Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Na swoje nowe miejsce w obozie Rudzik wybrał jedną z większych kęp trawy i jej okolicę. Kępa trawy jest jedną z większych znajdujących się na Ubitej Ziemi. W jednej z skalnych ścian obozu znajduje się mała wyrwa, schodząca lekko w dół. Gdy przejdzie się przez dziurę wchodzi się do sporej ,,nory". Wygodnie jest tu trzem kotom a na ścisk zmieszczą się cztery. Wejście częściowo zasłania kępa trawy. To tu Rudzik spoży posiłki i wypoczywa.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Wokół niego było tak spokojnie. Biały puch okalał drzewa i krzewy, wdarł się nawet do środka jego obozu. Było dość chłodno jednak na razie nie zamierzał wchodzić do swojej norki. Przesiadywał właśnie przed nią gdy spostrzegł że nie jest tu już sam. Natychmiast rozpoznał kto to. Kos. Serce zaczęło mu szybciej bić i prędko do niej podbiegł.
-Cześć Kos! Czegoś Ci potrzeba? Świeżej zdobyczy, ciepłego posłania, wody, mchu, rozrywki, t-towarzystwa?- miauknął na jednym wydechu. Tak bardzo chciał by ona chociaż zwróciła na niego uwagę. Wiedział że pewnie nie miał u niej szans. Wydawało mu się że są z Czarnowronem niezwykle blisko. Ta myśl kuła go jak cierń. Jednak na razie nic nie mógł z tym niestety zrobić, a mógł przecież być dla niej miły, prawda?
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos zasadniczo niedawno wróciła po całym dniu treningów i pozwoliła sobie odrobinę odpocząć, nim znowu wróci do treningów. Gronostaj, Lawina i Czarnowron, któremu poświęcała najwięcej czasu, ponieważ była jego mistrzem, a on Nowicjuszem, którego trzeba było odpowiednio nakierować w życiu. Tak więc jeśli ktokolwiek mówił o wolnej chwili w życiu Kos, musiał mocno się mylić. Jej życie opierało się na obowiązkach, prowadzeniu treningów i tym podobnych. Jednak ona to kochała. Chociażby dlatego, że czuła, iż Nowy Świt nie byłby by wstanie funkcjonować bez niej.
- Cześć - rzuciła lekko, doprawy nie spodziewając się, że ktoś ją zaczepi. Szczególnie Rudzik. Nie rozmawiali wiele, ale kontakt mieli chyba dobry. Nie miała nic przeciwko rozmowie, choć perspektywa zostanie sam na sam również jej nie dołowała. - Raczej nie... - mogłaby go w sumie poprosić o zwierzynę, skoro i tak miała lada chwila sama zapolować, jednak wolała zostawić ją potrzebującym. Ona wytrzyma, ma już swoje księżyce, i co za tym idzie, nie jedno wytrzymała. - Ale z chęcią wezmę udział w jakiejś rozmowie, czemu nie - wskazała ogonem miejsce obok siebie. - Wydaje mi się, czy jesteś czymś zestresowany? Potrzebujesz w czymś pomocy? - wymruczała, wyczuwając delikatnie drżenie jego głosu.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Nie, nie jest wszystko okej, nic się nie martw, z-ze mną wszystko w porządku!- jeśli to miało ją przekonać to chyba coś mu nie wyszło. Jego głos drżał jeszcze bardziej niż przed chwilą, a na zimno i chłód który ich okalał tego chyba nie można było zrzucić, prawda? Kocur podszedł do niej i usiadł obok tri-colorki. Zachował taki dystans że ich futra się nie stykały, aczkolwiek nie można było powiedzieć że się od niej odsuwał. Po prostu dał jej swoją przestrzeń, na którą zasługiwała. Jednak po sekundzie nie był pewien słuszności swojej decyzji. Może gdyby właśnie był nachalny, pewniejszy siebie bardziej by jej się spodobał? Na to, jednak nie miał co liczyć. Nigdy nie był dobry w pozytywnym zwracaniu czyjejś uwagi. Wszystkie relacje, które udało mu się zdobyć miał odkąd pamiętał. Dynia i Pokrzywa towarzyszyli mu odkąd pamiętał. Nie musiał mówić im że coś do nich czuje, oni po prostu to wiedzieli. Wiesz, naprawdę się cieszę że tu jesteś. Bo tu wszędzie jest tak cicho, tak jakby cały świat zasnął pod tym białym puchem... A-a jak sobie radzisz z treningiem Lawiny, Gronostaja i Czarnowrona?- zapytał. Ostatnie imię wymówił niezwykle cicho, i nie pewnie. W duchu zganił za to sam siebie jeszcze raz. Ile razy jeszcze będzie musiał sobie powtarzać że nie ma u niej szans?
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Rudzik! - pisnęła zaniepokojona. - O co chodzi? Przecież możesz mi powiedzieć - zapewniła go, a jej głosem zawładnęło zaniepokojenie. O co chodziło? Czy ona coś zepsuła? Może dlatego, że... Nie miała nawet pomysłu. Może ciągle płakał za Pokrzywą? Ale ona przecież niedawno wróciła... Może chodziło o Dynię? Jeśli ją pamięć nie myliła, ta dwójka była stosunkowo blisko, przecież Dynia był ojcem Rudzika, czy jakoś tak, a Dynia, jakby nie patrzeć, starzał się coraz bardziej i nawet Kos, nie raz mająca wielką nadzieję, zaczynała nabierać wrażenia, że właśnie spędza on swoje ostatnie dni. Może powinna z nim pogadać przez te ostatnie chwile, pożegnać się z nim.
- Idzie nam dobrze - przyznała, również zaniepokojona nagłym ściszeniem głosu kocura. Czyżby Rudzik bał się kocura? O co tu chodziło. - Przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio z Czarnowronem spędzamy naprawdę wiele czasu na treningi, więc pewnie niedługo skończymy jego trening. Jednak nie wiem, czy skończymy również Nowicjat. Jest w nim trochę do naprawienia, muszę po prostu z nim pogadać, spędzić czas, przekazując odpowiednie wartości. Ale to da się zrobić. Z Lawiną dopiero zaczęłyśmy, jednak również idzie nam nieźle. A Gronostaj... Pewnie niedługo kończymy - zakończyła nerwowym uśmiechem.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
-Jest dobrze, dzięki za troskę, to dużo dla mnie znaczy- brawo, Rudzik uspokoiłeś się chłopie! Jakoś udało mu się powiedzieć to trochę bardziej spokojnym i wyluzowanym tonem.
-Wiem. I b-bardzo Ci za to dziękuję, ale, naprawdę wszystko jest nawet okej- naprawdę zaskoczył się tym pytaniem. Chciała mu pomóc! Szkoda ze nie mógł jej powiedzieć prawdy... Wtedy od niego dotarło. Dotarło, że skłamał, perfidnie zełgał, byle tylko oszczędzić sobie bólu wyznawania jej uczucia. Ałć. Zwykle, do swojej osoby podchodził z dystansem i uśmiechem- teraz jednak wyraźnie widział czyja to wina. Spuścił odrobinę szarą głowę. Słuchał jednak z uwagą, gdy mówiła o tym jak idą jej treningi. Gdy wspomniała o tym, ile czasu spędza w towarzystwie Czarnowrona, kolejny kolec przebił jego serce. Próbował udawać, że się cieszy, z sukcesów czarnego kocura, ale, niezbyt mu to wyszło. Znaczy, nie wyszło mu udanie, że bardzo się cieszy, ale, też nie wyglądało to tak jakby się wściekał. Po prostu para jego oddechu, drżała. Gdy jednak poruszyła temat Lawiny, spuścił głowę jeszcze niżej. Nie dokończył jej treningu, ba- nawet go nie zaczął. Zawiódł a teraz Kos miała kolejny ciężar na swoim karku. Gdy powiedziała imię Gronostaja, uśmiechnął się. Miał o nim dość dobre mniemanie, i naprawdę cieszył się, że zostanie wojownikiem. Po tym jak skończyła wypowiedź, odczekał chwilę by być pewien, że na pewno jej nie przerwie.
-Przepraszam, że przeze mnie dostałaś dodatkowy ciężar, w postaci Lawiny.- miauknął ze skruchą. Czuł się jak śmieć. Jak parszywy, wykorzystujący innych śmieć, tylko po to by samemu mieć łatwiej. W jego umyśle, odezwał się nieśmiały głos, że to przecież nie jego wina a choroba jest rzeczą losową, jednak nie słuchał, tylko czekał na odpowiedź pięknej tricolorki.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Mimo że Rudzik przerzucił się jakimś cudem na bardziej spokojny głos, niezbyt to Kos pocieszyło. Wiedziała, że coś było na rzeczy, tylko nie wiedziała co. O co chodziło? Może faktycznie tak bardzo przygnębia go stan dziadka? W końcu, jakby nie patrzeć, i ona była okropnie przygnębiona śmiercią Lamparta. Ale śmierć nie ustępuje nikomu i tak już po prostu było. Nie wiedziała nawet jak powinna zabrać się za odpowiedź, żeby nie pognębić go bardziej. W końcu, po tym, jak powiedziała, że mają z Czarnowronem dobry kontakt jakby posępniał... Może to ona była przewrażliwiona.
- To nic takiego - Kos troszczyła się o wszystkich, tak już miała, i nie za bardzo lubiła, kiedy inni jej za to dziękowali. - Więc dlaczego wcześniej powiedziałeś, że coś nie gra? - zaraz zorientowała się o swojej głupocie. - Z resztą, czemu ja ciebie pytam, to brzmi, jakbym była wścibska, przepraszam. Powiedz mi o co chodzi, kiedy będziesz gotowy. Ja się nigdzie nie wybieram. - zapewniła. - A Lawina nie sprawia mi żadnego problemu. Każdemu się zdarza gorszy czas w życiu, to bardziej niż zrozumiałe. Sama nie dokończyłam treningu jednego terminatora, bo miałam tragiczny czas w życiu. Serio, to żaden problem - zapewniła go raz jeszcze, zatrwożona zmienną postawą kocura.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
O nie. Czy on powiedział że coś nie gra? Zupełnie zaskoczony tym stwierdzeniem Rudzik, próbował usilnie sobie przypomnieć co już powiedział. Gdy dotarło do niego że chyba nic takiego nie powiedział przerażenie zaćmiło mu umysł. Czy ona domyśliła się że skłamał? Czy...- do rzeczywistości przywróciły go jej następne słowa. -Nie, n-no coś ty nie jesteś wścibska- natychmiast zareagował ale gdy zorientował się ze jej przerwał opuścił uszy i postanowił następnym razem poczekać.
Gdy zarejestrował kolejne słowa, poczuł się lepiej niż dobrze. Kos rozwiała jego wątpliwości, co do tego czy nie oddał jej kolejnego ciężaru. Zamruczał cicho z wdzięcznością. Ale gdy z jej pyszczka padły słowa ,,Sama nie dokończyłam treningu jednego terminatora`` natychmiast podniósł głowę do góry. Zielone oczy miał wielkie jak spodki a jego pyszczek ułożył się w ładną literę ,,o`` -Kos... Czekaj. Czy ty należałaś do któregoś z Klanów- pisnął całkowicie zszokowany. Ojciec opowiadał mu o klanach i o tym jak tam wszystko działa.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Skinęła tylko krótko głową. Nie była wścibska, przynajmniej tak twierdził Rudzik. Nie wiedziała tylko, czemu kocur był taki zestresowany w jej obecności. Przez móżdżek jej nawet nie przeszło, że to ona jest winą. W końcu niby czemu Rudzik miał się jej bać? Nie była może taka ogromna i duża, nie należała również do oschłych, nieprzyjemnych kotów. Rozważała w głowie naprawdę różne scenariusze, jednak żaden nie wydawał się mieć sensu, bo Rudzik wyglądał na mocno, hm, przytłoczonego całą sytuacją, o której Kos nie miała pojęcia. Miała nadzieję, że jeśli zaczną ze sobą rozmawiać, to zaraz ten problem się wyjaśni.
Zaraz kocu przeżył ogromny szok. Kos zmieszała się trochę, nie wiedząc dokładnie, czy powinna już teraz uciekać, piszczeć, czy może powinna pozwolić rozwinąć się dyskusji. Rudzik raczej nie należał do kotów, które szykanują Klanowe pochodzenie, jednak wszystko mogło się zmienić, jeśli coś niewłaściwie ubierze w słowa.
- Tak - potwierdziła niepewnie. Rudzik nie był Fairy i to dodawało jej jakiejś znikomej otuchy - Jestem, byłam z... Cienia. To było dawno - szkoda tylko, że pamiętała prawie wszystkie wspomnienia. - Ale to już nie jest istotne - dodała. Teraz była w Nowym Świcie i jako Nowoświtowiec chciała być zapamiętana.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
O nie. Wyglądało na to że porządnie zestresował ją tym pytanie. Jęknął więc cicho i po jej słowach natychmiast zapewnił-
-Jakby co ja nie m-mam z tym ż-żadnego problemu, naprawdę- wydal z siebie niespokojny jęk. Pewnie nie zabrzmiało to szczerze...
-Serio, w-wiesz że mój ojciec też stamtąd pochodził?-- szepnął. Normalnie nie każdemu mówił o przeszłości swojego ojca. Ale Kos ufał, ufał jej jak ch*lera.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kocur trochę ją pokrzepił tymi słowami. Wiedziała, że Rudzik nie należał do typu kota, który mocno szykanuje pochodzenie z Klanu, jednak jakaś niepewność chyba pozostanie w niej na zawsze. Zdobyła się w końcu na odwagę i przyznała się do pochodzenia z Klanu, zaliczając kocura do coraz szerszego grona kotów, które miał okazję dowiedzieć się o jej Klanowym pochodzeniu. Odetchnęła z ulgą, gdy ten nie skrzywił się, tylko nie zareagował jakoś szczególnie, ot, po prostu był bardziej zainteresowany Dynią i jego pochodzeniem. nie wiedziała zbyt wiele o Dyni, ba, ich rozmowa była krótka, i w dodatku została przerwana prawie na samym początku, bo im obojgu było śpieszno obowiązku, jednak coś wiedziała. Dziwiła ją, że Rudzik o tym nie wiedział. Może on również nie był zadowolony z tego, skąd pochodził.
- Tak, wiem, rozmawiałam z nim o tym - albo może on jednak wiedział, tylko Kos jakoś tego nie pojęła? Nie ważne, po prostu nie ważne. Dynia był fajnym członkiem Nowego Świtu i to chyba on udowodnił jej, że jest tak samo jak inni członkowie Nowego Świtu, nawet jeśli nie ma Klanowego pochodzenia.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Uśmiechnął się szerzej i podniósł głowę. Chyba sytuacja była opanowana. Jeszcze przed chwilą jego serce biło jak szalone, teraz za to dudniło mu w piersi normalnym rytmem. Zimniejszy podmuch wiatru zawiał w jego futerko strosząc je, i podnosząc. Napuszony starał się walczyć z zimnem, ale, po chwili zaproponował-
-Kos... Wiesz ja, no wiem, że nie jest j-jakoś super zimno, ale, czy moglibyśmy się gdzieś schować?- nieśmiało zapytał, grzebiąc pazurem w ziemi. Nie chciał wyjść na słabeusza, ale, sucha oraz oddzielona od zimna norka kusiła mocno. Skierował więc głowę w stronę schronienia, pokazując potencjalny cel. Zwłaszcza że dzięki ich ciepłu powietrze w niej ogrzeje się szybciej.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos tyle-o-ile wierzyła Rudzikowi. Zimno było, to fakt, jednak nie na tyle, by czuć palącą potrzebę skrycia się w osłoniętym miejscu. To wszystko stawało się jeszcze dziwniejsze, gdy ona, dorosła kocica, która lada chwila będzie miała sto księżyców i kości zaczną jej trzaskać, ani chwili nie myślała, żeby się gdzieś ukryć. I miała dodatkowo krótkie futerko, które nie dawało aż tyle ciepła... Nie chcąc jednak wprowadzać kocura w dyskomfort, szybko skinęła głową, nie kwestionując jego słów.
- Pewnie, nie ma problemu - zgodziła się, podążając za kocurem. - Tak poza tym, to wszystko u ciebie dobrze? Nie podupadłeś przypadkiem na zdrowiu? - spytała profilaktycznie. Może przez jakąś chorobę poczuł się gorzej? Fairy przecież mu pomoże, jeśli ten się rozchoruje. Albo tu chodziło o coś innego, o czym Kos nie miała pojęcia?
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Z jednej strony- ucieszył się ze Kos przystała na jego propozycję, ale, z drugiej... może nie wyszło to, tak jak chciał. Niby nie zakwestionowała tego, co powiedział, zgodziła się, ale, wydawało mu się, że coś jest jednak nie tak. To chyba nie był dobry pomysł. Chcąc nie chcąc kocur wszedł do wnętrza Skalnej Norki i usiadł w samym kącie. -N-niewiem... - miauknął, całkiem szczerze. Nigdy nie zbyt dobrze rozpoznawał objawy choroby, oczywiście widział jak komuś się, leje z nosa albo czuł, że wręcz nie może się podnieść, nigdy jednak nie był dobry w rozpoznawaniu głębszych i bardziej subtelnych objawów.
-Chyba wszystko jest okej...- zamruczał. Może nie przekonało ją to w 100 % ale, przynajmniej się starał. Nie chciał jej dokładać problemów, dodatkowo związanych z nim. Jakby się tak zastanowić to chyba naprawdę nie czuł się ostatnio bardzo dobrze. Codziennie chodził na przynajmniej jeden patrol i dwa polowania. Owszem było to ciężkie, ale, nie narzekał. Sam sobie taki los zgotował. Gdyby tylko chciał, nie musiałby tego robić, nikt go nie zmusza, by harował za dwoje.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos nie do końca wiedziała jak do Rudzika podejść. Wydawał się być jakiś taki trochę... Nieobecny? Chyba tak to można dobrze nazwać. Niby był, jednak gdy Kos go pytała, czy z nim wszystko dobrze, ten nagle milknął i z pewnością udawał, że jest dobrze. Kos wiedziała, że tak nie jest, słyszała to po głosie, lecz nie miała zielonego pojęcia, jak mogłaby do niego zagadać, by mu pomóc. Może jeśli zbudują między sobą bliższą relację, powie jej w końcu z czym się trapi i Kos będzie mogła mu pomóc?
- Więc... - przydałoby się nawiązać jakiś temat dyskusji, ale jaki? Rudzik nie miał póki co żadnych uczniów czy terminatorów, a jego ostatni został mu odebrany i przekazany jej, co chyba go zasmuciło. Ten wątek odpadał. - Pamiętasz może, jakie Ścieżki przedstawił Żelazo na ostatnim Zebraniu? Podoba Ci się jakaś, czy wolałbyś zostać na Ścieżce Trzmielojada?