Logo Artemidy
Kałużowe Zagłębienie
#46
Rosomak błoto faktycznie zdawało się nie brzydzić. Koteczka odpowiedziała siostrze lekkim kiwnięciem łebka i zaraz zaczęła oczyszczać jej białe futerko z błota, wyjątkowo dokładnie nawet jak na siebie. Przynajmniej w ten sposób mogła jej pomóc, zwłaszcza że to wszystko stało się z jej winy. Może chociaż wyciągnęła z tego jakąś lekcję - tak stwierdziła. Musi chyba bardziej zważać na to jak Ambient się czuje, bo jest taka cicha, że sama tego raczej nie powie.

Tak jej się zdawało, że usłyszała głos mamy. Poruszyła jednym uchem, na moment przerywając i zaraz obróciła się w kierunku z którego nadeszła Tsunami. Ambient była już prawie czysta, więc Rosomak dotknęła ją w bok końcówką ogona i rzuciła jej jeszcze jedno spojrzenie, zaraz kierując się do kociarni, z nadzieją że siostra pójdzie za nią. Mama na pewno pomoże jej się wyczyścić do końca.

//zt.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Ambient przysypia. Język Rosomak, wyjątkowo, w tej sytuacji, jest czymś przyjemnym; kojącym w pewnym sensie. Czymś miłym. Ambient rzadko podoba się gdy ktoś inny czyści białe futerko, ale w tym wypadku nie ma nic przeciwko. Siostra sama zaoferowała pomoc. Szylkretowe kocię nie zamierza narzekać. Nie dziś.

Tym bardziej nie zamierza narzekać, gdy słyszy, widzi Tsunami na horyzoncie. Matka zaraz skraca odległość między sobą a swoimi dziećmi, chuderlawe kocię chwyta za luźny płat skóry na karku i razem z Rosomak wracają do legowiska.

Tak, tam będzie jeszcze lepiej.

zt <3

I'VE BEEN GHOSTING, I'VE BEEN GHOSTING ALONG
ghost in your house, g h o s txin your arms
when you're tossing, when you turn in your S L E E P
?x it's because i'm ghosting your dreamsx?
♔x♛x♔
and this is why i havexD E C I D E D
to pull these old white sheets from my head
i'll leave them folded neat and tidy
so that you'll know i'm out of hiding
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Dzień za dniem mijał szybko, a Rosomak rosła coraz bardziej. Oczywiście sama tego nie zauważała, nawet pomimo tego, że teraz była w stanie normalnie się poruszać i mówić, a nie przewracać się i seplenić. Prawda była taka, że koteczka o tym nie myślała, patrząc ciągle przed siebie i nie zastanawiając się nad tym jak to było.
Choć… tak, ciężko było nie myśleć o tym co działo się kiedyś, kiedy była właśnie w tym miejscu. Doskonale pamiętała jak to siłowała się z Ambient, a ta się rozpłakała… Rosomak nadal nie rozumiała czemu dokładnie, ale wydarzenie zapadło jej w pamięci. Nie chciała, żeby ktokolwiek z jej rodziny płakał. To znaczy, że czuje się źle, a tak przecież… być nie mogło.

Ale teraz Ambient z nią nie było. Dlatego też Rosomak bez zawahania wbiegła w wodę, a raczej jej śladowe ilości które pozostały na ziemi. Rozpryskała ją na boki, przy okazji brudząc się błotem, i przyjrzała się własnym ubabranym łapom z zaciekawieniem.

//Sekwoja <3
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Dni od narodzin jej siostrzeńców mijały szybko. Spędzała je na swoich zwyczajowych spacerach poza terenami Nowego Świtu, polowaniach, odwiedzinach u siostry i początkowo też na treningach. Maluchy rosły bardzo szybko, a Tsunami w końcu się przyzwyczajała do bycia matką, możliwe że nawet to polubiła? Nie, to była jedynie jej nadinterpretacja i nadzieją że siostra okaże się równie kochająca i rodzinna co ona. Tsunka miała wiele zalet i nie ważne ile dobrego by o niej nie mówić, to nigdy nie była, nie jest i nie będzie idealna. Szkoda jednak że krzywdziła w ten sposób swoje kocięta.
Wszystko szło ku lepszemu, zaczynało na nowo się układać. Miała swoich siostrzeńców, którzy rośli z każdym dniem, zdrowi i silni, Tsunami zdawała się być nie najgorszą matką, szkoda tylko że Pokrzywa nie mogła tego wszystkiego widzieć i cieszyć się razem z nią. Zniknęła niedługo po narodzinach kociąt, któregoś dnia zwyczajnie nie wracając do obozu. Bardzo ją to zabolało, nie miała żadnej pewności że matka zniknęła z własnej woli, ale Sekwoja i tak czuła się zdradzona, oszukana, porzucona i niechciana. Nie czuła aż tak wielu aż tak silnych negatywnych emocji od... od dawna. Stara się jednak trzymać emocje na wodzy przy maluchach i siostrze. Przy nich jest równie wygadana i szczęśliwa jak dawniej. Jakby w ogóle nie odczuła utraty kogoś aż tak ważnego. Nic takiego się przecież nie stało, jedynie straciła jedną z najważniejszych osób w swoim życiu. Nic wielkiego
Lekko się skrzywiła na widok siostrzenicy wbiegającą do kałuży. Sama niezbyt przepadała za kałużami, byciem mokrym i ogólnie za wodą, ale nie zamierzała zabraniać Rosomak bawienia się w niej i taplania się w błocie. Jeżeli koteczka to lubiła to czemu miałaby jej tego zabraniać. Podeszła jednak do małej by pogadać bądź, jak już trochę wyschnie to pobawić się z nią w coś innego. Trzymała się na odległość nie chcąc zamoczyć łap. Nie miała nic przeciwko brudu, ale woda przywoływała złe wspomnienia.
- Cześć maluchu, jak się miewasz? - zapytała.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Prawda była taka, że Rosomak nie zdążyła poznać Pokrzywy zbyt dobrze. Była młoda, ciągle zajęta odkrywaniem obozu, a jej babcia zniknęła z dnia na dzień i nie wróciła. Mała koteczka nie przejęła się tym jakoś bardzo, wciąż nie rozumiejąc do końca jak działa ten świat, nie rozumiejąc faktu że Pokrzywa może nigdy nie wrócić. Była tylko kociakiem, nie pomyślała o tym nawet. I na pewno nie myślała o niczym takim teraz, taplając się w niewielkiej kałuży.

Lubiła mieć czyste futerko, oczywiście, ale woda była ciekawa, może nawet przyjemna w odczuciu między jej łapami, więc koteczka nie mogła powstrzymać się przed wchodzeniem do niej. Jej jasna sierść momentalnie zrobiła się ciemniejsza i pozlepiana, ale Rosomak wcale się nie przejęła. Może wyczyścić łapy później, gdy skończy zabawę.

Z zamyślenia wyrwał ją znajomy głos, nikogo innego jak jej jedynej i ulubionej ciotki - Sekwoi. Kociak obrócił łebek w jej kierunku, unosząc lekko ogonek jakby w niemym powitaniu, choć zaraz i tak się odzywając:

- Cześ, Sekwoja. Ja dobrze. Lubię tą wodę. - odparła spokojnie, pogodnym głosem, zaraz wychodząc z kałuży i bez zważania na brudne łapy podeszła do drugiej kotki. - A ty?
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Brak jakichkolwiek silnych uczuć związanych z zaginięciem Pokrzywy w przypadku Rosomak i jej rodzeństwa był zupełnie zrozumiały. Żadne z maluchów nie miało nawet okazji poznać jak bardzo wspaniałą jest, a może powinno się już mówić była, ich babcia. Chociaż Sekwoi ciężko było przełknąć to że jej siostrzeńcy nie zdążyli zbudować żadnej bliższej relacji z jej drugą matką, to nie mogła im mieć tego za złe. Byli za młodzi by ja pamiętać a co dopiero czuć do niej coś silniejszego niż zupełną obojętność.
Sekwoja raczej nie należała do pedantów i królów czystości. Zwykle jej futro po prostu było utrzymywane w jako takim ładzie i porządku. Uważała że jak się miało za bardzo wyczyszczone futro to najwyraźniej miało się za dużo czasu, którego nie umiało się dobrze wykorzystać, że spędzało się go tyle nad takim drobiazgiem jak futro a jak się o futro zupełnie nie dbało to albo jest się po prostu leniem, albo przepracowanym, zbyt poważnym kotem w kijem w d... zadzie. Poza tym w takim zaniedbanej sierści mogą się rozwinąć robaki albo inne cholerstwo. Ani jedno ani drugie zbytnio jej nie zachęcało do czegokolwiek, ale mogła oba zaakceptować u najbliższych sobie kotów. Każdy ma przecież jakieś tam wady prawda?
- To świetnie młoda, tylko nie wchodź tam gdzie nie możesz wyczuć dna dobra? - powiedziała z odrobiną troski w głosie. Najprawdopodobniej nie było aż tak głębokich kałuż w obozie Nowego Świtu, ale wolała by żadne z dzieci jej siostry przypadkiem gdzieś nie utonęło, albo się nie przeziębło. Takie kruszynki to mogły umrzeć nawet od kataru. - Wiesz, ja raczej nie lubię zbytnio wody -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Nieważne jak przykre mogło to być - taka była prawda. Gdyby Rosomak rozumiała nieco więcej, na pewno też ciężko byłoby jej to zaakceptować… ale była jedynie kociakiem, który nie zastanawiał się wiele nad tą sytuacją i nie tęsknił w takim razie za babcią.
I, cóż, to nie tak, że Rosomak nie lubiła mieć czystego futerka. Prawda była taka, że zadbana sierść była czymś co bardzo lubiła i starała się o to dbać… zazwyczaj. Czasami jednak zapominała o tym, jak wygląda, bądź po prostu była zbyt zajęta i skupiona na czymś innym, by zwrócić uwagę na stan swojego futra. Jaki to problem? Wyczyści sierść później, to przecież żaden problem! A teraz wyraźnie o tym nie myślała, skupiona już w pełni na Sekwoi.

Nie wchodzić tam gdzie nie czuć dna? Zastanowiła się i zaraz zrozumiała - no tak, przecież wtedy nie miałaby na czym stać. A to nie tak, że mogła unosić się na wodzie, prawda? Koteczka kiwnęła lekko łebkiem, otwierając pyszczek jakby chciała o coś dopytać… ale było to chyba tylko zamyślenie, bo nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Wlepiła spojrzenie zaciekawionych oczu w kotkę przed sobą.

- Dlaczego? - spytała, przechylając lekko łebek w bok. Sekwoja nie lubi wody? Jak to? Rosomak nie rozumiała - woda była ciekawa, przyjemna, taka chłodna i mokra… Czego tu nie lubić?
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Stosunek Rosomak do czystości był raczej całkiem zwyczajny dla kota w jej wieku. Niby chciała być czysta, ale nie przejmowała się tym że może się ubrudzić, a przecież i tak zawsze znajdzie się czas by się umyć i uczesać. Sekwoja podchodziła do tego podobnie w jej wieku i choć jej zdanie na ten temat się trochę zmieniło, to jednak nie zaczęła wraz z czasem drastycznie częściej, ani rzadziej się myć czy coś. Dalej była to poboczna czynność i o wiele mniej ciekawa czy potrzebna, niż polowanie czy walka z jakimś kretynem na granicach. Jednak wraz z wiekiem zrozumiała że dbanie o higienę było w pewien sposób ważne, mniejsza szansa że pchły zaczną gryźć ci dupe. Nie chciała też przecież wyglądać jak pierwszy lepszy kłak futra, a jak kot. Chociaż czasami miała wrażenie że przez kręcące się na wszystkie strony włosy niektórzy brali ją za przerośniętą wiewiórkę czy inny czort. Czas też upływał jej zdecydowanie szybciej niż gdy była małym brzdącem i ten w cholere dłużący się czas na ogarnięcie tego bałaganu na grzbiecie teraz wydawał się jedynie chwilą. Do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć.

Chociaż Rosomak w ogóle nijak odpowiedziała na jej ostrzeżenie to wyglądała jakby rzeczywiście jej wysłuchała i nawet zrozumiała. Podobało jej się jak dzieci jej siostry były bystre i łatwo łapały o co chodzi, nie to co te wypłosze Zroszonej. Cud że Gronostaj i reszta tej jego przygłupiej zgrai się nie potopiła już dawno temu. Chociaż to że połowy z nich już nie było w plemieniu nie świadczyło zbyt dobrze o ich inteligencji czy lojalności.

- Wiesz, ja i twoja mama... - zaczęła, ale po chwili przerwała. Nie wiedziała czy powinna mówić tak małej kruszynce o tym jak razem z siostrą prawie się potopiły jak były w jej wieku. Nie chciała już teraz niszczyć jej radosnego światopoglądu, pokazywać jak bardzo okrutny bywa świat, tłumaczyć co to jest śmierć i że może to dotknąć nawet takiego młodego kota jak ona. Nie wiedziała też co by na to wszystko powiedziała Tsunami i sama raczej nie miała najmniejszej ochoty do tego wracać. Nie lubiła o tym myśleć, ale co jakiś czas to do niej wracało, uczepiło się jak rzep w ogonie. - Nie lubię być mokra, wiesz jak ma się całe mokre futro to trudniej jest się poruszać i w ogóle. Poza tym łatwo się pochorować jak jest się mokrym i jest zimno, a chyba byś nie chciała żreć tych obrzydliwych ziół od Fairyego co nie? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Cóż, Rosomak wcale nie przejmowała się pasożytami które mogły się do niej przypałętać. Ani nie wyglądała, jakby bardzo martwiło ją to jak inni ją widzą, choć sama może miałaby inne zdanie na ten temat. Ale możliwe, że faktycznie wynika to z tego, że koteczka jest jeszcze młoda – w końcu kto w tym wieku myśli o takich sprawach? No. Na pewno nie ona. Prawda była taka, że mycie się nie należało do bardzo ciekawych czynności.
Koteczka spojrzała na swoje łapy, jakby dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jak wygląda, ale w wyrazie jej pyszczka nic się nie zmieniło – wyglądała na spokojną, zaciekawioną. To nie wyprowadziło jej w żaden sposób z równowagi, bo była zbyt skupiona na Sekwoi.

Czy zrozumiała? Może. Dotarło do niej, czego ma nie robić – i nieważne jak uparta i ciekawska była, to w tamtej chwili z wielkim przekonaniem stwierdziła, że nie weszłaby do zbyt głębokiej wody. Nawet gdyby przydarzyła się okazja. Nieważne, jak to mogło ją kusić – samo myślenie o tym, żeby zamoczyć się w całości i zobaczyć jak to jest. Może Sekwoja ma faktycznie dobry powód na to, żeby nie lubić takiego czegoś? Koteczka miała się zaraz przekonać, więc wsłuchała się w słowa ciotki.
Miała przeczucie, że zaczęło się ciekawiej niż się skończyło. Spodziewała się dłuższej historii, bo może ciocia miała jakiś większy powód na nie lubienie wody? Ale nie. Cóż, może po prostu nie za wszystkim kryje się długie wytłumaczenie.

- Czy mama też nie lubi wody? – spytała po wyłapaniu pierwszych kilku słów kotki. Nie miała pojęcia, że Tsunami może też mieć taką relację z wodą… nie rozumiała tego, tak w ogóle. Woda była ciekawa. – Trochę trudniej. To prawda.
Natomiast kolejne słowa Sekwoi nieco ją zaskoczyły. Uniosła uszy i otworzyła na moment pyszczek, jakby w zamyśleniu rozglądając się wokół.

- Są aż tak obrzydliwe? – zdziwiła się trochę, bo mimo wszystko źle smakujące zioła nie były czymś co łatwo powstrzymałoby ją przed zabawą. Ale może w smaku były gorsze niż myślała? Nieważne, jak fascynujące były z wyglądu i zapachu… kto wie!
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
No cóż jeżeli naprawdę chciała się przekonać jak to jest być całym mokrym wystarczyło wyjść na zewnątrz Ukrytej Pieczary podczas deszczu. Nie musiała nawet ryzykować utonięciem wchodząc do głębokiej wody. Chociaż nadal ryzykowała katarem, szczególnie w te chłodniejsze pory. Jednak dalej było to mniejsze ryzyko. Śmierć przez choroby niż śmierć przez choroby lub utonięcia. Chociaż miała nadzieje że jej siostrzenica nie będzie planowała żadnej z tych rzeczy, bo na jaką cholere? Po co jednak tak ryzykować skoro po prostu można unikać wody?
- Tia, obie trzymamy się z dala od rzek, jezior i no ogólnie wody - odpowiedziała. Nie chciała zbyt wiele mówić o Tsunami jej kociętom, bo zawsze miała wrażenie że balansuje po cienkiej granicy między tym co Tsunka chciała by jej dzieci wiedziały, a o co wolałaby zachować dla siebie. Relacja Tsunami z maluchami, chociaż znacząco się ociepliła, to jednak dla Sekwoi nadal była dziwna i czuła się jak między młotem, a kowadłem. Kochała jednak całą tą dziwaczną rodzinkę i była gotowa znosić to tak długo jak będzie to konieczne. - No, więc widzisz, zabawa w wodzie jest super, ale nie dla wszystkich, ale no cieszę się że tobie się podoba -
A raczej cieszę się że nie masz rodziców, którzy mają cię głęboko w zadzie i durnych dwunożnych, którzy pozbędą się ciebie bo tak im się podobało. A jeszcze spróbują cię zabić tak przy okazji.
- Nie wiem, nigdy nie byłam chora, ale pewnie są obrzydliwe. W końcu to rośliny nie? - odpowiedziała i wzruszyła ramionami. Nigdy jeszcze nie miała ten nieprzyjemności bycia chorą.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Rosomak niestety nie bała się kataru ani żadnej innej choroby. Gdyby natrafiła akurat na deszczowy dzień, na pewno wykorzystałaby to i bawiła się w wodzie, zachwycona takim nowym przeżyciem. Póki co jednak nie miała jeszcze takiej okazji, bo w gorszą pogodę przebywała raczej u boku mamy, w kociarni, przytulona do niej bo było jej po prostu zimno. Ostatnio w ogóle robiło się coraz chłodniej…

- Nie wiedziałam. - przyznała cicho, wpatrując się we własne łapy z jakby zaskoczoną miną. No bo taka była prawda - zaskoczyło ją to nieco. Nigdy nie wydawało jej się że mama nie lubi wody, ale najwyraźniej tak było. Z jakiegoś powodu, którego koteczka wciąż nie do końca pojmowała. - Tak. Jest fajna. Ja ją lubię. - potwierdziła skinieniem głowy słowa Sekwoi, z wielką powagą wymalowaną na pyszczku. Postawiła na swoim i fakt był taki, że nie zamierzała zmienić nastawienia. Choć to pewnie nie tak, że ciocia by się tego spodziewała.
Gdyby tylko znała faktyczną historię która się za tym wszystkim kryje… na pewno podeszłaby do tego nieco inaczej. Ale teraz nie uznała tego za nic wielkiego - mama i ciocia nie lubią wody tak jak ona, i tyle.

- Ja lubię rośliny! - odpowiedziała, może odrobinę za głośno, wyprowadzona z równowagi tym co powiedziała druga kotka. - Rośliny są takie ciekawe i takie ładne… jak mogłyby źle smakować?

No ale tak… prawda była taka, że sama też nie chorowała. Nigdy! Nie wiedziała jak to jest i nigdy się nad tym nie zastanawiała. Aż do teraz, w każdym razie, bo przypomniała sobie nagle o istnieniu czegoś takiego jak choroby.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Tak, pogoda rzeczywiście robiła się coraz chłodniejsza, ale z tego co mówiły jej starsze koty, to było zupełnie normalne dla tej pory roku. Większa szansa więc była na rozchorowanie się i to na coś poważniejszego niż zwykłe przeziębienie. Zamierzała więc mieć swoich siostrzeńców na oku i miała nadzieje że Tsunami zrobi to samo. Chociaż oczywiście wierzyła w inteligencje swoich siostrzeńców i siostrzenic, to przecież nadal byli jeszcze mali i nie wszystko wiedzieli i rozumieli. Dorosłe koty przecież same nie do końca dobrze wszystko wiedziały, a bywali też tacy idioci i pajace, co praktycznie nic nie wiedziały.
- Więc teraz już wiesz - odpowiedziała. Rozczulały ją te małe pączuszki, które rosły jak na drożdżach. Może nawet za księżyc czy dwa przewyższą swoją niewysoką ciotkę? A przynajmniej część z nich na pewno. - Twoje rodzeństwo na pewno też lubi i z chęcią by się z tobą pobawiło -
Prawdopodobnie, by tak było, ale historia tego, jak razem z siostrą dostały się do ówczesnego Klanu Pożogi do najłatwiejszych nie należała. Dlatego też Sekwoja wolała o tym nie mówić, a przynajmniej nie dla swojej malutkiej siostrzenicy, ale może kiedyś jeszcze będzie miała okazje by powiedzieć młodej prawdę.
- A próbowałaś kiedyś trawę albo mlecza? Muszą być paskudne w smaku, większość kotów po wizycie u Fairy'ego tak mówi. Chociaż rzeczywiście są bardzo ładne - co do tego mogła się z Rosomak zgodzić. Rośliny, a najbardziej kwiaty były piękne, chociaż nie smakowały najlepiej i Sekwoja wolała już zjeść swój ogon niż, jeżeli to nie było konieczne, zjeść czosnek czy inne paskudztwo z łap tego kretyna Fairy'ego.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Faktycznie różnie to było z tym, co kto wie a czego nie wie. Ale świat był tak wielki, i tak wiele się w nim działo… jak tu zapamiętać to wszystko? Rosomak czuła, że wie o nim zdecydowanie za mało. Chciała to zmienić, bo była ciekawa wszystkiego, ale nawet ona dawała radę jedynie z ograniczoną ilością informacji naraz. W każdym razie - niewiele myślała o chorobach i o tym, że mogłaby się przeziębić lub cokolwiek takiego. To nie było dla niej wystarczająco realną myślą, żeby się tym martwiła.

- To prawda. - przyznała nieco weselej, kiwając cioci głową na potwierdzenie jej słów. Tak, rodzeństwo to zawsze ktoś na kogo można liczyć! I z kim można się fajnie pobawić gdy jest okazja. Koteczka uwielbiała swoich braci i siostrę, nie wyobrażała sobie jak nudno byłoby gdyby ich nie miała obok siebie. - Sekwoja. Czy nie było ci nudno jak byłaś mała i mama Tsunami nie chciała się z tobą bawić? Byłyście tylko we dwie, prawda? - istna tragedia, której mała nie potrafiła zrozumieć. Co tu robić gdy masz tylko siostrę i ona nie ma ochoty na zabawę? Samemu nie jest tak fajnie. Rosomak chciała wiedzieć, jak Sekwoja radziła sobie w takich sytuacjach, bo sama tego nie rozumiała. W końcu miała tak liczne rodzeństwo…

- Oh. - pisnęła i rozejrzała się wokół w zamyśleniu. Nie, nie próbowała mlecza ani nic takiego… ale przecież razem z ciocią stała właśnie obok niewielkiej kępki trawy. Dlatego bez dłuższego zastanowienia się koteczka podeszła do zielonej roślinności i ugryzła kilka łodyżek.
Skrzywiła się, pochylając lekko główkę i wpatrując się w trawę z zawodem.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Sekwoje za to nigdy nie ciągnęło do dowiadywania się nowych rzeczy. Jakoś tak wystarczała jej wiedza, która była jej potrzebna do przeżycia i stania się silniejszą. Bardziej stawiała na siłę fizyczną, spryt niż na wiedzę. Poza tą podstawową. To jak się podchodzi mysz czy jakie są słabe punkty w ciele kota, czy jakie są zasady w Nowym Świcie było akurat przydatną wiedzą. Chociaż to ostatnie to i tak, tylko po to by jej nie wyrzucili, niż żeby rzeczywiście były one dla niej bardzo ważne.
- Taa, mam tylko jedną siostrę nie? Niby byłyśmy tylko we dwie, ale jak Tsunami nie chciała się ze mną bawić, to bawiłam się sama albo gadałam z starszymi kotami. Większość Nowo Świtowców nie gryzie, a jak już któryś zrobi ci krzywdę, to od razu powiedz o tym mnie, swojej mamie albo babci Tundrze. Chociaż takie coś raczej się nie wydarzy. Póki ty i twoje rodzeństwo zostajecie w bezpiecznym obozie to nic wam nie grozi. - Nie zamierzała straszyć młodej tym że ktoś z Nowego Świtu mógłby jej grozić. Nie chciała też by młoda bała się komuś powiedzieć że jakiś debil zrobił jej krzywdę. Urwała by łeb kotu który podniósł łapę na jej siostrzeńca bądź siostrzenicę. Kotu, który w ogóle śmiałby skrzywdzić bezbronne kocie.
- I co nie smacznie nie? Mniej więcej tak samo smakują pozostałe rośliny. Tylko miód jest podobny dobry, to już nie roślina, ale medycy używają tego do leczenia z tego co mi się wydaje - odpowiedziała z lekko rozbawioną miną patrząc się na skrzywiony pyszczek Rosomak. - Tylko nie jedz innych roślin, bo mogą być trujące -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Prawdę mówiąc, według Rosomak wszystko mogło okazać się przydatną wiedzą - dlatego też chciała wiedzieć jak najwięcej. W końcu kto wie, co i kiedy przyda się w życiu? Najlepiej jest być gotowym, a ona była po prostu naturalnie ciekawska, co jedynie podsycało w niej tą chęć. Choć podejście Sekwoi też było dobre… trzeba przyznać, że mała koteczka mogła mieć nieco inne zdanie na ten temat. Wciąż uważała, że najlepiej jest zdobywać wiedzę. Chciała być mądra jak dorośnie, jak mama Tsunami, na przykład! Nie osiągnie tego nie robiąc nic.

- Czasami musiało być nudno. - wywnioskowała, nieco smutno. Nie mogła sobie tego nawet wyobrazić - mieć tylko jednego kota do zabawy, podczas gdy cała reszta jest zbyt zajęta. Bo tak pewnie było, stwierdziła. Duże koty zazwyczaj nie mają czasu na takie rzeczy.
Ale wciąż, dalsze słowa Sekwoi zaciekawiły małą, bo ta faktycznie nie wyobrażała sobie żeby ktoś z Nowego Świtu zrobił jej krzywdę. Zaraz ciocia się poprawiła, więc może to była tylko pomyłka… dotąd Rosomak słyszała tylko o zwierzętach spoza obozu, które są niebezpieczne. W obozie nie było takich zagrożeń, prawda?

- Powiem. - obiecała, trącając Sekwoję noskiem, jakby w geście podziękowania. - Czy ktoś z Nowego Świtu był kiedyś dla ciebie niemiły? Dla mnie wszyscy byli dobrzy... - było to dziwną myślą, ale chciała wiedzieć. Niewyobrażalnym było to, że ktoś miałby być niemiłym dla jej rodziny… ale w razie czego chciała być gotowa do obrony najbliższych przed kimś takim.
Miłym było zaś to, że ciocia mówiła o czymś takim. Oczywiście, Rosomak nigdy się to nie zdarzyło, nie sądziła by ktokolwiek chciał być dla niej zły… ale dobrze wiedzieć na przyszłość, że zawsze może znaleźć w cioci i mamie wsparcie w ciężkich chwilach. Znaczyło to dla niej wiele, była wdzięczna.

- Niesmaczne… bardzo dziwne. - przyznała, krzywiąc się jeszcze odrobinę, i zaraz podeszła z powrotem do cioci żeby usiąść obok, jakby zrezygnowana. Ale stan ten nie trwał długo, bo już zaraz poruszyła w zaciekawieniu uszami i spojrzała na starszą kotkę. - Jak to trujące? Co to znaczy?
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości