Sago jest po prostu śliczna! Na długich łapach osadzone jest zwinne ciało, z wąskimi barkami. Długi cienki ogon dodaje sylwetce jeszcze ładniejszy wygląd. Całe jej ciało pokrywa krótkie, lśniące, płowe futerko. Ogólnie wygląda jak płowy kot abisyński. Wszystko to wieńczą ciemnozłote oczy i jasno różowy nosek.
Sago ma kota na punkcie swoich dzieci. Jej pociechom nie może się nic stać kiedy ona czuwa. Zawsze czujna i gotowa do działania- to jej główne cechy i jej duma. Nie licząc tego że ma świra na punkcie sowich kociąt jest dość zrównoważona. A, i nie dotykaj jej pociech bo ci przywali.
Miejsce zamieszkania Sago jest naprawdę kolorowe. Dom gdzie mieszkają dwunożni jest jasnożółty. Stoi przed nim brązowa huśtawka a obok niej- czereśniowe drzewko. Wszędzie zieleni się trawa a ścieżki usypane są z szarego żwiru. Obok domu jest pistacjowa buda, mieszka w niej czarno-biały kundelek na srebrnym łańcuchu. Stodoła jest drewniana a w środku są bele i stosy złocistego siana. Rozległe pola pokrywają złote kłosy zbóż, czerwone maki i błękitne niezapominajki. Czarne, rude, białe i nakrapiane kury chodzą właściwie gdzie chcą.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
****
Opuścił obóz o świcie słońca, lecz tym razem jego celem nie były Słoneczne Grzbiety, gdzie co jakiś czas spotykał się z Wężową Gwiazdą. Dziś kocur nie zmierzał na trening, a na wyprawę, którą zaplanował sobie jakiś czas temu. Cóż, ojciec w końcu się do czegoś przydał i w ich ostatniej rozmowie zdradził trochę na temat... Koni. Sam co prawda nie wiedział o nich zbyt wiele, choć starał sie opowiedzieć synowi jak najwięcej, gdyż ten poprosił go właśnie o to. Kormoran konia nigdy nie widział, a więc liczył, że chociaż z opisu Parzącego Ziela uda mu się stworzyć w głowie obraz tego zwierzęcia. Ale... Było ciężko i ostatecznie nie doszedł do żadnych szczegółów. Ojciec powiedział mu tak właściwie tylko tyle, że konie są stworzeniami wielkimi i pokrytymi futrem. Brak im pazurów, choć mają duże zęby. I... Czasami na ich grzbiecie siadają dwunożni? No, to była zdecydowanie najdziwniejsza z tych wszystkich informacji. W każdym razie ich niewielka ilość nie zaspokoiła ciekawości Kormorana, co zrodziło w jego głowie pomysł- na własne oczy zobaczyć konie. Dyskretnie dopytał ojca o drogę i... Cóż, właśnie w taki sposób się tu dziś znalazł.
Gdy doszedł do Siedliska Koni, słońce wzniosło się trochę na błękitne niebo. Huh, zmęczyła go ta wyprawa! Nie miał jednak zamiaru się zatrzymywać, bowiem na horyzoncie wciąż nie widział tej całej stajni i pastwiska. Zamiast tego było... Coś. Dziwna budowla o jasnożółtym kolorze. Ale nie miał zamiaru się do niej zbliżać, gdyż byłoby to nieostrożne. Rzucił tylko na nią okiem, a następnie ruszył dalej, dość prędko, by nie zwracać na siebie zbędnej uwagi. Chyba trochę zabłądził, choć uspokajał się myślą, że po prostu nie dotarł jeszcze wystarczająco daleko. Powinien być teraz cierpliwy!
Rudy tygrysio pręgowany kocurek z bielą idącą od noska (między oczami) rozciągając się na pyszczek i policzki, ciągnąc się przez pierś i brzuszek. Pyszczek rudzielca jest dość owalny i drobny. Jego uszy są za to większe i trójkątne. Biel występuje także na łapkach tworząc skarpetki. Na przednich łapach sięga trochę powyżej palców. Na tylnych natomiast sięga kostek. Jego oczy są bursztynowe i owalne, aczkolwiek lekko skośne.Futerko Rudzika jest długie, a kocurek zbudowany jest dość lekko. Ma długie łapki i jest szczupły, przy czym elegancki. Posiada długi, puchaty ogon, który swoim wyglądem przypomina ten u wiewiórki. Rudzik ma dość drobną posturę, wydaje się delikatny i niepozorny. Co mu odpowiada, bo nie jest kotem, który szuka konfliktów. Jego wąsy są długie, czasem wydają się lekko zawinięte w dół przy końcu. Jeżeli chodzi o futerko kocurka, to jest ono miękkie i puchate. Kocurek bardzo starannie dba o higienę i stara się prezentować względnie dobrze.
Sposób w jaki Rudzik patrzył na świat diametralnie się zmienił. Nie przejmuje się teraz kompletnie naukami ojca, czy też kogokolwiek. Pamięta co nieco interakcje z nimi, ale jego punkt widzenia zmienił się. Nie ma ambicji jeżeli chodzi o zostanie jakimś super dobrym wojownikiem, jeżeli kiedykolwiek mu się to uda. Swoją prezentacja też się nie przejmuje. Jednakże jego przeżycia sprawiły, że ma problemy z zaufaniem. W końcu w pewnym momencie zaufał swoim porywaczom, których wtedy uważał za wybawców, a ci znudzili się nim i wyrzucili go w lesie. Fakt, wrócił do domu, ale nie może powstrzymać się od zastanawiania się, czy to on przypadkiem nie był problemem. Rudzik stara się unikać konfrontacji, niekiedy pozwalając po sobie deptać innym. Boi się odrzucenia i ma coś w postaci lęku separacyjnego jeżeli zwiąże się z kimś emocjonalnie. Boi się podejmować ryzyko, gdyż nie chce popełniać błędów. Rudzik mimo wszystko stara się być dość pogodnym kotem. Lubi żartować i stara się być dumny z tego co robi. Nie zawsze się mu to jednak udaje. Każdą porażkę bierze do siebie. Dąży do szczęścia, a nie do wielkich osiągnięć. Jest troskliwy i opiekuńczy. Bywa temperamentny i najczęściej kieruje się emocjami.
Rudzik w trakcie swojego błądzenia po terenach natrafił na obozowisko Bezwłosych, które widział z daleka. Była to dziwnie żółta jaskinia otoczona równie niezwykle wyglądającymi drzewami. W każdym bądź razie Rudzik wywnioskował, że są to drzewa. Nie zamierzał wchodzić do środka, ale pokręcenie się po okolicy nie było złym pomysłem. Może rzucą mu coś do jedzenia. Fakt, jedzenie dla kotów domowych smakowało jak ziemia, tylko bardziej gumowa. Jak posmakował ziemi? Jako kociak wywrócił się i wylądowało mu tego trochę w pysku. Nie był to najlepszy ze smaków. Ale jednym jest pyszne jedzenie, a czym innym jest przetrwanie. W tym momencie liczyło się przeżycie kolejnego dnia. Do tej pory radził sobie nawet dobrze. Owszem, czasem głodował, ale nie umierał jeszcze z głodu.
Idąc tak poczuł zapach kota. Kocur, jeśli się nie mylił. Strzepnął ogonem i powoli zaczął podchodzić w kierunku z którego ów zapach dochodził. Po chwili bursztynowe oczy Rudzika spoczęły na ciemnej sylwetce nieznajomego. Rudzielec przez chwilę zastanawiał się, czy mądrym pomysłem jest zaczepianie obcych, ale tamten wyglądał na równie zagubionego co i on sam. Kto wie, może będzie w stanie mu pomóc. Albo zostanie brutalnie zamordowany przez nieznajomego kota. Mniej fajnie.
Rudzik wziął głęboki oddech i postanowił jednak podejść, siląc się na nonszalancki chód. Nie chciał, aby wyglądał na nerwowego. Kto wie, dymny kocur mógłby uznać to za prowokacje i zaatakować. - Hej, wyglądasz na zagubionego. Potrzebujesz pomocy? - zagadnął uprzejmie. W końcu nie chciał wyjść na nieokrzesanego.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Owszem, wyczuł zapach kota, choć początkowo nic sobie z tego nie zrobił. Znaczy, zapaliło to w nim ostrzegawczą lampkę, choć obecnie tych lampek było zdecydowanie więcej. I... Przy takiej ilości skupiał się wyłącznie na tych, które świeciły najjaśniej. Raziły na czerwono, więc nic dziwnego, że kocur nie mógł ich zignorować. Jaskrawe i męczące, o. A mógł tego wszystkiego uniknąć. Mógł siedzieć teraz w obozie, zapewne odpoczywałby właśnie po południowym polowaniu. Chociaż... Z drugiej strony, ominęłaby go taka przygoda! A po powrocie do obozu na pewno będzie miło wspominał to wyjście. Nawet, jeśli ostatecznie nie znajdzie swojego celu to i tak będzie zadowolony. Zobaczył przecież wiele innych, ciekawych rzeczy. No i poza tym przez cały czas czuł lekką adrenalinę, bo nie wie gdzie się dokładnie znajduje. Ale obce miejsce nie budziło w nim żadnej ekscytacji. Raczej niepewność, którą starał się stłumić.
Generalnie nie był zbyt zadowolony, gdy zorientował się, że nieznajomy kieruje się w jego stronę. To... Może skończyć się różnie, przecież jego intencje nie są znane. Kormoran miał to z tyłu głowy, gdy przybierał przyjazną postawę. Zawsze zaczyna właśnie od tego, a więc w tym przypadku nie mogło być inaczej. Z resztą, samotnik również nie wyglądał jakby miał zamiar, no nie wiem, wyskoczyć na niego z pazurami. Wręcz przeciwnie, uprzejmym tonem zaproponował pomoc.
- Cześć. - Przywitał się najpierw, a nawet dodał do tego delikatny uśmiech. Musi sprawiać wrażenie również wyluzowanego, rzecz jasna! - Wiesz... Myślę, że tak??? Nie jestem stąd, a więc droga nie jest mi do końca znana... Szukam koni. Wiesz, tego miejsca, gdzie dwunożni trzymają całe stado. Słyszałeś o tym może? - Podpytał, w międzyczasie przyglądając się dokładniej kocurowi. Analizował. Byli podobni wiekiem, jednak rudy był drobniejszy i niższy. I jego futro było zdecydowanie bardziej czyste niż to należące do czekoladowego. I... Tak właściwie na ten moment wystarczyły mu tylko te informacje. Musiał się jeszcze zorientować, czy kocur jest stąd, czy również tylko podróżuje. Miał zamiar skorzystać z jego ewentualnej pomocy, choć... Nie zamierzał dawać mu niczego w zamian. I liczył, że nie musi. Że to bezinteresowny gest. W przeciwnym razie się nie dogadają.
Rudy tygrysio pręgowany kocurek z bielą idącą od noska (między oczami) rozciągając się na pyszczek i policzki, ciągnąc się przez pierś i brzuszek. Pyszczek rudzielca jest dość owalny i drobny. Jego uszy są za to większe i trójkątne. Biel występuje także na łapkach tworząc skarpetki. Na przednich łapach sięga trochę powyżej palców. Na tylnych natomiast sięga kostek. Jego oczy są bursztynowe i owalne, aczkolwiek lekko skośne.Futerko Rudzika jest długie, a kocurek zbudowany jest dość lekko. Ma długie łapki i jest szczupły, przy czym elegancki. Posiada długi, puchaty ogon, który swoim wyglądem przypomina ten u wiewiórki. Rudzik ma dość drobną posturę, wydaje się delikatny i niepozorny. Co mu odpowiada, bo nie jest kotem, który szuka konfliktów. Jego wąsy są długie, czasem wydają się lekko zawinięte w dół przy końcu. Jeżeli chodzi o futerko kocurka, to jest ono miękkie i puchate. Kocurek bardzo starannie dba o higienę i stara się prezentować względnie dobrze.
Sposób w jaki Rudzik patrzył na świat diametralnie się zmienił. Nie przejmuje się teraz kompletnie naukami ojca, czy też kogokolwiek. Pamięta co nieco interakcje z nimi, ale jego punkt widzenia zmienił się. Nie ma ambicji jeżeli chodzi o zostanie jakimś super dobrym wojownikiem, jeżeli kiedykolwiek mu się to uda. Swoją prezentacja też się nie przejmuje. Jednakże jego przeżycia sprawiły, że ma problemy z zaufaniem. W końcu w pewnym momencie zaufał swoim porywaczom, których wtedy uważał za wybawców, a ci znudzili się nim i wyrzucili go w lesie. Fakt, wrócił do domu, ale nie może powstrzymać się od zastanawiania się, czy to on przypadkiem nie był problemem. Rudzik stara się unikać konfrontacji, niekiedy pozwalając po sobie deptać innym. Boi się odrzucenia i ma coś w postaci lęku separacyjnego jeżeli zwiąże się z kimś emocjonalnie. Boi się podejmować ryzyko, gdyż nie chce popełniać błędów. Rudzik mimo wszystko stara się być dość pogodnym kotem. Lubi żartować i stara się być dumny z tego co robi. Nie zawsze się mu to jednak udaje. Każdą porażkę bierze do siebie. Dąży do szczęścia, a nie do wielkich osiągnięć. Jest troskliwy i opiekuńczy. Bywa temperamentny i najczęściej kieruje się emocjami.
Rudzik rozluźnił się mocniej, kiedy dostrzegł, że kocur wygląda na niegroźnego. Oczywiście mogła to być tylko fasada, która maskuje jego prawdziwe intencje. Rudzielec więc postanowił mieć się mimo wszystko na baczności, w końcu nie znali się i nie mógł przewidzieć intencji nieznajomego. Dlatego też obserwowanie ukradkiem rozmówcy było w tym momencie priorytetem. Sekunda przewagi mogła ocalić mu życie, bo pozwoliłaby mu na reakcję. Gdyby oczywiście zareagował dostatecznie szybko i sprawnie. Nie chciał wykrwawić się na jakimś odludziu, sam, bez nikogo bliskiego.
Słowa nieznajomego potwierdziły tezę Rudzika. Kocur faktycznie był zagubiony. Może był jego bratnią duszą i przeszli przez to samo? Jednakże słuchając go dalej, usłyszał dziwne słowo. Czym były te "konie"? Rudy kocurek przekrzywił łebek i wydał dźwięk podobny do "hmm". Jego pyszczek był zmarszczony w koncentracji, kiedy to Rudzik próbował przypomnieć sobie, czy chociaż skojarzyć to słowo z czymkolwiek. Nic mu niestety nie świtało w głowie. "Dwunożni" za to mógł rozszyfrować. Domyślał się, że chodzi o bestie, potwory, czy tam też bezwłosych. Wielkie różowe i wyprostowane stwory co trzymały go w swoim legowisku i karmili papką. Nosili go na rękach i szurali po jego futerku swoimi wielkimi i dziwnymi łapami. Tylko i wyłącznie po to, aby odwrócić się i wyrzucić go na pastwę losu.
- Nie do końca wiem, czym są owe konie, za to mam wrażenie, że wiem o kim mówisz, kiedy masz na myśli Dwunożnych. Takie wysokie, różowe i bezwłose istoty? Kręciło się ich tutaj sporo. A co do tego drugiego, to można razem ich poszukać. Jeśli chcesz. Rudzik jestem bo jeszcze się nie przedstawiłem. A ciebie jak zwą? - zagadnął.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Szczerze to się... Zaskoczył. Był pewien, że te całe konie są dość popularne wśród samotników, szczególnie w tych okolicach. Mieszkają przecież gdzieś niedaleko (zakładając, że Kormoran jest w miejscu, w którym myśli, że jest!). Z drugiej strony, samotnicy czekoladowemu głównie kojarzą się z kotami, które dużo podróżują, co z kolei oznacza, że sporo w swoim życiu widzieli. Szczególnie to, czego klanowe kicie nie znają. No... Najwidoczniej albo ta teza jest nieprawdziwa, albo to ten osobnik nie jest jednym z takich podróżników.
- Tak, właśnie ich miałem na myśli. - Odpowiedział niemalże od razu. Co prawda nigdy dwunożnego nie widział (lecz wcale nie chciał się do tego przyznawać!), choć opierał się na opisach starszych, bardziej doświadczonych od siebie kotów. Wojowników w szczególności. Choć... Dużo rozmawiał też z ojcem na ten temat. Parzące Ziele przedstawił mu taki sam obraz dwunożnych. Kurcze, muszą być naprawdę dziwny. I... Kormoran chyba nigdy nie chciałby żadnego spotkać. Z takim niebezpieczeństwem mógłby sobie nie poradzić. - Wołają na mnie Kieł. - Przedstawił się również, choć tak jak w... Każdym innym przypadku, nie podał swojego prawdziwego imienia. Z jakichś powodów nigdy tego nie robił, zawsze wymyślał coś na poczekaniu. Może to kwestia bezpieczeństwa? Może nieufności? A może po prostu tak jest mu wygodniej? Ciężko stwierdzić co mu w głowie siedzi! - Jesteś stąd? Znasz choć trochę okolicę? - Wolał najpierw zapytać. Jeśli mieliby się gubić razem to... W porządku, acz zdecydowanie przyjemniej ( i szybciej!) byłoby, gdyby tereny były znajome chociażby w lekkim stopniu. Wtedy przynajmniej nie ryzykowaliby, że zgubią się jeszcze bardziej! W takim przypadku Kormoran na pewno nie były zadowolony. Jego przedłużająca się nieobecność nie przyniosłaby żadnych pozytywnych skutków. Wręcz przeciwnie, tylko narobiłby sobie niepotrzebnych kłopotów. A jego konto obecnie jest czyste i... Zależy mu, by pozostało takie jak najdłużej.
Rudy tygrysio pręgowany kocurek z bielą idącą od noska (między oczami) rozciągając się na pyszczek i policzki, ciągnąc się przez pierś i brzuszek. Pyszczek rudzielca jest dość owalny i drobny. Jego uszy są za to większe i trójkątne. Biel występuje także na łapkach tworząc skarpetki. Na przednich łapach sięga trochę powyżej palców. Na tylnych natomiast sięga kostek. Jego oczy są bursztynowe i owalne, aczkolwiek lekko skośne.Futerko Rudzika jest długie, a kocurek zbudowany jest dość lekko. Ma długie łapki i jest szczupły, przy czym elegancki. Posiada długi, puchaty ogon, który swoim wyglądem przypomina ten u wiewiórki. Rudzik ma dość drobną posturę, wydaje się delikatny i niepozorny. Co mu odpowiada, bo nie jest kotem, który szuka konfliktów. Jego wąsy są długie, czasem wydają się lekko zawinięte w dół przy końcu. Jeżeli chodzi o futerko kocurka, to jest ono miękkie i puchate. Kocurek bardzo starannie dba o higienę i stara się prezentować względnie dobrze.
Sposób w jaki Rudzik patrzył na świat diametralnie się zmienił. Nie przejmuje się teraz kompletnie naukami ojca, czy też kogokolwiek. Pamięta co nieco interakcje z nimi, ale jego punkt widzenia zmienił się. Nie ma ambicji jeżeli chodzi o zostanie jakimś super dobrym wojownikiem, jeżeli kiedykolwiek mu się to uda. Swoją prezentacja też się nie przejmuje. Jednakże jego przeżycia sprawiły, że ma problemy z zaufaniem. W końcu w pewnym momencie zaufał swoim porywaczom, których wtedy uważał za wybawców, a ci znudzili się nim i wyrzucili go w lesie. Fakt, wrócił do domu, ale nie może powstrzymać się od zastanawiania się, czy to on przypadkiem nie był problemem. Rudzik stara się unikać konfrontacji, niekiedy pozwalając po sobie deptać innym. Boi się odrzucenia i ma coś w postaci lęku separacyjnego jeżeli zwiąże się z kimś emocjonalnie. Boi się podejmować ryzyko, gdyż nie chce popełniać błędów. Rudzik mimo wszystko stara się być dość pogodnym kotem. Lubi żartować i stara się być dumny z tego co robi. Nie zawsze się mu to jednak udaje. Każdą porażkę bierze do siebie. Dąży do szczęścia, a nie do wielkich osiągnięć. Jest troskliwy i opiekuńczy. Bywa temperamentny i najczęściej kieruje się emocjami.
Rudzik nie miał okazji zobaczyć koni, no bo kiedy. Większą część swojego kocięcego życia spędził w obozie, tylko i wyłącznie po to, aby zostać porwanym przez Dwunożnych. Nie był też typem podróżnika, wolał znaleźć sobie bezpieczny kąt i tylko od czasu do czasu zobaczyć coś nowego. Niebezpieczeństw było za dużo na świecie aby szlajać się po nim. Już raz wziął się na odwagę i skończyło się to dla niego źle, bo skończył daleko od domu z Dwunożnymi, którzy się go potem pozbyli.
Słysząc zgodę dochodzącą ze strony jego towarzysza, odetchnął lekko. Czyli miał rację co do bezwłosych stworów. Mówili o tych samych wyprostowanych i różowych potworach. Ułatwiało mu to sprawę, biorąc pod uwagę fakt, że byli teraz na jednej stronie i o krok bliżej do odszukania tych tajemniczych "koni". Myśl ta cieszyła Rudzika niezmiernie, gdyż chciał być pomocny.
Słysząc imię kocura skinął mu głową z przyjaznym uśmiechem. Był to jego sposób na okazanie tego, że miło mu go poznać. - Niestety nie jestem stąd. Urodziłem się w Klanie Cienia i porwali mnie Dwunożni, wsadzili do wielkiego, głośnego i świecącego potwora i zabrali do swojej nory. Wyrzucili mnie potem w okolicy i błąkam się tutaj od jakiegoś czasu. Więc nie do końca też znam okolicę - jego wąsy poruszyły się nerwowo, a kocur spojrzał na swoje łapki, a konkretnie na mrówkę, która postanowiła po niej przejść. Wszystko tylko po to, aby w tym momencie nie patrzeć w oczy Kłowi. Chciał być przydatny, a może okazać się, że zmarnował tylko jego czas. Rudzik poczuł gorzką gulę w gardle myśląc o tym, że w gwoli ścisłości jest bezużyteczny. - Przepraszam. Jeżeli chcesz, to wciąż możemy ich poszukać - dodał po chwili.
długowłosy, czekoladowy dymny z niewielką ilością bieli, o złotych oczach.
Pozory, pozory i jeszcze raz pozory.
Mówiąc prościej, lubi nosić maski. Nie jedną konkretną, a całą masę najróżniejszych, które przybiera zależnie od sytuacji. Bardzo lubi udawać i grać, choć sam nie nazwałby tego negatywną cechą. W końcu nigdy nie używa swojej dziwnej umiejętności, by uprzykrzyć komuś życie. Obecnie raczej… Szuka siebie i eksperymentuje, co wiąże się z tym, że dużo bada i obserwuje. Ciekawość do otaczającego go świata wzięła się zapewne z izolacji, w której żył przez pierwsze księżyce życia. Niedużo wtedy poznał, mało mógł, a… Stracone lata trzeba oczywiście nadrobić. Za ciekawością ciągnie się również pewnego rodzaju wścibskość, ale… Nie przesadna, a raczej taka powierzchniowa, o ile można tak to nazwać. Kormoran bowiem zdaje się nie przywiązywać większej wagi do rzeczy, które nie dotyczą jego samego. Głównie z tego powodu zazwyczaj nie jest zbyt chętny do niesienia pomocy innym i ogólnego szerzenia dobra. Szczerze tego nie lubi. Ktoś mógłby pomyśleć, że po prostu jest leniwy, ale nic z tych rzeczy! Wbrew przeciwnie, kocur określiłby siebie jako kogoś produktywnego i zmotywowanego, kto do tej pory nie miał okazji do zaprezentowania pełni swojego potencjału.
A jaki jest w stosunku do innych kotów? No, sprawia pozory. Zazwyczaj przyjazny, kulturalny oraz otwarty, bo… Tak jest najwygodniej i najłatwiej. Zawsze zapyta o nastrój i co tam słychać. Zadba o każdego, z kim tylko nawiąże pozornie lepszy kontakt. Będzie chętny do pomocy, jednak zawsze uda mu się z tego wywinąć, za pomocą jakiejś dobrej wymówki, by jak najmniej zawieść drugiego kota. W końcu nie bez powodu zależy mu na zaufaniu jak największej ilości kotów! To ktoś z aurą kogoś, z kim każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Do tego przynajmniej dąży i na takiego się kreuje. Sprytny z niego typ. Nierzadko posuwa się do kłamstw i przekrętów, jednak wszystko stara się robić tak, by wychodzić na tego dobrego i poukładanego. Skrycie uwielbia być w centrum uwagi, acz jednocześnie sprawia wrażenie lekko tajemniczego. Na swój temat nie zdradza dużo, ale rozmawiać lubi, najczęściej właśnie o innych, niż o sobie. Ale to tylko fałszywe zainteresowanie, fałszywa lojalność i równie fałszywy obraz całej jego osoby. Wszystko przecież ma swoje drugie dno.
Ślimacza Łapa [KC], Tygrys [GK] i inni
Słowa rzucone przez samotnika były... Ciekawe. Bardzo ciekawe. Kormoran zaskoczył się, gdy usłyszał, że pochodzenie rudzielca jest klanowe. Cieniste, dokładniej. Nie spodziewał się, kompletnie. Sądził, że ma do czynienia z kimś, kto o klanach nie ma kompletnie pojęcia. Nie wie o ich kulturze, zasadach, czy nawet o istnieniu tych grup. No proszę, cóż za niespodzianka. Myśl pozornie pocieszająca, choć... Czekoladowy wciąż wolał zachować całkowitą anonimowość. Nie miał zamiaru zdradzać, że sam jest z klanami związany. Dlaczego miałby? Zamiast wyjawić nieco na ten temat, wolał poudawać, w tym przypadku zgrywać głupa.
- Dobrze, że wyszedłeś z tego cało. Dwunożni to podłe istoty. - stwierdził jasno, patrząc na łaciatego z troską. Najchętniej powiedziałby na ten temat coś więcej, lecz prawdą jest, iż na temat bezwłosych nie wie prawie nic. Kontynuowanie tego wątku, choć kuszące, byłoby również ryzykowane. Wolał uniknąć podkładania sobie kłód pod nogi... - Ten Klan Cienia... Próbujesz go odnaleźć? - ... A mimo to postanowił podpytać o klany, czego również początkowo nie planował. Ciekawość jednak wzięła górę i... Cóż, czuł się bezpieczny, więc pozwolił jej wygrać. Był przekonany, że to pytanie i tak zbytnio nic nie zmieni.
Krótko skinął głową, gdy Rudzik zaproponował mu poszukiwanie koni. Wyszło na to, że żaden z nich zbytnio nie potrafi się na tych terenach odnaleźć, ale... To nic. Przejdą się trochę tam, trochę tu, a nuż znajdą swój cel. Przy okazji pogadają. Kormoran wypyta o najbardziej interesujące kwestie, skoro już znalazł się temat. Ostrożnie i spokojnie, rzecz jasna, by nie wzbudzić podejrzeń. Ale tak właściwie to czym on się tak denerwuje, co?
Rudy tygrysio pręgowany kocurek z bielą idącą od noska (między oczami) rozciągając się na pyszczek i policzki, ciągnąc się przez pierś i brzuszek. Pyszczek rudzielca jest dość owalny i drobny. Jego uszy są za to większe i trójkątne. Biel występuje także na łapkach tworząc skarpetki. Na przednich łapach sięga trochę powyżej palców. Na tylnych natomiast sięga kostek. Jego oczy są bursztynowe i owalne, aczkolwiek lekko skośne.Futerko Rudzika jest długie, a kocurek zbudowany jest dość lekko. Ma długie łapki i jest szczupły, przy czym elegancki. Posiada długi, puchaty ogon, który swoim wyglądem przypomina ten u wiewiórki. Rudzik ma dość drobną posturę, wydaje się delikatny i niepozorny. Co mu odpowiada, bo nie jest kotem, który szuka konfliktów. Jego wąsy są długie, czasem wydają się lekko zawinięte w dół przy końcu. Jeżeli chodzi o futerko kocurka, to jest ono miękkie i puchate. Kocurek bardzo starannie dba o higienę i stara się prezentować względnie dobrze.
Sposób w jaki Rudzik patrzył na świat diametralnie się zmienił. Nie przejmuje się teraz kompletnie naukami ojca, czy też kogokolwiek. Pamięta co nieco interakcje z nimi, ale jego punkt widzenia zmienił się. Nie ma ambicji jeżeli chodzi o zostanie jakimś super dobrym wojownikiem, jeżeli kiedykolwiek mu się to uda. Swoją prezentacja też się nie przejmuje. Jednakże jego przeżycia sprawiły, że ma problemy z zaufaniem. W końcu w pewnym momencie zaufał swoim porywaczom, których wtedy uważał za wybawców, a ci znudzili się nim i wyrzucili go w lesie. Fakt, wrócił do domu, ale nie może powstrzymać się od zastanawiania się, czy to on przypadkiem nie był problemem. Rudzik stara się unikać konfrontacji, niekiedy pozwalając po sobie deptać innym. Boi się odrzucenia i ma coś w postaci lęku separacyjnego jeżeli zwiąże się z kimś emocjonalnie. Boi się podejmować ryzyko, gdyż nie chce popełniać błędów. Rudzik mimo wszystko stara się być dość pogodnym kotem. Lubi żartować i stara się być dumny z tego co robi. Nie zawsze się mu to jednak udaje. Każdą porażkę bierze do siebie. Dąży do szczęścia, a nie do wielkich osiągnięć. Jest troskliwy i opiekuńczy. Bywa temperamentny i najczęściej kieruje się emocjami.
Rudzielec poruszył ogonem i skinął głową, przyznając Kormoranowej Łapie rację. Ale też nie do końca. Niby porwali go z domu, ale traktowali go w miarę w porządku. No, może poza faktem, że wyrzucili go kiedy im się znudził. Jak teraz kocur się nad tym zastanawiał, to było to nad wyraz okrutne. Najpierw sprawiasz, że ktoś ci ufa, tylko i wyłącznie po to, aby pozbyć się go w najmniej spodziewanym momencie. Sierść na ogonie Rudzika lekko uniosła się na samą myśl o takiej podłości, aby potem opaść kiedy kocur wziął głęboki oddech. - Prawda, są dość podli. Nie wydaje mi się, czy posiadają jakąkolwiek odrobinę empatii. Czy też chociaż troski dla kogokolwiek innego poza nimi samymi. - można było wyraźnie dostrzec nutkę smutku w głosie kocurka. Czuł się skrzywdzony przez nich. Kawałek jego życia w końcu został mu brutalnie odebrany. Brutalnie i bezpowrotnie. Nie był nawet pewien, czy jeszcze kiedykolwiek zobaczy swoją rodzinę, czy będzie się mógł nazwać kotem Klanu Cienia. Jeżeli uda mu się ich odnaleźć, czy przyjmą go bez niczego? Czy potraktują jak obcego? Może zapomnieli o jego istnieniu i będzie dla nich nieznajomym kotem, którego należy się pozbyć, bo im zagraża? - Klan Cienia był moim domem i mam tam rodzinę. Zamierzam go odnaleźć, chociaż nie mam kompletnie pojęcia, czy oni chcą mnie jeszcze widzieć na oczy - mruknął i spojrzał na swoje łapy. Nie chciał do końca życia być wyrzutkiem. Jego ojciec możliwie będzie miał mu za złe oczernienie swojej reputacji i dość głupi sposób, w jaki Rudzik został uprowadzony. Czy jego rodzeństwo jeszcze o nim pamięta?
Westchnął po raz ostatni i pokazał mu głową, aby poszedł za nim. - No to ruszamy do tych koni. - mruknął i posłał mu uspokajający uśmiech, starając się dodać nowemu znajomemu otuchy.
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Bobrzy Bór tym razem postanowił nieco... zaryzykować. Udał się bowiem w głąb siedliska koni, aż nie dotarł w okolice gniazda dwunożnych. Nie ukrywał, miał nadzieję, że może to właśnie gdzieś tam czaiły się zioła których w składziku było niewiele? Tak więc węszył i rozglądał się za czymkolwiek interesującym oraz za zagrożeniem mając nadzieję, że nic ani nikt go nie zaskoczy, gdy był jeszcze... troszeczkę niedoleczony po potyczce z Niedźwiedzim Rykiem.
//mg, staty obniżone o 1/2 przez ranę 2st.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Samotne wyprawy w rejony tak odległe od obozu raczej nie były dobrym pomysłem, a szczególnie samotnie. Z niewyleczonymi ranami. Cóż, składzik jednak się sam nie wypełni i kto wie, może okolica przyniesie kocurowi farta? Może, bo jak na razie ziółek nie było. Ale było coś, nawet fajniejszego od śmierdzącego zielska! Toż to jeż! Maluch sobie dumnie szedł przed podwórko, świecąc pięknymi kolcami w blasku słońca. Może medyk się skusi i rozpocznie przełomowe leczenie akupunkturą?
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Medyk widząc jeża spojrzał na kolcowatego nieco zdziwiony. Rzadko widywał te zwierzęta, może dlatego, że nie bardzo było jak je upolować i zawlec na stos zwierzyny. Bobrzy Bór uśmiechął się więc, ominął nietypowego zwierzaczka i ruszył dalej ostrożnie szukając czegoś do zerwania i... zawleczenia do składziku.
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Niestety przełom w medycynie będzie musiał poczekać na innego śmiałka. Chociaż dla Bobra czekało coś chyba fajniejszego niż jeżyk! Bowiem przy płocie jednego z domków rosło coś o wyjątkowo przyjemnym zapachu. Niby jak mięta, ale taki jakiś bardziej uspokajający i przyciągający. Aż mruczeć się chciało.
Nie było wątpliwości, kocur trafił w złoto!
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Księżyce: 43 Mistrz: Tnąca Zawieja Płeć: kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast Trwałe urazy: rozcięte lewe ucho; ślady po kocich pazurach na prawym boku;
Potężny kociak o złotych ślepiach. Futro wybarwiło się na kolor niebieski, jednak brzuch, pysk i łapki opanowała biel. Posiada charakterystyczną niebieską plamę na brodzie.
spokojny, serdeczny, przyjemny, nieco przygaszony
Koślawa Łapa (KC) Jad (S)
Kłamstwem byłoby powiedzieć, że kocur się nie ucieszył. Ucieszył i to jak! Znane uzależniające wszystkim ziele ukazało się wpierw jego nosowi, a następnie wzrokiem. Niewiele myśląc z błyszczącymi ślepiami zajął się zrywaniem najlepszych liści, przypominając sobie przy okazji propozycji, którą złożył Pajęczej Łapie, teraz już Zroszonej Pajęczynie... Może to znak, że powinni i tego ziela spróbować?
Tell meONCEagain •I couldhave been anyone, anyoneelse• BeforeYOUmade theCHOICEfor me •MyfeetKNEWthepath• Wewalkedin thedark,in thedark INEVERgave a singleTHOUGHT To•where•it•might•lead
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Obietnicę medyk będzie mógł śmiało spełnić i to kilkukrotnie, ba! Nawet starczy, by podzielić się z kimś jeszcze! Tyylko warto zostawić, chociaż listek czy dwa na zapas nie? Tak czy siak, łowy były owocne jak na taką porę, bo kocurowi udało się zebrać tuzin bardzo ładnie wyglądających listków. Oby teraz tylko wytrzymać i nie zjeść ich po drodze.