Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Z kolejnym uderzeniem serca – gdy zbliża się łapa przeciwniczki – chwyta go niepokój, że jednak za późno zareagował. Od samego początku cały ten manewr znajduje się pod olbrzymim znakiem zapytania, jednak Minogowa Łapa liczy na nieco większą przychylność sił rządzących światem względem początkującego. Jak się okazuje, te rzeczywiście są po jego stronie, ponieważ na strachu się kończy, a kościsty szylkret nie łamie sobie żadnej kości obijając się o twardy grunt. Ląduje ja czterech łapach i zamaszystymi ruchami ogona odzyskuje równowagę. Już szykuje się do kolejnego uniku, jednak atak nie nadchodzi. Dostrzega w tym dawanie forów ze strony mistrzyni, ale w ferworze treningowej walki zapomina, że należałoby odrzucić tę uprzejmość i poprosić o traktowanie jak równego przeciwnika. Zamiast tego skacze w stronę kotki, celując łapami w jej bark. Liczy na to, że siła rozpędu starczy by zachwiać jej równowagą, skoro na własną siłę polegać nie może.
Rolling 1d10+2: 3 +2 = 5
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Kotka z łatwością uniknęła kolejnego ciosu, co w sumie nie powinno nikogo zdziwić. Dopiero po dokonanym fakcie pomyślała, że może warto by było dać się uderzyć, jednak szybko odrzuciła tę myśl. Byli na treningu a nie jakimś sparingu dla zabawy. W prawdziwej walce przeciwnik nigdy nie da mu forów, musi się nauczyć wywiązać z każdej sytuacji, a atakowanie silniejszego od siebie przeciwnika na oślep nie było rozwiązaniem. Płotka się wyprostowała, a jeśli Minóg chciał dalej atakować, zasygnalizowała mu łapą by na chwilę przestał i się skupił. - Spróbuj wykorzystać otoczenie albo jakoś inaczej zyskaj przewagę. Wystaw przeciwnika pod słońce, rzuć piachem, oślep atakując oczy, powal go. Jesteś sprytny, co jest też bardzo ważną cechą w walce, więc to wykorzystaj - Wyrzuciła z uśmiechem, a następnie cofnęła się o dwa kroki i ponownie stanęła twardo na ziemi. Następnie skinieniem głową pokazała, że może kontynuować. Zobaczymy na co młody wpadnie...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Nie udaje mu się nawet dotknąć przeciwniczki. Ogólnie rzecz biorąc to starcie nie należy do najlepszych jakie Minóg ma na swoim koncie. Zatrzymuje się na moment by wysłuchać uwagi mistrzyni i już chce otwierać pysk, by powiedzieć, że teraz przecież spodziewa się takich zagrań z jego strony, więc daleko im będzie do niespodziewanych. Jednak nim jakikolwiek dźwięk opuszcza gardło szylkreta, wpada mu do głowy pomysł, więc ogranicza się do krótkiego skinięcia i ponownie przyjmuje wyjsciową, zgarbioną pozycję z uszkami przyklejonymi do czaszki. Uderzenie serca później rusza prosto na kotkę, jednak z ostatnim susem – zamiast przypuścić atak od frontu – odbija w bok i z tego miejsca próbuje obrócić się tak by przywalić jej łapą. Tam gdzie akurat uda mu się trafić.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Minóg jakby z lekkim zawieszeniem, ale przyjął wiadomość, dobrze. Bez dalszego zakłócania rytmu walki wykonał swój ruch i hm, zaczął szarżować prosto na kolorową. Miał zamiar uderzyć w oczy? Chyba. Chociaż to nie miało większego znaczenia, unikała wystarczająco dużo razy, koniec forów, czas na prawdziwy kontratak. Wojowniczka położyła uszy wyczekując odpowiedniej chwili. Planowała wyskoczyć w momencie jego ostatniego susa i zamachnąć się łapą, by uderzyć kocura w policzek, nos, cokolwiek by mogła.
I na planach się skończyło, bo gdy wojowniczka wyskoczyła Minogowi udało się skręcić, przez co łapa szylkretki zdołała tylko musnąć jego wąsy. Kocur natomiast miał odrobinę więcej szczęścia, udało mu się wymierzyć w udo mistrzyni. Cios nie był najsilniejszy, ale zdecydowanie był!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Cud nad Grzmiącą Rzeką – wreszcie przodkowie zaczynają przychylniej spoglądać na starania szylkretowego kocurka. Udaje mu się trafić przeciwniczkę w udo i jakkolwiek nie jest pewny czy w czasie prawdziwej walki coś takiego przynosi rzeczywistą przewagę, tak teraz przynajmniej powoduje napływ nowych sił u Minoga. Przynajmniej ten pozorny, związany z entuzjazmem, bo obiektywnie – jest już całkiem zmachany od tych wszystkich skoków. Teraz jednak nie czuje przykrych skutków wzmożonego wysiłku i pośpiesznie sprawdza pozycję słońca, by w dwóch susach spróbować obrócić się tak by raziło mistrzynię w oczy i wtedy zamachnąć się łapą na jej nos.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Była trochę zaskoczona, ledwo udało jej się wylądować na czterech łapach, ale na szczęście się nie przewróciła. Co ważniejsze dostała cios, nareszcie! I Minóg zrobił to co powiedziała, czyli wykorzystał swój spryt. Szylkretka uśmiechnęła się w duchu, jednak z pochwałami poczeka do później aż skończą. Teraz musiała się skupić. Prędko odwróciła się i o gwiezdni niemalże od razu zrozumiała czemu młody tak dziwnie odskoczył w bok. Słońce głupie słońce, jednak to nie przeszkodzi jej, by spróbować wymierzyć kolejny atak. Chciała zrobić to, co wcześniej, czyli wyskoczyć w tym samym momencie co kocur i wycelować w jego pysk.
Tym razem mistrzyni kolorowego zatriumfowała. Plan rzeczywiście był niezły, jednak kocur trochę za wolny. Szylkretka zdążyła pierwsza uderzyć i trafiła mniej więcej gdzie planowała, czyli w jego policzek. Minóg natomiast się zamachnął, a jego łapa jedynie przecięła powietrze znajdujące się pod pyskiem kotki.
I udało się, trafiła, choć nie czuła aż takiej wielkiej satysfakcji. Minóg miał dobry plan, zdecydowanie lepszy niż ona i ta wymiana ciosów powinna być zwycięska dla niego, ajj. - Dobra, stop! - rozkazała, zauważając, że młody wyraźnie się zmęczył. Walczyli trochę długo jak na pierwszy raz, więc powinno styknąć. Wojowniczka rozluźniła mięśnie i uśmiechnięta stanęła przed uczniem. - Na dzisiaj starczy. Dobrze ci poszło! Wiadomo, mam o wiele więcej doświadczenia i księżyców na karku, a ty wciąż zdołałeś mnie zaskoczyć, dwa razy! Tylko no, co mówiłam wcześniej, pamiętaj by używać głowy.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Obrywa w policzek i to niejako sprowadza go na ziemię – nie jest tak wybitny jak mu się wydaje i poza atakowaniem musi też uważać na ruchy przeciwnika, by w porę uchronić się przed ciosem.
Przysiada na ziemi słysząc rozkaz, chociaż ten sprowadza się jedynie do zaprzestania dalszej walki, a nie posadzenia tyłka na ziemi. No cóż, to może po prostu jest zmęczony. Mimo to stara się skupić na słowach mistrzyni, chociaż ciężko określić czy więcej energii wkłada w wyglądanie na skupionego czy w słuchanie.
– Jasne, rozumiem! Następnym razem postaram się dać z siebie jeszcze więcej! I używać głowy!! – zapewnia chętnie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Wojowniczka musiała powstrzymać parsknięcie. O rety młody był o wiele bardziej zmęczony, niż to szylkretce się mogło wydawać! No ale kilka takich sparingów i nabierze nie tylko doświadczenia, ale też wytrzymałości, by wytrzymać nawet i dwa razy dłuższe walki! - No! Taka postawa mi się podoba - rzuciła w półżarcie, choć musiała przyznać, że pozytywna energia bijąca od Minoga po takiej nierównej walce ją zaskoczyła. Pozytywnie zaskoczyła. Oj, gdyby reszta terminatorów w klanie miała taką postawę podczas treningu, klan stałby się jeszcze piękniejszym miejscem… - Chodź, wróćmy do obozu. Zasłużyłeś na porządny posiłek - rzuciła zachęcająco, odwracając się w stronę klanu i głową wskazując kierunek.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ciężko oczekiwać od takiego wypłosza jak Minóg większych pokładów wytrzymałości. Toć nawet zapasy energii nie mają gdzie się w takim odkładać i te kilka chwil intensywnego wysiłku połączonych z jednoczesnym wysilaniem zwojów mózgowych starczą by uczciwie spał do rana, nawet jeśli nad jego głową będą odbywać się dramaty.
– Och, to dobrze się składa, bo muszę przyznać, że zgłodniałem. – rzuca po krótkim zastanowieniu i bez wahania rusza dziarskim krokiem za mistrzynią. Co prawda nieco chwiejnym, szczególnie z początku, ale jednak się nie ociąga.
▲▲▲
Czas płynie jeszcze żwawiej niż woda w Grzmiącej Rzece, pogoda zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, ale nie wpadam w żadną pułapkę użalania się nad tym jak prędko przemija życie. Gdy tereny Klanu Rzeki pokrywają śnieżne zaspy jedynie zaczynam podejrzliwiej doszukiwać się u każdej z nich różowego noska i niebieskich oczu. Bo pamiętam, że Szpon to ma teraz idealne warunki do wyskakiwania na inne koty, a ja bardzo nie chcę dać się przestraszyć. Więc w drodze na Koci Grzbiet czuje się jak na polu minowym, ale i tak staram się iść dość żwawo. To dziadek przypomniał mi rano o treningu i dzięki Gwiezdnym, że to zrobił, bo mi totalnie wyleciało z głowy, że mam dzisiaj wcześnie wstać. Nie chciałbym żeby mistrzyni na mnie musiała czekać... zbyt długo, bo czy uda mi się dotrzeć na czas to już kwestia sporna.
– Siemanko! – witam się dostrzegłszy szylkretowe futerko na wzgórzu. – Co tam dzisiaj mamy w planach?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Kotka się nie wyspała. Nigdy nie była rannym ptaszkiem, więc rzadko zaczynała treningi o świcie, ale czasem po prostu się nie dało tego uniknąć i musiała. Tak też było dzisiaj i o Gwiezdni pogoda też chciała chyba zrobić wojowniczce pod górkę. Było śnieżnie i w połączeniu ze zmęczeniem okropnie zimno. Wojowniczka pamiętała, że dwunożni mieli jakiś śmierdzący napój, który pili o każdym poranku, by nabrać energii… Ciekawe czy zadziałałoby też na nią.
Szylkretka potężnie ziewnęła, idealnie w momencie, gdy przed nią pojawił się Minóg, o! Na widok młodego kotka już odzyskała jeden punkt w energii. - Hej hej - rzuciła wesoło, wstając i rozciągając kończyny. Mmm jak zaraz zaczną przerabiać materiał, to na pewno się obudzi - Przede wszystkim omówimy rangi. A żeby łapy nam nie przymarzły do Kociego Grzbietu, to zrobimy se przy okazji patrol wzdłuż granic z innymi klanami. Znasz jakieś rangi? - rzuciła i od razu zaczęła schodzić z Kociego Grzbietu w stronę Mszaru.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Rangi i spacerek. Znaczy się patrol, żaden tam zwykły spacer!! Robię sus przez zaspę by bez trudu dogonić mistrzynię i wtedy zaczynam się zastanawiać.
– No ba, że znam. – zapewniam na starcie, bo to wiadomo, że cośtam kojarzę. Teraz tylko muszę jeszcze dotrzeć do konkretnych nazw i w ogóle. – Mamy przywódcę, wojowników i terminatorów. No i poza tym medyków, kociaki, starszyznę, opiekunów... i... i... przywódca miał swojego zastępcę jeszcze, no nie? – coś takiego mi się obiło o uszy. – Znaczy się chyybaa... bo może mi się przyśniło? Ale wiesz, kojarzę, że Czereśniowa Gałązka została nowym zastępcą, a potem... no właśnie no potem już coś jej nie widziałem. – wzruszam barkami. Nie żeby zniknięcie szylkretki z pola widzenia jakoś szalenie mnie przejęło, mam ważniejsze sprawy na głowie, ale jak już się temat nasunął to można poruszyć, czemu nie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Kotka przytakiwała z każdą kolejną wymienioną rangą. O rety szylkretka się nie spodziewała, że będzie znał je prawie wszystkie! Zabrakło tylko dwóch do kompletu, a tak to brawo Minóg - Tak, Czereśnia została zastępczynią, ale niedługo po tym miała młode, więc musiała się nimi zająć. Przez jakiś czas zajmowała się nimi w królikarni, ale ostatnio przeniosła się do Chruśniaka… Może dlatego jej nie widziałeś? - rzuciła możliwą odpowiedzią. Nie wiedziała czemu kolorowa wybrała, by lecznica została miejscem, w którym swoje pierwsze chwile przeżyją jej kocięta. No ale szylkretka nie znała pewnie też całej historii, więc wolała nie wyciągać niepotrzebnych wniosków. - A co do rang to ładnie! Wymieniłeś niemalże wszystkie. Ominąłeś tylko Terminatora Medyka i Pomocnika Medyka, ale o nich zaraz. Zacznijmy może od dołu, czyli Kocięta! Nie mają one żadnych obowiązków, tylko muszą słuchać się starszych i nie mogą wychodzić z obozu. W wieku sześciu księżyców przechodzą ceremonię na terminatora. Pewnie zauważyłeś, ale ich imiona to zwykle jedno słowo, dopiero po mianowaniu dodaje się im drugi człon łapa. Terminatorzy… Może ty opowiesz co o nich wiesz? - zarzuciła przyjaźnie propozycją. Nie było sensu gadać o rzeczach, które młody pewnie zna na wylot, ale musieli je omówić, więc niech Minóg też się wykaże!
- Po prawej stronie znajduje się Mszar. Ogólnie nie polecam tam polować, mało zwierzyny i okropnie się tam łazi. Z lewej strony natomiast mamy Łęgi, a dokładniej ich zachodnią część. Łęgi to ten las rozciągający się wzdłuż rzeki na niemalże całej długości naszego terenu - zarzuciła, bo skoro patrolują, to warto było chociaż poznać część nazw. Mmm, gdyby była już pora nowych liści, to zdecydowanie by się łatwiej zapamiętywało, bo teraz przez śnieg nic nie było widać...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wiadomo, mam oczy i już trochę w klanie żyje to chociaż z nazw kojarzę większość.
– O rety, to wiele wyjaśnia... ale no, pewnie dlatego jej nie widziałem, tak musiało być. Chociaż jej kociąt chyba też zbytnio nie... kojarzę tylko te tego... Skrzącego Słowa? Szpona i Ciernia znam, ale oni to już terminatorami są, hm... – przyłapuję się na tym, że zaczynam zbaczać z tematu, więc potrząsam łbem. – Aaalee no właśnie, teraz mieszka w Chruśniaku to jak z tym byciem zastępcą? W sensie bo dalej nim jest, nie? Ale skitranym w Chruśniaku i nie robi tych no... zastępcowych rzeczy? To co z tym? – wypytuję, mam nadzieję, całkiem konkretnie. I że mistrzyni domyśli się do czego zmierzam, bo ja tak trochę nie wiem w sumie czego chcę się dowiedzieć w tym momencie. Czegoś na pewno.
Już otwieram pysk by skomentować, że coś dużo tych medycznych rang nagle, ale o nich zaraz. Może żart mi do tego czasu nie ucieknie. Zamiast tego truchtam dalej koło szylkretki, jednym uchem słuchając jak mi śnieg skrzypi pod łapami, a drugim o kociakach.
– O ty, faktycznie tak jest z tymi imionami!! I z łapami u terminatorów. Wszystkie inne rangi też tak mają? Chyba nie, co nie? Bo Cisowa Gałązka to medyk, a Czereśniowa już nie, hm. – wszystkie inne imiona mi się zlewają, dwuczłonowe i bez jakiegokolwiek składu. – I no pewnie, że opowiem, co mam nie opowiadać! Tacy terminatorzy to chodzą na treningi i się trenują na nich na wojowników, a poza tym mają swoje obowiązki, które oczywiście bardzo dzielnie wypełniam jak mam czas akurat. I chodzą na patrole i na polowania, ogólnie wesoło mają.
Uwag odnośnie mijanych terenów również słucham, chociaż nie zapadają zbyt długo w pamięci. Wszystko wygląda identycznie przez ten śnieg.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Zbytnio nie kojarzy, hmmm… Minóg jako terminator miał obowiązek sprawdzać, czy opiekunowie nie potrzebowali pomocy oraz wymieniać im mech, co znaczyło częste wycieczki do chruśniaka. Tak więc wiadomość, że ich nie kojarzył brzmiała trooochę podejrzanie. No ale był w klanie ledwie kilka księżyców, więc miał prawo jeszcze nie zaznajomić się ze wszystkim i wszystkimi. - Przez chwilę Łabędzia Gwiazda ją wyręczał, ale małe podrosły i od razu wróciła do pełnienia obowiązków. Nie straciła rangi, nie była w zawieszeniu tylko no zrobiła sobie przerwę by je wychować - odpowiedziała w skrócie. Śmiesznego pecha mieli, że chwile po wybraniu nowego zastępcy ten wydał na świat miot. Płotka za to nie planowała w najbliższym czasie żadnego miotu, więc mogli wybrać ją, pf!
- Nie wszystkie, jedynie kocięta, terminatorzy i przywódcy są wyjątkowi. Reszta kotów ma zwykłe dwuczłonowe imiona. No oprócz przywódców, oni zawsze na drugi człon mają Gwiazda - wytłumaczyła, mając nadzieje, że tak w miarę kumacie. Imiona często były pokręcone, czasem zmieniały się z każdym mianowaniem i trudno było znaleźć inną twardą regułę, niż to, co powiedziała kolorowa.
Wysłuchała opowieści Minoga i mmmm troszkę rzeczy pominął, ale najważniejsze, że esencje pamiętał!! - No i jeszcze wymieniasz mech i sprzątasz legowiska - uzupełniła, podrzucając mu w żarcie podejrzliwe spojrzenie, tylko po to by po chwili na jej mordce zawitał uśmiech, poprzedzony niemym chichotem. Żarty żartami, ale jak wrócą do obozu, to szylkretka przypilnuje by młody wypełnił wszystkie swoje obowiązki przed zachodem słońca!! - Jak terminatorzy skończą trening odbywa się ceremonia i zostają mianowani na wojownika. Wojownicy robią prawie to samo co terminatorzy, polują, patrolują, ale nie muszą wymieniać mchu i sprzątać. Za to dochodzi im trenowanie terminatorów. A teraz skup się, zagadka! Jak myślisz, czym się różni terminator medyka, pomocnik medyka i medyk? - zarzuciła, już się ciekawiąc co młody wymyśli.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Kiwam łbem z niezbyt treściwym aha, chociaż ogólnie tłumaczenia są satysfakcjonujące. I od razu wszystko ma sens, wiadomo. Zaś co do imion...
– A czemu akurat Gwiazdę mają? – pytanie opuszcza mój pysk szybciej niż mam okazję samemu się zastanowić nad potencjalnym wyjaśnieniem takiego członu. Ale może nic straconego, po to jestem na treningu by się dowiadywać, a nie zgadywać (jak się za momencik okaże – nie do końca, zagadki mnie tu nie ominą).
– No ba, że tak robię!! – szczerzę kiełki w niewinnym uśmiechu w odpowiedzi na jej podejrzliwe spojrzenie. – Zresztą spytaj Potężnego, w Śpiącym Pniu na mnie nie narzekają. – a może narzekają, ale za moimi plecami? Ale hej, czego uszy nie słyszą, tego sercu nie żal, a żaden ze staruszków mi nigdy nie zarzucił zaniedbywania obowiązków!
– Hm hm... jasne, chwileczkę, zaraz coś wymyślę. – zapowiadam moment milczenia, bo nie chcę by Płotkowy Potok wyjaśniła za mnie skoro to zagadka. Poradzę sobie z nią, szczególnie, że wskazówka musi być w różnicy między terminatorami, a wojownikami. – O, mam!! Medyk trenuje, terminator medyka jest trenowany i jak skończy trening to jest mianowany na medyka. I ogólnie medycy robią to samo co terminatorzy czyli leczą i inne bajery, ziółka zbierają, ale to terminatorzy muszą sprzątać w lecznicy i wymieniać mech. – wyjaśniam zadowolony ze swojej żelaznej logiki. Niestety zaraz przypominam sobie o trzeciej randze w tym układzie i pewność siebie ulatnia się ze mnie. – No a ci... pomocnicy. To pomagają. Medykowi. W medykowaniu. Albo w trenowaniu może?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere