Data wysłania: 07.07.2021, 13:51
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Trudno jej było jednoznacznie stwierdzić, co czuła w związku z rozpoczęciem treningu Tsunami. Wciąż czuła nie odrobinę goryczy a raczej wciąż sama była w połowie goryczą związaną z niespodziewanym odejściem jej poprzedniego ucznia, cętkowanego młodzika który zabrał ze sobą jedno z kociąt Zroszonego Listka. Nawet w myślach nie była w stanie wypowiedzieć jego imienia. Nie spodziewała się że będzie się czuła do tego stopnia skrzywdzona zraniona i zdradzona. Nie przyznała tego jeszcze nikomu, trudno nawet powiedzieć czy przyznała to samej sobie, ale zaczynało do byłego członka nowego świtu odczuwać coś na kształt matczynych uczuć. Było w niej bardzo wiele matczynej miłości i każdy młodszy, zagubiony niedoświadczony kot wywoływał w niej macierzyńskie instynkty.
Wiedziała jednak, że nie wolno jej za bardzo skoncentrować się na przeszłości ponieważ miała przed sobą kolejnego ucznia do wytrenowania i tym razem nie zupełnie obcego. Wręcz przeciwnie, tym razem jednego z najbliższych jej kotów w Nowym Świcie. Więc tego ranka, kiedy wstawała z posłania, zabroniła sobie myśleć o małym zdrajcy. Nakazała swojej głowie skupić wszystkie siły mentalne na Tsunami. O tym, jaką strategię wybrać, by jak najlepiej i jak najszybciej nauczyć ją wszystkiego, co powinna wiedzieć i potrafić zanim otrzyma pełną rangę.
Nakazała jej stawić się w porze górowania słońca w miejscu, gdzie kończyły się Różane Krzewy, a zaczynała Ubita Ziemia. Zamierzała zabrać ją z tego miejsca na Skraj Lasu, gdzie zgodnie z ustaleniami miały odbywać się treningi uczniów. Ustalenie dokładnegomomentu górowania słońca mogło być tego dnia trudne, z powodu gęstej warstwy chmur, która zasnuła niebo już poprzedniego wieczora. Ta sytuacja miała jednak również całkiem spory Plus. Mianowicie, panujący w większość dni skwar, w dzień rozpoczęcia treningu jej córki zelżał nieco, zostawiając jednak wilgoć w powietrzu. Idealnie, ale i tak lepiej niż w większość pozostałych dni. W pobliżu miejsca, w którym umówiła się z teczką siedziała już od jakiegoś czasu. Przyniosła sobie tutaj obiad w postaci sroki, a kiedy już zjadła, to tutaj wyczyściła futro z resztek krwi i pierza i usiadła wygodnie w pozycji bochenka chleba, czekając na pojawienie się uczennicy.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 07.07.2021, 13:57
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Przynajmniej słońce nie waliło jej po oczach i nie grzało zbytnio futra.

Tsunami po ostatnich wydarzeniach zdawała się chodzić wiecznie nieco nabuzowana. Szczególnie, gdy okazało się, że tej psiej sraki nie było, że uciekł porywając kociaka. Wciąż nią nosiło na samą myśl o nim - i chciała go znaleźć. Wytropić i zabić, najchętniej odgryźć mu jaja i potem naszczać mu na łeb tak, jak on to zrobił z nią księżyce temu. Jednocześnie gdzieś w myślach kotki znajdowała się Deszczowa Pogoda, Łopianowa Łapa... i Baran. Nie wiedziała, której z myśli się chwycić, ale widziała, że Tundra nie zniosła zniknięcia Roche dobrze. I nie dziwiła jej się.

Szylkretka pojawiła się obok swojej przybranej matki gdy tylko zauważyła, że ta skończyła jeść srokę, niewiele robiąc sobie z tego górowania słońca czy innych pierdół. Chciała wyjść natychmiast, zacząć trening natychmiast, ale nie chciała Tundrze przeszkadzać. Obserwowała gdzieś z własnego zakątka obozu, dopóki nie zauważyła, że starsza kocica zakończyła posiłek

Podeszła do Tundry, delikatnie szturchając ją głową w bark na powitanie.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 07.07.2021, 22:34
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Gdyby nie to, że rany po odejściu Roche’a były jeszcze bardzo świeże, Tundra z pewnością zwróciłaby córce uwagę, że witając się z kotem wyższym rangą, a szczególnie z członkiem Rady, powinna wyraźnie wypowiedzieć słowa powitania i kiwnąć z szacunkiem głową. Tego dnia jednak czuła, że po prostu jej się nie chce. Że to nie jest do końca dzień na bycie Tundrą. Nie miała siły. Z całej siły starała się nie pokazać tego córce.
Podniosła się ze swojej pozycji leżącej, a kiedy to czyniła, w powietrzu ze świstem przeleciał jej cienki ogon. W odpowiedzi na powitanie musnęła nosem płatek jej ucha. Futerko w jego wnętrzu połaskotało ją przez uderzenie serca.
- Zaczniemy od polowania. Chcę, żebyś jak najszybciej przyjęła obowiązki polowania dla Zroszonego Listka i jej kociąt. - obwieściła jej, a w głosie Opoki słyszalne było nieco więcej zmęczenia, niż można było się tego spodziewać. Ruszyła teraz w stronę Skraju Lasu, zachowując tempo odpowiednie dla wiele młodszego od niej kota. Droga tam nie była daleka, a temat który miała tego dnia do mówienia czekoladowa nie wymagał udania się nigdzie dalej, niż świeżo uznane za teren treningowy miejsce. Słowem; nie spieszyły się.
- Powiedz mi wobec tego co wiesz, albo czego się domyślasz na temat polowania. - poleciła krótko i zamilkła, w tej roli wciąż czując się zdecydowanie najbardziej komfortowo. Kroczyły teraz spokojnie ramię w ramię.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 10.07.2021, 22:15
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Nieważne jak naprawdę szanowała Tundrę, i nieważne, że nie do końca potrafiła postrzegać ją jako prawdziwą matkę, to nie odczuwała... potrzeby witania się z nią z pełnią tego szacunku, z kiwnięciem głowy, werbalnie, bo nie odczuwała takiej potrzeby witania się z kimkolwiek. Kiwnięcie łbem lub szturchnięcie czołem w bark, w mniemaniu Tsunami, w pełni wystarczyło i się tego trzymała. I trudno.

Gdy starsza kocica się podniosła, Tsunami jedynie otarła się pospiesznie bokiem o jej kosmaty bok, jakby chcąc w ten sposób okazać jej jakiekolwiek wsparcie w tej sytuacji. Też była wściekła o zniknięcie Roche. Cieszyła się, że już nie musi patrzeć na jego ryj, ale jednocześnie... chciała mu kiedyś w ten głupi ryj napluć.

Żwawo ruszyła za opoką, bo chociaż Tundra się nie śpieszyła, to młodsza szylkretka aż wibrowała na wspomnienie o polowaniu.

- Iść pod wiatr. Żeby zwierzyna nie wyczuła. Nisko przy ziemi, poruszać się cicho. Oddychać cicho, ukrywać. Za trawami, drzewami, kamieniami. Uważać na to, jak się stawia kroki - miauknęła chrapliwie, po chwili odchrząknęła i przełknęła ślinę.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 27.07.2021, 10:39
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
- Dobrze - stwierdziła krótko, decydując naprędce, że za powiedzenie części informacji, które są prawdziwe, należy się pochwała, a nie tylko uzupełnienie brakujących kwestii. Podczas wypowiadania tego jednego słowa, Opoka skinęła głową. - Uważam, że to, co powiedziałaś, mogłoby pozwolić ci skutecznie polować. Mam dla ciebie jeszcze kilka wskazówek, które zwiększą tę skuteczność. - rzekła. Tymczasem kotki znalazły się na Skraju Lasu. Przed nimi zaczynał się nieszczególnie gęsty, mieszany las. Mistrzyni podniosła nos do góry i kilka razy wciągnęła powietrze. Dopiero, kiedy nie wyczuła zupełnie niczego niepokojącego, skierowała ich małą wycieczkę pomiędzy drzewa. To, co wyczuła, to tylko bardzo zwietrzały, kilkudniowy trop lisa i różnorodne wonie bogatego w zwierzynę terenu. - To miejsce to Skraj Lasu i tutaj będą odbywać się od dzisiaj nasze treningi. - powiedziała krótko uczennicy. Machnęła ogonem, po czym rozpoczęła długi wykład na temat technik polowania. - Przede wszystkim, wspomniałaś o podchodzeniu zwierzyny nisko przy ziemi. I to jest dobry wstęp do pozycji łowieckiej. Obejmuje ona ugięcie łap tak, by mięśnie były gotowe do wyskoku, a my mniej widoczni. Brzuch ma być blisko ziemi ale jej nie dotykać, by nie wywoływać niepotrzebnego szumu. W następnej kolejności należy położyć uszy na głowie i ustawić ogon, głowę i kręgosłup w jednej linii. Ogon nie może zbyt gwałtownie się poruszać, by jego ruch nie przestraszył zwierzyny. Tak, jak wspomniałaś, podczas podchodzenia zwierzyny musimy poruszać się pod wiatr i upewnić się, że nic nie przeszkadza nam pod łapami. - wyjaśniła starsza kotka i zamilkła na chwilę, pozwalając córce oswoić się z przekazanymi właśnie informacjami. Po kilku uderzeniach serca ponownie podjęła temat. - Zwierzyna jednak nie jest jedną, identyczną masą. Poszczególne rodzaje mają swoje mocne i słabe strony, do których musimy się przystosować i podjąć odpowiednie do nich strategie. Istnieje zasada, która pozwala całkiem dobrze to wszystko zapamiętać. Brzmi ona: mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. Wobec tego kiedy polujesz na gryzonie, ciężar ciała musisz przenieść na tylne łapy. W przypadku zajęczaków, musisz spłycić oddech tak, by był cichszy. Jeżeli chodzi o ptaki, to faktycznie najlepiej za czymś się chować lub przynajmniej podchodzić do nich od strony boku lub ogona. Jeżeli z kolei nie masz się za czym schować, musisz co jakiś czas, co kilka uderzeń serca zapobiegawczo zamierać w bezruchu, by nie zwracać na siebie uwagi. Poza tymi wymienionymi w regułce, istnieją jeszcze inne rodzaje zwierzyny, na które możesz polować. Są to ryby, gady i płazy. Jeżeli chodzi o te ostatnie, postępuj jak przy gryzoniach. To znaczy, ciężar ciała na tylne łapy. Łowić ryby nauczę Cię osobno, bo to trochę inna sprawa. Pytania? - zakończyła swój wykład, który prowadziła powoli i dość długo. Na tyle długo, że kotki zdążyły dotrzeć do granicy terenów Nowego Świtu. Nie wyznaczał jej żaden konkretny kamień ani drzewo, tylko wyraźne i świeże pasmo silnego zapachu znanych im kotów. Linię tę dwa razy dziennie odnawiano i dbano o nią, jak o namacalny, fizyczny dowód na ich prawa do tych ziem. - Wiesz, co to za miejsce? - spytała, unosząc jedną z brwi do góry i uważnie przyglądając się Tsunami.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 09:15
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Nigdy nie lubiła gdy koty rzucały w nią ogromnymi ilościami informacji na raz. Potrzebowała czasu aby to wszystko przetworzyć... wciąż ciężko jej się odpowiadało na niektóre pytania. Czasem miała wrażenie, że mówienie w ogóle było dla niej czymś niezwykle trudnym. Tymczasem Tundra zasypała ją ogromem informacji na raz, w oczach Tsunami niemal na jednym wdechu i nieważne, jak chciała być w stanie zapamiętać wszystko na raz, i do wszystkiego od razu być w stanie się zastosować, poczuła, jak zakręciło jej się w głowie.

Uciekała wzrokiem od Opoki gdy ta zaczęła mówić więcej o pozycji łowieckiej, skupiając się raczej na swoich własnych łapach, albo krzewach na Skraju Lasu, pozornie nieskupiona, trochę odcięta od rzeczywistości i nie rozumiejąca w pełni, co Tundra do niej mówi. Słuchała. Przynajmniej jednym uchem, zapamiętywała fragmenty wypowiedzi mistrzyni. Tsunami potrząsnęła głową, odwróciła pysk do starszej kocicy, chcąc w pełni się skupić.

Kiwnęła tępo głową gdy Tundra opowiadała jej o tym, jak podchodzić każdy rodzaj zwierzyny.

Pokręciła łbem przecząco. Pytań nie miała.

- Granica - bąknęła jakby od niechcenia, czując, jak od świeżego, intensywnego zapachu Nowoświtowców robi jej się dziwnie niedobrze. - Mogę. Zacząć polować?
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 29.07.2021, 09:51
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Opoka wiedziała, że to dużo informacji na raz. Była świadoma, że może Tsunami przeciążyć ale jednocześnie nie chciała dawać jej taryfy ulgowej. Jeżeli miała z niej wyrosnąć twarda i odporna kotka, gotowa do podejmowania wyzwań, musiała zacząć uczyć się tego już teraz. Polowanie było mimo wszystko częściowo instynktowne. Nawet koty, które nigdy nie wysłuchały takiego wykładu, były w stanie się wyżywić. Przykładem była choćby ona sama. Do wszystkiego doszła samodzielnie. Tsunami na pewno się uda z jej niewielką pomocą.
- Tak - stwierdziła krótko na odpowiedź dotyczącą granicy. - Zapolujesz. Staraj się nie przekraczać granicy, idź raczej w stronę Skraju Lasu. W pobliżu obozu nie masz raczej czego szukać, przez zapach wielu kotów nie ma tam szans na spotkanie zwierzyny. Mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. - powtórzyła, tym razem nie patrząc na nią. Lustrowała wzrokiem tereny położone za granicą, zastanawiając się, czy dobrze postąpili, umieszczając ją w tym miejscu. - Spotkajmy się tutaj wieczorem. Chcę zobaczyć co najmniej jednego gryzonia, jednego zajęczaka i jednego ptaka. - powiedziała twardo. Usiadła w tym miejscu, w którym stała i przeniosła spojrzenie na Tsunami. Była ciekawa jej reakcji na tak duże wyzwanie.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 10:05
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
To nie tak, że radzenie sobie samej było czymś nowym dla szylkretowej kotki. Czuła się tak, jakby radziła sobie sama od... zawsze. Niby przynależała do Nowego Świtu, niby miała te dwie adopcyjne matki, niby miała siostrę, ale... czuła się sama, zawsze. I zaczęło jej to pasować, więc nie zamierzała narzekać na to, że Tundra dała jej zadanie które wymagało od Tsunami towarzystwa tylko i wyłącznie samej siebie. I miała na to cały dzień? Tym lepiej.

Kotka jedynie kiwnęła głową, nie racząc Opoki już ani jednym spojrzeniem. Wycofała się z dala od granicy, rozglądając, wracając powoli w kierunku Skraju Lasu.

Tsunami oblizała wargi, upewniając się, że stoi pod wiatr. Wtedy przykucnęła nisko przy ziemi, próbując zastosować się do tego, co powiedziała jej wcześniej Tundra. Pozycja łowiecka okazała się być... upierdliwa i niewygodna, ale. Cóż. Na ugiętych nisko łapach młoda szylkretka zaczęła kroczyć przez trawy, nasłuchując, rozglądając się, węsząc za zwierzyną.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 29.07.2021, 10:40
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Miała sporo czasu, co nie oznaczało, że będzie jej łatwo. Był to jej pierwszy kontakt z polowaniem, niedostatecznie uważała podczas wykładu na temat technik łowieckich, a tereny, na które puściła ją samotnie jej matka, były dla niej prawie zupełnie nieznane. Zagrożenie było więc wcale nie małe, a sama Tsunami w zasadzie tak. Niewielka, niedoświadczona. Z matką, która najwyraźniej ufa jej nieco za bardzo. Wiele mogło się nie powieść.
Nie musiała iść daleko od miejsca, w którym zostawiła swoją czekoladową mistrzynię. Wkrótce udało jej się usłyszeć skrzeczenie. Głos, który doprowadził jej wzrok do czarno-białego ptaka o długich piórach z zielonym i granatowym połyskiem w ogonie. Zwierzę siedziało na gałęzi drzewa, skrzeczało bezczelnie i… gapiło się prosto na Tsunami. Czy będzie się dalej gapić, jeżeli kotka zdecyduje się wleźć na drzewo? Była to solidna roślina, rozłożysty dąb, a nad ptakiem znajdowała się gruba, godna zaufania gałąź, z której można było spróbować na zwierzaka skoczyć.


Nie zamierzała siedzieć w miejscu i czekać w tym miejscu do wieczora, czego zresztą nie zasugerowała kotce. Kiedy ta zniknęła, mistrzyni ruszyła za nią, idąc jednak nieco okrężną drogą. Usiadła w zaroślach, niemożliwa do zauważenia, a jednak uważnie obserwując poczynania Tsunami.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 10:47
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Może i miała swoje problemy i zaburzenia, może nie była najbystrzejszym kotem, ale była pomysłowa i niezwykle uparta. I nigdy nie znosiła dobrze tego, gdy ktoś, ktokolwiek, choćby ptak się z niej naśmiewał, a tak odebrała teraz srokę, która siedziała jej nad głową. Tsunami zmarszczyła nos, nawiązując kontakt wzrokowy z ptakiem, zamyślona.

Nie mogła wskoczyć na drzewo teraz, nie zdążyłaby się wspiąć, ale gałąź nad ptakiem nie umknęła uwadze szylkretki.

Niby ignorując srokę, Tsunami zaczęła iść dalej, po chwili znikając w zaroślach nieopodal. Ptak zobaczy, więc musiała uniknąć właśnie tego. I musiała być szybka. Pamiętała, jak dawno temu z Sekwoją próbowała wspiąć się na latarnię w Ostoi Milczących. Drzewo będzie czymś... prostszym, bez wątpienia.

Kotka obeszła dąb powoli, cały czas krocząc na ugiętych łapach, z brzuchem nisko, ale tak, aby nie szurać nim po gruncie. Włochaty ogon zrównała z linią grzbietu i łbem, ciężar ciała usilnie próbowała przenieść w pełni na tylne kończyny. Oddychała cicho, zerkała raz po raz na ptaka na drzewie, podchodząc na okrętkę za dąb, cały czas starając się stać pod wiatr (co jednak było ciężkie). Uważała na suchą trawę, gałązki pod łapami. Oblizała się, wgapiona w korę drzewa.

Tsunami zamierzała działać szybko. Po kilku chwilach skoczyła na pień drzewa, uczepiając się go pazurami, pospiesznie, niemal desperacko wspinając się ku górze, ku gałęzi, którą widziała wcześniej nad sroką. Gdy tam się znalazła, jej jedynym planem było zeskoczenie na ptaka, chwycenie go w zęby i ukręcenie mu karku, z nadzieją, że nie połamie się przy upadku na ziemię.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 29.07.2021, 12:12
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Rzeczywiście, Tsunami okazała się być naprawdę pomysłowa. Wiele mogło pójść nie tak w całym tym procesie. Na tak wielu etapach Tsunami mogła ponieść klęskę. Nawet, gdyby wszystko zrobiła zupełnie perfekcyjnie, nie wydała żadnego dźwięku, wiatr nie zmienił kierunku, wspinaczka poszła świetnie, to… mogłaby sroki już zwyczajnie nie zastać na miejscu. W końcu to nie była okolica jej gniazda tylko losowe miejsce na odpoczynek i radosne skrzeczenie.
Tak się jednak nie stało i kiedy Tsunami znalazła się na gałęzi, wiszącej idealnie nad sroką, wszystko wydawało się być po jej myśli. Zwierzak gapił się, przechylając głowę na boki w miejsce, w którym widział kotkę po raz ostatni.
Nie było jednak tak łatwo zabić Śrubkę. Przede wszystkim dlatego, że nie była sama.
Dokładnie w momencie, w którym córka Tundry zdecydowała się zeskoczyć, sroka zdecydowała się przesunąć o jeden skok w stronę pnia drzewa. I to wystarczyło, by uczennica chybiła. To z kolei było idealnym powodem do kolejnego skrzeknięcia, tak głośnego, jak jeszcze żadne z poprzednich.
A po pierwszym skrzeknięciu zerwały się kolejne.
Wiele, wiele sroczych głosów, które nagle wyleciały z drzewa i zdecydowanie niezadowolone z próby ataku jednej ze swoich krewniaczek, podjęły atak. Wszędzie dookoła widać było dzioby, ogony. Niektóre o piórach błyszczących, jak te Śrubki, inne o matowych, wskazujących na młody wiek. Był ich blisko tuzin, a Tsunami pod wpływem ataków już krwawiła lekko z barku i czoła. Wciąż była na drzewie, ale jeżeli chciała przeżyć, musiała oddalić się z tego miejsca. I to szybko.


Biegła w jej stronę. Nie krzyczała, chcąc oszczędzić siły. Po prostu biegła do niej, nie do końca wiedząc, co zrobi. Powinna wleźć na drzewo? Nie, Tsunami zdecydowanie musiała skoczyć. Wtedy razem uciekną. Jeszcze do niej nie dotarła, do drzewa zostało jej kilka większych skoków.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 12:34
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Pal licho to, że chybiła i nie pochwyciła sroki tak, jak tego chciała. Była zirytowana tym faktem, ale... to nic. To nic, będzie więcej okazji.

Tymczasem ptaki zaczęły się drzeć. Ptaki. Było ich więcej. Sroka nie była sama, a Tsunami poczuła się otoczona bardzo szybko, kurczowo uczepiona gałęzi drzewa. Złotozielone oczy kotki rozszerzyły się w irytacji, potem szoku, potem szczerym przerażeniu gdy całe stado ptaków podjęło w jej kierunku atak. Srocze dzioby, szpony, ogony, silne skrzydła, dla Tsunami było to zbyt wiele.

Serce waliło jej w piersi, gdy łapą uzbrojoną w pazury zamachnęła się w kierunku napastników, chcąc je od siebie odgonić... a zaraz potem zeskoczyła z gałęzi w krzaki, chcąc spaść jak najbardziej miękko, na cztery łapy i ukryć się przed wściekłymi srokami.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 29.07.2021, 19:44
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
W piersi Tundry serce również biło, jak oszalałe. W momentach, w których ptasie dzioby i pazury lądowały na ciebie Tsunami, czekoladowa miała wrażenie, że wbijają się one w jej własną skórę. Zaciskając zęby pokonała kilka ostatnich skoków dzielących ją od córki. Wyprężyła grzbiet w łuk i zasyczała głośno na wciąż gromadzące się dookoła ptaki. Powoli już rezygnowały ale do zupełnego odfrunięcia tej hałastry potrzeba było jeszcze kilku machnięć łapą z wysuniętymi pazurami. Po kilku uderzeniach serca zostały już tylko one, żadnych srok.
Na ciele obu kotek widniało sporo niedużych, umiarkowanie głębokich zadrapań. U Tsunami było ich kilka na pysku, na barkach i przednich łapach. Tundra miała krwawiącą ranę nad okiem; pamiątka po spotkaniu z dziobem Śrubki. Czerwień spływała
- W ilości siła - wydyszała Tundra, zmęczona biegiem i odganianiem ptaków. Serce wciąż waliło jej jak oszalałe. Może nie powinna była jeszcze puszczać jej nigdzie samej. Może to za wcześnie. Ostatecznie nic wielkiego się jej nie stało, a ważna lekcja, którą otrzymała, zdecydowanie czegoś ją nauczy. Czy to nie lepiej, że stało się to teraz, kiedy matka była w pobliżu? Opoka miała w głowie chaos. - Cała? - spytała z uniesioną brwią, patrząc na nią. Jako matka, umierała z niepokoju. Jako mistrzyni, była ciekawa reakcji uczennicy.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 19:55
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Krew spływała jej po pysku i wlewała się do oczu, nosa, pyska. Tsunami usilnie próbowała ją zlizać; na języku został jej metaliczny smak krwi. Własnej. Nie krwi zwierzyny która dawno temu była sztywna, jej własnej. Zmarszczyła nos, brwi, odetchnęła ciężko kilka razy, niemal wpadając pyskiem w krzaki przed sobą. Widziała Tundrę ledwie kątem oka, zarejestrowała jej obecność... ale nic nie powiedziała przez kilka długich uderzeń serca, wgapiona we własne, zakrwawione łapy, wgapiona w kilka kropel krwi spływających po jej pysku na trawę.

Tsunami zadrżała nerwowo, zagryzając wargi, uderzając ogonem po piętach. Przerażenie opadało, rosła frustracja, wściekłość na samą siebie i te ptaki. To tylko głupie ptaki, a teraz ona... była cała we krwi. Zadrapania piekły, szczypały; z gardła szylkretki wydobył się niski warkot.

- Cała - charknęła jednak w odpowiedzi, spluwając własną krwią gdzieś na bok, próbując zacząć się czyścić, jednak każde dotknięcie pyska wilgotną od swojej śliny łapą... skutkowało w dodatkowym bólu i rozmazaniu większej ilości krwi na pstrokatym licu.

Prychnęła zirytowana.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 30.07.2021, 09:00
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Widziała, że cierpi. Razem z córką, cierpiała też Tundra, jednak jej własny ból skryty był głęboko. Nie takie zadrapania przeżywała. Z jej czoła cieniutką strużką płynęła krew, wplatając się między czekoladowe pręgi niczym dziwaczna wstążka.
- Idziemy do obozu, Fairy musi nas opatrzyć - stwierdziła tonem nieznoszącym sprzeciwu. Machnęła ogonem i obie kotki ruszyły spokojnym tempem w stronę skał. Ich rany nie były głębokie i bardzo szybko przestały krwawić. Po zadrapaniach Tsunami miały jednak pozostać blizny, które już do końca jej dni będą przypominały o Śrubce i jej towarzyszach. Po drodze kotki nie wymieniły ze sobą ani słowa, jako że obie nie należały do gaduł.
Fairy opatrzył ich rany, a Tundra spytała Tsunami, czy chce kontynuować szkolenie jeszcze tego samego dnia. Młodsza kotka się zgodziła, a jej matka zdecydowała, że spokojny spacer i kilka teoretycznych kwestii na pewno nie nadszarpną jej zdrowia i świeżo zasklepionych ran.
Po wymianie uprzejmości, Opoka od razu przeszła do rzeczy.
- To, co się stało, jest jednym z powodów, dla których nikt nie powinien polować samotnie. Gdzieś w pobliżu, w zasięgu głosu powinien być inny kot, którego można zawołać w razie zagrożenia. Mam nadzieję, że to rozumiesz? - zaczęła czekoladowa, dopiero pod koniec wypowiedzi przenosząc spojrzenie na pysk podopiecznej. Czuła, że ta mimowolna prezentacja w praktyce zadziała o wiele lepiej, niż suche pouczenia brzmiące "Lepiej nie wychodź samotnie z obozu, Tsunami, to się może źle skończyć". Poczuła na własnej skórze, jak istotny jest inny Nowoświtowicz w pobliżu, jak wiele może zmienić w takim przypadku rychłe przybycie pomocy.
- Załóżmy, że byłabyś zmuszona do walki z kimś silniejszym od siebie. W jakie miejsca na jego ciele byś celowała podczas takiej walki? Żeby najbardziej bolały lub krwawiły? - podjęła temat czekoladowa, podejmując decyzję, że skoro nie mogą tego dnia polować, teoria walki jest dobrym tematem do omówienia.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości