Zgodnie z prośbą Łąki, zaraz po tym jak pogadała z bratem, zabrał ją na trening. Nie miał szczerze planu co będą robić, ale niespecjalnie się tym stresował. Bo po co by miał? W końcu… phee, coś wymyśli. Nie byłby Szponem, jakby totalnie nie miał żadnego planu. - Iiiii…. co tam ze Strumykiem? Cieszy się że jest medykiem? - rzucił w końcu. No, jakoś rozmowę trzeba zacząć!!
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
Łąka była bardzo poruszona, co było widać. Wyraźnie nie potrafiła znaleźć sobie miejsca i chodziła praktycznie w kółko, a jej spojrzenie było zamglone. Jakikolwiek entuzjazm dotyczący nowego imienia, ciekawego mentora i 0ierwszego treningu przepadł, a wszystko przez jej zwariowaną siostrę, która po prostu musiała zwariować, żeby zrobić coś takiego.
- Nie. Powiedział mi, że Śliwka uciekła. Z klanu. Przez to, że nie została terminatorem medyka. Szpon, musimy jej poszukać zanim coś ją zje! Pewnie się zgubiła, albo wpadła do rzeki, albo... - koteczka urwała, zagryzając wargi i machając nerwowo ogonem. Nie chciała o tym myśleć, bała się o tym myśleć. Strumyk prosił, żeby Łąka nie robiła nic na własną łapę, ale to przecież ich siostra na litość wszystkich Przodków, a poza tym ze Szponem u boku to żadna samowolka, prawda?
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
Huh, nie takiej odpowiedzi się spodziewał, absolutnie. Zmarszczył delikatnie brwi, potem jedną uniósł do góry. Uciekła? Bo nie została medykiem? Szczerze, jak Śliwkę lubił, tak to było po prostu głupie. - Kiedy uciekła? - dziś, wczoraj? To w końcu ważne. Nim zrobią cokolwiek, dobrze było wiedzieć jakieś szczegóły!! W końcu szukanie jej na ślepo da im znikomy rezultat, co najwyżej się zamartwią jeszcze bardziej. Inna sprawa, o tym powinien wiedzieć przede wszystkim Łabędź…
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
Słysząc pytanie Szpona poczuła się wytrącona z równowagi. Kiedy... Kiedy? Nie pomyślała, żeby zapytać, uznała to za oczywiste. Teraz, dzisiaj! Ale czy aby na pewno?
- Strumyk nie mówił. Ale był brudny i jakby... Ubłocony? Więc chyba gdzieś był i pewnie widział, jak Śliwka ucieka - wysnuła swoje przypuszczenia zniecierpliwionym i podenerwowanym tonem głosu. Prawda była taka, iż Łąka w ogóle nie pomyślała, by zadać bratu jakiekolwiek pytania dotyczące miejsca ostatniego pobytu Śliwki i czasu jej ucieczki. Teraz poczuła się głupio, a jednocześnie chciała działać, choćby na oślep, i nie rozumiała, dlaczego jeszcze tu sterczą.
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
- Gdzie w ogóle to było? - bo to też... ważne. Nie wspomniała o tym ani słowa. Jej ton głosu zaś - nijak na niego działał. Chociaż sam nie tryskał energią, gdzieś miał jej poirytowanie i niecierpliwość. Normalne, że mogła się stresować czy coś, ale nie było to winą, ani tym bardziej problemem Szpona. W końcu co miał robić, zacząć też się denerwować i panikować? Stres obu stron w takiej sytuacji był przepisem na chaos i nic więcej, nic co mogłoby doprowadzić do jakiegoś konkretnego rozwiązania. No, a już na pewno nie do takiego, które im pomoże! Tylko by się zaczęli kłócić i nic więcej.
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
- Teżniewiem - wyburczała przez zaciśnięte zęby tuląc uszy do czaszki ze wstydu. Dopiero teraz zorientowała się jak była glupia. Powinna zatrzymać Strumyka i o wszystko go dokładnie wypytać, tymczasem ona ruszyła sprintem w kierunku matki, a później Szpon, domagając się od nich akcji, ale nie przynosząc żadnych przydatnych informacji.
Koteczka zazgrzytała zębami i odwróciła wzrok, wbijając go w zmarzniętą glebę. Jej ogon miotał się na boki. Czy naprawdę nie będzie miała żadnej szansy na odnalezienie siostry przez własną głupotę i brak pomyślunku? Na to wyglądało.
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
- A to z lekka komplikuje sprawę... ale luz. Słuchaj, możemy jeszcze zawrócić i powiedzieć Łabędziowi, on rozrzuci parę patroli no i może sam przyciśnie Strumyka, żeby mówił więcej? Skoro w końcu on z nią gadał ostatni, to tylko on może coś zrobić. Zresztą, luz. Śliwka jest jaka jest, ale nie jest głupia. Jak gdzieś poszła, będzie z nią w porządku. Możemy się dziś przejść po terenach i przewąchać wszystko, żeby zobaczyć czy nie ma gdzieś jej tropu, he? - plan banalnie prosty tak szczerze, jedyny jakiego mogli się podjąć, żeby zrobić cokolwiek a nie siedzieć w miejscu i zbijać bąki. Nie, żeby Szopnowi zależało na super szybkiej akcji. Serio, kto jak kto, ale Śliwka musiała wiedzieć co robi, żeby UCIEC. Księżniczka nie podjęłaby się takiej akcji, gdyby nie miała żadnego planu, bo by po prostu stchórzyła. - Luźno jest, Łąka. Nic jej nie będzie.
Dodał zaraz, lekko popychając ją w bok. Tak, żeby ona się nie stresowała. Rety, rety, żeby każdy kot był tak luźny jak on... to aż by gorszy był ten świat tak szczerze.
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
Gdyby Łąka znajdowala się na miejscu Szpona i miała przed sobą obcą, spanikowaną terminatorkę, która uraczyłaby ją właśnie takimi odpowiedziami, wyśmiałaby ją, kazała jej wracać do obozu i zmądrzeć. Potraktowałaby się bez litości i żadnego współczucia, dlatego gdy kocur odpowiedział w mocno wyrozumiały sposób Łąka poczuła wobec niego wdzięczność. Wielką wdzięczność. Zachowała się idiotycznie, acz kocur oszczędził jej krytyki i przeszedł do konkretnych pomysłów nie tracąc czasu na zbędne naigrywanie się z szylkretki.
- Widziałam, że Strumyk poszedł do Łabędziej Gwiazdy i coś do niego mówił, jestem pewna, że tłumaczył mu sytuację ze Śliwką. On jest konkretny i odpowiedzialny, na pewno wszystko wyjaśnił. Mama też wie - odparła, odetchnąwszy cicho z ulgą, że wie przynajmniej tyle. - Moglibyśmy się przejść po terenach? Może coś znajdziemy. Oby nie wpadła do rzeki, przecież nie potrafi jeszcze pływać... - ostatnie zdanie powiedziała bardziej do siebie, niż do Szpona. Gdyby miała zgadywać uznałaby, że Śliwka ominie wszystkie błotniste, brudne tereny i nawet nie zbliży się do wody, będzie się trzymała suchszych miejsc, ale... z drugiej strony Łąka nigdy by nie podejrzewała siostry o ucieczkę.
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
- A to już coś!! - rzucił wesoło. Bo faktycznie, przynajmniej mieli ruch do przodu w tym wszystkim, jeśli Strumyk dał znać Łabędziowi. Z automatu, prześwity stresu już w ogóle wyparowały ze Szpona. Szczególnie na wieść, że Czereśnia też wie już o tej sytuacji. No, i luzik! Nie było się o co martwić. - Możemy się przejść. Pogadamy przy okazji o kodeksie czy rangach?
Mruknął do niej. Jeśli wszystko będzie na tak, obierze jakąś trasę i ruszą w... właściwie, jakąkolwiek stronę tylko będzie chciał. Skoro nie wiedzieli gdzie jej szukać, to pójdzie po prostu w prądem rzeki, żeby węszyć czy gdzieś tam jej nie czuć. I... to tyle. To był cały jego plan poszukiwań na szybko. Przynajmniej Łąka może się uspokoi z myślą o utonięciu Śliwki... lub wręcz odwrotnie, załamie się jakby wpadła.
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
- Yyy... Opowiedz mi o innych klanach. Prawie niczego o nich nie wiem z wyjątkiem tego, że istnieją - zakomenderowała Łąka. Rangi i kodeks naprawdę nie były jej w tym momencie w głowie, za to wiedza o innych klanach mogła się okazać przydatna, gdyż jeśli poszukiwania Śliwki przeciagną się kotka nie omieszka snuć się po granicach i wypytywać patroli innych klanów, czy nie widzieli zagubionej koteczki.
Łąka otrzepała futerko i wciąż wyraźnie spięta oraz poddenerwowana była gotowa, by ruszyć za Szponem. Czy raczej nie dokładnie za nim, gdyż zamierzała kręcić się gdzie ją łapy poniosą i obwąchiwać każdy możliwy krzaczek, kamyczek czy pień drzewa starając się wyłapać jakąś woń siostry.
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
- A takiej opcji nie dawałem - nie, żeby to było problemem, ale zdecydowanie - godną uwagi obserwacją! - Strzelamy na któryś konkretny z Klanów? Cień, Grom... Wicher??
Bo każdy chyba się trochę od siebie różni, ale w teorii - o żadnym jakoś super dużo mówić się nie dało. Władza, trochę o ternach, tyle. W tym czasie jednak zaczęli terenową wędrówkę; przeszli przez Koci Grzbiet, a z niego skręcili do Makowej Polanki, później Trawiastej Dolinki... aż tu w końcu, granica! Korzenny Jar prezentował się paskudnie. Nic specjalnego przy nim nie było, na pewno zapachu Śliwki. Podobnie przy Norze pod Drzewami, oraz wschodniej części Ptasich Krzewów... Nic! Śliwka tędy chyba nie szła.
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
- Wiem - odparła, marszcząc pyszczek nie zrozumiawszy po co kocur podzielił się z nią wiedzą oczywistą. Łąka jedynie naprawiła jego błąd, chyba że to właśnie starał się podkreślić. - Cień. Brzmią najgroźniej - mruknęła bez zastanowienia. Ledwie zwracała uwagę na otoczenie i nie rejestrowała mijanych punktów charakterystycznych, gdyż interesowało ją tylko jedno: znaleźć ślad Śliwki. A jednak niczego nie potrafiła wyczuć, zupełnie jakby siostra zapadła się pod ziemię. Albo utonęła.
- Wyczuwasz coś? Ja nic - spytała z płonną nadzieją. W końcu Szpon był wojownikiem, więc pewnie czuł więcej od niej... co nie?
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
Żeby tylko jeszcze byli tacy groźni!! - No, to w sumie z tego co wiem, mają sporo bagien u siebie. I zamiast polować na ryby, polują na żaby. Co jeszcze... a, mówi się o nich nocni łowcy, czy coś w tym stylu. Ale to czy polują w nocy na serio to nie wiem. Widziałem raz kota z Cienia, ale niespecjalnie dużo gadaliśmy - uwaga, nie gadali w ogóle. - A poza tym, nie mają medyków. Mają terminatorów, ale medyków totalnie nie. Głupie, nie?
Pokręcił łbem na boki, niby to w niedowierzaniu. - Nic a nic! Totalnie jej tu nie było - mruknął w końcu. Idąc dalej, przeszli Jeżynowe Krzewy, zachodnią część Ptasich Krzewów, wstąpili na Kwiecistą Łąkę - i od razu pomyślał o spacerze z Jaśminem...mm, i ze Szczerbatkiem... Siniak w sumie też może tu zabrać! - później Kolczasty Bez, zachodnią część Łęg, Mszar... i powrót do góry, bo przeprowadził ją przez w pół zalaną Bobrową Tamę. Obgryzione Drzewa bez Śliwki, kamienny brzeg Grzmiącej Rzeki - na szczęście - też, podobnie z Samotnym Świerkiem i Martwym Pniem. Kurczę. - Może przy okazji ogadamy kto rządzi w tym Cieniu?...
Dla zabicia czasu.
Łąka to długowłosa koteczka o srebrno buro-rudej szylkretowej barwie futra ozdobionej klasycznymi pręgami. Już jako kociak jest bardzo drobnym i niziutkim stworzeniem, co w przyszłości nie ulegnie zmianie: będzie zadbaną pięknością o filigranowej, wiotkiej aparycji. Co prawda dzięki długiemu, grubemu futerku nie będzie to aż tak widoczne, jak mogłoby być, choć i tak będąc kociakiem wygląda, jakby miał ją porwać pierwszy lepszy podmuch wiatru. Łąka posiada sporej wielkości uszy, urokliwe błękitne oczy (które pozostaną takie nawet, gdy kocica dorośnie), białe, długie wibrysy i trójkątny nos ceglastej barwy.
Swoje drobne rozmiary i brak siły Łąka nadrabia temperamentem, niezłomnym charakterem, nieustępliwością i ciętym językiem. Jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do wyznaczeniu celów, które jednak muszą odpowiadać głównie jej samej. Nie jest arogancka bądź zapatrzona w siebie, jednakże troszczy się głównie o własne potrzeby uznając to za zdrowe podejście, wszak żyje dla siebie, nie dla innych.
Łąka uniosła łeb i popatrzyła zaskoczona na swojego mentora. Nie mieli medyków? Ale jak to?
- Jak to, czemu? Jak sobie radzą bez nich radzą? Czy na bagnach rośnie coś, co leczy ich rany bez udziału innych kotów? - zasypała białego wojownika pytaniami, mrużąc przy tym oczy. Czyżby klan Cienia odkrył jakiś sposób, który pozwolił im na przekierowywanie wszystkich kotów na wojowników i nie tracenie ani jednej jednostki na medyczne role? Warto się było o tym zorientować.
Łąka czasami zatrzymywała się, by podziwiać widoki, acz robiła to rzadko i najbardziej skupiała się na zapachach. Niestety niczego nie potrafiła wyczuć, przez co czuła się coraz bardziej sfrustrowana. Przecież to niemożliwe, żeby Śliwka wyhodowała sobie skrzydła i odleciała.
- Pewnie, mów! Na pewno nie medyk, skoro go nie mają, nie?
Iwontcompromise I wontlivealife ONmyKNEES Youthinki amnothing I amNOTHING ― ― ― ― ― ― ― I HEARgodswhisper Callingmyname Itsinin the wind I AMtheSAVIOR
- A, a, to by miało sens, to ma prawo bytu jak najbardziej! No, pomyśl tylko, jak inaczej by żyli, serio?! Tak bez leczenia się nie da, nieważne co! A tak serio, to nie wiem. Może douczają się w innych Klanach… no, i doleczają też - bo tego serio nie mógł przewidzieć ani zgadnąć. Bo jak? Żarty żartami, ale jeśli o konkretną wiedzę chodziło, lepiej nie przesadzać z wymyślaniem co i jak. No…w końcu dobrze jakby z treningu wyniosła coś więcej niż obolałe z łażenia łapy… albo co gorsza, nie wyniosła ich, bo ze zmęczenia jej odpadną!!!! - Ano, Medyków nie mają, ale mają ich terminatorów. Dziwactwo, nie?! No, ale nazywają się… ummm… Uhhh… A, no tak! Rwąca Łapa, Huraganowa Łapa i Wzburzona Łapa. No, ale oni nie rządzą. Przywódcą jest Polna Gwiazda, zastępcą Śpiewająca Knieja.
I tyle, bo medyka nie mieli. Zachodnia część Piaszczystej Mielizny też była wolna od zapachu Śliwki… chociaż, nie, jakiś zapach się tu unosił?...Ale tak rozlazły, że ledwo co go się dało wyczuć. Poszli więc dalej - do Zielonego Pagórka, Miękkiego Podnóża, wschodniej części Piaszczystej Mielizny, Młacznych Pól… - Który Klan teraz? - …Błotnistych Ścieżek, Grząskiej Ziemi, Zatopionych Korzeni… I tu nic! Podobnie jak w Wilgotnych Skałkach. Skrzywił się lekko, rzucając krótkie spojrzenie kotce. - Możemy tam zaraz wrócić.
Tam, gdzie zapach Śliwki był jakkolwiek wyczuwalny.