Logo Artemidy
Trening Czarnowrona
#16
Przykrył ją swoim ciałem, kładąc na niej cały swój ciężar. Unieruchomił, zablokował większość możliwości ataku. Gdyby walczyli, a Kos była kimś innym, łapami przytrzymałby jej ciało, a kłami rozrywał grzbiet, by potem próbować uszkodzić jej kręgosłup. Ale Kos była Kos.
Próba jej oswobodzenia się udała się kiepsko. Kopnięcie sprawiło, że podrzucając zad zwaliła z siebie jego pysk. W znacznym stopniu zsunął się na ziemię, podpierając się łapą, by zamortyzować upadek. W walce powtórzyłby ten sam ruch co wcześniej, jednak w sparingu nie miało to sensu, w końcu nie mógł jej gryźć. Dlatego zamiast tego zamachnął się łapą, by walnąć ją w zad.

Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#17
Ałć. Zabolało, nie jakoś znacząco, jednak ona sama będąc w takiej pozycji nie wiedziałaby co robić. W końcu powalił ją, przytrzymywał, gdyby bili się na śmierć i życie, z całą pewnością wgryzałby się jej w kark, łamiąc go, zabijając Kos na miejscu. Ale nikt się tutaj nie chciał zabijać, tylko powalić, pokazać, że umie walczyć. I umiał, o czym Kos była święcie przekonana.
- Wystarczy - powiedziała w końcu, zmęczona walką, ale nie zła. Wręcz przeciwnie, dumna. - Brawo, pokonałeś mnie, nawet nie dawałam ci forów. Wygrałeś - pogratulowała mu szczerze, czekając aż ten ją puści żeby mogła wstać. Szybko im poszło, dynamicznie, więc o kocura nie było co się martwić w dziczy. - Jeszcze tylko szybko powiedz mi teorię walki, żebym wiedziała, że umiesz, i pójdziemy dalej.
Odetchnęła z ulgą. Nie umarła, on nie był nachalny... Był uprzejmy. Miły. Jakby ten zły Czarnowron, chcąc przeciąć jej tętnice na gardle. Przeżyła, czując się nawet dobrze z porannym rozciąganiem. On nie był zły. To wirowało w jej głowie, po raz pierwszy czując, że może go nazwać kimś więcej niż kolegą.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#18
Zsunął się z Kos, przewalając się na bok, po czym wstał i otrząsnął się odruchowo, choć w taką zimnicę mało co miało szanse ubrudzić jego sierść.
Uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi na komplement. Umiał walczyć, wiedział to, ale słowa Kos miło łechtały jego ego.
– Dziekuję. – wymruczał, patrząc z zadowoleniem prosto jej śliczne oczy.

Teoria walki. Co mógł wymyślić? Walcząc korzystał z naturalnych odruchów, instynktów. Ale być może wystarczy, że opowie o tym, czego zdążył nauczyć się w praktyce.
– Ograniczenie ruchów przeciwnika poprzez powalenie, przytrzymanie, pozwala na wyprowadzenie bardziej efektywnych ataków. Podobnie jak przewaga w widoczności, w czym może pomóc piach… albo słońce. Ciężko jest patrzeć, kiedy świeci prosto w oczy. Atak skierowany na wrażliwe części ciała jest szczególnie niebezpieczny. Gardło, brzuch… oczy. – powiedział wolno, przypominając sobie jak cudownie wyglądał Kwitnąca Łapa, kiedy pozbawił go ślepia. Zakrwawiony, przerażony do granic, wyjący z bólu, trząsł się jak osika, nie mogąc wykonać żadnego ruchu – Jesteś doświadczoną wojowniczą. Być może udało ci się zdobyć jakąś wiedzę, której nie posiadam?
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#19
Skinęła głową. Ładnie walczył, to nie podlegało wątpliwości, nawet nie martwiła się o niego. Jak mówił, miał coś koło trzydziestu księżycy, więc jaki będzie w jej wieku? On... Będzie niepokonany. Nowy Świt nie będzie musiał się bać o napaść Klanów.
- Yhm - potwierdziła. Dobrze mówił, tylko parę rzeczy pominął, lecz to zdarza się przecież każdemu - Jak najbardziej, należy wykorzystywać otoczenie, bądź kreatywny. Oślepiaj światłem, śniegiem, piachem, czym się da. Jeśli stoisz na górze, możesz zepchnąć kogoś ze szczytu, wrzucić do rzeki... Ale to w ostateczności. Nie zawsze trzeba kogoś zabijać - pouczyła go, trochę zmieszana, bo tutaj przedstawiłaby mu Kodeks Wojownika, o którym ten na pewno wiedział. Ale to nie był zwykły Klan ze zwykłym Kodeksem, a w ich Kodeksie takiej zasady w ogóle nie było, niestety. - Oczy, uszy, nos, szyja, gardło, kark, brzuch, ogon, krok... Tak, to wszystko jest bardzo czułe. Najdotkliwsze rany zadasz atakując w pysk. Tam celuj - poleciła - Rzecz jasna, jeśli wydłubiesz komuś oko będzie o wiele gorzej widział, jeśli rozetniesz coś nad okiem, krew może zalać mu pole widzenia... Jeśli chcesz kogoś pokonać, celuj w miejsca, których używa podczas walki. Najszybciej go unieszkodliwisz. Zazwyczaj jest tak, że to większy atakuje, a mniejszy podczas uników stara się zaatakować, lecz to nie jest zasada, wszystko może się zmienić. Musisz myśleć, być uważnym, staraj się zrozumieć swojego przeciwnika, jak jest jego cel, czego oczekuje, co chce tobie zrobić, wtedy będziesz wiedział na co powinieneś uważać - odetchnęła na chwilę - Oczywiście, zakrywaj czułe miejsca podczas ataku, musisz je chronić, inaczej będziesz poważnie zranionym. Masą ciała możesz kogoś przytrzasnąć, podczas uników możesz wprowadzić chaos w głowie przeciwnika, robiąc niezrozumiałe, czasem głupie ruchy. Stój stabilnie, bądź pewien swoich umiejętności, ale nie przeceniaj ich. W kryzysie przeciwnik może zrobić absolutnie wszystko, więc musisz być naprawdę, naprawdę uważnym - odetchnęła na dłużej, upewniając się, że przekazała kocurowi chyba całą swoją wiedzę, jaką posiadała. Czy było coś jeszcze? - Wszystko jasne? - zadała pytanie, między innymi oczekując odpowiedzi, co mają robić dalej, polowanie czy tereny.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#20
Gdzieś w środku poczuł rozlewające się ciepło ulgi. Poradził sobie. Jego odpowiedź była wystarczająca. Kos była z niego zadowolona.
Wiedziała dużo. Czarnowron słuchał uważnie i zapamiętywał. Nie były to rzeczy trudne, ale stanowiły dobre wskazówki. Dzięki nim będzie mógł sprawniej radzić sobie podczas walki. Wiedza była przydatna.

– Tak. Wszystko jasne. – odpowiedział kiwając głową. Sparing podziałał. Nie było mu już zimno, rozgrzał się i był w pełni gotowy na dalszy spacer – To co? Pokażesz mi skarby Nowego Świtu? – zapytał z wesołym uśmiechem.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#21
Odetchnęła z ulgą. Mieli to za sobą, i dobrze, teraz w spokoju mogli przejść do kolejnych etapów. Gdzie teraz? Będzie musiała mu pokazać wszystkie granice, przekazać teorię... Czy podoła? Musiała. Nie martwiła się o pokazanie terenów, to akurat było proste, ale teoria? To nie była wiedza Klanowa, którą powtarzano jej od urodzenia. Jednak spojrzawszy na wesoły uśmiech Czarnowrona, jakoś zrobiło jej się cieplej, jakby pokrzepił ją w duchu, przekonując, że da radę. Zmierzyła w kierunku Pajęczych Paproci, powoli zbliżając się do Złamanej Jodły.
- Zacznijmy może od Kodeksu Nowego Świtu, bo takowy mamy, ale jest on trochę inny niż Klanowy. Mamy ich jedenaście, teraz będziemy je dokładnie omawiać, tak jak na treningu w Klanie. Nie musisz ich wszystkich pamiętać słowo w słowo, ale musisz znać ich treść i sens, oraz, oczywiście, ich przestrzegać - odetchnęła na chwilę, dając mu czas na analizę słów - Po pierwsze, naszym stadem rządzi Rada, a członków wybieramy my, demokratycznym głosowaniem. Do Rady zazwyczaj trafiają mądre koty, ale wiesz, jeśli ktoś będzie wydawał głupie, bezsensowne rozkazy, musisz myśleć trzeźwo i wiedzieć, kiedy ich słuchać, kiedy nie. Aktualna Rada chyba należy do mądrych kotów, więc nie ma czego się bać. Raz już takie głosowanie mieliśmy, o jeden z punktów, ale do tego przejdę później. Możesz mi powiedzieć, kto jest teraz w Radzie? - wolała się upewnić. Rzecz jasna, Dynia zrzekł się miejsca... Kto go zastąpi? Mieli już trochę pełnoprawnych wojowników, ją, Tsunami, Rudzika i parę innych, lecz Ci inni, oraz Rudzik, zdawali się być trochę nieobecni w życiu Klanowym. Tsunami również nie wydawała się być idealną kandydatką na Radną, czyli zostawała ona... Nie, nie była na to gotowa. Będzie, jeśli Nowy Świt tego od niej zażąda. - Druga zasada mówi, że wszyscy pełnoprawni członkowie są wierni stadu i stawiają dobro stada wyżej niż swoje własne. Raczej nie będzie to mile widziane, jeśli nie będziesz wykonywał swoich obowiązków, albo, w razie wojny, nie walczył za Nowy Świt. - dwie na razie wystarczą, pewnie i tak ma setki pytań.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#22
Skinął głową. Widział każdego kota z Rady, było jasne, kto zajmuje te pozycje. Tundra oczywiście, liliowy kocur, który siedział razem z nią na skale podczas zebrania
– Tundra i Fairy. Trzecie miejsce pozostaje puste po rezygnacji Dyni. – odpowiedział, truchtając u boku Kos.
Dynia, który zrezygnował z miejsca w radzie wtedy, gdy Czarnowron został ogłoszony Nowicjuszem. To brzmiało jak przeznaczenie. To miejsce będzie kiedyś jego, dokładnie tak jak kiedyś miała być pozycja przywódcy Klanu Rzeki.
– O to nie musisz się martwić. – odparł z uśmiechem. W Nowym Świcie była Kos. Kotka szczególna, wyjątkowa. Dobra, tak jak dobry był Słowik. Włos nie mógł spaść jej z głowy.
Rodzina Czarnowrona pozbyła się go. Odnalazł nową. Nie pozwoli by cokolwiek jej zagroziło.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#23
Rada powinna mieć trzech członków, jak ustalili. Ciekawiło ją, kiedy Tundra w końcu ogłosi sposób, w jakim kolejny członek zostanie ogłoszony. Oby zrobiła to jak najszybciej, bo Kos miała silne przeczucia, że dołączenie Czarnowrona do ich stada znacznie namiesza w ich życiu, niekoniecznie na dobre.
- Tak - potwierdziła. - Trzecie miejsce niedługo powinno zostać przez kogoś zajęte. Tundra i Fairy pewnie myślą, jak to zrobić - a bardziej chciała wierzyć, że to tak wygląda. Nie dała po sobie poznać, że brak trzeciego członka jakoś ją stresuje. To tak jakby Klan został bez zastępcy. Albo przywódcy. Co, jeśli zrobi się przez to chaos?
- Mam nadzieję - ufała mu, że będzie wierny. Doświadczył samotności i z pewnością wolał żyć wśród kotów. Szczególnie, że Nowy Świt nie był tak restrykcyjny jak Klany. - Kolejna zasada mówi, że pomocy członkom Nowego Świtu jest ważniejsza, niż pomoc kotom spoza niego. To trochę jak zasada w Klanowym Kodeksie, że możesz mieć przyjaciół poza Klanem, ale w razie bitwy masz bronić swojego Klanu. Więc pamiętaj, że jeśli będziesz musiał wybrać, czy chronić samotnika, a kogoś ze stada, nawet jeśli nie do końca go lubisz, wybierz Nowoświtowca - poczuła go. Ona bez zastanowienia wybrałaby kogoś ze stada... A Płomyk? Tu decyzja byłaby trudniejsza. Średnia ta zasada. - Następna mówi, że wszyscy tutaj jesteśmy równi. To chyba najważniejsza z nich. Nie ważne kto skąd pochodzi, czy jest czystej krwi Nowoświtowcem, czy potomkiem kogoś z Klanu, traktuj go na równi ze wszystkimi. To właśnie jedna z rzeczy, która odróżnia nas od Klanów. U nas Przywódca nie jest najważniejszy, tylko koty. Pamiętaj, wszyscy równi - streściła po krótce. Przez chwilę szli w milczeniu, póki nie dotarli do Złamanej Jodły. - Niedawno minęliśmy Pajęcze Paprocie, a to tutaj - wskazała na złamaną wpół jodłę - to Złamana Jodła. Ten gęsty las za nią, to już nie nasz tereny - i ruszyła dalej, w kierunku kolejnego punktu granicznego.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#24
Czarnowron niewiele wiedział o Kodeksie Wojownika. Znał zaledwie kilka zasad, raczej nieprzydatnych, pokiwał jednak głową, udając, że rozumie, o czym Kos do niego mówi. W rzeczywistości nie miał zielonego pojęcia. Ćmia Gwiazda nie nauczyła go niczego.
Oczywiście, że nie miałby problemu z decyzją. Rodzina była najważniejsza. Rodzina, w której była Kos – ważniejsza niż wszystkie miejsca, które mógłby określić mianem rodziny.

Obserwował mijane przez nich tereny, zapamiętując i jednocześnie podziwiając ich bogactwo, ich... czystość. Tereny Klanu Rzeki pokryte były błotem. Gdy tam mieszkał, lubił je. Lubił brudzić sobie nim łapy aż po łokcie, a potem wieczorem czyścić je pieczołowicie, by znów znalazły się w stanie idealnym. Przyjemne było noszenie na sobie oznaczenia miejsca, do którego się należy. Podobną dumę czuł, wiedząc, że pachnie swoim stadem. Ale Klan Rzeki był brudny, tak samo jak jego tereny. Nowy Świt stanowił jego przeciwieństwo. Również w tej równości, o której mówiła Kos. Z jednej strony było to dla Czarnowrona korzystne – nie będzie nigdy traktowany jako ktoś gorszy, z drugiej strony jednak będzie brakowało mu możliwości wspięcia się wyżej w hierarchii. Czarnowron chciał podziwu. Ten jednak będzie prawdopodobnie w stanie osiągnąć udowadniając wszystkim swoją wartość.
– Oddałabyś swoje życie za Nowy Świt? – to pytanie kołatało mu się w głowie odkąd zaczęła mówić o obronie stada. Chciałby otrzymać od niej odpowiedź przeczącą, wiedział jednak, że będzie inaczej.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#25
Ruszali dalej, bowiem przed nimi jeszcze wiele do zobaczenia. Oddychała powoli, spokojnie, mniej obawiając się kocura. Niedługo dojdą do najdalszego punktu ich terenów, tak dalekiego, perfekcyjnego do zabójstwa lub poważnych ran. Na razie nie miała żadnych ran, absolutnie niczego. Był dobry, powinna przestać się martwić. Tymczasem otrzymała kolejne pytanie, nad którym nie musiała się nawet zastanawiać.
- Jak najbardziej - odparła natychmiastowo. - Wiem, że ty pewnie jeszcze tak nie uważasz, jednak może z czasem zaczniesz. Wiesz, przed dołączeniem do Nowego Świtu - nie wspomniała ani trochę o Pożodze, Nowy Świt, a ten brutalny Klan to co innego - byłam... Samotna. Jak ty. Włóczyłam się po terenach, wygnana z Klanu, czując się niepotrzebna nikomu, po prostu, jakbym zniknęła, nikt by się tym nawet nie przejął. Podczas bycia w Klanie, też tak czułam, że nie ważne czy mam terminatora czy nie, czy zniknęłam na księżyc czy dzień, mało wszystkich obchodzę. Dopiero tutaj poczułam, że faktycznie jestem kimś i nie ma świata beze mnie. Tutaj czuję, że prowadzone trening mają sens, ja jestem potrzebna Nowemu Świtowi i ja również go potrzebuję. Tutaj mam wszystko, czego potrzebuję. Może na razie nie czujesz takiej przynależności, lecz kiedy zaczniesz prowadzić swój pierwszy trening, ktoś zapyta ciebie o zdanie i po prostu, będzie ciebie potrzebował, powinieneś to poczuć. Więc tak, oddałabym, bez zastanowienia - potwierdziła. Miałaby ciężkość, co wybrać, jednak w razie wojny pierwsza stałaby na froncie. Dała sobie chwilkę odetchnąć, szykując się do przejścia do Kolejnej zasady. Mieli ich trochę, a czas nie trwa wiecznie. Chciała mieć teorię za sobą, żeby w końcu móc spędzić czas na naukę życia Czarnowrona. To było najważniejsze.
- To Las Stu Świerków, a tam, za drzewami, to wysokie, ostre, szare coś to Ostaniec. Jeden z punktów obserwacyjnych - przekazała mu powoli, dając czas na zapamiętanie terenów. Zaraz ruszą dalej i przekaże mu kolejną dawkę wiedzy.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#26
Chciał zaprzeczyć, uśmiechnąć się, albo po prostu skłamać, przytakując jej, ale zamiast tego poruszył tylko lekko uchem. Gorzka prawda. Tak właśnie nazywało się to, co od niej usłyszał. Był ślepy, ślepy przez tak długi czas, na największą oczywistość świata. Kiedy zniknął Słowik, on, Czarnowron nie był już nikomu potrzebny. Nikt nie przejął się jego wygnaniem. Nie odnalazł go, gdy mieszkał tak blisko, zaledwie po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki. Koty, które nazywał rodziną, za których bliskością i ciepłem tęsknił, które cenił tak wysoko, najzwyczajniej w świecie go opuściły. Nie było i nie będzie dla niego przyszłości w Klanie.
A Nowy Świt? Nie wiedział. Ale to, jakie ustalili sobie zasady, w jaki sposób podchodzili do swoich członków, do niego, dawało nadzieję. Nadzieję, że to zbiorowisko przypadkowych kotów, których nie łączyło nic więcej, oprócz wspólnego kawałka krótkiej historii okaże się być dla niego prawdziwą rodziną.
Niech będzie. Uwierzy Kos. Oby się nie myliła.
– Ufam ci. – odpowiedział cicho – Długi czas żyłem w kłamstwie. Sądziłem, że moja rodzina troszczy się o mnie, ceni mnie, a tymczasem wyrzucili mnie, jakbym był kawałkiem niepotrzebnego nikomu mysiego ogona. Jeśli Nowy Świt tworzą koty takie jak ty... tutaj będzie inaczej.
Poszukał wzrokiem zielonożółtych oczu.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#27
- A ja tobie - zapewniła go. Może nie darzyła go całkowitym zaufaniem, jednak znaczącym. Przynajmniej teraz ufała mu bardziej niż poprzednio. - I cieszę się, że mi ufasz. Może nie przejdziesz takiej zmiany jak ja, ale zapewniam cię, tutaj jest dobrze. W końcu gdyby nie było, pierwsza bym stąd uciekła. Nowy Świt to bardzo wiele różnych kotów, z kimś na pewno podłapiesz kontakt i zostaniecie najlepszymi przyjaciółmi - zatrzymała się na chwilę w słowach, przypominając sobie, jak przed chwilą jej się żalił. Może warto byłoby mu powiedzieć coś miłego? Jej takich miłych słów brakowało.
- Tutaj jesteś potrzebny, nam, mi, radzie i kociętom. To właśnie jest najpiękniejsze. Tutaj czujesz się potrzebnym, nie to co Klany - przedstawiła mu swoją wizję. Spojrzała na niego z uśmiechem, starając się go pocieszyć ciepłem jej oczu. Jego bursztynowe, póki co, były dla niej niejasne... Ale kiedyś je zrozumie. Przynajmniej miała nadzieję.
- Kolejna zasada mówi, że Nowy Świt ogólnie nie wyznaje Gwiezdnego Klanu, tak jak robią to Klany, czyli każdy kot jest wierzącym, jednak jeśli wyznajesz go w ciszy i nie zmuszasz kogoś do kontynuowania tej wiatry, wszystko będzie dobrze. To taka trochę zasada równości, możesz być kim chcesz, póki nie ranisz tym innych - wówczas minęli już pewne tereny, teraz dochodzą do Omszałych Pni - to są Omszałe Pnie, kolejny z naszych terenów, tam dalej to Bagienne Oko, tu przed nami to kolejny punkt graniczny, Mroczne Odstępy. Przypatrz mu się dobrze, jak będziemy go mijać - poleciła.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#28
Był potrzebny. Niósł ze sobą wartość, której nie sposób było zastąpić. Jego siła, jego inteligencja i wyjątkowe zdolności czyniły go kimś zupełnie niepowtarzalnym, to wiedział. Nie zamierzał jednak chwalić się tym przy Kos, więc jedynie uśmiechnął się uprzejmie, kiwając jej głową.
– Nie wyznaję Gwiezdnego Klanu. – odpowiedział, przyglądając się uważnie terenom, któe mu pokazywała – Jeśli wierzyć opowieściom, mieszkają w nim moi przodkowie, ale kto wie, czy są prawdziwe. W każdym razie przekonanie, że istnieją nie jest jeszcze wyznawaniem. Do tego mi daleko i zawsze tak będzie. – dodał, a z każdym słowem w jego ton wkradało się więcej wrogości. Gwiezdny Klan nigdy nie byłby czymś, czemu powierzyłby swoje życie. Nie po tym, jak porzuciła go własna rodzina.
Rozmawiał o nich z Mętną Łapą. Jego plany na poznanie prawdy musiały zostać odłożone na przyszłość. Wygnanie i przyjęcie do Nowego Świtu były ważniejsze niż wycieczka do Szepczącej Sadzawki. Nie miał czasu, ani możliwości, by spróbować jej poszukać i skontaktować się z duchami zmarłych.
– Pójdziesz ze mną kiedyś do Szepczącej Sadzawki? – zapytał w końcu z nadzieją w głosie – Mam plan na to, w jaki sposób można sprawdzić, czy istnieją naprawdę. A ty mnie nie oszukasz.
Jeśli komuś mógł ufać, to właśnie jej.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#29
- Jasne - odparła krótko. Średnio ją obchodziło kto w co wierzy, ważne, żeby nie ranił innych kotów. Odpowiedź Czarnowrona jednak w pewnym stopniu ją zaskoczyła, bo w końcu żył w Klanie, a co za tym idzie, wartości Gwiezdnego Klanu były mu wpajane od urodzenia. Może rodzice nie wychowali go w wierze? Nie wiedziała nawet kto jest jego rodzicami i nie zapowiadało się, by kiedykolwiek miała poznać ten fakt, skoro i tak nic by jej to nie powiedziało. Zaraz otrzymała kolejne pytanie, przywołujące lekki uśmiech na jej twarzy. Nie pogardziłaby krótką wyprawą do matki.
- Pewnie, możemy się przejść. Jeśli mnie pamięć nie myli, kiedyś, dawno temu, terminatorzy pod koniec treningów chodzili do Sadzawki, jako taka, hm, tradycja? Kiedy już nauczę cię polowania i całej teorii, a nikomu nie będzie przeszkadzała nasza dwudniowa nieobecność, nie powinno być problemu. Jednak co to za plan, o którym tak tajemniczo mówisz? - trochę się tego planu obawiała, bądź co bądź - Jeśli jest to coś drastycznego, może lepiej odpuścić? Wiesz, ja wiem, że oni istnieją, bo... Moja mama kiedyś mnie odwiedziła, we śnie - spuściła łeb. Średnio lubiła o tym mówić nie-wystarczająco-bliskim kotom, jednak jeśli miałaby wybrać kogoś, komu ufa w całym Świcie najbardziej, wybrałaby jego. Przeszli tak chwilkę w zadumie, póki znowu nie zaczęła mu przekazywać porcji wiedzy:
- Kolejna zasada jest ważna, więc słuchaj uważnie. Nikomu spoza stada nie możesz zdradzać położenia naszego obozu. To kwestia bezpieczeństwa, nie ważne jak komuś być ufał. Najlepiej z przyjaciółmi spoza stada umawiać się gdzieś trochę dalej od obozu - poradziła mu. Ta kwestia była ważna, więc podczas mówienia cały czas patrzyła na niego. Wkroczyli w międzyczasie na moczary, co dało się zauważyć dzięki mgle. - To Zamglone Moczary, dziwne miejsce. Pełno tu ważek i robactwa... Jeśli chcesz polować na płazy, to dobre miejsce. Właśnie, możemy tutaj zapolować. Powiedz mi zasady pozycji łowieckiej i czego byś użył podczas polowania na gady.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#30
Jego pomysł nie był czymś pewnym, zaczerpnął go z opowieści rzecznej starszyzny i mógł się zwyczajnie nie powieść, co nie dowiodłoby niczego. Lecz gdyby historie, które usłyszał okazały się prawdą, miałby niepodważalny, namacalny dowód, że Gwiezdny Klan naprawdę istnieje.
– Czerwona Gwiazda, moja babka, odwiedzała mnie kilka razy w snach. Ale to mogły być tylko sny. – powiedział, a jego ogon zadrgał. Chciałby, by były prawdziwe – Muszę wiedzieć, że naprawdę mi się objawiała. Potrzebuję przenieść coś ze świata duchów do świata żywych. Podobno jest to możliwe w przypadku… ran.
Spojrzał na Kos, sprawdzając jak zareaguje na te słowa. Spodziewał się, że nie przypadną jej do gustu, ale to była jego jedyna szansa.

Pokiwał głową. To była dobra zasada. On nie ufał nikomu spoza Nowego Świtu, ale nawet gdyby było inaczej, zbyt cenił swój nowy dom i za zbyt wielkie zagrożenie uważał cztery Klany.
Potrafił polować, żył na własną łapę wystarczająco długi czas, by opanować tę sztukę do perfekcji. I choć Kos sądziła, że był wojownikiem, bo tak przedstawił się jej za pierwszym razem, zapewne, tak jak w przypadku walki, wolała upewnić się, że wie absolutnie wszystko, co można wiedzieć. Doceniał dokładność. Dbałość o szczegóły.

– Przy gadach ciężar ciała na tylne łapy. Skubańce nieźle potrafią rozpoznać obecność innych zwierząt poprzez drgania ziemi. – wyjaśnił, prezentując jej jednocześnie jaką pozycję przyjmował podczas polowania – Skradanie się nie jest niczym trudnym. Ogólnie, polując, uginam łapy, a ciało musi być całe w linii prostej, przy ziemi, by ciężko było mnie zauważyć. Muszę przykładać do tego szczególną wagę ze względu na moje gabaryty. Prościej jest z uważaniem na to, w jaki sposób się poruszam, by przypadkiem nie wywołać łapami żadnego hałasu. Jestem zwinny, potrafię chodzić lekko i ostrożnie. Oczywiście idzie się pod wiatr.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości