Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Spoko loko, dzięęęęęęęęęęęękuje - odparł więc, bo skoro miał złapać dwa piszczki, to i dwa piszczki złapie. Spodziewał się, że w swojej wielkiej karierze wielu takowych nie złapie, więc tym bardziej chciał skupić się na swoim zadaniu i czerpać z niego jak najwięcej, w końcu nie wiadomo kiedy następnym razem załapie się na taką okazje! Ruszył, szukając czegoś ciekawego. Z żalem i ogromnym trudem omijał niesamowicie piękne czy intrygujące go listki czy inne ciekawe znaleziska, no ale nie tym się miał teraz zajmować, więc się nie zajmował. Szukał, czegokolwiek.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Wróbel, według wszystkich definicji, zdecydowanie był czymkolwiek. Wylądował sobie w cieniu łysego krzewu, gdzie warstwa śniegu nie była taka gruba i zaczął tam dziubać grunt w poszukiwaniu czegoś. Raczej jedzenia niż kolorowych listków.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Pomarańczowe oczy zaiskrzyły nagle, widząc piórzy móżdżek tuż przed sobą. Przyjął więc pozę łowiecką, nie szurał bowiem brzuchem o ziemię, patrzył tez pod łapy. Zgiął się w kolanach, tym samym zniżając się bliżej ściółki, na równi trzymał ogon, głowę i grzbiet. Ustawił się tez pod wiatr, a następnie zaczął wolniutko podchodzić do żyjątka, co jaki czas też zastygając w miejscu czy kryć się za krzewami. Aż, gdy już był na tyle blisko, na ile chciał być, skoczył w stronę ptaszka, jednym ruchem chcąc złamać mu skrzydełka, a drugim kark.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No i co tu dużo mówić – udało się. Biedny wróbelek nie spodziewał się pewnie, że Cisowi uda się zapamiętać wszystko co niezbędne do bezszelestnego podchodzenia ptaszysk, a następnie wykorzysta to jeszcze w praktyce. No i teraz biedny stracił przez to życie, ale może chociaż wykarmi jakiegoś kociaka, jego ptasia rodzina na pewno będzie wzruszona.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Uśmiechnął się szeroko, widząc, że najwyraźniej faktycznie mu się udało. Gdyby osoba trzecia patrzyła na scenę, w której szczurzy medyk uśmiecha się z trupem w łapach i krwią na pysku pewnie stwierdziłaby, że jest nienormalny, ale on w końcu tylko wspomagał klan o dodatkowe śniadania i kolacje! Zakopał więc ptaszka, pamiętając, że tak właśnie trzeba było robić, podobnie jak z ziołami. Miał prezent dla Rybołów, teraz tylko została Gwiezdna Łapa, dlatego ruszył dalej w poszukiwania.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ruszył dalej i z początku nic nie znalazł. Żadnych zapachów, odgłosów, futerek czy piórek migających w krajobrazie. No ogólnie pustka jakaś w chaszczach. Ale, jeśli wypatrywał również krecich kopców to idealnie, bowiem taki jeden całkiem (chyba) świeży pojawił się w zasięgu wzroku.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Uniósł brwi do góry widząc kreci kopiec. Czy miła być tym zainteresowany? To znaczy, był, oczywiście! Nie na co dzień spotykał coś takiego, na pewno nie w lecznicy. Ale!!!! Czy to jakkolwiek mogłoby mu się przydać do polowania? Słyszał kiedyś, że koty polują na krety, no i wszystko spoko, no ale czy one teraz, w zimę, występują? I czy to w ogóle był kreci kopiec?? Może był kogoś innego, może zaraz coś na niego wyskoczy! Miał wątpliwości, jednak nie potrafił się powstrzymać, dlatego bardzo ostrożnie podszedł do znaleziska i delikatnie pacnął go łapą. Jednocześnie rozglądał się uważnie dookoła, gdyby coś miało się pojawić w zasięgu wzroku.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Pacnięty kopiec jedynie się trochę rozpadł, ale żaden kret nie wyskoczył z niego na powierzchnię. Dookoła też nic się nie działo zbytnio, znaczy jakaś wrona przeleciał w tle, ale lądować w pobliżu nie planowała.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Poruszył nosem niezadowolony, bo faktycznie nic się nie stało. Zaraz jednak... czysto nieodpowiedzialnie i pod wpływem emocji, zapominając o swojej ostrożności, wepchnął gwałtownie nos w kopiec. Uniósł brwi, gdy nic się nie stało, oprócz tego, że mordę miał całą ubrudzoną z ziemi. Kaszlnął, wypluwając nieco brudnej śliny, a także kichnął parę razy, kręcąc przy tym głową. Nie, to chyba nie był dobry pomysł. Nie poskutkował tak, jak tego chciał.
Ruszył dalej, mając tylko nadzieję, że Szafirek nie widział jego brudnego występu.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Mogło być gorzej, mogło coś go uszczypnąć w nos, gdy beztrosko wepchnął go w kopiec. Niestety w takich miejscach raki nie rezydowały, więc o atak na nos nieco trudno. Ale do rzeczy – Cisowa Gałązka kręcił się po okolicy, wędrował między krzakami i po chwili takiego łażenia mógł dostrzec przed sobą szczura, sztuk jeden, bez wsparcia koleżków. Raczej, chyba że sie pochowali za zaspą obok, a ten tu robił za przynętę.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
ŁoooO!!!! Halo halo, CEL NA HORYZNOCIE. Cis aż się spiął, ale nie na długo, bo zrozumiał, że szczuras był kompletnie sam. Nie wiedział, że ci mogli sobie tak o chodzić bez wsparcia, ale najwyraźniej ten to jakiś samotny przypadek. Przez chwilę nawet zrobiło mu się go żal, ale tylko przez chwilę, zaraz potem przypomniał sobie, że jest to potencjalna zwierzyna do obdarowania medycznego składu. No to jazda! Przybrał pozę łowiecką, dokładnie taką samą jak w przypadku wróbla, choć teraz przeniósł ciężar ciała na tylne łapy. No i wio, zaczął podchodzić cichutko do zdobyczy, a w odpowiednim momencie rzucił się na niego z pazurami.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No i fajnie, zastosował wszystkie zasady jak trzeba, Gwiezdni spojrzeli przychylnie na jego starania i parę uderzeń serca później szczur już leżał martwy. A zza zaspy nie wyskoczyła reszta gangu by zamordować Cisa.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- ZŁAPAŁEM - wydarł się na pół lasu i jeszcze dalej, gdy martwe zwierzę padło w jego łapach. Zaczął skakać wokół niego uradowany, jakby zdobył szczyt świata. Zaraz jednak pomyślał, że może nie powinien tak krzyczeć, no ale przecież miał znaleźć dwa piszczki, nie??? Więcej nie było trzeba! Ale... oj. Chyba nie on jedyny mógł teraz polować, prawda? Kurcze. - PRRRZEPRRASZAM NAJMOCNIEJ WSZYSTKICH CO TERRA POLUKĄ GDZIEŚ OBOK - wydarł się więc drugi raz, patrząc dookoła, czy nikt nie idzie do niego z pretensjami. Był pewien, że taki Skra by się pokusił o wyjaśnienie mu parę rzeczy, gdyby był obok. - No, Szafffffirrrrras gdzie jesteś, zrrorbione! - miauknął wciąż głośno, choć nie tak bardzo jak wcześniej. Ktoś musiał zobaczyć jego sukces, nie ma co!
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Tutaj. Ale ciszej. – miauknął, wychodząc z zarośli. A wręcz materializując się, bo ciężko powiedzieć czy rzeczywiście znajdował się za tamtym krzakiem moment temu. – Gratulacje. Szybko poszło. – pochwalił podopiecznego, chociaż ton nijak nie różnił się od towarzyszącego poprzedniej wypowiedzi. Ani następnej. – Schowaj teraz piszczki. Pójdziemy na patrol. Wzdłuż Klanu Wichru i Klanu Gromu. Potem po nie wrócimy.
Gdy już Cis uporał się z kolejnym zadaniem i był gotowy do wyruszenia, Szafirek poprowadził ich w stronę Wilgotnych Skałek, by przeszli suchą łapą na drugą stronę, a następnie poszli wzdłuż brzegu rzeki do Grząskiej Ziemi, by na pewno sprawdzić całą Wichrową granicę. Zatrzymywali się przy Błotnistych Ścieżkach i Miękkim Podnóżu, zahaczyli przy okazji o Samotny Kamień i Bażancie Gniazdo nim przeszli do drugiej połowy wycieczki. Koło Samotnej Brzozy minęli się z patrolem z Klanu Gromu, później wielkich atrakcji nie było aż do Obgryzionych Drzew. Niekorzystnie, że wycieczka kończyła się dosłownie na drugim końcu Rzecznych terenów, więc Szafirek zaoferował by, zamiast przekraczać Bobrową Tamę, cofnęli się tą stroną rzeki i zahaczyli o Kamienisty Brzeg. By zobaczyć czy nie pojawił się tam jakiś sympatyczny otoczak.