Logo Artemidy
Trening Sekwoi
#61
Pacnęła jej nos końcówką łapy. Nie sprawiłoby to Tundrze szczególnego bólu, gdyby była to prawdziwa walka, ani nie sprawiło teraz. Czekoladowa mimo wszystko była zadowolona z prób walki podejmowanych przez Sekwoję; widziała, że ta naprawdę się stara. Miała nadzieję, że przekaże młodszej kotce cenną lekcję: mianowicie żeby nie deprecjonowała siły doświadczonego wojownika, mimo że ten z wyglądu nie reprezentuje zbyt wysokiego poziomu zagrożenia.
- Dobry cios - skomentowała i zabrała się do kolejnego ataku. Tym razem wymyśliła coś wyjątkowego; zbliżyła się do kotki i uderzyła przednią łapą w jej nadgarstki, próbując ją w ten sposób ją w ten sposób przewrócić lub przynajmniej wytrącić z równowagi.

Rolling 1d10+4: 8 +4 = 12
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#62
Rolling 1d10+1: 6 +1 = 7

Udało się, chociaż efekt końcowy nie był tak imponujący jaki chciała. Można powiedzieć że smyrnęła ją tylko po nosie, a nie rzeczywiście przywaliła. Cóż trudno, przynajmniej były jakieś postępy i się tak nie upokorzyła zupełnie. Nie miała jednak czasu nacieszyć się swoim małym zwycięstwem, bo Tundra podcięła jej łapy. Zabolało i to dość mocno. Pewnie zostanie jej po tym kilka siniaków. Straciła też równowagę i wyrąbała się pyszczkiem o ziemie. Podkuliła więc tylnie łapy pod brzuch, by go ochronić a przednią, nadal obolałą po ostatnim ciosie, zgarnęła trochę śniegu i spróbowała nim rzucić matce w oczy. Mogła w ten sposób nie tylko ją oślepić, ale odwrócić uwagę na wystarczająco dużo czasu by wstać bez większych przeszkód.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#63
Tym razem Sekwoja niezaprzeczalnie trafiła śniegiem w pysk Tundry. Było go sporo i Opoka musiała poświęcić kilka uderzeń serca by wydobyć go ze swoich oczu. Starała się nie pocierać oczu nadgarstkami, co nakazywał jej odruch, tylko intensywnie mrugać z pochyloną do przodu i w dół głową. Trwało to pewnie z cztery sekundy ale był to czas zdecydowanie wystarczający do podniesienia się z ziemi i przygotowania ponownie do walki.
- Dobrze! Staraj się wprowadzać różne techniki, nie bądź przewidywalna - doradziła energicznie czekoladowa.
Jej kolejnym ruchem była próba wykonania swojego rodzaju zmyłki: skoczyła przed Sekwoję, tak, że znalazła się przodem do jej zadu i wykorzystując cały swój zasób zręczności odwróciła się ponownie, zaznaczając próbę ugryzienia jej w bark. Gdyby jej się to udało, jedynie ujęła na moment skórę córki w zęby i natychmiast puściła. Nie miało to prawo zaboleć, a jednak było jasnym sygnałem, że w prawdziwej walce gdyby się to powiodło, mogłaby mieć kawał skóry oderwany od łopatki.

Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11

Zrobiłam sobie w tej turze -2 do celności za ten śnieg.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#64
Rolling 1d10+1: 7 +1 = 8

Zdążyła wstać w czasie gdy matka, próbowała pozbyć się śniegu z oczu. Chociaż ciężko było to tak nazwać, bo matka po prostu patrzyła się w ziemie i nawet nie używała łap. Dawała jej fory. Nie sądziła że Sekwoja poradzi sobie w normalnej walce. Uważała że jest słaba. Była wściekła. Nie na Tundry, broń nieistniejący Gwiezdny Klanie. Na siebie, to ona była beznadziejna i to bynajmniej nie była wina Tundry. Tylko jej samej. Była słaba, nie mogła jednak pokazać że matka ma racje. Musiała być silna.
Tundra skoczyła do jej zada. Wszystko wskazywało na to że właśnie tam ją użre albo przywali. Sekwoja spróbowała trącić ją ogonem. W nos, albo w oko najlepiej. Zamierzała ją kopnąć tylnią łapą, ale Tundra odskoczyła. Szybko. Wszystko działo się za szybko, Tundra poruszała się za szybko i nie mogła za nią nadążyć. Złapała zębami skórę na jej barku. Niezbyt mocno i szybko puściła, ale tak że zdołało ją to trochę zaboleć, krew jednak nie poszła więc musiała walczyć dalej. Nadal trochę obolałą po ostatnim ciosie łapą spróbowała grzmotnąć, w sam czubek łba. Mogła tam dosięgnąć, bo Tundra musiała zniżyć głowę by ją naznaczyć.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#65
Cios Sekwoi tym razem bezbłędnie padł na łeb Opoki, która cofnęła się i potrząsnęła głową.
- Wystarczy - powiedziała i otrzepała się, chcąc w ten sposób rozluźnić napięte podczas sparingu mięśnie. Spojrzała na swoją nieco bardziej poturbowaną córkę i uśmiechnęła się tak, jak Tundra naprawdę rzadko się uśmiechała. Szeroko i ciepło. Tak, jak uśmiecha się patrząc na potomstwo, które wywołuje rozpierające poczucie dumy. - Sekwoja, kochanie. - przemówiła do niej dziwacznie jak na siebie łagodnie. Usiadła w miejscu, nie odrywała spojrzenia od kremowej kotki. - Nauczyłam cię już wszystkiego, czego mogłam. Poradziłaś sobie fantastycznie i wierzę że Nowy Świt będzie miał z ciebie mnóstwo pożytku. Ja… jestem z ciebie bardzo dumna. Jako matka i jako Opoka również. - powiedziała, a tak pełne emocji słowa przychodziły jej z niemałym trudem. Tundrze od zawsze bardzo trudno było ubierać w słowa to, co czuła. Tego dnia jej się udało ale wypowiedź ta wymagała od niej całego dnia przygotowań, a przydały jej się w tym celu całe księżyce słuchania innych kotów i zapamiętywania, jak wyrażają miłość swoim bliskim. Nie było to dla niej naturalne. Ale dla Sekwoi chciała się postarać. I to zrobiła, efektem była ta krótka, acz pełna emocji i szczera wypowiedź.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#66
Trafiła. Trafiła i to bezbłędnie. Udało się. Cieszyła się. Miała nadzieje że teraz będzie jej szło tylko lepiej... ale kurde nie. To był koniec walki. Zarąbiście kurde. Cudownie. Akurat w tedy kiedy zaczęła się poprawiać. Cóż za ironia. Miała ochotę odgryźć sobie ogon.
- Dobra - odparła, z odczuwalną irytacją. Jednak uśmiech, który pojawił się na pyszczku Tundry nieco ją uspokoił, no i na pewno zdziwił. Rzadko widziała taką minę na pyszczku matki, o ile w ogóle. Czuła się z tym dziwnie, ale wśród uczuć które odczuwała mogła rozpoznać radość. Tundra była z niej dumna, nawet jak nie poszło jej najlepiej. Tego co usłyszała od Tundry nie spodziewała się tym bardziej. Pochwaliła ją mimo że walka poszła jej beznadziejne. Matka zachowywała się zupełnie jak nie ona. To wszystko było miłe, nietypowe i trochę nowe. Chciałaby częściej słyszeć takie rzeczy od Tundry. Musiała być więc lepsza, silniejsza, by opoka miała więcej powodów by być z niej dumna. Tak, taki miała teraz cel. - Dzięki czy coś - wtuliła się w matkę. Chyba jej za to nie pogryzie raczej. - To co, wracamy do obozu? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości