mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Kiedy terminator zauważył, że rzucanie w Szafirka kontrowersyjnymi pytaniami nie przynosi żadnego efektu, momentalnie mu się to znudziło. Jaka to była zabawa, skoro otrzymywał w odpowiedzi absolutnie nudne i rzeczowe wyjaśnienia? Dla odmiany miał ochotę rzucić samym Szafirkiem, do wody na przykład. Skoro kocur był ciekawszy, kiedy leżał w dole, może równie interesujący stałby się porywany przez nurt rzeki. Kwestia do przetestowania.
- Mmm. - Wymruczał w odpowiedzi ze wzrokiem zawieszonym na wojowniku - dla utrzymania wrażenia zainteresowania - i myślami błądzącymi gdzieś w przestrzeni.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
A jemu to odpowiadało. Znaczy się brak pytań i (udawane) zainteresowanie. Nie zniechęcał go brak entuzjazmu, bo w sumie nie oczekiwał jakiejkolwiek reakcji.
– Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem. Ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie. Kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. I ostatni punkt. Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca. Kiedy trwa rozejm. To już wszystko. Cały Kodeks. – oznajmił z machnięciem puchatej kity. Przedstawił mu resztę Kodeksu, tak jak sobie tego oriental życzył, więc Bawełniana Nić nie powinna mu urwać uszu na najbliższym treningu. Pod warunkiem, że zapamiętał cokolwiek z tego wykładu oczywiście. Szafirek chciał grzecznie poczekać na ewentualne pytania i zmyć się do swoich spraw, gdy odezwał się głód. Faktycznie, ominął dzisiaj śniadanie. Powrót do obozu był bez sensu jeśli zamierzał jeszcze poszukać kamyczków na brzegu, więc postanowił zmienić plany. I jednak trochę przyspieszyć zakończenie.
– Coś jeszcze chcesz? Jak nie to poszedłbym łowić.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Nie dał rady powstrzymać uniesienia brwi. Po poznaniu całości Kodeks wydał mu się jednym, wielkim stosem bzdur. Pozwalał na przyjaźnie, ale równocześnie na zabijanie. Przykazywał chronić kocięta, ale dawał narzędzie by zagłodzić terminatora. Jak na coś traktowanego przez niektóre koty jak największa świętość, miał zbyt dużo dziur logicznych, a za mało rozsądnej treści.
- Super. Świetnie. - Podsumował Kostek i strzelił w stronę Szafirka łobuzerskim uśmiechem. Mógł chociaż udać jakiś uśmiech w odpowiedzi? To właśnie jeszcze chciał. Jakąś reakcje inną niż mechaniczną. Jakby Kostek wiedział co to, uznałby wojownika za androida.
- Głowa mnie rozbolała od tej całej teorii. Idę z tobą. - Zaszczebiotał. - Złowiłeś kiedyś szczupaka? Albo przepłynąłeś Rzekę wszerz?
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Niestety uśmiechy i inne wyraźne grymasy nie leżały w naturze Szafirka. Poruszył ciemnymi uszami i zmrużył nieznacznie oczy w przyjaznym geście, ale jeśli oczekiwało się wykrzywienia mordki to bez trudu szło to przegapić. Cieszył się, że mógł pomóc w uniknięciu gniewu Bawełnianej Nici i że szybko im poszło, ale nie oszukujmy się – jeszcze bardziej cieszyła go myśl, że zaraz będzie mógł wrócić do pierwotnego planu, zobaczyć co za skarby wyrzuciła rzeka na brzeg.
Zaraz okazało się, że jednak nie do końca, bo towarzystwo było jak kleszcz i wcale nie zamierzało odpuszczać. To przygasiło entuzjazm Szafirka, chociaż z zewnątrz różnic należało szukać z lupą.
– Nie. Ciężko trafić na szczupaka tu. – i dobrze, bo wojownikowi wcale nie śpieszyło się do spotkania z tym potworem. – Ale. Wiele razy przepłynąłem rzekę. Ty nie?
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Cóż, Kostek nie miał lupy, więc w tym nieznacznym zmrużeniu oczu nie dopatrzył się przyjaznego gestu. Czy sztywniactwo i brak normalnych emocji było jakąś chorobą na którą zapadał każdy kot po zostaniu wojownikiem? Czy jego też to czekało? Do tej pory wydawało mu się, że sam jest specjalny pod względem wrażliwości emocjonalnej i intensywności przeżywanych uczuć, ale wyglądało na to, że wcale nie miał się najgorzej. Przynajmniej starał się udawać.
- A gdzie łatwo. - Zapytał pozbawionym intonacji głosem. -Nie. Po co. - Skoro Szafirek nie stosował zdań złożonych to terminator też nie czuł się zobowiązany.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Gdyby tylko Szafirek był bardziej skłonny do analizowania zmian w zachowaniach rozmówcy zwróciłby uwagę na te fikołki, które Kość odstawiał. Bo to nie tak, że ich nie zauważał, ale nie zastanawiały go one na tyle by się zatrzymać i nad tym zastanowić jakoś dogłębniej.
– Nie wiem. Nie w tej rzece. Najwyraźniej. – odparł na pierwsze pytanie. Ile razy łowił coś na terenach klanowych? No nie liczył tego nawet, jednak ani razu nie natrafił na drapieżnego szczupaka przy tym. – Żeby dostać na drugą stronę. – wydawało mu się to oczywiste. Jaki mógł być inny powód dla pływania od brzegu do brzegu? – Umiesz pływać?
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
- Mmm. - Wymruczał Kość, co było jednocześnie odpowiedzą na uwagę o braku szczupaków i potwierdzeniem umiejętności pływania. Zaraz potem wykrzywił wargi w jednym ze swoich nieładnych uśmiechów, przy których oczy błyszczały mu w niepokojący sposób.
- Zobaczymy kto robi to lepiej? - Zapytał z nieprzesadnym entuzjazmem, zapominając na chwilę, że miał w ogóle nie wyrażać emocji. - Po tych umysłowych fikołkach przy Kodeksie przyda się trochę wymuszonego ruchu. - Dodał szybko, bo spodziewał się, że Szafirka nie będzie interesować zwykłe prężenie muskułów przed innym kotem.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Zmarszczył brwi, gdy zaraz po potwierdzeniu braku umiejętności (chyba braku?) padła propozycja przetestowania ich w praktyce. Że co? Fikołka to dopiero teraz mózg Szafirka zrobił.
– Czekaj. – zatrzymał się aż w miejscu na moment by uczciwie przeanalizować sytuację. Jakkolwiek o emocje wciąż było ciężko na burym pysku tak bruzda na czole pogłębiła się od intensywnych procesów myślowych.
– Znasz chociaż teorię? Czy zupełnie nic? – spytał po chwili milczenia. Nawet jeśli wymuszony ruch był szczytnym celem, tak topienie terminatora bez podstaw wiedzy o pływaniu niekoniecznie.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Oriental był już w połowie drogi do Rzeki i mentalnie już przez nią płynął - miał nadzieję, że postawiony przed faktem dokonanym Szafirek znowu nie będzie protestować - gdy zatrzymał go głos wojownika. Kostek spojrzał na niego przez ramię i uniósł brewkę.
- Teorie. Pływania. - Wypluł z siebie, w założeniu sarkastycznie. Jakkolwiek nie czuł wielkich więzi ze swoim Klanem, był kotem z Klanu Rzeki i nikt mu nie wykładał teorii pływania, tak jak nikt nie rozkładał na części pierwsze biegania. Najpierw wlazł do kałuży przed chruśniakiem, a potem większej na mieliźnie i tak jakoś poszło. - Machasz łapami i nie wciągasz wody nosem. Coś jeszcze? - Zaironizował.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Kość ewidentnie lekceważył jak zdradliwa potrafiła być rzeka. Albo nie był świadomy zagrożeń, które wiązały się z jej nurtem.
– Tyle starczy w jeziorze. – zauważył na początek. To że Rzeczniacy jakoś w genach mieli umiejętność pływania i nie musieli poświęcać wiele czasu na naukę utrzymywania łba nad taflą spokojnej wody, nie znaczyło że z mlekiem matki wysysali również umiejętność radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. – Umiesz odróżnić niegroźny wir od niebezpiecznego? Poziome gorsze. Wiesz jak wyglądają łuski na rzece? Pod nimi jest nierówne, płytkie dno. Za przykosami są zawirowania. Mogą utopić. Gdzie szypot nurt przyspiesza. W ogóle lepiej nie walczyć z nurtem. Przy brzegu wklęsłym też szybszy. Trzeba to brać pod uwagę. – wyjaśnił, nieco rozleglej niż zamierzał, bo istniało ryzyko, że terminator nigdy o tym nie słyszał. – No i sterować ogonem. Nie szamotać się. Płynąć z nurtem. Nie walczyć z nim. – na wszelki wypadek dorzucił też bardziej podstawowe informacje.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Rzucanie w Szafirka ironią było tak samo bezowocne co celowanie w niego uśmiechami - rozmawiało się z nim równie emocjonalnie co z przeciętnym głazem. Na sarkastyczne i mocno retoryczne pytanie odpowiedział całą litanią faktów na temat pływania. Wiry, łuski, zakosy... Kostek patrzył na niego jak na wariata. - Oho. Ewidentnie trafiłem na specjalistę. - Wymruczał lekko rozbawiony, nawet nie próbując udawać podziwu. Wojownikowi chyba było wszystko jedno z jakim odzewem się spotyka. - To teraz nie ma wyjścia, czas na pokaz i ćwiczenia praktyczne. - Kostek uśmiechnął się i wznowił swój marsz w stronę rzeki. Stanął nad jej brzegiem, wsadził jedną z łap do wody i obejrzał się na Szafirka, pytająco unosząc brwi.
Zamierzał dołączyć, czy oriental miał sam pływać?
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Zmarszczył czoło w reakcji na kolejne słowa orientala. Szczerze mówiąc nie miał najmniejszego pojęcia jak je interpretować. Czy kocur tak się zachowywał, bo już to wszystko wiedział i to były dla niego same oczywistości? Ale jeśli tak to co mu szkodziło rzucić krótkim wiem to? Tego bury point nie potrafił pojąć, oszczędziłoby im to dużo zachodu. Nie podobała mu się ta sytuacja i brak jasnej odpowiedzi, jednak ostatecznie postanowił przyjąć, że nikt nie byłby na tyle głupi by pchać się do wody bez jakiejkolwiek wiedzy na temat pływania.
– Niech będzie. – zgodził się wreszcie, podchodząc do brzegu. Przepłyną na drugą stronę i będzie z głowy, prawda? Więc nie czekał na sygnał startu czy cokolwiek, tylko od razu zanurzył się w wodzie i zaczął miarowo machać łapami. Nurt go trochę znosił w bok, ale Szafi się nie wykłócał o to z rzeką, spodziewał się, że nie pokona odcinka w linii prostej.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Uśmiechnął się triumfalnie. Zmuszenie Szafirka by wlazł do wody i razem z nim przepłynął rzekę, nie miało mu przynieść nic więcej ponad satysfakcje, ale i tak był zadowolony z efektu. Pewnie po wszystkim wojownik będzie wyglądał jak zmokły ptak, co było jakąś wartością dodaną do sytuacji. Nie udało mu się wpłynąć w żaden sposób na nastrój czy mimikę kocura, to przynajmniej zepsuje mu prezencję.
Wsunął się do wody gładko jak wydra, na krótki moment wstrzymując oddech. Toń była zimna i rzeczywiście targana nurtem, ale Kostek bez stresu zaczął machać łapami, by płynąć naprzód. Nie umówili się na żaden punkt zbiórki po drugiej stronie, więc nie miało to znaczenia, czy rzeka zniesie go trochę dalej w bok.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Szafirek był w stu procentach skupiony na własnej przeprawie, na prawidłowej pracy łap, na manewrowaniu puchatą kitą tak by utrzymywać prawidłowy kierunek. Uszy położył płasko po sobie, by nie wpadały mu do nich krople (niby nie były żadnym zagrożeniem, jednak były niezwykle irytujące). Dopiero gdy pokonał już połowę odległości, zdecydował się rzucić okiem w stronę terminatora, by upewnić się czy jednak nie zatonął. Niby rzeka w ostatnim czasie obniżyła swój poziom i ogólnie była mniej niebezpieczna niż zazwyczaj, jednak brak konkretnej odpowiedzi wciąż wzbudzał w burym poincie lekki niepokój.
mały, kościsty oriental o krótkim liliowym futerku i wyjątkowych jasnobłękitnych ślepiach z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką
"Powiedziałby, że przynajmniej połowę sukcesu onieśmielającej aury stanowił właśnie niewielki wzrost Kostka. To była sytuacja analogiczna do spotkań z małymi psami. Te wielkie, kilkukrotnie przerastające koty zawsze były bardziej stabilne psychiczne i odgadnięcie ich planów nie przysparzało trudności. Z kolei z tymi kieszonkowymi pchlarzami zawsze był pewien kłopot – jak na stworzenia znajdujące się bliżej ziemi oraz działającej na nią grawitacji, były niezwykle chwiejne i nie wiadomo co im siedziało w głowie.
Orion zgadywał, że zwykle był to chaos i zniszczenie.
Miał silne podejrzenia, że w przypadku Kostka było podobnie. " by Orion
Kornikowy Konar, Zielna Łapa (KRz) Wieszczek (NŚ)
Kostek nie tonął. Szafirek też nie, co było odrobinę rozczarowujące. Obydwoje płynęli równo przed siebie, terminator również myśląc głównie o utrzymaniu równego tempa i kierunku. Pysk miał uniesiony nad tonią wystarczająco, by nie zalewała go woda, cienki ogon całkiem nieźle robił za ster, chociaż nurt i tak robił swoje, znosząc kocurka na bok. W sumie może dzięki temu wyląduje bliżej obozu? Byłoby to korzystne, bo miałby do pokonania krótszą drogę z mokrym futrem.
Z takim wnioskiem wylądował w końcu na brzegu. Zaparł się o niego pazurami i wyciągnął na suchy grunt, by od razu intensywnie się wytrzepać - najlepiej, wprost na swojego tymczasowego mistrza.
- To co, zdałem? - Zapytał bez zainteresowania. Rozważał pójście sobie bez słowa, ale miał jeszcze ostatki grzeczności w sobie.
blood and glitter sweet and bitter we're so happy we could die
blood and glitter saintand sinner we do fall before we rise