Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)
Raniuszek często spędza czas nie tylko w samej kociarni, ale też w jej najbliższej okolicy. Na swoje ulubione miejsce wybrał niewielkie wgłębienie w podłożu, porośnięte trawą i wygodne, idealne do obserwowania reszty obozu ale też bliskie Ukrytej Pieczarze. Często przychodzi tam po to by pomyśleć (czyli według własnych słów - pomarzyć) o różnych rzeczach, albo po prostu uciąć sobie drzemkę.
Jego kocięta rosły. Rosły bardzo szybko i choć miło było na to patrzeć, było w tym też coś przerażającego. Nie czuł się gotowy na puszczenie ich w świat, nieważne czy brzmiało to samolubnie czy nie. Chciałby zatrzymać dzieci przy sobie jak najdłużej i wizja czegokolwiek innego wywoływała w byłym rzeczniaku prawdziwy strach! Czy tak czuł się każdy rodzic? Jeśli tak, to Raniuszek naprawdę nie doceniał ich trudów aż do teraz.
Nie musiał spędzać z kociętami całych dni, co miało oczywiście też swoje pozytywy, ale teraz, po tych księżycach opieki nad nimi… Kocur po prostu czuł się nieswojo, gdy był z dala od swoich maleństw. Już nie takich maleństw… Westchnął ciężko na tą myśl, leżąc w swoim ulubionym miejscu obok Ukrytej Pieczary. Oczy miał przymknięte, momentami zamykał je całkowicie, pochłonięty półsnem. Ale mimo to poruszał uszami, wciąż odbierając bodźce z otoczenia.
Księżyce: 99 Płeć: yhh nie (zapach neutralny) Matka: Tsunami Ojciec: Raniuszek, Kostek Trwałe urazy: urodzili się
Orientalna chimera o krótkim czarnym futerku poznaczonym plamami futra czarnego srebrnego. Czarne srebrne plany ma: nad oczami, na lewej tylnej nodze, koło ogona. Na piersi ma srebrzystą gwiazdę.
Kłamczuch.
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
Ogółem to ja słuchałem sobie rzeczy tu i tam, i czasem mówiłom że jestem a czasem nie mówiłom, bo WIECIE, ja to chciałom wiedzieć WSZYSTKO. A oni niekoniecznie mi wszystko chcieli mówić! Mówili że jestem "jeszcze za mały" cokolwiek by to nie miało znaczyć! Było to, oczywiście, głupie, więc musiałom kombinować różnych rzeczy. No w każdym razie podsłuchałom jak Spinka mówi coś o partnerowaniu, a Łatrzyk jej odpowiada, że robienie kociąt jest łatwiejsze niż ich wychowywanie, czy coś w ten deseń. Nie bardzo czaiłom o co chodzi, ale stwierdziłom, że jeśli ktoś ma mi to wytłumaczyć to tata na pewno to zrobi!
Więc jak już złapałom zapach taty to no wbiegłom w niego nieważne w jakiej kryjówce siedział i zaczęłom szarpać za ucho, żeby się obudził.
- Tata, tata! - krzyczałom. - Bo te, ja to chce wiedzieć jak to się te dzieci robi! Bo ty wiesz! Zrobiłeś nas z mamą Tsunami i te sprawy!!
Masywny, wysoki kocur. Zdecydowanie mógłby uchodzić za groźnie wyglądającego gdyby nie fakt, że cały czas chodzi zgarbiony, z niepewnością bądź znużeniem w jasnozielonych oczach. Ma długie futro, z dużą ilością bieli na pysku, klatce piersiowej, łapach i brzuchu – tak naprawdę biel przeważa w kolorze jego sierści. Zaś srebrne łaty przecinane ciemniejszymi włosami (niebieski srebrny cieniowany) pojawiają się na jego głowie i uszach, plecach i ogonie, wraz z niedużą plamą nad różowym nosem.
Raniuszek jest, przede wszystkim, wiecznie rozmarzonym kotem. Jest naiwny, wierzy tylko w to, w co chce mu się wierzyć i ma swoje własne pojęcie o świecie, po którym stąpa tak jakby przez połowę czasu spędzonego na jawie był pogrążony we śnie. Łatwo pada ofiarą stresu, lęków i innych negatywnych emocji – często bywa przygnębiony i lubi się nad sobą użalać. Jest też leniwy, choć kłóci się to z jego silną chęcią bycia przydatnym i należenia do zgranej grupy, rodziny. Otóż Raniuszek, choć może na takiego nie wyglądać, bardzo lubi towarzystwo i poznawanie nowych kotów, nieważne z jakim stresem może się to wiązać. Jest przyjacielski i stara się być jak najbardziej pogodnym, pozytywnie nastawionym kocurem. Wychodzi mu to różnie. Poza tym niezwykle łatwo przywiązuje się do innych, a gdy już do tego dojdzie, staje się nadopiekuńczy i, uwaga, jeszcze bardziej emocjonalny.
Pajęcza Łapa (KW), Śmierć (KC) | Cykająca Łapa (GK)
Wiedział, że jako iż jego kocięta dorastają, będą też coraz bardziej ciekawskie. Będą chciały poznawać świat coraz dokładniej, nieważne czy będzie to dla nich oznaczało zadowolenie czy zawód, radość czy cierpienie. Będą chciały żyć pełnią życia i tego bał się najbardziej... bał się również w takich chwilach jak ta, gdy jego dzieci pytały o rzeczy których wolałby nie tłumaczyć bez wsparcia na przykład Tsunami, albo Artema, albo Tundry, albo, no kogokolwiek!
Raniuszek uniósł łeb i spojrzał na swoje kocię wielkimi oczami, a potem pomyślał chwilę.
- Miraż, kochanie... chciałem zachować tą rozmowę na... niego inny czas. Kiedy będziecie wszyscy nieco starsi... Ale w porządku. - westchnął niepewnie, rozglądając się wokół jakby szukał ratunku... albo tego kota, który nagadał jego dziecku coś o robieniu kociąt! Porozmawiałby sobie z tym kimś bardzo poważnie! - Wiesz, to nie do końca tak, że zrobiłem was z mamą Tsunami, haha! Ona jest waszą mamusią, ale to ja was urodziłem, a udział w mojej ciąży brał... cóż, wasz drugi tata! Ahh, nie opowiadałem wam o nim zbyt wiele, prawda? Chyba tylko sobie to wyobrażałem. Widzisz, niedaleko terenów naszego wspaniałego stada jest taki Klan Rzeki, z którego pochodzę. W Klanie Rzeki mieszka mój dobry przyjaciel, który, cóż, jest waszym drugim tatą! Bo on, i ja... przytuliliśmy się... - zmieszał się na moment, nie do końca wiedząc jak wiele powinien zdradzić kociakowi tak młodemu. W jego oczach Miraż dopiero się urodziło! - Przytuliliśmy się- a potem on... cóż... a potem doszło między nami do zbliżenia. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że będę was miał w swoim życiu, ale mogłem to przewidzieć, bo tak się właśnie robi kiedy stara się o kocięta... um... więcej wytłumaczy ci Artem, na pewno! Albo... albo Tundra, wiesz? To bardzo mądra kotka! - uśmiechnął się nerwowo do kociaka, a potem wyciągnął szyję by przesunąć językiem między ciemnymi uszkami. - Nie widziałem się z nim- z Kościstą Łapą, odkąd to wszystko się wydarzyło. Jednak jestem przekonany, że byłby pozytywnie zaskoczony tym wszystkim! W końcu... każdy by pokochał takie kociaki, jak ty i twoje rodzeństwo! Moje skarby... - uśmiechnął się, rozczulony. Może faktycznie kiedyś uda im się jeszcze spotkać?