Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-A-ha... -odparł, zastanawiając się i analizując odpowiedź swojej mentorki. Całkiem ciekawa sytuacja chociaż wyglądałoby na to że niezbyt potrzebna. Chyba po prostu każdy dopisuje sobie do tego faktu z Kodeksu Wojownika swoją jakąś teorię i tyle. Kwitnąca Łapa zamyślił się jeszcze przez chwilę nad tym faktem, siedząc w ciszy i wgapiając się w jakiś punkt za Wiewiórczym Skokiem, o którym nie był za bardzo świadom. Ciekawe czy jak przyjdzie co do czego to on też przypisze sobie do tego jakieś wyjaśnienie po swojemu.
-To co teraz? -bo z tego co wnioskował z jej poprzednich słów to były ostatnie zasady Kodeksu Wojownika jakie musieli przerobić.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Jak myślisz? - spytała delikatnie, wskazując ogonem wodę ich otaczającą. Wiedziała, że Kwitnąca Łapa ma jakiś uraz do ryb, bo poprzednio nie były zbyt skłonne do przypływania, a jak już, to raczej nie do wyciągania ich na brzeg, ale wierzyła, że tym razem mu się uda - a przynajmniej miała naprawdę duże nadzieje odnośnie tego! Uśmiechnęła się nawet zachęcająco. - Pamiętasz teorię? Czy może coś powtórzyć...? - spytała, bo może srebrny chciał małą powtórkę? Może tak się zirytował na ryby, że nie zadał sobie w ogóle trudu, by zapamiętać to, co mu powiedziała księżyce temu, gdy nawet nie był jej terminatorem? Była skłonna mu przypomnieć, ale, jeśli wszystko było jasne, to, cóż - mógł zaczynać. Yolo.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Kwitnąca Łapa skrzywił się kiedy usłyszał odpowiedź Wiewiórczego Skoku. Do tej pory miał nadzieję gdzieś w głębi, że może umknie jej to z pamięci i nie będą powtarzać tej tragedii jaką jest łowienie... nie ważne jak głupia była ta nadzieja i jak bardzo niemożliwa ona była. W końcu chyba nie było innego wyboru niż przerobić łowienie ryb i kropka. Srebrny kocur zamknął oko i pomodlił się do Gwiezdnego Klanu, żeby ta część dzisiejszego treningu poszła szybko i w miarę bez upokorzeń.
-Pamiętam... jak mógłbym zapomnieć -powiedział, otwierając oko i spoglądając na wodę przed sobą. Chyba nie mógł zrobić nic poza zaczęciem tego cyrku, który zaraz się tutaj będzie pewnie dział.
Z taką myślą syn Ślimaczej Muszli podszedł trochę bliżej wody i usiadł tak, żeby rzucać cień na bok a nie na taflę. Kocur postanowił mieć obie łapy wolne do potencjalnego wyrzucania ryb na brzeg, więc zanurzył w wodzie swój puchaty ogon i... teraz czekał aż coś łaskawie przypłynie. Nic innego raczej nie mógł więcej zrobić w tej chwili.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
I zaczęło się. Pogoda była idealna do łowienia, bo znad rzeki wiał lekki wiaterek, a że dwójka kotów była jeszcze mokra po przepłynięciu przez rzekę, to było wręcz idealnie. Skutecznie chłodziło i dawało orzeźwienie. Ale, niestety, na razie, do ogona Kwiatka nic nie przypływało, nic a nic, choć mógł zauważyć ruch ryb niedaleko. Widocznie na razie skutecznie udawało im się omijać to miejsce. Po chwili mógł poczuć, jak coś się o niego ociera, acz, nawet mimo zareagowania szybko, nie zdołałby zobaczyć co to było. Więc, chyba... czekamy?
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Nie spodziewał się, że coś się złapie na jego ogon od razu. To by było zbyt piękne aby było prawdziwe. Życie nie jest takie proste i Kwitnąca Łapa zdążył się już o tym przekonać... niestety. Tak więc jak na razie pozostawało mu tylko spokojne czekanie w całkiem przyjemnej pogodzie do czasu kiedy jego futro nie wyschnie. Wtedy to będzie powrót do gorącej tragedii. Tak więc srebrny kocur spojrzał się na chwilę na Wiewiórczy Skok z miną męczennika, a potem wrócił do pilnowania czy jakaś ryba przypadkiem nie zainteresowała się dziwną rzeczą w wodzie.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Może to była kwestia przypadku, a może Gwiezdni widząc jego minę postanowili się ulitować? W każdym razie, jedno jest pewne; gdy tylko Kwitnąca Łapa znów skupił się na ogonie, na pilnowaniu, czy nic się nie zbliża, mógł poczuć, jak najpierw coś ociera się o jego ogon, a po chwili zaczyna go lekko podskubywać, widocznie by sprawdzić co to jest i czy można to zjeść. Widocznie poprzednia ryba, która się o niego otarła nie zdążyła powiedzieć reszcie, że coś jest nie tak. Więc no, lepszej okazji chyba nie będzie!
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Na całe szczęście nie musiał długo czekać. Teraz tylko modlić się, żeby mu się udało tę rybę wyłowić. Nie chciał siedzieć nad tym dłużej niż to było konieczne do zaliczenia tej części treningu. Srebrny kocur skupił się na skubiącej jego ogon rybie, starając się wymierzyć odpowiedni kąt natarcia a następnie mocno uderzył w wodę łapą tak, żeby ofiara wyleciała na brzeg po jego prawej, dobrej stronie, a jeśli mu się to udało to rzucił się na rybę, żeby ta znowu nie wpadła do wody.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Ryba, widocznie zainteresowana ogonem kocura, próbująca go trochę oskubać z tylu włosów (może słusznie uznała, że za ciepło mu będzie w za długiej sierści?) nie zorientowała się, że ten planuje na nią atak. Właściwie bawiła się całkiem dobrze, więc nie spodziewała się nagłego uderzenia, które ją dotknęło, ba, nawet na chwilę zamarła, szczególnie, gdy wręcz wyrzucona z wody, mogła się na chwilę przyjrzeć srebrnemu, który ją tak a nie inaczej potraktował, a po wylądowaniu na brzegu nie była w stanie się ruszyć, z szoku, i tak oto, skończyła w szponach kocura, niezdolna już wrócić do wody nigdy.
Szczerze, Wiewiórka miała nadzieję, że uda mu się coś upolować, miała niesamowitą nadzieję, bo widziała, poprzednio i teraz, jak polowanie go męczy. Poprzednio - bo nie udało mu się nic złapać, a teraz, bo nic nie podpływało. Dlatego sama z wrażenia wstrzymała aż oddech, gdy Kwitnąca Łapa rzucił się nagle do przodu, by wycisnąć rybę z wody i przygniótł ją do ziemi.
- Gratulacje, Kwitnąca Łapo, wiedziałam, że ci się uda! - rzuciła cicho, nie chcąc w razie czego spłoszyć pozostałych ryb, choć, podejrzewała, że mogły się i tak wystraszyć podczas wyławiania tej ryby na powierzchnię. - Chcesz jeszcze połowić, czy taka nagroda ci wystarczy? - spytała, poruszając radośnie wąsami. Wiedziała, że mu się uda!
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-To przynajmniej chociaż ty byłaś dobrej myśli -odparł na stwierdzenie Wiewiórczego Skoku. On nie wierzył w to łowienie i dopiero ta upolowana ryba dała mi jakąś nadzieję, że może nie jest w to taki beznadziejny jak mu się do tej pory wydawało. Chociaż dalej nie był jakimś wielkim fanem łowienia ryb dlatego kiedy jego mistrzyni zadała mu pytanie czy chce dalej łowić Kwiatek bez żadnych wyrzutów sumienia odparł- Wydaje mi się, że tyle mi wystarczy -oj łowienie zdecydowanie nie było jego ulubionym zajęciem w życiu.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Cóż, miała nadzieję, że Kwitnąca Łapa zapałała jakimś innym, cieplejszym uczuciem do łowienia po tym, jak udało mu się tym razem złapać rybę, ale najwidoczniej nie udało jej się zarazić terminatora swoim uwielbieniem do łowienia. Cóż... bywa, nie każdy musiał to umieć, nawet, jak był Rzeczniakiem, prawda?
- W porządku, w takim razie, bierz rybę, wracamy do obozu - odpowiedziała. Udało im się dzisiaj sporo omówić, więc mogli teraz wrócić do obozu, odpocząć, a na dniach, po omówieniu teorii, zająć się już w sumie ostatnim etapem nauki; polowaniem.
***
Minęło parę dni, acz temperatura niewiele się zmieniła. Było nadal gorąco i upalnie, co na pewno nie sprzyjało treningom, ale cóż, nadszedł w końcu czas, aby przerobić to polowanie. Dlatego też Wiewiórka poprosiła, by Kwitnąca Łapa pojawił się tego dnia wraz ze wstającym słońcem przy wyjściu z obozu, żeby było jeszcze w miarę chłodno. Przysiadła sobie przy Ciemnym Szlaku, wpatrując się w niebo, powoli i stopniowo rozjaśniające się, cicho wzdychając. Tak o.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Kwiatek jak to Kwiatek pojawił się o umówionej porze przy wyjściu z obozu tak jak powiedziała jego mistrzyni. Cieszył się, że z treningu zostało mu coraz mniej i niedługo będzie mógł stać się wojownikiem Klanu Rzeki. Tyle na to czekał i teraz faktycznie widział gdzieś już światełko na końcu tunelu. Może już niedługo przestanie być przerośniętym terminatorem, który od ponad obiegu pór siedzi z członkiem "Łapa" w imieniu.
-Dzień dobry Wiewiórczy Skoku -przywitał się kiedy zastał już wojowniczkę na miejscu- Jak się miewasz? -widać, że srebrny kocur był dzisiaj w lepszym humorze i to raczej nie tylko z powodu tego, że nie zamierzali dzisiaj po raz kolejny wybierać się na łowienie ryb w Grzmiącej Rzece. Tej rzeki chyba mu już wystarczy na przynajmniej kolejne pół życia.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Witaj, Kwitnąca Łapo - przywitała się ciepło z kocurem, posyłając w jego stronę szeroki uśmiech. Również cieszyła się z końca treningu. Będzie jej brakowało towarzystwa kocura niemal na co dzień, bo bardzo go polubiła, ale zasługiwał na to, by skończyć trening. No i, huh, będzie to jej pierwszy wytrenowany terminator tak w całości! Pewnie, że jego też przejęła od innego wojownika, aczkolwiek z Płotkowym Potokiem nie przerobił niemalże nic, więc tak jakby... wytrenowała go całkiem, a nie tylko podtrenowała, prawda? - Bardzo dobrze, dziękuję, mam nadzieję, że ty też? - spytała troskliwie. Następnie wstała, by ruszyć w głąb ich terenów, coby nie polować zaraz koło wejścia do obozu - która mysz zdecydowałaby się tu zapodziać? - Dzisiaj przerobimy sobie polowanie, co ty na to? - zagadnęła, gdy już odpowiedział na poprzednie pytanie, poruszając wąsami.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-Ja też mam się dobrze -odparł a następnie ruszył wgłąb rzecznych terenów za Wiewiórczym Skokiem. Kiedy usłyszał, że dzisiaj będą przerabiać polowanie od razu nastawił uszy z zaciekawieniem. W końcu. Nie wiedział czemu jego mentorka zostawiła to praktycznie na koniec, ale lepiej późno niż wcale, prawda? I tak zrobiła dla niego więcej niż jej poprzedniczka to Kwiatek przynajmniej postanowił nie narzekać.
-Bardzo chętnie się nauczę -odparł zgodnie z prawdą. Jak na razie do rzecznego obozu mógł przynosić jedynie ryby i dokładać je do stosu a wiadome było na pewno jak łowienie mu nie podchodzi. Już przynajmniej nie będzie musiał się wstydzić, że w takim wieku nie umie złapać jakiegoś gryzonia czy innej takiej piszczki- To od czego zaczniemy w tym przypadku?
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Jakoś tak wyszło, że zawsze było coś innego do roboty. Na początku była walka, na życzenie Kwiatka, potem tak wyszło, że jak chciała wprowadzić coś nowego, to uznała, że warto byłoby by znał granice, potem wyszło, że jest gorąco, to zaproponowała łowienie, no i jakoś tak polowanie zostało na koniec, ups.
- Zaczniemy od... teorii, jaką jest zasada o podchodzeniu do zwierzyny, oraz pozycja łowiecka... zanim dojdziemy gdzieś dalej od obozu, bo tu raczej nic nie upolujesz... umm, więc tak - mamy zasadę, która brzmi... mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy... no i może się to wydawać dość logiczne, ale w sumie... nie jest. Otóż. Mysz nie wyczuje twojego zapachu bardziej, niż królik czy ptak, po prostu... czuje twoje kroki. Więc, gdy się do takiej skradasz... albo do jakiegokolwiek innego gryzonia, jak nornica czy wiewiórka... to musisz przenieść ciężar ciała... na tylne łapy. Wtedy o wiele mniejsza szansa, że to wyczuje. No, króliki mają dobry słuch, więc... spłycasz oddech. No i ptaki - jak wiatr pozwala, to... idziesz jak najbardziej od tyłu, chowasz się za krzakami, za... wysoką trawą... za wszystkim co możliwe... no i co jakiś czas warto przystanąć bez ruchu, szczególnie jak ptak jest uważny i się rozgląda, to... mniejsza szansa, że cię zobaczy... Pytania na razie...? - spytała.
Księżyce: 47
Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok
Płeć: Kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Ślimacza Muszla* [NPC]
Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC]
Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Kwitnąca Łapa słuchał słów swojej mentorki uważnie, starając się zapamiętać każdy szczegół jaki tylko wyłonił się z jej pyszczka. Nie chciał przegapić żadnej informacji, która mogłaby potencjalnie zaważyć na jego możliwości stania się wojownikiem i późniejszym polowaniu dla Klanu Rzeki.
Wiewiórczy Skok zwróciła mu uwagę na tę jak na razie najdziwniejszą część zasady dotyczącą polowania. Najwidoczniej musiała być tą częścią długich prób i błędów tego który wymyślił to dziwne sformułowanie.
-Dziwne to takie sformułowanie... takie specyficzne, łatwo się idzie pomylić jeśli się nie wie o co chodzi -skomentował, jak na razie innych pytań nie miał, bo mentorka rozwiała wszystkie wątpliwości, które mogłyby się jak na razie pojawić. Reszta była dość logiczna i zrozumiała.
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)