Logo Artemidy
Trening Nagietkowej Łapy
#1
Po ostatniej ceremonii Szafirkowi znowu pogorszyły się towarzyszące mu bóle głowy. Do tego, że odwołał pierwszy trening i poinformował terminatora, że jak tylko będzie w stanie się z nim spotkać na Kocim Grzbiecie to go odnajdzie. Miał nadzieję, że organizm się uspokoi w dwa-trzy dni, jednak wschody słońca mijały, a bury point czuł się nieustannie jakby ktoś próbował mu zmiażdżyć czaszkę między dwoma kamieniami – i szczerze mówiąc momentami odnosił wrażenie, że tak nawet byłoby lepiej.
Dokuczliwe bóle jednak wreszcie minęły, a wojownik zgodnie z zapowiedzią odnalazł terminatora o świcie koło Zrośniętych Drzew.
– Zjedz porządne śniadanie. Będziemy dużo chodzić. Dzisiaj. – zapowiedział, zatrzymując się przed Nagietkową Łapą. Uderzenie serca później dopadła go pewna myśl. – Chyba, że masz inne plany? Wtedy możemy zacząć jutro. – dodał jeszcze, bo jakkolwiek jakiś czas temu poinformował, że zaczną, gdy tylko polepszy się jego samopoczucie, nie uprzedził o faktycznym terminie wystarczająco wcześniej. Z perspektywy terminatora to wciąż mogło być spontaniczne i krzyżować mu plany.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
– Już zjadłem. – Minęło wystarczająco dużo czasu, by Nagietkowa Łapa mógł dokładnie przeanalizować co powinien zrobić pierwszego dnia treningu. Długi pobyt w lecznicy, ciągle pod skrzydłem swoich ojców, pozwolił mu nabyć sporo teoretycznej wiedzy i wykształcić w kwiatuszkowej głowie skomplikowane plany postępowania. Wszystko co do uderzenia serca!
Przybycie Szafirka nie było aż tak niespodziewane, jak mogło się wydawać jego mistrzowi - ostatecznie miał wtykę w postaci Barwnego Nieba, który dzielnie odpowiadał na codzienne pytanie "Jak Szafirkowy Pyłek? Czy już? Czy już?". Zatem, rozpoczęcie treningu dokładnie dziś wynosiło około ćwierci oryginalnego zaskoczenia.
– I z chęcią zacznę od kodeksu, na przykład – miauknął skromnie, powstrzymując gotującą się w łapach ekscytację. Oh, długie chodzenie, co to dla niego w obliczu nowej wiedzy!
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#3
– W porządku. – skinął łbem. Skoro Nagietkowa Łapa zdążył już zjeść śniadanie to wszystko grało, Szafirek mu wierzył i nie zamierzał naciskać by terminator pokazał w takim razie gdzie zakopał resztki. Nie podejrzewał nawet możliwości kłamstwa, zresztą chodziło tylko o to by mu terminator nie zasłabł w czasie treningu.
Miał już plan na przebieg dzisiejszego spotkania, więc zamrugał zdziwiony spotkawszy się z prośbą terminatora. Już otwierał pysk by grzecznie odmówić i wyjaśnić, że dzisiaj nie ma czasu na Kodeks, zresztą nie jest on najważniejszy dla przetrwania, ale ostatecznie się rozmyślił i skinął łbem na zgodę. Wyprowadził ich z obozu, ale zamiast na Koci Grzbiet, skierował ich w stronę rzeki, tak by mieli jej nurt po lewej stronie podczas marszu.
– Znasz coś z Kodeksu? Skoro od niego chcesz zacząć? – spytał z ciekawości i z chęci rozeznania się w sytuacji. Oraz tego od czego zacząć omawianie.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
Po ceremonii kociąt Ciemnej Mordki Szafirkowy Pyłek wykazał się zrozumieniem i umówił się z Nagietkiem na wznowienie nauk. Powrót do "żywych" oznaczał więc nie tylko uczestnictwo w zbiorowiskach, ale także kontynuowanie treningu na wojownika – i Nagietek nie mógł być bardziej szczęśliwy. Regularne spędzanie czasu z wojownikiem i nabywanie nowej wiedzy brzmiało bardzo angażująco, a tego właśnie potrzebował, by nie martwić się dojmującą pustką, utratą i samotno-... no, bardzo ciężko się o tym nie myślało. Dlatego właśnie dzień wcześniej odwiedził Gwiazdnicę.
Od kocięcia siostra bardzo dobrze na niego działała, jednak od śmierci rodziców stali się niemal nierozłączni. Nagietek nie tylko czuł, że może sobie pozwalać na znacznie więcej niż przy innych kotach, ale też dobrze jej wychodziło poprawianie mu humoru. Chcąc więc zachować dobry nastrój przed treningiem, zdecydował się spędzić noc w jej legowisku, kojąco pachnącym domem. W efekcie Nagietek niósł nie tylko zapach różnorakich medykamentów, ale i lekki uśmiech, przemierzając obóz w kierunku Kociego Grzbietu. Kiedy wdrapał się na jego szczyt, przysiadł, wyczekując przybycia mistrza.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#5
Można powiedzieć, że Nagietek miał zwyczajnie pecha, najpierw mistrz zaniemógł na długi czas przez bóle głowy, a nim trening się rozkręcił na dobre... cóż, wszystko się posypało w życiu terminatora. Szafirek nie naciskał, uznawszy że gdy ten będzie gotowy na wznowienie treningu to sam przyjdzie. Jak się okazało, było to dobre rozwiązanie, na ostatniej ceremonii Nagietkowa Łapa sam go zaczepił.
Dzisiaj bury point przedzierał się przez zaspy w stronę Kociego Grzbietu i próbował ułożyć sobie w głowie wszystko co zdążyli dotychczas omówić. I tak między Gwiezdnymi, a prawdą – nie miał pojęcia na jakim etapie się znajdowali. Miał zbyt wielu terminatorów na głowie i brak możliwości zapisywania sobie postępów każdego z nich by przypomnieć sobie teraz co przerabiał z podopiecznym, z którym ostatnie spotkanie odbyło się jeszcze nim spadł śnieg.
Gdy wreszcie wdrapał się na wzgórze, skinął Nagietkowej Łapie łbem na powitanie. Cieszyło go, że ten zjawił się punktualnie, chociaż tradycyjny kamienny wyraz pyska tego nie oddawał.
– Czym chcesz dzisiaj zająć? – spytał niewiele później. Normalnie lubił mieć wszystko starannie rozplanowane, jednakże zważywszy na ciężki start był skłonny do małego ustępstwa dzisiaj. Do odrobiny elastyczności.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
Widząc zbliżającego się kocura, Nagietek wstał z miejsca – chociaż wydawało się to dobrym sposobem na oddanie szacunku mistrzowi, to przede wszystkim czuł, że po prostu nie może usiedzieć w miejscu; jednocześnie z podekscytowania i rosnącego napięcia. Mimo to z delikatnym uśmiechem odwzajemnił powitanie, nie zrażając się nawet kamiennym wyrazem pyska Szafirkowego Pyłka.
Nagietek nie musiał długo się zastanawiać, bo właściwie od razu znał odpowiedź na zadane mu pytanie. Poprzedniego wieczoru rozmyślał o tym, co jeszcze czeka go na treningu, jednak pytanie, czym konkretnie chciałby się zająć... mógł tak zdradzić, czego najbardziej wyczekiwał.
– Może... spróbowalibyśmy złowić jakąś rybę? – spytał, przekrzywiając głowę. Miał ochotę na jakieś zajmujące wyzwanie. Nie był jednak pewien, czy ze względu na panujące warunki pogodowe był to najlepszy pomysł, stąd wyczekiwał odpowiedzi mistrza. Nim jednak ją usłyszał, dodał jeszcze: – Wtedy w drodze moglibyśmy powtórzyć Kodeks Wojownika.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#7
Złowić jakąś rybę. W porządku. Mogli się dzisiaj wybrać nad rzekę, coś jeszcze złowić powinni, chociaż warunki idealne nie były. Najlepsza pora na łowienie przypadała na świt i zmierzch, a nim dotrą na miejsce słońce będzie już... no na pewno nieco wyżej na nieboskłonie, chociaż ciężko określić w jakim punkcie konkretnie. Nim bury point się odezwał, usłyszał jeszcze kolejne słowa. Nagietkowa Łapa miał to całkiem konkretnie rozplanowane. Skinął łbem na zgodę.
– Możemy. Pójdziemy do Zatopionych Korzeni. Drugi koniec terenów praktycznie, ale wygodnie tam łowić. – wyjaśnił na wstępie. Otrzepał sierść i machnięciem ogona zachęcił terminatora do podążania za nim. Pokierował ich w dół zbocza póki co, ale nim jeszcze postawili łapy na płaskim gruncie spytał. – Co pamiętasz z Kodeksu?
Rozmawiali o nim trochę na początku, zresztą pewne jego punkty pojawiały się klanowej codzienności i Szafirek nie miał wątpliwości, że jego podopieczny będzie w stanie jakoś odpowiedzieć na to pytanie. Może nie wyrecytuje całości, ale nie tego oczekiwał.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
Co prawda tego dnia czuł się względnie dobrze, spędził w końcu sporo czasu z Gwiazdnicą i czuł się podekscytowany na myśl o wznowieniu treningu, ale... zdecydowanie wolał podtrzymywać rozmowę z Szafirkowym Pyłkiem. Nie chciał prowokować sytuacji, w których jego humor mógłby się pogorszyć, a tak właśnie rozpatrywał momenty ciszy – dlatego na zaś przygotował kilka tematów, którymi mogliby się zająć. Kodeks Wojownika poszedł na pierwszy ogień.
– Wiem, że kocię może zostać terminatorem, gdy ma sześć księżyców. A do obowiązków terminatorów i wojowników należy wykarmienie najmłodszych i najstarszych członków Klanu – zaczął, podążając za mistrzem w kierunku Zatopionych Korzeni. – Pamiętam, że Klan jest na pierwszym miejscu. Przede wszystkim mowa o należących do niego kotach, ale nie tylko. Nie wolno nam przekraczać granic, a swoich terenów musimy pilnować i w razie potrzeby bronić – niejednokrotnie kosztem własnego życia, chociaż... nie należy zabijać. Tylko w obronie własnej albo dla pożywienia...
Oczekiwał przede wszystkim nie korekty, a uzupełnienia myśli – część z zasad już rzutowała na jego codzienność, a inne szczególnie zapadły mu w pamięć, więc czuł się pewien, gdy o nich mówił. Miał jednak parę pytań.
– Słyszałem, że ostatnia zasada nie dotyczy kotów wyjętych spod Kodeksu. Czy to prawda? Nie każdy samotnik jest włóczęgą, a jednak nic się nie stanie, gdy go zabiję. Dlaczego? – Nagietek przystanął na moment, spoglądając w kierunku kocura. Jego ogon nerwowo drgnął. – Chyba że się mylę.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#9
Szafirek nie miał wątpliwości, że terminator znał nie tylko sens, ale i treść zasad, o których wspominał, ale tam gdzie odpowiadał niepełnie, jego mistrz uzupełniał. Więc tak też dopowiedział, że owszem, starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami., ale na dodatek terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę (i że to będzie dotyczyć Nagietka dopiero po omówieniu polowania na treningu oczywiście). I że jasne, granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu, a zarazem nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu by nie być tym przeganianym. Dodał jeszcze, że broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie. Kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. nim temat przeszedł płynnie do podobnego zagadnienia dotyczącego walk. I skończyło się mało angażujące uzupełnianie.
– Nie dla pożywienia. Ale poza tym nie mylisz się. W sumie. Pełna zasada mówi. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy. Jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika. Samotnicy, pieszczochy nie znają Kodeksu. Więc ich Kodeks nie obejmuje. Ale. Ich również nie powinieneś zabijać. Jeśli masz opcję nie. Jednak w walce najważniejsze jest twoje przetrwanie. Walcząc z kotem, który nie należy do klanów nie wiesz. Czy będzie probował zabić. Czy jednak nie. Więc musisz zakładać, że to walka na śmierć i życie. Nie że przeciwnik okaże litość, gdy przegrasz. Dlatego zabicie kota wyciągniętego spod Kodeksu. Nie jest złamaniem żadnej z zasad. – wyjaśnił w miarę (miał nadzieję) obszernie. I zrozumiale. Był jednak gotowy na więcej pytań, więc póki co nie przechodził jeszcze dalej. Jedynie dodał. – Ja nie zabijam. Staram nie. Zwykle starczy rozmowa. Wyjaśnić, że jest na terenach klanu. Że jak nie pojdzie to zaatakuję. Jak chcą walczyć to po paru ciosach uciekają zwykle. Ale. Jestem gotowy. Że będę musiał zabić. W razie czego.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
Nagietek przytakiwał, starając się w głowie powtarzać słowa mistrza. Miał jeszcze sporo czasu, by lepiej przyswoić wszystkie te formułki, ale patrząc na to, jak długą miał przerwę spowodowaną... chorobą, to i tak był całkiem zadowolony z tego, ile spamiętał czy wyłapał z codziennych rozmów otaczających go wojowników i innych terminatorów.
Kiedy jednak Szafirkowy Pyłek zaczął swój monolog, Nagietek położył po sobie uszy... z lekkim rozbawieniem. Nie zamierzał przecież spożywać innych kotów! Nie miał wężowego serca, choć wypowiedziane przez niego zdanie mogło być różnie zrozumiane. Nie chciał jednak wchodzić w zdanie mistrzowi, stąd zdecydował się najpierw wysłuchać, co ten ma do powiedzenia – a kocur nie mówił o szczególnie przyjemnych tematach, stąd też drobny uśmiech szybko spłynął z jego mordki.
– Z tym dla pożywienia... Chodziło mi o piszczki, które zabijamy, żeby się nimi pożywić. Za każdym razem też powinniśmy podziękować Gwiezdnym. Za ich życie – wyjaśnił, by zaraz przejść do kolejnych pytań. – Czyli w przypadku samotników również rozchodzi się o obronę własną. Ale tak naprawdę... skąd wiedzieć, że to nie walka na śmierć i życie? Mogę zakładać, że inny wojownik będzie honorowy, ale... zdarzało się, że ktoś okazywał się być bardziej szalonym niż atakujący lis. Co wtedy? Jego zabicie jest złamaniem Kodeksu?
Obiły mu się o uszy historie o kotach, które zwracały się przeciwko swoim pobratymcom, a najlepszym przykładem był nie tak dawny przypadek jakiejś samozwańczej Gwiazdy. Ciągle myślał też o Pajęczej Łapie, który bezzasadnie zaatakował jedną z rzecznych terminatorek – czy to też było złamaniem Kodeksu? I chociaż pytanie to cisnęło mu się na usta, jakoś nie mógł go z siebie wydusić.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#11
Na puchatym czole pojawiła sie głęboka bruzda, gdy Nagietkowa Łapa wyjaśnił, że chodziło mu o zwierzynę. No w porządku, ale przecież Szafirkowi również? Chociaż chwila... zmarszczył brwi jeszcze intensywniej analizując gdzie tu doszło do nieporozumienia. Ach.
– Zrozumiałem, że chodzi o zabijanie innych kotów. Nie by je zjeść. Ale by zabrać ich zdobycz. – wyjaśnił, chociaż gdy już tak powiedział o tym na głos to dość głupio myślał jednak. Chyba nikt nie był aż tak okrutny. Szafirek był jednak gotowy skupić się w stu procentach na kolejnym zagadnieniu, które w jego mniemaniu akurat było proste. – Nie jest. Najważniejsze jest twoje życie. Więc obrona go nie jest złamaniem Kodeksu. Znaczy. Najważniejszy jest Klan. Wiem, że już sam początek Kodeksu mówi żeby bronić Klanu, nawet kosztem własnego życia. Ale wciąż. Rób wszystko żeby przeżyć. – spojrzał krótko na terminatora. Klan nijak nie zyskiwał na umierających przedwcześnie kotach. Zaraz jednak wojownik skupił się na powrót na trasie, zaczęli się już przedzierać przez krzaczyska tworzące łęgi wschodnie. – Musisz nauczyć się oceniać swoje siły. Siły przeciwnika. Jeśli masz przewagę, zakładaj, że to honorowa walka. Jeśli przeciwnik jest silniejszy, spodziewaj się, że jest na śmierć i życie. Dopóki nie okaże się, że jest inaczej. – uzupełnił jeszcze. To chyba był najprostszy podział.
Gwiezdny Klan albo pobłogosławił Szafirka totalną ślepotą na wewnętrzne udręki innych kotów, albo go nią przeklął, zależy jak na to spojrzeć. Fakty jednak były takie, że nie zorientował się, że kocurka męczy jakieś niewypowiedziane pytanie i mógł bez wyrzutów sumienia zahaczyć o dalszą część Kodeksu.
– Pamiętasz może. Co kodeks mówi o zastępcy? Jego wybieraniu.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#12
W porządku. Czyli... wszystko rozchodziło się o intencje. O ile działał w obronie własnej, to nie łamał Kodeksu, gdy komuś stawała się krzywda. Jeśli jednak motywowało go co innego, jakaś mityczna żądza krwi czy inne pszczoły w mózgu... Przynajmniej tak wnioskował. Brzmiało sensownie, chociaż przysparzało niemałych kłopotów dla kotów spoza Gwiezdnego Klanu – nikt przecież nie miał możliwości zajrzeć innym wojownikom do głowy!
– Najważniejsze jest moje przetrwanie. Rozumiem – wymruczał, dając do zrozumienia mistrzowi, iż przyswaja jego słowa. Kocur jeszcze nigdy nie był w tych okolicach, stąd bardzo uważnie się rozglądał, przedzierając przez gęstwinę łęgów wschodnich. Oczywiście – jednym uchem nasłuchiwał otoczenia, zaś drugim wsłuchiwał się w słowa Szafirkowego Pyłku. Po zakończeniu, przytaknął tylko kocurowi. Był to prosty podział, a przez to stosunkowo łatwy do zaadaptowania w praktyce. Co prawda nie wiedział jeszcze jak oceniać siły przeciwnika, ale wierzył, że tego jeszcze się nauczy.
Ślepotę wojownika można by uznać za przekleństwo, ale... kolejnym pytaniem wreszcie odwrócił uwagę Nagietka od Pajęczej Łapy. Kocur zmarszczył brwi, starając sobie przypomnieć zasady dotyczące zastępców.
– Zastępcą może być tylko taki wojownik, który uczył chociaż jednego terminatora... Nie pamiętam tylko kiedy wyłania się nowego, gdy poprzedni umrze... Albo odejdzie. – Rzucił okiem na mistrza. – Czy przywódca też może odejść? Co się dzieje z jego dziewięcioma życiami?
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#13
– Nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. – dopowiedział brakującą informację od razu, chociaż nad kolejnym pytaniem musiał się na moment zastanowić. – Nie słyszałem o tym. Kosowa Gwiazda. Była przywódczynią przed Łabędzią Gwiazdą. Zaginęła. Nie odeszła, ale zniknęła bez śladu jednego dnia. Ćmia Gwiazda. Przed Kosową Gwiazdą. Ona została porwana przed Dwunoga i umarła. Medyk o tym powiedział. Gwiezdni mu przekazali. Wcześniej. Czerwona Gwiazda. Bardzo stara. Rządziła do końca. – przedstawił terminatorowi całą Rzeczną władzę jaką kojarzył. Czy odpowiadało to na pytanie? A skąd. Więc zmarszczył czoło i zastanowił raz jeszcze. – Przywódcy nie odchodzą. Zastępca może odejść do starszyzny, przywódca rządzi do końca. Ale. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Po zaginięciu Kosowej Gwiazdy to Wydmowy Wiatr powinna zostać przywódcą. Nie została. Łabędzia Szyja został. Był wojownikiem wtedy i od razu został przywódcą. Wydmowy Wiatr dalej była zastępcą. – odetchnął krótko. Mimo wielu księżyców na karku dalej nie przywykł do dłuższych wypowiedzi, a treningi wiecznie tego wymagały. – Więc może jakiś przywódca odszedł. Trzeba by spytać kogoś starszego. Może by kojarzył więcej. Albo co w innych klanach działo. Ale. Chyba. Jeśli odchodzi z wyboru to oddaje życia. Powinien. To dar od Gwiezdnych dla przywódców. Nie chce być przywódcą, oddaje dar. Ale wiem na pewno. – może Potężny Strumień się orientował i na kolejnym treningu Szafirek mógłby już odpowiedzieć na pytanie Nagietka? Tak rzeczywiście odpowiedzieć na nie. Nie zostało im już zbyt wiele kodeksu, więc bury point miał nadzieję, że zdążą go dokończyć nim dotrą na miejsce. Już byli nieco dalej niż w połowie, szkoda tylko że kolejne punkty średnio się ze sobą wiązały.
– Jest jedna zasada dotycząca przywódców. Słowo przywódcy jest prawem. Jego decyzje są ostateczne. Łabędzia Gwiazda jest porządny. Można ufać jego decyzjom. – jak było w przypadku innych przywódców? Ciężko powiedzieć. I czy rzeczywiście wtedy Kodeks obowiązywał, czy się naginał jak w wielu innych przypadkach? Szafi dalej nie mogł tego przetrawić, księżyce później dalej go uwierała kpina Gwiezdnych z ustalonych przez nich zasad. Wybór wujka na przywódcę nie był zły. Ale był głupi, szczególnie ze strony Gwiezdnych. – Wojownicy muszą odbyć milczące czuwanie w noc po swoim mianowaniu. Od zmierzchu do świtu pilnują obozu i nie mogą powiedzieć ani słowa. Poza tym odrzucają życie pieszczoszka.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#14
No tak. Dwunogi.
– Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka – wymamrotał cicho, gdy Szafirkowy Pyłek wspomniał o losie Ćmiej Gwiazdy. Chociaż początkowo nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią, to był żądny wiedzy, o czym dobitnie świadczyły kolejne pytania, wypływające z jego nakrapianego pyska. Nie przeszkadzało mu więc delikatne zejście z tematu, które w skrócie przedstawiło mu los poprzednich przywódców Rzeki. – Kosowa Gwiazda. Nie wiadomo, co się z nią stało. Gwiezdni... nic nie powiedzieli?
Może i Szafirkowy Pyłek miał jakieś wątpliwości, ale i tak imponował Nagietkowi – nie odpowiadał wymijająco ani nie starał się na wyrost; jeżeli nie był czegoś pewien, to po prostu się do tego przyznawał.
– Nie rozumiem. Dlaczego Wydmowy Wiatr nie została przywódczynią? W końcu zgodnie z Kodeksem przywódcą zostaje zastępca... – Nagietek zmarszczył czoło. – Nie chciała nim zostać? Można... odmówić?
Nagietek nie miał zbyt dużo kontaktu z Łabędzią Gwiazdą, stąd słowa Szafirkowego Pyłku wydawały mu się szczególnie cenne. Był porządny. Jednak! Co jeśli mianowana Gwiazda wcale nie kierowała się dobrem Klanu? Dochodziło w ogóle do sytuacji, kiedy Gwiezdni się mylili? Dali dziewięć żyć nie temu kotu, któremu powinni? Nim wypowiedział na głos nurtujące go pytania, mistrz dorzucił kolejną zasadę. Cóż! Najwyżej spyta kiedy indziej. W końcu Szafirkowy Pyłek nie zając, nie ucieknie, prawda?
– Skąd ta tradycja milczącego czuwania?
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#15
Pokręcił przecząco łbem.
– Nie powiedzieli. Padła tylko informacja od Wydmowego Wiatru. Że zaginęła. Gdyby Gwiezdni powiedzieli coś, nie ukrywałaby tego. – odpowiedział najpierw na to pytanie, chociaż poniekąd oba tematy się pokrywały. – Też tego nie rozumiałem. Ale w czasie ceremonii. Gdy przekazywała informację o zaginięciu Kosowej Gwiazdy. Miała wizję zesłaną przez Gwiezdny Klan. Według tej wizji Łabędzia Szyja powinien zostać Gwiazdą. Może źle zrozumiała. Może miał zostać zastępcą najpierw. Ale może rzeczywiście Gwiezdny Klan tak chciał. By zignorować Kodeks zesłany przez nich. – machnął burą kitą. Nie przepadał za tą historią, przedtem łatwiej było wierzyć, że zasady to zasady i tyle w temacie. Gdy twórcy zasad je ignorowali, sytuacja robiła się zbyt skomplikowana jak na gusta wojownika. – Wydmowy Wiatr była stara. Bardzo stara. Od kilkunastu księżyców mogła być w starszyźnie. Ale skoro nie przeszła do niej przed zaginięciem przywódcy, powinna iść do Szepczącej Sadzawki. Gdyby nie wizja od Gwiezdnych nie powinna odmówić. Raczej. Bo jeśli nie chciała być przywódcą, czemu zgodziła być zastępcą?
Sam nie posiadał odpowiedzi na to pytanie. I nie był pewny jak by to wyglądało gdyby Wydmowy Wiatr była młodsza. Albo gdyby Gwiezdny Klan się nie wtrącił. Wierzył, że nie powinna móc wtedy odmówić, ale życie zdążyło go nauczyć, że czasem działy się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca.
– Nie wiem skąd wzięła. – odparł na wstępie, bo przy tworzeniu Kodeksu nie był przecież obecny. I sam nigdy nie dociekał skąd takie zasady. – Ale to po to. By się zastanowić. Mieć czas na przemyślenie nowego etapu w życiu. Złożonej przysięgi.
Z tej odległości wyraźnie już było słychać szum rzeki. Potrząsnął łbem.
– Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. Kiedyś podobno odbywały co księżyc. Teraz przywódcy nie widzą w tym sensu. Były dwa Zgromadzenia od kiedy urodziłem. Dwa przez ponad dwa obiegi pór. – a pełni księżyca ile miało miejsce w międzyczasie? Z pięćdziesiąt? – Ostatni punkt jaki został. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie. Nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu. – nic nie dodawał, uznawszy, że jeśli Nagietkowa Łapa nie będzie uważał tej zasady za wystarczająco jasną, sam dopyta. Dlatego też, na wszelki wypadek, nie przeskakiwał jeszcze do tematu łowienia.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości