Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Nigdy w całym swoim życiu Pokrzywa nie musiała uczyć niczego żadnego kota. Kota młodego, który tak na dobrą sprawę nie wiedział... nic. Kota, którego umiejętności musiała wyszlifować w ten sposób, aby mógł być samodzielny i aby mógł sprostać każdemu wyzwaniu, jakie napotka na swoje drodze. Potrafiła to i owo... lecz sama wiedza nie przekładała się na zdolności w nauczaniu. Żywiła więc nadzieję, że Sekwoja okaże się uczniem pojętnym i zdyscyplinowanym, a ich współpraca przebiegnie pomyślnie.
Postawienie jej w tej sytuacji komplikowało wszystko. Miała odejść. Nauczyć się wszystkiego, czego zdoła i... odejść. Gdyby tylko to był ktoś zupełnie inny, a nie jedno z kociąt wyłowionych wtedy z rzeki, sprawa byłaby prostsza. Nie była nikomu nic dłużna. Nic jej tu nie trzymało. Jednak wobec tej dwójki czuła odpowiedzialność. Nie potrafiła odmówić, gdy Tundra złożyła swoją propozycję. Ba! Kocica aż emanowała pewnością, że treningami Tsunami oraz Sekwoi nie może zająć się nikt inny, niż ich dwójka. Czuła się, jakby została przyparta do muru, ale... jednocześnie to ona sama była tym, który ją dociskał. Nie musiała się zgadzać, ale gdzieś wewnątrz, pomimo wątpliwości, czuła, że tylko ona sama jest w stanie dobrze wytrenować córkę. Cały Nowy Świt wydawał się jakby, o ironio, błądził w ciemności. Pozwalali niekompetentnym kotom dowodzić. Pozwalali, aby jeden kot obrócił przeciwko nim Cztery Klany.
Kocica siedziała na szczycie Świtającej Skały, wypatrując pierwszych promieni wschodzącego słońca. To o tej porze była umówiona z Sekwoją. Starała się skupić myśli na tu i teraz. Od czego zacząć? Wybór był dość okrojony, ze względu na to, że wciąż nie wydobrzała po zatruciu. Nikt jej nie zmusi do zostania w obozie, aż do końca kuracji, tsk.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja bardzo się cieszyła na pierwszy trening z mamą Pokrzywą. W ogóle nie dziwiła się wyborowi mamy Tundry. W Nowym Świcie nie było nikogo, kto by ją lepiej wytrenował niż ona. Choć w ostateczności mogłaby to zrobić sama Tundra, ale ona po pierwsze miała do nauczenia Tsunkę, a po drugie wspólne treningi mogłyby ją zbliżyć do drugiej matki.
Wstała specjalnie wcześniej, by jak bardzo potrafiła, ogarnąć swoje pokręcone na wszystkie strony futro. Jej starania nie przyniosły jakiś ogromnych rezultatów, ale wyglądała zdecydowanie lepiej i to jej wystarczało. Nie przejął ją więc brak współpracy futerka. Nie miała wyglądać jak biało-czarna krówka, tylko chciała mieć w miarę ogarnięte futro na spotkanie z mamą. Nie był przecież jakimś leniwym frajerem, któremu nawet nie chce się umyć porządnie.
Energicznym krokiem wyszła z Różanych Krzewów. Nie podobało jej się to, że nowicjusze spali z uczniami. Wolałaby dzielić legowisko tylko z Tsunami i w ostateczności też tą kotka o pieszczoszkowym imieniu Spinką, a nie jakimiś nowymi zupełnie niesprawdzonymi członkami Nowego Świtu. Wydawało jej się, że rada, widząc, jak niewielu ich plemię ma członków, była gotowa przyjąć każdego, nawet najbardziej bezużytecznego bądź podejrzanego kota.
Widząc Pokrzywę, podeszła do Świtającej Skały. Na jej pyszczku widniał typowy dla niej grymas, bo nie ma takiej opcji że się uśmiechnie, ale w jej oczach można było dostrzec radosny błysk.
- Dzień Dobry mamo, co będziemy dzisiaj robić? - miauknęła radośnie. Wręcz kipiała energią, przestępując z łapy na łapę, nie mogąc się doczekać, aż pierwszy raz opuści obóz razem z Pokrzywą i pójdą na trening do... eee... gdziekolwiek byle by za swoją mistrzynią.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Obserwowała z góry, jak kudłaty, kremowy baranek zmierzał w jej stronę. Uczennica wydawała się być pełna werwy i zapału, to dobrze. Przyda się jej dzisiaj.
– Dzień dobry, Sekwojo – mruknęła na powitanie, posyłając młodszej lekki uśmiech. – Nauczysz się polować – postanowiła. Miała chwilę czasu, aby dokładnie zastanowić się nad różnymi możliwościami, nad tym co sama potrafiła i co było najbardziej przydatne. Rangi, ważne koty w Klanach i Nowym Świcie, nawet granice, to wszystko wydawało się jej zbyt błahe i nieistotne. Tego mogła się dowiedzieć na własną łapę. To, co było ważne, ba, najważniejsze w tym momencie, to umiejętności niezbędne do przetrwania – walka i polowanie. Kremowa kotka była już na tyle duża, aby móc sama zadbać o swój pełny żołądek. Osobiście szylkretka wolałaby wpierw upewnić się, że Sekwoja jest w tanie obronić przed każdym, czy to drapieżnikiem czy to innym kotem. Stan zdrowia niestety na to nie pozwalał.
Zeszła ze szczytu Świtającej Skały i udała się w kierunku Skraju Lasu. Były tam odpowiednie warunki do nauki, choć osobiście Pokrzywa wybrałaby tereny bliżej obozu. Dookoła jednak rosła jedynie trawa, a dobry łowca musi sobie radzić na różnych typach terenów. Nie czekała na kremową, ani nie posyłała jej żadnych zachęcających czy pośpieszających sygnałów. Nie było takiej potrzeby.
– Wiesz coś o zasadach polowania? – zapytała po drodze, aby usprawnić trochę proces. Bez sensu mówić o czymś, co mogła już wiedzieć.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Nauczy się polować! Pokrzywa dobrze wiedziała co wybrać jej na pierwszy trening. Bo co niby było ważniejsze od polowania? Rangami czy kodeksem, który już znała, się przecież nie naje. Mogłaby też robić coś więcej w tym Nowym Świcie, niż tylko siedzenie na tyłku. Walczyć umiała, więc tego mama nie musiałaby ją uczyć. Gdyby ktoś ją zaatakował albo ona by kogoś zaatakowała to umiałaby się obronić. Tak właściwe to wystarczyło jej powiedzieć jak się poluje i cyk mogłaby już zostać tym całym wojownikiem. Choć nie szczególnie jej się spieszyło. Wcale jej nie przeszkadzało że będzie chodzić z mamą na treningi. Dla niej to Sekwoja by mogła nawet na zawsze zostać uczniakiem, byleby spędzały razem jak najwięcej czasu.
Gdy Pokrzywa zeszła ze Świtającego Kamyczka, to Sekwoja bez wahania ruszyła za nią. Nie potrzebowała sygnału, ani nic by za nią pójść.
- Tak! Ta fajna Pani Łatrzyk coś tam o tym mówiła. Że do różnych rodzajów piszczków różnie się podchodzi, czy jakoś tak... - powiedziała zastanawiając się nad tym co jeszcze powiedziała jej Piastunka. - O i jeszcze że zające mają dobry słuch -
Łatrzyk nie była zła, czasami się zajmowała kremową kotką, gdy Pokrzywa i Tundra były zbyt zajęte. Nie zdarzało się to jednak na tyle często by między dwiema kotkami ukształtowała się jakaś silniejsza więź. Zrobiła jednak na Sekwoi na tyle dobrze wrażenie że nie mogła powiedzieć na nią złego słowa i uznała ją za jednego z niewielu ogarniętych kotów w Nowym Świcie.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Podczas zebrania dostrzegła, że Sekwoja jest kotem zaangażowanym w sprawę i gotowym do działania. Przepracowanie z nią walki i polowania nie powinno stanowić problemu. Gorzej, gdy nadejdzie czas na teorię, bo chociaż Pokrzywa nie była jej zwolennikiem, to musiała się upewnić, że kotka posiada pełen zakres wiedzy, zanim otrzyma awans. To dopiero nadejdzie, nie było potrzeby martwić się tym na zapas.
– Mhm – przytaknęła, potwierdzając słowa Łatrzyk. – Twój dziadek, Dynia, nauczył mnie, że: „Królik cię usłyszy, mysz wyczuje, a ptak zobaczy” – było to klanowe powiedzenie, ale bardzo użyteczne. Koncentrowało w kilku słowach wszystkie aspekty, na które trzeba było kłaść specjalny nacisk przy polowaniu na dany rodzaj zwierzyny. Nie były to wszystkie zasady, ale reszta była już uniwersalna, stosowana przy każdym polowaniu.
– Gdybyś teraz miała zapolować na każdą z tych piszczek, jakbyś to zrobiła? – spytała, gdy już zbliżały się do Skraju Lasu. Przeniosła na moment wzrok na Sekwoję, zastanawiając się, jakie wnioski wysnuje na podstawie danych jej wskazówek. Podstawianie odpowiedzi pod nos niczego kremowej nie nauczy.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja była kotem zaangażowanym, bo kto doporowadzi Nowy Świt do pożądku jeżeli nie ona? No niby Tundra i dziadek Dynia, ale przecież oni sami też sobie z tym nie poradzą i im więcej ogarniętych kotów którym zależy tym lepiej. Nie mogła powiedzieć żeby widziała by Pokrzywa była na ostatnim Zebraniu jakoś bardzo zaangażowana, ale to nic. Może po prostu był zmęczona albo źle się czuła. Na pewno jej też zależało tylko jeszcze nie miała okazji tego pokazać!
- Dziadek Dynia musi być bardzo mądry skoro jest stary no i też dlatego że jest twoim tatą. To on cię wszystko nauczył prawda? - odpowiedziała i powtórzyła szeptem trzy razy „Królik cię usłyszy, mysz wyczuje, a ptak zobaczy”, chcąc lepiej zapamiętać.
- No... ten... em - powiedziała i zamyśliła się na chwilę, co robiła raczej żadko. - Skoro króliki mają dobry słuch to chyba trzeba się do nich potkraść prawda? Przy myszy to chyba się powinno ukryć swój zapach albo coś, a co do ptaka, to łatwe, wystarczy zajść go od tyłu - odpowiedziała radośnie mając nadzieję na uzyskanie pochwały od mamy.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
– Obawiam się, że wiek nie zawsze idzie w parze z wiedzą – mruknęła w odpowiedzi, nawet ociupinkę rozbawiona stwierdzeniem Sekwoi. Niedobrze. To nie pomagało w utrzymaniu dystansu. Nie mogła sobie pozwolić na zbliżenie się do córki. – Na pewno działa na korzyść. I tak, twój dziadek nauczył mnie wszystkiego. – Im więcej czasu bujało się po tym łez padole, tym więcej mimowolnie nabierało się doświadczenia, ale to jedynie od samego kota zależało, jak to wykorzysta. Bywały zupełnie zdziecinniałe dorosłe koty, jak niebywale dojrzałe kocięta, nie było w tym żadnej reguły, choć bezpiecznie było zakładać, że starszy kot posiada szeroką wiedzę.
Pokiwała przytakująco łbem, gdy uczennica zaprezentowała swoją teorię. Popełniła tylko jeden malutki błąd, dość popularny ze względu na niefortunny określenie zawarte w przedstawionym przez Pokrzywę powiedzeniu.
– Świetnie – pochwaliła kędzierzawą. – Choć fragment o myszy może być mylący. Do każdej zwierzyny należy podchodzić pod wiatr, w odpowiedniej pozycji i uważać, aby nie zaalarmować ich o naszej obecności. Króliki są w stanie usłyszeć nawet twój oddech, natomiast drobne gryzonie są wrażliwe na drgania ziemi. Myślę, że „mysz wyczuje twój krok” lepiej obrazuje, na co należy zwracać uwagę w ich przypadku.
Mówienie powoli przychodziło Pokrzywie naturalnie, nie musiała specjalnie się starać, aby wszystkie informację były przekazywane w odpowiednim tempie, dającym czas na zapoznanie się z materiałem. – Jakieś pytania?
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
- Wiem, ale no, dziadek to twój tata i no dlatego myślę że jest mądry - powiedziała z lekkim zakłopotaniem. Nie chciała by mama pomyślała że jest głupia albo naiwna. Nie była przecież ani głupia ani naiwna i o ile nie obchodziło by ją zdanie innych kotów, to Pokrzywa była inna. Ona była rodziną, a na zdaniu jej nowej Nowo Świtowej rodziny jej zależało. Swoich wcześniejszych starych nie uważała już za rodzinę. Nie od kiedy od tak pozwolili wyrzucić ją, Tsunę i ich nienazwanego brata. Pewnie nawet ich nie szukali, ale to nawet lepiej. Wolała o wiele bardziej Tundrę i Pokrzywę, i jeszcze dziadka Dynie. Dynie też lubiła choć nie miała zbytnio okazji z nim porozmawiać i na pewno nie był tak fajny jak obie mamy. - Dziadek na pewno jest wspaniałym nauczycielem -
Sekwoja ucieszyła się na pochwałę od mistrzyni, o ile powiedzenie "Świetnie" można było nazwać pochwałą. Dla kremowej kotki jednak to wystarczało. Na resztę jej wypowiedzi kiwnęła głową, starając się zapamiętać jak najwięcej mądrości spływających z ust Pokrzywy.
- Skoro króliki są w stanie usłyszeć mój oddech to czy podchodząc do nich powinnam przestać oddychać lub zrobić coś innego by mnie nie usłyszał? I jak powinnam podchodzić do gryzoni by nie wyczuły moich kroków? - zapytała.
Sekwoja nigdy nie wiedziała niczego złego w pytaniach, jeżeli nie były głupie, a te które zadała Buro-rudej szylkretce na pewno takie nie były, a nawet jeśli to Pokrzywa przynajmniej będzie miała pewność że jej uczennica rzeczywiście jej słucha, a nie że wszystko jej wlatuje jednym uchem, a wylatuje drugim.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Poczuła się głupio, że źle zrozumiała słowa Sekwoi. Nawet jeżeli nie do końca się z tym zgadzała, nie chciała sprawiać koteczce przykrości. Wcale nie była taka mądra, za jaką kędzierzawa ją miała i chociaż było to na swój sposób miłe, to nie czuła, aby na to zasługiwała. Postanowiła uciąć temat milczeniem i skupić się na omawianym zagadnieniu.
– Przy królikach wystarczy oddychać płytko, natomiast, by krok był lekki, należy przenieść ciężar ciała na tylne łapy – odparła, zadowolona z tego, że kremowa chciała od razu rozwiać swoje wątpliwości i dowiedzieć się tego, o czym Pokrzywa zapomniała wspomnieć. – Teraz pokażę ci pozycję łowiecką – poinformowała i oddaliła się na kilka kroków, aby Uczennica miała dobry widok. Kocica ugięła łapy tak, aby brzuch był blisko ziemi, ale jej nie dotykał, a łeb i ogon znajdowały się na jednej linii z grzbietem. Następnie zrobiła kilka bezszelestnych kroków w kierunku, z którego wiał wiatr.
– To teraz spróbuj coś upolować – poleciła, gdy już skończyła prezentację. Z chęcią kontynuowałaby teorię, do momentu aż nie będzie mieć pewności, że wszystko jest całkowicie jasne, lecz nie chciała zanudzać córki. Praktyka i uczenie się na własnych błędach przydadzą się jej teraz bardziej niż suche fakty powtarzane w kółko. W razie czego będzie w pobliżu.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Chwila ciszy która nastąpiła po jej słowach trochę ją zaniepokoiła. Obawiała się trochę że mama jej nie wieży i już zdążyła ją uznać za małego, naiwnego głupka, a ona przecież nie była naiwnym głupkiem! Nie powiedziała jednak nic, bo nie chciała na siłę ciągnąć tematu, chociaż wiele słów cisnęło jej się na usta. Tylko winny się tłumaczy.
Na jej odpowiedź ponownie pokiwała głową, starając się zapamiętać jak najwięcej. Wszystko to przecież było ważne, a jeżeli zapomni o tym co mówi właśnie Pokrzywa to nic nie upoluje.
Gdy buro-ruda kotka przystąpiła do pozycji łowieckiej, Sekwoja przyglądała się uważnie jej ruchom. Sama również spróbowała, ugięła łapy, spoglądając na Tundrę, upewniając się że dobrze to robi, brzuch nie stykał się z ziemią, ogon, grzbiet i głowa w jednej linii, jednak kremowa nie ruszyła się o krok wpatrując się w bezszelestne ruchy mistrzyni.
Gdy Pokrzywa zakończyła prezentację, Sekwoja wyprostowała się, a na wieść że będzie polować pisnęła radośnie. Nie mogła się doczekać tej chwili, od kiedy tylko się dowiedziała że będą właśnie to dzisiaj robić. Polowanie, jej pierwsze i z pewnością nie ostatnie.
- Dobrze Pokrzywo - powiedziała zanim ruszyła pewnym krokiem przed siebie.
Starała się już teraz trochę się popisać i wykorzystać jedną z rad którą dostała od mamy, a mianowicie przenosiła ciężar ciała na tylnie łapy, by jej krok był cichszy, jak na prawdziwego łowczego przystało.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Pokrzywa w sporym oddaleniu ruszyła za swoją córką. Chciała dać kremowej swobodną przestrzeń na ćwiczenie nowej umiejętności, nie trącać się niepotrzebnie, ale jednocześnie znajdować się zawsze gdzieś w pobliżu. Wierzyła, że kotka sobie poradzi sama, a zdoła wychwycić wszystkie błędy i odpowiednio je skorygować. No, jeżeli coś jej wybitnie sprawi trudności, zawsze mogła dopytać.
Sekwoja w tym czasie parła naprzód, pilnując aby jej krok był maksymalnie wyciszony. Gdyby w pobliżu była jakaś mysz albo jaszczurka, z pewnością nie wyczułaby nadchodzącego zagrożenia ze strony kędzierzawej. Niestety zdawało się, że okoliczne trawy wiały pustkami, a każdy kolejny krok z ciężarem przeniesionym na tylne łapy zaczynał być dla uczennicy coraz bardziej męczący.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja na razie niczego nie wyczuła, ale to nic. Nikt przecież jej nie powiedział że polowanie jest szybkie i proste. Pewnie gdyby sama była myszą czy innym piszczkiem nie dałaby się zbyt łatwo złapać. Chociaż nie uważała że inne stworzenia poza kotami
posiadały rozum, a raczej sądziła że kierowały się instynktem przetrwania. Więc tym bardziej nie dziwiło jej że zwiały gdzie słońce zachodzi przed wielką i groźną kotką. Żeby przetrwać trzeba uciekać przed większymi i silniejszymi. Chciałaby móc się pochwalić że wiedziała to z własnego doświadczenia, z swoich wspaniałych przygód, ale takowych jeszcze na swoim koncie nie miała. Jeszcze. Nie musiała jednak takich mieć żeby to wiedzieć, to było wręcz oczywiste i tylko jacyś debile by tego nie wiedzieli.
Wracając jednak do polowania. Mimo że utrzymywanie ciała w takiej pozycji było trochę męczące, to jednak Sekwoja nie zamierzała tego zmieniać. Bo przecież nie mogła dopuścić by jakiś ptak, gryzoń, a przede wszystkim królik usłyszał ją zanim ona go wyczuje albo zauważy. Nie może zepsuć swojego pierwszego polowania. Niech mama Pokrzywa będzie. Niech obie mamy będą dumne. Uparcie więc szła tak jak szła wyczulona na wszelkie zapachy, czy hałasy.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
* * *
Z bólem serca poinformowała Nowy Świt, że zajmie się treningiem Sekwoi. Przyczyną owego bólu nie była jednak sama osoba jej kędzierzawej córki, a raczej fakt, dlaczego właściwie musiała ten trening przejmować. Druga matka jej kociąt, Pokrzywa, zaginęła jakiś czas temu i nie wróciła. Przyszedł w końcu czas żeby przyznać to przed sobą i resztą Nowego Świtu.
Podczas tego samego zebrania poinformowała koteczkę, że mają się spotkać na Skraju Lasu o świcie. Dowiedziała się także od kremowej, co Pokrzywa zdążyła z nią przerobić. Nie było tego dużo, wymieniła tylko teorię polowania. Skoro znała teorię, należy ją w następnym kroku przenieść na praktykę, prawda?
Po wymianie podstawowych informacji uczennica została poinformowana, że tego dnia ma zapolować na każdy z czterech rodzajów zwierzyny: gryzonia, mysz, ptaka i rybę. Wiedziała, że młodsza kotka nie miała okazji poznać teorii polowania na ryby, dlatego miały się spotkać w południe przy polnocnym brzegu Ciemnego Jeziorka (lokalizację tegoż Tundra również podała Sekwoi) i porozmawiać o tej sprawie.
Kiedy Sekwoja ruszyła przed siebie, bardzo szybko poczuła jak las, na której skraju spotkała się z matką, ożywa. Prędko jej oczom ukazała się kawka, szarpiąca zawzięcie truchło myszy. Na ziemi, blisko długość drzewa od niej.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoi brakowało naprawdę niewiele by się nie rozbeczeć na tamtym zebraniu. Miałą ochotę zgłosić głośny sprzeciw, powiedzieć wszystkim tym frajerom i swojej rodzinie, że Pokrzywa na pewno za niedługo wróci a wszyscy po prostu zbytnio wariują. Trudno było jej przyjąć do wiadomości że Pokrzywy już nie ma. Nie mogła jednak wypowiedzieć ani słowa przez ogromną gule w gardle i sama też niezbyt wierzyła że matka wróci, a raczej że wróci w najbliższym czasie. Tyle dobrego że być może gdzieś tam jeszcze żyła i któregoś dnia być może wróci do Nowego Świtu. Była silną kotka da sobie radę. Nie mogła jednak w tedy od tak zacząć płakać musiała być silna. Dla Tundry, dla swoich siostrzeńców, dla Tsunami i przede wszystkim dla samej siebie. Nie mogła tak łatwo pokazać że jest słaba, nie przed całym Nowym Świtem. Gdy usłyszała że jej nowym mistrzem miała zostać Tundra chciała zaoponować. Nie dlatego że to Tundra, a dlatego że nie chciała innego mistrza niż Pokrzywa. Szybko jednak zmieniła zdania. Nie mogła tak po prostu stanąć w miejscu, musiała przeć do przodu. Była jak taran, nie do powstrzymania. Niech Pokrzywa będzie z niej dumna jak któregoś dnia wróciłaby do ich... stada? klanu? plemienia? Nie ważne, ważne że któregoś dnia wróci i w końcu będą jedną wielką rodziną.
Miały się spotkać na... Skraju Lasu. Fujka, to miejsce za bardzo łączyło jej się z zaginioną matką, ale nic nie powiedziała. Jest silna jak taran, a to tylko głupie miejsce. Miałą sporę problemy z skupieniem w tym miejscu, ale będzie musiała się tego nauczyć. Na szczęście nie pobyły tam zbyt długo, szybkie przypomnienie sobie tego czego nauczyła... się wcześniej i jedziemy z tym.
Ruszyła szybko przed siebie chcąc jedynie jak najszybciej stąd odejść, prawie przeoczając kawkę znajdującą się w oddaleniu. Nie wiedziała czy Tundra zaliczy jej tą mysz jako "złapanie gryzonia" skoro ta już była martwa, ale jeżeli nie znajdzie żywej to ta też może być. Sprawdziła kierunek wiatru, przystąpiła do pozycji łowieckiej i powolnym krokiem zaczęła zbliżać się do ptaka. Jeżeli widziała że jego szyja obraca się choć odrobinę w jej stronę szybko zastygała i skupiała wzrok na jego głowie, czekając aż ptak znowu obróci się w inną stronę. Gdy stwierdziła że jest już wystarczająco blisko, wysunęła pazury, spróbowała skoczyła na ptaka i usiłowała przygnieść jego głowę do ziemi lewą łapą, a prawą skrzydła i reszta ciała.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Sekwoja szybko poradziła sobie z zadaniem, a kawka bardzo szybko padła na ziemię martwa. Ten piszczek z pewnością nadawał się do pokazania Tundrze. Inna sprawa była z myszą, której truchełko było już w słusznym stanie rozkładu. Raczej nie chciała tego pokazywać matce, jeżeli nie na łapę było jej wywołanie gniewu czy też poważnego rozbawienia Opoki. Pozostało tylko zakopać ptaka i ruszyć na poszukiwanie kolejnego rodzaju zwierzyny.
Kilkanaście uderzeń serca później, oczom Sekwoi ukazał się… kichający królik. co kilka sekund zwierzątko kichało, potrząsąło mocno głową i patrzyło nieco oszołomione w przestrzeń. Czy to czyniło z królika łatwiejszą ofiarę czy może trudniejszą?