Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Nazwę Grzbietów noszą niewielkie skały wystające w tym miejscu z rzeki, które umożliwiają przejście suchą łapą na jej drugi brzeg, gdyby zaszła w ogóle taka potrzeba. Stąd też stanowią istotne miejsce na granicy Nowego Świtu.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Po długiej żegludze, z porwanymi w strzępy żaglami zwisającymi smętnie z chudych masztów, statek pijany zbliża się do brzegu. Zbliża się, ale jeszcze nie może zawinąć do rodzimego portu i zarzucić kotwicy w mulistym dnie.
Tego świtu Śreżoga pojawia się w okolicach Ukrytej Rzeki. Najpierw długo spaceruje wzdłuż brzegu, aż wreszcie jednym susem wskakuje na skałę sterczącą z jej toni. Rozgląda się wokół i zaczyna powoli spacerować po skałach, zataczać małe kręgi.
// Kos!!!
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos... Wariowała. Chyba tak to można było nazwać. Zdecydowanie tak.
Nie liczyła już, ile kotów straciła. Zbyt wielka rachuba, a gdyby doliczyła się każdego zaginionego czy martwego członka, nie zdziwiłaby się, gdyby śmierć zabrałaby ją szybciej w postaci śmiertelnego szoku. Codziennie potrafił gubić się nowy kot. A czy ktoś dołączał? Nie. Oczywiście, że nie. Nie rodziły się nowe mioty, i nie mogło o to nikogo dziwić. A ona sama była za stara, żeby poszerzyć Nowy Świt, nawet, jeśli bardzo chciała.
Mniej kotów nie oznaczało mniej obowiązków, a dwa razy więcej. Zdolne koty musiały polować za siebie i dla młodszych, za starszych na szczęście nie polował nikt. Choć Kos w Klanie już dawno grzałaby się w bezpiecznym legowisku starszyzny, harowała jak każdy strażnik czy uczeń. Nawet ciężej.
Patrole graniczne również nie były chwilą wytchnienia. Wyciągała szyję, rozglądała się na boki, nie wiedząc, co chce zobaczyć. Czasami rozglądała się za nowymi pyszczkami, które mogłaby zaprosić do stada, czasami za starymi, choć wiedziała, że ich nie ujrzy. Jak na przykład teraz, kiedy mignął jej gdzieś Śreżoga, jej stary uczeń...
Nie, jakiś kot podobny do Śreżogi skacze po skałach. Ale to nie jej uczeń. On... Zaginął już dawno.
- Śreżoga! - krzyknęła zdziwiona z daleka i rzuciła się pędem. - Niech mnie Gwiezdni... Czy ja mam jakieś omamy?
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Pączkujący od wczoraj na dnie głowy pomysł na tamten wspaniały figiel upada – ale Śreżoga czuje zaledwie, niby muśnięcie motylego skrzydła o serce, maleńki przypływ kropli cienia frustracji, który znika równie szybko, jak się pojawia.
Odwraca się w stronę Kos, unosi brwi. – Śreżoga albo duch Śreżogi – odpowiada płynnie. – Zastanówmy się. Czucie w łapach jest, pięć zmysłów jest, rozum i pamięć jest, bicie serca jest, oddech jest. Tak, zdecydowanie Śreżoga, jeszcze nie duch – stwierdza radośnie i pokazuje w uśmiechu kły. – Wszyscy pewnie już sądzili, że leżę głęboko pod ziemią, a tu taka niespodzianka!
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Zdążyła już zapomnieć, jak specyficznym kotem był, jest, Śreżoga i poniekąd jak za tą niejasnością tęskniła. Jej były uczeń pozostawał jedną wielką zagadką i czasami sposób, w jaki się ten kot wysławiał, był zbyt skomplikowany, by przegrzany mózg Kos mógł to pojąć za pierwszym razem. Gdy więc z jego ust spadły potokiem pierwsze słowa, kocica czuła się pogubiona. Jednak gdy szybko wyjaśnił ich znaczenie, poczuła niewyobrażalną ulgę.
- Tak się cieszę - wymruczała uspokojona. Serce przestało jej wreszcie bić jak oszalałe, mogła złapać oddech. Chociaż jeden kot wrócił. Chociaż jeden, jeden jedyny, a Śreżoga, cóż, raczej rodzeństwa nie miał w stadzie. Nie miał na pewno. Tyle się zmieniło. - Ja... Tak jestem szczęśliwa, naprawdę! - podbiegła do niego i upewniwszy się, że nie przeszkadza to kotu, objęła go. Zawsze mogła również patrzeć na Śreżogę promiennie, gdyby spotkała się z odmową. - Chodź, mam tyle do opowiedzenia, tyle się zmieniło... Stado na pewno się za tobą stęskniło! Nie masz żadnych ran? Wszystko dobrze? Co się działo? - zalała Śreżogę potokiem nerwowych pytań.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Przez kadłub statku przebiega nieprzyjemny dreszcz, gdy Kos mocno go obejmuje, ale uśmiech na pysku jedynie przez ułamek uderzenia serca drży, potem wraca do poprzedniej formy. Śreżoga nie odwzajemnia uścisku, nie jest w tym ani trochę wprawione.
– Wiele rzeczy, długa historia. W niej nieprawdopodobna próba odebrania sobie życia, nieprzeciętnych paru włóczęgów, niezwykła podróż i niebagatelny rozlew krwi.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kocica, choć wracała otoczona realną wręcz chmarą skowronków, zatrzymała się po usłyszeniu słów Ucznia. Spodziewała się złej historii, nie pierwszy raz przecież ktoś wracał (na pewno było to jeden z niewielu razy), jednak nie aż takiej.
- Moi Gwiezdni... - ugryzła się w język z nadzieją, że kot puści jej słowa mimo uszu i nie zwróci uwagi na jej wiarę. - Śreżogo, czy wszystko z tobą dobrze? Jakiej pomocy potrzebujesz? - i nim zdążyła paść odpowiedź, zadecydowała sama. - Chodź, wracajmy już do obozu. Witaj ponownie w stadzie - przedstawiła oficjalnie, choć Uczeń nigdy przecież nie przestał być członkiem stada. O ile nie opuścił go samodzielnie, jednak teraz przestawało to mieć znaczenie. Ktoś się wreszcie pojawił i tylko to się liczyło. - Wiele się zmieniło, stado drastycznie się zmniejszyło, ale i doszło nam parę członków - przymrużyła oczy na myśl o młody miocie Raniuszka, wciąż bez drugiego ojca. - Jednak ci, którzy cię pamiętają, na pewno za tobą tęsknią.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Śreżoga nie przestaje się uśmiechać i jedynie nonszalancko, choć ledwie zauważalnie, wzrusza chudymi ramionami. – Przecież powiadam: jeszcze nie duch Śreżogi – rzuca beztrosko. Potrzeba byłoby spojrzeć do środka głowy statku, by znaleźć w nim Świteziankę niknącego pod tonią wartkiej rzeki, Gustawa z pianą u pyska.
Na następne słowa tylko kiwa głową uprzejmie, choć nadal w kącikach pyska igra figlarski uśmieszek.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kocica nie do końca miała pojęcie, co odpowiedzieć. Stęskniła się za kotem i było to najważniejsze. Ktoś nowy dochodził. Wreszcie ktoś, kogo nie musiała liczyć na minus, choć wiedziała, że to na marne. Z Nowego Świtu nie ma co zbierać. Idea się wypaliła. Kotów nie ma, znikają. Nowy Świt jest stadem staruchów i kociąt, jedni niezdolni zająć się drugimi. Niby jest jeszcze Tundra, ale ile jej brakuje do wieku Kos? Nawet jeśli uda jej się przeżyć koniec stada, ile księżyców przetrwa? Lub lepiej spytać, ile dni?
W duchu przyznała, że lepiej by było, gdyby Śreżoga nie wrócił. Nie miał do czego. Świadomie czy nie, kot skończy jako element zapomnianej historii. O ile nie zwieje jutro rano, gdy zobaczy, że ze stada prawie licznego jak połowa Klanu, zostało nie więcej jak dziesięć kotów.
- Masz jakąś wiedzę z wyprawy, która może się przydać? Czy wolisz wrócić do rangi Ucznia? Czy może do Stróża, albo czegoś innego? - przekrzywiła głowę.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Może i miała rację. Może błędem było wracać do Nowego Świtu, to jest: chylącego się ku upadkowi obrazu nędzy i rozpaczy. Może tak. Ale Śreżoga po prostu nie ma żadnego innego miejsca na świecie.
Przynajmniej stan Świtu wskazuje na to, że nie ono przynosi pecha.
– Wiedzę medyczną, lecz ograniczoną. Sok z szypułki nagietka na rany, kora wierzby na zatrucia i gorączkę, olchy na zęby, korzeń łopianowy na zakażenia – odrzuca głowę w tył, aż kręgi strzykają w karku – a ranga Stróża jest zupełnie w porządku.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Gwiezdni kochani, Śreżoga coś umiał. Coś, co zdecydowanie mogło im pomóc w każdej chwili. Od zaginięcia Pokrzywy drastycznie potrzebowali każdego kawałka wiedzy medycznej. Kos brakowało jej tak rozpaczliwie, że nawet rozważała udanie się do któregoś z Klanów, byleby móc znaleźć u kogoś wsparcie, w razie gdyby rozpętała się nagła epidemia zielonego czy, o zgrozo, czarnego kaszlu.
- Dobrze więc, miło mi powitać ciebie jako Stróża - uśmiechnęła się szeroko. - Przedstawię cię Pędowi, naszemu... Uczniowi na ścieżce Salamandry. Przyda nam się twoja wiedza. Nie wiem, czy go pamiętasz, był to syn Artema i Sekwoi, znany wcześniej jako Nasionko - wyciągnęła z pamięci. Gwiezdny Klanie, jak to wszystko dawno było. Czy Śreżoga już wtedy zaginął? - Do jakiej ścieżki chciałbyś należeć? Może chcesz być na jednej ogólnej?
- Czy jest coś jeszcze, w czym mogę ci pomóc? Masz do mnie jakieś pytania - zagaiła. Do obozu mieli jeszcze chwilę.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Może pamiętałoby więcej, gdyby ostatnich księżyców przed zniknięciem nie spędziło we własnej pustelni, i przez chwilę chce nawet to powiedzieć Kos, ale nie umie przekuć tego w żaden żart.
– Kuzynostwo. Zaczęłom ścieżkę trzmielojada, mogę na niej pozostać – rzuca więc jedynie. O Sekwoi pamięta, członek rodziny. No właśnie, rodziny. Gryzie się w język, żeby nie zapytać, czy dowiedzieli się czegoś, czegokolwiek o ojcu. Nie chce wywoływać wilka z lasu. Skoro oczy nie przywołały jej wspomnień, przynajmniej nie wydaje się, żeby tak było, to... – Nie, żadnych.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
No tak. Śreżoga miało szczęście należeć do tej ogromnej rodziny, jaką pozostawiła po sobie Tsunami. Chcąc czy nie, nie rozrośnie się już. Nawet gdyby dzieci Raniuszka zostały w tak zatrważającym tempie rodzicami, by Kos mogła poznać ich młode, wciąż nie będą jej częścią. Nie są spokrewnieni, choć został przyjęty. No nic. Nowy Świt upada i tak, a kiedy groziło im wyginięcie, wszystkich przestały interesować podziały. Liczyło się terasz tylko to, by przetrwać.
- Dobrze - kwinęła głową. Kolejny kot pod jej okiem. Kocica zastanawiała się, co robić dalej. Miała patrol do dokończenia, polowanie do zrobienia... Kos mimo wieku nie miała zamiaru wypoczywać. Zarobi się na śmierć, taki miała cel. Łatwiej jest żyć z twardo wyznaczonym celem niż bez niego. Wiedziała to z doświadczenia.