Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Dziwne było to futro. Mieli go tak dużo obydwoje, a jednak było im zimno. Pora Opadających Liści taka jest, najwyraźniej - a w każdym razie tak kotka myślała, że to się nazywa. Usłyszała to kiedyś od innego kota.
Widziała, jaki brat jest niecierpliwy, a może bardziej podekscytowany? Rozumiała to, tak naprawdę. Sama nie mogła się doczekać aż zrobią razem coś fajnego. Cieszyła się, że mogła sama na coś wpaść, choć rzucała pomysłami trochę na oślep.
- Ja też nie cały, ale widziałam wiele miejsc. Dużo fajnych. Byłam kiedyś z Aurą w takiej… górze ziemi, kopaliśmy w niej. I byłam u… Fairy’ego. Uczyć się o roślinach. Było tam ciekawie. - odpowiedziała z lekko wyczuwalną ekscytacją w głosie, ucieszona na samo wspomnienie swoich dotychczasowych przygód. Chciałaby pokazać bratu wszystkie miejsca które już widziała, przedstawić mu medyka, o ile jeszcze się nie poznali.
Jej wzrok zawędrował w kierunku kociarni z której niedawno wraz z Alaską wyszła. Tam było drzewo na którym lubił przesiadywać Gronostaj… Właściwie to nie jedyne miejsce na które mogli się wspinać, ale po co szukać innego?
- Kiedyś wspniałam się na drzewo z Gronostajem. Chcesz spróbować? - spytała, wstając z ziemi, w pełni gotowa poprowadzić kocurka na miejsce. - Pokażę ci jak.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Czy futro w takim razie nie miało żadnego użytecznego dla nich celu? No bo, skoro teraz ich nawet nie chroniło przed zimnem, oznaczać to mogło, że jak temperatura się zwiększy... wszyscy będą dusić się w gorącu, spowodowanym przez słońce i własną sierść! Gwiezdni, naprawdę będzie musiał znaleźć sposób na lato, bo dłużej tego nie zniesie! Powinien je sobie jakoś skrócić zębami? Ale wtedy cały pysk miałby w kłakach... okropieństwo!
Oczy białofutrego otworzyły się szeroko, gdy Rosomak wspomniała o swoich przygodach. Góra ziemi brzmiała naprawdę ekscytująco, ale nauka o roślinach... JESZCZE LEPIEJ. W dodatku osobnik, który uczył siostrę, miał naprawdę nieźle pokręcone imię. Fairy! Niby powinien być przyzwyczajony, bo jego rodzeństwo samo miało dosyć wymyślne imiona... ale nie aż tak wymyślne, jak Fairy!
- WOAH! Seeerio? I co nauczyłaś się o tych roślinach? Jakie one są? A kto to ten FAIRY? Fajny jakiś? - wysunął głowę do przodu, dwukolorowymi ślepiami wpatrując się prosto w pysk siostry. No dalej, powiedz no, powiedz!
Rosomak wspomniała o znanym już Alasce kocurze - Gronostaju. Był... intrygujący, ale nie aż tak, by syn Tsunami cały czas o nim myślał. Stał się drugoplanową postacią w życiu młodszego. Ale skoro pokazał siostrze coś tak interesującego, jak wspinaczka - nie mógł teraz zignorować jego istnienia!
- LECIMY. - powiedział od razu pewnie, przystając na propozycję czarnobiałej bez krzty zawahania. Podniósł się na cztery łapy, już po kilku uderzeniach serca znajdując się przytulony do Rosomakowego boku.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Było to naprawdę wielkim problemem. Teraz jest im tak chłodno, ale co jeśli zrobi się cieplej, za ciepło? Co wtedy zrobią? Będą musieli sobie poradzić z gorącem nawet mając tak długie futro. Faktycznie, dziwne to było. Kłopotliwe.
Ucieszyła się widząc reakcję brata na swoje słowa. Czyli naprawdę też uważał to za tak ciekawe, jak ona! Wiedziała, że ją zrozumie. Teraz tym bardziej chciała mu o tym wszystkim opowiedzieć. I może innym razem pokaże mu to wszystko! Byłoby fajnie.
- Rośliny są… różne. Dziwnie pachną, ale każda wygląda inaczej i ma inne… zastosowanie. - odpowiedziała, patrząc na własne łapy w zamyśleniu, jakby przypominała sobie to wszystko z uwagą. - Fairy jest medykiem. Zna się na tych wszystkich roślinach… za ich pomocą leczy koty! Jest fajny. - stwierdziła, kiwając lekko łebkiem. Wspominała czas spędzony u medyka Nowego Świtu bardzo dobrze. Kochała się uczyć, więc to chyba naturalne że takie nauki jej spasowały…
Cóż, według Rosomak Gronostaj był zdecydowanie kimś wartym uwagi. Był jej (i rodzeństwa) opiekunem, kimś bliskim - a to, że pokazał jej coś fajnego, to tylko taki plus!
Uśmiechnęła się lekko do Alaski, a jej futerko nastroszyło się z ekscytacji. To będzie dopiero fajne!
- Lecimy. - zgodziła się skinieniem głową i z wysoko uniesionym ogonem poszła w kierunku drzewa, zerkając co moment na brata.
A gdy tylko znaleźli się przy celu, oparła przednie łapki o korę, wysuwając pazurki.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Co w takim razie w trakcie lata czuły krótkowłose koty? Czy to one miały łatwiej w życiu, skoro i tak czy siak wszyscy odczuwali mróz w czasie nadchodzących chłodniejszych dni, nieważne, czy długie czy krótkie futro posiadał? Matko, okropieństwo, istne okropieństwo, mówię!
Nie miał nic przeciwko, by Rosomak opowiedziała mu o wszystkim, czego zdążyła się dowiedzieć. On sam trochę był w tyle, jeśli chodziło o odkrywanie obozu i innych ciekawostek, chowających się w nim - jednak miał tuż obok siebie istne źródło informacji, z którego mógł czerpać wiadomości i wszelkie nowinki!
- Zastosowanie? Medykiem? O ja! A jak takim Medykiem zostać? Zrobił coś specjalnego? Czymś się wyróżnia? - zapytał siostrę, podążając krok w krok za nią, patrząc na nią z oczami błyszczącymi jak niebo pełne gwiazd. Był tak podekscytowany! Tak wiele się dowiadywał! - LECZY KOTY? Jak? Ma jakieś specjalne moce? - jego oczy otworzyły się jeszcze szerzej, niecierpliwie uderzając ogonem o podłoże z zaciekawieniem. Ten Fairy to naprawdę musiał być gość, skoro został obdarzony takimi zdolnościami.
W końcu jednak znaleźli się u celu, a Alaska naśladując ruchy swojej siostry, również oparł swoje łapy o korę, przyglądając jej się uważnie. Po chwili sam wcisnął swoje pazury w nią i podniósł brwi zaintrygowany, gdy poczuł, że zaczepia się o drzewo takim prostym sposobem. Ba, teraz rozumie, dlaczego wspinaczka wpadła Rosomak do głowy jako pierwsza z lepszych myśli! To będzie świetną zabawą.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Gdy tak się o tym myśli to faktycznie jest to straszne. Niektóre koty mają przecież znacznie krótsze futerko od niej i jej rodzeństwa… jak one sobie radzą? Jak radziły sobie w jej wieku, czy musiały się więcej ogrzewać? Straszne! Choć może też miałyby łatwiej kiedy robiło się ciepło, to również fakt.
Rosomak natomiast zdecydowanie nie była w tyle - kochała zdobywać informacje, odkrywać świat odkąd tylko po raz pierwszy otworzyła oczy i rozejrzała się wokół. Było tu tyle do zobaczenia! Dlatego zwiedzała, oglądała i dopytywała o wszystko, a teraz również bardzo chętnie podzieli się swoją nabytą wiedzą z chętnym do słuchania bratem. Przyjemnie się tak rozmawiało, stwierdziła.
- Chyba się nie wyróżnia, oprócz tego, że jest bardzo mądry. Na pewno ciężko jest zapamiętać te wszystkie rośliny. I wiedzieć jak je użyć. - wzruszyła lekko barkami, sama niepewna odpowiedzi. Na pewno było coś, co go wyróżniało, skoro sam zajmował tak ważne stanowisko, ale jak na nią… to wyglądał na zwykłego kota, takiego jak mama Tsunami, na przykład.
Na następne słowa Alaski poruszyła uchem i prawie się uśmiechnęła, równie zaskoczona co rozbawiona pytaniem. Nie spodziewała się tego, choć… kiedy tak o tym myślała, to kto wie czy Fairy nie ma żadnych specjalnych zdolności?
- Moce… Chyba nie. Nic nie zauważyłam. Ale na pewno używa ziół żeby leczyć. - wytłumaczyła. - Ma u siebie pełno roślin i innych rzeczy i każda służy do czegoś innego.
Była wyraźnie podekscytowana. Poruszała lekko końcówką ogona, w skupieniu wpatrując się w drzewo przed sobą… ale zanim jakkolwiek się poruszyła, zwróciła się do Alaski raz jeszcze:
- Gronostaj opowiadał mi jak to się robi... Musisz wbijać mocno pazury i się podciągać… kiedy jesteś pewny, że dobrze się trzymasz. - powiedziała to, co udało jej się zapamiętać. Zaś późniejszym schodzeniem wcale się teraz nie przejęła - poradzą sobie i z tym. Na pewno.
A zaraz potem sama porządnie wbiła pazurki w korę, wyciągając łapy nad głowę i podciągnęła się. Potem kolejna łapa wyżej - potem druga. I takim sposobem Rosomak wspinała się na drzewo, trochę niezgrabnie, ale się wspinała.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Świat, rzeczywiście, był interesującym miejscem do odkrycia, jednakże przy takim paskudnym mrozie - eksploracja mogła poczekać, chyba, że chciała być skomentowana Bardzo Brzydkimi Słowami ze strony Alaski. Z początku nie rozumiał, czy można było cokolwiek robić przy takim mrozie, ale dzięki propozycjom Rosomak i obecnie objętej zabawie odkrył, że jeśli się poruszasz... mróz doskwiera ci mniej! Istna magia.
Nie myślał jednak więcej o problemach i kłopotach związanych z zimnem, o wiele bardziej będąc zaintrygowanym pomysłami siostry. Kto wie, może gdy nauczy się wspinać po drzewach, świat stanie się jeszcze szerszy dla niego? O, w końcu będzie mógł obserwować wszystko z góry, nie będąc ograniczonym granicami obozu, poza które kociakom niewolno było wychodzić! Może kiedyś uda mu się odwrócić uwagę stróżów u wyjścia z obozu Nowego Świtu, a on szybko zrobi siup! I za moment będzie po drugiej stronie.
- Nooo, na pewno! Ale to takie dziwne, że każda inna roślina ma jakieś inne właściwości, nie? Dziwne! Ale równie fajne, co dziwne, byłoby móc dowiedzieć się więcej o tym! Może kiedyś wkradnę się do niego... - ostatnią część powiedział ciszej, myśląc nad swoim nikczemnym planem. Ten Fairy na pewno musiał się czymś wyróżniać, zwłaszcza w wyglądzie, na pewno! A Alaska już to wszystko odkryje! Niech medyk Nowego Świtu trzyma się na baczności.
Obserwował uważnie, jak czarnobiała siostra wspina się po drzewie. Nawet nie zwracał uwagi na to, że robiła to niezgrabnie - on sam nie potrafił lepiej, więc nie zamierzał oceniać Rosomak! Oblizał wargi, biorąc głęboki wdech i sam spróbował złapać się kory drzewa, podciągając się po raz pierwszy. Otworzył szerzej oczy w zachwycie i kontynuował swoje próby, jeszcze bardziej nieporadnie niż Rosomak. Cóż, może gdyby sam otrzymał lekcje wspinaczki od Gronostaja, szłoby mu lepiej!
- Ty, to jest świetne! - skomentował, a jego dwukolorowe ślepia zalśniły kocięcą ekscytacją i zachwytem. Rosomak zdecydowanie wdrapała się nie tylko na drzewo, ale również na wyższy stopień hierarchii rodzeństwa w głowie białego brata!
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rosomak chciałaby powiedzieć, że mróz jej wcale nie przeszkadza, ale wtedy mówiłaby nieprawdę. Ciężko było skupić się w pełni na zabawie i odkrywaniu świata w tak chłodną pogodę… Ale najwyraźniej te dwa kociaki właśnie znalazły na to sposób. Koteczka nie sądziła, że może mieć w Alasce tak dobrego towarzysza do rozrabiania. To zaskakujący dzień dla ich dwójki, na to wygląda.
Brzmiało to faktycznie bardzo ciekawie. Sama Rosomak nie zastanawiała się nigdy za wiele nad przedwczesnym, nielegalnym wyjściem z obozu, jednak chciałaby bardzo zobaczyć, jak tam jest. Poza nim – tam gdzie jest więcej roślin i innych zwierząt, według tego co kiedyś powiedziała jej mama Tsunami. A skoro już tutaj, w obozie, było tyle ciekawych rzeczy, to jak dopiero musi być poza nim? Dla małej było to prawdziwie zachwycające i nie mogła się doczekać okazji na zobaczenie tego wszystkiego.
Faktycznie, było to nieco dziwne. Fakt, że każda roślina jest inna – ma inny wygląd, inne zastosowanie, może nawet inny smak! Koteczka od zawsze była tym zafascynowana, a słowa brata ją zaintrygowały, więc kiwnęła lekko łebkiem.
- Jeśli tak, to ja też chcę… się wkraść. Z tobą. – miauknęła bez zastanowienia, bo nad czym się tu zastanawiać? Z Alaską fajnie spędzało się czas, kto wie co jeszcze mogliby razem odkryć! Nie sądziła, żeby brat miał cokolwiek przeciwko jej obecności obok siebie, nie brała więc pod uwagę odmowy.
Świetne? Tak, to było świetne – Rosomak sama tak stwierdziła, wspinając się po raz pierwszy. Teraz było to równie ekscytujące co wtedy, z Gronostajem. Może nie byli w tym jakoś bardzo dobrzy, ale jakoś szli do góry i to było najważniejsze. Mięśnie w łapach koteczki zaraz zaczęły boleć, ale nie zatrzymała się aż nie była na jednej z gałęzi. Wdrapawszy się tam przysiadła na korze, dysząc lekko, i zerkając zaraz wielkimi oczami na brata gdzieś pod sobą.
- Dobrze ci idzie. – stwierdziła wesoło, przestępując z łapki na łapkę, chcąc się dodatkowo rozruszać. Kiedy tak przystanęła, zrobiło jej się chłodniej. Może w takim razie zaraz będą się wspinać jeszcze wyżej?
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Teraz Alaska idealnie wpasowywał się w znaczenie swojego imienia - obdarzony śnieżnobiałym futrem, jakoby oprószony został śniegiem, z noskiem tak zmarzniętym i zimnym, jak prawdziwe śniegi alaski. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Zdecydowanie nie. Może kiedyś... mama mu opowie o znaczeniu jego imienia, a dopiero wtedy umożliwi to synowi Tsunami połączenie faktów w jedność. No bo tak właściwie, co to też był ten rosomak? Jego własne imię, jak i rodzeństwa, nie łączyły się w jedno, każde było wręcz nazwane innym, niezwiązanym z sobą słowem.
Na białej mordce pojawił się złośliwy uśmiech, dwukolorowymi oczami patrząc się na siostrę. Jeśli mówiła to na poważnie... czekała ich najbardziej epicka wyprawa, jaką ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Czy wezmą kogoś jeszcze do tego? Nie... za dużo kotów równałoby się dużemu zamieszaniu, a Rosomak i Alaska są już obeznani w temacie - przygotowani psychicznie, wystarczy im tylko ułożyć odpowiedni plan i wyczekać godnej do wkradnięcia się chwili!
- Tylko wyobraź sobie, ile tam musi być ukrytych, fajnych roślin, które tylko czekają na odkrycie przez nas! Na pewno musi trzymać niektóre gdzieś w zamkniętym miejscu, by nie pokazywać ich wszystkim. - powiedział pewny siebie, przekonany, że Fairy musi trzymać jakiś sekret w swojej pracowni. No bo przecież co to byłby za zielarz, gdyby nie miał swoich tajemnic i nie skrywał czegoś za uszami?
Szło mu wolniej, niż siostrze, ale zdecydowanie nie wpływało to jakkolwiek na jego samopoczucie. Mięśnie nieprzyjemnie piekły, jednak zaciskał zęby, na pysku utrzymując zwycięski uśmiech. Nie ma szans, by dałby się pokonać Rosomak! Wdrapywał się powoli, po dłuższej chwili znajdując się koło siostry.
- Tobie tak samo. - mruknął rozbawiony i szturchnął lekko siostrę w bark, jednocześnie uważając, by przypadkiem nie spadła. Nie chciał dodatkowych ofiar spowodowanych brakiem asekuracji ze strony starszych podczas zabawy!
- Tak właściwie... kim jest ten Gronostaj? Cały czas się kręci wokół nas... myślałem, że tylko mnie zaczepiał. - zaczął w pewnym momencie temat pręgowanego kocura, patrząc się pytająco na czarnobiałą kotkę obok. Czy był to ktoś, kim powinni się przejmować?
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rosomak spytała kiedyś mamę o znaczenie swojego imienia. Była wtedy jeszcze mniejsza, ale równie ciekawska co teraz - i chciała wiedzieć czym są te rosomaki i dlaczego została po jednym z nich nazwana. Zapamiętała z tamtej rozmowy, że są jakimiś dużymi, zapewne groźnymi zwierzętami… i zadziwiło ją to, bo sama przecież była taka mała w porównaniu z innymi kotami. Może nie z rodzeństwem, tylko z dorosłymi, ale czy to oznacza że sama też urośnie tak bardzo? Było to dla niej nie do pomyślenia, ale właściwie to nie mogła się doczekać. Chciała być duża i groźna, jak prawdziwy rosomak!
Ale prawda była taka, że koteczka nie spytała nigdy o znaczenia imion rodzeństwa - a może powinna była, bo to równie ciekawe. Nie miała pojęcia czym jest Alaska ani czemu to imię tak bardzo pasuje do jej brata, ale podobało jej się. Brzmiało ładnie, choć wciąż wolała swoje.
Rosomak nigdy nie mówiła bardziej poważnie. Futerko na jej karku stanęło lekko w ekscytacji na samą myśl o tym - mogli odkryć tak wiele ciekawych rzeczy! A Fairy na pewno nie byłby zły, prawda? To zrozumiałe, że ta dwójka była po prostu zaciekawiona tym, co tam u siebie trzymał. Jak tu się nie wkraść?
- Na pewno. - zgodziła się, kiwając łebkiem i wybałuszając w ekscytacji oczy. - Musimy to kiedyś zrobić. Fairy na pewno nie pokazał mi wszystkiego, więc możemy odkryć fajne rzeczy.
Alaska miał rację! Fairy na pewno ukrywał coś u siebie, bo raczej nie zdążyłby pokazać kociakom wszystkiego. Już nie mogła się doczekać, aż na własne oczy zobaczą te wszystkie dziwne rośliny… a może nawet poznają ich zapachy, i smaki?
Szło mu, faktycznie, nieco wolniej niż jej, ale Rosomak nie skomentowała tego w żaden sposób. Sama nie była lepsza za swoim pierwszym razem, a widok takiej ekscytacji na pyszczku brata cieszył małą kotkę.
Przesunęła się minimalnie chcąc zrobić mu miejsce na gałęzi, i uśmiechnęła się gdy ją szturchnął. Zachwiała się minimalnie, ale trzymała się pazurkami zbyt mocno żeby coś takiego faktycznie ją zepchnęło.
- Mama Gronostaj… opiekuje się nami, bo mówi, że kocha mamę Tsunami. Ale twierdzi, że ona nie kocha jego, nie wiem czemu. - odpowiedziała, tłumacząc swoje rozumienie sytuacji tak jak tylko potrafiła. - Lubię go. Opiekuje się nami, bo jesteśmy jeszcze mali, wiesz?
Spojrzała w górę, na wyższe gałęzie drzewa, na których wciąż trzymały się pojedyncze zbrązowiałe liście. Właściwie to miała ochotę wspiąć się wyżej…
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Jedni byli zwierzątkami, drudzy... tak naprawdę nie wiadomo czym, a chyba tylko sama Tsunami mogła wiedzieć, co znaczyły imiona jej kociąt oraz dlaczego... wszystkie tak bardzo różniły się od siebie. A co jeśli nawet Tsunami nie wiedziała, czym była ta alaska? Czy to mogło być możliwe? Nie, mama była naprawdę mądra i biały kocur ją podziwiał całym sobą - nie było szans, by mogła popełnić taką gafę! Jak znajdzie okazję, zapyta się ją o to i przekona się, jaka jest rzeczywistość!
Nie mógł powstrzymać kwitnącej w środku niego ciekawości, która iskrzyła coraz bardziej, gdy myślał o sekretach skrywanych przez Fairy'ego. Przecież prawie pewne było, że takim gówniarzom, jak dzieciaki Tsunami, nie mógł pokazać wszystkiego! Alaska dałby sobie uciąć łapę (no... może nie, ale wciąż!) że medyk Nowego Świtu musiał skrywać coś w głębi swojej pieczary. A oni mieli już to niedługo odkryć!
- Wiesz, jakbym to ja był takim władcą zielska... z pewnością ukryłbym to, co najcenniejsze, w jakiejś dogodnej kryjówce i nie pokazywał tego nikomu innemu! - zakomunikował siostrze, pokazując jej swoje spojrzenie na sytuację. Nigdy nie pokazywałby swojej najważniejszej części kolekcji, zwłaszcza kociętom...! Które mogłyby - tak jak teraz on z siostrą - szukać sposobu na odkrycie jego tajemnicy.
Uśmiechnął się z lekkim chichotem na zachwianie się czarnobiałej kotki, jednocześnie jednak upewniając się, że nie strąci jej całkowicie z drzewa - w końcu gdyby Rosomak coś się stało, kto wtedy byłby jego pomocą w zbrodni, którą tak doskonale planowali? Odetchnął z lekką ulgą, gdy siedział już obok siostry, odpoczywając przez parę uderzeń serca. Wspinanie się było nielada wyzwaniem, zwłaszcza przy takiej małej masie, jaką posiadał Alaska!
- Hm. - mruknął, podnosząc lekko jedną z brwi. Gronostaj kochał Tsunami? Ale przecież Alaska też kochał Tsunami, jeśli w ogóle potrafił rozpoznać w sobie to uczucie... więc jaki był problem Gronostaja? Czemu Tsunami go nie kochała? Dziwne, te starsze koty są naprawdę dziwne! - Czy jak nie będziemy już mali, to nie będzie się opiekował? Odwróci się od nas? - zapytał mimo wszystko, strzygąc uchem. Rosomak lubiła Gronostaja, jednak Alaska... nie potrafił wyrobić sobie o nim zdania. Był dla niego dziwny i niezrozumiały, przez co biały kocur miał mętlik w głowie, gdy myślał o nim.
Dostrzegł wzrok Rosomak i podążył za nim, po chwili uśmiechając się, szczerząc zęby. Oczywiste, że siostra chciała być jeszcze wyżej - w końcu tam będą najlepsze widoki!
- Ścigamy się, kto pierwszy na górze? - zawołał, wbijając pazury w korę drzewa, gotowy, by rozpocząć iście emocjonujący wyścig z siostrą.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Było to bardzo ciekawe – to, że ich imiona różniły się od siebie tak bardzo. Każde musiało mieć jakieś znaczenie, według Rosomak, bo przecież mama nie nazwałaby swoich kociąt byle jak! Na pewno wybrała rodzeństwu małej koteczki jakieś imiona z ciekawymi znaczeniami, tak jak zrobiła z jej własnym. Bo ona bardzo lubiła swoje imię, to było pewne.
Koteczka też teraz o tym myślała. Teraz, gdy brat o tym wspomniał – może faktycznie Fairy ukrywał u siebie coś, co tylko czekało aż oni to odkryją? Czym mogłoby to być? Cóż, możliwe że już niedługo we dwójkę się przekonają, i ten fakt ekscytował małą niezmiernie. Lubiła robić rzeczy z Alaską. Brat doskonale ją rozumiał.
Zmrużyła lekko oczy, jakby w próbie uśmiechu, słysząc słowa Alaski. Miał w tym jakąś rację, bo Fairy zdecydowanie mógł coś takiego zrobić, ale nie była pewna czy byłby aż tak samolubny by ukrywać zioła tylko dla siebie. To jednak trochę niesprawiedliwe, według niej – rośliny są takie ciekawe i mają pomagać kotom, które są chore. Ale z drugiej strony, koteczka nie znała go aż tak dobrze i nie wiedziała jaki naprawdę jest.
- Myślisz, że chciałby mieć te cenne zioła tylko dla siebie? To samolubne. – podsumowała swoje myśli prosto, zadając według siebie najważniejsze pytanie. W końcu gdyby ona i Alaska odkryli coś takiego, to mogliby powiedzieć innym kotom o swoim cennym znalezisku!
Nie uznała śmiechu brata za złośliwy – sama wykrzywiła lekko pyszczek w słabym uśmiechu po odzyskaniu równowagi. Prawie spadła, ale brat nie zepchnąłby jej aż tak łatwo! Umiała wspinać się na drzewa i na nich przebywać. Głupio byłoby zrobić sobie krzywdę w taki sposób… Sama odetchnęła cicho, przytulając się bokiem do Alaski bo gdy już się tak zatrzymali to znów było jej chłodno. Może to dlatego, że byli na gałęzi? To wysokie miejsce.
Rozumiała zdziwienie kocurka, jednak miała przeczucie że chodzi tu o zupełnie różne rodzaje miłości. Z tego co wiedziała, to dorosłe koty takie jak Gronostaj i Tsunami kochały się inaczej, niż na przykład Rosomak kochała swojego brata. Choć sama nie wiedziała, jak to działa…
- Nie sądzę. – odparła bez dłuższego namysłu, wpatrując się dłuższą chwilę w losowy punkt przed sobą. – Mam wrażenie… że naprawdę nas kocha. Jak mama Tsunami. A ona by się od nas nie odwróciła.
Nie zastanowiła się, oczywiście, nad tym czy to dobry czy zły pomysł. Chciała ścigać się bratem! I to był najważniejszy fakt w tej sytuacji. Koteczka momentalnie podniosła się, odrobinę chwiejnie, i wbiła pazurki w korę, bez słowa zaczynając się wspinać. Zerknęła w kierunku brata kątem oka, chcąc zobaczyć czy on robi to samo i czy przypadkiem jej nie wyprzedził. Ciekawe, jak dużo zobaczą z wyższej gałęzi?
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Ciekawym było, ile tajemnic skrywali dorośli. Najpierw znaczenie i pochodzenie ich imion, a po tym nieznana jeszcze im wiedza na temat ziół, którą posiadał Fairy... Alaska nie lubił, gdy czegoś nie wiedział i gotowy był frustrować się i pienić - zrobić wszystko, by dowiedzieć się tego, co zdobyło jego zainteresowanie i zaspokoić jego ciekawość. A teraz nie był z tym sam, mając wsparcie i pomoc swojej siostry, co na pewno ułatwi przeprowadzenie wspólnej misji.
- Jeśli wszystkie zielska są różne... muszą też różnie działać. Co jeśli zostawia sobie same najlepsze, a te najpaskudniejsze daje swoim pacjentom jak gdyby nigdy nic? - nie znał dobrze kocura, dzięki czemu wyciąganie swoich własnych teorii spiskowych nie było problemem dla syna Tsunami. Nawet jeśli by go kojarzył - był pewien, że starszy nie podzieliłby się taką wiedzą z kimkolwiek!
Słuchał jednym uchem wypowiedzi Rosomak na temat Gronostaja, a lekki grymas wszedł na jego pysk. Niech kocur lepiej trzyma się z daleka - ich mama należała tylko do nich, a tamten niech znajdzie sobie kogoś innego, wolnego! Czy nikt go nie nauczył, że nie zabiera się tego, co już jest czyjeś?
Skinął głową siostrze, nie odzywając się więcej na ten temat. Musiał sam go wybadać i spróbować zrozumieć tok rozumowania Gronostaja, a wtedy... dowie się, jak utrudnić mu życie.
Nie racząc brata odpowiedzią, czarnobiała kotka ruszyła w górę - a Alaska nie mógł pozostać jej dłużny, dzięki czemu już po paru uderzeniach serca, już z większą zgrabnością, zaczął wspinać się jeszcze wyżej, motywowany myślą o zwycięstwie, jak i również o zobaczeniu nowego widoku. Ciekawy był, jak pięknie będzie!
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Dorośli tacy już byli - wiedzieli o świecie znacznie więcej od takich kociąt jak ona i Alaska, dlatego też wydawali się tajemniczy i trudni do zrozumienia. W każdym razie tak widziała to mała kotka, którą to wszystko dosyć fascynowało. Kto wie, czy Fairy czegoś nie ukrywa? Kto wie, czy każdy dorosły kot nie ma jakiejś tajemnicy? To wszystko było wciąż możliwe, a Rosomak była najwyraźniej równie ciekawska co brat. Cieszyła się, że będą razem odkrywać prawdę na ten temat. To będzie najprawdziwszą misją!
Pokiwała lekko głową na słowa Alaski, wyraźnie zamyślona, skupiona na tym co mówił. Fairy wydawał się bardzo miły, ale kto wie? Może był trochę samolubny i robił coś takiego - w końcu to chyba niemożliwe, żeby wszystkie rośliny smakowały tak źle, prawda?
- To ma sens. Ciocia Sekwoja mówiła, że zioła są niesmaczne. Może Fairy ukrył wszystkie, które smakują dobrze? - wywnioskowała, zmrużonymi oczami przypatrując się bratu. W jej minie widać było podejrzliwość, ale jej futerko wciąż było lekko nastroszone, jakby koteczka uznawała to wszystko za fajną zabawę. Ciekawie się tak zgadywało!
Nie do końca rozumiała, dlaczego Alaska nie przepada za Gronostajem. A przynajmniej takie miała przeczucie, obserwując jego reakcję - to, jak się skrzywił i nie kontynuował tematu. Zaciekawiło ją to, bo według niej Gronostaj był bardzo dobrym kotem, kimś jej bliskim. Nie wiedziała, skąd ta różnica u Alaski.
- Nie lubisz mamy Gronostaja? - spytała cicho, żeby nikt przypadkiem nie dosłyszał. Może to nie jej sprawa, ale nie myślała o tym - po prostu była ciekawa. Nie widziała też powodu, dlaczego brat miałby jej nie odpowiedzieć, dlatego też zadała takie osobiste pytanie.
Tak, wygrana na pewno ją motywowała, ale nie bardziej niż świadomość, że z wyższej gałęzi zobaczą jeszcze więcej. Była tego niezwykle ciekawa, chciała widzieć Nowy Świt z góry, jakby była naprawdę wysoka - dlatego wspinała się wyżej, i wyżej, nieważne że mięśnie w łapkach zaraz zaczęły ją piec, i że zaraz zaczęła szybko nabierać do pyszczka chłodne powietrze w próbie wyrównania oddechu.
W jednej chwili źle wbiła pazurki i zawisnęła na jednej łapie - na szczęście tylko na jedno uderzenie serca, bo zaraz kontynuowała wspinaczkę. Nie przejęła się faktem, że prawie spadła, zbyt skupiona na swoim celu.
Finalnie dotarła na wyższą gałąź i wdrapała się tam prędko, praktycznie się na niej kładąc… i od razu obróciła łebek w stronę Alaski, chcąc zobaczyć czy brat jej przypadkiem nie wyminął.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Czy jak Rosomak i Alaska dorosną, również będą mieli swoje tajemnice, skrywane głęboko? Cóż, teraz już zaczął kiełkować się taki koncept w środku ich głów - w końcu nie mogli powiedzieć nikomu innemu o planie, który tworzyli. Wtedy cały czar tajemnicy by prysł i boom! Zero zaskoczenia! A poza tym... Fairy nieźle przetrzepałby im tyłki, gdyby się dowiedział, a Alaska wolał tego zdecydowanie uniknąć.
Sam gdyby miał takie zielska, trzymałby je tylko dla siebie... może podzieliłby się trochę z rodzeństwem, ale z nikim więcej! Ale tylko i wyłącznie dla nich i to w umiarze, by nie zmarnowali zbyt dużo, przecież to cenny materiał!
- Mhm! Na pewno - kto by chciał chować coś niesmacznego, zamiast utrudnić tym życie kogoś innego? Może lubi sprawiać, że koty krzywią się przez smak! - zgadywanie było fajne i Alaska wierzył, że chociażby jeden z ich pomysłów musiał okazać się prawdą! W końcu Fairy nie mógł mieć aż tak skomplikowanego sekretu, prawda? A teraz, gdy oni planowali - on na pewno wcinał pyszne ziółka!
Spojrzał skonfundowany na Rosomak, gdy ta zauważyła jego niezainteresowanie tematem Gronostaja. Czy go nie lubił? Siostra mogła zobaczyć, jak Alaska zamyśla się przez dłuższą chwilę, nie odpowiadając od razu na jej pytanie. Czy był w stanie kogoś nie lubić? Gronostaj był po prostu... dziwny, był dziwakiem w oczach białego kocura i na razie nie było nic, co mogłoby zmienić jego zdanie.
- Nie... nie wiem. Muszę. Z nim. porozmawiać. Poważnie. - odpowiedział krótko, trzęsąc głową, jakoby miało mu to pomóc w ułożeniu myśli. Westchnął pod koniec rozczarowany, jakby to on sam miał wiedzieć doskonale, dlaczego inne koty wzbudzają w nim takie emocje. Dlaczego?
Zauważył małe potknięcie Rosomak, przez co jego serce przyspieszyło - na szczęście siostrze nic się nie stało, ale przez tę sytuację biały kocur pozostał w tyle, z o wiele gorszym wynikiem czasowym znajdując się obok siostry na gałęzi. Wziął głęboki oddech i położył się wygodnie, pozwalając sobie na dłuższy odpoczynek przy akompaniamencie pięknego widoku.
- No dobra, tym razem dałem ci wygrać, ale następnym razem to ja będę zwycięzcą! - zawołał w bezdechu i mlasnął niezadowolony ze swojej porażki. - Wow! Tu serio jest super widok! - odezwał się za moment, z otwartą mordką obserwując otoczenie
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Kto wie, jak to będzie? Fakt był taki, że najwyraźniej każdy miał jakieś tajemnice - coś, czego nie mówił nikomu, co trzymał w sobie. Właśnie tak jak oni nie będą nikomu mówić o swojej wielkiej misji. Może świat po prostu tak działa? Nieważne, jak istotne jest dzielenie się informacjami, w końcu nie wolno dzielić się wszystkim! Zwłaszcza, gdy miało się do czynienia z jakimś wrogiem.
To też nie tak, że ta mała koteczka miała wrogów, ale myślała o tym jakby przyszłościowo. Może kiedyś okaże się, że pozna kogoś kto nie będzie jej zbyt przyjazny… na przykład kogoś spoza Nowego Świtu!
Wracając, Rosomak sama nie wiedziała co na miejscu Fairy’ego zrobiłaby z taką ilością różnych roślin. Oczywiście, chciałaby pomagać kotom i oddawać im to, co potrzeba, jednak kto wie czy nie byłoby tam czegoś tak pysznego, że nawet ona nie mogłaby się powstrzymać? Może ona też byłaby samolubna i ukryła swoje ulubione zioła? Ciężko było stwierdzić nie będąc faktycznie w takiej sytuacji.
- To na pewno trochę śmieszny widok. - stwierdziła, chyba starając się usprawiedliwić jakoś zachowanie Fairy’ego w swojej głowie. - Ale w każdym razie, musimy dowiedzieć się prawdy. - dodała po chwili, wpatrując się w brata z wielką determinacją. Dowiedzą się o co z tym chodzi, i zrobią to razem! Jak prawdziwa drużyna. Kotka lubiła tak o nich myśleć.
Przypatrzyła się Alasce, właściwie nawet nie mrugając w oczekiwaniu na odpowiedź. Może to nic bardzo istotnego, może to nie jej sprawa, ale była po prostu ciekawa więc chciała uzyskać odpowiedź. Sama lubiła Gronostaja i nie wyobrażała sobie mieć innego zdania na jego temat… dlatego też opinia brata była dla niej dziwna. No cóż.
- Oh. W porządku. - odparła, odrobinę zawiedziona bo domyślała się, że w tej rozmowie nie będzie mogła brać udziału. Tak to zazwyczaj jest, że gdy dwa koty mają poważną rozmowę to nie chcą obecności tego trzeciego… a w każdym razie takie wrażenie miała Rosomak.
Nie przejęła się swoim potknięciem. Na pewno nie tak, jak brat - zauważyła że Alaska dotarł do celu chwilę po niej, czyli właściwie przegrał. Poczuła, jak duma z samej siebie wzrasta w jej serduszku, ale koteczka i tak rzuciła zaraz bratu mały, lecz wesoły uśmiech. Usiadła wygodnie obok niego na gałęzi i wpatrzyła się w widok przed sobą.
Faktycznie było jeszcze lepiej, niż chwilę temu.
- Przekonamy się. - odpowiedziała, poruszając lekko wąsami, uznając to wszystko za żart. I pacnęła brata końcówką ogona w bark, w przyjaznym geście. Mógł mówić co chciał, ale to ona wygrała!
- Prawda? - zachwyciła się równie mocno, rozglądając wokół i drapiąc lekko korę na gałęzi pod sobą. - Nie wiedzieliśmy nawet, że jest tu tak fajnie. Musimy powiedzieć o tym rodzeństwu. - stwierdziła z powagą, bardzo dumna z tego odkrycia. I podekscytowana, bo w końcu ona i Alaska poradzili sobie tak dobrze! Mama na pewno byłaby dumna gdyby się o tym dowiedziała.