Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Dokładnie tak - przytaknęła, kiwając głową z aprobatą. - Z tym, że... jest jeszcze jedna ranga, tylko u nas aktualnie nie ma kota, który... mógłby ją piastować; Pomocnik Medyka. Czyli... w pełni wytrenowany terminator... który medykiem może zostać dopiero po śmierci swojego poprzednika... teoretycznie. Bowiem w klanie Wichru mają... dwóch medyków - wyjaśniła, bo skoro nie było u nich takowej rangi, to Kwitnąca Łapa nie musiał o tym tak dokładnie wiedzieć, prawda? - Och... i w innych klanach... z tego co wiem, nic się nie zmieniło... nie ma rangi Opiekuna, tylko są... Matki - dodała jako ciekawostkę. U nich zmieniło się to za czasów Ćmiej Gwiazdy, prawdopodobnie również ze względu na Mrozika, który przecież był Matkiem, co brzmiało dość... śmiesznie i kuriozalnie, a u kociaków powodowało dużo pytań. - Powiedz mi... co możesz powiedzieć o przywódcy, czy zastępcy...? Jak myślisz, jakie mają obowiązki? - zadała pierwsze z pytań. Nie chciała tak po prostu mówić i mówić, wolała, żeby srebrny również nieco się zaangażował.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Wiedział! Przeczuwał, że o czymś zapomniał! Kwitnąca Łapa skarcił się w myślach za pominięcie czegoś takiego. Może i pominął niewiele, ale dalej irytowało go to że po tylu księżycach w Klanie nie potrafił wykuć całkowicie klanowych rang. Przecież ich nie było aż tak wiele a on jest już dorosły!
-Skoro jest taka ranga to czemu mają dwóch medyków? -zapytał, słysząc tę specyficzną informację- Czyli opiekować się kociakami mogą tylko Matki? Nikt inny? -nie żeby Kwiatek się spieszył do zajmowania się kociętami, nie lubił ich tak czy siak, to było pytanie typowo z ciekawości.
-No to przywódca oczywiście zwołuje ceremonie, jest pyszczkiem Klanu, ma dziewięć żyć i no ogólnie Klanem rządzi, nie? Wszystko trzeba z przywódcą ustalać -zaczął- A zastępca pewnie mu pomaga, zastępuje kiedy ten nie domaga, wykonuje polecenia przywódcy. Po śmierci przywódcy sam nim zostaje i wyznacza następnego zastępcę, mam rację?
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Szczerze... nie mam pojęcia - przyznała całkowicie szczerze. - Widocznie... Lśniąca Sadzawka postanowiła, żeby Krawnikowy Liść... Miał takie same prawa w obozie... a nie był tylko pomocnikiem...? - strzeliła, acz pewna być w ogóle nie mogła. Przecież nie mieszkała w klanie Wichru, ba, nawet nie znała w ogóle wichrowej medyczki pod żadnym względem. Nigdy jej nie widziała na oczy, nigdy z nią nie rozmawiała, więc nawet nie miała o niej opinii. Jedyne co, to trochę o niej słyszała, ale nic poza tym. - I... cóż, Matki to trochę tacy nasi Opiekunowie. Spędzają cały swój czas w kociarni, opiekują się kociakami, i jakby... są to zwykłe opiekunki, można rzec, tylko że ta ranga nazywa się tak, a nie inaczej... nawet nie muszą mieć swoich kociąt... wiesz, u nas też ta ranga kiedyś się tak nazywała... ale mamy w Chruśniaku Trzaskającego Mroza, który... jest kocurem i głupio go było nazywać Matką, więc... Ćmia Gwiazda ogłosiła, że Opiekunem może zostać kto chce, niezależnie od tego czy jest kocurem czy kotką... a żeby nie było właśnie tak... nielogicznie... to zmieniła nazwę rangi - wyjaśniła. Cieszyła się, że żyła w takim klanie, który pozwalał na takie rzeczy i nie wyśmiewał na prawo i lewo że kocury chcą zamieszkać w kociarni i nie czują się jako wojownicy. Przecież oni też mogli nie chcieć być wojownikami, czemu ten przywilej należał tylko do kotek?
- Tak... w skrócie tak... Ogólnie przywódca ma naprawdę dużo obowiązków... wszak odpowiada za cały klan, prawda? Podejmuje ważne decyzje... na przykład jak w sprawie klanu Pożogi... - tu rzuciła szybkie spojrzenie Kwitnącej Łapie, bo nie orientowała się, ile on może z tego pamiętać i czy orientował się konkretnie w tej sytuacji, ale jeśli nie, to gotowa była to naprawić! - Zastępca zaś... konkretnie zajmuje się wyznaczaniem patroli, no i sprawuje piecze nad treningami... upewnia się, że treningi nie mają... hm, specjalnych opóźnień ze względu na zachowanie terminatora... czy mistrza... albo ich relację - uzupełniła wiedzę Kwitnącej Łapy. Póki co zaś dotarli już do wolno płynącej rzeki, przy której się zatrzymała, gotowa jeszcze chwilę porozmawiać ze srebrnym, nim zaczną naukę pływania, a potem - łowienie.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-No… zmienienie nazwy w tym wypadku na pewno ma sens -odparł, ignorując taktycznie odpowiedź o Lśniącej Sadzawce. I tak nie miał co na temat wichrowej medyczki mówić, więc nie było co strzępić języka na zgadywanie. No, a jeśli chodzi o zmianę nazwy rangi to przynajmniej mógł coś na ten temat powiedzieć, w końcu żył w Klanie Rzeki- To miło ze strony Ćmiej Gwiazdy, że o takim czymś pomyślała.
Słuchał dalej słów swojej mistrzyni w czasie kiedy coraz bardziej zbliżali się do rzeki, w której Kwiatek będzie się uczył pływać oraz łowić. No… łowić teoretycznie już umiał, ale z tym brakiem oka nie był pewny jak mu pójdzie. Ćwiczyć nie ćwiczył, bo na ryby się wręcz obraził chyba na całe życie i wolał się za łowienie nie brać.
-Klan Pożogi? -zapytał z zaciekawieniem w głosie kiedy Wiewiórczy Skok skończyła mówić o randze Przywódcy i Zastępcy. Kwiatek jeszcze nie słyszał o co z tym chodzi, jedynie ewentualnie gdzieś zasłyszał nazwę, ale nie miał jakoś okazji bardziej zagłębić się w ten temat, więc tak po prawdzie nie wiedział zupełnie nic- O co chodzi z tym Klanem Pożogi? Co to?
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Właśnie zbliżyli się do rzeki, by zacząć znów łowiecką praktykę, gdy Kwitnąca Łapa zadał pytanie. Wiewiórka nieco cofnęła uszy. Nie miała za złe kocurowi, że pytał, bo niewątpliwie była to interesująca kwestia, szczególnie gdy się nie brało w tym udziału, a ona o mało co nie była w samym centrum wydarzeń, prawie zostając wybraną do wyprawy na klan Pożogi! Na szczęście udało jej się tego uniknąć i mogła spędzić ten czas w obozie, nie martwiąc się niczym, nawet jeśli ostatecznie cała wyprawa wróciła z niczym, bo tamci zdołali się ewakuować.
- Och... nie znam wielu szczegółów... może uda ci się wypytać na przykład... hm, Skrzące Słowo, który tam był... i pewnie wie więcej, ale... swego czasu na granicy pojawił się kot... a raczej parę kotów... które chciały założyć piąty klan, właśnie klan Pożogi... i klan ich miał graniczyć z klanem Cienia oraz Wichru... i zawarli oni sojusz z klanem Wichru, więc... mogli się z nami widzieć nawet i na granicy z Czterema Dębami, bo... przez tereny Wichru mieli do nich dostęp... no i... Ćmiej Gwieździe nie spodobał się ten pomysł... uważała Rojsta, przywódcę tej grupy... za bardzo aroganckiego i zadumanego w sobie... no i zarządziła wygnanie tej grupy... zorganizowała wyprawę, razem z klanem Cienia, któremu... też się to nie podobało... i mieli ich wypędzić, ale ci zdążyli uciec... Nie wiem, czy dalej gdzieś istnieją, czy... przenieśli się kawałek dalej... czy dalej są klanem, czy czymś innym... i czy nie zdołali się do tej pory rozpaść, ale... mówię, nie znam wielu szczegółów, musisz pytać... kogoś innego - wyjaśniła, kończąc nieco przepraszającym tonem. Kwitnąca Łapa mógł mieć jeszcze jakieś pytania, jasne, co pokazała mu zerkając na niego, i jeśli naprowadzi ją na coś, co byłaby w stanie pamiętać, to może uda jej się powiedzieć mu coś jeszcze ciekawego, ale... nie znała też za wielu szczegółów za bardzo bojąc się wejść w centrum wydarzeń.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Trochę zawiódł się tym, że mistrzyni wiele mu opowiedzieć nie mogła, ale i tak wysłuchał jej słów uważnie. Skoro już coś mówiła to Kwitnąca Łapa powinien zapamiętać chociaż tę niewielką część informacji o całym zajściu. Skrzące Słowo może wiedzieć coś więcej… może srebrny kocur zaczepi wojownika jeśli żadne z nich nie będzie miało akurat ważniejszych zajęć i dopyta się jego coś na ten temat.
-A wiadomo było może czemu chcieli założyć ten cały piąty Klan? -zapytał się, starając się naukę łowienia odciągnąć na bok jak tylko się dało. Dalej jakoś nie za bardzo chciało mu się w to babrać, wolał nauczyć się polować niż bawić się znów w ciche siedzenie nad rzeką, żeby ryby znów zrobiły mu psikusa… no ale jak mus to mus. Może pływanie będzie lepsze i jakieś przynajmniej odświeżające dla tego skwaru.- Mieli w tym jakiś cel czy coś? Bo chyba tak bez celu to byłoby bez sensu… musieli coś z tego mieć.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Naprawdę nie wiem... - przyznała. Nawet, gdyby temat klanu Pożogi był poruszany wtedy na zebraniu, jakie zwołała Ćmia Gwiazda, to Wiewiórka nie pamiętała z tego nic, zbyt poruszona tym, co się dzieje i nie była w stanie zapamiętać wtedy nic sensownego. - Może... po prostu byli większą grupą, która chciała osiedlić się w pobliżu klanów, a przy okazji... stać się piątym z nich...? - rzuciła pomysłem, acz nie była pewna. - Ale dobrze... przejdźmy może do... pływania, co? - zaproponowała. Wiedziała, że pewnie Kwitnącej Łapie nie podoba się temat dzisiejszych zajęć, ale na razie miała inne priorytety, niż łowienie. Otóż, najpierw pływanie, by przepłynąć sobie na błotnistą wysepkę, a potem porozmawiać tam jeszcze chwilę, by ryby mogły ochłonąć po zobaczeniu dwóch kotów, które płyną. - Jak chodzi o pływanie, to... hm, ważne jest, by poruszać łapami trochę, jakby się biegło w wodzie, a bardziej truchtało. Nie można też panikować, ruszać łapami chaotycznie, bo to może spowodować podtopienie, aniżeli utrzymanie się na powierzchni. Ważne jest też, oczywiście, trzymanie pyska nad wodą, by przypadkiem nie zachłysnąć się wodą, bądź by ta nie dostała się do oczu i uszu. No i steruje się ogonem - wyjawiła tajemnicę pływania, krótko jeszcze zastanawiając się, czy niczego nie pominęła, a następnie skinęła głową w stronę wody. - Chcesz spróbować i przepłynąć tam, na tę wysepkę? - zagadnęła.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No takiej odpowiedzi pełnej nie dostał od swojej mistrzyni, ale przynajmniej jakoś mu odpowiedziała, a nie zostawiła pytanie wiszące w powietrzu. Jednak nie za bardzo miał czas zadawać kolejne pytania, ponieważ Wiewiórczy Skok przeszła do tematu pływania i Kwiatek musiał się wsłuchać w instrukcje dawane mu przez wojowniczkę. Pływanie może i brzmiało łatwo, ale wszystko co brzmiało łatwo było podejrzane, bo mogło okazać się bardzo trudne.
Srebrny kocur spojrzał na wodę kiedy już Wiewiórczy Skok skończyła swoje tłumaczenie. Pływanie nie było raczej dla kotów rzeczą naturalną, jednak skoro on był z Rzeki to powinno… no cóż. Jakby mu nie wyszło to mentorka go chyba wyłowi, nie?
-Mogę spróbować -odparł i zaczął powoli wchodzić do wody, najpierw starając się zostać na płyciźnie, jeśli taka była a dopiero potem zacząć wprowadzać w życie słowa mistrzyni. Dość powoli i niepewnie, ale stabilnie Kwitnąca Łapa ruszył w stronę wskazanej wysepki.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórczy Skok chwilę obserwowała swojego terminatora, który powoli, ale stabilnie, zaczął się zbliżać do celu podróży, by za chwilę do niego dołączyć. Również weszła do wody i zaczęła płynąć, powoli, cały czas kontrolując co dzieje się ze srebrnym kocurem, w razie gdyby nagle stracił rytm i zaczął tonąć. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Najpierw Kwitnąca Łapa poczuł grunt pod nogami, a po chwili również jego mistrzyni.
- No, tak jest ciepło, że niewątpliwie nam się to przydało - zażartowała, obserwując szczególnie syna Ostowego Kolca, który miał przecież o wiele dłuższe futro i kapało z niego o wiele bardziej. - Dobrze, to możemy trochę tu odpocząć, dać rybom chwilę, by się zjawiły po naszym małym pływaniu, i poopowiadamy sobie o kodeksie, co? Na pewno o nim coś słyszałeś? - zagadnęła, przysiadając i wpatrując się uważnie w terminatora. Dała mu tym zdaniem niemą prośbę o powiedzenie wszystkiego co o nim wiedział - wymiana punktów, które znał, czy coś.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Szczerze? Nie mógł uwierzyć, żd udało mu się dopłynąć do wysepki w jednym kawałku. A jednak nie miał racji, może jego los zaczął się w końcu odwracać? No przydałoby się i zdecydowanie byłoby miło. Kiwnął głową na słowa Wieiórczego Skoku. W taką pogodę zmoczenie się w wodzie dodawało jakiejś ulgi.
W tym wieku to byłby tylko i wyłącznie wstyd gdyby Kwitnąca Łapa nie znał chociaż części Kodeksu Wojownika. Już miał tyle księżyców na karku, że powinien umieć chociaż luźno opowiedzieć o przynajmniej kilku zasadach chociaż ojciec i matka uważaliby pewnie, że w tym wieku już powinien umieć go na pamięć i wyrecytować go bez problemu.
-Gdybym powiedział, że znam cały na pamięć to bym skłamał, ale coś słyszałem, to prawda -odparł zanim zabrał się za wymienianie co znajduje się w Kodeksie- Na pewno trzeba bronić Klanu nawet kosztem własnego życia, chociaż honorowy wojownik nie musi zabić, żeby zwyciężyć. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, żeby zostać terminatorem, to chyba wie każdy. Nie wolno polować na terenie innego Klanu i przekraczać ich granicy, a one muszę być codziennie patrolowane i oznakowane. Kocięta i starszyzna mają pierwszeństwo jeśli chodzi o jedzenie, no i słowo przywódcy jest prawem, a nowym przywódcą zostaje zastępca po śmierci poprzednika i żeby zostać zastępcą trzeba mieć wytrenowanego przynajmniej jednego terminatora -powiedział to co wiedział, gotowy na wysłuchanie dalszej części Kodeksu. Wiewiorczy Skok przynajmniej nie da mu po głowie za braki w wiedzy tak jak ojciec czy matka.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- I to już połowa kodeksu - rzuciła z delikatnym uśmiechem. W głowie ułożyła to, co kocur powiedział, by przypadkiem nie powtórzyć dwa razy tego samego, a co najwyżej dopowiedzieć to, co było niedopowiedziane. - Jeszcze odnośnie tego pierwszego punktu, to... można zawierać przyjaźnie poza klanem, ale gdy przyjdzie co do czego, to... twoja lojalność musi pozostać przy klanie - uzupełniła. Bo to nie było tak, że nie mógł się zaprzyjaźnić z kimś z Wichru. Wiadomo, że niektórzy mogliby krzywo patrzeć; szczególnie gdyby doszło do związku międzyklanowego, acz... każdy miał prawo przyjaźnić się z kim chce i nikomu nic do tego. - Idąc dalej, jeśli chodzi o polowanie jeszcze - Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. No i że terminatorom nie wolno jeść, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę. Oczywiście, jeśli już to umieją - uzupełniła, acz chyba było to logiczne, że jak się polować nie umiało, to nie szło się w ślepo, co nie? - Czy na razie masz pytania odnośnie zasad, które sobie powiedzieliśmy? - spytała, dla pewności, że wszystko jest jasne i mogą kontynuować.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Kwitnąca Łapa zanotował dodatek do pierwszego punktu, jednak raczej wątpił w to, że znajdzie sobie jakiś przyjaciół poza Klanem Rzeki. Ciężko mu było znajdować odpowiednie koty w jego własnym Klanie, a co dopiero w innym. A poza tym to srebrny właśnie chyba byłby jednym z tych krzywo patrzących na takie przyjaźnie. Uważał takie coś za niezbyt lojalne wobec Klanu, z którego dany kot pochodzi.
Syn Ślimaczej Muszli jak do tej pory nie miał pytań. To co on powiedział oraz to co dopowiedziała jak na razie Wiewiórczy Skok było w miarę jasne i tłumaczyło się samo przez się. Nie było tutaj za bardzo miejsca na jakąś większą dyskusję i pytania, które mogły się pojawić. Może jakieś następne punkty przyniosą takie pytania, ale jak na razie wszystko jasne. No i nie był już także kociakiem, który nie wie co się do niego mówi.
-Nie, nie mam na razie pytań, wszystko wydaje się składać w logiczną całość -odparł i czekał na dalsze instrukcje od mentorki.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Skinęła krótko głową. W porządku, póki co było jasne. Właściwie to cały kodeks był jasny i klarowny, większość zasad była czytelna i sama zasada była wręcz oczywista, więc w sumie nie spodziewała się dużej ilości pytań. Skinęła więc głową, chcąc przejść do pozostałych punktów.
- W porządku więc. Zostały nam ostatnie cztery zasady - po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Chyba oczywiste, bo klan nie może długo pozostać bez wszystkich trzech najważniejszych kotów. Dalej - Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii, żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego klanu, oraz wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka - wymieniła od razu, coby nie tracić niepotrzebnie czasu na wyjaśnianie każdego punktu. Wszystkie wydawały się logiczne. Następnie lekko przekrzywiła głowę, co miało oznaczać, że czeka na ewentualne pytania, które mogłyby nastąpić.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Tym razem Kwitnąca Łapa miał jedno pytanie, które urodziło się w jego srebrnej główce kiedy Wiewiórczy Skok wymieniła kolejne zasady Kodeksu Wojownika. Jedno które go ciekawiło i może nawet całkiem niedługo mogłoby go dotyczyć, jeśli reszta treningu pójdzie im w miarę szybko. Na pewno byłoby miło gdyby na następnej ceremonii jaka się odbędzie mógł już zostać mianowany na wojownika, długo się na to wszystko naczekał.
-Tym razem mam jedno pytanie -powiedział- Po co jest to milczące czuwanie? Nie żebym tego nie zrobił skoro Kodeks tak mówi, jednak ciekaw jestem po co zostało wymyślone.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
W sumie praktycznie domyśliła się, iż Kwitnąca Łapa będzie miał pytanie odnośnie tej konkretnej zasady, bo w sumie była to jedna z tych zasad, które nie były tak do końca logiczne i nie mówiły ci, tak całkowicie, co masz robić, jak postępować i w ogóle. Dlatego lekko uśmiechnęła się kącikiem pyska.
- A widzisz... niektórzy mówią, że to... taki moment dla ciebie, by złapać oddech by... zastanowić się nad sobą, nad przyszłością, jako wojownik... by po prostu pomyśleć... a inni, że to pierwsze trudy wojowniczego życia... nie zasnąć całą noc - i się nie odezwać...! - rzuciła, lekko wzruszając barkami. Sama nie wiedziała czemu to konkretnie zostało wymyślone, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz. - Może to być też takie przygotowanie na... pilnowanie obozu w przyszłości, wiesz... jak wszyscy śpią, ale... nikt chyba nie poda ci jednoznacznej odpowiedzi, tak myślę - wyznała jeszcze na koniec. Kto wie, może są koty, które wiedzą, czemu się tak robi - ona nigdy nie zaprzątała sobie tym głowy. Ot, wymyślili to i koniec, nie pytała o to Wydmy, a ona też nie powiedziała czemu tak - może nikt tak naprawdę nie wiedział oprócz starożytnych kotów, które wymyśliły tę regułę?