Cisowa Łapa i Rybołowia Łapa naprzemiennie, aby Królikarnia nigdy nie zostawała bez nadzoru. Tak postanowił.
Któregoś dnia wyjaśnił obu uczniom, jak będzie wyglądała ich dalsza nauka - treningi wojownicze będą odbywały się rzadziej, ale wciąż odbywały. I osobno. Raz Cis, raz Rybołów, któregoś dnia zatem, wieczorem, oświadczył właśnie niebieskiej kotce, że jutro to jej kolej, aby udać się na Koci Grzbiet.
Wiedział, że musiał zacząć z nimi od praktyki. Walka, polowanie - potem znajomość terenów i kodeks.
Czekał przy wyjściu z obozu na Rybołów, tym razem nie jedząc nawet śniadania.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Rybołów natomiast coś sobie małego przekąsiła, na spółę z Barwnym Niebem, która zaoferowała jej swoje towarzystwo, gdyż obudziła się trochę przedwcześnie. Terminatorka, pełna ekscytacji, ruszyła z uniesionym wysoko ogonem w stronę wyjścia z obozu, gdzie spodziewała się natrafić na swojego mistrza. Nie przerabiała jeszcze wcześniej niczego z treningu wojowniczego! Dlatego też chodziła niemal na szpilkach, zaciekawiona, o czym też ten może być i jaką wiedzą medyk zechce się z nią podzielić. - Dzień dobry, Barwna Wodo! Co będziemy dzisiaj robić? - powitała go, w pełni rozbudzona, wesołym tonem
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
Tak, jak zawsze; cieszył go entuzjazm Rybołów. I jej i Cisa. To dobrze, że mieli w sobie tyle energii i byli głodni wiedzy. Same dobre cechy. Wiedział, że dobrze wybrał swoich następców i zamierzał ich jak najlepiej, nie, najlepiej wyszkolić.
- Dzień dobry - Barwna Woda uśmiechnął się blado do niebieskiej kotki gdy ta zjawiła się tuż przed nim; i przywitał się z nią przesuwając czule językiem między jej uszami, zanim wstał. - Mam nadzieję, że się wyspałaś - wymruczał, bez dalszej zwłoki wychodząc z obozu, zerkając na młodą kotkę przez ramię. Nie śpieszyło mu się, mieli sporo czasu.
- Zabiorę Cię na Koci Grzbiet - miejsce, gdzie mistrzowie trenują ze swoimi terminatorami, przynajmniej przez większość czasu. Tam... będziemy się spotykać co jakiś czas, zawsze o świcie. Naprzemiennie będę szkolił Ciebie i Cisową Łapę, uprzedzę was o tym zawsze dzień wcześniej - wyjaśnił Barwinek, kierując się ze swoją terminatorką w wyznaczone na ziemiach Klanu Rzeki miejsce treningowe.
Tam przysiadł na trawie, lustrując Rybołowią Łapę chwilę w ciszy, zamyśleniu.
- Ty i Cis jako medycy... nie macie obowiązku polować, patrolować czy kiedykolwiek walczyć. Możecie - nikt wam nie zabroni, ale nie musicie. Ale mimo to... musicie te umiejętności posiąść. Przede wszystkim walki, w celu samoobrony. Sparingowałaś kiedyś z kimś?
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
- Tak! - odpowiedziała na stwierdzenie Barwnej Wody. Z reguły się wysypiała. Była młoda i miała mnóstwo energii, przez co nie miała problemów ze wstawaniem rano, czy też z zasypianiem. - Koci Grzbiet... Koty w obozie czasem powtarzają tę nazwę, ale ja sama tam nie chodziłam. Głównie trzymałam się wokół obozu - skomentowała. Była ciekawa, jak wygląda owe miejsce przeznaczone do treningów, a to się okazało być sporym, charakterystycznym pagórkiem. Pewnie w Porę Zielonych Liści wyglądało dużo bardziej okazale.
- Nie bardzo. Nigdy nie czułam specjalnego pociągu do walki, wolałam robić inne ciekawe rzeczy, dlatego poza przepychankami z rodzeństwem nie miałam z tym styczności. Wiem, że mogłabym to robić, gdybym potrzebowała, ale raczej zbyt dużo o tym nie myślałam - odpowiedziała szczerze na pytanie medyka, i spojrzała na niego swoimi dwukolorowymi ślepiami, siadając kawałek przed nim.
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
- I bardzo dobrze. Nie chcę abyś ty lub Cis wychodzili z obozu daleko. Ani sami. Dopóki nie poznacie podstaw walki i nie poznacie terenów... nie oddalajcie się. I nigdy, przenigdy nie chodźcie gdziekolwiek sami, tylko z chociaż jednym wojownikiem - sam Barwinek gdy był w wieku Rybołów i Cisa prawie w ogóle nie wychodził z obozu. I prawie nigdy sam. Chyba, że naprawdę musiał.
I chciał, aby jego terminatorzy uważali poza bezpiecznymi ścianami obozu Klanu Rzeki równie mocno. Świat był jednak niebezpiecznym miejscem.
- W porządku, rozumiem. Ja nigdy nie sparingowałem z rodzeństwem, ani... nikim poza Ćmią Gwiazdą na treningu. Wiem jednak, jak się obronić w razie niebezpieczeństwa, i ty też musisz to wiedzieć. Powiedz, jak podeszłabyś do walki, poważnej, prawdziwej walki z innym kotem, albo drapieżnikiem większym od samej siebie?
Na razie teoria. Potem praktyka.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
- Nie planuję. Nie chcę się bezsensownie narażać, zwłaszcza, jeśli wiem, że nie będę w stanie sama się obronić - powiedziała, kręcąc głową - A w Klanie jest mnóstwo wojowników, którzy chętnie pójdą ze mną. Z tego, co zauważyłam, wiele z nich jest bardzo otwartych na pomaganie medykom. - dodała. To był fakt. Praktycznie zawsze jak kogoś o coś prosiła, to któryś wojownik stawał na rzęsach by jej pomóc. Czasem niektórzy nawet sami się co do tego oferowali, gdy widzieli, że Rybołowia Łapa coś robiła.
- Hm, chyba starałabym się w pierwszej kolejności utrzymać dystans od przeciwnika i dokładnie obserwować, co ten robi, by możliwie szybko i skutecznie uniknąć oberwania. Jeśli byłabym ranna, miałabym na pewno mniejsze szansę na ucieczkę lub obronienie się. - odpowiedziała na pytanie Barwnej Wody. Nie miała zbyt wielu pomysłów, biorąc pod uwagę, że nigdy wcześniej nie walczyła.
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
- Dobrze - Rybołów zawsze była rozsądną, inteligentną, bystrą kotką. Miała dobre podejście do tematu samotnego wychodzenia z obozu, a Barwinek był z jej podejścia bardzo zadowolony. - Owszem. Każdy wojownik powinien zgodzić się ci pomóc, zadbać o twoje bezpieczeństwo poza obozem, gdy o to poprosisz - wiedział to też z własnego doświadczenia.
Barwna Woda w ciszy i skupieniu słuchał wypowiedzi swojej terminatorki, analizując jej słowa, to, jaką taktykę przybrałaby w wymyślonym przez niego scenariuszu. I kiwnął głową po chwili, przez kilka uderzeń serca trzymając koteczkę w niepewności.
- Bardzo dobra odpowiedź. W prawdziwej walce najważniejsze jest zadawanie ran, jak najbardziej rozległych - gdy przeciwnik jest ranny, szczególnie poważnie ranny i mocno krwawi, ciężej mu atakować, bronić się, potencjalnie podjąć się próby ucieczki, bardo słuszna uwaga. W walce ze stworzeniem większym, silniejszym od ciebie, zręczność, czujność i umiejętność szybkiej reakcji to twoja największa przewaga - Barwinek podniósł się, przeciągnął i ugiął lekko łapy, ogon unosząc znad ziemi i prostując, wpatrzony w dwubarwne ślepia Rybołowiej Łapy.
- A teraz zaatakuj mnie. Bez kłów, bez pazurów, ale nie wstrzymuj się z siłą.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Pokiwała głową na słowa Barwinka. Miała sporo pytań, ale stwierdziła, że będzie jeszcze miała czas je zadać - w końcu nigdzie im się nie spieszyło. A skoro medyk prosił, by go zaatakowała, to postanowiła zastosować się do jego polecenia. Ugięła łapy i przyjrzała się mistrzowi. Był wysoki, miał długie, zwinne łapy. Zdecydowanie był sprawniejszy od niej i musiała brać pod uwagę, że trafienie go nie będzie takie proste. Musiałaby wykminić coś, co spowolniłoby jego reakcję, ale medyk na pewno spodziewa się takich trików. Szczerze powiedziawszy to miała pustkę w głowie.
Jej ogon poruszył się miarowo na prawo i lewo, gdy kotka przygotowywała się do skoku, łapiąc lepiej równowagę, aż w końcu zrobiła susa tak, jakby skakała prosto na kocura, ale planowała wylądować tuż przed nim i podciąć jego przednie łapy. Może uda jej się zmusić go do wybicia z prostej pozycji i wtedy zaatakować.
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]