Logo Artemidy
Trening Suchej Łapy
#1
Kaczuszka nie zapomniała że ma iść na trening. Tym razem to ona miała uczyć, więc trzeba to było potraktować poważnie. Znaczy nie aż tak poważnie, nadal liczyło się przede wszystkich dobre amopoczucie. Bo jak można się skupić na treningu, gdy zwalało cię z nóg? Przyszła jeszcze zanim słońce było najwyżej na niebie, specjalnie by się nie spóźnić. Bo tak to się jeszcze zagapii i to Suszka będzie czekać na nią, a tak nie wypada. Teraz to ona jest mistrzem i to takie s u p e r. Znaczy była nim jeden dzień, nawet nie zaczęły na dobę trenować, ale skoro pierwszy nie był taki trudny, to będzie tylko lepiej. Wspólne trening, pogaduszki ploteczki. Suszka na ploteczką nie wyglądała, ale jeszcze uda się ją przegabacić na dobrą stronę mocy.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#2
Spała niespokojnie, i choć nie było to nic nowego, to z pewnością w dziczy nie budziła się z żołądkiem ściśniętym tremą. Jako kocię nigdy prawdziwie nie rozpoczęła treningu, wpierw lecząc złamaną łapę, potem zaś się zgubiła. Mgła przykrywająca stare wspomnienia nie miala tu znaczenia – Susza zwyczajnie nie wiedziała czego się spodziewać. Wciąż nie zdecydowała czy wolałaby kota dużo starszego, czy kotka w jej wieku była w porządku. Obiecała Lawendowej Gwieździe dać z siebie wszystko, co oznaczało, że nie mogła kręcić nosem i robić wymówek; pytanie, czy Kacze Piórko mogła jej wiele pomóc z doszlifowaniem umiejętności? Nie miała kogo zapytać o poradę, a gdyby nawet mogła, to nie była pewna czy byłaby w stanie wydobyć z siebie odpowiednie słowa. Emocje nią targające skutecznie zaciskały gardło. Miała ochotę uciec w las, gdzie nie musiała wiele myśleć i mogła polegać na swoim instynkcie, mimo księżyców spędzonych na próbie odnalezienia klanu. Oczywiście, nie zamierzała tego robić – były to irracjonalne myśli wywołane stresem.

 Podniosła się na długo przed wschodem słońca, decydując, że próby ponownego zaśnięcia nie miały sensu. Nie tylko z powodu tremy, ale też przez obecność obcych kotów. Jedynie parę znajomych zapachów sprawiały, że sierść nie jeżyła się na jej grzbiecie. Westchnęła bezgłośnie, wyglądając przez otwór jamy. Jej legowisko z mchu i pierza znajdowało się blisko niego, bo nie znosiła czuć się zamknięta. Decydując, że warunki nie sprzyjały wyjściu do swojego zakamarka, zabrała się za czyszczenie jasnego futra z kurzu, drobinek ziemi oraz zapachów. Nie pominęła również opuszek łap i pazurów. Piaskową sierść wciąż stroszyła się na wszystkie strony, ale na to nie dało się nic poradzić – ponadto, nie miało znaczenia dla kotki. W jej rytuale chodziło tylko i wyłącznie o czystość, nie stopień ułożenia każdego włoska. Skończyła niedługo przed porą treningu.

 Wysunęła się na zewnątrz nieco przed innymi terminatorami, którzy mieli wczesny trening. Przeciągnęła się na zewnątrz i otrzepała, jakby próbując fizycznie zrzucić ze swojego ciała napięcie. Dość szybko wypatrzyła niebieskie futerko Kaczej. Podeszła do rówieśniczki i skinęła jej głową, wciąż nieco sztywna i wyraźnie zmęczona – z drugiej strony zawsze tak wyglądała, więc trudno było wiele wyczytać z jej mordki. Skinęła głową wojowniczce, ogniskując wzrok na jej pyszczku.
[Obrazek: 0vDhsV0.png]....
ᓚᘏᗢ
???? ?? ??? ????? ? ????
???? ??? ?? ?? ????????
?

??? ??? ????????
???? ?? ?????
?? ???
„????
????. ???”?
[Obrazek: QpFdObD.png]
??????? ????? ????? ????? ????
???? ?? ??? ???? ??????, ???? ?? ??? ???? ??????
?? ??????
?? ???????. ???? ???? ??? ?????
?? ?????? ?? ???? ????
???? ??? ????
x
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#3
W między czasie Kaczuszka poprawiła kilka kłaczków. Parę się wykręciło, (zupełnie jak jej uszka!) od kiedy ostatnio je układała, szybkie są skubane. Ale nie szkodzi, bo ona lubi o siebie dbać. Lubi ładnie wyglądać, mieć czyste, niepakołtunione futerko. Miło jest patrzeć na ładne rzeczy, na ładne koty też! Bycie ślicznym było fajne. Nie tylko by podziwiano jej piękno, ale też dla samej siebie. Przecież to takie cudowne uczucie. Znaczy miała jakieś tam kompleksy, gdyby mogła to by tu i tam poprawiła, ale nie może i nie musi, więc po co się przejmować? Trzeba patrzeć na pozytywy, czyli na idealnie ułożone futerko, uroczy okrągły pysio i puchaty ogonek. Nie rozumiała jak można się zaniedbywać i zapuszczać. Przecież to sama przyjemność. Pracować nad swoim wyglądem, nad tym nad czym można. Czuć że ktoś o ciebie dba nawet jeżeli to tylko ty.
- Ojoj, moje biedactwo chyba się nie wyspałaś? - miaukneła zmartwionym głosem, otulając terminatorkę puchatym ogonem. Nie żeby chciała ją obrazić, wyglądała całkiem dobrze, chociaż poprawiłaby tu i tam. Te jej zmęczone oczka nie dawały spokoju. - Mi pomagają zasnąć moje kwiatki, chcesz tłochę słonko? Są jusz tłochę wyschnięte, ale to chyba nie będzie pszeszkadzać? Dalej śliczne pachną! Tak czy owak, dzisiaj spacełek. Opłowadze cię tu i tam byś się pszypadkiem nie zgubiła słonko! Pszy okazji pogaduchy, pszypomnimy ci czym jest klan, łangi, co kto łobi. Wiesz takie podstawy, ale jak jesteś za bałdzo zmęczona, to możemy pszełoszyć to na jutło
Jej głowa nie pracowała gdy nie dostawała jedzonka i przynajmniej dwóch drzemek. Nie wiedziała jak to jest u Suszki, ale pewnie podobnie. Najchętniej od razu odesłała by ją do legowiska, ale była na tyle duża by samemu wybrać. Nie wtrącałaby się, ale po prostu się martwiła. I dobrze że się martwiła, bo w końcu o przyjaciół trzeba zadbać. Tak jak dbało się o samego siebie.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#4
Drgnęła pod niespodziewanym kontaktem fizycznym, nieprzyzwyczajona do niego. Nie odsunęła się mimo to; nie chciała zostać potencjalnie uznana za nieprzyjemną i oziębłą. Zacisnęła więc zęby, jedynie stojąc sztywna niczym kłoda i starając się nadążyć mentalnie za istnym słowotokiem, który wylał się z niebieskiej mordki. O ile normalnie w jej głowie był nieustanny myślotok, tak teraz pojawiła się dziwna pustka, utrudniająca ułożenie choć jednego zdania. Gdy Susza zdołała się otrząsnąć, w jej głowie pozostało dziwnie niewiele jak na tak długi monolog.
 – Nie jutł- jutro. Dziś – wyrzuciła z siebie niepewnie, w pośpiechu prawie powtarzając słowo tak jak wymówiła je Kacza; miała ochotę wykopać dziurę i skryć w niej całą swoją mordkę. – Wiem co to klan. Umiem polować. Trochę walczyć – dodała zawczasu, żeby wojowniczka miała jakieś pojęcie odnośnie znanych Suszy informacji.
[Obrazek: 0vDhsV0.png]....
ᓚᘏᗢ
???? ?? ??? ????? ? ????
???? ??? ?? ?? ????????
?

??? ??? ????????
???? ?? ?????
?? ???
„????
????. ???”?
[Obrazek: QpFdObD.png]
??????? ????? ????? ????? ????
???? ?? ??? ???? ??????, ???? ?? ??? ???? ??????
?? ??????
?? ???????. ???? ???? ??? ?????
?? ?????? ?? ???? ????
???? ??? ????
x
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#5
Kaczka jako naczelny wrażliwiec nie mogła nie zauważyć nagłą zmianę u Suszki. Niby to tylko delikatne drgnięcie, niby tylko tylko lekkie zesztywnienie, ale Kaka swoje wiedziała. Szkoda tylko że nie potrafiła połączyć kropek i zrozumieć co się stało. Była tylko bardziej zmartwiona i zupełnie nie wiedziała co robić. Póki terminatorka sama niczego nie powie to niczego się nie dowie. Nie mogła też jej powiedzieć by zostały w obozie, skoro ta była dorosła. Wiedziała co robi, ale następnym razem już tak łatwo nie odpuści.
- No okej, ale jakbyś się goszej poczuła to mów. Nie ma co się męczyć i zmuszać, jak nie dajesz rady - odpowiedziała z troską w głosie. Chciała dać znać że się martwi i że Susia może jej o wszystkim powiedzieć. Dalej jednak mówiła o wiele weselej. - Łuszajmy więc. O, to świetnie, powiedz mi co wiesz, a ja najwyszej uzupełnię - nie było co gasić jej inicjatywy, skoro chciała powiedzieć coś więcej. Eeee chyba. Nooo tak jej się przynajmniej wydawało. A co do polowania i walki to jutro, któreś przećwiczą. Lepiej polowanie niż walkę, bo Sucha, wyglądała jak patyczek, który można łatwo połamać. Biedactwo.
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#6
Nie była kocięciem, by uciekać przed każdym dyskomfortem w chwili, gdy ten tylko się pojawiał. Mimo to nie rzuciła żadnego niepotrzebnego komentarza na wyraźne zmartwienie Kaczej – na jakimś poziomie doceniała to, że wojowniczka przejmowała się jej stanem.
 – Mn – mruknęła cicho, nie widząc potrzeby w rozwijaniu swoich słów, ale niezdolna też do znalezienia takich, które mogłyby uspokoić rówieśniczkę.
 Na szczęście Kacze Piórko przestała skupiać się na dziwactwie terminatorki i wyruszyły z obozu. Susza czuła mrowienie w opuszkach łap; niczym pies spuszczony z uwięzi miała ochotę rzucić się przed siebie pędem i rozładować nadmiar energii, który zebrał się w jej ciele podczas tych kilku dni. Nie było to jednak trudne do stłamszenia – instynkt pieczołowicie upominał, że marnowanie energii w tak dziecinny sposób potencjalnie tylko narażało jej życie. Najpierw musiała poznać terytorium domu. Każdy zakątek, tak, by zawsze wiedzieć jak wrócić do obozu.

 Skrzywiła się wewnętrznie, nieprzyzwyczajona do konieczności odzywania się więcej niż – cóż, w ogóle. Szybko upomniała samą siebie, że obiecała dać z siebie wszystko, by wspierać Wicher. Żeby to zrobić, musiała ukończyć trening; by ukończyć trening musiała najpierw przekazać to, co pamiętała sprzed zniknięcia. Nie było to wiele – więcej intuicyjnych oczywistości oraz garść nazw.
 – Klan jest domem. Nasz... to Klan Wichru. Są dw-... um, trzy inne. Kocięta należy bronić. I karmić. Terminatorzy uczą się... na wojownika, niektórzy – by leczyć. Wojownicy bronią klanu, polują. Uczą terminatorów. – Z niemałym wysiłkiem wycisnęła z zakamarków pamięci każdy jeden strzępek i przedstawiła go wojowniczce; było tego niewiele, choć jej struny głosowe nie zgadzały się z tym sentymentem, zmuszając ją do kolejnego odchrząknięcia.
[Obrazek: 0vDhsV0.png]....
ᓚᘏᗢ
???? ?? ??? ????? ? ????
???? ??? ?? ?? ????????
?

??? ??? ????????
???? ?? ?????
?? ???
„????
????. ???”?
[Obrazek: QpFdObD.png]
??????? ????? ????? ????? ????
???? ?? ??? ???? ??????, ???? ?? ??? ???? ??????
?? ??????
?? ???????. ???? ???? ??? ?????
?? ?????? ?? ???? ????
???? ??? ????
x
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#7
Ciężko jej było się nie martwić i nie przejmować. No już taka po prostu była, straszny wrażliwiec. Była emocjonalna, ale co w tym złego? Osobiście uważała że to dobra cecha, bo gdyby wszyscy myśleli tylko o sobie to by nie było żadnych klanów, a świat stanąłby na głowie. Ale teraz musiała odłożyć swoje uczucia na bok, skoro Sucha Łapa upierała się że jest. Nie będzie naciskać, skoro dała jej wolny wybór ech.
Jakoś ona nie cieszyła się na wyjście z obozu. Przecież w środku, jest tak milusio i bezpiecznie, a a terenach czychają różne niebezpieczeństwa. Gdyby nie kolorowe kwiatki, widoczki i też trochę obowiązki to w ogóle by nie wychodziła. Czasami jednak warto zaryzykować, bo czy to nie romantyczne? Ryzykować życie w imię, tych których się kocha.
- Zgadza się - poczuła miłe ciepło na serduszku, gdy Suszka nazwała Klan Wichru domem. Czy to nie wspaniałe? Mimo tak długiej rozłąki znowu może nazywać to miejsce domem. - tylko pominęłaś pale waszynych spław, ale nie szkodzi jesteśmy tu by się uczyć pławda? Najwaszniejszy jest przywódca. Jest tłochę jak głowa. Dowodzi całą resztą. Mianuje wojowników i terminatorów, ma dziewięć żyć. Zaraz po nim jest zastępca, on jest bardziej jak hmm ogon? No ogon raczej nie jest za blisko głowy - zachichotała. - ale pomaga nam zachować łównowagę, noo, a przynajmniej tak słyszałam. wyznacza patłole, podobno tesz pilnuje tłeningów. W łazie czego tesz zastępuje pszywódcę, jak sama nazwa wskazuje i wskakuje na jego miejsce, gdy go zabłaknie. Są tesz medyk, pomocnik medyka i tełminator medyka on jest jak hmmm, językiem? No czyścisz nim swoje futerko, tak samo jak medycy „oczyszczają” kotki z chołób. Wszystkie tszy łagni zajmują się czymś podobnym, ale medyk jest z nich wszystkich najwyszej, potem jest pomocnik medyka, który jet czymś w łodzaju zastępcy medyka, chociaż nie wiem dlaczego są aktualnie dwaj medycy. Włącając. Tełminatoł medyka, to coś w łodzaju zwykłego tełminatoła, ale tłenuje na medyka. Matki, wojownicy i tełminatoszy to takie tłochę czteły łapy, bo bez nich klan by daleko nie zaszedł. Chociasz do kąt miałby iść? Wojownicy, polują, patłolują i tłenują tełminatołów. Matki wychowują i opiekują się najmłodszymi, a tełminatoszy tłenują by zostać wojownikami. Są też stałszyzna i kocięta, któszy są jak tułów, czyli łobią najmniej. Stałszyzna, to koty, któłe odpoczywają, po wielu księszycach opakowania się klanem, a kocięta za młodę, by się nim opiekować - wyjaśniła wszystko pięknie ładnie, po czym wzięła krótki wdech przed kolejnym monologiem. - Patsz! Tam są Kwitnące Załośla, Falujące Wszosy i Ziololośla - wskazywała kolejne miejsca ogonem z szerokim radosnym uśmiechem na pysiu. Wszystkie te miejsca są p s z e p i ę k n e Połą Nowych Liście. Po płostu musze cię tam zabłać jak tylko złobi się cieplej! Ale na łazie słonko zbliszamy się do Wyjących Wzgósz, a potem pójdziemy w stłone Samotnych Jodeł. Tłochę taka smutna to nazwa nie sądzisz słoneczko? Jakby biedne jodełki były samotne, a pszeciesz nie da się być samotnym gdy ma się innych dookoła. Jodełki mają siebie nawzajem, nawet jeszeli są daleko -
Sweeter than candy on a stick
Huckleberry, chimry or lime
Her kiss is sweeter than an apple pie
Lollipop lollipop
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości