Nie oczekiwała wylewności od terminatorów. Ba, nawet lepiej, że Kość po prostu słuchał i kiwał głową. Przynajmniej rozumiał. Nie zadawał pytań, nie przedłużał. Miała wrażenie, że był dużo bardziej ogarnięty od Szafirka. A tamten zdołał zakończyć trening, więc on też zdoła. Na pewno. - Wykorzystuj podczas walki słabości przeciwnika. Słabe punkty na ciele to szyja i brzuch, warto o tym pamiętać. Ale ty też masz je miękkie. I jak ktoś ci rozpruje brzuch, to uwierz, że długo nie pociągniesz. Więc jednocześnie musisz je chronić. Wrażliwy jest też pysk, wiadomo, że jak zaatakujesz w oczy to boli. I nic nie widzisz choćby na chwilę, przez dynamikę walki, więc to też przydatne. Żeby oślepić przeciwnika możesz wykorzystywać też otoczenie, rzucając żwirem, piachem czy ziemią w oczy. To spore ułatwienie, warto korzystać. Jak podetniesz kogoś, atakując w łapy, jest duża szansa, że się przewróci. A przeciwnik pod tobą to już prawie wygrana - w sumie, to zależało od sytuacji, ale jeśli ktoś wiedział, jak kontrolować kogoś, kto nawet nie stoi na łapach, był zdecydowanie dużo bliżej wygranej. - Najgorszy błąd jaki możesz zrobić, to atakować łapami zupełnie bez celu. Zawsze przemyślaj swoje ataki, a jeśli nie masz na to czasu, rób uniki. I wtedy myśl. Podczas walki jednocześnie atakujesz i chronisz siebie, więc musisz być skupiony. Czaisz?
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Gdzieś w okolicy słów "rozpruje brzuch" ślepia Kostka błysnęły nieznacznym zainteresowaniem. Niestety dalsza część wypowiedzi Bawełny była zbyt sucha i mało barwna, by utrzymać to skupienie na dłużej. Co prawda słuchał jej dalej, ale bez zaangażowania jak przez cały wspólny trening. Kiedyś ta obustronna mordęga się skończy.
Chociaż w sumie wojowniczka nie wyglądała jakby specjalnie cierpiała. Może lubi to gadanie.
- Aha. - Potwierdził. Czego tutaj nie czaić? Podobał mu się pomysł z rzucaniem żwirem w oczy i chętnie poznałby więcej takich podstępnych technik. Najlepiej zapobiegających walce w ogóle jak nafaszerowanie przeciwnika cisem jeszcze zanim wpadnie na pomysł, że chce cie zaatakować.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
- Spoko - miauknęła, ciesząc się, że Kość nie zadawał zbędnych pytań. Na pewno im obu zejdzie szybciej, jeśli skupią się na tym najważniejszym, ogarniając to, co muszą ogarnąć, zamiast zagłębiać się w szczegóły. - To teraz praktyka, sparing. Bijemy się bez pazurów, nie drapiesz, nie gryziesz, nie zadajesz mi poważniejszych obrażeń niż siniaki i obicia. Wykorzystuj to, co powiedziałam ci przed chwilą. Zaczynasz - powiedziała, zatrzymując się w końcu w zachodnich ptasich krzewach, o czym też poinformowała kocura. Wskazała także ogonem Kwiecistą Łąkę i wschodnie ptasie krzewy, żeby ten wiedział w jakiej są okolicy. Odsunęła się też delikatnie od niego, stając na przeciwko i czekając na ruch z jego strony.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
***
Skoro powiedziało się "a" należało powiedzieć też 'b" i chociaż Kość nie wierzył w mądrości zawarte w takich powiedzonkach, stwierdził, że skoro raz się wysilił i zaczepił wojownika, by przepchnął jego trening trochę do przodu, mógł chociaż skończyć temat. Z tego co mówił Szafirek, w tamtym dniu nie omawiał całego Kodeksu z Pierwiosnkiem. Kostek mógł bez wyrzutów sumienia skłamać, że mimo wszystko zna całość, ale point wydawał się zbyt dużym formalistą, by potwierdzić tę wersję wydarzeń. Mniej zachodu wymagało wyduszenie z niego brakujących punktów, niż wymyślenie całego przekrętu, więc terminator po prostu się na niego zaczaił.
- No hej. - Przywitał się lekko, jakby byli umówieni. -To opowiesz mi o reszcie tych punktów Kodeksu? - Zagaił, znowu jakby to było coś wcześniej ustalone. Nie wyobrażał sobie, że przy takim podejściu, Szafirek nie będzie usiłował polemizować.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek miał plany na dzisiejsze przedpołudnie. Zjeść coś, przejść się nad rzekę i zobaczyć czy nurt nie wyrzucił interesujących kamyczków. I to tyle, jednak zdążył się już przywiązać do tej myśli równie mocno co do szczegółowego harmonogramu nad którym trzeba by ślęczeć całą noc.
Był na pierwszym punkcie, a wręcz jeszcze przed nim, gdy zjawił się Kostek. Gdyby tylko bury point był bardziej ekspresywny to przez jego pyszczek przetoczyłaby się cała barwna paleta rozczarowania i żalu. Zamiast tego, słuchał z kamienną miną. I nie żeby tego słuchania było dużo – zwykłe przywitanie i jedno pytanie. A jednak zdążyło pokrzyżować dzisiejsze plany na czas wolny.
– Bawełna dalej chora? – spytał po chwili milczenia, którą poświęcił na skojarzenie sytuacji, w której niby przedstawiał część Kodeksu orientalowi. I gdy już połączył kropki wszystko stało się jasne. A Szafi przecież nie mógł zostawić podopiecznego swojej mistrzyni na lodzie. Jeśli miał poznać cały Kodeks podczas jej chorobowego to... lepiej było mu pomóc i nie denerwować Bawełny. – Chcesz tu czy poza obozem?
Tak czy siak ze śniadaniem point już mógł się pożegnać.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Możliwe, że w swojej łaskawości Kostek pozwoliłby Szafirkowi najpierw coś zjeść - musiałby tylko najpierw wiedzieć, że wojownik jeszcze był bez śniadania. Jednakże, liliowy kocurek plasował posiłki bardzo nisko na liście swoich priorytetów, więc nie myślał też o nich w kontekście potrzeb innych kotów. Lub też zwyczajnie nie dbał, czy jego nauczyciel będzie głodny, czy nie.
- Mhm. - Potwierdził wcześniejsze kłamstwo dotyczące zdrowia Bawełnianej Nici. W sumie nie do końca wiedział co działo się z kocicą i nie bardzo go to obchodziło. Tymczasem Szafirek nie sprawdził wcześniej tej informacji i prawdopodobnie nie będzie weryfikował jej teraz. Nawet jeżeli to zrobi, Kość zdąży już dostać od niego to, czego chciał.
- Jak chcesz. - Wzruszył barkami. Niech Pyłek ma szanse zadecydować chociaż o tym, gdzie chce Kodeks wykładać.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek nie miał zamiaru weryfikować tej informacji z dwóch powodów. Po pierwsze, jakkolwiek nie żywił żadnego urazu do dawnej mistrzyni, tak wolił nie wchodzić jej w drogę niepotrzebnie. Wymienianie grzeczności na ceremoniach było wystarczające. Po drugie, nie przeszło mu nawet przez myśl, że Kość mógłby kłamać na ten temat. Czy jakikolwiek inny zresztą.
– To idziemy. – zadecydował, średnio przepadając za obozowym zgiełkiem. Bez zbędnego ociągania poprowadził ich w stronę wyjścia z obozu. Zamierzał dotrzeć do brzegu rzeki i dotrzeć wzdłuż niej do Bobrowej Tamy. Ten kierunek nie wymagał za dużego zaangażowania i kontrolowania trasy.
– Co pamiętasz? – Szafirek, na przykład, nie pamiętał jakie punkty Kodeksu przedstawiał tamtego dnia. – Może być ogólnie. Bez recytowania. – dodał jeszcze, bo nie zamierzał teraz egzaminować cudzego terminatora z wiedzy, a jedynie określić co kojarzył żeby się nie powtarzać.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Kość nie zamierzał protestować na propozycję spaceru. Minęły czasy, kiedy łapy mu mdlały od samego wyjścia za próg obozu, teraz pokonywał dłuższe trasy z własnej woli (na przykład takie poza granice Klanu). Jednak na polecenie, by powtórzył co pamiętał z ostatniego omawiania Kodeksu, nieomal się nie zapowietrzył z oburzenia. Co to miało być? Egzamin? Nawet Bawełna nie wymagała od niego, by cytował jej wcześniejsze gadki, dzięki czemu mógł niemal cały trening przeżyć na "mhm", "aha" i "no". Jednak zanim na dobre zdążył wyrazić jakiekolwiek emocje związane z takim obrotem sprawy, szczęśliwie Szafirek sprecyzował, że chodzi o ogólne przybliżenie tamtych punktów. No dobra, z tym to sobie poradzi.
- Mówiliśmy o sposobie i wyborze zastępcy. O dziękowaniu za zwierzynę i pozwoleniu na jedzenie. - Miauknął pogodnie. Dobrze, że postanowił pozabawiać towarzystwo głupimi pytaniami, bo dzięki temu pamiętał o czym w ogóle była mowa.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Widział początkową reakcję terminatora, ale że jako w sumie zrozumiał z niej tyle co nic, szybko o niej zapomniał i skupił się na odpowiedzi. Skinął łbem w ramach komentarza i zaczął się zastanawiać. Dość sporo punktów zahaczało o te tematy.
– W porządku. Z tych prostych, innych punktów mamy... Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu. – od razu przeszedł do rzeczy, nie było sensu tego przeciągać. – Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców. By zostać terminatorem. Oraz. Słowo przywódcy jest prawem. I też. Granice muszą być sprawdzane. Ioznakowane każdego dnia. Przegoń każdego. Kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. Jasne? Czy masz pytania? – Szafirek nie spodziewał się żadnych pytań do tej części Kodeksu, jednak wolał dopytać dla pewności.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Kość miał dużo pytań, ale niekoniecznie na temat Kodeksu. Jedno z najbardziej go nurtujących to zacinasz się podczas mówienia, ale zdawał sobie sprawę, że obrażanie wojownika nie przyniesie mu w tym momencie nic dobrego. Szafirek nie miał obowiązku mu w żaden sposób pomagać i w każdym momencie mógł się odwrócić na pięcie i zostawić kocurka na niełaskę Bawełny - lub bardziej, jej nieobecności. Dlatego postanowił wybrać jakieś mniej antagonizujące pytanie, jak na przykład:
- A jak wojownik innego Klanu mnie zaprosi, to mogę jednak wejść na teren innego Klanu? - Miauknął, wciąż utrzymując ten absurdalnie pogodny ton. Jakby był po prostu wesołym, ale pilnym terminatorem na ciekawym treningu z lubianym przez siebie mistrzem.
Skreśl co się nie zgadzało.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Był przekonany, że spotka się z zaprzeczeniem i przejdą do dalszej części Kodeksu, a tymczasem spotkał się z pytaniem. W pierwszym odruchu miał ochotę powiedzieć, że to niemożliwe, bo nikt nie byłby tak durny. Jednak podczas przekazywania wychodził z założenia, że nie ma głupich pytań, więc uczciwie się zastanowił.
– Czemu by miał? Według Kodeksu ma obowiązek przegonić. Każdego kto wejdzie na teren klanu. To wyklucza zapraszanie. Więc... czemu by miał? W jakiej sytuacji? – był skłonny rozważyć mniej standardowy scenariusz jeśli Kości nie starczyła taka odpowiedź i potrzebował obszerniejszych wyjaśnień.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Podniósł ze zdziwieniem brew. Wojownikowi trudno było znaleźć powód, dla którego ktoś miałby to zrobić, natomiast Kostek miał jedną prostą odpowiedź: Dlaczego nie.
Poza tym jednym potrafił znaleźć kilka innych scenariuszy, dla których zapraszało się kota z innego Klanu na swoje tereny i w sumie był zdziwiony, że nie jest to jakiś częsty proceder.
- Bo mnie polubił? - Odpowiedział z szerokim i czarującym uśmiechem. - I na przykład chciałby spędzić ze mną czas, niekoniecznie się martwiąc po której stronie granicy mam łapki?
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek za mało i za krótko znał liliowego orientala, by mieć świadomość, że bo mnie polubił to scenariusz równie prawdopodobny do otwarcia przez borsuki szkółki lotniczej. Więc jedyne co mógł zrobić to podejść do tematu profesjonalnie, jak zawsze zresztą.
– To by zaprosił na tereny niczyje. Albo pod Cztery Dęby. Tam nie trzeba tym przejmować. – zauważył. Ten scenariusz nie był na tyle ekstremalny by rzeczywiście rozważać nagięcie Kodeksu. – Jeśli w takiej sytuacji by zaprosił. To oboje złamalibyście Kodeks. – dodał jeszcze, bo może to było główne pytanie od początku. Nie miał pewności, jednak wiedział, że gdyby ktoś z innego klanu ich przyłapał w tej sytuacji to oberwałoby się dwójce, nie tylko zapraszającemu. Nie dodawał już nic czekając na kontynuację tematu, albo na zgodę by przejść do dalszej części Kodeksu.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Na Gwiezdny Klan, ależ wojownik był irytujący ze swoim profesjonalizmem. Kostek inaczej go zapamiętał z czasów kocięcych, kiedy ten leżał w dole i myślał, że złamał sobie łapę. Wtedy nie był tak... sztywny. Zdystansowany. Ubity. Absolutnie nieporuszony. To nie był ten sam fanatyzm, którym emanował Skrzące Słowo, albo nudny kij w zadku Bawełnianej Nici - nawet nie dawał pola do żartów! Oriental czuł, że z każda chwilą narasta w nim złość na ten absolutny brak emocji ze strony Szafirka. Oraz ambicja, by jakieś uczucie w końcu z niego wydobyć.
- Aha.- Rzucił bez przejęcia, ale z lekkim charknięciem pod nosem. Nie widział żadnego powodu, by ktoś miał się przejmować zaproszeniem swojego przyjaciela, kochanka, czy nawet przypadkowego znajomego na tereny Klanu, skoro jedynym argumentem przeciw było "bo tak mówi Kodeks". Zapisał sobie w myślach, by go złamać przy najbliższej możliwej okazji.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
A że Kość zachowywał te wszystkie przemyślenia dla siebie to Szafirek żył w cudownym świecie, w którym wszystko było w najzwyklejszym porządku. A wręcz było całkiem przyjemnie z tym rybim zapachem rzeki po lewej. Może gdyby pochodził z innego klanu to takie wonie przyprawiałyby go o ból głowy, jednak w tym wypadku kojarzyły się z domem. Krótkie aha odebrał jako zgodę na kontynuację, skoro nie towarzyszyło mu nic innego.
– Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia. W bólu czy niebezpieczeństwie. Nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. Rzadko zdarza, ale jest. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy. Jest to dozwolone jednak w obronie własnej. Lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Czyli zdrajcy, samotnicy, pieszczochy. Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie. Przez jedną noc po ceremonii. Taka tradycja. – zamilkł na trochę, dając czas na przyswojenie zasad jak i również ewentualne pytania. Tym razem już nie skreślał możliwości pojawienia się takowych.