w głowie, ale:
- Po co są te w ogóle rangi?? - uciekła mu myśl na głos. No właśnie po co. Kiedy w końcu każdy jest taki sam, ale odróżniają go po prostu osiągniecia i umiejętności! Jak się komuś chce, może być wspaniałym przywódcą lub zastępcą itd. Następna wiadomość bardziej mu się spodobało. Syn Krokus uśmiechnął się jak typowy zadziorny młodzik. Mądra ma tą mistrzyni! Będzie też mieć więcej czasu by poćwiczyć.
- Klawo! Nie mogę się doczekać kiedy zobaczysz moje ruchy! - miauknął uradowanie oraz energicznie pacnął łapą w powietrze. Super dzień będzie jutro!! Przełom w jego doczasowej nauce! W końcu będzie mógł pokonać kogokolwiek będzie chciał! Od tak. Ha!
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
- Po co są rangi? - miauknęła, delikatnie przekrzywiając głowę w bok. Następnie uśmiechnęła się w jego stronę. Kocur był młody, więc rozumiała, skąd to właśnie pytanie się wzięło. - Ogólnie to rangi są po to, aby utrzymywać wszystko w ładzie. Aby każdy wiedział, gdzie się znajduje, gdzie jego miejsce. Poza tym kiedy przechodzisz na przykład z rangi terminatora na wojownika, to jesteś z siebie dumny, no nie? Wtedy czujesz, że coś osiągnąłeś w życiu. Gdyby nie było również rang, to pewnie wszyscy chcieliby rządzić klanem. Wyobrażasz sobie, aby miały być na przykład cztery Gwiazdy i każda mówiła coś innego, sprzecznego? Więc rangi są właśnie po to potrzebne - odpowiedziała z uśmiechem w stronę terminatora. Następnie trąciła go barkiem w bark na jego słowa. Sama zaśmiała się cicho.
- Już nie mogę się doczekać - powiedziała w jego stronę. Walka była emocjonująca, jeśli można tak powiedzieć. Jednak tylko ta sparingowa sprawiała jej jakąkolwiek przyjemność. Inne były... po prostu nie takie, jak każdy sobie wyobrażał.
W ten sam dzień Ostra pokazała jeszcze Żwawej Łapie Wyjące Wzgórza, informując, że w tym miejscu będą się spotykać. Przeprowadziła go również przy granicy z Czterema Dębami (Płaski Głaz i Podnóże Pagórka) oraz przy Klanie Rzeki (Kępy Traw, Żabie Schronienie). Potem oboje wrócili do obozu.
~~##~~
- Chodź Żwawa Łapo. Dzisiaj będziemy walczyć, więc trochę się rozruszamy - powiedziała, wkładając głowę do Ciepłych Skałek, szukając swoimi zielonymi ślepiami znajomego, czarnego futerka. Dzisiaj zamierzała wreszcie wspólnie z nim powalczyć. Obiecała mu to i zamierzała się z obietnicy wywiązać. Dlatego też stanęła przed Ciepłymi Skałkami, czekając, aż terminator wyjdzie na zewnątrz.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Czubatkowy Mrok tak szybko kolejnego terminatora się nie spodziewała, ale to dobrze. Słyszała tylko, że Żwawa Łapa to całkiem niezłe ziółko jest. Tego oczekiwała. W końcu jakiegoś wyzwania. Nie żeby narzekała na Krzykliwą Łapę i spokój związany z jej treningiem, ale chyba wszyscy wiedzą o co chodzi. Na pewno na pierwszym treningu nie przerobią walki ze swoim uchem. Wpierw musi się dowiedzieć co wie. Poprosiła Pohukującą Sowę by przekazała Żwawej Łapie informację o ich spotkaniu na treningu i by starszy terminator czekał na nią przy wyjściu. Zjawiła się tam i pozostało jej czekać na Żwawą Łapę. Aż ją ciekawi jaki to z niego typ kota będzie.
___
Przerobione: granica z Rzeką i Dębami, rangi
Planowane: polowanie, walka, reszta granic (ewentualnie kodeks, jeżeli zabraknie stron)
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
Minął się z Czubatkowym Zadem poprzedniego dnia. No cóż po prostu jej nie było w legowisku. To plus, w końcu się nie ociąga. Jednakże zirytowało go to w tamtym momencie. On się tu fatyguje, a kogoś nawet w domu nie ma. Już miał ochotę zagrać nowemu mentorowi na nosie i jak na złość nie przyjść, kiedy dowiedział się, że ma się zameldować dzisiaj. Aczkolwiek chciał tego treningu. Wstał i pewnym krokiem podążył w kierunku wyjścia z obozu. Wysoko odniesiony ogon niemalże natychmiast opadł na widok kolejnego młodego pyska. No świetnie, czy on jest jednym dojrzałym kotem w Klanie?
- Muszę spać z dziećmi, teraz będzie mnie trenować nieco podrośnięte dziecko? - rzucił marudnym komentarzem. A może to była frustracja? Albo po prostu zwykły ból zadka.
- Może masz jednak jakieś doświadczenie - Spostrzegł dość świeżą ranę na uchu. Albo bardziej jego brak. Mówił co mu przyszło do głowy, bo co mu szkodzi. Nie obchodziło go też reakcja kotki. Po prostu krótko, może nawet w środku zdania miauknął:
- Dobra to od czego zaczynamy? -
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
Okej, już wie czemu została ostrzeżona przed terminatorem. Matka mu chyba od razu nadepnęła na ogon po narodzeniu skoro taki markotny. Zmarszczyła brwi na uwagę o przerośniętym dziecku. Wzięła głęboki wdech i strzepnęła ogonem na odreagowanie. Spokojnie, wyżyjesz się na Pajęczej Łapie jak znowu coś przeskrobie. Będzie powód. — I to przerośnięte dziecko może sprawić, że będziesz siedział z mianem "Łapy" do usranej śmierci - zauważyła spokojnie, z lekkim wydźwiękiem "jasne?". Na pytanie machnęła do kocura by podążała za nim i zaczęli iść na Wyjące Wzgórza. — Wpierw powiedz co przerobiłeś z Ostrym Kolcem. A poza tym, planuje dzisiaj zacząć polowanie, byś się okazał bardziej przydatny niż co to niektórzy - drugą część zdania burknęła, mając na myśli oczywiście nikogo innego jak Miodową Łapę od Lawendowej Gwiazdy. Ten zniknął, wyżywił się ich kosztem, pewnie gówno wniósł do klanu.
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
Spoglądał kątem oka na jej reakcje. No gdrzdyl jak nic, stroiła minki, ale jakiś bardziej rozgadany niż płaczliwy ten bachor. Przewrócił ślepiami na "groźbę".
- A od kiedy to imię decyduje o czyjejś wartości? Od tego są raczej czyny. - Mógł nawet nie dostawać tego pełnego imienia. Zwłaszcza jak mógłby z łatwością skopać zadek "pełnoprawnemu" wojownikowi. On by nie dał radę? Już z nie jednym gównem bojował.
Podążył za nową mentorką bez żadnego pyskowania. O dziwo. Nie mógł powstrzymać złośliwego uśmiechu, słysząc następne słowa.
- Oh zatem nie jestem jedynym co zauważył tą bandę gnybów. - parsknął śmiechem. Pomyślał o leniwym terminatorze, z którym miał niedawno bojkę. Kontynował dalej, odpowiadając na pytanie. -Niewie szczerze mówiąc. Opowiadała mi o tam waszym teatrzyku, którym jest ta cała hierarchia, jak i oraz spacerowaliśmy po granicach w stronę Dębów. - Jakie wypowiedź nie miało zbytnio żadnego smaku. Te dni były odległe, tak samo jak i Ostry Kolec. Co było przeszłości zostanie przeszłości, starsza kocica teraz miała lepsze zajęcia.
Rzucił się do pozycji skradającej, jaką zazwyczaj robił. Nie była to może jakaś bardzo profesjonalna.
- Dobra to nie ma na co czekać. - Rzucił się do pozycji skradającej, jaką zazwyczaj robił. Nie była to może jakaś bardzo profesjonalna. Po co komuś technika jak w praktyce łatwiej się uczy, co nie?
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
A dopiero co narzekał na spanie z gówniarzami. Cholera go wie - wzruszyła sama sobie ramionami. W sumie, to nie jej problemem będzie, że musi spać wśród dzieciarni, której coraz to będzie przybywać. Jak się przyłoży nie będzie musiał długo tam leżeć. Nie skomentowała w swój sposób żadnego późniejszego słowa terminatora. Sama ma takie samo zdanie odnośnie tego teatrzyku, ale nie od tego jest trening. Ale dopiero teatrzyk się zaczął jak Żwawa Łapa przeszedł do pozycji łowieckiej. Kotka stała tak w miejscu i patrzyła na kocura z taką miną, jakby ujrzała przed sobą kota z dziobem i skrzydłami. — Ale co ty robisz - spytała bez żadnej tonacji. Nic złości, nic kpiny. Po prostu... Zdziwienie. — Z taką pozycją to owszem, złapiesz coś. Ale chyba jak się mysz nad tobą ulituje i ci sama podejdzie pod łapy - teraz dorzuciła ironią i machnęła mu ogonem by się wyprostował. — Nie wiem jak żyłeś do tej pory, ale będąc już członkiem Klanu Wichru nie będziesz polować po swojemu ani inaczej. I radzę ci zastosować tą teorię. Nie dlatego, że nie wiem... Wywalimy się czy coś. Sam się wywalisz na pysk jak będziesz tak łazić - po tym stanęła bokiem do terminatora i rzuciła mu spojrzenie pokroju "patrz". Ugięła łapy tak, by brzuch był nisko przy ziemi. Ogon i głowę zrównała z linią grzbietu. — To jest prawidłowa pozycja. Poruszając się musisz zwracać uwagę co masz pod łapami i by nie nadepnąć na nic, co zaalarmuje zdobycz. Musisz też iść pod wiatr, nie z wiatrem, inaczej coś cię wyczuje - omawiając te zasady powoli brnęła do przodu demonstrując każdą formułkę. Na koniec wyprostowała się i usiadła na ziemi. — Twoja kolei.
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
- No jak to co, skradam! Ślepa jesteś czy co??? - parsknął oburzony. Pozycja jak pozycja, co ją do tego. Pff. Na następne słowa automatycznie oczy wywróciły mu się do góry nogami. - Eh, ależ oczywiście, wy i te wasze ograniczenia. Ważniejsze przecież żeby działało! - zaprotestował. Miał w czterech literach Klan Patyczaków. Jednak deal to deal. Taki był plan. BY SIĘ NAUCZYĆ. Z pokorą położył uszy. Minę wciąż miał skwaszoną, ale mało ruszyły go słowa mentorki.
- Niech ci będzie. - miauknął z wyższością jakby ona robiła mu łaskę.
Spoglądał uważnie na ruchy ciała kocicy. Jak ustawia łapy, ogon i mięsnie. To nie wydawało się takie trudne i INNE co on wcześniej robił.
- [b] Wiem o tym, przecież to oczywiste. Trzeba zaatakować zanim ofiara się skapnie, najmłodszy bąbel to wie. - wymamrotał zanim przeszedł do kolejnej próby. Postawił brzuch trochę niżej, a łapy nieco rozważniej. Ogon dalej nie był na swoim miejscu, ale Żwawik jak to Żwawik. Uparty był. Chciał coś robić po swojemu. Przeszedł parę kroku przed siebie, delikatnie stawiając każdą łapę. Poruszając się po cichu jak cień. To akurat umiał. Cała ta pozycja na dłuższą metę nie była raczej za wygodna. I w połowie drogi odbiegł trochę od oryginału.
Smukła, krótkowłosa, szylkretowa (niebiesko-kremowa) kotka z białymi znaczeniami (pierś, stopy, brzuch, pyszczek i od nosa nad wysokość oczu), ma złociste oczy. Futerko na głowie jest ulizane pod włos: sterczące, zjeżone, imitujące czub.
Złośliwa zołza, nieusłuchana, uparciuch, ale da się z nią porozmawiać, jeśli znajdzie się temat, który ją interesuje.
— Bąbel również by wiedział, że prawidłowa pozycja łowiecka jest jedna - dodała zgryźliwe nie mogąc powstrzymać się od tego komentarza. Wiele kociaków ma nauki od młodego i już wtedy mają pokazywane podstawy walki czy też polowania. Jakby chciała przedstawić takiego Żwawej Łapie by czarny zapadł się pod ziemię. Ale szkoda kociaka. Jeszcze ten by powiedział coś co by straumatyzowało kociaka do końca dni. A Żwawa Łapa na takowego wygląda. Obserwowała uważnie jego pozycję dostrzegając błąd z ogonem i ciężko wypuściła powietrze nozdrzami. Gwiezdny Klanie, daj cierpliwości. A potem to już w ogóle pozycja była wymieszana z prawidłową i koślawą. — Źle - powiedziała krótko i wstała z miejsca podchodząc do obecnego miejsca, gdzie był terminator. — Ogon musi byś zrównany z linią grzbietu, inaczej zaalarmujesz czujną zwierzynę i ci śmignie sprzed nosa. Najmłodszy bąbel to wie - słowa kocura fajnie wykorzystywało się przeciwko niemu, ale prawidłowa postawa łowiecka jest kluczem do polowania. — Słuchaj, Żwawa Łapo. Musisz opanować tą pozycję łowiecką, bo do tego potem dojdą kolejne elementy. Każda zwierzyna ma różny styl, na którą się poluje. Nie wiem jak polowałeś do tej pory będąc poza klanem, ale raczej był to łut szczęścia, że coś złapałeś. Z doświadczenia się dowiesz, że przez tą pozycję znacznie łatwiej złapiesz zwierzynę i szybciej - spojrzała mu w oczy by jakkolwiek odebrał jej słowa. Ale pewnie ich nie potraktuje poważnie. Jak nie, musi przyjąć inną postawę. — Ponownie do pozycji, uwzględnij wszystkie elementy i musisz wytrzymać w pozycji jak najdłużej.
Księżyce: 133 Mistrz: Jakiś Czub Płeć: kocur Matka: Krokusowa Łąka (npc) Ojciec: Zielona Stopa (npc) Partner: ogon ci odgryźć? Trwałe urazy: Ślad po szczurzych zębach nad prawym okiem
Wyrósł na co wszyscy się spodziewali, na kota w miarę przeciętnej postury. O jego wichrzanym pochodzeniu mogą świadczyć chude, nieco dłuższe kończyny i ciało. Jednak was nie zmyli ten początkowy opis. Dorosły Żwawik nie jest jakimś przerośniętym patyczakiem. Choć wychudzony z braku poprawniej diety, pod czarną sierścią rysują się twarde, żylaste mięśnie. Można to zwłaszcza zauważyć na barkach kocura. Wcześniej wspomniana sierść nie zmieniła koloru przez te księżyce, jest tylko mniej lśniąca, wypłowiała i zmierzchniona, gdyż wizerunek nie był priorytetem. Spod tej ciemności kontrastują żywe zielono-żółte ślepia, błyszczące arogancją i wyższością. Ślad po szczurzych zębach znajduję nad prawym okiem.
Arogancki, nietowarzyski, krnąbrny, nie bojący się powiedzieć co myśli, zdeterminowany. Lepiej przeczytać KP
Wiewiórka (KG), Malinowa Łapa (GK) Herbatka (NKT)
- Płody powtórzą wszystko co im wypierze się mózg. Od kiedy to wiarygodne źródło informacji? - Jego temperament wziął w górę. Koniec tego dobrego. Denerwowało go fakt, że trening nie szedł po maśle, a słowa jakieś puskły nie zmieniały poprawiały sytuacji. Żwawik jako dziecko nigdy nie miał nauk. Pff, bo po co? Lepiej nauczył się SAM.
Strzygnął mocno uchem, marszcząc nos. - Oh musi? przedrzeźnił kotkę podnosząc brew z blizną. - Jak niby najcichsza część ciała może zaalarmować jakąkolwiek zwierzynę? Co niby jest mniej podejrzane, gałązka nie ruszająca wraz z wiatrem czy może jednak ta z? [b] - Splunął, mądrzac się przed nią.
- [b] Nie to ty mnie posłuchaj. Chcę "pomóc" w klanie i chcę się wykazać. I jak widać nie umarłem z głodu będąc poza nim. Do tego potrzeba więcej doświadczenia niż szczęścia. Więc ej może po mojemu to nie jest ZŁA droga, tylko INNA. - zlekceważył jej resztę wypowiedzi. Nie będzie się zmieniać dla innych. Może połączyć te style z JEGO stylem.
Przewrócił oczami i poszedł znowu do swojej pozycji. Postawił łapy jeszcze bardziej stabilnie, a ciało jeszcze niżej. Cała kłótnia o ogon onieśmielała go, przez to stał się bardziej sztywny, czasami kołysząc się delikatnie. Teraz przypominał wyżej wspomnianą gałązkę. Stał długo i mógł jeszcze dłużej. CAŁY dzień. Dopiero następnego słowa eh mentorki, wybiły go z rytmu.