Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Blizny Kos były głębokie. Śledził wzrokiem jasne szramy zdobiące jej głowę. Taką pamiątkę pozostawił jej Klan Cienia. Tak samo jak jego, zdradziła ją własna rodzina. Poczuł, jak przeszywa go zimny dreszcz, a sierść na grzbiecie staje dęba.
– …kto? - zapytał w końcu słabym głosem, chociaż wcale nie potrzebował pytać. Nic, co powiedziałaby Kos, żadne imię, nie zmieniłoby tego, co się stało. Dzielili jedną historię.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Jako iż Czarnowron nie zadał jej żadnych pytań dotyczących rang (no bo niby czemu miał o cokolwiek pytać, jak w tej części uczeń po prostu słuchał się mistrza i zapamiętywał, co jest mu przekazywane), postanowiła przejść dalej. Już niewiele im tego zostało, powinni to dzisiaj skończyć, od jutra zaczną wszystko powtarzać.
- Więc tak, został nam jeszcze do omówienia Kodeks Rady i Nowicjuszy, oraz Geneza Nowego Świtu i Klanów. Możesz mi po krótce omówić Genezę Klanów, ale nie będę się nad tym skupiać bo oboje wiemy jak to u nich jest. Po prostu po krótce opisz mi jak to jest w Klanach tak wiesz, dla formalności. Ja teraz opowiem ci trochę o dziejach Nowego Świtu przed tym, jak był Nowym Świtem. Nie zawsze nim byliśmy. Nowy Świt ogólnie to nowy twór, bardzo nowy, powstawał na moich oczach, byłam w nim, kiedy to wszystko się zmieniało. Wiesz, najpierw byliśmy Klanem Pożogi. To... Było dziwne miejsce. Klan sklecony z samotników, pieszczochów, rządzący się własnymi prawami. Nie było tam rang, które mamy w Klanach, ani Kodeksu, tam wszystko było inne. Rządził nim Rojst. To był dziwny Klan. To nawet nie był Klan. Ale był mocny. Bardzo mocny, sztywny, taki... Hm, twardy, mam nadzieję, że rozumiesz. Brakowało, przynajmniej mi, tam ciepła, które jakoś występuje w Klanach. Każdy troszczył się o siebie, nie było starszyzny, więc stare koty nie mogły odpoczywać, tylko musiały pełnić obowiązki wojownika... Dopiero, kiedy Rojst zaczął podchodzić do innych Klanów i namawiać je, żeby zaczęto nas uznawać za jeden z Klanów, Klany stwierdziły, że trzeba nas wygnać. Woleliśmy odejść w spokoju od Klanów, zamieszkać gdzieś daleko, w bezpiecznym miejscu... Byłam nawet na wyprawie w poszukiwaniu nowych terenów. Opowiem ci kiedyś o niej - zapewniła, łapiąc oddech. - Ale Rojst stchórzył i odszedł. Wrócił na osiedle. Stchórzył, zostawiając nas z atakiem Klanów na karku - przerwała, nadając chwili dramaturgii. - Ale udało nam się i przyszliśmy tutaj, wszyscy bezpieczni. Stworzyliśmy Nowy Świt, nowe zasady, nie jesteśmy już tą okropną Pożogą. Nie mów nikomu, że Nowy Świt był Pożogą. To tylko wzbudza w niektórych złość. Nowy Świt to symbol nadziei i czegoś nowego, a Pożoga to nasza przeszłość i tyle, nie ma się czym chwalić, trzeba pamiętać. Trzeba pamiętać, jak Rojst zwiał - westchnęła, przypominając sobie pamiętne zebranie. To dopiero były czasy. I pomyśleć, że Kos sobie z tym wszystkim poradziła.
- Jak szliśmy, to minęliśmy rzekę. Teraz jesteśmy przy Wysokich Szurwarach i Brzegu Topiołek. Topiołki to jezioro, z którym graniczymy. A ten pień to Stary Pień - i kolejne tereny z głowy.
Na kolejne pytanie kocura skrzywiła się. Nie czuła, że jest z nim na tyle blisko, aby mu to mówić. Jednak z drugiej strony, jak mieli pomiędzy sobą zbudować przyjaźń, skoro będą sobie udzielać tylko strzępkowych informacji? Musi kiedyś się przełamać. On się przełamał z historią o Słowiku, teraz jej kolej. Lepiej, żeby wiedział. Może kiedyś uratuje jej to życie, czy coś. Tylko jak to ubrać w słowa...?
- Pytasz się mnie, kto mi to zrobił, czy kim był mój wujek? - spojrzała na niego trochę niezrozumiale. - Cóż, oboje zdechli więc nie ma się czym przejmować. A blizny zrobiła mi Krogulcza Gwiazda, była przywódczyni Cienia. Dla zabawy, miałam wywalczyć sobie wstęp do Klanu. Oczywiście, że z nią przegrałam, niby jak miałam to wygrać... Odeszłam i teraz czuję się najlepiej w swoim życiu.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Czy on też kiedyś będzie w stanie zostawić przeszłość za sobą, nauczyć się żyć tym, co miał teraz, na co sam zapracował? Nie wiedział. Nie wiedział nawet, czy chciałby. Ognista złość paliła jego trzewia zbyt żarliwie, by teraz mógł wyobrazić sobie taką przyszłość. Ale być może to świadomość tego, że ci, którzy wyrządzili jej krzywdę, pozwalała Kos spokojnie spać?
– Oboje pochodzimy z Klanów. Nie powiesz mi o nich czegoś, czego nie wiem, ja tobie też. Zostawmy ten temat. Czuję złość, kiedy wracam do nich myślami. – odpowiedział wymijająco na jej propozycję.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Rozumiała kocura. Ona, przez swoje długie lata życia, zaakceptowała w końcu to, gdzie się urodziła i ból, jaki występuje, gdy przypomina sobie o dorastaniu w Klanie nie jest już tak krzywdzący jak kiedyś. Skoro ona i Wrona oboje wiedzieli, o co chodziło i jak się tam żyło, nie było potrzeby drążyć tematu, jeśli sprawiał on kocurowi ból. Tematów mają jeszcze trochę do omówienia i lepiej, żeby omówili je dokładnie.
- Rozumiem - rzekła szybko, przygotowując się do zmiany tematu. - Zaczniemy od Kodeksu Rady, ma siedem zasad, są one proste i zrozumiałe. Od razu zacznę je omawiać, bo raczej nie będziesz ich znać. Więc tak, kandydatem na Radnego może zostać każdy dorosły członek Nowego Świtu, czyli uczniowie raczej odpadają, jednak ten członek nie może odbywać Nowicjatu, czyli ty też odpadasz. To chyba jest proste i nie ma tu czego omawiać. Następna głosi, że każdemu upoważnionemu do głosowania przysługuje jeden głos, kolejna, że kadencja Rady trwa tylko jeden obieg pór. Czyli za jakiś czas zmienią nam się koty rządzące, najprawdopodobniej ty również będziesz mógł głosować, jeśli nie odejdziesz od nas do tego czasu lub nie stanie się coś innego. Jednak jeśli znowu wybierzemy Fairy'ego i Tundrę, mogą oni rządzić tyle kadencji, ile będą wybierani. To kolejny punkt, Radny może pełnić dowolną ilość kadencji - to poszło w miarę szybko, jeszcze trzy kolejne i koniec. Tymczasem zdążyli już przejść kolejny kawałek terenów, zbliżając się do kolejnego punktu granicznego.
- To są Pszczele Chaszcze, nasz kolejny punkt graniczny. Tam dalej widać Pustkowie - objaśniła po krótce. - Masz póki co jakieś pytania?
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Kiedyś, wcześniej lub później, to właśnie on znajdzie się na miejscu Fairy'ego, Tundry lub Dyni. To wiedział. I nie potrzebował się spieszyć. Wystarczy, że będzie lubiany, darzony zaufaniem. A to chyba w sporej części miał już za sobą.
– Nie. – odpowiedział melodyjnym, dźwięcznym głosem, przenosząc wzrok z kierunku, w którym wskazywała Kos na jej zgrabny pyszczek. Obserwował czarną łatę, która zdobiła jej lewe oko. Taką czarną jak jego własna sierść – Możesz opowiadać dalej.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Odchrząknęła. Jeszcze trochę i skończą to wszystko. Później już tylko będzie musiała "wychować go", żeby dopełnić Nowicjat. Jednak miała nadzieję, że Czarnowron będzie się jej słuchał i już niedługo czarnowłosy kocur będzie mógł być uznawany za pełnoprawnego członka Nowego Świtu.
- Kolejna mówi, że wybory na Radnego zaczynają się w ciągu maksymalnie dwóch księżyców od skończenia kadencji byłego radnego, więc pewnie na następnym zebraniu Tundra lub Fairy ogłoszą głosowanie. Takie wybory trwają jeden księżyc, przeznacz ten czas, żeby dobrze zagłosować. I jeśli dwoje kandydatów ma taką samą ilość głosów, to Rada wybiera ostatecznego zwycięzcę. - odetchnęła już czując i widząc wrzosy. - Czy to jasne? Właśnie omówiliśmy Kodeks Rady, ale zanim przejdę do Nowicjuszy, uważnie się rozejrzyj. To jest Samotny Strażnik i Wrzosowe Wzgórze, nasz punkt graniczny. Choć szybciej, jeśli się pospieszymy, skończymy to dzisiaj - to powiedziawszy, narzuciła żwawszego tempa. Lada chwila się ściemni, nie ma co rozdzielać tego na dwa dni.
- Więc tak, Nowicjusz nie ma praw do podejmowania decyzji w stadzie, ale może polować, jeść, może się leczyć i bezpiecznie odpoczywania. Więc raczej nie możesz głosować w głosowaniach, jednak możesz normalnie polować i leczyć się u Fairy'ego. Nowicjusz również ma takie same obowiązki co reszta kotów Nowego Świtu, więc też patrolujesz i polujesz. To chyba jasne - zaraz omówią resztę.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Było jasne, jak najbardziej. Nieciężko dało się zapamiętać zasady, które wymieniała Kos. Były proste i bardzo logiczne, jedna wynikała z drugiej.
– Tak. Możesz mówić dalej. – powiedział, przyspieszając kroku, tak, jak prosiła. Cieszyło go, że już dzisiaj uda im się przejść przez tereny Nowego Świtu i że nie stanowiło to dla niego najmniejszego problemu. Był przyzwyczajony do całodziennych wędrówek. Samotnicze księżyce dobrze na niego wpłynęły w tej kwestii.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Odchrząknęła. Ostatnia prosta. - To Czarnowronie są Leśne Skałki. Nasz przedostatni punkt graniczny, który dzisiaj poznasz i który w ogóle istnieje - teraz pozostawało im zaliczyć tylko te cztery punkt i cóż, chyba powinni zdążyć.
- Kolejna mówi, że każdy Nowicjusz może przerwać Nowicjat bez łamania naszych zasad. Więc jeśli stwierdzisz, że nasze zasady nie są dla ciebie, możesz bezkarnie odejść i nikt nie powinien cię za to ganić. Każdemu Nowicjuszowi również przydzielany jest kot, który się nim opiekuje. W tym przypadku jestem to ja i moim zadaniem, tak samo jak każdego opiekuna, jest wdrożyć cię w życie Nowego Świtu oraz obserwować twoje postępy. Mam cię uczyć, jak żyjemy, jak powinieneś się u nas zachowywać, co według nas jest prawidłowe, co złe. To chyba jasne - bądź co bądź, spędzali ze sobą wystarczająco dużo czasu, żeby Czarnowron już zapoznał się z jej rolą. Miała nadzieję, że dobrze go uczyła przez ten czas - Nowicjat kończy się wtedy, kiedy ja, twój opiekun, uznam, że jesteś na to gotowy. Informuję o tym Radę, a ty składasz przysięgę wierności Nowemu Świtowi. Po tym jak ją złożysz, jak mówi kolejna zasada, zostajesz pełnoprawnym członkiem naszego stada. To był Kodeks Nowicjusza. Czy masz jakieś pytania? Ogólnie, do wszystkiego? - zakończyła z westchnieniem. Koniec. Kolejny terminator, który miał już całą wiedzę. Wystarczy powiedzieć ostatnie zdanie... Weszli już do Motylego Zagajniku, a Kos już wiedziała, gdzie powinna zmierzać. - To jest Zdrapana Kora, nasz ostatni Punkt Graniczny. Teraz już chyba wiesz wszystko - odetchnęła pełna ulgi, z uśmiechem.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Kos była dobrą nauczycielką, dobrą mentorką. Spędził pod jej opieką wystarczająco dużo czasu, by czuć, że naprawdę zna miejsce, w którym mieszkał na tyle, by naprawdę być jego częścią. Wiele jej zawdzięczał. Była jego oparciem od samego początku do końca i wciąż jedynym kotem, o którym wiedział, że nigdy nie zdradzi jego zaufania. Teraz musiał się jej jakoś za to wszystko odwdzięczyć.
Skinął jej w odpowiedzi głową,
- Wracajmy. Powinniśmy coś zjeść. - powiedział melodyjnym głosem, posyłając jej najpiękniejszy uśmiech, na jaki było go stać.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Jego głos dopiero wyrwał ją z amoku. Dobrze było słyszeć coś przyjemnego. Powoli zbliżała się noc, o ile ta już nie zapadała, powinni byli wrócić wcześniej. Ale przynajmniej omówili dzisiaj znaczą część materiału. Uśmiechnęła się do niego, oddychając z ulgą. Kolejny terminator, z którego może być dumna.
- Masz rację, powinniśmy wracać - odparła natychmiastowo. Zmęczenie zaczynało dawać jej znak, kości zaczęły ją boleć. Nie była pierwszej młodości, więc pewnie z czasem będzie odczuwała to coraz mocniej. - Przepraszam, że tak dzisiaj ciebie zajęłam... Ale przynajmniej mamy większość z głowy, nie? Na razie, aż do ceremonii, będziemy powtarzać sobie wszystko, co przerobiliśmy - zakomunikowała, powoli zmierzając do obozu. Chyba będą musieli wrócić jeszcze po tamtą żabę... Dadzą radę.
- Wiesz, ładnie się dzisiaj spisałeś. Zasługujesz na pochwałę u Tundry - przecież dla niej nie zrobi to większej równicy, a Czarnowron będzie zadowolony, że został pochwalony u samej Opoki, samej radnej. To był dobry dzień. Bardzo dobry dzień.
//zt. dziękuję!!!