Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Westchnęła, spoglądając na niego ciepło, troskliwie. Nie chciała go rozczarowywać, szczególnie, że przeżył już trochę rozczarowań w swoim życie, a jego głos, może nawet w pewnym stopniu dla wrażliwego ucha, bo nie uszu, Kos, brzmiał rozpaczliwie. Nie miała serca, mu powiedzieć, że to nie możliwie, ani zapewnić go, że to możliwe. Nie nadużywała jego słowa, nie mogła. Wtedy to ona byłaby... Kimś okropnym.
- Hm, nie wiem czy to jest możliwe. Gwiezdni żyją we własnym świecie... Jednak nie jestem Gwiezdną, więc skąd mam wiedzieć, jak tam jest? Przejdziemy się, postaram się o to - zapewniła go. Sama potrzebowała ujrzeć matkę. Rozpaczliwie potrzebowała. Musiała usłyszeć, czy ten kot faktycznie jest dobry, czy Czarnowron jest godny zaufania. Chociaż obawiała się, że jest już za późno, że już mu w pewnym stopniu zaufała...
- yhm - potwierdziła, uważnie przysłuchując się jego słowom. Tak, to zdecydowanie było to, mówił poprawnie. Był wojownikiem - jeszcze mi powiedz, jaką zasadę stosujesz na gryzonie, jaką do zająców i ptaków. Później możesz iść i zapolować, na jedną zwierzynę. Resztę złowimy po drodze.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Być może Kos miała rację. Może nie dało się fizycznie dowieść istnienia duchów. Ale to był jedyny pewny sposób, jedyny na tyle trafny, by faktycznie dać Czarnowronowi stuprocentową pewność. Sny, wizje, opowieści nie były wystarczające. Musiał spróbować.
– Gryzonie podchodzi się tak, jak gady. Przy polowaniu na zające należy wyciszyć oddech, a przy ptakach istotny jest bezruch. Można zastygać nieruchomo, lub chować się za krzewami, w trawie... cokolwiek jest pod łapą. – powiedział – Umiesz polować na ryby? W Klanie Rzeki wszyscy to potrafiliśmy. Mogę ci kiedyś pokazać. Trzeba pamiętać, by nie rzucać cienia na wodę i zachowywać bezruch.
Znajdzie Kos coś smacznego. Delikates. Oby. Należało się jej za ten miły dzień treningu, za ten przyjemny sparing. Uśmiechnął się, odwrócił i ruszył na łowy, wytężając wszystkie zmysły, by złowić trop zwierzyny.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Wysłuchiwała go uważnie, bo dobrze mówił. Nie zauważyła w jego słowach błędu, widać było, iż ma pojęcie o czym mówi, co ją cieszyło. Ta świadomość, że ten treningi pójdzie im gładko i szybko, zasadniczo już połowę mieli za sobą.
- Dokładnie - potwierdziła. - Co do łowienia nie, nie umiem tego. Chętnie się tego nauczę, bardzo chętnie - przypomniała sobie Fairy'ego i jego nietypową prośbę, po której czuła się zażenowana. Ale to ogarną już sobie później, może przy rzece.
Wobec tego, Czarnowron ruszył w głąb moczarów z nadzieją znalezienia zwierzyny. Dla takiego doświadczonego wojownika jak on z całą pewnością nie mogło być to problemem, prawda? Rzecz jasna, miał pewne kłopoty, przez pewien czas w ogóle nie mógł nic znaleźć, lecz z czasem pośród terenów odnalazł dużą ropuchę, solidnie brzydką i okropną, jak na ropuchy przystało. To chyba nie jest za ładna ofiara dla Kos, ale kto wie, może przypomni jej to rodzinny dom?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Gdy dostrzegł ropuchę, początkowo zdecydował się, że ją ominie. Upolował już kiedyś jedną i nie była ani ładna, ani smaczna. Z całą pewnością nie będzie mogła pełnić roli podarunku. Po chwili jednak zdecydował się zawrócić i użyć brzydali jako narzędzia rozgrzewki.
Sprawdził, w którą stronę wieje wiatr po czym zaczął skradać się w kierunku zwierzęcia. Gdy był już wystarczająco blisko, skoczył na ropuchę chcąc przygnieść ją do ziemi i wbić w nią zęby.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Czy to na złość, czy to przez szczęście, płaza udało się złowić, choć z pewnością nie będzie nadawało się to jako prezentach. Po chwili śliską skórę przebiły kły Czarnowrona, przebiły jakieś istotne narządy i ropucha tak krwawiła przez chwilę, póki w końcu nie stała się dziwnie sztywna i bezwładna. To poszło jakoś dziwnie gładko, chyba następne przypadki pójdą już gorzej
- Dobrze Ci poszło, jak tak szybko będziesz polować, to jeszcze dzisiaj uda nam się omówić połowę treningu - stwierdziła na głos, doglądając, iż jej uczeń już po chwili wraca do niej z ropuchą w pysku. Nie podobało jej się to, te całe gady i płazy, nawet jeśli były to stałe elementy życia w Klanie Cienia, zawsze wydawały się jej jakieś... Ohydne. Całe szczęście, że nigdy nie kazano jej polować tutaj, bo prędzej... A z resztą, nie ważne. - Inna zasada mówi, że koty spoza stada nie muszą być brani jako wrogowie, a sojusznicy - przypomniało jej się jak odpuściła atak na kocura, choć wtedy nawet nie wiedziała, że postąpiła według Kodeksu. - Więc nie atakuj każdego, kto przekroczy granicę. Może zabłądzili, może potrzebują pomocy, choć czasami mogą zachowywać się agresywnie. Rzecz jasna, jeśli będzie chciał cię zabić, broń się, ale staraj się rzucić jakieś pytania między ciosami. Może oszczędzisz kocie życie. Nie zawsze trzeba zabijać, powiedziałabym, że zabija się tylko w ostateczności, kiedy naprawdę, naprawdę trzeba - poczuła go. - Zasada później nakazuje pomagać nam, członkom Nowego Świtu, kotom w potrzebie. Więc nie wolno Ci zostawić samotnego kocięcia, kogoś, kto umiera, potrzebuje pomocy medycznej, nie odmawiasz, tylko pomagasz. Tym różnimy się od Klanów, że pomagamy - w trakcie opowiadania ruszyła dalej, powoli przesuwając się po terenach. - Tam dalej masz Bagienne Oko, a przed nami Krzewowisko - pouczyła go pokrótce, oczekując pytań, jeśli on takowe by miał. Szczerze powiedziawszy, odkąd nabrała wrażenia, że może przeżyć ten treningi, było jej całkiem... przyjemnie.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Ropuchy nie należały do przysmaków. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie zostawić jej, zmienił jednak zdanie – Pora Nagich Drzew nie była łaskawa. Każda zwierzyna, bez względu na to, jak niedobra, mogła skutecznie wypełnić brzuch.
Podążał za Kos, uważnie słuchając tego, co mówiła. Nowy Świt zupełnie nie przypominał Klanów. Nie było w nim takiej hierarchii, nie było wystrzegania się obcych i patrzenia na nich z góry. I choć Czarnowron tęsknił za poczuciem elitarności, które wynikało z bycia członkiem Klanu Rzeki, to doceniał zasady, według których funkcjonał Nowy Świt. To dzięki nim tutaj był.
– Co myślałaś, kiedy się poznaliśmy? Czy widziałaś mnie jako sojusznka? – zapytał, przyglądając się kotce z nieskrywaną ciekawością.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Nad jego pytaniem musiała się chwilę zastanowić. Nigdy nie zastanawiała się, co czuła przy ich pierwszym-pierwszym kontakcie. Bardziej pamiętała te późniejszego, jak obawiała się jego sztuczkom manipulacyjnym, oraz jak miło jej było, kiedy przyszło się jej nim zająć. Wciąż miała gdzieś z tyłu głowy, że to wielce niebezpieczny kocur, lecz póki ładnie zgrywał (choć wcale nie musiał zgrywać, może po prostu taki był) poszkodowanego, Kos nie powinna była być zmartwiona. Była łatwowierna, a jak, choć bardziej przezorna, jeśli już wyczuła, że coś może być kłamstwem.
- Nie wiem - odpowiedziała najpierw. - Raczej nie. Nie przywykłam brać wszystkich za wrogów. Jestem... Pozytywnie nastawiona. Twój przypadek to w ogóle był inaczej. Wiesz, ty się na mnie rzuciłeś, jednak nie wysunąłeś pazurów. Może gdybyś chciał mnie zabić i skakałbyś mi do gardła, też bym tobie coś zrobiła, jednak.. Nie wiedziałam co chodzi po twojej głowie, bo nie wysunąłeś pazurów, a jednak, dalej się biłeś. Więc nie, nie miałam cię za wroga. Nie każdy, kto cię atakuje lub przekracza granice to wróg. Lepiej jest z takim kotem chwilę porozmawiać, dowiedzieć się, co się z nim dzieje. Ja wiem, że byłeś znudzony, samotny. To naturalne zachowanie, jeśli jest się pozostawiony sam na sam - przedstawiła po krótce swoją perspektywę, licząc, że niczego nie pominęła.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
To pierwsze spotkanie było... niefortunne. Teraz żałował, że nie zachował się inaczej, że dał się ponieść dzikiej chęci ryzyka. Ale na szczęście ułożyło się dobrze. Nie miała mu tego za złe. Była jego mentorką. Lubiła go.
Czy mógł zrobić coś, by jeszcze bardziej ją do siebie przekonać? Z pewnością. Będzie musiał wybadać teren, wyczuć, jaki ruch może okazać się właściwy. Chciałby mieć ją przy sobie, blisko, tak blisko, jak miał Słowika.
– Co jeśli intruzem będzie kot z Klanów? Co wtedy? To postawiłoby cały Nowy Świt w sytuacji ryzyka. – zapytał.
Kos mogła mówić co chciała, a on mógł jej przytakiwać, ale gdyby zobaczył na ziemiach Nowego Świtu intruza, nie dałby mu wrócić.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Ale pytanie, czy jest intruzem? - spytała go najpierw, odrobinę zdziwiona pytaniem. Czyżby przed chwilą właśnie nie wyjaśniła mu tej kwestii? Pamiętała, jak mówiła, że nie każdego kto narusza ich granice należy zabić. Z Czarnowronem mają jeszcze trochę do pracy.
- Jeśli zachowuje się podejrzanie, nie wiem, skrada się, stara się wtopić w otoczenie, albo idzie ich gromada, trzy umięśnione koty, pewne siebie, z wysuniętymi pazurami, chyba wtedy możesz uznać kogoś za intruza. Nie każdy z Klanów jest intruzem. Na przykład, gdybyś ty od razu po ucieczce z Rzecznych terenów przyszedł tutaj, wciąż miałbyś na sobie zapach Rzeki, co czyniłoby cię kotem Klanowym. I raczej nie zostałbyś potraktowany pazurami. Jesteśmy Nowym Świtem, nie Klanami. O ile Klany mogą być dla nas zagrożeniem, nigdzie nie jest powiedziane, że muszą. Mozę ktoś ma podobną historię? Albo chce do nas dołączyć? Ma tu rodzinę? Nie znasz historii każdego kota. Taką sytuację musisz ocenić trzeźwo, bez żalu i złości. Nie daj się ponieść emocjom - poleciła. Miała nadzieję, że Czarnowron słucha jej uważnie, albowiem czuła, że mówi mądrze.
- Między innymi mamy do tego zasadę. Mówi, że każdemu godnemu zaufania kotu możemy zaproponować Nowicjat, czyli dołączenie do Nowego Świtu. Rób to jednak, kiedy mocno ufasz kotu i wiesz, że nie skrzywdzi innego kota albo naszego stada
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Zamyślił się. Niewiele było kotów, które Czarnowron darzył zaufaniem. Oprócz Kos była Pajęcza Noga, Gęsiopióry. Słowik. Ale oni należeli do przeszłości. Nigdy nie wrócą. Powinien zapomnieć o nich jak najszybciej, ale nie chciał, chociaż bolało.
Nie po raz pierwszy w jego umyśle pojawiła się chęć wędrówki na tereny Klanu Rzeki by odnaleźć rodziców. Czy minęło wystarczająco dużo czasu, by mógł zaryzykować nie stawiając ich w niebezpieczeństwie? By wrócić żywym? I w końcu, czy tęsknota za rodziną, poczucie, że powinni wiedzieć co się wydarzyło, warte było nadstawiania karku, teraz, kiedy czuł, że warto będzie wrócić? Wcześniej nie był tego pewien. Stracił wszystko. Teraz powoli udawało mu się wypełniać tę dziurę.
– Masz rację. – odpowiedział krótko po chwili milczenia, kiedy udało mu się już wrócić do rzeczywistości. Kos mogła uważać co chciała. Dzięki jej podejściu on grzał teraz tyłek w Nowym Świcie. Być może sam zareagowałby podobnie spotykając kogoś z Klanu Gromu lub Klanu Cienia. Lepiej jednak było kotom Klanu Rzeki i Klanu Wichru trzymać się swoich terenów i nie zbliżać do jego nowego domu.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Odetchnęła z ulgą. Może i Czarnowron nie brzmiał, jakby wziął jej radę do serca, tak liczyła, że chociaż jakaś cząstka jej słów została przez niego zauważona i teraz wprowadzi nowe nastawienie do swojego życia. Potrzebował się zmienić, jeśli chciał być lubiany w Nowym Świcie. Wierzyła jednak, że jeśli tylko będzie mocno chciał i poczuje się tak samo jak ona, taki zauważony i doceniany, prędko zacznie wprowadzać zasady Nowego Świtu do swojego światopoglądu.
- Właśnie minęliśmy Krzewowisko. Ten szum, który słyszysz, to Ukryta Rzeka, jej górna część. Tam dalej będzie Barwny Łan i Grzbiety, tak, Grzbiety to nasz kolejny punkt graniczny. Przejdziesz przez nie suchą łapą na drugi brzeg. Nie będziemy teraz przez nie przechodzić, bo mamy jeszcze trochę granic do przejścia... Tak czy siak, zostały nam dwie ostatnie zasady Nowego Świtu, bardzo proste z resztą. Jedna mówi, że możesz atakować tylko wtedy, kiedy twoje lub życie innego kota jest zagrożone. Nie ważne, czy ktoś cię prowokuje, nie atakuj pod żadnym pozorem. Nie warto przelewać krew bez powodu... Dopiero kiedy ktoś może umrzeć, atak jest uzasadniony, w żadnym innym wypadku. Jeśli ktoś jest według ciebie zagrożeniem, poinformuj o tym radę. Oni zdecydują, czy możesz atakować czy nie. Nie podejmuj tej decyzji samemu, jasne? Chyba, że ktoś zaraz kogoś zabije, wtedy już możesz atakować. Wszystko jasne? To już były dwie ostatnie zasady - pozwoliła sobie na chwilkę przerwy, zastanawiając się, od czego zacząć.
- Masz jakieś pytania? Znasz jakieś rangi w Nowym Świcie?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Rzeka. Nie będzie musiał fatygować się aż do Topiołek, kiedy najdzie go ochota na rybę. Wsłuchiwał się w znajomy szum, starając się jednocześnie skupić na słowach Kos. Pacyfizm, który prezentowała, nie odpowiadał mu, ale i teraz nie zamierzał na głos jej zaprzeczać. Przeciwnie.
– Czuję, że odnajdę tu spokój. – powiedział, zwracając w stronę mentorki uśmiechnięty pysk – Cztery Klany mogłyby wiele nauczyć się od Nowego Świtu. To dobre, szlachetne zasady. – dodał, skupiając spojrzenie na oczach Kos. Wiedział już jak zakończą ten dzień. Zaprosi ją nad Ukrytą Rzekę. Nauczy ją łowić ryby. Potem będzie mogła dalej opowiadać mu te piękne bajki.
– Mamy trójkę Radnych, Opokę, Medyka, Nowicjuszy… – wymienił, ponownie zwracając myśl w stronę rzeczy praktycznych – Nie wiem więcej.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Liczyła, że tak będzie. Że Czarnowron po paru księżycach przebywania w ich stadzie przestanie emanować tą dziwną aurą i wszystko będzie dobrze. A ona przestanie być taka podejrzliwa, niepewna. Wiedziała, że z nim coś jest nie tak, tylko nie wiedziała co. I nie była nawet pewna, czy chce się dowiedzieć, co to jest.
- Tak będzie. A co do Klanów... Miejmy nadzieję, że kiedyś w końcu się zmienią. Przecież tam też żyją koty, które pragną lepszego życia. Albo przynajmniej mam nadzieję, że żyją takie - odetchnęła na chwilę, przechodząc do kolejnego wątku. - Tak czy siak, tak, dobrze mówisz. Mamy jeszcze klasycznie, Kociaka, jeszcze jeszcze Piastun, Zielarz, Wojownik, Uczeń. Jesteś w stanie mi opisać, czym zajmują się te rangi, które wymieniłeś lub które wymieniłam ja? - przerwała na chwilę, dając mu czas na odpowiedź. Szło im szybko. Mieli już za sobą Kodeks, lada chwila ogarną Rangi i pozostałe Kodeksy. Terenów też im nie wiele zostało, jeśli przyspieszą tempa, może jutro zostanie im tylko polowanie i kawałek terenów?
- Radnych omówimy później, jest cały Kodeks o Radnych, więc byśmy się tylko powtarzali. Pomogę Ci trochę, Piastun pomaga matkom w kociarni, zajmuje się też Nowicjuszami, uczy ich podstawowych zasad, oraz przekuje potrzebną wiedzę - tyle mu pomogła, reszta jest prosta, sam da radę. Teraz już szli nieopodal rzeki, widzieli jej przymarznięte wody.
- To po lewej to Zacieniony Rów, tam daleko, trochę przy obozie, to Zajęcze Trawy. My teraz poruszamy się wzdłuż Ostrych Trzcin, zaraz znowu miniemy punkt graniczny,
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
– Zielarz... musi zajmować się czymś związanym z ziołami. Ale nie wiem czym różni się od Medyka. W Klanach Medyk zajmuje się zbieraniem ziół i leczeniem, myślałem, że tutaj także. – odpowiedział, marszcząc brwi, starając się rozszyfrować znaczenie rang wymienionych przez mentorkę – Uczeń to pewnie coś jak terminator? Po prostu kot w trakcie szkolenia, jak Nowicjusz? Nowicjusze pochodzą z zewnątrz, więc uczniowie pewnie są urodzeni w Nowym Świcie? A Wojownik... zapewne także podobnie jak w Klanach, wyszkolony członek stada? – spytał. Wzdrygnął się. Nie podobało mu się to, jak głębokie były te podobieństwa. Wolałby, by struktury w Nowym Świcie były inne, chociażby inaczej nazwane.
Kos, choć pozytywnie nastawiona do świata i kotów, wydawała się mieć negatywne zdanie o Klanach, nawet jeśli na pojedyncze jednostki patrzyła przychylnie. Czarnowron pamiętał, że jej historia nie była piękna.
– Nie myślałaś kiedyś o tym, aby wrócić? – zapytał, nie patrząc na nią, spojrzeniem śledził bieg rzeki. Musiała tęsknić, tak jak on tęsknił.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Zasadniczo ten podział będzie miał więcej sensu, kiedy Nowy Świt się rozrośnie. Na razie niewiele kotów choruje, więc nie potrzebujemy tyle ziół. Zielarz po prostu zbiera zioła, żeby odciążyć Medyka. A Medyk wiadomo, jak mówisz, leczy koty, zna się na ziołach, chyba też je zbiera, kiedy brakuje Zielarzy, uczy swoich Uczniów... Co ja będę opowiadać, to ranga taka jak w Klanach, tylko że Medyk nie ogarnia spraw związanych z Gwiezdnym Klanem, to chyba jasne. Uczniowie uczą się jak być wojownikiem, mają podobne obowiązki co do Wojowników, patrolują, polują, uczą się co i jak. Kocięta wiadomo, najmłodsi członkowie Stada, niezbyt wiele można o nich powiedzieć. Nowicjusz, jak mówisz, to koty uczące się na członka Nowego Świtu, koty z zewnątrz, uczą się życia w stadzie, poznają nasze zasady, obyczaje, po prostu, przygotowują się, żeby tutaj zostać i prawidłowo funkcjonować. Zaraz przedstawię Ci ich Kodeks. Opoka z kolei przypatruje się treningom, zajmuje się trenowaniem, przydziela, kto będzie się kim zajmował, dogląda Nowicjuszy, decyduje, kiedy Nowicjat rozpocząć lub zakończyć. Wojownicy oczywiście polują, walczą, bronią granic, jest gotowy do walki, uczy Nowicjuszów, Uczniów i tak dalej. Matki opiekują się kociętami, to proste. - odetchnęła z ulgą. Rangi mieli za sobą, i niech tak pędzie. Przez chwilę nie mówiła, dając kocurowi czas na pytania i przeanalizowanie tego, o czym mówili, po czym przeszła do opisywania terenów, bo wiedziała, że ten na pewno nie będzie znał Kodeksu Rady czy Nowicjuszy.
- Teraz minęliśmy Brzeżek, tak, to nasz punkt graniczny, zapamiętaj go. Te drzewa dalej to Kępa Drzew, a przed nami Dolna część Ukrytej Rzeki. Zaraz Rzeka odbije i już jej nie będzie - poinstruowała po krótce.
Zaraz po chwili otrzymała kolejne pytanie, jednak nie odnoszące się do treningów. Nie przejęła się tym. Czarnowron chciał ją poznać, to dobrze, może jeśli pozna jej historię, pojmie, o co chodzi w Nowym Świcie. Ale doszło do niej również, że będzie musiała mu przedstawić walkę z Krogulec...
- Do Klanu? Cienia? - spytała powoli, pragnąc, żeby chodziło o coś innego. - Kiedyś, tak, ale nie bardzo. Wiesz, ja w Klanie nie miałam nikogo. Byłam... Popychadłem. Nikt się mną nie interesował, bo nie miałam rodziny. W sensie, miałam mamę, ale mama szybko, za szybko, odeszła... Był też dziadek. Kiedy umarł, uciekłam, ale to inna historia. Wiesz, miałam wujka - kaszlnęła i splunęła, podkreślając, że wujkiem jest tylko przez więzy krwi, nic innego. - I dobrze, że go nie mam. Pomiatał mną, bo jestem córką samotnika. I tak to było, żyłam w cieniu, bez przyjaciół, bo każdy bliski po prostu znikał na moich oczach - przerwała na chwilę, zastanawiając się, czy powinna była mu mówić o jej żałosnej potyczce. - Raz chciałam wrócić. Do domu, po tym, jak zginął dziadek. Podeszłam pod granice i... i... - zawahała się na chwilę, gwałtownie ucinając zdanie - Wróciłam z tym - obróciła się tak, by dobrze widział jej blizny, ciągnące się przez cały łeb.