Bardzo niedokładne, wręcz rozpadające się legowisko, wepchnięte w jakąś płytką, szeroką dziurę pod drzewem, okryte krzewami jeżyn i bluszczem. Wypchane jest sianem, które zostało przytargane z siedliska dwunogów. W cieplejsze pory Klisza często w nim przebywa, ba, nawet mieszka, na Porę Nagich Drzew jednak zawsze przenosi się do pobliskiej stajni. Barłóg leży tuż pod Pszczelimy Pniami, gdzieś na poziomie granicy gromu z cieniem.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Zdecydowanie, był w swoim żywiole. Chodzenie tu i tam zdawało się być tym, co nadal lubi robić najbardziej, aczkolwiek nadal raczej stronił od mocnych, zupełnie mu obcych zapachów, jakie były na terenach należących do... do kogo, właśnie? Jak spotykał samotników, takich jak on, ci się upierali że są tam jakieś Klany. A dla niego brzmiało to co najmniej dziwnie i absurdalnie, że grupa nie raz kilkudziesięciu kotów mogła się łączyć w takie coś i... i żyć, trwać. Tak po prostu! Kwestią tego było też to, że nie znał oficjalnie żadnego Klanowicza będącego w tym całym Klanie. Równie dobrze, cokolwiek inni mówili, mogło być po prostu kompletnymi głupotami.
A mimo to, jeszcze nie próbował. W tej chwili po prostu skupiał się na sobie i na tym, że musi jakoś przeżyć zimę, która nieubłaganie o sobie przypominała z każdym powiewem wiatru. Nie narzekał jednak nazbyt, póki miał co jeść - a miał, bo nawet teraz miał w pysku mysz - wszystko było w porządku. Szczególnie tu, gdzie było siano, od którego biło więcej ciepła, niż od ziemi obsypanej śniegiem. Stajnia, chociaż była o wiele przyjemniejszą opcją, była ryzykiem spotkania się z ludźmi. A ich, szczerze powiedziawszy, spotykać nie chciał.
- TO TERENY Z KLANU GROMU, WYPAD - miauknęła głośno, niby poważnie, choć już w połowie zdania w jej głos wkradło się rozbawienie, więc jej maska całkiem poważnego, klanowego wojownika poszła za góry i wszystkie lasy. Zaraz potem zaśmiała się cicho, kręcąc głową. - Żartuje, rozgość się. Smacznego - uśmiechnęła się do niego promiennie, siadając przy swoim własnym legowisku. Wiedziała kto zawitał to jej legowiska, kojarzyła go jeszcze z osiedla, oczywiście. I na jej morce było wypisane czyste zdziwienie, jakim cudem ktoś, kogo poznała wiele kilometrów stąd zjawił się właśnie w jej legowisku? Czyżby to było przyznaczenie? Niemniej nie przeszkadzało jej jego towarzystwo, nawet, gdyby był to ktoś zupełnie nieznajomy nie miała z tym najmniejsze problemu, dopóki nie wydawałby się agresywny. A Klisza wiedziała, że czarny kocur taki nie był, pomimo, że znała go niedługi okres czasu. Nie zamierzała też spędzać czasu na ziemi we własnym lokum, bez przesady, dlatego wcisnęła się do rozwalonego na wpół, własnego legowiska, które było na tyle ciasne, że stykała się ciałem z ciałem kocura w absolutnie każdym możliwym miejscu. ich boki się dotykały, ogony, łapy, szyja, dotykali się wszędzie, ale ona nie czuła jakiegoś wielkiego dyskomfortu, absolutnie.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Żarty nie żarty, pierwszy pojawił się krzyk i oznajmienie, że naruszył czyjś teren. Pal licho drugie, KRZYK. Nagły, pojawiający się znikąd dźwięk, wystarczył by Madara się cały spiął i aż podskoczył do góry, jeżąc do tego wściekle futro. Nie, nie bał się... oczywiście, że się nie bał. Nigdy w życiu, a skąd! Po prostu go zszokowała, i w pierwszej chwili, naturalnie, musiał się starać ochronić przed ewentualnym atakiem, który mógłby go jakoś uszkodzić. Ale nie, to tylko żart - mógł więc spuścić powietrze z płuc, razem z sierścią i zmarszczyć brwi. - Jesteś nienormalna... - stwierdził wprost. Nie było to chyba najgorszą obelgą, jaką panicz mógł z siebie wycedzić, bowiem w takiej sytuacji na pysk nasuwały mu się same bukiety. Ale nie, nie ośmielił się powiedzieć nic więcej... aż do momentu, gdy ta się wcisnęła bliżej niego. - Ej, ej... EJ, nie za blisko? Cholera, Klisza, ŁAPY, JEM.
Syknął w jej stronę, usiłując odsunąć od niej szyję, nie, CAŁEGO SIEBIE, bo przecież... no!!!! NO!!!! No niby nie było w tej pozycji nic złego, wręcz same plusy, wzajemnie się ogrzewali, ale nie było to zbyt blisko?? Ciut???? - Klan Gromu to może mi naskoczyć - rzucił zaraz, uderzając ogonem o... no, o nią, o nic innego nie mógł. - Nadal nie widziałem nikogo z Klanu. Więc jeśli są tak groźni, jak liczebni i istniejący, chyba nie ma nawet co straszyć ich terenami? Bzdury i bajki.
Parsknęła głośno śmiechem, widząc jego reakcje. Przestraszył się, oczywiście, że się przestraszył. Sierść podniesiona pionowo do góry, paniczny syk i spięcie całego ciała, uroczo, choć gdyby pewnie mu to wytknęła, od razu by zaprzeczył. Typowe, nawet bardzo, zdziwiłaby się, gdyby jednak przyznał się do tego bez bicia. - Nie ty pierwszy i nie ostatni mi to mówisz, może byś kiedyś zabłysnął kreatywnością, co? - zapytała melodyjnie, posyłając mu kąśliwy uśmiech. Absolutnie jej to nie urażało, jedynie bawiło, choć ją to ostatnio wszystko bawiło, nawet sama nie wiedziała czemu! Niemniej przy czarnym samotniku czuła się nadwyraz komfortowo, pomimo, że znali się krócej, niż można było sobie tylko pomyśleć. Dla Kliszy jednak wystarczył sam fakt, że się znali, a jak bardzo, to już nie było dla niej istotne. - Nie panikuj, dzieci z tobą robić nie będę, jesteś za młody i za brzydki, żeby być tak uhonorowany - stwierdziła jak gdyby nigdy nic, wciąż w żartobliwym tonie, przywracając przy tym oczami. Cóż, nie kłamała mówiąc, że był dla niej za młody, ale o wyglądzie to już jechało fałszem na kilometry i była pewna, że Madara o tym wiedział. Niemniej rzeczywiście, dzieci z nim robić nie zamierzała, więc nie wiedziała skąd te wszystkie pretensje. - Poza tym, to ty wtargnąłeś BEZ PYTANIA do mojego legowiska, nie wiadomo w ogóle skąd się tu wziąłeś, skoro jeszcze niedawno cię widziałam na osiedlu. Teraz nie narzekaj, albo się dostosujesz, albo będziesz jeść na ziemi - odparła, posyłając mu szeroki uśmiech. Cóż, co prawda to prawda, akurat w tym miejscu miała więcej praw od niego. - Walić ich wszystkich. Grom najbardziej - przewróciła oczami. Nie miała do nich urazy, ale lubiła narzekać, zwłaszcza na miejsce, w którym się wychowywała. Może jednak miała jakąś urazę? - Ja już zdążyłam spotkać dwóch gromiaków, daj spokój. Jeden to się nawet rzucał, że na pewno planuję przekroczyć ich granicę. Ta, bo nie mam nic ciekawszego do roboty, tylko użerać się z bandą idiotów. Ale oboje byli nawet całkiem ładni, tej jednej, co mnie ostrzegała, chyba też wpadłam w oko. Może ja wyciągnę na jakieś kizi mizi, pożyjemy zobaczymy - zaśmiała się wdzięcznie, przypominając sobie wygląd Kuniego Gardła. No, była niczego sobie, to przyznać musiała! Mówiła o tym wszystkim czarnemu kocurowi dlatego, że w zasadzie, to nie miała komu innemu opowiadać takich rzeczy, a nie potrzebowała wcale nikogo zaufanego i zaprzyjaźnionego, by mówić, że chciała kogoś wyrwać na kizi mizi. Ba, mogła to powiedzieć nawet i nieznajomemu, co jej tam szkodzi.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Prychnął, niby to w irytacji, niby w znaku że ta ma przestać. No, bo mógłby być kreatywniejszy, ale po co? To ładnie podsumowało jego myśli, nie musiał się wzbierać na nic bardziej wymyślnego, szczególnie nie w chwili, gdy przed momentem był gotowy wyzionąć ducha. A teraz? Teraz choćby chciał, nic więcej się z jego pyska nie wyniesie, bo taki komentarz to... - HA? TY... Ty!!! Ty to lepiej popatrz na siebie, bo to TY jesteś stara - oczywiście, to była dogryzka za dogryzkę, bo na dobrą sprawę, wiek mało co go interesował. On sam miał ją gdzieś generalnie pod tym względem, więc mogła by mieć teraz sto księżyców i tak samo by reagował. No, ale nie musiała mu od razu wyjeżdżać z tym że jest młody i brzydki!!! Wiedział, że brzydki nie jest. Oczywiście, że wiedział - a nawet gdyby DLA NIEJ był brzydki, to zaraz wystrzeliłby szukać potencjalnego partnera czy partnerki, by jej udowodnić że jest super duper przystojny, jak nikt inny!!! Ale nie musiał, chyba nie na tym to miało polegać. - Może właśnie jestem tak ładny, że z góry się do mnie pchasz z łapami?
Teraz on rzucił kąśliwie. To tym bardziej dawało mu satysfakcję po tym, kiedy ta zarzuciła że tu ma mniej do gadania... Ahhh, drżał! A tak na poważnie - totalnie gdzieś miał czy miał do gadania, czy nie. Jakby trzeba było, walczyłby o to miejsce. Nie jego, prawda, ale skoro chciał akurat tutaj odpoczywać, to nikt go stąd nie zgoni. - Ja nikogo znikąd - mruknął, biorąc kęs myszy. I mógłby mówić dalej gdyby nie... - Boże... Klisza, fuj, mówiłem ci, jem. Nie chcę słuchać o tym jak się kiziasz miziasz z innymi kotami. Ugh, i to z Klanu. Przecież mówisz, że walić ich, no to chyba nie w takim sensie, co nie?...
Skrzywił się. Tak, zdecydowanie, pod tym względem był za młody. Bo nie dojrzał do tego, żeby nawet sobie z tego żartować, po prostu go to paskudnie... wstydziło, o! - Jak wyglądała? - mimo to, pociągnął zaraz. Jak ją lubiła, spoko, to nie jego interes. Ale bez szczegółów, bez takich rzeczy, tego nie musiał wiedzieć że chce coś z kimś robić!!! - Właściwie, czemu ten cały Grom jest niby najgorszy?
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, co usłyszała. Uniosła brwi do góry, jej futro na karku lekko się nastroszyło, a ona sama wyciągnęła jeden, pojedynczy pazur w swojej łapie, po czym przyłożyła go bardzo blisko jego równie smolistego nosa. - Nigdy mi nie mów, podlotku ty mały, że jestem stara. Nie jestem. Piękna i młoda, zawsze taka byłam i zawsze taka będę - odpadła całkowicie poważnie, a potem cofnęła łapę, by go przypadkowo nie zestresować. Nie potrzebowała walki, nie dzisiaj, kiedyś była wyjątkowo zmęczona i... no, nie w humorze do bicia, o! Wolałaby sobie tego oszczędzić. Zresztą, wciąż się tylko przekomarzali, prawda? Nie było powodów do paniki. - Może - posłała mu słodki uśmiech, bo rzeczywiście, może był taki ładny, że się do niego pchała z łapami. Z łapami pchała się do wszystkich, którzy byli według niej choć trochę, względnie atrakcyjni, a Madara mógł się przypadkiem zaliczać do tego grona, nie ukrywała tego faktu nawet przez chwilę. - Gwiazdy, zapomniałam, że dzieci boją się słowa s e k s - przeliterowała mu je ładnie, prosto w twarz, śmiejąc się przy tym pod nosem. Jego reakcje były zabawne, z pewnością udowadniały jej tylko, że niektórzy musieli dorosnąć do tego, by w ogóle żartować i myśleć na takie tematy, a co dopiero wdrążać w życie! - W obu sensach. Akurat w tym temacie nie patrzę kto skąd pochodzi, tylko jaką ma mordkę - odparła z lekkością, wzruszając kościstymi barkami. I to także była prawda, nie wystarczyło wiele, by Klisza była skora do czegokolwiek bliższego, intymnego, absolutnie. Nigdy nie ograniczała się do jednego partnera i raczej już się ograniczać nie będzie, a zauroczyć ją można samą śliczną buźką, to był jedyny, bardzo prosty wymóg. - No nie wiem dokładnie, ale była dość spora. I puchata, bardzo, wyglądała nawet śmiesznie. Nie wiem jaki to kolor futra, ale wyglądała jak utkana z złota, o! I miała jakieś tam plamki białe, nie wiem dokładnie, krzyczała do mnie z drugiego brzegu rzeki. Ale! Ma jeden minus, nie dba absolutnie o to swoje futerko, bo widziałam, nawet z tak daleka, jakieś gałązki i listki. Masakra - wzruszyła ramionami, oblizując pysk w skupieniu, by jak najlepiej opisać aparycję napotkanej wojowniczki. - No bo w nim byłam, to wiem, że jest najgorszy.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Czy to go straszyło? Ni trochę. Bardziej irytowało, co jasno pokazał krzywiącym się pyskiem, który zaczął pokazywać rząd białych zębów. Nie, żeby ją miał jakoś mocno w łapę ugryźć, jak ta jej nie zabierze... ale na pewno by ją dziabnął, czy chociaż pociągnął za sierść. Jadł, JADŁ!!!! Nie chciał mieć brudnych łapsk przed pyskiem!!!! Ta jednak nie zmuszała go do tego, by psuł sobie smak jej łapą, więc sam zaraz zluzował, jedynie parskając cicho pod nosem na to "może". Podłechtała mu i tak zawyżone ego. Może było lepszą odpowiedzią od kategorycznego "tak", bo... było niepewne. I mógł sam się domyślać i dopowiadać sobie co tylko chciał.
No, ale teraz to nic nie chciał. - Nie, nie, nIE, NIE, NIE, CICHO - zażenowanie było nie do opisania. Speszony wzrok przerzucił gdzieś na bok, nie wiedząc samemu czy "seks" tak bardzo go wstydził, czy to że teraz go nazywa dzieckiem i nie umie się przed tym obronić. Dziękował tylko wszystkim bytom, że ma sierść, bo inaczej prawdopodobnie byłby czerwony jak burak. Ale, odpuściła. Chyba, boże. - Po co miałaby dbać?... - rzucił nienamiętnie, unosząc brew do góry. - Skoro i tak ci się podoba taaak bardzo, to nawet cała w błocie i piachu by sprawiała, że się do niej ślinisz. Jakieś gałązki może nawet jej dodają uroku, nie wiem.
Sam w końcu wyglądał jakby nigdy w życiu nie pielęgnował futra. Z lenistwa, bo i tak po co mu to było? - Bzdura - mruknął zaraz. Nic nowego - Klanów nie ma. Póki on ich nie zobaczy na żywo, to ich nie ma. - I co w nim niby takiego super złego było?
Pociągnął mimo wszystko. Z ciekawości.
Wybuchła śmiechem na jego reakcje, bo absolutnie nie dało się na to zareagować inaczej. Widać było, że byli zestawieni z dwóch zupełnie innych światów, że mieli TOTALNIE inne życiowe doświadczenie. Klisza nie bała się słowa seks, samego seksu także się nie bała. Ba, miała w nim nawet spore, szerokie doświadczenie, lubiła go, najzwyczajniej w świecie. I nie przeszkadzało jej, że swego czasu każdego dnia to ktoś inny był chętny na właśnie tego typu zabawy z nią samą. Tymczasem Madara bał się w ogóle na ten temat pomyśleć, uważał go za obrzydliwy, wstydliwy, a to wydawało się jej absolutnie komiczne. Niemniej wcale jej to nie przeszkadzało. To, że byli tak zupełnie różni, jak nikt inny kogo poznała wcześniej! To tylko dodawało mu uroku, może gdy wytrzymają ze sobą trochę dłużej (co, bądźmy szczerzy, było mało prawdopodobne, skoro tak gryźli się po dwóch minutach rozmowy!), to mogliby zostać przyjaciółmi???? Nie, że Klisza ich potrzebowała, absolutnie, nie myślała o nikim w tych kategoriach. Niemniej fajnie byłoby tak móc otworzyć pysk do kogoś, kogo znała więcej niż trzy sekundy, a ostatnio ciężko było o kogoś takiego, serio! - Bo podobałaby mi się bardziej, gdyby o nie dbała. Ja dbam i się podobam, cholera jasna, wszystkim. I bardzo dobrze, wiesz, jak łatwo oszukać zauroczonego w tobie po uszy kocura? Ja wiem, czasem są tak naiwni, że sama jestem w szoku - przyznała bez najmniejszej skruchy, wzruszając smukłymi barkami. Gdyby ona miała zliczyć ile przygód miała z naiwniakami, którzy, pomimo jej uprzedzeń, że to nic poważnego, zwykła, jedna przygoda, wracali do niej jak zbity pies do budy i błagali o coś więcej, o związek, w który ona nigdy nie chciała się wkręcać, to pewnie zliczyć by nie dała rady. I na początku było jej ich wszystkich nawet szkoda, ale to nie była jej wina, że pomimo wyraźnego nie niektórzy dalej nalegali. - Gówniani rodzice. Wszyscy tacy jacyś spięci, nic nie można powiedzieć, bo od razu, o, reakcja jak twoja przed chwilą! Ludzie, nawet oddychać tam się nie dało, bo zaraz ktoś ma do ciebie jakiś problem. Był tam jeden fajny kocur, ale jakaś byle dziewczynka, dziecko jeszcze się do niego śliniła, czaisz! I myślała, że ze mną wygra. Głupszej kotki to ja jeszcze chyba nie spotkałam, a to było szmat czasu temu! No i wszyscy mają do ciebie jakiś problem, jak nie ma cię dłużej w obozie. Na przykład znikasz na parę dni, wracasz, a tam wielka haja, nie wiadomo o co. Moja mistrzyni była fajna, serio! Sztywna babka, wiedziała o co chodzi. Ciekawe, czy jeszcze żyje, jak nie, to pewnie ten cały grom już na psy spadł - wzruszyła ramionami. Dawno nie była w klanie, niemniej tak właśnie go zapamiętała. Wyobrażała sobie też, że bez Cyprys ten klan naprawdę nie prosperował dobrze, ona jedyna jakkolwiek utrzymywała ich poziom. Jak jej nie było, to nie było można liczyć na twardy, mocny klan gromu.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Dla niego nie było to problemem, by się przyjaźnili. Koty, które zawsze się zgadzają są nudne. Nie ma z nimi o czym rozmawiać, a Madara potrzebował żywych dyskusji, najlepiej takich w których ostatecznie zawsze wygrywa. Jak teraz - kilka głośnych nie ucięło temat, pozostawiając go z niemałym wstydem wymieszanym z ulgą i satysfakcją. W końcu, wygrał dyskusję. Nic innego się nie liczyło. - Czym go oszukujesz? Ułożonym futrem? - prychnął cicho pod nosem, najpewniej po prostu nie rozumiejąc totalnie co ma na myśli, bo dał jasny popis absolutnego braku wiedzy w pewnych aspektach życia. Może to się nie wiązało bezpośrednio z ich poprzednim tematem, ale jakoś w głowie też nie miał pięknienia się przed innymi, żeby ich uwodzić czy oszukiwać. Wolał manipulację.
Później zamilkł, słuchając o Gromie. Absolutnie, nadal w to nie wierzył. Ni słowo mu wchodziło do głowy jako coś legitnego, po prostu gadała a on z niezainteresowaną miną, bardzo uważnie jej słuchał. Cyrk - tyle mógł o Gromie powiedzieć. - Chcesz tam iść? - rzucił w końcu. - Obszczamy... Ty obszczasz im granicę.
Bo on prędzej by umarł, niż załatwił się w jej okolicy. Czyjejkolwiek. Nie umiał, tak po prostu. - I się będą zastanawiali co się dzieje, a my będziemy mogli się z nich pośmiać.
- Ty to masz jednak pusto w tej głowie - przewróciła oczami na jego pytanie. Naprawdę nie dostrzegał tak oczywistych faktów? Naprawdę musiała mu to tłumaczyć? - Faceci są wzrokowcami, więc nikt nie byłby we mnie zauroczony, gdybym była brzydka i chodziła z potarganym futrem. Więc zawsze je mam ułożone, więc na mnie patrzą, a potem robią wszystko, o co słodziutko poproszę. Czasami trzeba ruszyć łepetyną, żeby coś sobie w życiu ogarnąć - wytłumaczyła. I nie obchodziło ją to, co Madara o tym myślał, bo Klisza wiedziała jak to działało na własnym przykładzie, praktykowała to codziennie, przez, przynajmniej trzydzieści księżyców. No, mniej więcej tyle. I działało. I miała wszystko, co tylko zapragnęła, w zamian za słodkie słówka dla kocura, który już planował wspólne legowisko z gromadką kociąt. Zwyczajny idiota. - A ty co, wykastrowali cię tak porządnie, że nawet szczać nie możesz? - uniosła brwi, bo ten wyraźne zaznaczył, że on się w to nie bawi, jakby bał się konsekwencji. Ha. - No możemy. Grom jest dla mnie obojętny, raczej wojny bym im nie wypowiadała, z czystego, dobrego serca, ale pośmiać się mogę - wzruszyła ramionami. Rzeczywiście, nie miała żadnych negatywnych emocji co do klanu, w którym się urodziła, ale pozytywnych też za dużo nie miała.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
- Bez różnicy - odpowiedział zaraz, praktycznie wcinając się w jej ostatnie słowo. - Bo jeśli ktoś jest ładny, to i tak za nim będzie się oglądał każdy. Na przykład, ja nijak jestem zainteresowany tobą bo wyglądasz tak a nie inaczej. Po prostu jesteś okej. Gdyby każdy kocur patrzył tylko na wygląd, świat dawno by się przewrócił.
Wzruszył barkami. Owszem, pewne walory były ważne, ale po prostu potargane futro? Było niczym, na co Madara by patrzył. Być może, ponownie, po prostu był zbyt szczeniacki by się tym interesować. Może Klisza się mu nie podobała? A może po prostu, faktycznie, nie zwracał uwagi na rzeczy tak mało istotne. Lub... zwyczajnie, nie interesował go nikt - stąd nie przejmował się wyglądem drugiego kota. Nie myślał o tym zbyt bardzo, ale gdzieś z tyłu głowy nie odpowiadało mu to rzeczowe podejście. Też coś!... - Nie- po prostu nie lubię robić tego w czyjejś obecności, to dziwne - odpowiedział krótko. Ugh, jakby to miało być czyimś interesem że się załatwia. Nie niosło to za sobą jakichś dramatycznych historii, po prostu - nie potrafił Miał tak potężny stop, że wolałby trzymać cały dzień, niż myśleć że musi się załatwić przy kimś. - Od razu wojna... zwykły żart. Jak słabi by musieli być, by wywoływać wojnę z dwójką kotów?... Byłoby to znakiem, że muszą się dowartościować! Nie pomyślą nawet o tym, że ich wyzywamy na jakiś pojedynek czy coś. Po prostu się zirytują.
- 'Po prostu jestem okej'. A ty nie jesteś gejem po prostu? - zapytała zaczepnie, nieco rozbawiona. Nie uraził ją w żaden sposób komentarz kocura, prędzej rozbawił. Może czułaby się zraniona, gdyby powiedział jej to ktoś, kim była zainteresowana, ale Madara wyjątkowo nie dostąpił tego zaszczytu z wielu powodów. Między innymi dlatego, że rzadko kiedy utrzymywała kontakty z tymi, z którymi już do czegoś doszło, uznając, że tak jest łatwiej, a chciała znać się z Madarą jakkolwiek dłużej, bo w zasadzie, to był śmieszny. I mniej więcej zawsze pod łapą, nie opłacało jej się go tak po prostu zostawiać. - Spoko, zamknę oczy - mrugnęła w jego stronę, parskając przy tym śmiechem. Ale nie to nie, no przecież do niczego nie będzie go zmuszać. - No i niech się zirytują. Można sobie pożartować, pewnie. Przynajmniej porobimy coś ciekawego - wzruszyła ramionami. Faktycznie, będzie to miła rozrywka, na pewno taka, która przerwie jej ciąg nudnych rzeczy, których ostatnio miała aż nadto. A jeśli czarny samotnik był taki chętny do psocenia, tym lepiej dla niej.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Średniej wielkości, czarny kocur o długim futrze. Budowa europejska. Brak pręg oraz białych znaczeń. Ma pomarańczowe oczy.
ekstrawertyczny, dominujący, pewny siebie i obdarzony charyzmą, aktywny i asertywny, lubi analizować, przygotowywać plan działania i postępować według niego, na pierwszy rzut oka może wydawać się surowy i arogancki
Zmarszczył nos. Tak mógłby zakończyć swój komentarz, ale to by dało jednoznaczną - nie do końca prawdziwą - odpowiedź. I choć w pewnym stopniu się nie myliła, ten i tak czuł gdzieś w głębi siebie, że nie miał zamiaru tak o, otwarcie, mówić o swoich upodobaniach. - Nie, skąd. Po prostu... powiedzmy, że mam inny gust - co też było obrzydliwym kłamstwem. Szylkretowe futra były ładne, nigdy nie były takie same, każda plamka była inna, fascynująca wręcz. Ale to niestety nie miało być wiedzą dla Kliszy. Nie teraz, kiedy po prostu został nazwany gejem. W istocie, jedyne doświadczenie miał z innymi kocurami, te go zdecydowanie interesowały bardziej, ale kotki? Były urocze. Były kochane, były miłe, były... czymś, co go po prostu interesowało, co chciał żywo mieć blisko siebie. - Jak ładnie zatrzepoczesz rzęsami, to może się przekonam i nawet dam ci buziaka. Ustaliliśmy już, że lecisz na mnie, ale żeby aż tak, by wyciągać ode mnie moją orientację? I to takim podstępem? Nie spodziewałem się.
Parsknął pod nosem cichym śmiechem. Rzecz jasna, to było jedynie zaczepką, która nie miała mieć większego wpływu na nic. Ot, miłym było niegroźnie podrażnić kogoś, wiedząc że ten może odpowiedzieć żartem na żart, a nie szukać dziury w całym i starać się kłócić. Takie sztywniaki były najgorsze na świecie! - I odejdziesz kawałek i staniesz tyłem do mnie - dodał pewnym siebie tonem głosu. Inaczej będą się na siebie patrzeć, gdzie tylko dyskomfort będzie wzrastał z każdą sekundą. I owszem, mogłoby być to śmieszne dla jednego z nich, ale na granicy Klanu? Ostatnim, czego Madara potrzebował to dyskomfort, frustracja i pokazywanie zadku innym kotom. - I może trafimy na twoją dziewczynę.
- Aha - odpowiedziała tylko, wzruszając ramionami. Szczerze mówiąc, to ta sprawa wisiała jej jak zeszłoroczny śnieg, no ale jak Madara chce sobie robić takie tabu, to niech sobie robi, co ją to obchodzi. Mógłby się fascynować nawet i drzewami, akurat w tej kwestii to była tolerancyjna do granic możliwości, nie czuła potrzeby wymuszania na nim tej informacji, bo do niczego nie była jej potrzebna. - No, totalnie uschnę, jak mi nie dasz tego buziaka - przewróciła oczami, wymuszając jeszcze bardziej obojętny ton niż miałaby normalnie, zaraz potem posyłając mu uśmiech. Trzepotać rzęskami dla nikogo nie zamierzała, ale kto wie, może kiedyś czarny kocur sam odczuje taką potrzebę, to ona jak najbardziej spierać się nie będzie! - Po prostu się przyznaj, że wymyśliłeś sobie swoją i teraz się wstydzisz - dodała, przewracając oczami. Dla niej był to bardzo neutralny temat, mogła mówić o swojej, mogła nie mówić wcale temat jak temat. To tak, jakby kazano jej gadać o pogodzie. - Mhm, i odejdę kawałek i stanę tyłem do ciebie. Jeszcze jakieś wymogi? - mruknęła, ponownie przewracając oczami. Dużo razy to robiła, ale czasami przy nim się po prostu nie dało, serio. Na jego kolejne słowa spięła się nieco, choć była pewna, ze ten to wyczuł, w końcu przylegała do niego całym ciałem. - Nie jest moją dziewczyną. Nigdy nią nie będzie - stwierdziła tak, jakby ją to nie obchodziło, ale jednak obchodziło. Nie chciała, by ktokolwiek był nazywany w tej sposób względem niej. Nie chciała, po prostu nie, koniec. Nie musiała się tłumaczyć dlaczego.
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak