Logo Artemidy
Trening Zmierzchowej Łapy
#31
Mieli przy dębie zostać na trochę dłużej, dlatego teraz to Łabędź podążył za uczennicą, pozwalając jej oglądać, dotykać i wąchać, co chciała. To miejsce w pewnym sensie było magiczne. Potężne drzewo pośrodku klanowych ziem wydawało się nie móc stać tutaj dzięki dziełu przypadku. Widać było po nim również, że doświadczyło wiele z historii kotów, które żyły tutaj dawniej, miały własne sprawy i problemy. I to właśnie tutaj mieszały się odciski łap rzeczniaków, gromiaków, wichrzaków i cienistych, jakby nie było między nimi granic, jakby byli jednością. Och, bo czy w gruncie rzeczy tak nie było? Więcej ich łączyło niż dzieliło.
- Pamiętasz jak wspominałem, że koty z legendy o powstaniu Czterech Klanów obiecały gromadzić się co pełnię księżyca, by w ten sposób uczcić wydarzenie, które zakończyło wojny oraz zapoczątkowało istnienie klanów? - zaczął, a Zmierzch po samym tonie mogła domyślać się, że oto szykowała się kolejna dłuższa wypowiedź. - Wówczas klany mieszkały na innych terenach, ale dzisiejsze koty także kultywują tę tradycję - teoretycznie - i właśnie to miejsce wydało się im idealne. Każde z czterech rozgałęzień symbolizuje jeden z Czterech Klanów i to na nich zasiadają i przemawiają przywódcy podczas Zgromadzenia. Jak możesz się domyślić, oryginalnie Kodeks mówił o spotykaniu się co pełnię, to dopiero z czasem zmieniło się na znane nam obecnie odbywa się z woli przywódców. Klany musiały w pewnym momencie uznać, że nie ma potrzeby do tak częstych zebrań, a Gwiezdni ich w tym poprali. W naszych czasach rzeczywiście Zgromadzenia używane są raczej do omawiania ważnych spraw, nie beztroskiego wymieniania się plotkami i nowinkami, jak niegdyś. Gdyby wisiało nad nami jakieś niebezpieczeństwo, to przywódcy zarządziliby omówienie go przy Czterech Dębach, niewątpliwie. Ale prócz tego... Szczerze nie wiem, co wydałoby się im dostatecznie ważne, by zwołać wszystkie klany. Bo widzisz, za mojego życia wydarzyło się tylko jedno Zgromadzenie i to bynajmniej nie z woli przywódców. To medycy dostali wizję od Gwiezdnego Klanu, że Zgromadzenie ma się odbyć. I odbyło się, owszem, chociaż jeśli chodzi o przemawianie, to niestety Gwiezdny Klan nie ma takiego zwyczaju i nigdy nie wyjaśnił, jaki mieli cel w spotkaniu klanów. Słyszałem za to, że przodkowie komunikują się na swój sposób... Potrafią zasłonić księżyc chmurami, gdy atmosfera wśród kotów robi się gęsta i rozejm zostaje zagrożony. Albo kiedy są niezadowoleni z tego, co dzieje się wśród zgromadzonych.
Na tym zakończył wywód, niepewny, na ile zdały się jego tłumaczenia i czy było coś, o co terminatorka chciałaby dopytać.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#32
Najwyraźniej każde, ważne miejsce miało swoją unikalną historię. Całe szczęście Mistrz Łabędź umiał snuć przepiękne opowieści. Przynajmniej było one takie dla Zmierzchowej Łapy. Właściwie kotka cieszyła się, że kocur jeszcze miał ochotę ją nauczać. Szczególnie, że tylko chodzili od jednego punktu do drugiego. Poza tym kotka miała manierę zadawania nietuzinkowych pytań. Trudno, darmo... Starszy kot wiedział z czym się wiążę wzięcie pod swoje skrzydła córki Księżycowego Jeziora. Zresztą zawsze traktował ją niczym równego sobie. Dlatego tym bardziej kotka przykładała wagę do uważnego słuchania czy udzielania odpowiedzi zgodnych z jej naturą. Obecnie kolejna historia o Gwiezdnych zdobyła serce Zmierzch. Młoda zaraz spojrzała w kierunku Łabędziej Szyi. Decydowanie o losach Klanów brzmiało równie magicznie co oglądanie wszystkich kotów z góry. Czy Mistrz wiedział, że jego słowa rozbudzą wyobraźnię koteczki jeszcze bardziej? Czy Łabędź spodziewał się, że ktoś, kiedyś faktycznie wysłucha całej, "magicznej" opowieści odnośnie przodków? Zmierzchowa Łapa westchnęła cicho, jednocześnie wskakując na pierwszy, wolny pień. Chciała sobie usiąść wyżej i poczuć "tę moc". Jakkolwiek dziwnie to mogło zabrzmieć.
-Mistrzu Łabędziu... Czy istniał kiedyś kot, który spełniał wolę Gwiezdnych? Chodzi mi o dowolną kotkę bądź dowolnego kota. Zapomnijmy chwilowo o przynależności do Klanów. Po prostu "Wybrańca", który słyszał ich głosy non stop. Nie chodzi o spotkania we śnie czy przy Szepczącej Sadzawce. Tak samo odrzućmy sytuacje skrajnie niebezpiecznie typu poważna choroba z gorączką czy stan przed ostatecznym odejściem. Mam na myśli sytuację, gdy "Wybraniec" prowadziłby rozmowę z Gwiezdnymi tak jak ja z Tobą. Czy słyszałeś o takim zjawisku Mistrzu Łabędziu? Czy jest to możliwe?- Kotka znów była kierowana ciekawością, jak również pewnym uwielbieniem historii o Gwiezdnych. Zapewne właśnie przekroczyła pewną granicę, ale... Przecież Łabędź sam wspominał przed chwilą o zasłanianiu księżyca. Zresztą napomknął również o kilku pozostałych historiach. Może ktoś miał taką zdolność tylko wolał przemilczeć tę sprawę. Chyba, że Gwiezdni rzeczywiście próbowali interweniować w kwestii wielkich zagrożeń. Generalnie samo pytanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda?
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#33
Och, zdecydowanie nie spodziewał się, że przybliżenie Zmierzchowej Łapie, czym są Cztery Dęby i jak to było z tymi Zgromadzeniami, pobudzi jej wyobraźnię. Wręcz przeciwnie - nieprzerwanie obawiał się, czy nie gada za dużo. Terminatorkę miał grzeczną i wyrozumiałą, nie sądził, że - nawet gdyby porastała kurzem ze znudzenia - wypomniałaby mu, iż mógłby streścić swoje wypowiedzi do kilku zdań. Tym bardziej czuł wewnętrzną potrzebę trzymania się w ryzach i nie przesadzania, co wychodziło mu raczej miernie. Na szczęście koteczka nie tylko była dobrze wychowana, ale również niezwykle ciekawa świata, wobec czego przesadna paplanina i tym razem uszła mu na sucho.
Przechylił łeb do boku, kiedy zadała pytanie i zaraz zaczęła je rozwijać. Poruszył uszami na znak, że słucha uważnie, równocześnie zastanawiając się już nad odpowiedzią. No, musiał przyznać, że zagadnienie było ciekawe. Jak dotąd nikt go o nic podobnego nie pytał, a i jemu nie przyszło do głowy, by się do kogoś z tym zwrócić.
- Hmm... To dobre pytanie - powiedział na wstępie. - Niestety obawiam się, że nie znam na nie odpowiedzi. Być może Kosowa Gwiazda bądź Wydmowy Wiatr potrafiłyby ci lepiej odpowiedzieć? Ja osobiście nie słyszałem o takim przypadku. Przez całe życie mówiono mi, że Gwiezdni nie lubią za bardzo ingerować w nasze życia i większość wyborów pozostawiają nam, żywym, ponieważ to my mamy życia do przeżycia; to my będziemy ponosić konsekwencje naszych działań, a niektóre błędy wręcz powinniśmy popełnić, i to nie byłoby w porządku zanadto się wtrącać. Oczywiście czasami robią nam za przewodników, jednak zwykle obierają sobie konkretne koty, które odbierają i przekazują dalej ich przekaz. Mam na myśli medyków. Okazjonalnie przywódców, ale ta komunikacja raczej nie wykracza poza sny. Nie jestem pewien, czy przodkowie w ogóle potrafią przemawiać do nas poza snami, aczkolwiek absolutnie tego nie wykluczam. Jedno mogę powiedzieć na pewno - jeżeli istniał kot, który był ponadprzeciętnie blisko Gwiezdnego Klanu, to nie chwalił się tym na lewo i prawo, w innym razie jego postać już dawno obrosłaby legendą.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#34
Wychodziło na to, że Gwiezdni rządzili się swoimi prawami. Zapewne mieli własny "Kodeks Wojownika" oraz wyobrażenie kociego "życia po życiu". Zapewne po przekroczeniu "tej granicy" nikt nie chciał wracać. Nawet przyziemne sprawy typu polowanie bądź wygrzewanie futra odchodziły w niepamięć. Po prostu tam na górze mieli o wiele, wiele lepiej. Tymczasem kotka przyjęła słowa swojego Mistrza bez jakiegokolwiek sprzeciwu. Dalsza wymiana zdań była bezcelowa. Po prostu koteczka przytaknęła łebkiem. Do tej pory Łabędzia Szyja zawsze mówił prawdę, a przynajmniej się starał. Zmierzch nie odczuła kiedykolwiek celowego oszustwa czy wprowadzenia w błąd. Przynajmniej dał jej cenną radę odnośnie szukania dalszych informacji. To prawda, że obydwie, wymienione kocice były jednymi z najstarszych. Mogły wiedzieć naprawę dużo odnośnie kotów i ich życia. Jednak córka Księżycowego zakładała, że Gwiezdni interweniowali wyłącznie wtedy, gdy nadchodziło coś niedobrego dla Klanu bądź ogólnie kotów. To miałoby największy sens, prawda? W końcu pojedyncza jednostka rozmawiająca z przodkami mogłaby sporo namieszać. Czy ktoś by ją wykluczył z Klanu? Czy pozostali patrzyliby gorzej? Czy w ogóle uwierzyliby takiemu kotu? Zmierzchowa Łapa wolała chwilowo nie sprawdzać tego na własnym grzbiecie.
-Rozumiem Mistrzu Łabędziu... Po prostu Gwiezdni mają swoje sprawy i lepiej im nie przeszkadzać. Czy zebrania mogą zostać przerwane? Mam na myśli sytuacje, gdzie przyczyną nie jest niezgoda bądź kłótnie. Na przykład pogoda, atak drapieżnika...- Zmierzch zadała kolejne, trudne pytanie. Ona sama nie uczestniczyła w zebraniach. Jednak, jeśli takie coś miałby miejsce w przyszłości, to lepiej być przygotowanym. Niby wszystko się mogło zdarzyć na przykład... utknięcie w błocie. Oczywiście bez żadnych przytyków w stronę Mistrza. Po prostu należało zakładać nawet mało prawdopodobne scenariusze.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#35
- Tak, tak myślę. Gwiezdny Klan czuwa nad nami, by nie zapanowała niezgoda, która przyczyni się do złamania sojuszu i wybuchu wojny na Zgromadzeniu, ale nie jest w stanie... Hm, a przynajmniej jak dotąd nie dali tego poznać, że jest w stanie ochronić nas przed drapieżnikiem - odparł zgodnie ze swoimi przekonaniami, czy może, precyzując, aktualną wiedzą. Kto wie, jak to było naprawdę? Czy którykolwiek żyjący kot znał wszystkie tajemnice przodków? - Tak samo przypuszczam, że nawet kiedy Zgromadzenia działy się co pełnię księżyca, to nie odbywały się zawsze. Czasami po prostu pogoda nie dopisuje, prawda?
Symboliczne zakrywanie skrawka nieba chmurami to jedno - przeganianie deszczu bądź nawet smętnych obłoczków nie wydawało się typem ingerencji, którego podjęliby się Gwiezdni. Łabędź podniósł się z siadu i przeciągnął, aż poczuł niegroźne chrupnięcie w plecach.
- Co ty na to, byśmy wracali już do obozu? Wykonaliśmy dzisiaj ogromny kawał dobrej roboty, o wiele więcej, niż sobie początkowo zaplanowałem! Należy nam się odpoczynek, nie sądzisz? - Posłał jej ciepły uśmiech. Zmierzchowa Łapa go pozytywnie zaskoczyła; nie tylko udźwignęła ciężar konwersacji, mimo że rozmawiali na wiele różnych, w większości nowych dla niej tematów, to fizycznie również dała radę bez narzekania. A nawet on, niby wprawiony wojownik, czuł już zmęczenie w łapach, to co dopiero koteczka, która pierwszy raz opuściła obóz? Gdy o tym pomyślał, poczuł wyrzuty sumienia; chyba będzie musiał zarządzić kilka dni przerwy, aby młodej nie zamęczyć. - Chyba że chcesz najpierw trochę odpocząć przy Czterech Dębach?
Mieli mnóstwo czasu, mogli nim sobie dowolnie zagospodarować, a syn Płonącego Świtu w żadnym razie nie chciał koteczki poganiać ani dać jej odczuć, że cokolwiek powinna - nie zadać pytania, które być może krążyło jej po głowie, nie dać sobie chwili wytchnienia... To on był tutaj dla niej, a zatem zamierzał się dostosować, czegokolwiek obecnie potrzebowała.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#36
Właściwie wszystkie tematy odnośnie "Gwiezdnych" czy zgromadzeń przy "Czterech Dębach" były zbyt ciekawe. Ledwo Mistrz Łabędź zdążył odpowiedzieć, a kotka już miała kilka nowych pytań. Czy kierowała nią dociekliwość? Czy po prostu empatia wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem? Trudno było zgadnąć, ponieważ Zmierzch pierwszy raz doświadczała czegoś takiego. Wreszcie zaczerpnęła więcej powietrza, żeby po prostu odetchnąć. Skoro Łabędzia Szyja przedstawił najważniejsze sytuacje, to lepiej nie drążyć. Ktoś, kiedyś powiedział, że ciekawość potrafi zabić kota. Dlatego Zmierzchowa Łapa ponownie przytaknęła łepkiem. Po prostu stwierdziła, że o ewentualną resztę dopyta Babcię Wydmę.
-Ach, tak... Myślę, że spokojnie możemy wracać Mistrzu Łabędziu. W końcu słońce na nas nie poczeka. Trochę bałabym się przekraczać Grzmiącą Rzekę, gdyby przyświecały nam jedynie gwiazdy oraz księżyc. Zresztą... Martwiłabym się również o naszą następną wyprawę czy dalsze nauki. Kąpiel w zimnej wodzie nie należy do przyjemnych, prawda? Łatwo wtedy o chorobę, a Wujek Barwinek i tak ma pełne łapy roboty.- Zmierzchowa Łapa przedstawiła swój punkt widzenia pół żarte, pół serio. Naprawdę wolała już ruszać, a odpocząć dopiero wewnątrz obozowiska. Co prawda legowisko terminatorów bywało momentami średnie, ale lepsze takie niż żadne. Poza tym nowe miejsca przyciągały kotkę niczym ogień ćmę. Chciała wszystko poznać już, teraz, natychmiast. Wszystkie słowa pochłaniała niczym kwiaty wodę. Szłaby jeszcze dalej, patrzyłaby na najmniejsze szczegóły, słuchałaby każdego dźwięku. Jednak dobrze wiedziała, że jeszcze trochę i łapy odmówią jej posłuszeństwa. Po prostu przeceniła swoje możliwości. Łabędzia Szyja miał całkowitą rację. Kotka dostała zbyt dużo swobody jednocześnie. Gdyby tutaj odpoczęli, to zapewne Zmierzch poszłaby spać. Dlatego zaraz otrzepała futerko tak, jakby pozbywała się nadmiaru wody. Taka "gimnastyka" nieco ją orzeźwiała, więc mogła ruszać dalej. Tym razem do domu, do obozowiska, do mchu i spania.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#37
***

Czas płynął nieubłaganie, a trening Zmierzchowej Łapy jak stanął w miejscu, tak nie mógł ruszyć. Owszem, po pierwszym dniu treningu udało im się spotkać jeszcze kilka razy, utrwalić omawiany materiał oraz przejść się wzdłuż poznanej granicy w lepszych warunkach pogodowych, jednak nim doszli do dalszych zagadnień, terminatorkę rozłożyła choroba i w takim wypadku nie mogło być mowy o opuszczaniu Obozu. Na brak spotkań nałożyło się także kilka innych czynników — zniknięcie Kosowej Gwiazdy, później — zdawałoby się, że wręcz spontaniczna — wyprawa Łabędzia do Szepczącej Sadzawki, aż w końcu grand finale sezonu, wystąpienie przed Klanem samozwańczego przywódcy, Paprociowej Łapy vel Spalającej Gwiazdy.
Minęło kilka dni od ostatnich wydarzeń. Klan w znacznej części dochodził do siebie, a czarne chmury grasujące nad Obozem traciły na zagęszczeniu. Metaforycznie, bowiem w rzeczywistości na próżno było wypatrywać jakichkolwiek oznak niepogody, od kiedy rozeszły się chmury przywołane przez Mroźny Nos. Pora zielonych liści pokazywała, na co ją stać, lejąc żar z nieba. Życie płynęło dalej, a zatem należało myśleć o przyszłości. A jaka maluje się przyszłość terminatora, który nie ma treningu?
— Zmierzchowa Łapo? — spytał Łabędź, zaglądając do Zrośniętych Drzew w poszukiwaniu swojej uczennicy. — Mogę cię tu prosić?
Wyrzuciwszy z siebie to krótkie pytanie, wysunął głowę z wejścia, którego liście łaskotały go po nosie. Nie chciał rozmawiać w legowisku terminatorów, wolał postawić na miejsce, gdzie ani oni nie będą nikomu przeszkadzać, ani nikt im.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#38
W przyrodzie od zawsze panowała równowaga. Niektóre owady zjadały trawę. Następnie stawały się ofiarami ptaków bądź jaszczurek. Dalej inicjatywę przejmowały większe drapieżniki typu lis, a nawet kot. Tak samo wszystkie wydarzenia do tej pory miały swój sens. Klan Rzeki prowadził bardzo sielskie życie. Miało się wrażenie, że każdy robił co chciał. Gwiazdy zamiast dumnie reprezentować swoich kocich współtowarzyszy znikały bądź odchodziły. Pojawienie się Paprociowej Łapy, Gwiezdnego czy Bezgwiezdnej sprawiło, że Klan mógł zacząć od nowa. Przynajmniej tak kotka sobie tłumaczyła większość. W końcu mogli odczuć nieco strach i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Dodatkowo zacieśnianie więzi stanowiło logiczne rozwiązanie... Jednak koteczka nikomu nie zdradziła swoich przemyśleń. Po prostu cieszyła się z możliwości powrotu do treningów. Była przyszykowana na ewentualny spacer, ćwiczenia czy powtórzenie wiedzy. Dlatego nie zdziwiło ją pojawienie się Łabędzia. Nawet zaraz odpowiedziała na jego przywołanie. Po prostu wyskoczyła lekko z legowiska. Gdziekolwiek mieli ruszać, to mogli iść już...
-Mistrzu Łabędziu... Bardzo się cieszę, że będziemy dalej się uczyć.- Zmierzch odpowiedziała kocurowi nieco ciszej. Sama dobrze wiedziała, że jej wypowiedź zawiera podwójne dno. Cieszyła się, że Łabędź nie zrezygnował. Mógł przekazać kotkę pod opiekę kogoś innego. Ciocia Czereśnia w końcu też umiała walczyć. Jednak Łabędzia Gwiazda postanowił dokończyć z nią nauki. Poza tym koteczka była wdzięczna Gwiezdnym, że Paproć nikomu nie wyrządził większej krzywdy. Zapewne, gdyby Łabędź odniósł poważne rany albo zginął, to lamentowałaby jeszcze głośniej od Płotki. Co tam, że kocur posiadał życia od Gwiezdnych. Jej serce nie zniosłoby tego widoku. Czemu? Łabędzia Szyja nie wiedział ile znaczył dla Zmierzchowej Łapy. Ceniła go bardziej od pozostałych kotów. Może nawet podświadomie widziała w nim figurę "Taty oraz Mamy", "starszego brata", "przewodnika". Dlatego za młodu stwierdziła, że byłby idealnym rodzicem. Według niej Łabędzia Gwiazda dał jej mnóstwo darów. Gdyby usłyszała co otrzymał od Gwiezdnych, to zapewne koteczka zrobiłaby porównanie. Od czego mogła zacząć? Właściwie jako pierwszy pojawił się Dar Wolności. Łabędź, jako pierwszy kot, nie ograniczał Zmierzchowej. Pokazał jej tereny o przepięknych krajobrazach. Wyjaśnił jak działają pory roku czy przyroda. Pozwalał wypowiadać się o czymkolwiek. Nie próbował jej schować pod kamień. Zasady oczywiście istniały, ale również tutaj zachował umiar. Koteczka dzięki niemu otworzyła się. Poznawała Klan Rzeki i spełniła swoje dziecięce marzenie o odkrywaniu nowych zakamarków. Dodatkowo Łabędź pozwolił koteczce być sobą. Ograniczenia względem rodziny zostały zdjęte z jej barków, bo pojawił się kolejny Dar Zrozumienia. Zmierzchowa Łapa zaczęła rozumieć własne uczucia. Od tamtej pory wiedziała, że powinna żyć podług siebie. Nikt, nawet rodzice, nie przeżyją życia za nią. Gdyby Mistrz Łabędź wtedy powiedział coś innego, to zapewne koteczka nadal miałaby problem. Tak zaczęła pojmować również prawa rządzące naturą. Nie trzeba było wiele... Tak samo opowieści odnośnie Gwiezdnych. Te pozwoliły zrozumieć, że nikt nigdy nie jest tak naprawdę sam. Może Łabędź uważał, że niewiele zrobił. Jednak nawet "Kodeks Wojownika" wymagał powyższego daru. Bez niego każdy mógł powtarzać na pamięć wyuczone mądrości. Kotka również nie mogła zapomnieć o Darze Miłości. Wiedziała doskonale, że Łabędź miał wybrankę serca. Przypominali jej Mamę i Tatę. Tylko ta pierwsza miłość była bardziej romantyczna. Zmierzch uwielbiała ich oglądać, gdy gdzieś mignęli jej wewnątrz obozu. Zresztą z opowiadań Mistrza również dowiedziała się wiele. Właśnie dlatego uwielbiała ich miłość. Przypominali prawdziwe łabędzie, które razem pływały po jeziorze. Nawet, gdy Mętlik zniknęła... Łabędzia Gwiazda nadal żywił do niej uczucie. Tak piękne, wierne, szczęśliwe, a zarazem bolesne. Niczym ten ptak siedział cicho, ale przezywał swoje. Taka miłość zdarzała się bardzo rzadko. Zmierzchowa Łapa nie potrafiła zrozumieć drugiej kotki. Czemu odeszła akurat teraz... Czy myślała, że ogranicza Łabędzia? Czy była chora? Czy bała się odrzucenia? Koteczka wolała nie zgadywać, ale mogła jedynie wspierać swojego nauczyciela. Następnie w jej życiu pojawił się Dar Harmonii. Starszy kot nauczył ją większość emocji oraz uczuć. Sprawił, że umiała pogodzić siebie ze swoimi "ale". Strach momentami był lepszy od brawury. Wcale kot nie bywał przez to gorszy. Tak samo ciekawość nie oznaczała wcale przemądrzania się. Poza tym każdy kot, kotka, starszy, młodszy przeżywał własne rozterki. Kłębowisko skrajnych uczuć stanowiło normalność każdego kota. Bez Mistrza Łabędzia koteczce trudno byłoby odkryć tę zależność. Mętlik miała rację, gdy porównywała Łabędzią Szyję jako kogoś kierującego głową. Taka podpora dla głowy... Niby długa, krucha, delikatna, a jednak na tyle silna by znieść ciężar myśli czy fizycznych obrażeń. Ostatnim prezentem od kocura był Dar Mądrości. W końcu przekazywał jej całą swoją wiedzę. Nie tylko jakieś czcze gadanie. Łabędź miał otwartą głowę na wszystko. Dzięki temu kotka widziała w nim czyste serce. Według niej jego oczy mogły dostrzec więcej, a uszy słyszały nawet mowę wiatru. Znał historię większości kotów. Nie tylko tych należących do Klanu Rzeki. Oddawał szacunek wszystkim, którzy po prostu zasłużyli. Łabędzia Gwiazda nieświadomie oddawał im cześć, a jednocześnie pozwalał by historia płynęła dalej. Tak oto koteczka mogła wyciągnąć nauki dla siebie. Nie chodziło już tylko o jakiś kodeks, wyuczone umiejętności typu pływanie, wspinaczka. Gwiezdni zapewne wybrali Łabędzia, bo jego mądrość płynęła z wnętrza. Czy przypominała wiedze starszych? Tego kotka nie umiała określić. Mimo wszystko Zmierzchowa Łapa chciała jakoś się odwdzięczyć. Za wszystkie dary, za wszystkie dni, za wszystkie nauki i treningi. Sama posiadała niewiele. Jednak od Ceremonii zrozumiała coś bardzo prostego. Mogła ofiarować Mistrzowi jedyny w swoim rodzaju Dar Przyjaźni. Owszem przyjaźniła się z Raniuszkiem. Jednak więź pomiędzy nią, a Łabędziem była całkowicie inna. Sama koteczka uważała, że może w ich spotkaniu maczały pazurki niektórzy "Gwiezdni". Czy tak było faktycznie? Koteczka nie zamierzała pytać, żeby uniknąć gniewu bądź obrażania się tamtego Klanu. Zresztą byłaby to dość mocno naciągana teoria. Choć Zmierzch nie mogła oprzeć się podobnemu wrażeniu...
-Mistrzu Łabędziu... Właściwie Łabędzia Gwiazdo... Czy chciałbyś zostać moim przyjacielem?- Zmierzchowa Łapa zadała pytanie z taką pewnością, jak kiedyś. Zaraz przypomniała sobie podobne pytanie. Była małą, puchatą kulką, która zobaczyła Łabędzią Szyję. Zaczęli rozmawiać i tak jakoś starszy kocur podbił jej serce swoją otwartością. Wiedziała wtedy co należało zrobić. Spytała go o bycie pierwszym nauczycielem, a Łabędź wyraził zgodę. Teraz według niej było podobnie. Tylko ona już dorosła, a on wiele przeszedł. Miała tylko nadzieję, że oboje to wzmocniło.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#39
Gdyby wiedział, jak ciepło myślała o nim Zmierzchowa Łapa, to z dużą dozą prawdopodobieństwa nie stałby teraz przed nią z takim opanowaniem, a zalewał się łzami tak silnie, że terminatorka poczułaby się co najmniej niezręcznie. Na szczęście wiedział, ile wiedział, czyli że całkiem nieźle się dogadywali oraz lubili przebywać w swoim towarzystwie — tyle mu wystarczało, by na treningi przychodzić z uśmiechem na pysku i po prostu robić, co do niego należało.
Zresztą, ten dzień wcale nie miał być wyzbyty ze wzruszeń. Ledwie Zmierzch wyjrzała ze Zrośniętych Drzew i zakomunikowała gotowość do treningu, zaraz dodała coś jeszcze, czy precyzyjniej byłoby rzec, że zadała pytanie. I jednak nie obyło się tak całkiem bez łez. Jasne oczy kocura momentalnie błysnęły, a kąciki powilgotniały znacząco, sygnalizując nagłą falę wzruszenia, która przemknęła po jego wnętrzu i rozbiła się o pysk, jak zwykle będący zwierciadłem do jego wnętrza obrazującym dokładnie to, co czuł.
Był wdzięczny. Wdzięczny Zmierzchowej Łapie, że pewnego chłodnego dnia pory opadających liści wybrała go sobie na nauczyciela. Wdzięczny Kosowej Gwieździe, która kilka księżyców później wyznaczyła go jej mistrzem. Wdzięczny losowi za nieodebranie mu tej wrażliwej, mądrej i troskliwej terminatorki, choć zaginięcia młodych były aż nadto powszechne. Wreszcie — był wdzięczny Gwiezdnemu Klanowi, że połączył ich ścieżki. Sporo było tej wdzięczności, jednakże w pełni uzasadnionej. Łabędź nie byłby tym samym kotem, gdyby nie wpływ otaczających go osób i kto wie, jakim życiem by żył. Nie, akurat to wiedział — żyłby życiem głęboko nieszczęśliwym, a po zniknięciu Mętlik nie byłoby nic, co trzymałoby go na powierzchni. Jego bliscy, w tym oczywiście córka Księżycowego Jeziora, która na stałe zamieszkała w sercu młodego przywódcy, byli tamą chroniącą go przed niebezpiecznym i burzliwym prądem rzeki.
— Och... Ależ oczywiście — odparł miękko, przyglądając się pyszczkowi terminatorki spomiędzy wąskich szparek zmrużonych oczu. — Z wielką przyjemnością zostanę twoim przyjacielem. I zrobię, co w mojej mocy, byś zawsze czuła, że możesz na mnie liczyć.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#40
Wszystko stało się tak szybko, że kotka w pierwszej chwili nie uwierzyła. Mistrz Łabędź wyraził zgodę na bycie jej przyjacielem. Co prawda koteczka kochała go całym sercem, ale bardziej jako rodzinę. Jednak takiego brzemienia nie chciała mu nigdy narzucać. Miała nadzieję, że Mętlik szybko wróci. Wtedy Łabędzia Gwiazda będzie mógł założyć własną rodzinę. Ona już miała braci, ale serce nie sługa. Wreszcie kotka podskoczyła radośnie, jednocześnie ocierając się bokiem o bok mentora. Po prostu musiała dać upust swoim emocjom. Skoro byli przyjaciółmi, to świetnie! Jednak koteczka nie zamierzała lekceważyć treningów, jak również obowiązków.
-Bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że przejdziemy przez dalszy trening i zostanę Wojowniczką, która będzie tobie pomagać. Właśnie... Co będziemy dzisiaj robić Mistrzu Łabędziu?- Córka Skrzącego Słowa musiała nieco hamować swój entuzjazm. Nie chciała, żeby starszy kocur był smutny. Ostatnio zauważyła, że większość jej znajomych tak reagowało. Raniuszek, Jaśminek, Mrozik łatwo się wzruszali. No cóż... Może samce tak już miały, ale próbowały ukryć to czy tamto. Wreszcie Zmierzch odetchnęła głębiej i zerknęła ukradkiem na Mistrza. Czy spyta ją co robiła? Czy poruszy kwestie gdzie była? Trochę się obawiała. W końcu buszowała przy granicach Klanu Rzeki, a miała grzecznie siedzieć wewnątrz Obozowiska. Za pierwszym razem szukała prezentu dla Raniuszka i tak spotkała Onyks. Przy drugim razie chciała odświeżyć wiedzę. Wtedy wpadła na Jaśniejący Płomień. O ile z kotką mogła się jakoś dogadać, to kocur stanowił istne przeciwieństwo Łabędzia.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#41
Zamruczał z rozczulonym rozbawieniem, widząc rozentuzjazmowanie Zmierzchowej Łapy. Było mu miło, naprawdę bardzo miło, że udało im się nawiązać tak bliską relację. Nigdy nie chciał być dla swoich terminatorów nudnym wykładowcą, z którym trzeba spędzać czas z przymusu i nic więcej. W dodatku polubił córkę Księżycowego Jeziora i zaskarbienie sobie jej przyjaźni wiele dla niego znaczyło na takim... osobistym poziomie.
— No pewnie. I będziesz najlepszą wojowniczką w lesie — odpowiedział serdecznie, a na pytanie o to, co będą dziś robić, wskazał głową na wyjście z Obozu i niespiesznym krokiem ruszył z miejsca. Mogli sobie powoli zacząć spacerować, prawda? — Myślałem o tym, by wykorzystać obecną pogodę i przejść się nad Grzmiącą Rzekę, przy okazji przeszlibyśmy się przez granicę z Ziemiami Niczyimi. Ale nie tamtą, co ostatnio. A nad rzeką mogę nauczyć cię pływać lub łowić ryby, co ty na to? Może obie te rzeczy? Pływałaś wcześniej? — Przerwał i przechylił głowę, spoglądając na terminatorkę.
Niektórzy Rzeczniacy dość szybko przechodzili naukę pływania, inni później, a byli też tacy, co nawet w dorosłym życiu nie potrafili pływać. Łabędź nie byłby nadto zdziwiony, gdyby Zmierzch należała do pierwszej kategorii, acz jeszcze bardziej spodziewałby się tego po synach Skrzącego Słowa.
— Chyba że masz ochotę porobić coś innego? Ja wpadłem na ten pomysł, bo sam musiałem się trochę naczekać, aż złowię swoją pierwszą rybę. A to dlatego, że większość mojego treningu odbywała się w porę nagich liści, a wtedy jest za zimno na beztroskie brodzenie w wodzie. No, i przydałoby się nieco ochłody w upalny dzień, nie sądzisz? — dodał ze śmiechem, tonem jasno sugerującym, że Zmierzch mogła mieć inne zdanie na ten temat i on nie miałby nic przeciwko. Mogli polować, mogli walczyć... Co sobie zamarzyła.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#42
Mistrz Łabędź zaskoczył kotkę swoją propozycją. Szczególnie pytaniem odnośnie pływania. Generalnie nigdy nie próbowała. Jedyne co, to siedziała nad brzegiem albo spacerowała gdzieś w pobliżu. Czasem umoczyła łapę, ale nic więcej. Wiedziała, że woda bywa niebezpieczna nawet teraz czy zimą. Zresztą słyszała też o wypadku Jaśminka. W końcu Kwiatek go uratował. Mimo wszystko kotka wyglądała na zadowoloną.
-Tak naprawdę, to nie umiem pływać. Nigdy nie próbowałam na własną łapę. Boję się trochę Grzmiącej Rzeki. Zresztą Tata unikał zabierania nas w niebezpieczne miejsca, a przynajmniej mnie. Poza tym jeden niewłaściwy krok i woda nie wybaczy pomyłki.- Zmierzch odpowiedziała spokojnie. Przecież zdawała sobie sprawę, że tylko szczęście zadecydowało odnośnie Jaśminka, Gdyby został sam, to zapewne historia miałaby czarny scenariusz oraz tragiczny finał.
-Chętnie też nauczę się łowienia ryb. Kiedyś Kurz dał mi spróbować jedną. Trochę za nim tęsknię... Mam nadzieję, że kiedyś wróci. Chyba, że jest szczęśliwy tam daleko. Gdy patrzę na niebo, to zawsze sobie powtarzam, że nasi bliscy też je widzą. Siedzimy razem pod tym samym księżycem i wtedy znów jesteśmy razem. Choć przez tą krótką chwilę, bo nasz wzrok obserwuje to samo.- Kotka na koniec westchnęła cicho. Generalnie rozumiała uczucie straty. Czasem tęskniła, ale wystarczyło podobne przemyślenie. Poza tym istnieli też Gwiezdni, którzy czuwali nad każdym kto chciał do nich iść.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#43
Spodziewał się właśnie takiej odpowiedzi. Skoro niegdyś jej rodzice nie byli fanami chociażby wypuszczania jej z Chruśniaka, to raczej mało prawdopodobne, by z entuzjazmem brali ją nad zdradliwą rzekę, czyż nie? Łabędź nie brał pod uwagę, że Zmierzchowa Łapa mogłaby próbować swoich sił w pojedynkę czy nawet w towarzystwie znajomych; była posłuszna, ufał jej. Poprosił o nieopuszczanie Obozu bez niego, a ona rozumiała skąd taka prośba i to akceptowała, nie miał zatem powodu przypuszczać, że coś się zmieniło. Skinął głową.
— Prawda, rzeka potrafi być niebezpieczna — przyznał, po wyjściu z Obozu obierając kierunek na Mszar — niewielki skrawek terenów odznaczający się przede wszystkim niebagatelną ilością mszaków, krzewów i innych, raczej niewysokich roślin. Przy otaczającym ich dookoła lesie, kontrast był zdecydowanie zauważalny. — Zawsze trzeba uważać, zawsze, choćby pływało się regularnie od kilku obiegów pór i czuło się jak ryba w wodzie. Dlatego my zaczniemy naukę tam, gdzie jest płytko i spokojnie, nie ma się czego bać.
Uśmiechnął się. Oczywiście nie wrzuciłby Zmierzchowej Łapy na głęboką wodę, dosłownie i w przenośni. Nurt nigdy go nie porwał, kocur nie spotkał się również z przypadkiem wypadku w rzece. Niedawna przygoda Jaśminowej Łapy go ominęła. Ale nie był głupi, przestróg wszelkiej maści nasłuchał się od Płonącego Świtu, starszyzny, poniekąd też od samej rzeki, która w niepogodę potrafiła wzburzyć się przeraźliwie, udowadniając swą potęgę obserwującym.
— Też za nim tęsknię — westchnął, przypominając sobie swojego dawnego ucznia. Miał nadzieję, że u niego wszystko w porządku, gdziekolwiek był. — Tak, gwiazdy mają wielką moc. Męt...na Łapa mówiła mi kiedyś o tym, co opowiadała jej Cisowa Jagoda. Że dzięki Srebrnej Skórce, dzięki gwiazdom, udało jej się wrócić do domu. A to dlatego, że za młodu tak często oglądała niebo po zmroku, że nawet kiedy znalazła się daleko za terenami Klanu Rzeki, rozpoznała charakterystyczne, gwiezdne ścieżki, które po nim biegną. Zaufała im, podążyła za nimi. Może z Zakurzoną Łapą będzie podobnie? Koty nieraz wracają po długich księżycach nieobecności, nigdy nie należy tracić nadziei.
Mimo że czasami była złudna, o czym przekonał się podczas swojej ceremonii przy Szepczącej Sadzawce; dowiedział się wówczas, że wśród Gwiezdnego Klanu zasiadł jego rodzony brat, Skalna Łapa, na którego czekał, dopóki nie okazało się, że to zawsze będą bezowocne oczekiwania.
— A tak odbiegając nieco od tematu... Jak się czujesz? Ostatnie dni były trudne, na pewno wszystko u ciebie w porządku? — spytał z troską.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#44
Koteczka mimowolnie zwróciła uwagę na ton wypowiedzi Łabędziej Gwiazdy. Rozumiała, że Mistrz tęsknił nie tylko za uczniami. Brakowało mu także najbliższej rodziny, a szczególnie Mętlik. Dlatego Zmierzchowa Łapa z jednej strony był wdzięczna za przybliżenie historii. Z drugiej strony żałowała, że Gwiezdni tak rzadko interweniują. Gdyby srebrna mogła, to poprosiłaby któregoś o sprawdzenie co właśnie robiła Mętlikowa Łapa. Gdzie była? Co myślała? Czy wróci? Po prostu, żeby ułagodzić nieco smutek oraz żal Mistrza. Niestety niewiele mogła tutaj poradzić, a pomocą doraźną była jedynie przyjaźń. W międzyczasie kocur zaczął ją podpytywać o samopoczucie. Co mogła mu odpowiedzieć? Czy ktoś mu wspomniał, że samodzielnie opuściła obóz? Czy chodziło o niedawną Ceremonię? Koteczka sama nie wiedziała, ale była gotowa wyjawić każda prawdę.
-Jeśli chodzi o sytuację z Paprociową Łapą, to rozumiem większość. Ten kocur zatracił się w swojej chorobie. Niestety nie chciał również pomocy. Natomiast nikomu nie powinno się nic narzucać siłą. Żal mi tego kota...- Zmierzch zaczęła od pierwszej sprawy, którą przerabiała również ze Skrzącym Słowem. Chciała pokazać, że rozumie zależność pomiędzy życiem oraz śmiercią. Owszem śmierć rudego kocura stanowiła tragedię. Jednak jak sama przyznał z tego należy wyciągnąć lekcję.
-Po Ceremonii porozmawiałam z Tatą. Chciał mnie chronić, bo jestem jego córką. Ja też próbowałam obronić Tatę. W końcu jest jaki jest, ale kocham go. Całe szczęście wyjaśniliśmy sobie wszystko. Teraz jest dobrze. Mama wróciła do Obozowiska. Wiesz... Może nie powinnam tego mówić. Mistrzu Łabędziu, to będzie tajemnica na razie, ale będę starszą siostrą. Bardzo się cieszę... Mam nadzieję, że tym razem Mama urodzi więcej kotek niż kotków.- Kotka postanowiła podzielić się radosną nowiną. Co prawda niedawno była Ceremonia, ale... Klan Rzeki prosperował jak nigdy wcześniej. Czy Gwiezdni lubili Łabędzia? Czy chodziło o to, że kocur przejął rządy w swoje łapy? Trudno zgadnąć... W każdym bądź razie zaraz narodzi się kolejny, liczny miot. Taką nadzieję miała Zmierzchowa Łapa i nie dopuszczała innej możliwości.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#45
Ulżyło mu, słysząc taką a nie inną odpowiedź Zmierzchowej Łapy. Wiedział, że kotka była mądra i wiele rozumiała, ale równocześnie zdawał sobie sprawę z jej wrażliwości, a scena, która rozegrała się niedawno pod Mroźną Skałą, nie należała do przyjemnych. Sam wciąż ją przeżywał, wracał do niej myślami i zadręczał się przypuszczeniami, jak mogło to się skończyć, gdyby zareagował wcześniej. Gdyby wiedział, że Paprociowa Łapa potrzebował pomocy. Nie chciał, by jego terminatorka borykała się z podobnymi problemami, a przede wszystkim chciał ją wspierać, jeśli dotykały ją koszmary związane z krwawą śmiercią cynamonowego, do której między innymi przyczynił się jej ojciec. Całe szczęście wyglądało na to, że i tym razem koteczka wykazała się niebywałą siłą ducha i była w stanie ruszyć do przodu, tak jak dzień zawsze nastawał po nocy.
— To dobrze — odetchnął. — Gdybyś kiedykolwiek chciała o tym porozmawiać... Albo o czymkolwiek, wiedz, że zawsze możesz zwrócić się do mnie.
Choć w konkretnie tym przypadku mogła się zawahać; bądź co bądź on też dołożył swój kłębek mchu do tej tragedii. Mimo że brakowało tu celowości, fakt pozostawał faktem.
Wystawił wibrysy do przodu, słysząc wypływające ze srebrnego pyszczka dobre wiadomości. Och, naprawdę Księżycowe Jezioro spodziewała się kociąt? To oznaczało, że Zmierzch miała zostać starszą siostrą... Pysk Łabędzia rozpromienił się w uśmiechu.
— Nikomu nic nie powiem — zarzekł się na wstępie konspiracyjnym szeptem. — To cudowne wieści! Na pewno kociaki będą przeszczęśliwe, mając taką mądrą i serdeczną starszą siostrę. No i ty, mam nadzieję, wreszcie zyskasz siostrę.
Pamiętał, jak kiedyś Zmierzchowa Łapa, wówczas jeszcze kocię, opowiadała mu nieco o swojej rodzinie. Dało się wyczuć, że brakowało jej żeńskiego towarzystwa i choć teraz to raczej nie był problem — razem z nią, w Zrośniętych Drzewach mieszkało wiele terminatorek — to zgadywał, że młodsze siostry znalazłyby specjalne miejsce w zmierzchowym serduszku.
Z Mszaru przeszli na Kwiecistą Łąkę, wyjątkowo malowniczą jak na tereny Klanu Rzeki. Przedzierali się przez trawy, spomiędzy których w znacznej ilości wystawały kwiaty o szerokiej palecie barw. Przetaczniki, dzwonki, maki, chabry... wymieniać można by długo, lecz co ważniejsze, każdy z zamieszkujących łąkę gatunków kwiatów współpracował z pozostałymi, by stworzyć niepowtarzalny obraz. Znaleźli się tutaj o najlepszej możliwej porze roku; większość kwitła właśnie teraz. Gdzie się nie ruszyli, do ich uszu dobiegało bzyczenie pracowitych pszczół.
— Czyż nie jest tu pięknie? — zagaił i zaciągnął się kwiatową wonią. Mieszanina zapachów kręciła go w nosie, ale niczego nie żałował, wszak wonie były naprawdę wyjątkowe. — Jesteśmy na Kwiecistej Łące. Przed nami znajduje się granica z Ziemiami Niczyimi, dlatego zaraz skręcimy tam — dodał, ruchem głowy wskazując na lewo. — Pamiętasz, jak na twoich naukach rozmawialiśmy o rangach? Wiem, że teraz na pewno znasz je wszystkie, ale skoro i tak jesteśmy w drodze, to może je sobie powtórzymy? Powiesz mi wszystko, co o nich wiesz?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości