Logo Artemidy
Trening Zmierzchowej Łapy
#76
Łabędzia Gwiazda ponownie podszedł do rozważań swojej uczennicy bardzo poważnie. Nie wyśmiewał ich, nie skreślał na wstępie, nie twierdził, że są niczym bajki. Po prostu wygłosił własne zdanie. Wyglądał na pewnego siebie, a jego głos brzmiał donośnie. Co z tego, że podkreślał w kilku słowach swoją niewiedzę odnośnie dalekich miejsc czy odmiennych kultur kotów. Jednak zaznaczył ważną rzecz. Wszystko jest bardzo prawdopodobne. Koteczka pomyślała momentalnie o rysiach. Gdzie one tak żyły? Czy też chodziły po drzewach? W końcu Klanowe koty przyswajały tę umiejętność. Jakiś porządek im ją przekazał, prawda? Wreszcie starszy kocur ponownie poruszył niewygodny temat, czyli końca treningów. Koteczka położyła lekko uszy po sobie, a ogon odruchowo lekko drgnął.
-Myślę, że bardzo niewiele. Opowiedziałeś mi Łabędziu o Gwiezdnych, o zasadach, o zachowaniu wobec słabszych czy starszych, o życiu Klanu, o życiu naszych przodków, o powstaniu Klanów, o polowaniach, o walkach... Chyba pozostały opowieści o Klanach Gromu, Wichru i Cienia... Zgadłam?- Koteczka powtórzyła wszystkie tematy, a zaraz potem dodała coś od siebie. Oczywiście Łabędź omówił już jeden z Klanów. Pozostawała reszta, prawda? Choć Zmierzchowa Łapa nadal nie mogła uwierzyć. Przyswoiła tyle wiedzy w tak krótkim czasie. Jej łapy przebyły długą drogę u boku przyjaciela. Praktycznie łezka zakręciła się w jej oku ze wzruszenia. Szkoda, że Raniuszek nie doczekał tego momentu.
-To zróbmy wszystko do końca. Po prostu przejdźmy dalej. Prędzej czy później otrzymam Wojownicze imię. Sam je wymyślasz czy Gwiezdni podpowiadają? Uważam, że każde jest piękne oraz unikalne. Za każdym razem liczę, że otrzymam równie piękne.- Zmierzchowa Łapa naprawdę lubiła nowe imiona kotów. Odkąd Łabędź został Gwiazdą, to naprawdę wkładał w nie serce. Każde podkreślało osobowość kota, jego charakter oraz piękno.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#77
— Nie do końca — przyznał, uśmiechając się przepraszająco. Wiedział, że Zmierzchowa Łapa byłaby wniebowzięta mogąc wysłuchać barwnych historii o pozostałych Klanach. — Na pewno Klany Gromu, Wichru i Cienia mają do pochwalenia się bogatym dziedzictwem kulturowym, a ich przeszłość jest nie mniej interesująca od Klanu Rzeki, ale niestety nie miałem okazji przekonać się o tym osobiście i niewiele na ich temat wiem. Mogę ci powiedzieć, że nie aż tak dawno, bo za panowania Czerwonej Gwiazdy, mieliśmy konflikt z Klanem Gromu, gdy zapuszczali się na nasze ziemie i Ćmia Gwiazda, wówczas Ćmi Zmierzch, musiała wziąć sprawę w swoje łapy i dobitnie im uświadomić, że takie łamanie Kodeksu nie będzie tolerowane. Klan Gromu jest dość... wybuchowy w swojej naturze, a przynajmniej wtedy tak było. Od tamtego czasu nie mamy najlepszych stosunków, co nie oznacza wrogich relacji, ale sama rozumiesz. Klan Cienia z kolei stał się sojusznikiem Klanu Rzeki, nie aż tak dawno, ponieważ za czasu panowania Ćmiej Gwiazdy. Zjednoczyliśmy siły, by zmierzyć się z niejakim Klanem Pożogi — to samozwańczy Klan pozbawiony pieczy Gwiezdnego Klanu, który ponad obieg pór temu zjawił się w okolicach Czterech Klanów, i który został uznany przez Ćmią Gwiazdę oraz Polną Gwiazdę za zagrożenie. Do dziś jesteśmy sobie przychylni, wierzę, że w razie problemów podalibyśmy sobie pomocną łapę. — Na to liczył, osobiście podtrzymał z cienistym przywódcą dawny sojusz. — Z Klanem Wichru mamy chyba najmniej wspólnej historii, paradoksalnie, bo przecież ze sobą graniczymy. Ale też nie jestem specjalistą od klanowej historii, tutaj opiekunowie i starszyzna mogliby się szerzej wypowiedzieć. Niemniej miałaś rację, czegoś jeszcze ci nie powiedziałem, mianowicie nie zdradziłem, kto włada w Klanie Cienia! O Polnej Gwieździe już słyszałaś, jeżeli nie wcześniej, to teraz. Jego zastępcą jest Wirujące Pióro. Medyków, cóż... nie mają. Co innego, gdy mowa o terminatorach medyka, tych jest aż trzech, a są nimi Pochmurna Łapa, Rwąca Łapa i Huraganowa Łapa.
Oblizał wyschnięte wargi; wcale nie planował aż tak się rozgadać. Uniósł brodę odrobinkę wyżej, znęcony podmuchem wiatru, który przyjemnie rozwiał gęstą kryzę i poruszył wąsami. Nawet on, kot nieprzychylny pomysłowi udawania ptaków i siedzenia wysoko w koronach drzew, musiał przyznać, że znajdowanie się kilka lisich długości nad ziemią miało swoje plusy... kiedy akurat zalążek lęku wysokości nie łaskotał go nieprzyjemnie w brzuch. Łabędź poruszył uchem, słysząc pytanie.
— Och, nie pogardziłbym pomocą ze strony Gwiezdnego Klanu — odparł z humorem i potrzasnął głową. — Jestem skazany na własne pomysły, dlatego mam nadzieję, że twoje przyszłe imię przypadnie ci do gustu.
Wojownikiem będąc, nigdy nie przypuszczał, jaką trudnością może okazać się coś tak pozornie banalnego jak nadawanie imion. Nie chciał nikogo karać nieodpowiednim imieniem, a to niejako było ryzykiem zawodowym. W końcu każdy miał inną definicję odpowiedniego miana.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#78
Kotka nigdy nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. Zawsze myślała, że historie Klanów są mniej ciekawe. Szczególnie, gdy zahaczały o spory, problemy czy właśnie konflikty. Zmierzchowa Łapa po prostu nie lubiła bezsensownego przelewu krwi czy ranienia drugiego kota. Wiedziała, że byłaby zdolna do podobnych rzeczy w obronie najbliższych. Mimo wszystko wolała omijać podobne sprawy szerokim łukiem. Tymczasem Łabędź zasiał w niej ziarenko ciekawości. Kim był Klan Pożogi? Skąd przybywał? Przecież taka nazwa oznaczałaby bliskość z płomieniami. Czy istniało gdzieś takie miejsce? Poza tym miło było posłuchać o ewentualnych sojuszach. Właśnie jak za czasów przed powstaniem "Klanów". Owszem koteczka pamiętała z czego wynikał podział. Jednak nie mogła oprzeć się wrażeniu, że lepiej byłoby dać kotom równość. Wreszcie Łabędzia Gwiazda skończył swoją opowieść. Nawet rzucił luźną uwagę odnośnie jej imienia. Zmierzchowa Łapa odpowiedziała Mistrzowi szerokim uśmiechem. Powinien wiedzieć, że nie mogła się wręcz doczekać właśnie tej chwili.
-Czyli... Czyli, to już wszystko? Zostały polowanie oraz walka?- Srebrna chciała się upewnić, że dobrze zrozumiała. W końcu przebrnęli większość tematów mimo jej choroby. Jednak czas pędził nieubłaganie. Kotka gdzieś tam w głębi wiedziała, że również będzie tęsknić za naukami. Ewentualnie Łabędź mógł szykować jej niespodziankę. Gdyby dostała pod opiekę Korę czy Ciernia, to byłaby prawdziwa sztuka nauczania.
-Wracamy na ziemię?- Zmierzch spytała spokojnie, jednocześnie zerkając w dół. Niby zadanie wyglądało na proste, ale należało być ostrożnym. Pamiętała słowa Jaśmina odnośnie zeskakiwania. Mimo wszystko chyba wolała zejść. Poza tym chciała wyjawić Łabędziowi jeszcze jedną sprawę. Opuszczanie Obozowiska na własną łapę. Wiedziała, że zapewne Mistrz będzie smutny tym faktem. Jednak dla niej ważniejsza tutaj była uczciwość. Na tej wysokości raczej nie chciała drażnić Gwiazdy. Miał swoje życia, ale lepiej ich nie tracić...
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#79
— Prawie wszystko — sprecyzował z kiwnięciem głowy, a na kolejne pytanie zapewnił łagodnie: — Za momencik przejdziemy do schodzenia. Wiesz, zmierzałem do tego, że zostało nam kilka podpunktów Kodeksu do przegadania. Pomyślałem, że powinnaś usłyszeć je dzisiaj, ponieważ przez kolejne wschody słońca będziemy zajmować się, między innymi, walką, a dwa z nich dotyczą właśnie jej. Chciałbym, żebyś przyswoiła sobie te podpunkty, nim przejdziemy do teorii i ćwiczeń. Dobrze? — Uśmiechnął się do terminatorki. Oczywiście nie musieli rozmawiać o walce akurat teraz, w takich okolicznościach, gdy zajęci byli zupełnie czym innym. I może nie zdecydowałby się na taki krok, gdyby nie durna obawa, że wchodzenie na drzewo wyssało ze Zmierzchowej Łapy sporo energii oraz świadomość, że schodzenie wymagało większego zaangażowania ze strony mięśni. A jeśli nie mięśni, to po prostu większego skupienia, gotowości. Dlatego nie miał nic przeciwko przedłużeniu tego momentu, w którym siedzieli sobie w miarę bezpiecznie, a nie zwisali głowami w dół. — Posłuchaj uważnie: broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. To pierwszy. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. To drugi. A jak już jesteśmy w temacie Kodeksu, oto ostatni punkt: słowo przywódcy jest prawem. ...o ile działa zgodnie z Kodeksem Wojownika, rzecz jasna. No, to teraz śmiało możesz mówić, że znasz cały Kodeks Wojownika. Masz jakieś pytania?
Jeżeli nie, mogli zabierać się za — ech — schodzenie na ziemię.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#80
Ostatnie zasady z Kodeksu Wojownika nie przypadły jej do gustu. Kwestię oszukiwania podczas walki akurat rozumiała. W końcu trzeba szanować siebie oraz drugiego kota. Jednak z zawieraniem przyjaźni mogło być ciężko. Szczególnie, gdy później trzeba było decydować. Czy lojalność umie pokonać miłość? Czy serce faktycznie przetrwa taką próbę? Koteczka westchnęła cicho. Nadeszła chwila prawdy...
-Łabędziu pamiętasz jak byłam chora? Długo siedziałam w lecznicy, ale wreszcie wznowiliśmy nauki. Chciałam Tobie powiedzieć wcześniej... Tylko proszę nie odrzucaj mnie jako swojej uczennicy... Ja chciałam tylko przypomnieć sobie wiedzę... Wiem, że mówiłeś o pozostaniu w Obozie... Byłam przy Granicy i tam poznałam kogoś z Klanu Wichru...- Kotka zakończyła wypowiedź raptownie, jednocześnie wstrzymując oddech. Położyła uszy po sobie. Zrozumiałby jego gniew, żal, a nawet smutek. Odrzucenie byłoby dla niej najgorsze. To oznaczałoby porażkę dla Zmierzch. Zresztą koteczka widziała jak koty samowolnie też opuszczają obóz. Niestety teraz Łabędź decydował o wszystkim. Ona zrobiła coś w dobrej wierze, ale wyszło tak sobie.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#81
Kiedy zaczęła mówić, on przechylił łeb do boku, znajdując się gdzieś na pograniczu konsternacji, ciekawości i niepokoju. Z początku nie wiedział, do czego zmierzała, ledwie co mówił jej o Kodeksie, naturalnie nastawiał się na jakieś pytania, komentarz odnośnie nowo poznanych zasad, cokolwiek nawiązującego do tematu. Prędko wyszło na jaw, że myśli kotki krążyły wokół czego innego. Czy przejął się zrozumiawszy wreszcie, co córka Księżycowego Jeziora zrobiła? Poniekąd owszem, ale nie aż tak, jak by mógł — miał ją przed sobą w jednym kawałku, nie miał powodu do paniki, nawet jeśli myśl o jej samotnych wyprawach poza Obóz przyprawiała go o przyspieszone bicie serca. To, co powiedziała na koniec, skutecznie odwróciło uwagę kocura od całej reszty, od otoczki niebezpieczeństwa, od dramatyzowania, co mogło się stać. Zmroziła go świadomość, że na to mogło być za późno i coś złego już się wydarzyło.
— Wyrządził ci krzywdę? — To było pierwsze, co w ogóle przyszło mu do głowy i rzucił pytaniem, zanim zdołał jakkolwiek się zastanowić. Nie należał do kotów podejrzewających każdego wokół o mroczne intencje, jednak zarówno wyznanie, jak i mowa ciała Zmierzchowej Łapy nie wróżyły niczego dobrego. Łabędź poczuł, jak gardło robi mu się suche. Złapał się mocniej gałęzi, wpatrzony z troską w złote oczy terminatorki.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#82
Ktoś mógłby powiedzieć, że reakcja Zmierzchowej Łapy była przesadzona. Mimo wszystko koteczkę naprawdę ogarniał strach przed złamaniem zasad czy kłamstwem. Po prostu tak reagowała. Gdyby ktoś ją nauczył porządnie kłamać, to zapewne teraz usłyszałaby inne pytanie od Łabędzia. Generalnie starszy kocur mocno ją zdziwił. Myślała, że zaraz wyprawi jej kazanie albo powie coś o "zawiedzeniu zaufania". Wreszcie srebrna odetchnęła z ulgą. Łabędzia Gwiazda się martwił niczym prawdziwy, starszy brat.
-Och, nie... Właściwie, to odwrotnie. Ostrzegł mnie przed drapieżnikami. Chyba patrolował wtedy granicę albo wracał do Klanu Wichru. Miał na imię Jaśniejący Płomień.- Koteczka zaczęła świergotać niczym ptaszek. Niby kocur wpadł jej w oko, ale samo spotkanie przebiegło dziwnie. Zresztą córka Jeziora miała świadomość, że traktowano ją jak panienkę. Coś pomiędzy kociakiem, a dorosłą kocicą. Pozostawała jeszcze kwestia przynależności do różnych Klanów. Poznanie całości "Kodeksu Wojownika" pozwoliła kotce lepiej zrozumieć motywację Jaśnieja.
-Był chyba starszym Wojownikiem. Jego futro przypominało barwą bluszcz w Porze Opadających Liści. Natomiast jedno oko miał niebieskie niczym lód na zamarzniętej rzece, a drugie zielone niczym liście Czterech Dębów. Porozmawialiśmy chwile o naszych Klanach. Co prawda był trochę oschły, ale wszystko dobrze. Nie każdy musi mnie lubić, prawda?- Zmierzch przedstawiła Łabędziowi całą prawdę. Właściwie opisała wszystko ze swojego punktu widzenia. Może Mistrz słyszał już o tym Wojowniku. Może jednak był mu nieznany. Gdyby Zmierzchowa Łapa posiadała ludzkie policzki, to kolorem przypominałby właśnie pąk róży. Terminatorka po prostu się zawstydziła.
-Przepraszam Łabędziu. Nie chciałam zawieść twojego zaufania i ciebie zawieść. Czy teraz będziemy schodzić?- Srebrna dodała te słowa nieco ciszej, ale szczerze. Chyba rozpaczałaby po nocach, gdyby straciła Łabędzia. W końcu taka przyjaźń trafia się tylko raz.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#83
Słuchał uważnie, ale z wyraźnie mniejszym spięciem, jako że Zmierzch zaczęła słowami zaprzeczenia. To najważniejsze; jej krzywdy obawiał się bardziej niż stawienia czoła faktowi, że złamała zasadę i opuściła Obóz. Pewnie, zabolało, jak dotąd żył w przekonaniu o posłuszeństwie terminatorki. Wierzył, że mu ufała i wiedziała, skąd taka a nie inna prośba. Miał na względzie jej bezpieczeństwo, nie wymyślał zasad dla stawienia jakiejś głupiej granicy czy w chęci ukazania swojej wyższości, nic z tych rzeczy. Ale chyba po części sam był sobie winny — Zmierzch dorastała, usamodzielniała się, chciała zdobywać oraz odświeżać wiedzę nie tylko pod jego okiem, ale również na własnych zasadach. To zrozumiałe. Powinni byli po prostu odpuścić sobie co poniektóre spacery, przełożyć niektóre rozmowy na później, aby skupić się na walce i polowaniu. Wówczas z czystym sumieniem mógłby udzielić zgody na spacery po terenach. No, istniała też inna opcja, której wcześniej chyba nie omawiali. Nie był pewien.
— Nic się nie stało, nie jestem zły — zapewnił z westchnieniem. — Jesteś cała, to się liczy. Dziękuję, że miałaś odwagę się przyznać. Nie chcę cię ograniczać, naprawdę, ale wyjścia w pojedynkę bywają ryzykowne nawet dla doświadczonych wojowników. Przynajmniej dopóki nie poczujesz się pewnie w walce, wychodź w asyście wojowników, dobrze? Nie musisz iść za nimi krok w krok, chodzi o to, byś miała do kogo zawołać o pomoc, gdyby na twojej drodze pojawiło się niebezpieczeństwo. Zawsze lepiej mieć kogoś w pobliżu, bez znaczenia, jaką rangę się piastuje.
Z lekka zaintrygował go iście szczegółowy, wręcz kwiecisty opis wichrowego wojownika, z którym, jak wynikało z wyjaśnień Zmierzchowej Łapy, kotka ostatecznie się nie zaprzyjaźniła (i który przypominał mu jego przyjaciółkę, tak na marginesie). Chyba mimo umiarkowanie przyjaznego przebiegu spotkania, nie miała mu za złe oschłości. Cała Zmierzch, prawda? We wszystkim i wszystkich doszukiwała się piękna, w dodatku nie chowała urazy na długo.
— Schodzimy — przytaknął ze skinieniem głowy. — Jak się zapewne domyślasz, schodzenie wygląda nieco inaczej od wchodzenia, więc najpierw kilka słów teorii. Przede wszystkim zmienia się położenie ciała; schodzi się z głową w dół. Reszta przebiega w miarę tak samo, suniesz łapa za łapą, aż będziesz dostatecznie blisko ziemi, by wybić się z łap i wylądować na trawie. Szkopuł jest taki, że, cóż, trzymanie głowy w dole jest mniej komfortowe. Ewentualny upadek może mieć groźniejsze konsekwencje, dlatego dobrze pilnuj chwytu pazurów, dobrze? I nie skacz zbyt wcześnie. Zejdę pierwszy, popatrz, jak to wygląda.
I jak powiedział, tak zrobił. Przeszedł gałęzią, na której przesiadywał, do pnia drzewa, złapał się silnie najpierw przednimi, później także tylnymi łapami, i zaczął niespiesznie piąć się coraz niżej, zawsze obejmując pień chociaż trzema łapami. Wreszcie, znalazłszy się w odległości mniej więcej króliczego skoku od gleby, odbił się od kory i miękko wylądował na trawie.
— Twoja kolej! — zakrzyknął, samemu ustawiając się nieopodal. Raczej średnio mógł pomóc terminatorce, gdyby osunęła jej się kończyna, ale czuł się pewniej będąc blisko. Zawsze mógł zamortyzować upadek własnym ciałem, jest to jakieś rozwiązanie.
Na coś miał te dziewięć żyć.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#84
Wszystko się tak jakoś niefortunnie nałożyło. Choroba, przywództwo Łabędzia, zniknięcie Jeziora, smutek Taty. Kotka nie chciała zawieść nikogo. Chciała spełnić oczekiwania. Swoje? Łabędzia? Skry? Tego sama jeszcze nie wiedziała. Później nadeszła niespodziewana chwila. Kocur docenił jej szczerość, ale również usłyszała reprymendę. Nie jakieś krzyki, zakazy, nakazy. Po prostu mowa pełna troski. To wzruszyło koteczkę. Zapewne przytuliła by swojego Mistrza, gdyby nie wysokość. Dlatego opanowała emocje i skupiła się na drugiej sprawie. Trzeba było zejść z drzewa w jednym kawałku. Oczywiście pierwszy ruszył Łabędź. Obserwowała go uważnie. Dopiero jak siedział na ziemi koteczka sama spróbowała. Zwróciła się pyszczkiem do dołu. Następnie wysunęła pazury z łap. Wreszcie zaczepiła je jak najniżej mogła. Dopiero po upewnieniu się, że trzyma się mocno dodała pierwszą, tylną nogę. Kilka uderzeń serca potem doszła i druga. Tak Zmierzch rozpoczęła powolny "marsz" ku ziemi. Przypominała przy tym rozpłaszczoną wiewiórkę. Trudno... Wolała skupić wzrok na jednym punkcie przed sobą. Gdzieś trzeba było wybrać punkt lądowania. Cała zmiana perspektywy była dziwna. Pewnie dlatego koteczka pomagała sobie ogonem w utrzymaniu równowagi. Zmieniała łapy naprzemiennie, żeby po prostu nie spaść. Dopiero przy lisiej długości do ziemi postanowiła zeskoczyć. Wylądowała niezgrabnie, ale żyła. Chwilę później podbiegła do Łabędzia. Obdarzyła go kocim przytulasem. Łabędź mógł poczuć łepek córki Jeziora gdzieś w zagłębieniu szyi. Potem otarła swój bok o jego bok.
-Jesteś najlepszym przyjacielem Łabędziu. Dziękuję za twoją troskę i opiekę. Będę uważała na siebie. Obiecuję poprawę. Będziesz dumny na Ceremonii.- Dopiero teraz kotka dała upust poprzednim emocjom. Łabędź miał predyspozycje do bycia super Tatą. Jednak nadal kochał Mętlik, a ta nie wróciła. Smutek użądlił ją w serce niczym pszczoła. Chciała, naprawdę chciała, żeby Łabędź odnalazł kiedyś swoje szczęście.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#85
Czas, w którym kotka pokonywała kolejne długości drzewa w drodze ku ziemi, Łabędź najpewniej spędził w towarzystwie podwyższonego kortyzolu, bo najadł się przy tym nerwów co niemiara. Odsunął się na bok dopiero wówczas, gdy była bliska skoku; nie chciał wepchnąć jej się w drogę ani rozproszyć w kluczowym momencie. Na szczęście Zmierzch nie spotkała większych problemów i aczkolwiek lądowanie wymagało pracy na przyszłość, to jak na pierwszy raz poszło jej wręcz wyśmienicie. Nie mógłby być szczęśliwszy z efektów pracy terminatorki.
— Już jestem dumny — wymruczał, ocierając się polikiem o srebrną głowę, gdy wtuliła mu się w szyję. Rozczulił go gest Zmierzchowej Łapy, wypowiedziane słowa. Miło było poczuć ciepło jej futerka. Gwiezdni wiedzieli, jak rzadko ostatnio dzielił z kimkolwiek języki, co tu dopiero mówić o porządnym przytuleniu. — Świetnie się dziś spisałaś, wiesz? Kilka wschodów słońca ćwiczeń i będziesz mistrzynią przestworzy. Żadne wiewiórki i ptaki nie będą miały z tobą szans.
Później zaproponował powrót do Obozu. Nie trenowali nazbyt długo, lecz intensywnie. Zasłużyli na świeżą piszczkę ze stosu i odpoczynek przed ponownym oddaniem się obowiązkom.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#86
Wszystko udało się załatwić polubownie. Łabędziowi minęły początkowa złość oraz niezadowolenie. Dodatkowo dał się pocieszyć bez marudzenia. Tymczasem Zmierzch obiecała poprawę. Nawet dostała kolejną pochwałę. Gdyby Łabędź miał mniej obowiązków, to zaprosiła by go do Chruśniaka. Tam gromadka urwisów na pewno chętnie przygarnęła by nowego "Wujka". Niestety należało już wracać. Zmierzchowa Łapa podziękowała cicho, jednocześnie obierając kierunek "Obozowisko". Kiedyś musieli wrócić, żeby odpocząć i dokończyć trening. Podczas drogi powrotnej trajkotala Łabędziowi o zaletach bycia starszą siostrą. Cieszyły ją maleństwa i było też tam kilka kotek.

~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~

Nadszedł jeden z ważniejszych dni szkolenia, a mianowicie nauka walki. Zmierzchowa Łapa do tej pory radziła sobie dość dobrze. Lubiła wspinaczkę, pływanie czy wycieczki pod okiem Wojowników. Niestety pojedynek pozostawał dla niej abstrakcją. Nigdy nie walczyła poważnie. Kiedyś, gdy była kociakiem, prosiła Szafiego o wskazówki. Chciała odpędzić braci. Niedawno również Wojownik pokazał jej kilka ruchów. Oczywiście takich podstawowych. Mimo wszystko koteczka bała się zrobić komukolwiek krzywdę. Szczególnie, gdy tym drugim kotem był Łabędź. Westchnęła sobie cicho próbując opanować wątpliwości. Siedziała akurat niedaleko wyjścia z Obozu. Wreszcie nadeszła odpowiednia chwila. Zmierzch wstała i podreptała w umówione miejsce.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#87
Czekał już na Zmierzchową Łapę w umówionym miejscu — na Kocim Grzbiecie, pagórku będącym jednocześnie punktem widokowym Klanu Rzeki oraz kawałkiem ziemi, na którym zwykle odbywały się treningi. Nie był to najdalszy punkt na mapie ich terenów, w dodatku za dnia w odcinku Obóz — Koci Grzbiet kręciło się sporo kotów, dlatego Łabędź zdecydował się wreszcie dać kotce nieco luzu i pozwolić jej udać się tam w pojedynkę. Nie było to zresztą takie bez sensu; akurat skończył patrolować granicę z Szarymi Brzozami, mógł bezpośrednio udać się na pagórek, zamiast wracać jeszcze po terminatorkę.
— Dzień dobry — przywitał się, kiedy srebrna dotarła. — Jak się dzisiaj czujesz? — zagadnął, chcąc zwyczajnie dowiedzieć się, co u niej. Czy była w nastroju na trening, czy nie było czegoś, co ciążyło jej na sercu bądź co zajmowało jej myśli. Coś, czym chciałaby się podzielić. Jakieś troski, radości, cokolwiek. Jeżeli jednak nie było nic, co mogłoby oderwać ich od celu dzisiejszego dnia, kontynuował: — Wiesz, czym będziemy się dzisiaj zajmować, prawda? Co jesteś w stanie powiedzieć mi o walce?
Raczej powiedziałaby mu, gdyby miała na koncie bliższe spotkania z drapieżnikami, ale nie wykluczał, że mogła mieć za sobą jakieś sparingi, rozmowy na temat teorii, może obserwowała ćwiczące koty. To był dobry czas na podzielenie się ewentualnymi spostrzeżeniami.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#88
Tak naprawdę sama nie wiedziała, kiedy pokonała odległość między Obozowiskiem, a Kocim Grzbietem. Zbyt dużo myślała o niepotrzebnych rzeczach. W końcu Łabędzia Szyja był bardziej doświadczonym Wojownikiem. Poza tym posiadał kilka żyć. Chyba pojedynek nie mógł pójść aż tak tragicznie. Wreszcie koteczka dostrzegła znajomą sylwetkę. Dlatego resztę drogi przebiegła. Zatrzymała się dopiero niedaleko swojego Mistrza. Wcale nie była zmęczona, a łapy niosłyby ją jeszcze dalej. Jednak trzeba było powrócić na ziemię.
-Witaj Łabędzia Szyjo! Wszystko u mnie w porządku.- Zmierzch odpowiedziała spokojnie, jednocześnie siadając naprzeciwko swego nauczyciela. Ogon owinęła wokół łap, żeby było cieplej. Następnie wysłuchała pierwszego, ale bardzo konkretnego pytania. No cóż... Przed dzisiejszymi ćwiczeniami nie było ucieczki. Jeśli chciała samodzielnie opuścić Obozowisko, to właśnie miała szansę wykazania się.
-A jak Twoje samopoczucie Łabędziu?- Koteczka spytała bardziej z troski. Potrzebowała się upewnić, że wszystko przebiegnie prawidłowo. Nie chciała, żeby którekolwiek miało później wyrzuty sumienia. Wreszcie odruchowo pogrzebała przednią łapą w ziemi. Następnie przekrzywiła lekko łepek. Próbowała sobie przypomnieć co Szafirek jej wspominał.
-Kiedy byłam małym kociakiem, to bracia mi strasznie dokuczali. Poprosiłam Szafirka o pomoc. Wtedy mało rozumiałam, ale byłam szczęśliwa, że ktoś pomógł. Szafirek wspominał coś o sztuczkach. Chyba chodziło o zaskoczenie przeciwnika. Hmm... Miałam stawać pod słońce, bo ono razi w oczy. Miałam też sypać ziemią, żeby chwilowo oślepić rywala. Było coś też o chronieniu wrażliwych miejsc. Szafirek wskazał szyję, ale ja mam przecież puchate futro. Dalej uszy, brzuch, pysk. Może trudno mu było wytłumaczyć, bo rozmawiał z kociakiem.- Córka Jeziora przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Nawet uśmiechnęła się na tamte wspomnienia. Wtedy Szafirek wydawał jej się dzielnym, dużym kotem. Minęło wiele księżyców zanim ona również przebyła podobną drogę.
-Och! Niedawno nawet ćwiczyliśmy sparing. Trochę ataków, trochę uników i skoków.- Zmierzch przedstawiła całość tamtego starcia. Właściwie obydwoje siebie zaskoczyli. Wojownik był szybki, ale koteczka mu dorównywała. Żadne nie podejrzewało Terminatorki o podobne wyczyny. Może dlatego pojawić się ten strach przed przypadkowym zranieniem... Jednak koteczka wiedziała, że przecież ta walka również obędzie się bez pazurów czy kłów. Prawda?
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#89
Uśmiech rozjaśnił jasne lico. Łabędzia Szyjo. Nikt nie zwrócił się do niego tym imieniem od kilku księżyców, od kiedy jego miano uległo niespodziewanej zmianie. Dziwnie było znów je usłyszeć, zdawało się wiązać z głęboką przeszłością, mimo że posługiwał się nim tak niedawno. Przypominało mu o dniach spędzonych u boku Mętnej Łapy, o błogiej beztrosce, która co prawda nie trwała długo, ale zdołała wyryć się w pamięci jako złoty czas życia, utracony nieodwracalnie.
O Gwiezdni, prawie utonął we wspomnieniach.
Wszystko u mnie w porządku, powiedziała i Łabędź w to wierzył. Była młodą, silną kotką. Niedługo kończyła trening, pewnie była podenerwowana, ale podekscytowana. Doskonaliła kolejne umiejętności, coraz lepiej poznawała otaczający ją świat; nim się obejrzy, będzie wprowadzać we wszystko to, czego się uczyła, nowe pokolenia. Być może nawet własne młodsze rodzeństwo, w tym wyczekane siostry, które również rozwijały się zdrowo i w otoczeniu kochającej rodziny. Bo właśnie — Zmierzch miała dużą, ciepłą rodzinę. Trochę po przejściach, trochę rozsypaną, ale dobrą i dbającą o siebie nawzajem. Odnalazła swoje miejsce w Klanie, o ile brać za dobrą kartę fakt, że nie przebąkiwała nic o odejściu. Chyba naprawdę miewała się dobrze. Bardzo jej tego życzył.
— Wyśmienicie — zapewnił, gdy spytała go o samopoczucie. Nie potrzebował namysłu, ta odpowiedź była oczywista. Jedyna słuszna. Następnie wysłuchał, co kotka miała do powiedzenia na temat walki i trzeba przyznać, było tego sporo. Była prawie przygotowana do ćwiczeń, wyglądało na to, że nie czekało ich długie rozwlekanie o teorii. — Wydaje mi się jednak, że Szafirek wiedział, co i jak tłumaczyć. Zobacz tylko, jak już wiele wiesz! — powiedział z podziwem. — Mój mistrz zwykł mawiać, że w walce chodzi o to, by zadać jak najwięcej ciosów, samemu otrzymując ich jak najmniej. Myślę że to idealne podsumowanie. W osiągnięciu tego pomoże pamiętanie o dwóch rzeczach — o atakowaniu wrażliwych miejsc oponenta oraz dbaniu o to, by samemu się nimi nie afiszować. O, na przykład starać się nie odsłaniać brzucha, tu przyda się odpowiednia pozycja; na lekko zgiętych łapach, z głową nieznacznie pochyloną, wciśniętą w szyję. — Tutaj zademonstrował, co miał przez to na myśli i przybrał pozycję podobną do pozycji łowieckiej; nie nazywał jej, wiedząc, że Zmierzchowa Łapa polowanie miała nadal przed sobą. — Szyja, tak jak mówisz, również jest delikatna. Owszem, dodatkowa warstwa futra utrudnia wgryzienie się w tkankę, ale bynajmniej nie powstrzymuje od zrobienia krzywdy, musisz mieć tego świadomość. Podczas walki sparingowej, gdzie w ruch nie wchodzą kły i pazury, co najwyżej otrzymasz cios w szyję, po którym trudno będzie złapać ci dech. W prawdziwej walce, wgryzienie się w szyję może nawet spowodować śmierć. Obrażenia szyi są bardzo niebezpieczne. Uszy, oczy, nos to kolejne czułe punkty. Zranione mocno krwawią, ponadto wiążą się ze zmysłami, prawda? A to na zmysłach polegamy w walce, ogólnie w życiu. Pozbawienie przeciwnika zmysłu, przykładowo uszkodzenie oczu, da ci sporą przewagę. Mówię tu oczywiście o walce na śmierć i życie, z drapieżnikiem albo kotem, który zagraża tobie, Klanowi. Przy przeganianiu samotnika bądź pieszczoszka, który omyłkowo zapuścił się na nasze ziemie, nie trzeba... nie powinno się stosować tak drastycznych technik. Ostrzegawcze uderzenie w pysk a spowodowanie trwałego kalectwa to dwie zupełnie inne rzeczy, są odpowiedzią na inny kaliber przewinień.
Zatrzymał się, odetchnął, nabrał powietrza. Nie chciał pędzić jak burza. Terminatorka była bystra, wszystko łapała w mig, ale po co robić jej pod górkę i atakować potokiem słów? Idąc tym tokiem myślenia, Łabędź odczekał chwilę, nim odezwał się znów:
— Co dalej... Sztuczki. Szafirek miał rację, oślepienie przeciwnika słońcem, ziemią, piachem, śniegiem, co tam się pod łapę nawinie, z pewnością choć na chwilę go ogłupi, i te uderzenia serca będziesz mogła wykorzystać na atak. Walka nigdy nie jest taka sama. Przeciwnicy są różni. Z większym, mniejszym doświadczeniem; silniejsi od ciebie, ale wolniejsi... albo zgoła odwrotnie, polegający przede wszystkim na prędkości i sprycie; atakujący po omacku, bez zastanowienia, a może stosujący konkretne techniki. Tak samo nie ma jednej receptury na walkę, jedynej słusznej metody. Musisz obserwować swojego oponenta i dostosować do niego swoje ruchy. Wiem, że brzmi to enigmatycznie i mało konkretnie, zmierzam głównie do tego, byś miała zawsze oczy szeroko otwarte. Podczas treningu staraj się odnaleźć swoje mocne strony — będą czymś, na czym będziesz mogła polegać, gdy nie będziesz wiedziała, co robić. No i ostatnia rzecz... pewnie już wiesz, co chcę powiedzieć. Czasami walka nie ma sensu, wdanie się w nią oznacza pewną śmierć. Kot w pojedynkę nie poradzi sobie z borsukiem, ba, kilku niedoświadczonych terminatorów nie da mu rady. Nie ma żadnego wstydu w wycofaniu się, kiedy przegrana jest z góry przesądzona. To oznaka rozwagi. To będzie zwłaszcza istotne w momencie, kiedy będziesz miała już pod opieką własnych terminatorów — przestrzegł z powagą. Niegdyś stracili Złotą Rybkę w takiej nierównej walce. Oddała życie jak wojowniczka, w obronie najbliższych, ale... Ale ta śmierć była niepotrzebna. Uśmiechnął się przepraszająco. — Znowu się rozgadałem, wybacz. Mów śmiało, jeżeli coś jest niejasne, jeśli coś powinienem powtórzyć.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#90
Wreszcie Gwiezdni mogli być świadkami narodzin nowej Wojowniczki. Nieco wystraszonej, jednak nie przez przyszłe zagrożenia czy nowe obowiązki. Całkowitą winę za ten stan ponosiły empatia oraz ogromne serce. Zmierzch nigdy nikomu nie chciała wyrządzić krzywdy. Natomiast prawda była taka, że za rodzinę i przyjaciół oddałaby swoje wszystkie łapy. Obecnie Łabędź tłumaczył po kolei teorię walki. Koteczka kiwała głową, jednocześnie obserwowała go swymi złotymi ślepiami. Chciała bardzo przedłużyć ten moment. Wolała słuchać niż się bić. Serce waliło jej tak głośno, że bała się reakcji Mistrza. Jednak skoro mówił, to pewnie nie słyszał. Niespodziewanie zapadła cisza. Zmierzch miała ochotę mruknąć; to już? Ostatecznie wstała powoli i westchnęła cicho.
-Wszystko chyba zrozumiałam. Po prostu walka jest popisem umiejętności moich oraz rywala. Wygra ten co jest bardziej czujny albo cwańszy. Poza tym ucieczka też bywa rozwiązaniem.- Zapewne córka Jeziora byłaby bardziej szczęśliwa, gdyby nie targały nią wyrzuty sumienia. Przynajmniej Łabędzia Szyja mógł być dumny. Szkolił Zmierzch od kociaka, a ona była. Nigdzie nie zniknęła, nie odeszła, nie poddała się. Mało tego! Oczekiwała pięknego, unikalnego imienia.
-Łabędziu... Wiem, że będziemy walczyć bez pazurów i kłów. Trochę się boję, że zrobię Tobie krzywdę. Jednak dam z siebie wszystko. Nie będzie taryfy ulgowej. Jeśli mam stać u twego boku jako przyjaciółka, to będę równie silna. W końcu jesteś teraz szyją całego Klanu, a cały Klan jest twoimi skrzydłami. To kto zaczyna?- Zmierzch mruknęła już spokojniej. Końcówka ogona drgnęła jej niespokojnie, ale srebrna była gotowa do działania.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości