Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
O gwiezdni wciąż trochę się stresowała tym, że od razu po powrocie dostała w swoje łapki aż dwójkę terminatorów. Mistrzowanie nie było jej mocną stroną, uważała tak od prawie zawsze i po ostatnim spotkaniu z Kwiatkiem jeszcze bardziej utwierdziła się w tym przekonaniu. No ale co tym razem mogło pójść źle? Żywica wydawała się bardzo energiczną i przyjemną do trenowania kotką, zupełnie co innego niż wiecznie obrażona Bawełna, więc może tym razem pójdzie trochę lepiej?
Kotki miały się spotkać przy wyjściu o porze górowania słońca, ale jakoś tak wyszło, że wojowniczka zjawiła się trochę przed czasem. Jako że orientalki jeszcze nie było, bura usiadła niedaleko wejścia, owinęła ogon dookoła łap i zamknęła oczy zatapiając się na chwilę w myślach. Młoda miała jeszcze dużo czasu, a nawet jakby się chwilę spóźniła to nic nie szkodzi!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 109
Płeć: Kotka
Matka: Brudna Stopa
Ojciec: xx
Kotka posiada orientalną budowę, na tą chwilę jest ona tylko pulchną kuleczką jednakże w przyszłości jej łapy będą chude i długie, tak samo ciałko posiadać będzie zwinną sylwetkę i zarys mięśni. Jej pysio jest owiele dłuższy niż od pospolitego mruczka przez wyżej wspomnianą orientalną budowę– futerko zaś szczyci się śliskim odblaskiem, samo w sobie jest krótkie i szorstkie jak te jej matki. Żywica jest maści rudego pointa o tygrysim pręgowaniu i dużej bieli, gdzie mleczny kolor zakrywa prawie całą kotkę, omijając długi ogon, zad, łatę na przedniej łapie i kilka plamek na pyszczku w charakterystyczny sposób, gdzie mordka kotki zostaje ruda, zaś oczyska są wąskie na tą chwilę, wyblakłe szare w przyszłości jednak żywo błękitne. Środek jej uszu jest koloru różowawego tak samo jak jej nosek.
Pointka bowiem z charakteru podpasuje się w normy jej matki– Głośna głupolka która w kociarni wywoła nie małą zadymę w kociarni. Żywica jest przeciwieństwem zachowania ułożonej kotki, przez izolację od innych członków klanu zaczęła tworzyć koło nieszczęść przez które chce uzyskać uwagę. Pomimo braku ojcowskiego wzorca nigdy nie gardzi towarzystwem swej ukochanej mamusi, nie wie dlaczego uważają ich za dziwnych bo przecież dla niej te zachowanie jest naturalne!. Także jako kocie posiada typowa naiwność i ciekawość, chociaż u niej..jest to dwa razy większe! Byle by coś się działo i było jak najbardziej spektakularne. Żywica lubi robić różne psikusy– wchodzić obłoconymi łapkami na legowisko losowego towarzysza, wrzucać pod nie kamienie tudzież kolekcjonować obrzydliwe ślimaczki czy inne owady. Czasem myśli, że są jej przyjaciółmi, ale nie jak te nudne kociska, tylko równie ciekawi znajomi do wycieczek czy pogaduszek oczywiście o wygłupach.
Orientalna ruda dopiero co wstawała na własne odnóża kiedy jej mistrzyni była już dawno na miejscu. Żywica miała swój czas na wszystko, najpierw zaliczyła pierwsze spotkanie z porannym błotem potem udała się już w ustalone miejsce, nawet jeśli jej charakter na to nie pozwalał do treningu podchodziła z..jako tako uwagą. Kiedy dreptała w stronę wyjścia z obozu przeczesała ucho strzepując z niego brud zaraz po tej czynności stawiła się ku Płotkowej potok.– Hej! Rajuu..ale masz ciekawe futerko, takie..takie mieniące się! Jakby jedna część była cała w błocie a druga wwww..– zamyśliła się na moment kwasząc przy tym lico, co by to mogło być..o tak! Przecież żywica, przecież tak wygląda prawda?.–Żywicy! Tak tak, albo fajnym miodku– Uchyliła swoje ślepia przebierając szybszym ruchem łapami, była naprawdę podekscytowana pierwszym podejściem do treningu! Z jej energią szybko się nie zmęczy a nawet jeśli to utnie sobie drzemaka jak to ona nazywa, albo pójdzie na kąpiel w błocie..komu to zaszkodzi? Z pewnością nie jej.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
O gwiezdni, jakim cudem minęło tyle księżyców?!? Kolorowa mogłaby przysiąc, że ledwie chwilę temu dostała na podopieczną Lepką łapę. Było kilka pogrzebów, choroba Płotki, choroba Żywicy i nim zdążyła wznowić jej trening nastała pora nagich drzew. Na szczęście dość niedawno do uszu rybki dotarły dobre wieści, młoda pokonała swoją chorobę i była w pełni gotowa, by kontynuować naukę! Tak więc poinformowała ją by się spotkały o świcie przy wyjściu z obozu, jeśli ta będzie o siłach.
I zgodnie ze swoimi słowami wojowniczka stanęła przy liściastym gąszczu. Musiała przyznać, że nie przepadała za porannymi treningami, ale była umówiona już dzisiaj z Minogiem więc innej opcji zbytnio nie było. Spojrzała w stronę terenów, które były caluśkie pokryte śniegiem i… Ajjj to może nie być najprzyjemniejszy dzień na wycieczki poza obóz, szczególnie dla Żywicy, która miała tak krótkie futro, że mogłoby równie dobrze go w ogóle nie być. Spróbują przejść ścieżkami wydeptanymi przez innych i hm może się jakoś uda dotrzeć na koci grzbiet bez robienia z łap sopelków lodu.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 109
Płeć: Kotka
Matka: Brudna Stopa
Ojciec: xx
Kotka posiada orientalną budowę, na tą chwilę jest ona tylko pulchną kuleczką jednakże w przyszłości jej łapy będą chude i długie, tak samo ciałko posiadać będzie zwinną sylwetkę i zarys mięśni. Jej pysio jest owiele dłuższy niż od pospolitego mruczka przez wyżej wspomnianą orientalną budowę– futerko zaś szczyci się śliskim odblaskiem, samo w sobie jest krótkie i szorstkie jak te jej matki. Żywica jest maści rudego pointa o tygrysim pręgowaniu i dużej bieli, gdzie mleczny kolor zakrywa prawie całą kotkę, omijając długi ogon, zad, łatę na przedniej łapie i kilka plamek na pyszczku w charakterystyczny sposób, gdzie mordka kotki zostaje ruda, zaś oczyska są wąskie na tą chwilę, wyblakłe szare w przyszłości jednak żywo błękitne. Środek jej uszu jest koloru różowawego tak samo jak jej nosek.
Pointka bowiem z charakteru podpasuje się w normy jej matki– Głośna głupolka która w kociarni wywoła nie małą zadymę w kociarni. Żywica jest przeciwieństwem zachowania ułożonej kotki, przez izolację od innych członków klanu zaczęła tworzyć koło nieszczęść przez które chce uzyskać uwagę. Pomimo braku ojcowskiego wzorca nigdy nie gardzi towarzystwem swej ukochanej mamusi, nie wie dlaczego uważają ich za dziwnych bo przecież dla niej te zachowanie jest naturalne!. Także jako kocie posiada typowa naiwność i ciekawość, chociaż u niej..jest to dwa razy większe! Byle by coś się działo i było jak najbardziej spektakularne. Żywica lubi robić różne psikusy– wchodzić obłoconymi łapkami na legowisko losowego towarzysza, wrzucać pod nie kamienie tudzież kolekcjonować obrzydliwe ślimaczki czy inne owady. Czasem myśli, że są jej przyjaciółmi, ale nie jak te nudne kociska, tylko równie ciekawi znajomi do wycieczek czy pogaduszek oczywiście o wygłupach.
No minęło sporo czasu odkąd Lepka zobaczyła swoją Mistrzyni, ale co się dziwić wkońcu choroba nie wybiera nie? Tak czy siak żywica była szczęśliwa, że znów może ją zobaczyć. Był pewien mały problem, mianowicie pora była dosyć zimna jak na budowę terminatorki, jej łapy były niczym patyki a futro, cóż nikłe...pomimo jej dobrego humoru miała wrażenie, że zamieni się w sopel lodu. Lecz trening musi się odbyć! Nie porzuci swojej zabawy bo jest jej zimno prawda? są rzeczy ważne i ważniejsze, a trening to priorytet! Płotkowy Potok jest naprawdę fajna więc nie widziała problemu żeby się wymykać. Jej sylwetka widoczna już była przy liściastym gąszczu z iskrą ekscytacji tlącą się w jej oku, oh tak! To szylkretowe futro mogła poznać z legowiska! podskoczyła więc w stronę mentorki posyłając jej pełen radości uśmiech.– Hej! Widzisz widzisz? Wyzdrowiałam! zdrów jak rybka!– z jej ekspresji można było wyczytać iż niezbyt przejęła się tonem własnego głosu, tak piskliwy, dźwięczny z pewnością dotarł na granicę pomiędzy sąsiadującym klanem, ktoś mógłby rzec, że przez jej rozłożone uszka powinna być uczulona na owe dźwięki a jednak! nie przeszkadzało jej podniesienie go.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Szylkretka wstała, widząc znajomy pyszczek zmierzający w jej stronę. Przyszła, czyli była o siłach, jak dobrze!! Na przywitanie odpowiedziała skinieniem głową. Jej ton i ekscytacja wyraźnie potwierdzały, że pokonała chorobę i była gotowa na dzisiejszy trening. - Widzę widzę! Bardzo się cieszę, że już lepiej się czujesz. A teraz chodź, przejdziemy się tam, gdzie zazwyczaj będą odbywały się nasze treningi, czyli Koci Grzbiet. I ten, jest teraz śnieżnie i mroźnie, więc jakby zrobiło ci się za zimno to od razu mów, wrócimy do obozu. Nie ma sensu zmuszać się w taką pogodę - poleciła, bo gdyby młoda się rozchorowała od razu po wyjściu z lecznicy, to wojowniczka by sobie pewnie nie wybaczyła.
Nie tracąc ani uderzenia serca więcej bura odwróciła się i łbem wskazała kierunek ich podróży, czyli Koci Grzbiet, do którego na szczęście prowadziła w miarę wydeptana ścieżka. Jeśli orientalka nie miała nic przeciwko, to wojowniczka wyrównała z nią kroku tylko po to, by zarzucić na jej grzbiet swój puchaty ogon. Przynajmniej tyle mogła zrobić, by osłonić uczennice przed szczypiącym zimnem. - By nie zamienić się w sopelki, to omówimy dzisiaj walkę. Wiesz albo domyślasz się coś na temat teorii? W jakie miejsce najlepiej celować, co chronić i tak dalej?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 109
Płeć: Kotka
Matka: Brudna Stopa
Ojciec: xx
Kotka posiada orientalną budowę, na tą chwilę jest ona tylko pulchną kuleczką jednakże w przyszłości jej łapy będą chude i długie, tak samo ciałko posiadać będzie zwinną sylwetkę i zarys mięśni. Jej pysio jest owiele dłuższy niż od pospolitego mruczka przez wyżej wspomnianą orientalną budowę– futerko zaś szczyci się śliskim odblaskiem, samo w sobie jest krótkie i szorstkie jak te jej matki. Żywica jest maści rudego pointa o tygrysim pręgowaniu i dużej bieli, gdzie mleczny kolor zakrywa prawie całą kotkę, omijając długi ogon, zad, łatę na przedniej łapie i kilka plamek na pyszczku w charakterystyczny sposób, gdzie mordka kotki zostaje ruda, zaś oczyska są wąskie na tą chwilę, wyblakłe szare w przyszłości jednak żywo błękitne. Środek jej uszu jest koloru różowawego tak samo jak jej nosek.
Pointka bowiem z charakteru podpasuje się w normy jej matki– Głośna głupolka która w kociarni wywoła nie małą zadymę w kociarni. Żywica jest przeciwieństwem zachowania ułożonej kotki, przez izolację od innych członków klanu zaczęła tworzyć koło nieszczęść przez które chce uzyskać uwagę. Pomimo braku ojcowskiego wzorca nigdy nie gardzi towarzystwem swej ukochanej mamusi, nie wie dlaczego uważają ich za dziwnych bo przecież dla niej te zachowanie jest naturalne!. Także jako kocie posiada typowa naiwność i ciekawość, chociaż u niej..jest to dwa razy większe! Byle by coś się działo i było jak najbardziej spektakularne. Żywica lubi robić różne psikusy– wchodzić obłoconymi łapkami na legowisko losowego towarzysza, wrzucać pod nie kamienie tudzież kolekcjonować obrzydliwe ślimaczki czy inne owady. Czasem myśli, że są jej przyjaciółmi, ale nie jak te nudne kociska, tylko równie ciekawi znajomi do wycieczek czy pogaduszek oczywiście o wygłupach.
Ciałko lepkiej zadrżało, zimniutko! pozatym śnieg był taki czysty.. wolałaby żeby zamiast niego było błotko. Ale cóż Żywiczko nie można mieć wszystkiego, wtem wróciła do swojej mistrzyni ze uśmieszkiem na pyszczku.–Oj taak! Dzisiaj jest naprawdę mroźnie, dziwię się, że nie zamieniłam się w sopelek– Zażartowała trzepocząc łapkami w miejscu, ah jej koścista budowa naprawdę nie była przystosowana do takich warunków, pozatym nie posiadała drugiego futerka jak tutejsze koty, hm..i miała to po mamusi! jest to powód do dumy. Ach, znowu buja w obłokach, pośpiesznie drepnęła po wydeptanej Śnieżce drgając gdy tylko poczuła czyjeś ciepło na grzbiecie, był to sympatyczny gest ze strony szylkretki za który ruda oczywiście podziękowała, i w tym momencie zapodała temat dzisiejszego treningu...czy orientalka wiedziała coś o walce? fakt, 'biła' się ze swoim rodzeństwem w kociarni ale nie miała bladego pojęcia jakby to było z prawdziwym wojownikiem w walce. –Hmm..hm! Domyślam się, żeeee..że..warto celować w oczy, i łapy? bo bo przecież jeden cios i bam!. A a chronić warto..też..oczy..– Chwiejnie odpowiedziawszy na pytanie zamyśliła się lekko, co chronić prócz oczów? Może łapy..albo grzbiet?
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Zachichotała cicho. Oj oby ta okropna pogoda szybko przeszła, bo jeśli chcą omówić tereny, łowienie, czy nawet polowanie to ze śniegiem po brzuch będzie okropnie nieprzyjemne, brr.
- Masz racje, choć takich miejsc jest o dużo więcej. Oczy to oczywisty wybór, nie dość, że zranisz przeciwnika, to możesz go jeszcze oślepić, ale na przykład taki cios w nos piekielnie boli. Uszy też łatwo naderwać, dlatego trzeba je chronić i położyć podczas walki. Gardło też jest łatwym celem, dlatego trzymaj głowę tak by było trudno się do niego dostać. No i oczywiście brzuch, choć go jest trochę ciężej dosięgnąć czy też chronić. Nawet bez pazurów od kopniaka może zrobić się niedobrze… W te miejsca najlepiej zadawać rany, jednak można też szarpnąć przeciwnika za ogon, lub wycelować w łapy, by zdezorientować czy nawet powalić - wyjaśniła, dając młodej przerwę na ewentualne pytania, czy uwagi. - Pamiętaj też, że możesz wykorzystać otoczenie. Na przykład sypnąć piachem czy rzucić błotem w oczy przeciwnika lub wystawić go pod słońce. No i ostatnie najważniejsze, miej na uwadze słabe i mocne strony, swoje i przeciwnika. Jeśli jesteś wytrzymała to możesz zmęczyć szybszego przeciwnika, albo jeśli masz przewagę siłową to łatwiej go powalić i tak dalej - dokończyła całą teorię, znowu dając kotce moment na pytania i spostrzeżenia. Były też już blisko kociego grzbietu, więc zaraz będą mogły przetestować teorię w praktyce!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g