Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- To, hm, dobre pytanie. Słyszałeś o Srebrnej Skórce i Gwiezdnym Klanie? - zapytała, bo nie chciała gadać o czymś co wiedział, a jednocześnie nie chciała ominąć przez przypadek jakiegoś ważnego szczegółu. Tak więc odpowiedzenie pytaniem na pytanie może było niemiłe, ale jednocześnie stanowiło też jedyną rozsądną opcję.
Uśmiech na pyszczku wojowniczki się tylko poszerzył. Świetnie, nie było sensu łazić za Minogiem, skoro mogła się po prostu pójść zapytać Potężnego Strumienia. No, mogli mieć jakąś sekretną umowę, że jeden nic nie robi, a drugi mówi tylko jaki szylkret zapracowany jest, aaaale takie coś zupełnie nie pasowało do kocurka.
No i się nie zawiodła! Minóg wykombinował niemalże całkowicie zgodną z prawdą odpowiedź. Szylkretce pozostało tylko rozwinąć jego wypowiedź i mogą iść dalej do kolejnych rang - Świetnie, z grubsza masz racje. Ogólnie cała trójka ma przede wszystkim za zadanie leczyć inne koty. Terminator Medyka przechodzi trening medyczny i gdy tylko go skończy, zostaje Pomocnikiem Medyka. Pomocnik Medyka to po prostu taki Medyk, tylko no Medyk w klanie może być tylko jeden. Ale tylko czysto teoretyczne, bo obecnie my i Wicher mamy aż dwójkę Medyków i zero Pomocników. Medyk oryginalnie miał podejmować najważniejsze decyzje, a po jego śmierci dopiero wybrałoby się spośród Pomocników następcę. Nie znam dokładnej historii jak do tego doszło, że z Wichrem mamy aż dwójkę, ale mogę się domyślać, że no… po prostu nie było sensu dzielić na Medyków i Pomocników, gdy obie rangi są tak bardzo podobne - i kolejny skomplikowany temat, ehh… Nie kojarzyła żadnych wyjaśnień z ich strony, po prostu z dnia na dzień puf! Z jednego medyka zrobiła się aż trójka. Chociaż może pozmieniało się to podczas nieobecności szylkretki? Możliwe...
W międzyczasie dotarli nad Bobrową Tamę, o czym poinformowała młodego. Minóg pewnie miał okazję kilka razy przez nią przejść, aleee było teraz ślisko i ostrożności nigdy za wiele. Tak więc poinstruowała podopiecznego, by szedł przodem i powoli stawiał kroki. W końcu jeden niewłaściwy krok i… no… Czekać ich będzie nieprzyjemna kąpiel.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Hmm... no mama coś mi wspominała? Że tam trafiają zmarli, ale ci dobrzy, więc jeśli moja babcia tam trafi to mama sobie wszystkie wąsy powyrywa. – tłumaczę wesoło. Co prawda mama tłumaczyła mi tam nieco więcej, ale to jakoś najbardziej zapadało w pamięć. Mnie bawi, więc się tym dzielę, wiadomo.
Już otwieram pyszczek i nabieram powietrza w płuca by zaprzeczyć, bo może nie liczę najlepiej, ale jeden od więcej-niż-jeden odróżniam całkiem sprawnie i dałbym sobie łapę odgryźć, że mamy więcej niż jednego medyka!! Ale na szczęście Płotkowy Potok wyjaśnia skąd takie zamieszanie i nie muszę stać na straży porządku.
– Hmmm... no jak nie ma sensu to pewnie nie ma sensu. – podsumowuję, wzruszając barkami. Mi to tam rybka w sumie, tak długo jak będzie miał kto leczyć to co za różnica czy nazywa się medykiem czy pomocnikiem medyka? – Ale ale, to ten pomocnik jeszcze jest czy go już nie ma? – dopytuję, bo to w sumie dla mnie niejasne. Dopiero co zrozumiałem, że są trzy rangi medyczne, teraz że w sumie to dwie, więc nawet się nie zdziwię jak się okaże, że tak na serio to już jest tylko jedna. Nie bardzo by to miało sens, ale kto wie!!
Wdrapuję się na tamę całkiem raźnie i już się odwracam do szylkretki, by poinformować, że przejdę z zamkniętymi oczami, gdy nagły podmuch wiatru nieco mną chwieje. W efekcie wbijam się pazurami w patyki i odechciewa mi się pokazów. Przechodzę na drugą stronę ze sztywno zadartym ogonem.
– A te bobry to jeszcze tu mieszkają w sumie? – pytam gdzieś przy końcu przemarszu.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Nom, natomiast po śmierci trafiają do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd, oraz nazywa się ich Bezgwiezdnymi. Srebrna Skórka to niebo, które widzimy nocą, a lśniące na niej gwiazdy to zmarłe koty. Gwiezdni mogą nawiedzać nas w snach, zsyłać przepowiednie, oraz mają jeszcze jedną wyjątkową moc. Gdy jest wybierany nowy przywódca musi on udać się do Szepczącej Sadzawki i tam od właśnie Gwiezdnego Klanu otrzymuje imię Gwiazdy oraz dar dziewięciu żyć. Czyli mogą dziewięć razy przeżyć gdy, no umrą - wyjaśniła, znów licząc, że zrobiła to w miarę jasno… Nie odpowiedziała na jego wcześniejsze pytanie, ale miała nadzieję, że z przytoczonych wyjaśnień młody sam sobie sklei logiczną odpowiedź.
- W teorii, jest, jednak żyje już ponad trzy obiegi pór i nigdy nie słyszałam, że ktoś nosił tę rangę - dorzuciła. Skoro ostatnio z kodeksu wywalili zasadę o zakazie posiadania kociąt, to mogliby też pozbyć się tej rangi, jeśli ją ignorują i mianują kilku medyków… - A skoro gadamy o medykach to; w klanie Cienia nie mają żadnego, jedynie trzech terminatorów. Pochmurną Łapę, Rwącą Łapę i Huraganową Łapę. W gromie Medykiem jest Truskawkowy Gąszcz i szkoli dwójkę; Powojnikowy Pęd i Nurtową Łapę. W Wichrze tak jak mówiłam, jest ich dwójka Lśniąca Sadzawka i Krwawnikowy Liść oraz ich jeden terminator Miętowa Łapa. A w naszym klanie mamy Rybołowi Lot i Cisową Gałązkę, którzy szkolą Gwiezdną Łapę. Jest ich dużo, więc nie oczekuje, że ich od razu zapamiętasz, ale warto chociaż kojarzyć imiona - dorzuciła, posyłając kocurkowi delikatny uśmiech. Omawiali dzisiaj ogromny kawał teorii, więc nie chciała ani trochę naciskać na młodego by próbował zapamiętać to wszystko.
Widząc jak wiatr chwieje Minogiem, szylkretka już spięła mięśnie, jednak na szczęście kocur szybko złapał równowagę i na lekkim strachu się skończyło. Dlatego powinien zawsze słuchać się mistrzyni i się nie popisywać!! - Niee, wyniosły się dawno temu - rzuciła, zeskakując z tamy za młodym. Głową wskazała dalszy kierunek podróży wzdłuż granicy. - Po prawej stronie znajduje się Klan Gromu, co pewnie już wiesz i czujesz. A tu mamy inny ślad po bobrach, Obgryzione Drzewa - rzuciła wskazując na nie ogonem, bo w porównaniu do wcześniejszych pokrytych śniegiem terenów, te drzewa tutaj wyraźnie wybijały się na tle innych przez swoją poobgryzaną korę.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Nawiedzać w snach?? A skąd wiedzieć, że to nawiedzenie, a nie zwykły sen? – chwytam się jednego z zagadnień. Trochę na ślepo, tak po prawdzie, bo temat jest mega obszerny i nim się zastanowię o co warto spytać to pewnie już zdążę zapomnieć o połowie pytań przewijających mi się przez głowę.
Z tą rangą pomocnika to jest bardzo dziwna sprawa, a trzy obiegi pór brzmią jak... no strasznie długo, ja żadnej pory nie widziałem dwa razy jeszcze. A jak się zastanowić to nie jestem nawet pewny czy każdą widziałem chociaż raz już. Ile ich jest w ogóle??
Mocno po czasie przypomina mi się, że te dziewięć żyć to też brzmi jakoś tak po-dej-rza-nie. Ale no akurat gdy jestem gotowy zawrócić do tematu, wchodzi kwestia imion medycznych kotków Czterech Klanów. I z każdym kolejnym wymienionym imieniem otwieram coraz szerzej oczy. O rany, ja to mam wszystko spamiętać?? Nie, starczy kojarzyć.
– Uff, to dobrze, że nie muszę ich wszystkich recytować, bo mi imiona zawsze jakoś strasznie wolno wchodzą do głowy. Jest jakiś sposób na łatwiejsze zapamiętanie tego?? – wątpię, ale jakiś cień nadziei się plącze mi po głowie. Jak nie to będzie kłopot, bo w sumie dalej nie pamiętam jak się nazywają wszystkie koty z mojej rodziny.
Wiadomość o braku bobrów nieco uspokaja, ale z drugiej strony – jak lokatorzy tamy się wynieśli to kto teraz dba o to by się nie rozpadła?? To jednak temat na wieczorną rozkminę, bo moja uwaga zostaje przekierowana na granicę i charakterystyczny punkt. W paru susach doskakuję do Obgryzionych Drzew by poddać je bliższej inspekcji. A dokładniej ślady bobrzych kłów.
– Taki bóbr to chyba bez trudu może ogon odgryźć kotu, co? – rzucam luźną rozkminą, gdy już jestem gotów na dalszy marsz.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Mmm to dobre pytanie… Nikt mnie nigdy nie nawiedził, więc niestety ci nie powiem… - rzuciła, lekko skrzywiając pyszczek. Właśnie, czemu nikt jej jeszcze nie nawiedził?? Gdyby to szylkretka zmarła to by nawiedzała swoich braci co noc, a Węgorz jakoś nigdy się jej nie pokazał, pf! A może pokazał i wojowniczka myślała, że to sen i zapomniała? Nie ważne, tak czy siak należy mu się łomot na srebrnej skórce za zostawienie tak siostry.
- Może skojarz je sobie? Na przykład cała trójka cienistych ma imiona od pogody i wiatru; Pochmurna, Rwąca, Huraganowa Łapa. Albo w Gromie jest Truskawka i jej Pęd. Ale spokoojnie mamy jeszcze czas. Trochę je popowtarzamy i będziesz mógł je wymienić bez zająknięcia - dodała, rzucając uśmiechem w stronę Minoga. Zapamiętanie tego wszystkiego brzmiało boleśnie, ale takie uroki treningu! No i jeszcze czekało ich więcej zabawy, czyli przywódcy oraz zastępcy, ale to zaaraaz.
- Powiem ci szczerze, że nigdy nie byłam świadkiem takiej sytuacji, ale tak. Ich zęby są potężne, jak potrafią powalić twarde drzewo, to bez problemu mogą pozbawić kogoś ogona… - wyrzuciła, wyjątkowo luźno jak na temat o odgryzaniu ogonów.
Przeszli dalej, po prawej omijając samotny świerk o czym kolorowa też poinformowała młodego. Krótka fajna przerwa na podziwianie jakże ekscytującego śnieżnego widoku, ale no muszą skończyć przerabiać materiał!! - Wracając do rang to dalej mamy Opiekunów i Starszyznę. Opiekunowie to koty opiekujące się kociakami. Tymczasowo zostają nim kotki, które wychowują swój miot w kociarni do czasu ich mianowania. Można też zostać nim na stałe, wystarczy zgoda przywódcy. Wtedy taka osoba pomaga innym matką, dba o zdrowie młodych, ich edukacje oraz czystość i porządek w kociarni. Starszyzna natomiast to koty, które ukończyły 100 księżyców. Nie polują i nie chodzą na patrole, po prostu po tylu latach służenia klanowi odpoczywają. Nie wszyscy do niej odchodzą, bo na przykład dalej mogą wypełniać swoje obowiązki, albo odwrotnie, niektórzy przystępują do niej szybciej, bo nie są w stanie czy to fizycznie, czy psychicznie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Kiwam tylko głową. No mnie też nikt nie nawiedził w sumie jeszcze, ale to chyba nic dziwnego skoro nikt mi jeszcze nie umarł. Cóż, to może kiedyś jeszcze się dowiem na czym ta różnica polega. Oby nie w praktyce i nie za prędko tylko!!
– O faktycznie taki pogodowy ten Cień. – zgadzam się zachwycony tym porównaniem. Chmurki, huragany i... rwący... wiatr? No, mniej więcej. Z Gromem jest trudniej, bo fajnie, jest truskawka i jej pęd, ale co ma do tego nurt?? I to gwiezdny? Na kiego grzyba ta gwiazda w imieniu? Myląca taka z przywódczymi.
Wzdrygam się na potwierdzenie, że faktycznie dla takiego bobra to żaden problem pozbawić ogona takiego Minoga, ale za długo nad tym nie płaczę w duszy, bo wracamy do rang i na nich mogę się skupić. Wszystko jest zrozumiałe, nie pojawiają mi się w głowie żadne naglące pytania, więc tylko kiwam głową na znak, że wszystko jasne.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Wojowniczka tylko pokiwała głową na słowa kolorowego. No niestety tylko te trzy imiona tak łatwo zapadały w pamięci, w końcu to pewnie zwykły przypadek, że byli tak podobni. Natomiast fakt, że każdy mógł mieć dowolne imię nie pomagał. A co do gwiazdy w imieniu to szylkretka się totalnie zgadzała, nie pomagały i mogą być upierdliwe, gdy ktoś zostanie przywódcą. Co wtedy, zostanie Gwiezdną Gwiazdą? Głupota…
Wszystko jasne, super!! Wojowniczka aż się lekko zaskoczyła, gdy żadne pytanie nie wyszło z pyszczka jej ucznia. No ale w takim razie można iść dalej do dwóch ostatnich klanowych rang. - Na samym szczycie mamy Zastępce i Przywódce. Zastępca wyznacza patrole, nadzoruje treningi i życie w klanie i no ogólnie zastępuje Przywódcę, gdy ten nie może wykonywać swoich obowiązków. Przywódca za to jest najważniejszym kotem w klanie, podejmuje ważne decyzje, prowadzi ceremonie, wyznacza terminatorów i mistrzów oraz mianuje wojowników. Gdy Przywódca umiera, na jego miejsce wchodzi Zastępca, a gdy Zastępca umrze, Gwiazda spośród wojowników wybiera nowego - wyrzuciła, dając młodemu chwilę na zadanie ewentualnych pytań. Jeśli młody nie miał żadnych albo kolorowa rozwiała wątpliwości to przeszła od razu do kolejnej, ulubionej części kocurka - Aaaaa skooro mowa o władzy too; w klanie cienia rządzi Polna Gwiazda z Wirującym Piórem jako zastępcą. W gromie Żubrza Gwiazda i Wężowy Błysk, a w Wichrze Lawendowa Gwiazda i Roziskrzona Noc - wyrecytowała, dając mu ze dwa uderzenia serca na przetrawienie tych wszystkich imion. Następnie z uśmiechem na pyszczku wróciła z może dość oczywistym pytaniem do kolorowego. - A przypomnisz, jak na imię ma nasz Przywódca i Zastępca?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Tym razem znowu nie przychodzą mi do głowy żadne pytania związane z tymi rangami. Może to dlatego że znajdują się na szczycie hierarchii i wydają się przez to zbyt abstrakcyjne by rzeczywiście się nimi zainteresować, a może po prostu już o wszystko wypytałem wcześniej i teraz już wszystko jest jasne i klarowne. Za to imion w pozostałych klanach znowu jest cała masa, znaczy niby tylko sześć. Ale jednocześnie aż sześć.
– Dobrze, że przywódcy mają te Gwiazdy jednak, troszeczkę mniej zapamiętywania dzięki temu. – westchnąłem głośno, cierpiętniczo wręcz, bo tak czy siak czeka mnie tu dużo pamięciówki. – Ale Wirujące Pióro fajnie brzmi, tak całkiem zabawnie. – dzielę się jeszcze moim spostrzeżeniem, niezbyt zastanawiając się nad tym czy stwierdzenie, że zastępca ma śmieszne imię może zostać odebrane jako komplement. W moim mniemaniu owszem!!
Gdy pada pytanie o władzę u nas, mrużę nieufnie oczy. Oho, a co to za podstęp?? Dopiero co rozmawialiśmy dość długo o Czereśniowej, czy to podchwytliwe pytanie??
– Noo... Łabędzia Gwiazda i Czereśniowa Gałązka, nie? Nic się nie zmieniło przez ostatnie kilka uderzeń serca??
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Aż sześć, a łącznie z medykami robiła się pokaźna gromada! Zapamiętanie tych wszystkich imion było drobnym wyzwaniem, sztuką natomiast było później śledzenie zmian i zapamiętywanie ich, bo niemalże co drugi księżyc coś się zmianiało…
Wojowniczka uśmiechnęła się. Tak, człon Gwiazda dość mocno pomagał z zapamiętywaniem imion, tak samo Łapa z imionami terminatorów medyka! No ale wciąż pozostawała reszta tej nieszczęsnej gromady. - Ano, niektóre imiona są dość kreatywne. A ty myślałeś już o swoim? - zagadała, bo w sumie kocur nie należał do najmłodszych i był w klanie kawałek czasu, więc przydałoby się niedługo może zostać wojownikiem? No ale jeszcze mieli ogrom teorii do omówienia, więc to raczej odległe plany.
Kolorowa nie mogła się powstrzymać i parsknięcie niechcący wymsknęło jej się z pyszczka. - Dobrze, dobrze, skoro mówimy o wszystkich głowach klanu, to chciałam byś przy okazji te wymienił - wyrzuciła, wyjaśniając przy okazji. Najważniejsze, że Minóg się nie nabrał i odpowiedział poprawnie!
- To były wszystkie klanowe rangi, ale poza nimi są jeszcze tylko dwie. Samotnik i Pieszczoch. Pewnie to wiesz, ale Samotnicy to koty nienależące do żadnego klanu, a Pieszczochy to te, co żyją pod opieką dwunogów - dorzuciła na sam koniec, już otwierając pyszczek, by coś więcej dodać, jednak go zamknęła. Chciała się podzielić, że w sumie to żyła kiedyś pod dachem dwunogów, ale wtedy by zboczyli z tematu za bardzo. Plus czy chwalenie się że żyła na mysich bobkach było czymś wartym uwagi? Niezbyt...
Przez kawałek terenów czekała ich chwila wędrówki w głównie ciszy, kolorowa tylko napomniała o Martwych Pniach i Piaszczystej mieliźnie, aż nie dotarli do kolejnego charakterystycznego punktu. - A tu mamy Samotną Brzozę, jedyną chyba na całych naszych terenach. Za nią natomiast są Cztery Dęby, byłeś kiedyś przy nich? I, hm, wiesz może coś o nich? - zapytała, powoli zbliżając się do granicy z nimi. Nie wiedziała, jak bardzo światowy jest Minóg, ale patrole nigdy nie zahaczały o Cztery Dęby, więc jeśli nie był pod nimi to MUSIELI je obczaić. A nawet jak widział to i tak pod nie zajdą, bo szylkretka je lubi.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Potrząsam przecząco głową.
– Nie za bardzo jeszcze w sumie? Znaczy myślałem troszeczkę, ale to jest takie trudne, że nie wiem!! Zupełnie nic mi do głowy nie przychodzi, bo jak w sumie. No jestem Minóg. Teraz Minogowa Łapa i to śmiesznie brzmi, bo one nawet łap nie mają. Ale no Minóg... Minóg i tyle. – zaczynam się żalić. Nawet nie wiem gdzie bym miał zacząć szukać czegoś fajnie brzmiącego! Zaraz jednak zapala mi się lampka nad głową. Aha! – Ej, a może ty masz pomysł co by do mnie pasowało?? – strzelam zaciekawionym spojrzeniem w stronę szylkretki. Mocno liczę na to, że skoro zaczęła ten temat to cośtam fajnego jej w głowie siedzi.
– To też są rangi? – pytam zaskoczony. W sumie ma to jakiś sens, chociaż w życiu bym tak nie pomyślał o nich! Ogólnie kwestia samotników i pieszczochów nie jest dla mnie zbyt porywająca, bo sam przecież z mamą żyłem na ulicach, to dla mnie nic nowego w gruncie rzeczy. Nim zniknęła, znaczy się, ale niekoniecznie chcę o tym myśleć, więc skupiam się na mijanych widokach i przeskakiwaniu przez kolejne zaspy.
Biedna ta Samotna Brzoza bez koleżków, ale nie jestem w stanie poświęcić nawet paru uderzeń serca na żałobną ciszę dla jej życia towarzyskiego, bo zaraz moja uwaga zostaje przekierowana na inne drzewa. Całe cztery, więc cztery razy ciekawsze, proste.
– Chyyba nie?? Nic takiego nie kojarzę bym tam był? Ale chyba było jakieś zebranie tam zaraz po tym jak dołączyłem do klanu?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Zgodzę się, okropnie trudno się wymyśla imiona. Przywódcom zawsze to jakoś łatwiej wychodzi, może Gwiezdni w śnie im podpowiadają czy coś… A twoje, hm. Co powiesz na Minogowy Potok? Tak wiesz, po najlepszej wojowniczce w klanie? - Rzuciła w żartach, szczerząc kiełki. Oj, jeśli kolorowy myślał, że mistrzyni podrzuci mu jakieś fajne imię to się mocno przeliczył! Szylkretka dalej pamiętała, że za młodu strasznie chciała zostać Płotkowym Kłem czy Pazurem, albo najlepiej Klim Pazurem, więc niech młody nie robi se nadziei.
- A jak inaczej byś to nazwał? Pozaklanowe Rangi to chyba takie najłatwiejsze określenie, a przynajmniej dla tych, co żyją w klanach - dorzuciła, spoglądając na to z perspektywy Minoga, czyli kogoś, kto w klanie się nie urodził. Chociaż no miał racje, tak śmieszne to brzmiało, niby rangi a w samym rankingu nie były, hmm…
- Mhm, Cztery Dęby to teren nienależący do żadnego klanu. W nazwie ma cztery, ale to tylko jeden dąb który rozdziela się na cztery. Pokazuje to, że wszystkie klany mimo dzielenia terenów, to tak naprawdę są jednością i mają wspólne korzenie. Jest to wyjątkowe miejsce, ponieważ tak jak powiedziałeś, odbywają się tu zgromadzenia… Ale rzadko. Kiedyś się odbywały w każdą pełnię, ale zrezygnowali z tej zasady. Podczas mojego życia na razie się odbyły tylko dwa - rozjaśniła.
Musieli się wspiąć trochę pod górkę, jednak to była krótka wędrówka i tada! Znaleźli się pod jakże majestatycznymi Dębami. Szylkretka powolnym podeszła pod sam pień i wskazała głową by młody za nią dalej podążał. Już przykucnęła, miała robić skok i rozpocząć wspinaczkę, ale… - Potrafisz się wspinać? - Rzuciła, ogarniając, że chyba tego jeszcze nie przerobili... ups. No ale kto wie, może młody nauczył się tego podczas życia jako samotnik i się nie pochwalił?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No dobra, propozycja imienia, która pada nie jest ani trochę spodziewana i poważna chyba też nie, ale starczy by wywołać u mnie szczery śmiech.
– Ja myślę, że bardzo spoko!! – zgadzam się chętnie i w sumie rzeczywiście nie miałbym nic przeciwko takiemu imieniu. Co prawda Minogowy Potok nie brzmi do końca jak moje, ale jest fajne, miło się kojarzy i w ogóle!!
– Eee... no jakby hmmm... samotnicy i pieszczochy po prostu są? Coś wiesz, tak jak są psy, albo dwunogi, albo wiewiórki. – wyjaśniam swoją perspektywę. Z której w sumie wcale tak wiele nie wynika oprócz tego, że ani mi nazwa nie pasuje, ani nie mam lepszej alternatywy.
Już otwieram pysk by się zbulwersować, że co to za oszukaństwo z tą ilością dębów, ale nim się zapowietrzam i w ogóle, Płotkowy Potok wyjaśnia, że to takie symboliczne, magiczne i wyjątkowe, więc kiwam powoli łbem, chociaż przekonania w tym geście ani krzty.
– A czemu zrezygnowali? – wstrzelam się ze swoim ultra ważnym pytaniem. Takie spotkania brzmią jak spoko sprawa, ja bym nie rezygnował z nich, chyba fajnie się spotkać z innymi kotami?? Chociaż... – A w sumie byłaś na takim spotkaniu? Znaczy się, zgromadzeniu? Jak one wyglądają?
Wspinanie się pod górkę nie należy do najlżejszych, szczególnie gdy śniegu po brzuch i trzeba się przedzierać. Więc na szczyt docieram nieco zmachany i wywalam na moment język, by złapać oddech. Widoki zaczynam podziwiać dopiero słysząc pytanie mistrzyni, a raczej wtedy unoszę łeb by zobaczyć, że rzeczywiście mam już przed sobą Cztery Dęby. Okurczę.
– Ale to gigantyczne drzewo, o cię panie!! – pieję z zachwytu. Chociaż łyse gałęzie są raczej przerażające teraz, ale ogólnie to mocarny ten dąb, nie ma co. Kabelki mi w mózgu łączą w porę, że nie odpowiedziałem na pytanie, więc odrywam spojrzenie od drzewa. – Eeee... no... cośtam potrafię...? Ale nie za bardzo były okazje do wspinania się na takie mega drzewa, więc powiem, że niee...? Ale to nie tak, że nie umiem, totalnie umiem!! Tylko nie zawsze. Na przykład teraz nie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
O gwiezdni jak płotce się miło zrobiło, gdy tylko Minóg się tak chętnie zgodził. Miał być to najzwyklejszy żart, nie spodziewała się takiej odpowiedzi… Ah aż się łezka w oku kolorowej zakręciła…
Kotka musiała się zastanowić przez dwa uderzenia serca nad sensem słów Minoga i… hmm… - W sumie masz racje - przyznała młodemu. Skąplikowane to było… W głowie kotki zrobił się lekki mętlik próbując wyciągnąć ostateczny wniosek, ale zrezygnowała, zanim zębatki w jej głowie zdążyły się przegrzać. No bo przecież wszyscy wiedzieli o co chodzi z Samotnikami i Pieszczochami to po co się nad tym rozczulać…
- Nie były potrzebne. Jeśli się coś dzieje, to patrol to przekazuje natychmiast, obstawiam, że nie mieli o czym mówić i no… - dorzuciła, choć znów totalnie się zgadzała z Minogiem. Takie spotkania były idealną okazją, by poznać nowe koty lub spotkać starych znajomych! No ale niestety teraz są rzadkością - A no byłam, na obu nawet! Z każdego klanu przyszła szesnastka kotów i zrobił się spory tłum. Przywódcy zasiedli na samej górze, a reszta kotów na dole. Była chwila na pogadanie z innymi, zajęcie miejsca a później przywódcy zaczęli te właściwą część - wytłumaczyła w skrócie. Nie chciała się dzielić z Minogiem, że to ostatnie zgromadzenie… No było totalną porażką. Jednorazowa sytuacja, ale mogła zniechęcić terminatora, więc wolała na razie o szczegółach nie gadać, no chyyba, że kocurek się zapyta.
- Hmm… Czyli gdybym poleciła ci, byś się wspiął na przykład na tamtą brzozę, to byś dał radę? - zapytała, bo w sumie z odpowiedzi Minoga nic nie mogła wywnioskować. Niby umiał, ale akurat teraz nie umiał? Umiejętność wspinania się była uniwersalna, to nie tak, że na każdy typ drzewa trzeba było się uczyć innych technik. Młody coś kręcił, hmm.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 71 Mistrz: Płotkowy Potok Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ojj, te patrole... i na co tak nadgorliwie przekazują wszystkie nowinki? Masakra, a mogłoby być tak fajnie. Zaraz jednak nastawiam uszy z zaciekawieniem by wysłuchać o przygodach ze zgromadzeń. Dwa się odbyły w ciągu życia Płotkowego Potoku i była na obu!! Prawdziwa szczęściara, kurczę.
– Ooo i co, i co?? Poznałaś kogoś ciekawego? – dopytuję w stu procentach skupiając się na tym towarzyskim aspekcie zgromadzeń. Sprawy przywódców śmierdzą gadaniem o nudnych sprawach dorosłych, więc nie do końca mnie interesują w tym momencie. Znaczy mogłyby!! Gdyby tylko nie istniało akurat nic ciekawszego.
– Hmm, na tamtą? – dopytuję z ociąganiem. Marszczę brwi, oceniam układ chmur na niebie, zasp śniegu dookoła, oblizuję nos by ocenić wilgotność powietrza i ostatecznie dodaję niechętnie. – No na tamtą to niekoniecznie... może jakby nie była taka... pionowa. Tylko trochę bardziej leżąca. Wtedy byłbym w stanie.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Na pierwszym gadałam większość czasu ze znajomym z Cienia, którego wcześniej poznałam, a na tym, co ostatnio było to... Uh strasznie dużo się działo i nie było zbytnio czasu na rozmowy - wyjaśniła jako tako. Chciała bardzo przy drugim zebraniu spotkać Pękniętą Krę, ale... No nie widziała go. I odkąd wróciła do klanu nieważne ile razy zjawiła się pod czterema dębami, to kocur nigdy nie przyszedł. Miała nadzieję, że nic mu się nie stało, choć z każdą kolejną samotną wizytą była coraz bardziej przekonana, że do ich następnego spotkania może nigdy więcej nie dojść...
Czekała cierpliwie aż kocur w końcu się zdecyduje i... O rety takiej odpowiedzi się nie spodziewała. Z pyszczka kolorowej wyszedł cichy chichot. No ale przecież nie powinna się śmiać, wspinanie się po leżących pniach też było bardzo ważną umiejętnością!! - W takim razie skoro jesteś mistrzem w poziomej wspinaczce, to pionową załapiesz ot tak. Ogólnie są dwa takie główne sposoby, jeden szybszy mniej męczący, ale bardziej ryzykowny, a drugi wymaga więcej siły, ale jest prostszy. Zaczniemy od tego drugiego. Przede wszystkim musisz objąć drzewo przednimi łapami i wbić się w korę pazurami. Później na przemian podnosisz jedną łapę do góry, łapiesz się, podciągasz się, łapiesz się i tak na samą górę. Tylne łapy w międzyczasie trzymasz normalnie, nie rozstawione, tylo jakbyś nimi po prostu po tym drzewie chodził. Jeśli coś nie jest jasne to spójrz - mówiąc to kotka podeszła do drzewa i powoli, bez żadnych wyskoków powoli zademonstrowała młodemu te całą teorię w praktyce. Nie minęła chwila, a wojowniczka znalazła się w połowie drogi na sam szczyt czterech dębów. Wtedy zastopowała i powoli rozpoczęła wędrówkę na dół, robiąc to samo co podczas wspinania tylko no na odwrót. Trwało to trochę dłużej, jednak również w miarę sprawnie znalazła się na ziemi. - Jak widzisz wchodzi się tak samo jak schodzi. Spróbuj, jak załapiesz to pokaże ci ten fajniejszy szybszy sposób - poleciła radośnie, siadając przy drzewie i owijając ogon dookoła swoich zzimnych i ośnieżonych łap.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g