Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Chodzi o sposób walki, ataki i uniki, bla, bla, bla. A co, pazury nie są sposobem walki? Przecież się nimi drapie! DRAPIE. A drapanie to też sposób! A kły to co? No? No? Szczękami się gryzie! Gryzie! G R Y Z I E . Drapanie, gryzienie, halo! Jak to nie jest to sposób walki? Zachodząca Wiedźmo, kończ z tą ciążą, bo chyba Ci od niej odbija i już walczyć nie umiesz! Może i nawet Kremówka lepiej walczy od Ciebie! Ha!
- Dobra! - Miauknęła na stwierdzenie Pana Łabędziej Szyi, po czym uśmiechnęła się szeroko. Przynajmniej KTOŚ był zadowolony jej odpowiedzi. Ehhh... Że też nie mogła również trafić pod, hehehe, skrzydła Łabędzia. Na pewno Treningi z nim byłyby lepsze niż z tą wkurzającąibijącąmniepogłowiecoonachceoniebiosaniechsięogarnie kocicą.
- E... Eeee... E... Brzuszek! Jest mięciutkiii, a jak pacnę łapką za mocno to boli. - Więcej grzechów nie pamięta. I nie powie. Bo dosłownie nie pamięta. Uwielbia walczyć, to fakt, ale właściwie to nic nie wie o walce. Zawsze, ale to ZAWSZE leci na spontanie. Bo tak było najzabawniej według niej. Było ryzykowne? Taaak. Obchodziło ją to? Nieee. Powinno obchodzić? Taaaaak. Będzie ją to obchodzić, jak już skończą dzisiejszy Trening? Moooże.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Posiada niebieskie futro oraz białe skarpetki na łapach. Dodatkowo jest tygrysio pręgowany oraz bardzo puchaty, choć nie długowłosy. Od czoła aż po końcówkę ogona ciągnie się ciemna pręga. Po bokach sierść rozjaśnia się stopniowo w stronę brzucha, który jest prawie biały. Wokół nie wybarwionych oczu mieszczą się delikatnie jaśniejsze obwódki, rozjaśnienie pojawia się także przy czubku nosa. Sam nosek jest ciemny o ciepłym połączeniu brązu z szarością oraz ciemnym, prawie czarnym obrysem. Z czasem jedno oko zacznie wybarwiać się na płową żółć. Kocurek posiada dość krępą budowę ciała o szerokich łapkach, pulchnym brzuszku i standardowej długości puchatym ogonie. Głowa zaś jest delikatnie trójkątna z średniej wielkości uszami.
Beztroski, optymistyczny, wesoły, ciekawski, przyjazny, naiwny, uwielbia zabawę i ciekawe historie, łatwo się rozprasza.
Wilec otworzył szeroko ślepia z podziwu, wydając z siebie ciche "łał". Słowa Łabędzia na temat kodeksu zrobiły na nim wrażenie, nawet jeśli było to jedynie podstawowe tłumaczenie. Podszedł jeszcze bliżej swojego mistrza.
-A jakie koty są wyjęte z kodeksu? Samotnicy?- Zapytał zaciekawiony, kompletnie zapominając o istnieniu czekoladowej wojowniczki-przyszłej matki.
Gdy Kremówka mówiła o brzuchu, niebieskiego kocurka przeszył lekki dreszcz. Nadal pamiętał, jak ruda poturbowała go podczas ich sparingu.
-Kremówka jest dobra w kopaniu brzuszków. Wilca bolał jeszcze przez długi czas.- Oznajmił, chcąc pochwalić przyjaciółkę.
- Koty wyjęte spod Kodeksu Wojownika to takie, które nie żyją według niego - jak pieszczoszki czy samotnicy właśnie - ale też zdrajcy. Koty klanowe, które odwróciły się od Kodeksu, wyznawanych wartości, swojego klanu... - odpowiedział. - To oczywiście nie oznacza, że mamy przyzwolenie na bezpodstawne pozbawianie życia, ale należy zachować większą czujność. Nas Kodeks zobowiązuje do bycia honorowym, jednak nie wszyscy żyją tak jak my.
Liczył na to, że nie zabrzmiał nadto krytycznie mówiąc o kotach spoza klanów. Nie chciał nastawiać dwójki terminatorów przeciwko obcym, bo i nie uważał, by ich sposób na życie był jedyny właściwy, a reszta to na pewno jacyś barbarzyńcy. Każdemu należał się szacunek, każdy miał prawo do życia; i choć nie mógł nakazać temu młodym, sam nie rzuciłby się na kota, uprzednio go nie wysłuchawszy. No, chyba że agresywna postawa drugiej strony nie pozostawiałaby mu wyboru.
- Bardzo dobrze - pochwalił Kremówkę i zaraz ze zrozumieniem skinął głową w stronę Wilca. No tak, ta para miała już nieco doświadczenia. W przyjmowaniu ciosów też. - Istnieją jeszcze inne słabe punkty. Na przykład na głowie jest ich kilka - uszy, oczy, nos. Niżej mamy gardło. W te miejsca dobrze celować, przy czym pamiętajcie, że u was to również wrażliwe punkty. Starajcie się ich chronić.
Każdy krok przybliżał ich do Kociego Grzbietu. Ale to nie koniec teorii.
- Oprócz słabych stron, są oczywiście też te mocne. Tutaj sprawa jest bardzo indywidualna - kontynuował. - Niektórzy są silni, inni ponadprzeciętnie zwinni czy szybcy. Przed walką zastanówcie się, jakie cechy mogą pomóc wam w walce. I nie przejmujcie się, jeśli nie dostrzegacie żadnych. Przez kolejne wschody słońca wspólnego treningu będziecie odkrywać swoje ciała, predyspozycje. Zobaczycie, co wam wychodzi najlepiej. Poza tym nie ma rzeczy, nad którą nie da się pracować.
Przypomniał sobie trening z Kornikowym Konarem i Drobną Łapą. Drobny miał wątpliwości co do istnienia swojej choćby jednej mocnej strony, ale wojownik zapewnił ich, że każdy do czegoś się nadaje. I Łabędzia Szyja wierzył w to całym sobą. A w przypadku Wilcowej i Głośnej Łapy nie miał większych obaw - wyglądali, jakby wręcz palili się do walki.
- Ostatnia rzecz - otoczenie. Wykorzystanie go może zwiększyć waszą przewagę. Bywa że spryt i szybkie myślenie zdziałają więcej od mięśni! Popatrzcie, co macie wokół siebie. Piasek, ziemię albo śnieg można sypnąć w oczy przeciwnika, aby go tymczasowo oślepić. Podobnie działa stanięcie pod słońce. Gęste krzaki są kłopotliwe i dla was, i dla oponenta; je też da się wykorzystać, do ucieczki chociażby. Bo - i to najważniejsze - trzeba wiedzieć, kiedy zrezygnować. Jeżeli wiecie, że nie macie szans, lepiej uciec, niż niepotrzebnie się narażać. - Oblizał nos. - Jakieś pytania?
Uśmiechnął się zachęcająco. Trochę się rozgadał, ale chyba nie uśpił młodzieży swoją paplaniną?
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Słuchała słów Pana Łabędzia, notując wszystko w główce. Na tyle ile oczywiście potrafiła. Samotnicy, Pieszczoszki, zdrajcy, nie pozbawiać życia, spoko. Pytanie tylko, po co miałaby niby takowych chcieć zabijać. Bo wbili na Tereny? To po co w ogóle na Tereny włażą, kurka wodna, patałachy jedne. Poza tym po co ich zabijać, skoro wystarczy ich przepędzić? Nie lepiej po prostu, nie wiem, mocniutko walnąć ich w te puste łebki, aby się wystraszyły, ogarnęły i uciekły gdzie kocimiętka rośnie? Proste!
- Jeeeeeeejjj. - Miauknęła w pół piśnięciu na pochwałę ze strony Mistrza Wilca, po czym odwróciła łebek w stronę samego Wilca, gdy usłyszała, co stwierdził na temat umiejętności Kremówki w kopaniu brzuszków. Na to tylko uśmiechnęła się chytrze, wysuwając na wierzch i pokazując pół złośliwie, pół żartobliwie języczek. Oj, tak, Ona to dobrze kopała brzuszki od urodzenia! I teoretycznie nawet przed urodzeniem, ale wtedy była dosłownie W brzuszku. Ale wciąż kopała. Teoretycznie.
Kolejne słowa to były jakieś zasady, jak dobrze walczyć i tak dalej, i tak dalej. No dobra, Panie, ale kiedy walka w praktyce? Ruda kotka ze zniecierpliwieniem patrzyła się na długowłosego kocura, czekając i słuchając jego kolejnych słów.
- Pytań ode mnie brak! Kiedy walka? - Odezwała się wręcz natychmiastowo, kiedy Wojownik skończył swą wypowiedź, po czym zaczęła zniecierpliwiona przestępować z łapy na łapę, byle tylko mieć cokolwiek do roboty. Kurka wodna, dalej! Daleeej!
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday