Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Treningi zawsze powodowały u niej w pewnym stopniu stres, jednak to, co miało nadejść, wydawało się być istnym kataklizmem w porównaniu do tego, co czuła wcześniej. Nie była ani trochę gotowa na ten dzień, nie była gotowa, by stać pod wyjściem z obozu i czekać na swojego ucznia. Całą noc przewracała się z boku na bok, myśląc, jak to poprowadzić. Ciągnęło ją do kocura, jakieś dziwne, bardzo dziwne, przyjemno-nieprzyjemne uczucie, którym wydawała się być uwiązana z Czarnowronem jakimś ciężkim, żelaznym łańcuchem. Jak to zacząć? Jak nad nim zapanować? Co mu mówić, żeby nie zaczął omamiać jej tymi swoim sztuczkami? To wszystko było takie... Skomplikowane. Nie był to ten sam mętlik, jaki miała po zagubieniu się Plagi, jednak coś bardzo podobnego, w pewien sposób milszego, ale i groźniejszego. Tak oto minęła jej cała noc, na niespokojnych myślach, czasem tylko przyjemnych, uspokajających samą siebie, iż wszystko będzie dobrze, i ta cała rozmowa, jaką wygłosił Nowemu Świtowi wydawała się być taka szczera, rysująca go miękkim, pięknymi kreskami. To było jak dwa walczące koty - jeden z nich, biały, usilnie starał się przekazać Kos, by się go nie bała, bo on jest dobry, drugi, zaś, czarny, walczył, i zwyciężał, przekonując trójkolorową, iż jest on groźny i powinna trzymać go na dystans.
Stała i czekała na niego, mocno zniecierpliwiona na to, co ma nadejść.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Czarnowrona obudziły pierwsze promienie słońca, które leniwie rozlały się na jego pysku. Kos wyznaczyła wczesną porę spotkania. Nieprzyjemną. Skały, z których w większości składał się obóz Nowego Świtu przesiąknięte były chłodem, a ziemia zmarznięta. Smukłe ciało kocura drżało z zimna, gdy wykonywał poranną toaletę. Musiał wyglądać nienagannie, nawet jeśli oznaczało to narażenie się na jeszcze większe wyziębienie.
Obóz spowijała cisza. Wyglądało na to, że reszta Nowego Świtu bardziej ceniła sobie wylegiwanie się w cieple niż mentorka Czarnowrona. Być może będzie musiał do tego przywyknąć.
Zauważył ją od razu, znajome pstrokate futerko, ale nie biegł w jej stronę. Szedł powoli, zgrabnym krokiem, rozglądając się dookoła. Jego nowy dom z całą pewnością miał w sobie coś pięknego.
– Kos. Dzień dobry! – przywitał się wesołym głosem, posyłając mentorce uśmiech, gdy wreszcie dotarł do wyjścia z obozu. Jego oddech zamieniał się w parę, kiedy mówił.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Przyszedł szybciej, niż przewidywała. Było zimno, jej krótkie futro zdecydowanie nie było przystosowane do takich temperatur. Potrzebowała ciepła, dokładnie takiego samego, jakie czuła podczas mycia Czarnowrona... Bała się tego ciepła, ale z drugiej strony pragnęła go więcej.
- Cześć - przywitała się z nim luźniej, również przywołując na twarzy uśmiech. Teraz nijak nie przypominał tego groźnego manipulanta, za którego brała go od początków. Był zwykłym terminatorem, może trochę starszym, jednak wciąż kimś, kto chciał tylko zdobyć wiedzę, nie serce swojej mentorki, żeby później zetrzeć je w proch. Ogonem nakazała podążać za sobą i wyszła z obozu na ośnieżone tereny Nowego Świtu.
- Zimno dzisiaj, co? - rzekła, widząc, jak ich oddech zmienia się w parę. - Odpuściłabym Ci trening, żeby nie targać cię po zimnie, ale wiesz, Nowicjat to coś ważnego i lepiej żebyśmy zaczęli jak najwcześniej. Więc skoro już wyszliśmy, od czego chcesz zacząć? Zakładam, że umiesz walczyć i polować również, jednak co z terenami i teorią? A, pewnie znasz tylko Klanową, skoro wygnano cię jako wojownika... Więc dobra, od czego chcesz zacząć? I tak sprawdzę cię ze wszystkiego - uśmiechnęła się na koniec. Jakoś tak... Czuła się lepiej. Bo nie był tym tajemniczym kocurem, ale kimś normalnym.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Truchtał sprężystym krokiem, blisko niej, niemalże dotykając jej ciała. Czuł bijące od niej ciepło. Dobrze byłoby nie spać w samotności. Przemarzł tej nocy, nie mając jak zbliżyć się do drugiego kota.
– Bardzo. – potwierdził z westchnieniem, myśląc z niechęcią o zbliżającej się wielkimi krokami Porze Nagich Drzew. Będzie jeszcze gorzej. Ale nie mógł pozwolić by te ponure myśli przesłoniły mu perspektywy dzisiejszego dnia. Miał Kos. Po raz pierwszy zupełnie na własność. Była tutaj dla niego.
– Na początek możesz pokazać mi nasze tereny. Znam granice jedynie od drugiej strony. – zaproponował, zerkając na nią kątem oka – Potrafię polować i walczyć, ale nie miałbym nic przeciwko wspólnemu polowaniu lub sparingowi. Na rozgrzewkę.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Czuła jego bliskość, z jednej strony cieple przyjemną, z drugiej niezwykle chłodną, aż przebiegały ją dreszcz. Było zimno, nie mogła temu zaprzeczyć, więc pewnie chciał tylko trochę ciepła, bo zerwała go z samego rana, a legowisko terminatorów nie było ich norą, otoczoną ze wszystkich stron grubą ziemią. Ona sama również starała się czerpać z, co prawda nikłego, ciepła jego ciała, póki jej mózg zacznie dzwonić na alarm, żeby kazać się jej odsunąć. Nie zareagowała jakoś znacząco, jednak gdy ten przysunął się do niej końcówka ogona zadrżała jej krótko. Jego oddech za każdym razem zmieniał się w parę, jakby miało ją to odurzyć.
Skinęła głową. - Co powiesz na to, że teraz rozgrzejemy się sparingiem, później przejdziemy kawałek terenów, a później, jeśli starczy nam czasu, zapolujemy? - zaproponowała. Mała bitwa ich rozgrzeje, spacer, może trucht, jeśli starczy im sił, utrzyma to ciepło, dzięki czemu nie zamarznął w tym mrozie. Wątpiła, żeby mieli jeszcze tyle chwilek, żeby coś złowić, jednak nic nie szkodziło, by to zaproponować. Dni teraz są niezwykle krótkie, a ona po nocy nie będzie go ciągać, nawet jeśli mieliby dzięki temu szybciej skończyć trening. Mieli czasz, mieli go bardzo dużo. Tylko czy przez ten czas Kos nie rozkaże zmienić sobie terminatora?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Nie odpowiedział. Obudziła się w nim jakaś dzika wesołość przywołana wspomnieniem ich pierwszego spotkania. Zaatakował wtedy Kos, dla zabawy. Coś pchało go by i teraz postąpić tak samo. Zdobyć drobną przewagę, lub przetestować jej zdolności. Pomarańczowe ślepia rozświetlił wesoły błysk.
W truchcie odchylił ciało w bok, by nabrać pędu i posłać swój bok w jej stronę. Liczył na to, że w wyniku uderzenia Kos przewróci się, albo przynajmniej straci równowagę.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Wiedziała doskonale, że skoro Czarnowron został wojownikiem w Rzece, musiał przejść naprawdę ciężki trening i umiał walczyć. Jednak to, jak perfekcyjnie rozłożył ją na łopatki, zdziwiło nawet Kos, ba, przeraziło ją w pewnym stopniu. Czekała uważnie na jego kolejny ruch powoli go okrążając, wtem, zobaczyła jak ten na nią mknie i wiedziała, iż nie ważne co by zrobiła, kocur i tak by ją powoli. Poleciała do tyłu, za nią Czarnowron, przygniatając ją jego ciałem. Był ciepły. Czymś odmienny, od chłodnej, wietrznej otoczki bliskiej Pory Nagich Drzew. Zadrżała w pierwszym, przynajmniej od jakiegoś czasu, tak bliskim kontakcie z jego ciałem, tylko w odmętach umysłu zależało jej na zrzuceniu kocura. On przecież był... Dobry. Poturbowany życiem, ale dobry. Tak samo jako ona, tyle że ona skuliła się w cieniu, a on zaczął walczyć. Właśnie, walka!
Kopnęła go gdzieś w brzuch, nie z dużą siłą, żeby go nie zabolało, pilnując też, by nie naruszyć tym uderzeniem żadnych istotnych narządów. Chciała go po prostu zrzucić, jednak na ile jej się to uda?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Poleciał prosto na Kos, przygniatając ją do przemarzniętej ziemi. Nie spodziewał się, że pójdzie mu tak dobrze, musiał ją zaskoczyć. Coś w tej łatwości sprawiło, że poczuł się jakby ją zdradził, jakby wykorzystał podstępem, wykonał ruch, który nie był dozwolony. Jakby robił coś złego. Zachłysnął się tą chwilą bliskości, którą sam wymusił. Poczuł jak jego mięśnie wiotczeją, a uchwyt słabnie. Jeszcze chwila, a wydusiłby z siebie przeprosiny.
Kopnięcie Kos przywróciło go do rzeczywistości. Walczyli, dla praktyki, nic więcej. Nie zrobił niczego nie w porządku. Jeśli gdzieś popełnił błąd, to w puszczeniu chwytu. Musi pokazać jej swoje zdolności. Udowodnić, że jest wart rangi wojownika, którą sam sobie nadał.
Odsunął się, ale zaraz skoczył ponownie, chcąc jeszcze raz wgnieść kotkę w ziemię, tym razem przytrzymując jedną z jej łap.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Nie spodziewała się po nim czegoś takiego. Gdy do niej przypadł, przytrzymując ją łapami, nie przybliżył się do niej jeszcze bardziej, jak przewidywała, tylko... Przeraził się? Nie, na pewno musiało się jej przewidzieć. Jednak jego uścisk nie był tak mocny, więc gdyby tylko chciała, mogłaby go zrzucić z siebie głośniejszym krzykiem. Jakaś niepewność, coś kompletnie odmiennego od burstynowookiego przejęło Czarnowrona. Nie było to coś złego - było to coś, co wiedziała, że w nim jest, ale jest głęboko, zbyt głęboko, by sam kocur wiedział o istnieniu tego czegoś. Była to... Dobroć. Taka, jakby przestraszył się przemocy. Była tym mocno, bardzo mocno zdziwiono jednak na jej twarzy wrósł uśmiech, taki szczery ciepły. Wiedziała, że to w nim jest. Nawet jeśli wyolbrzymiała to w swoim umyśle, nadinterpretowując jego gesty, znalazła to, czego szukała. On był dobry, ale ciężko było to z niego wydobyć. Nie udawał tego. Była pewna. Dotychczas priorytetował walkę, z pewnością nie zluzowałby swoich ruchów tak łatwo. To sumienie coś z nim zrobiło, miał uczucia, on faktycznie był poturbowany, a jego osobliwe zachowanie było takim przez zaginięcie Słowika. To jego mechanizm. On... Po prostu zgrywał twardego.
Jej ruch się powiódł, Czarnowron odsunął się, jak chciała, jednak tylko na chwilę, bowiem już sunął na nią. Nie miała szans na ucieczkę, lecz i jego ruch nie zakończył się według założeń - coś mu się omsknęło, jego łapa stanęła na jednej z jego łap, ale nie było to mocne.
Chciała podnieść łeb z pozycji leżącej, bijąc go łagodnie po pysku przednimi łapami. Nie chciała go kaleczyć, brońcie Gwiezdni, bardziej odsunąć od siebie krótkotrwałym, niezbyt bolesnym sygnałem.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Pysk Czarnowrona poddał się łapom Kos, w płynnym ruchu skręcił się w bok. Kocur instynktownie zamknął oczy, chroniąc je przed uderzeniem. Reszta jego ciała nie drgnęła.
Łapy Kos blokowały mu pole manewru, nie mógłby wykonać teraz czystego uderzenia. Sparowałaby je, odpychając dodatkowo jego ciało, wybijając je z korzystnej pozycji. Dlatego zamiast uderzać napiera na nią ciałem, próbuje w ten sposób niemalże wgnieść całą Kos w ziemię. Pyskiem sięga w kierunku jej krtani. Nie otwiera szczęk, nie chce ryzykować zranienia jej. Samo przysunięcie go wystarczy.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Udało jej się, skrzywił się, jednak uderzyła go zbyt słabo, by go odsunąć. Zamknął oczy, jak przewidywała, lecz nic poza tym, ani kroku w tył. Wciąż wygrywał.
Zaraz Czarnowron naparł na nią, ale nie było to poważne. Nie udało mu się zbytnio, albo potknął się gdzieś po drodze, albo źle przeliczył odległości, co skutkowało słabym, hm, bardziej po prostu położył się na niej, muskając jej futro w okolicy krtani pyskiem. Nie rozwarł ich, nie chciał jej zabić. Nie był zły, a ta myśl, coraz bardziej wirowała w jej głowie. Ufała mu, co jednocześnie wprowadzało ją w błogi spokój i nasilało mętlik związany z manipulacją kocura gdzieś z tyłu głowy.
Potrząsnęła barkami, chcąc najzwyczajniej w świecie go z siebie zrzucić.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Manewr Kos udał się. Kotka odepchnęła Czarnowrona, który odskoczył w tył, by nie stracić równowagi i nie upaść na ziemię.
Te kilka drobnych porażek zadziałało na niego pobudzająco. Musiał stanąć na wysokości zadania. Potrafił walczyć, robił to już wiele razy, za każdym razem wychodząc z potyczki bez szwanku. Był naprawdę dobry i wiedział to.
Mimo wszystko nigdy jednak nie uczył się walki, Ćmia Gwiazda zaniedbywała jego trening. Przejście takiego szkolenia dałoby mu niewątpliwie bardzo dużo. Problemem było to, że Nowy Świt był przekonany, że Czarnowron był wojownikiem. Będzie musiał sprytnie dobierać słowa, by dowiedzieć się tego, czego chciał bez wydawania swojej tajemnicy.
Kos otrzymała swoją szansę na podniesienie się na cztery łapy i pewnie była już gotowa do ataku. Zamiast samemu atakować albo próbować uniknąć jej ciosów, kocur zarył oboma przednimi łapami w podłożu i próbuje sypnąć ziemią w oczy Kos. To powinno ją nieźle zdezorientować.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Zszedł z niej. Powinna się cieszyć, i cieszyła się, jednak gdzieś w niej, ta mała iskierka tęskniła za ciepłem, jakie dawał, ale też nie tęskniła z tym. To nie były najzimniejszy z chłodów jakie przeżyła, a ona jest po środku sparingu.
Oberwała piachem w oczy, mrużąc je z natury, wszczynając łzy, by jak najprędzej pozbyć się piachu. Nie zrobił tego mocno, zaraz powinno przestać "boleć".
Chcąc nie chcąc, wypadało atakować. Zdążyła już wystać, a za cel postawiła sobie powalenie kocura. Odbiła się z tylnych łap, mając nadzieję uderzyć go przednimi łapami w bok.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Nie wyszło jej, Czarnowron zdążył odsunąć się wystarczająco by uniknąć jej ciosu. Jednocześnie skręcił przy tym ciało tak, by stanąć z nią pyskiem w pysk. Podniósł się błyskawicznie na tylnych łapach i opuścił przednie łapy by walnąć ją płasko w głowę, wkładając w to całą siłę. Zamierzał zmusić ją do pochylenia ciała ku ziemi, a potem przybić ją do podłoża i przytrzymać mocno łapami, przesuwając przednią połowę ciała tak, by jego żebra znalazły się nad jej głową.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Nie udało jej się kompletnie, nad tym nie ma co się rozpisywać.
Czarnowron nie próżnował - zwalił się na nią z tylnych łap, nakazując jej siłą pochylenie się do ziemi. Nie potrafiła mu uciec, a zaraz brodą zaszurała o piach. Mógł teraz z nią zrobić wszystko co chciał, lecz jeszcze nie umarła i czuła się w miarę, hm, komfortowo, że jeszcze żyje. Nie zabił jej i nie zabije. Ufała mu. To tylko sparing, co kocur wykorzystywał prawidłowo, zadając jej bolesne, acz niekrwawiące rany, jak na treningu.
Ucieczka z takiej pozycji zdawała się być żałosna, niezdolna do wykonania. Chciała odepchnąć go od siebie mocnym kopnięciem tylnych łap, lecz wątpiła, by się jej udało.