Logo Artemidy
Cichy kąt
#1
Tundra lubi przesiadywać na ubitej ziemi, w miejscu gdzie kończą się Różane Krzewy, a zaczyna Ubita Ziemia. Ma stąd dobry widok zarówno na wejście do legowiska uczniów, jak i na większość samej Ubitej Ziemi. Ona sama również jest dość dobrze widoczna z prawie każdego punktu obozu.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Kocur zdecydował się nieco rozciągnąć łapy i zaliczyć spacer wokół obozu. Chociażby żeby rozejrzeć się nieco po terenach i upewnić się że wszystko było dobrze. Udało mu się złapać jakiegoś młodego wróbla, który zlekceważył zagrożenie ze strony kocura, przez jego wiek. Faktem było że polowanie sprawiało mu ostatnio problemy.
Wracając do obozu z przekąską w pysku, Dynia zauważył Tundrę, która leżała koło różanych krzewów. Nie szczególnie zaskakujące, jako że Tundra sprawowała opiekę nad uczniami i nowicjuszami. Po krótkiej chwili Dynia zdecydował się podejść do członkini rady. Położył martwego wróbla na ziemi. - Witaj Tundro. Wszystko w porządku? – Oczywiście oboje wiedzieli że nie wszystko w Nowym Świcie było 'w porządku', biorąc pod uwagę ostatnie zdarzenia. Jednak Dyni chodziło raczej o bardziej osobiste odczucia kocicy. Zastanawiało go nadal jak czuła się ze zmianami.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
LVL 4 90 / 300
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Mimo, że w ich życiu pozornie zapanował spokój i zabrakło stresu wynikającego z braku domu, to Opoka nie mogła powiedzieć, że czuje się swobodnie i dobrze. Wraz z dotarciem do Świtającej Skały poprzednie zmartwienia zastąpiły nowe i Tundra w zasadzie nie zaznała ani chwili spokoju ducha. Z nikim się tym nie dzieliła, nie zwierzyła jeszcze. Wiedziała jednak, że Nowy Świt z pewnością zauważa jej napięcie i pewną nerwowość. Wciąż mogła mieć jednak nadzieję, że ten stan po pewnym czasie minie.
Tymczasem najwyraźniej czekała ją rozmowa ze starszym kocurem. Nie znała go za dobrze, co nie przeszkadzało jej czuć do niego wielkiej sympatii i bezgranicznego zaufania. Z jego osoby emanowało ciepło, a z rozmowy z nim zawsze wracała spokojniejsza, niż przed nią.
- Na tyle w porządku, na ile może być w tej sytuacji. - odpowiedziała tak zgodnie z prawdą i delikatnie, jak tylko była w stanie. Kłamstwo w dobrej sprawie nie leżało nigdy w jej zwyczaju. Po prostu nie było idealnie. W piersi wciąż czuła palący niczym rana ból po stracie członka rodziny, mała ilość kotów do patrolowania granic i polowania wciąż ją niepokoiła, a do tej dwójki wątpliwych przyjemności dołączyła jeszcze jedna obawa, której jednak w tej chwili nie odkryła nawet przed samą sobą.
- Dzień dobry, Dynio - powiedziała do niego, ponieważ w jej pierwszej wypowiedzi zabrakło niezbędnego powitania. Leżący obok niej ogon podniósł się z ziemi i ponownie na nią opadł.
- Odnajdujesz się tutaj? - spytała, a płaska głowa przechyliła się lekko na bok. - To według ciebie dobre miejsce? - dodała jeszcze czekoladowa i wpatrzyła się w jego stary pysk.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Po rozmowie z Gronostajem czuła, że musi porozmawiać z Tundrą. Bardzo dawno tego nie czuła, bardzo - i bała się. Nie Tundry samej w sobie, raczej jej... reakcji. Czuła, jak coś ją piecze w środku, jakby serce chciało jej się wyrwać z klatki piersiowej i na samą myśl o tej rozmowie w kącikach jej oczu gromadziły się łzy. Z dnia na dzień czuła coraz większy uraz wobec Opoki, z różnych przyczyn, a jednak...

... a mimo to usilnie chciała usłyszeć od Tundry "jestem z ciebie dumna" lub proste "kocham cię" tak jak na matkę chyba... przystało, prawda? Cokolwiek z tych rzeczy, na wszystko, co koty w lesie uważają za święte, cokolwiek. Chciała ją zadowolić. Nie rozumiała już nawet, czemu, ale chciała udowodnić Tundrze, że jest najlepszym członkiem tego zawszonego cyrku na kółkach jakim był Nowy Świt. Nie chciała się tak czuć.

Nie chciała przeprowadzić tej rozmowy ale chyba nie miała wyjścia. Wielu rzeczy nie chciała. Między innymi nie chciała kociąt.

Chciała się tylko zabawić. Spędzić miło czas. Zbliżenia fizyczne z Baranem, Jean-Luciem, to sprawiało, że czuła się tak dobrze i bezpiecznie i na miejscu i takim kontaktem nadrabiała brak jakiejkolwiek czułości przez praktycznie całe swoje życie, brak czułości ze strony kotów, od których tej czułości tak potrzebowała.

Podeszła do Tundry sztywnym krokiem, widząc, jak Opoka myje swoje futro. Mięśnie Tsunami drgnęły, oblizała wargi, poruszyła ogonem i podeszła do kocicy bliżej, siadając tuż obok.

- Jestem. W ciąży - co mam robić?, było kolejną rzeczą którą Tsunami chciała z siebie wypluć, ale nie potrafiła, nie wiedziała jak, bo po tym jednym zdaniu gardło młodej kotki zacisnęło się w supeł a w oczach zgromadziły łzy, niemal natychmiast.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Już otwierała pysk, żeby wypowiedzieć słowa powitania, kąciki jej pyska podniosły się nawet odrobinę, kiedy to Tsunami odezwała się jako pierwsza i wiadomość, którą dla niej miała spadła na Tundrę niczym prawdziwy grom z jasnego nieba. Czekoladowa zamrugała dwukrotnie. Nie, nie przesłyszała się.
W ciąży.
Czy spodziewała się takiego biegu wydarzeń? Po tym, jak jej córka zwymiotowała podczas treningu nie przejęła się zbytnio, a już z pewnością nie sądziła, że jest to jeden ze zwiastunów ciąży. Każdemu od czasu do czasu zdarza się drobna niestrawność. Poleciła jej wtedy dla pewności udać się do Fairego. Więcej o tym nie myślała, zapomniała zupełnie. Nie wiedziała, jak zareagować. W tej chwili nie wiedziała nawet, co sama czuje w tej sprawie. Złość? Strach? Radość podekscytowanie? A co to jest to “rozumienie własnych emocji” i “słuchanie siebie”?
W tej chwili nie widziała kilkunastoksiężycowej kotki, kiedy na nią patrzyła. Widziała maleńkie kocię, przemoczone i brudne, zziębnięte i na skraju śmierci. Drobne, bezbronne. Zapragnęła być bliżej niej.
- Chodź do mnie - powiedziała tylko, widząc jej łzy. Wyciągnęła do niej łapy i przytuliła do siebie, pragnąc tym uściskiem przekazać jej wszystko, czego nie potrafiła wypowiedzieć. Całe wsparcie, które chciała jej przekazać, całą miłość, którą do niej czuła, a o której ona nie wiedziała. Chciała jej powiedzieć, żeby się nie bała, że matka z nią będzie i przejdą przez to razem. Nie miała dla niej innej reakcji miała tylko to.
Zostań, kiedyś przyjdzie czas. Na pytania. I to co teraz wciąż jeszcze przerasta nas
Kiedy tuliła ją do siebie przez tych kilka uderzeń serca, jej myśli pędziły jak szalone. Który to? Zrobiła w głowie szybką kalkulację. Prędko skreśliła z listy potencjalnych ojców Fairego, Dynię i Gronostaja. Z powodów dość oczywistych. Zostali na niej Pierwiosnek, Rudzik i Kajak. Problem w tym, że Tundra nigdy nie widziała córki z żadnym z wymienionych kocurów, a Kajak dodatkowo miał partnerkę. Więc kto? Ktoś spoza Nowego Świtu? Możliwe. Nie miało to dla niej w zasadzie większego znaczenia. Ważne tylko, żeby nie okazało się, że Tsunami została skrzywdzona. Wszystko tylko nie to.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Przychodząc do Tundry miała w głowie wysnutych wiele scenariuszy tej rozmowy. Wiele reakcji Opoki - oczami wyobraźni widziała jej zawód, tą samą, chłodną złość. Gadanie o tym, jak to Tundra się na swojej uczennicy ogromnie zawiodła, jak Tsunami powinna była się nie oddalać od terenów Nowego Świtu, myśleć, uważać na siebie, być lepsza... cokolwiek.

Nie spodziewała się tego.

Patrzyła się na swoje łapy, bo bała się spojrzeć Tundrze w oczy. Spodziewałaby się prędzej uderzenia łapą za uszami, nie spodziewała się przytulenia. Nie spodziewałaby się po Tundrze takiego uścisku, nigdy... nie w tej chwili, nie kiedy pokazała, jak beznadziejna jest i jak zamiast skupić się na treningu, skończyła z brzuchem.

Była wściekła. Niemożliwe, żeby Tundra naprawdę aż tak się martwiła.

Była szczęśliwa. Jednak jej zależało.

Odczuwała tyle rzeczy na raz i nie wiedziała, której emocji się chwycić.

Tsunami siedziała chwilę sztywno, nie mając pojęcia, jak zareagować na ten wyjątkowo czuły, ciepły, matczyny gest ze strony Opoki, którego tak desperacko... potrzebowała. Łzy spłynęły jej po policzkach niczym dwa wartkie strumienie a z gardła młodej kotki zaczęły niekontrolowanie wyrywać się pojękiwania i szlochy, gdy drżała spazmatycznie w objęciach Tundry.

- Przepraszam - nie wiedziała nawet, za co przeprasza. Za łzy, za to, do jakiej sytuacji dopuściła? Nie była pewna. Chciała też Tundrze podziękować, ale nie umiała już nic z siebie wydusić przez swój głośny, rzewny płacz.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Nie musiała przepraszać. To nie tak, że nie miała za co, ale obie miały. Tundra powinna była przeprosić ją już dawno, zresztą nie tylko ją, za bycie średnią matką, za brak czasu i brak emocji. Nie potrafiła tego zrobić, co nie znaczy, że nie zdawała sobie sprawy ze swojej winy. Jej matka powinna przeprosić za bycie bardziej Opoką niż opiekunką dla swoich córek. Za nieokazywanie uczuć, o których istnieniu i sile Sekwoja i Tsunami mogły przez to nie mieć pojęcia. Mało rzeczy napawało ją takim smutkiem i bezradnością jednocześnie.
Rozumiała silne emocje, które czuła długofutra. Może nie tyle je współodczuwała, co była przekonana o ich słuszności. O tym, że były jak najbardziej na miejscu. Sama też czuła, że od ich nadmiaru ma lekkie zawroty głowy, a wizje przyszłości, w której (całkiem niedługo!) zostaje babcią od tej chwili miały nawiedzać ją w każdej minucie. Ale nie ona była teraz ważna. W tej chwili liczyła się jej córka. Dała jej czas na płacz, milczała. Delikatnie przesuwała językiem po jej uszach i karku, mając nadzieję że miarowość i spokój tej pielęgnacji będzie sprzyjał jej stopniowemu wracaniu do spokoju. Dała jej naprawdę dużo czasu, nigdzie się przecież nie spieszyły. Dopiero, kiedy dźwięki jej silnych emocji zaczęły przycichać, czekoladowa delikadnie odsunęła ją od siebie. Tylko na odległość, pozwalającą na spojrzenie młodszej kotce w oczy.
- Czy ktoś cię skrzywdził? - spytała szybko, bo wiedziała, że to pytanie będzie musiało zostać zadane prędzej czy później. I wiedziała też, że może nie być mile widziane. - Muszę wiedzieć tylko to, masz moją obietnicę, że więcej pytań o to, co się stało nie będę zadawała. Ale to muszę wiedzieć. - dodała. Nie uznała, że tożsamość ojca jest w tej chwili istotna. Czuła, że jeżeli uczennica będzie chciała jej powiedzieć, to informację tę przekaże, sama z siebie, tak samo jak to, że w ogóle jest w ciąży. Jeżeli jednak ten kocur ją skrzywdził, zrobił to wbrew jej woli, będą musiały spotkać go konsekwencje. Jednak oczywiście tylko w tym wypadku.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Była przekonana, że nigdy nie poczuje się w pełni dobrze i w pełni bezpiecznie przy Tundrze, a teraz nie chciała się już odsuwać. Nie miała nawet pojęcia, jak pragnęła takiego gestu jak... zwykły uścisk. Pierwszy raz od miesięcy poczuła, że Opoka faktycznie może być jej matką. Że faktycznie, mimo wszystkiego, co Tsunami jak dotąd myślała, Tundrze zależało. To był dla młodej kotki ogromny szok, ale... pozytywny. Zderzenie z rzeczywistością.

Jednocześnie roztrzaskał się jej dotychczasowy światopogląd, ale jak widać, był bardziej skrzywiony, niż kiedykolwiek mogła przypuszczać. Wiedziała, że czasem zachowywała się nierozsądnie w porównaniu do innych kotów, ale nie myślała o tym zbytnio. A teraz? Poczuła się paskudnie źle ze wszystkim, co ostatnio miało miejsce. Paskudnie źle ze sobą, pierwszy raz od swojego pierwszego spotkania z Baranią Łapą.

Tsunami pociągnęła nosem, chowając pysk w kędzierzawym futrze Opoki i płacząc jeszcze dłuższą chwilę, dopóki nie ucichła, nie przestała tak się trząść.

Nie była w stanie się jednak odezwać, więc jedynie pokręciła przecząco głową. Baran ją skrzywdził, ale na jej własną prośbę - zatem skrzywdziła się sama, sama była temu winna. Ona zaczęła. Powinna była jednak wziąć nawet pozornie niemożliwe pod uwagę.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Skinęła krótko głową, co miało być jednocześnie podziękowaniem za odpowiedź i sygnałem, że zrozumiała jej nieme wyznanie. Chciała tego, a więc nic nie miało miejsca wbrew jej woli. To dobrze chociaż było również sygnałem, że jej córka była już na tyle dorosła i świadoma, że podjęła decyzję o rozpoczęciu współżycia z kocurem. A to wiele zmieniało w spojrzeniu, jakie miała na nią jej matka. Musiała natychmiast przestać myśleć o niej, jak o niewinnej, nieświadomej niczego koteczce, jak o dziecku.
- Kotki w mojej rodzinie w ciąży jedzą za troje - wyjaśniła, starając się w ten dziwaczny, choć szczery sposób rozluźnić nieco atmosferę. - Może i ciebie to dotknie. - Tundra w tym momencie jakby się… zaśmiała? Lepszym określeniem będzie po prostu głos, w którym przez chwilę słychać było uśmiech. - Będę dla ciebie polować, a ty będziesz ruszała się na tyle, na ile będziesz czuła się na siłach. Nie ma co leżeć przez dwa księżyce plackiem ani biegać wyczynowo po drzewach. - wyjaśniła, zaczynając przypominać sobie opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie w jej rodzinie. Matki, które rodziły kocięta z jakiegoś powodu uwielbiały dzielić się ze swoimi córkami informacjami o przebiegu ciąż, porodów i okresów karmienia piersią. Mimo, że starała się słuchać jednym uchem (nigdy nie sądziła, że ta wiedza jakkolwiek jej się przyda, nie planowała być matką), część z tego zapadła jej w pamięć.
Odczekała kolejnych kilka chwil, zanim znów się odezwała by podjąć kolejny temat.
- Chcesz, żebym poszła z Tobą powiedzieć Pokrzywie?. - zaproponowała czekoladowa, czując jednocześnie jak do jej wnętrza zaczyna powoli wracać spokój. Jej zdaniem kwestia przekazania tej niecodziennej informacji Pokrzywie powinna być rozwiązana jak najszybciej. Już jakiś czas temu czekoladowa przysięgła sobie, że o wszystkich istotnych sprawach Zielarka będzie informowana w trybie natychmiastowym. Dlatego też miała nadzieję, że Tsunami odpowie twierdząco na tę propozycję. Opoka chciała również widzieć reakcję kotki na tę nowinę. Chciała móc wkroczyć, jeżeli miał się z tego nawiązać konflikt. Nie znała bowiem córki Dyni na tyle dobrze, żeby być w stanie przewidzieć jej reakcję.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Już księżyce temu, gdy była jeszcze gówniarzem który ledwo odrastał od ziemi, gdy koczowali w Szuwarach, gdy poprosiła Tundrę, aby zrobiła z niej ucznia - wtedy Tsunami czuła się już kompletnie, w pełni dorosła i samodzielna. Czuła się dorosła, gdy sama zwiedzała okolice Szuwarów, gdy sama kręciła się po granicach z Klanami i wyszła z tego kompletnie bez szwanku. I nigdy nie chciała być traktowana przez Tundrę, Pokrzywę, lub kogokolwiek innego jak kocię, jak nieświadome niczego dziecko.

A teraz tak się czuła.

Nikt nie wyjaśnił jej tego, jak naprawdę działają realia świata rzeczywistego, dopóki nie było za późno. Była pewna, że wszystko wie, że wszystko rozumie a teraz miała ochotę płakać z bezsilności bo czuła się tak, jakby życie jej się rozwaliło, czuła się bezradna, nie wiedziała, co miała teraz zrobić. Kiedyś znała odpowiedzi na wiele rzeczy, wiedziała, czego chce od życia, szła przez życie bez strachu, a teraz tak bardzo się bała i chciała zostać w objęciach Tundry już do końca świata.

Tsunami ponownie pociągnęła nosem, wycierając mordkę w kędzierzawe, łaciate futerko Opoki. Chyba nie zarejestrowała w pełni pierwszego zdania które wypłynęło z pyska kocicy, drugie... na drugie kiwnęła pyskiem. Wciąż była tak zagubiona i teraz bardzo chciała aby Tundra mówiła jej, co robić, rozkazywała jej, bo sama Tsunami nie miała pojęcia, co dalej.

- Mhm - wymruczała jedynie na wzmiankę o Pokrzywie, i kiwnęła ponownie mordką. Czuła, że z Pokrzywą miała na tym etapie lepszą relacje i ona zrozumie to wszystko równie dobrze, też jej pomoże... chciała, żeby to wiedziała. Chciała tej pomocy. Potrzebowała tej pomocy.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Zaokrąglała się z dnia na dzień i musiała przyznać przed samą sobą, że faktycznie spodziewa się kociąt. Nie była nigdy w tej sytuacji, ale nie dała tego po sobie poznać Nowemu Świtowi. Opoka była pewna siebie i spokojna mimo, że w jej wnętrzu szalały obawy. Przed czym? Przede wszystkim przed porodem i tym, czy uda jej się wychować kocięta na dobre i rozsądne koty. Bała się też samodzielnego rodzicielstwa, bycia samotną matką. Pokrzywy nie było, a teraz już brakowało jej odwagi do obciążenia kogokolwiek wychowaniem kociąt. Tym bardziej, że tym razem sytuacja była inna, nie były to przypadkowo znalezione kocięta, a takie, które Tundra miała urodzić, na których przybycie się zgodziła, o które mało tego, sama prosiła.
Inna sprawa, że tożsamość ojca kociąt pozostawała dla czekoladowej tajemnicą. Była z dwoma kocurami w przeciągu dosłownie dwóch wschodów słońca i mógł to być każdy z nich z równym prawdopodobieństwem. Trudno powiedzieć, czy któregoś z nich wolałaby na ojca kociąt. Gdyby dłużej się zastanawiała, wybór padłby na Pożara, który był mimo wszystko bardziej… odpowiedni. Zdawał się odpowiedzialny, łagodny i godny zaufania. Czarna Wrona… był po prostu magnetycznie piękny.
Usiadła w swoim ulubionym miejscu i czyściła sierść.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Czarna Wrona, owszem, był magnetycznie piękny i gdyby Tsunami wiedziała o tym, co zaszło, to pewnie pochwaliłaby gust swojej matki.

Dowiedzieć się jednak miała już sporo czasu po fakcie, nie mając pojęcia, że kocur, którego sama dla siebie pragnęła potencjalnie zapłodnił jej adopcyjną matkę.

Nie podejrzewałaby Tundrę o chęć posiadania kociąt nigdy, patrząc po samej sobie i Sekwoi. Może kiedyś, będąc kocięciem, przez chwilę czuła wobec Opoki emocje które można było jakoś powiązać z relacją matki z córką - ale czas mijał a ona czuła się bardziej jak balast dla Tundry, niż jej córka. Nigdy nie była dla niej wystarczająco dobra i żeby kędzierzawa kocica faktycznie zwróciła na nią, raz a dobrze, uwagę, Tsunami musiała zajść w niechcianą ciążę.

Nie spodziewałaby się, że Tundra mogła chcieć mieć więcej kociąt niż ją i Sekwoję, których nie potrafiła wychować, a proszę. W końcu Tsunami zwróciła wystarczająco dużo uwagi na to, jak Opoka wygląda. Wypatrzyła ją w tym jej wspaniałym, ulubionym kącie i gapiła w pręgowany, zaokrąglony bok jak sroka w gnat.

To niemożliwe, prawda? Poczuła się tak, jakby spadła z drzewa i upadek wyrwał jej dech z płuc, zgniótł kilka kości.

- Powiedz mi. Proszę, powiedz. Że. To - Tsunami podeszła bliżej na drżących łapach, wpatrzona w brzuch Opoki. - tylko z. Przejedzenia. Błagam, powiedz. Mi. Że to nie. To o czym. Myślę.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Sekwoja jakoś nie zwracała zbytnio uwagi na ciągle rosnący brzuch Tundry. Po prostu myślała że kotce się trochę przytyło i tyle. Raczej nie podejrzewała że to może być ciąża albo nie chciała wierzyć że to może być ciąża. Nie była gotowa na powtórkę tego co się działa po narodzinach kociąt Tsunami. Jednak gdy usłyszała głos siostry nie mogła już dłużej się łudzić, że to nie mogło być to co miała przez tak długi czas z tyłu głowy. Ciąża.
Sekwoja również nie sądziła że Tundra zdecyduje się kiedykolwiek jeszcze na posiadanie kociąt. Zawsze myślała że ona i jej siostra Tsunami jej wystarczają. Choć nigdy nie czuła się niekochana, jak to było z jej siostrą, to raczej po takiej obowiązkowej i twardej kocicy nie spodziewała się, no cóż ciąży. Szczególnie że matka nie miała partnera, więc tożsamość ojca pozostawała tajemnicą. Miała jednak nadzieje że wcześniej czy później, w przeciwieństwie do siostry, mama ją ujawni.
Była no cóż, o dziwo bardzo szczęśliwa z tego powodu. Cieszyła się że będzie mogła być starszą siostrą dla tych maluchów, a wizja powiększenia rodziny, o bandę małych uroczych kuleczek futra wydawała się całkiem miła. Była też trochę zła, bo hur dur, jak ona śmiała zrobić sobie dzieciaki z jakimś przypadkowym kocurem, tuż po zniknięciu Pokrzywy. Czy druga matka nic dla niej nie znaczyła? A z trzeciej strony zwyczajnie bała się że skończy się to tak samo jak z Tsunką. Ale czemu miała by się tak skończyć, jeżeli Tundra chciała tych kociąt i się na nie zgadzała? A no właśnie, a co jeżeli się na to nie zgadzała... co jeśli ktoś ją zgwałcił?
- Em, Tundro, jeżeli to nie to o czym mówi Tsunami, to... czy ktoś cię skrzywdził? Możesz n... mi o tym powiedzieć jeśli chcesz, jestem tu dla ciebie - powiedziała z dziwnym i nietypowym jak na nią ciepłem i spokojem wyłaniając się za pleców Tsunki. Zabije tą gnidę, która zrobiła coś takiego jej matce.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Wiedziała, że ten moment musi nastąpić i mało tego, wiedziała dokładnie, jak ta chwila będzie wyglądała. Zdała sobie z tego sprawę chwilę po tym, kiedy poprosiła Pożar o… drobną przysługę. Wiedziała, że Tsunami nie znajdzie w sobie ni krzytyny zrozumienia, które Tundra okazała jej, gdy ta przyszła do niej targana różnymi emocjami i potrzebowała wsparcia, z brzuchem rosnącym z dnia na dzień. Była świadoma, że jej córka jest egoistką i hipokrytką ale mimo tego i tak zdecydowała się urodzić te kocięta. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Po prostu tego chciała i gniew jak i brak zrozumienia jednego kota nie będzie w stanie jej powstrzymać. Bo życie już powstało, bo czuła jego ruch pod skórą, ciężar pod sercem. I prawda była taka, że kochała już to życie całą sobą.
Na pytanie Sekwoi przez kilka uderzeń serca czuła pokusę by przytaknąć. By mimo wszystko rzec, że nie była to jej decyzja i to ona jest tu ofiarą. Prędko wyrzuciła pokusę z głowy, kłamstwo ma krótkie nogi i świadczy o tym choćby fakt, że w ciągu dwóch księżyców spotkała tego samego Czarną Wronę dwa razy, mimo że się z nim nie umawiała. W wyniku przypadku. Musiały poznać prawdę. A Opoka musiała ją wyznać choćby gniew Tsunami miał trwać po kres jej dni.
- Nie, kochanie, nikt mnie nie skrzywdził… poza moimi własnymi instynktami i impulsami. - powiedziała do kremowej koteczki powoli i trochę jakby… smutno? Smutek był jednak spowodowany raczej zawodem nad pozbawioną empatii postawą szylkretowej kotki. Jak to możliwe, że dwie tak samo wychowane kotki wyrosły na dwa tak odmienne koty? - Poniosły mnie emocje, zabrakło trzeźwego myślenia. - wyznała, po czym przeniosła spojrzenie na drugą z córek. Na kędzierzawą. - To chyba dowód na to, że takie sytuacje mogą zdarzyć się w każdym wieku, niezależnie, czy ma się kilkadziesiąt księżyców czy kilkanaście. - dodała ich matka, patrząc teraz prosto w oczy Tsunami, przemawiając wprost do niej, przypominając tym samym, że jeszcze kilka księżyców temu, przydarzyło się to jej samej. Prawda była taka, że nie miała im nic więcej do powiedzenia w tej sprawie. Nie zamierzała więcej się tłumaczyć, poniosło ją, nie myślała trzeźwo, nie myślała o konsekwencjach. Była skupiona na swoim pragnieniu, raz na tym, że pragnęła Czarnej Wrony, a raz na pragnieniu posiadania kociąt.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Nie wiedziała co ma czuć, zwłaszcza teraz, gdy pojawiła się Sekwoja i spytała o coś, o czym Tsunami na początku nie pomyślała - bo może, mimo gniewu, miała ogrom wiary w umiejętności samoobrony Tundry i była przekonana, że gdyby ktoś Opokę próbował zgwałcić, to skończyłby z rozerwanym gardłem zanim zdołałby dobrze przyczepić się do jej grzbietu. Trzepnęła jednym uchem w kierunku siostry, ale skupiła wzrok na Tundrze i jej brzuchu. I usiadła głucho, bez słowa, oblizując kilka razy wargi.

- Przynajmniej tyle - wycharczała niewyraźnie, bardziej sama do siebie niż do którejkolwiek z kędzierzawych kotek. Ale w takim razie... co miała czuć? Skoro Tundry nikt nie skrzywdził, ale skoro tego nie przeżywała, to najwyraźniej chciała tych kociąt, i co teraz?

Tsunami zawsze miała problem ze swoimi emocjami. Był ich w niej nadmiar, nie rozumiała ich i nikt nigdy nie nauczył jej, jak je zrozumieć. Nie była perfekcyjną, ułożoną, kochającą Tundrę Sekwoją, była sobą, była płonącym ogniem, który teraz palił się wyjątkowo intensywnie. Uderzała ogonem o ziemię, przeskakiwała wzrokiem z pyska Opoki z powrotem na jej brzuch, zerkała na siostrę obok.

- Chcesz tych. Kociąt - miało to być pytanie, ale zabrzmiało bardziej jak stwierdzenie, a ton głosu Tsunami, jak na emocje które nią targały, był dziwnie płaski.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości