Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja raczej nie planowała przynieść tej godnej pożałowania myszy, ale jeżeli nie znajdzie niczego lepszego to musiało wystarczyć. To nie jej wina że w pobliżu nie było żadnej myszy do złapania i Tundra na pewno to zrozumie. I tu pojawiał się kolejny problem, bo Pokrzywa zapomniała pokazać jej co się robi z złapaną zwierzyną, jeżeli planowała polować dalej, bo raczej oczywiste że jej nie zje skoro ma ją później zanieść do obozu. Nie zamierzała jej też od tak zostawiać, bo jakiś durny drapieżnik się za to weźmie, a takiemu borsukowi to raczej ciężko by było przetrzepać skórę i odebrać co swoje. Rozejrzała się więc trochę zagubiona i położyła ptaka na zmieni.
- Tundra? - wezwała mistrzynię na pomoc, ale odpowiedziała jej cisza. Tak właściwie nie cisza, a odgłosy lasu, ale nikogo to teraz nie obchodziło. Cholera by to.
Westchnęła, weź tu kombinuj co z tym zrobić. Znowu zaczęła się rozglądać, a wielka kupa liści pomogła jej na coś wpaść. Podeszła do niej, wepchnęła tam, dość głęboko kawkę i już trochę bliżej brzegu stery liści mysz, sprawdzając przy okazji czy nie kryje się tam żaden borsuk czy inny lisisyn. Miała nadzieje że jeżeli ktoś znajdzie jej zwierzynę to wywęszy jedynie tą gnijącą mysz. Obsikała też kupę liści z nadzieją że odstraszy to trochę tych co mieliby chrapkę na jej zdobycze i też by ich nie zgubić. Nie była głupia. Po czym ruszyła dalej, tylko raz oglądając się czy jakiś dupek już się nie dobiera się do JEJ zwierzyny tuż za JEJ plecami.
Dość szybko udało jej się znaleźć królika. Uch, miała dziś sporo szczęścia, bo to raczej nie była sprawa talentu czy czegokolwiek. Chociaż ten najwyraźniej nie był w najlepszym stanie, skoro kichał i pewnie był na coś chory. Takie coś w ogóle nadawało się do jedzenia? Musiała o to spytać Tundrę, bo wolałaby nie wywołać jakiejś epidemii w plemieniu. Nowy Świt, poza jej rodziną to idioci i frajerzy, ale idioci i frajerzy, których koch... lubiła. Znowu, sprawdziła kierunek wiatru, przystąpiła do pozycji łowieckiej. Spłyciła oddech i starała się iść w miarę szybko, ale jak najciszej potrafiła. Tym razem nie zatrzymywała się nawet na chwilę jak w przypadku kawki. Gdy była wystarczająco blisko skoczyła, wysunęła pazury obiema łapami celując w głowę królika. Jeżeli jej się udało, spóbowała szybko przejechać pazurami prawej łapy po tylnej łapy usiłując w ten sposób utrudnić skubańcowi ucieczkę w razie czego, zaś lewą łapą próbowała przygnieść zwierzaka do ziemi. Zębami zaś próbowała sięgnąć do jego szyi.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Zwierzyna była naprawdę duża i niedorosła uczennica, jaką wciąż była Sekwoja, miała przed sobą duże wyzwanie. Nie popełniła żadnego błędu, pamiętała o spłyceniu oddechu, by utrudnić zwierzakowi usłyszenie jej. Skoczyła na niego, chciała bardzo szybko uśmiercić ale jej się to nie udało. Zajęczak wierzgnął nogami i rzucił się do ucieczki, potykając się. Wciąż mogła go złapać, tylko czy chciała na pewno poświęcać na niego więcej energii?
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Czego innego można było się spodziewać po tak upartym stworzeniu jak nie rzucenia się w pościg za królikiem? Przecież nie wiedziała kiedy uda jej się znaleźć kolejnego zajęczaka, a ten i tak był schorowany, więc zbyt daleko nie ucieknie. Będzie jej potem ciężko znaleźć mysz, bo uciekający zwierzak zaalarmuję cała zwierzynę znajdującą się w pobliżu, ale przecież nadal miała te zepsute resztki schowane pod liśćmi co nie? Jeżeli udało jej się go dogonić to złapała go zębami za tylną nogę, a pazury prawej łapy wbiła w jego kark.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Teraz uśmiercenie królika okazało się być tylko formalnością. Uczennica Tundry bardzo szybko pochwyciła go i zakończyła w ten sposób jego życie. Teraz została z naprawdę dużym, martwym zwierzakiem w pysku i wciąż nie myślała o tym, że dobrym sposobem na ukrycie ciała może być zakopanie go pod ziemią, zamiast oddawania moczu i sprawiania przez to, że posiłek może już nie nadawać się do spożycia.
Niezależnie od tego, co postanowiła zrobić tym razem, mogła ruszyć dalej. Z tym, że może wcale nie musiała? Tuż nad swoją głową usłyszała szelest, bardzo cichy dźwięk ocierania się futerka o gałęzie i kiedy spojrzała w górę, pomiędzy gołymi gałęziami mignęło jaskraworude futro wiewiórki. Tylko czy na pewno warto ryzykować w ten sposób i włazić tam za nią?
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Miała już wracać i odłożyć królika obok kawki, którą wcześniej złapała, ale usłyszała szelest w koronie drzewa. Nie zamierzała zmarnować takiej okazji, bo być może Tundra zaliczy jej tą wiewiórkę jako mysz i nie będzie musiała przynosić jej tych resztek, które zdobyła prze łapaniu ptaka, tylko coś bardziej porządnego. W końcu miały futro, były małymi wypierdkami i oba bardziej bądź mniej przypominały szczura co nie?
Szybko rozejrzała się czy nie ma w pobliżu jakiejś mendy drapieżnika albo innej mendy kota z poza Nowego Świtu, którzy chętnie zawinęliby jej królika, gdy będzie zajęta łapaniem wiewiórki. Nikogo jednak nie zauważyła, więc odłożyła zwierzynę blisko pnia i dość nieumiejętnie wspięła się na drzewo. Nikt nigdy jej nie uczył jak to się robi, więc kierowała się instynktem. Będąc na drzewie rozejrzała się za wiewiórką, której jaskrawoczerwone futerko widziała już z ziemi. Ruszyła w jej stronę, oczywiście nie z gracją, której nikt by się po tak impulsywnej i pochopnej kotce nie spodziewał, ale jednak tak że możliwe że nie spadła tak szybko jak się tam znalazła. Nie była głupia, wiedziała że nie może zwyczajnie sobie biegać po cienkich gałęziach, bo zwali się i mordę se rozwali. Zbliżała się, chociaż dość powoli do futrzaka. Gdy uznała odległość za wystarczająco niewielką skoczyła w jej stronę, nawet jeżeli ryzykowała spadnięciem z drzewa. O ile złapie tego futrzaka to wbije mu pazury w tą cienką szyjkę, a jeżeli spadnie, to spróbuje pociągnąć też wiewióre za sobą.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Plan Sekwoi był bardzo odważny, a jednak zupełnie nieudany. Kotka zupełnie zapomniała o przyjęciu postawy łowieckiej, która mimo wyjątkowego polowania była niezbędnym warunkiem pomyślnego zakończenia polowania. Nie zwróciła uwagi na wiatr ani na to, czy na powierzchni drzewa nie ma czegoś, co mogłoby zaszeleścić czy pęknąć pod jej ciężarem. Wiewiórka, zaalarmowana bardzo szybko, czmychnęła i zniknęła sprzed oczu młodej kotki.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
No cóż nie pykło, wiewiórka gdzieś zwiała, a Sekwoi nie zostało nic poza wbijaniem ze złości pazurów w gałąź. Po chwili zeskoczyła nie chcąc marnować więcej czasu, na tę rudę wredne stworzenie i zawęszyła za potencjalną myszą, kolejną wiewiórą, czy co to tam jeszcze można było zaliczyć pod "upoluj mysz".
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Sekwoja na szczęście nie musiała długo czekać, zanim znów nadarzy się okazja do upolowania tego, czego chciała od niej jej matka. Wyraźnie chuda i zdecydowanie niezdolna do przeżycia zimy w takim stanie mysz buszowała w liściach kilka drzew przed kędzierzawoą uczennicą. Wydawała się to dobra okazja do ataku, jako że zwierzątko samo wydawało dźwięki, które mogłyby zagłuszyć część odgłosów związanych z podchodzącym do niej drapieżnikiem, którym w tym przypadku była sama córka Tundry.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Miała dzisiaj ogromne szczęście bo zwierzyna wręcz sama pchała jej się pod łapy. Sprawdziła kierunek wiatru po czym przystąpiła do pozycji łowieckiej. W miarę szybko, ale nadal uważając na to co ma pod łapami podeszła do myszy. Gdy uważała że jest wystarczająco blisko skoczyła na nią z wysuniętymi pazurami.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Sekwoja naprawdę chciała upolować tę mysz. Naprawdę chciała mieć z głowy polowanie i przejść dalej z treningiem, zapominała jednak o podstawowych zasadach polowania i tym razem nie przeniosła ciężaru ciała na tylne łapy, przez co stąpała za głośno i ostatecznie mysz wyczuła swoim maleńkim ciałem drgania podłoża po czym uciekła do swojej norki, która jak się okazało, była w pobliżu.
Kędzierzawa musiała więc obejść się smakiem i tym razem ale przed nią była właśnie kolejna szansa; tym razem w postaci szczura, zawzięcie gryzącego coś, co wyglądało na dżdżownicę. Zwierzę siedziało pomiędzy korzeniami drzewa i póki co było tyłem do uczennicy.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja była już na ten moment na tyle wkurzona że chciała się zacząć drzeć na tą paskudną mysz z tej jej żylastym ciałkiem. Miała zabrać się za rozkopywanie tej zawszawiałej nory, ale w tedy kontem oka dostrzegła jakiś ruch między korzeniami drzewa. Zwróciła łeb w tamtą stronę i w tedy go dostrzegła. Szczura wpierniczającego robala. Obrzydliwe, ale co kto lubi.
Po raz kolejny, sprawdziła kierunek wiatru, przystąpiła do pozycji łowieckiej. Powoli podchodziła do futrzaka, przeniosła ciężar ciała na tylnie łapy, stąpała ostrożnie i skoczyła na niego. Gdy odległość była wystarczająco niewielka napięła mięśnie, wysunęła pazury i skoczyła w stronę stwora, który może W KOŃCU da jej się złapać.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Tym razem Sekwoja nie zapomniała o żadnej z technik łowieckich i wszystko się powiodło. Teraz pozostało jej tylko iść na spotkanie z Tundrą, tylko… gdzie to miało być?
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Dobrze pamiętała gdzie miała iść, na terenach nowego świtu było tylko jedne jezioro, a ona nie jeden raz szwendała się po terenach Nowego Świtu, więc wiedziała co gdzie jest, chociaż nie do końca kojarzyła wszystko z nazwy. Tak właściwie to niewiele miejsc kojarzyła z nazwy i takie kombinacje słów jak Rumiankowa Łąka, Kępy Traw czy Ostre Trzciny niewiele by jej mówiły, chociaż pewnie prędzej czy później pokojarzyła by te nazwy z miejscami gdzie już wcześniej była. Postanowiła jednak nie iść od razu pod Ciemne Jezioro i najpierw zaciągnęła szczura i królika, a następnie zakopała pod kupą liści, niedaleko tamtej gdzie zostawiła swoje poprzednie zdobycze. Wolała się na razie nie rozgrzebywać przez obsikanie liście, ale zapomniała już obsikać liście, pod którymi były schowane królik i szczur.
Gdy już zostawiła truchła pod stertą liści ruszyła w stronę Ciemnego Jeziora, gdzie czekała już na nią Tundra. Będzie musiała ją później podpytać jak się poprawnie chowało zwierzynę. Bo coś jej mówiło że jednak nie tak się to robi. Liście przecież nie leżały na ziemi tak zawsze, a jednak zawsze musieli coś jeść.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Czekoladowa kocica czekała na swoją córkę już od jakiegoś czasu. Trudno było jej określić, ile czasu minęło, od kiedy się rozdzieliły; nie spojrzała wtedy na położenie słońca. Nie wiedziała też, ile czasu może potrzebować początkujący kot na upolowanie trzech sztuk różnych piszczków. Więc po prostu czekała i w tym czasie zdążyła złapać dwie nieduże ryby i zadbać o wygląd swojego futra.
Prawdziwie ucieszyła się, kiedy zobaczyła swoją kędzierzawą córkę, która z pyskiem pełnym martwych zwierzątek zmierzała w jej kierunku.
- Widzę, że łowy były udane - powiedziała na jej widok Tundra z niekrytym podziwem. Jej zdobycze były duże i zupełnie nie zdziwił jej fakt, że były takie ukurzone. W końcu prawdopodobnie przez jakiś czas znajdowały się pod ziemią lub czymś przysypane.
- Powiem ci teraz, na czym polega polowanie na ryby. Dobrym sposobem jest włożenie do wody jednej łapy i czekanie, aż jakaś ryba podpłynie na tyle blisko, by być w stanie wyrzucić ją na brzeg. Woda jest zimna ale musisz starać się jak najmniej ruszać. Ponadto musisz ustawić się tak, by nie rzucać na wodę cienia. Ryby widzą, co jest na dnie. - poinstruowała ją, czując ulgę, że nie musi już się pilnować, mówić zwięźle czy wolno. Sekwoja ją zrozumie. - Chcesz spróbować? - zapytała jeszcze, pamiętając, że Tsunami odmówiła. Brała pod uwagę, że druga z jej córek może czuć podobną niechęć do łowienia ryb.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Widząc Tundrę była całkiem szczęśliwa. Żałowała jednak że to nie Pokrzywa była na jej miejscu, ale wolała o niej teraz nie myśleć. Teraz wspomnienia o niej za bardzo bolały. Zresztą skoro jej nie było, to nawet nie było co się nad tym zastanawiać.
- Ehe, powiedzmy, dwie małe cholery mi uciekły. Ej Tundra nie będę się ceregielić, więc co powinno się robić z upolowanymi piszczkami, bo raczej nie chować w liściach - odpowiedziała, wcześniej odkładając zdobycze na ziemie. Wolała od razu zapytać, niż czekać na nie wiadomo co. Może na to że gang nieistniejących Gwiezdnych kotków stąpi z chmurki i da błogosławieństwo Nowemu Świtowi. Phi jakby go jeszcze w ogóle potrzebowali.
Ta przeszli do tej trudniejszej części treningu. Łowienie ryb. Nie miała ochoty na bezpośredni kontakt z wodą. Najmniejszej ochoty. Pokrzywa też by ją zmuszała do takich rzeczy? Przez cały czas tłumaczenia Sekwoja stała w lekkim oddaleniu od jeziora, jakby to miło ją wciągnąć jak tylko zbliży się tylko o krok. Wpatrywała się w błękitną tafle jak zahipnotyzowana, w uszach jej dzwoniło i słyszała cichy szum jakby znowu była w wodzie, a nie nad wodą. Nie potrafiła się skupić na tym co matka do niej mówi. I w końcu nastała cisza, głowa Sekwoi się przekrzywiła i wzrok wylądował na matce. Z spojrzenia bursztynowo złotych ślepi dało się wyczytać "odbiło ci?", ale kremowa kotka szybko potrząsnęła głową i wszystko znikło. Sekwoja wróciła do swojej zwyczajnej lekko wkrzuonej ekspresji. Nie była pewna co powiedzieć Tundrze. Z jednej strony chciała pokonać strach, bo nie chciała być słaba, a z drugiej zwyczajnie nie była na to gotowa. Kremowa kotka nie należała jednak do tych, co długo się nad czymś zastanawiają i postanowiła zadziałać pod wpływem impulsu.
- Ehem, jasne - odpowiedziała w miarę pewnie i zwyczajnie jak na nią, ale dało się w tym wyczuć coś nietypowego. Strach.
Na sztywnych nogach podeszła bliżej, sprawdziła ten durny cień, i włożyła cholerną łapę do wody i no wszystko się zepsuło. Gdy tylko poczuła wilgoć na poduszce i odskoczyła do tyłu.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel