Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Powiedzenie, że Minóg spał smacznie i głęboko byłoby przesadą – ostatnio znów wróciły do niego koszmary, a na dokładkę budziła go każda głośniej trzaskająca na zewnątrz gałąź. Jednak wyglądał jak siłą wyciągnięty z najgłębszych sennych krain, gdy Szponiasta Łapa go obudził. Postrzępiona sierść sterczała mu na wszystkie strony, niemożliwie wygnieciona, a nieprzytomne spojrzenie tylko dopełniało obrazu.
– Co. – spytał płasko, szukając odpowiedzi na jasnym licu.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
- Trening! Mogę iść na trening, kazałeś mi przyjść jak będę gotowy to jestem gotowy! - mówił dalej. Co, Minóg zapominał o ich umowie?! Nie do pomyślenia, na pewno nie! Nie było takiej opcji. A jak była, to Szpon mu od razu o tym przypomni. - No, to co, idziemy? Mieliśmy iść!
I nie ma opcji, że nie. To jest, była ale! Wtedy na pewno będzie kręcił nosem i i tak będzie za Minogiem chodził, żeby ten poszedł na ten trening. Chyba, że mu powie stanowczo nie, to wteeeedy, może się odczepi. Na moment!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Przez moment Minóg patrzył tępo i spytany wprost mógłby przyznać, że mógł zapomnieć. Żadne głośne oskarżenie jednak nie pada, więc szylkret maskuje chwilę zamyślenia potężnym ziewnięciem.
– Jasne, idziemy. – zgodził się, niezdarnie podnosząc do siadu. Skrzywił się zaraz. Zdecydowanie nie był gotowy na myślenie dzisiaj i nie rozumiał jak Szpon mógł sprawiać wrażenie tak... przytomnego o tej porze. Ruszył powoli na zewnątrz, by nie obudzili reszty dalszą rozmową i wziął głęboki wdech. Mroźne powietrze nieco go rozbudziło, ale wciąż wolałby odwlec chociaż trochę moment rozpoczęcia samego treningu. – Chciałbym tylko najpierw coś zjeść, dobra? Jadłeś już? Jak tak to możesz, nie wiem, iść już na Koci Grzbiet, zająć nam miejsce nim reszta się obudzi. – nie wiedział czy to rzeczywiście konieczne, ale jeśli terminator by miał nie zająć się własnym posiłkiem tylko czekać aż syn Karasiowej Ości skończy swój, to Minóg znalazłby sposób na skończenie ze swoim życiem w trybie przyspieszonym.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
I się zgodził, rozbudził, mieli iść! Gdyby tylko mógł, przebiegłby całe legowisko wzdłuż i wszerz, ale powstrzymał się jedynie do drobnego skoku do góry i szerokiego uśmiechu. Wyszedł przed nim, potem odwrócił się pyskiem w jego stronę. - Mogę poczekać! Ja zjadłem, więc jaaaak co to pójdziemy razem. Wiesz, żeby móc gadać i się wygłupiać i w ogóle, wolę iść z tobą. Lubię z tobą spędzać czas! - wymruczał ciepło, przymykając delikatnie oczy. No, chyba że zaraz sam go wykopie, to Szpon sobie pójdzie!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No i tego właśnie się obawiał. Tych dwóch słów. Kolorowa kita drgnęła nerwowo, gdy Głębinowy Minóg starał się wymyślić jakiś dobry powód do odrzucenia tej wspaniałomyślnej oferty, ale końcówka wypowiedzi skutecznie zawiązała mu język w supeł. Na moment przynajmniej, więc jedynie skinął łbem i uśmiechnął się wątle. Miło tak.
– Jasne. – ruszył do stosu i jakkolwiek sympatyczne odczucia by mu nie towarzyszyły, zdecydował się na badylarkę. Na wypadek, gdyby jednak faktycznie oczekujący terminator zabił jego apetyt. Jedząc zastanawiał się nad planem dnia. Dotychczas polegał na Potężnym Strumieniu i jego pamięci, teraz... cóż, może to był błąd opierać się aż tak o jednego kota. Ciężej było utrzymywać pozory, gdy nie miał takiego wsparcia zresztą.
Ale dobra, zjadł, sprzątnął, fajnie, mogli wyruszać. Jak w międzyczasie, znaczy podczas jedzenia, Szpon zaczepiał go nieistotnymi rozmowami to chętnie je podtrzymywał, ale dopiero gdy opuścili obóz, Minóg postanowił przejść do rzeczy.
– To jaką masz propozycję na dziś?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
- WALKAAA!!! Bilem się tyle razy, że bez kitu szybko to pójdzie no i poza tym, już jestem przyzwyczajony do bitowego bólu! No, a potem to się zobaczy, co nie?? Chyba że ty nie chcesz to się coś wymyśli, aaaAAAALE!! - ale jemu ewidentnie zależało na tym i głównie na tym. Wszystko inne by przyjął, chociaż to serio zdawało się być najprostszą i najmilszą z wszystkich możliwych opcji. No, w końcu bił się odkąd praktycznie umiał chodzić! Co prawda nie w praktyce, bo zasad nie znał, ale sparingów miał za sobą ze sto!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Walka. No i spoko. Znaczy się szylkret miał pewne zastrzeżenia, zbieranie siniaków raczej nie należało do jego ulubionych rozrywek, ale niewątpliwie uniknąć tego nie mogli.
– Ale w porządku. A skoro jesteś takim specjalistą to dajesz. Co wiesz na temat walki. – rzucił z machnięciem potarganej kity. Jeśli Szpon faktycznie znał się na obijaniu pysków tak dobrze jak uważał to faktycznie będzie to jedynie formalność.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
- Bić w mordę, bo tam boli najmocniej! Uważać jak się stoi, żeby nikt nie przewrócił, a jak przewróci to bronić gardła. No i atakować gardło bo jest delikatne! Iiii.... To w sumie tyle, co wiem z samego siebie. Kiedyś mi nawet ząb wybito! - pochwalił się dumnie. Co prawda ząb już dawno mu zdążył odrosnąć, ale wspomnienie i tak żywo siedziało mu w glowie. Informacje miał z lekka wybrakowane, bo totalnie nie wiedział jakiej pozycji powinien używać, ale to najmniejszy problem. Wiedział inne istotne rzeczy, a to już się docenia!!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No umówmy się, że spodziewał się usłyszeć o wiele bardziej rozbudowaną wypowiedź od rzekomego specjalisty.
– Hmhm, do sparingów tyle chyba faktycznie starcza. Albo jako podstawa. – zaczął w zamyśleniu. – Obijanie samego pyska łapą spoko. Ale w czasie prawdziwych walk przydałoby się celować konkretniej niż w pysk. Chociażby... jak walczysz z drapieżnikiem, celujesz pazurami w oczy by go oślepić. Jak walczysz z kotem to w nos, bo jak się popłacze z bólu to może odechce mu się walczyć. Jak przeciwnik ciebie przewróci to oprócz gardła musisz też pilnować brzucha. – i dziwne, że o tym nie wspomniał, takie kopniaki w trakcie walk treningowych były chyba normą? Klasyką sparingową wręcz. – O korzystaniu z otoczenia coś słyszałeś? By zwiększyć swoje szanse w starciu mocniejszym przeciwnikiem. Albo by dużo szybciej zakończyć walkę z każdym innym.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
- Ten nos to bujda. Przez to straciłem ząb - bo Noc się nie przejął tym ani trochę, jak go w niego uderzył. I to do tego stopnia, że leciała mu krew! Niemniej, wszystko inne miało sens. Wydrapywanie oczu, oślepianie, pilnowanie brzucha. - Nie wiedziałem! Ale bym się domyślił pewnie. No, zakładam że w błocie dużo trudniej jest się z kimś bić. A w wodzie to już w ogóle!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Chcesz się założyć, że żadna bujda? – błysnął zaczepnie zębami. Całym kompletem, bo jemu nikt nie wybił żadnego, a przynajmniej żadnego ze stałych kłów.
– Mhm, ale w błocie czy w wodzie będzie również trudniej tobie się bić, więc to żadne korzystanie z otoczenia, to utrudnianie walki obu stronom. Nic na tym nie zyskasz. – wytknął terminatorowi, chociaż daleko mu było do złośliwości. Prędzej był z lekka zmęczony, mimo że dopiero co się obudził. – To chodzi bardziej o sypnięcie piachem w oczy przeciwnika. Albo ustawienie się pod słońce nim go zaatakujesz, ten klimat, czaisz?
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
- Pfff, wyzywasz mnie na pojedynek?! Ale nie no, mówię ci poważnie. Może niektórzy po prostu są mniej zrażeni na taki ból czy coś tam - wzruszył ramionami. Bić będą się i tak, a jak będą się bawić w pojedynkowanie, to Szpon tylko bardziej skupi się na całej tej akcji. Potem szybko machnął łbem. - Czaję! Coś jeszcze?
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– Być może wyzywam. – wzruszył barkami i zadarł nieco wyżej nos. I tak czekała ich zaraz walka treningowa, więc czemu nie, można było potraktować to jako wyzwanie. – Hm, no może. Ale zwykle można spokojnie zakładać, że jednak przeciwnika to mocniej zaboli. Tylko trzeba jeszcze faktycznie trafić, a nie lekko pacnąć.
Już chciał pokręcić przecząco łbem i uznać, że to w gruncie rzeczy wszystko (przynajmniej z tego co kojarzył), ale w porę przypomniało mu się jeszcze jedno.
– O. Jeszcze to. W prawdziwych walkach chwytanie uszu to dobry pomysł, bo są delikatne i łatwo je urwać. Ale tak poza tym to chyba wszystko. Jak coś sobie przypomnę jeszcze to powiem później. To jak, gotowy? – machnął lekko ogonem. Dotarli już na Koci Grzbiet, mogli zaczynać część praktyczną w każdej chwili.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere
Jego ruch... był trafem. Może Noc był po prostu dziwny i nawet jak krwawił to był odporny na ból? Uhh, nie jemu oceniać. Obietnica to obietnica, nawet jak chciałby o to dopytać - nie mógł dokładnie przytoczyć co się wtedy... a nie, czekaj, czy czasem Minóg już nie wiedział o tym całym zajściu? Że kiedyś był ten sparing? Chyba... tak. Ale to potem o tym pogadają ewentualnie, póki co musiał zapamiętać że to generalnie czuły punkt. Jak i uszy, które łatwo oberwać. - Gotowy!!! - krzyknął głośno, po czym... pha, od razu trzepnął łapą po podłożu, z nadzieję że drobinki śniegu wpadną Minogowi do oczu. Tuż po tym wymierzył ruch łapą w jego prawy policzek, żeby go tam pacnąć. Bez pazurów - jak na normalnym sparingu!
Księżyce: 71
Mistrz: Płotkowy Potok
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Karasiowa Ość [*], Płotkowy Potok [*]
długowłosy, niebiesko-kremowy szylkret z białymi znaczeniami na szyi, brzuchu i łapach; prawe oko zielone, lewe pomarańczowe; wypłosz z przerzedzoną sierścią, wysoki, choć często się garbi; pachnie mieszaniną wszelkiego zielska i Grzmiącej Ścieżki; ma pojedyncze siwe włosy na pysku
Zależny od układu gwiazd na niebie. Punktem stałym jest unikanie konfliktów i planów na odległą przyszłość.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Prędko okazało się, że Minóg nie był gotowy. Albo faktycznie trafił na specjalistę od mordobicia, który teorii nie wykładał tak ładnie jak by można był oczekiwać, ale nadrabiał praktyką. Szczęście w nieszczęściu, że bili się, gdy wszystko pokrywał śnieg – jakkolwiek nieprzyjemny, wciąż lepszy niż piach w oczach. Szylkret został chwilowo oślepiony, a rozpuszczające się drobiny rozmywały wizję równie skutecznie co rzewne łzy. Oberwał w szary policzek, dość mocno zresztą, siły to Szponowi nie brakowało. Och, właśnie, o tym zapomniał mu wspomnieć... ale to później, po walce.
Teraz, nieco na oślep, próbował odpłacić się podobnym manewrem. Zamachnął się łapą, licząc na to, że trafi w policzek, szyję czy ogólnie głowę białego, który nieco bardzo zlewał mu się z tłem.
Rolling 1d10+3: 3 +3 = 6
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶ shadowssettleontheplace – that you left – Our mindsare{ t r o u b l e d } by the emptiness
We are the reckless, we are the wildyouth ⋅౨ৎ‧₊C h a s i n g.visions of { our futures } One day, we'll revealthe truth That one{ will die } . . . . . ◟੭. . . . . . . . . . . . . . . . . . .beforehegetsthere