Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
wysoka, szczupła | krótkowłosa | czekoladowy point | cętkowana | bez bieli | niebieskie oczy | blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców na środku grzbietu po pazurach psa
otwarta na koty, które zna, pomocna i uczynna; zamknięta na nowe koty, bo te je przerażają; mimo wszystko odważna na tyle, na ile wymaga tego sytuacja i jak akurat ułoży się dzień; grzeczna, obowiązkowa i spokojna
Chyba pierwszy raz powiedział tak wiele w tak krótkim odstępie czasu. Nie spodziewała się, że pytanie o jego rodzinę i gwiazdy spotka się z tak długą, konkretną odpowiedzią. Tym bardziej nie spodziewała się, że kocur wyjawi jej nieco więcej o sobie, więc gdy tylko usłyszała o jego prawdziwym imieniu i pochodzeniu, a następnie o przygodach z jeszcze inną grupą, oniemiała i zgłupiała. To było wiele informacji na jej prosty, mały móżdżek, młody i choć pojętny, to jeszcze rozwijający się. Raz po raz patrzyła na niego, to w górę na niebo. Ale teraz spoglądała na niego. Mieliła i trawiła informacje. - Klany? Nocny Chłód? Los? - Powtórzyła najistotniejsze informacje, które były słowami kluczowymi z jego wypowiedzi. -W końcu odwróciła głowę w jego stronę i uśmiechnęła się. - Wcale nie jesteś chłodny. - Nieco nieśmiałym ruchem wysunęła łapkę do przodu i zaczęła nią dłubać w ziemi. - Ja nie wiem co znaczy być wojownikiem... muszę nim być? I muszę mieć inne imię? Ja jestem Cerys... zawsze byłam. - Nie rozumiała po co mieliby iść gdzieś, gdzie będą od niej oczekiwać, że się zmieni i to tak nagle. I że musi być wojownikiem... skoro on był i ona ma być, to każdy tam jest? Każdy robi to samo? I czemu klany są cztery, najwyraźniej i czemu mają takie nazwy? A czy przypadkiem życie w grupie nie jest... Przełknęła ślinę. Straszne. Tyle kotów naraz. Patrzą na ciebie, mówią do ciebie, czegoś od ciebie oczekują. Położyła uszy po głowie. - Musimy? - Zabrała łapkę, nieco się zgarbiła i popatrzyła niepewnie na Noc...ny Chłód. - Ja lubię podróżować. Będziemy jeszcze chodzić? - Bo zrozumiała, że idą tam by tam zostać, a ona znała podróżowanie i kręcenie się po różnych miejscach weszło jej w nawyk.
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Noc przez dłuższą chwilę jedynie jej się przyglądał. Nie odpowiedział od razu. Jej pytania były proste, ale na każde z nich odpowiedź była trudniejsza, niż mogłoby się młodej kotce zdawać. Nocny Chłód zdawał sobie sprawę, że była młoda, że nie wszystko mogła od razu pojąć, zrozumieć. Ale mimo to, z niektórymi rzeczami musiała się zetknąć prędzej czy później. Czy to strata, czy krok w nowe życie. Na jej słowa, że nie jest chłodny, mięśnie jego pyska nieznacznie drgnęły. "Wcale nie jesteś chłodny." Nie był? Nie, zawsze był chłodny. Sam sobie to imię wybrał, choć nadała mu je Kozia Gwiazda. Zabawne. Spośród wszystkich rzeczy, jakie mogła powiedzieć po usłyszeniu informacji o Klanach, wojownikach, losie i jego przeszłości, właśnie to jedno zdanie wybrała jako najważniejsze. Nie wiedział, jak powinien to potraktować - Nie każdy ma takie zdanie. Jednak imię nie zmienia tego, kim jesteś. - spojrzał na nią uważniej - Dalej jestem Nocą, a Ty dalej będziesz Cerys. - odpowiedział jedynie krótko. Nie wracał tam po to, żeby podporządkować Cerys Klanowi. Wracał tam, żeby dać jej coś, czego sam nie potrafił jej dać. Niebieskie ślepia przeniósł na jej łapkę, którą dłubała w ziemi, niemal wstydliwie - Nie musisz. Aczkolwiek aby żyć w Klanie, musisz być jego częścią. Uważam, że bycie wojownikiem jest najbardziej neutralną, odpowiednią rolą. Wojownicy patrolują, bronią Klanu oraz polują, a z czasem przekazują swoją wiedzę swoim uczniom. Mają jednak swoją swobodę. Możesz zostać matką, mieszkać w kociarni i zajmować się kociętami. Przyjmują one również porody, na co nie każdy może być gotowy. Jednak matki mają mniejszą swobodę i rzadziej opuszczają obóz, niż wojownicy. Są medycy, którzy zajmują się chorymi i rannymi. Mhm... moja siostra, Wronia Łapa, uczyła się na medyczkę. Najpewniej dalej to robi. - zamilkł na kilka uderzeń serca, kolejno łapą sięgnął do blizny na swojej szyi, lekko przejeżdżając po niej pazurami. Milczał jeszcze krótką chwilę - To pierwsza blizna, jaką otrzymałem. Był to atak borsuka. Myślałem, że nadszedł wtedy mój koniec i śmierć do mnie sięgnęła swoimi szponami. Ale zostałem ocalony przez przywódczynię Klanu Cienia, Kozią Gwiazdę. W lecznicy moja rana została opatrzona. Przeżyłem. I właśnie dlatego chcę Cię tam zabrać. - jego ogon lekko drgnął. Widział, jak powoli zaczyna ją przytłaczać sama myśl o tylu obcych kotach. Położyła uszy, zgarbiła się, a jej spojrzenie stało się niepewne. Noc zauważył to natychmiast. Oczywiście, że zauważył. Przywykł do obserwowania takich drobnostek. Położenie uszu, napięcie barków, sposób, w jaki łapa się ruszała. Bała się, oczywiście, że się bała. Nocy jednak nie przeszła przez umysł myśl, że nie poradziłaby sobie - Pewnego dnia... może zabraknąć mnie przy Tobie, by Cię obronić. - powiedział spokojnie. Nie było to coś, co młoda koteczka chciała usłyszeć, ale było to coś, co musiała usłyszeć. Gdzieś w głębi z pewnością była tego świadoma, nawet jeśli odrzucała od siebie tę ewentualność - Jednak nie musisz podejmować jeszcze decyzji, kim chcesz zostać. Jest to rzecz, która z czasem sama do Ciebie przyjdzie. Istnieją koty, które całe życie poznają siebie, które całe życie trenują i uczą się. - kotka przez większość życia nie miała nikogo, kto pokazałby jej, jak wygląda normalne życie w grupie. Nie mógł oczekiwać, że po prostu wejdzie do obozu i od razu zacznie zachowywać się jak każde inne Klanowe kocię i obierze idealną dla siebie ścieżkę. Noc od zawsze wiedział czego chciał. Cóż, może... może aż do teraz. Jego uszy stanęły nieco wyżej, gdy zapytała o ich podróże - Klan stanie się naszym domem. Nie pozostaniemy w nim jednak uwiązani. Nasze, hm, przygody - bo kotka zdawała się tak to postrzegać - się tam nie skończą. - jego ogon drgnął, powoli przesuwając się po ziemi, aż w końcu nie spoczął za plecami Cerys. Nie objął jej, choć jego futro lekko musnęło jej. Nocny Chłód nigdy nie inicjował dotyku, nie sam z siebie, nie bez powodu. Tutaj jednak miał powód. Pokazać jej, że będzie przy niej trwać, że razem tam idą, i kotka nie będzie z tym wszystkim sama. To był teraz jego obowiązek. Dbać o nią... choć sam nigdy nie ująłby tego w taki sposób. Nie przyznałby się do tego przed sobą. Jeszcze nie.
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
wysoka, szczupła | krótkowłosa | czekoladowy point | cętkowana | bez bieli | niebieskie oczy | blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców na środku grzbietu po pazurach psa
otwarta na koty, które zna, pomocna i uczynna; zamknięta na nowe koty, bo te je przerażają; mimo wszystko odważna na tyle, na ile wymaga tego sytuacja i jak akurat ułoży się dzień; grzeczna, obowiązkowa i spokojna
Zastrzygła uchem. No właśnie, imię nic nie zmienia, to po co nadawać inne? - To imię, które mam. Ważne dla mnie. Bez niego to nie ja. - I on na pewno to rozumiał, ale ona nie wiedziała, że bez zmiany imienia nie ma nawet opcji wejścia do klanu. Tam każdy musiał się dostosować. Tam każdy musiał być taki, jak Gwiezdni przykazali. Nie można było być kimkolwiek tylko się chce. Tam każdy musiał oddawać możliwość swobodnego poruszania się i podróżowania. Dlaczego ktoś chciałby oddać wolność za ślepe podporządkowywanie się? - Matką nie chcę. Ziół nie znam. - Odparła krótko, ale konkretnie. - Wojownik walczy? Zabija? Tak brzmi. - Spytała trochę zmartwiona, że idzie tam na rzeź. Nie chciała być częścią grupy, która by przetrwać, musi zabijać inne koty. Spojrzała na jego bliznę, na którą ten uniósł łapę. Widziała jego blizny, ale nigdy nie pytała skąd je ma. On znał pochodzenie jej blizny na grzbiecie, ale ona nigdy nie miała odwagi spytać o jego. Bo był zamknięty w sobie, ale nie był chłodny. Nie był chłodny dla niej. Był po prostu zamknięty. Ale gdyby był chłodny, to ona czułaby jego niechęć, a on był ciekawy. - Ratują swoich, zabijają innych? - Powiedziała, nieco unosząc brewki. Taki wydźwięk to miało, mniej więcej. Coś dzieje się tobie? Pomożemy ci. Ktoś był w złym miejscu o złym czasie? Zabijemy go.
Nocny Chłód zapewniał ją o tym, że będzie ją chronił i bronił i idą tam dla niej. Ale trochę wchodziła tutaj opiekuńczość typu "ja wiem co dla ciebie dobre, choć ty tego nie chcesz". I fakt, czasem rodzice czy opiekunowie mieli rację, bo dziecko bajdurzyło i wybrzydzało... ale czy zawsze? Jednak jedna część jego wypowiedzi ją pocieszyła tak może trochę bardziej, niż inne zapewnienia. - Czyli pójdziemy, ja się nauczę i wrócimy? Będę starsza. Będziemy chodzić? Pójdziemy znaleźć Wielkie Żółte Pole? - Miała tutaj na myśli pole tak obszernie usłane słonecznikami, że jedyne co było widać, to właśnie je. Mówiła mu kiedyś o nim, jako o wyobrażeniu dziecka, którego gdzieś kiedyś zasłyszało to pojęcia i opis. I chciało je zobaczyć.
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Przez dłuższą chwilę milczał. Nie dlatego, że nie miał odpowiedzi. Właściwie miał ich kilka, tylko żadna nie była taka, którą łatwo byłoby wypowiedzieć i przekazać kotce w jej wieku. Jego niebieskie ślepia obserwowały ją bacznie. Zwracał uwagę na najmniejsze gesty, strzygnięcie ucha, zmarszczenie pyska. Dostrzegał, jak bardzo zależało jej na swoim imieniu. Niestety, tradycje Klanowe były, jakie były - Nie wszystko w Klanach robi sens. Kierują się oni choćby Kodeksem Wojownika, który jednak przy dogłębniejszej analizie ma w sobie wiele wad. Jest to stary zbiór zasad, który potrzebuje zmian, lecz one nie nadchodzą. Podobnie jest z tradycją nazewnictwa. Koty noszą imiona elementów natury, a do tego zmieniają się one całe życie. Ja otrzymałem imię Noc, w wieku terminatora byłem znany jako Nocna Łapa, a po ukończeniu treningu otrzymałem imię Nocny Chłód. Są przypadki, gdzie dzieję się coś w życiu kota, co może wpłynąć na jego imię. Kot może otrzymać imię Złamany Ogon, albo Jedno Oko, choć to z reguły z jego własnego życzenia. Twoje imię terminatorskie może brzmieć inaczej, jednak przy interakcjach z kotami możesz prosić, aby używali Twego pierwotnego imienia. Cerys nadal będzie Cerys. Nawet, jeśli ktoś kiedyś spróbuje nazwać Cię inaczej. - nie mógł jej niestety więcej zaoferować. Jej imię było częścią tego, kim była. I chyba właśnie to było czymś, co rozumiał bardziej, niż chciał przyznać. Bo sam przecież nosił imię, które kiedyś otrzymał od Koziej Gwiazdy, choć sam je sobie wybrał. Nocny Chłód. Dwa słowa, które dla większości nie oznaczały nic konkretnego. Dla niego były przypomnieniem wszystkiego, czym się kierował, czym chciał być - Żeby coś dostać, trzeba coś dać. W tym przypadku oddajesz imię i część swojej autonomii, a w zamian za to dostajesz schronienie, lecznice, bezpieczeństwo, często nawet rodzinę. - nie rozwijał swojej własnej sprawy rodzinnej - Z reguły Klanowym kotom nie przychodzi walczyć z innymi kotami. Walki są znikome, większość nie szuka wrogów w sąsiednich Klanach, choć nie każdy ma taką postawę. Niektórzy chcą mieć kontrolę, ingerować, niszczyć. Ma to miejsce na całym świecie. Wojownicy, jeśli walczą, to z drapieżnikami. Nie zabijają kotów, chyba, że w obronie własnej. Polują również dla Klanu, karmią kocięta, starszyznę, patrolują granice i pilnują porządku. - odpowiedział po chwili, spokojnie - Dobrze, że pytasz. Chcę, żebyś w pełni wiedziała, dokąd zmierzamy. - czyżby niebezpośrednia pochwała? Strzygnął uchem na jej kolejne pytania. Nie lubił obietnic. Obietnice oznaczały coś, czego nie zawsze można było dotrzymać - Nie idziemy tam po to, żeby zamknąć się w jednym miejscu. - powiedział w końcu - Tak, jak już powiedziałem, dalej będziemy wychodzić. A jeśli pewnego dnia będziemy chcieli odejść... odejdziemy. - spojrzał na nią uważnie - Chciałabym jednak, żebyś pamiętała, że w razie potrzeby Klan może Ci służyć jako schronienie. - wzrok przesunął gdzieś przed siebie. Jej marzenia, jej pragnienia, jej samopoczucie... miały dla niego większe znaczenie, niż chciałby przyznać. Liczył, że uda jej się zaaklimatyzować w Klanie i na wypadek jego śmierci, będzie miała miejsce, w którym będzie bezpieczna - Odnajdziemy pole znacznie większe, niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. Ale najpierw musisz przeżyć wystarczająco długo, żeby je znaleźć. - dodał swoim zwyczajnym, spokojnym tonem pozbawionym większych emocji.
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
wysoka, szczupła | krótkowłosa | czekoladowy point | cętkowana | bez bieli | niebieskie oczy | blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców na środku grzbietu po pazurach psa
otwarta na koty, które zna, pomocna i uczynna; zamknięta na nowe koty, bo te je przerażają; mimo wszystko odważna na tyle, na ile wymaga tego sytuacja i jak akurat ułoży się dzień; grzeczna, obowiązkowa i spokojna
Ona nie czuła teraz potrzeby oddawania swojej edukacji czy opieki nad nią innym kotom. Nie czuła też potrzeby zakładania nowej rodziny czy znajdowania jej, bo miała teraz Noc, a więcej kotów może oznaczać po prostu większą stratę. Mniej kotów oznacza stabilność, znane tereny i wiedzę, której nie trzeba nadmiernie poszerzać, bo przecież już zna się tego kogoś, nie ma potrzeby wchodzić głębiej w poznawanie tego kota, tamtego kota. A skąd wiadomo, że na pewno każdy ma dobre zamiary? A jeśli klan zmienił się, od kiedy Nocny Chłód odszedł? Cerys pociągnęła nosem suche powietrze. Na chwilę blask z nieba przestał odbijać się w jej oczach. - A jak ja będę... Zraniony Grzbiet? Zraniona Łapa? Bo będę nowa. Bo nikt nie spyta. - Bo w końcu podane przez niego imiona odnosiły się do cierpienia w życiu kota, a dla niej ta blizna była takim małym cierpieniem, bo chodząc czuła jej naprężenie, musiała dbać o to, by nic nie rozszarpało jej dalej, żeby nie została naruszona i nie wdało się jakieś zakażenie. Skóra tam nie była taka silna jak w reszcie ciała.
Dalsza część brzmiała jak grupa, zwyczajna grupa, która sobie pomaga i kotka zrozumiała, nie wchodziła głębiej w sens tego, co mówił. Kiwnęła głową. - Żeby dołączyć. Muszę pokazać siłę? - Podniosła znów wzrok na gwiazdy. Stamtąd na nią chyba nikt nie patrzył? A może patrzył?
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Księżyce: 26 Mistrz: Złocisty Nektar Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Partner: Kto się odważy? :) Trwałe urazy: Głębokie blizny: na prawym boku szyi i na lewym boku tułowia | Płytkie blizny: na nasadzie nosa (poziomo), na lewym oku (pionowo), na dole lewej strony szczęki (pionowo), na przedniej lewej łapie, na tylnej prawej łapie, na lewym udzie
Noc to czarny dymny kocur o długim, miękkim futrze i klasycznych pręgach. Jego sierść to mieszanka ciemnym odcieni, okolicznie rozjaśniających się. Oczy ma obecnie niewybarwione, ale staną się intensywnie niebieskie. Wyrósł na kocura wysokiego, smukłego, choć atletycznego. Jego ciało jest skąpane w bliznach.
Cichy, spokojny obserwator. Zazwyczaj niewiele mówi. Kieruje się własną oceną otoczenia i rzeczywistości. Zdaje się dość mroczny, a sposób w jaki mówi może wywoływać ciarki. Ciężko ocenić po jego pysku to, co czuje i myśli, bo kocur nie wykazuje emocji - co jednak nie znaczy, że ich nie czuje.
Kami [P]
Przeniósł na nią wzrok a jego ogon lekko poruszył się w miejscu. Milczał kilka uderzeń serca, jedynie łeb lekko przekrzywiając na bok - ...Ja spytam. - mruknął cichym tonem, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie - Masz prawo do imienia, które będziesz czuła.- nic więcej nie dodał. Kozia Gwiazda nie powinna mieć problemu ze spełnieniem życzenia kotki, czy złożeniu jej pasującej propozycji. A gdyby okazało się, że to Złocisty Nektar siedzi na Klanowym tronie, również nie powinno być problemu. W końcu kotka była jego byłą mistrzynią, trochę zdążył ją poznać. Noc nie odpowiedział od razu. Pytanie zawisło między nimi... siła. Jedni rozumieli przez nią mięśnie, inni odwagę, jeszcze inni zdolność do podporządkowania sobie słabszych. Nocny Chłód znał wszystkie te odmiany i żadna z nich nie wydawała mu się szczególnie interesująca. Do tego kiedyś dążył, do siły. By, tak jak cienista przywódczyni, samotnie powalić borsuka. By żadna Gromowa kotka nie umknęła mu z uścisku. Zdawało się jednak... że w jego życiu pojawiły się inne priorytety. Nie chciał zdobywać siły dla samego bycia silnym. Chciał ją zdobywać, aby Cerys nie musiała pozostać sama. Spojrzał na swoją podopieczną z góry, przez chwilę zatrzymując wzrok na jej sylwetce, na łapach, które tyle razy widział potykające się na trudnym podłożu, a mimo to zawsze prące na przód - Nie. - odezwał się w końcu - Jesteś młoda, i nikt o zdrowym umyśle nie oczekiwałby od Ciebie pokazu siły. Prawdziwa siła jest dopiero przed Tobą. A z Twoją determinacją... najpewniej sięgniesz jej szybciej, niż myślisz. - nieco chynął łbem, przymykając oczy - Nie obiecuję Ci, że będzie dobrze. Nie obiecuję, że każdy Cię na początku polubi. Nie obiecuję nawet, że mnie przyjmą z otwartymi łapami. Ważnym jest jednak, abyśmy spróbowali. A jeśli ktoś będzie próbował wmówić Ci, że nie jesteś warta szansy... możesz mu powiedzieć, że się myli. A w ostateczności będzie musiał porozmawiać ze mną. - podniósł się, przelatując wzrokiem po okolicy - A jeśli naprawdę się nie odnajdziesz, odejdziemy. Razem. A teraz... lepiej wróćmy już do legowiska. Jutro wyruszamy dalej, Cerys. Musimy zregenerować siły. - i z tymi słowami odwrócił się i poprowadził kotkę z powrotem do ich tymczasowego miejsca spoczynku. Liczył, że wszystko pójdzie prędko i gładko... życie jednak bywało przewrotne. Tego się z pewnością nauczył.
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
Księżyce: 11 Mistrz: Nocny Chłód Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Trwałe urazy: blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców w połowie grzbietu po pazurach psa
wysoka, szczupła | krótkowłosa | czekoladowy point | cętkowana | bez bieli | niebieskie oczy | blizna od prawej łopatki po lewą stronę pleców na środku grzbietu po pazurach psa
otwarta na koty, które zna, pomocna i uczynna; zamknięta na nowe koty, bo te je przerażają; mimo wszystko odważna na tyle, na ile wymaga tego sytuacja i jak akurat ułoży się dzień; grzeczna, obowiązkowa i spokojna
A w ostateczności będzie musiał porozmawiać ze mną. - miała w nim wsparcie niczym w starszym bracie, klasunia.
Cerys patrzyła na kocura coraz bardziej łagodnie i z delikatniejszym wyrazem pyska. Może i myśli o tym, że miałaby być przykuta do jednego miejsca, wśród grupy obcych kotów, nie była dla niej idealna i kojąca, ale jeśli on zapewniał ją, że warto spróbować i to jego poprzedni dom, a on wróci tam dla niej... nie pozostawało jej nic innego, niż mu zaufać i być wdzięczną za pomoc. Nie porzucił jej, więc powinna być otwarta na cokolwiek co powie. Kiwnęła więc głową. - Jak nazwą kamieniem, to nie daj im. - Mruknęła trochę żartobliwie, po czym spojrzała znów w gwiazdy.
Chwilę potem Noc zarządził odpoczynek, na co kotka wstała i ruszyła. Przydałoby się ognisko, żeby się ogrzać, ale jama wyściełana mchem też była dobra. W końcu oboje zapracowali na to, żeby była wygodna i przyjemna. A jutro nowy dzień.