Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Powiedzieć, że Kora była wielce podekscytowana tym, że na terminatora dostała akurat Lilię, było niedopowiedzeniem. Była w przysłowiowym siódmym niebie, cała w skowronkach. To była idealna okazja, aby poznać się z białą kotką bliżej, aby faktycznie bez stresu zapoznać ją z życiem klanowym. Cieszyła się. Bardzo. Ignorowała nawet myśl o tym, że ojciec dalej mógł być zły, teraz trening z Liliową Łapą w pełni pochłaniał myśli Dębowego Boru.
Znalazła kotkę o świcie, w legowisku terminatorów. Przyniosła jej mysz ze stosu, żeby Lilia nie biegała o pustym żołądku to tu to tam, póki biała nie umiała polować, mogła jeść. Z uśmiechem, Kora podeszła do swojej koleżanki, terminatorki, delikatnie szturchając ją łapą w bok, jeżeli Lilia jeszcze spała. Mysz położyła tuż obok.
- Cześć, Lilia. Liliowa Łapo. Gotowa na pierwszy dzień? - spytała entuzjastycznie, nie krzycząc przy tym jednak, aby nie obudzić nikogo poza samą Lilijką.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Kora sama ją znalazła, w dodatku jeszcze przyniosła jej mysz na śniadanie. Lilia musiała przyznać, że nie spodziewała się takiego zachowania ze strony swojej nowe mistrzyni, przynajmniej na podstawie tego, co słyszała na temat treningów i relacji terminator-mistrz. No, ale jednak przecież zapoznała się już z córką Skrzącego Słowa wcześniej, może to dlatego?
- Cześć, Koro. Dziękuję za mysz - odpowiedziała jej bladym uśmiechem i faktycznie coś przekąsiła. Nie miała pojęcia, co będą tego dnia robić, więc stwierdziła, że lepiej coś zjeść niż potem być głodnym albo osłabionym. - Ja... nie wiem, ale zobaczymy. Co będziemy robić na treningu? Wyjdziemy z obozu? - Zapytała mistrzyni. Od kiedy została do niego przyprowadzona przez Łabędzią Gwiazdę to z niego w ogóle nie wychodziła, więc nie miała pojęcia jak wyglądają tereny Klanu, w którym mieszkała.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Gdyby dostała na terminatora kogoś innego niż Lilia z którą zdążyła się już poznać, to jej wymagania byłyby zupełnie inne. Kazałaby mówić do siebie pełnym, wojowniczym imieniem, kazałaby się uczniowi zjawić o bladym świcie przed wyjściem z obozu, w pełni gotowości do działania, ale jakoś tak... nie potrafiła, nie Lilię. Nie tą istotkę którą pamiętała jako zestresowaną, spanikowaną w nowym otoczeniu. Czy było w ten sposób nieobiektywna? Owszem, ale trudno, bywa.
- No, zrobimy co będziesz chciała! Nie musimy dzisiaj wychodzić, jak nie chcesz. Wiesz, ten trening ma być dla ciebie przyjemnością, takim wdrożeniem w Klanową rzeczywistość, jak zdecydujesz się tutaj zostać na stałe. Ty ani nic nie wiesz o terminatorowaniu, ani ja nic nie wiem o mistrzowaniu, więc możemy zacząć od tego, na co masz ochotę! - Kora posłała białej kotce szeroki, radosny, przyjazny uśmiech.
- Mogę ci omówić cały kodeks wojownika, możemy omówić dokładniej rangi, tradycje, albo mogę ci pokazać tereny i opowiedzieć o historii powstania Klanów, możemy zacząć od polowania, co tam tylko chcesz!
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Lilia nie zdawała sobie sprawy z odczuć Kory i tego, co działo się w głowie jej nowej mistrzyni, więc czuła się totalnie zagubiona w sytuacji, w której się znalazła, mając nadzieję, że nie palnie żadnej gafy w tym, jak się odzywa lub traktuje rdzawą kotkę.
- To, um... - mruknęła, zastanawiając się, co chce robić. Nie wiedziała za wiele o dosłownie czymkolwiek, co dotyczyło Klanów. Trochę kotów wytłumaczyło jej co nie co o klanowej hierarchii, wiedziała, jak wygląd obóz, i to w sumie tyle. Milczała przez krótki moment, aż w końcu zwróciła swój wzrok w stronę Ciemnego Szlaku.
- To może... pokażesz mi tereny Klanu Rzeki poza obozem? - zaproponowała - Od kiedy Łabędzia Gwiazda mnie tu przyprowadził, to nie wychodziłam z obozu. Nie mam pojęcia, jakie są. I... świat już powoli budzi się do życia, pojawiają się nowe trawy... Pomyślałam, że może być fajnie - dodała cicho, poruszając nieco przednimi łapkami w miejscu. Nie miała pojęcia czego się spodziewać po terytorium Rzeki, znała tylko obóz.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
W mniemaniu Kory białe stworzenie nie było w stanie palnąć gafy choćby chciało. Lilia była zbyt... idealna, a jakikolwiek błąd Kora mogła jej wybaczyć. Nie powinna tak traktować swojego pierwszego terminatora, ale no cóż zrobić.
Wojowniczka uśmiechnęła się słysząc sugestię Liliowej Łapy. Tereny Klanu Rzeki poza obozem, super, robi się, czyli spacerek po granicach i tak dalej! - Nie ma sprawy! Noo, teraz jak śnieg topnieje i wszystko kwitnie to faktycznie robi się przyjemnie. Będzie fajnie, na pewno, zobaczysz! No to chodź, komu w drogę temu czas. Jak będziemy iść za szybko czy coś to mów, zwolnimy tempa.
Kora faktycznie poruszała się krokiem szybkim, pewnym i sprężystym, żwawo kierując się z Lilią ku wyjściu z obozu. Zerkała do tyłu, upewniając się, czy kotka na pewno idzie i czy nadąża, uśmiechnięta. - To... mówisz, że Łabędzia Gwiazda cię tu przyprowadził i pewnie widziałaś chociaż kawałek świata poza obozem. Kojarzysz, z której strony przyszłaś z Łabędziem?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Oby charakterystyczne zachowanie Kory nie wpłynęło za bardzo na to, jakie wyobrażenie będzie miała Lilia na temat treningów jako takich oraz relacji mistrz-terminator. Biała startowała z pułapu całkowitego zera, nie mając o niczym bladego pojęcia, dlatego wszystko było dla niej nowe.
Pokiwała głową, po czym ruszyła za Dębowym Borem. Miała szczęście, że natura obdarzyła ją długimi łapami. Nawet, jeśli była strasznie chuda, patykowata i zgarbiona, to wciąż była w tanie sadzić długie kroki i bez problemu nadążyć za córką Skrzącego Słowa.
- Ja... nie jestem pewna, gdzie to dokładnie było, ale nie przechodziliśmy przez wodę... i przyszliśmy od strony osiedla. Jakbym zobaczyła to miejsce, to byłabym w stanie powiedzieć, że to ono. To chyba była jakaś łąka, albo coś... jak nie ma liści i trawy wszystko wygląda podobnie - odpowiedziała na pytanie Kory, rozglądając się wokoło. Wyjście z obozu było niedaleko Błyszczących Głazów, formacji skalnej którą Lilia poznała już całkiem nieźle i w której swoje legowisko miał Łabędzia Gwiazda. A dalej znajdowały się... drzewa.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Aaa, jak nie przechodziliście przez wodę i ze strony osiedla, to pewnie granica z Łanem Rzepaku! - stwierdziła Kora po chwili analizowania słów swojej terminatorki, jak i okoliczności pojawienia jej się w obozie Klanu Rzeki. Skoro przyprowadził ją samotnik, szli od strony osiedla, nie przechodzili przez rzekę, to to musiała być Kwiecista Łąka albo coś. - Możemy zacząć od tamtego miejsca i przejść się wzdłuż wszystkich granic naszego terytorium. Skończymy na Kocim Grzbiecie, tam, gdzie terminatorzy najczęściej wychodzą na treningi.
Tak też Kora ruszyła ku Kwiecistej Łące, przekonana, że to właśnie stamtąd Lilijka musiała przyjść razem z tym samotnikiem który pokazał jej tereny klanów, a potem z Łabędziem i Nocą z powrotem do obozu. Gdy znalazły się przy samej granicy, Dąb nieco zwolniła kroku.
- Patrz, widzisz? Tam jest Łan Rzepaku, te takie złote chwasty co dwunożni tu zasadzili. I jak się pójdzie tam dalej wzdłuż rzeki to dojdzie się do osiedla dwunogów - Liliowa Łapa zresztą teraz pewnie już kojarzyła to miejsce i pamiętała drogę jaką przebyła. - Przejdziemy się najpierw wzdłuż granicy z Klanem Gromu, ale musimy wobec tego przejść przez Bobrową Tamę, albo przepłynąć kawałek. Pasuje?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Nie wiedziała za bardzo co ma odpowiedzieć Korze, dlatego kiwała głową na jej informacje, jednocześnie rozglądając się po okolicy i podziwiając świat poza obozem. Był... ciekawy i ładny, chociaż zdecydowanie minie jeszcze trochę czasu zanim nauczy się w nim odpowiednio orientować. Odpowiadała jej propozycja dzisiejszego treningu, którą zaproponowała wojowniczka. Jednakże na wspomnienie o pływaniu poruszyła nerwowo uszami. Jeszcze nigdy nie pływała i nie wyobrażała sobie, że w ogóle byłaby w stanie.
- Ale ja... nie umiem pływać - odpowiedziała kotce, nerwowo spoglądając na swoje łapy. Co, jeśli porwie ją nurt i się utopi?
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Kora zatrzymała się wraz z Lilią dopiero przy Bobrowej Tamie.
Dotarła do niej informacja ze strony swojej koleżanki, terminatorki - nie umiała pływać. Nic dziwnego, pewnie wcześniej wcale pływać nie musiała. Ale teraz znajdowała się w Klanie Rzeki i wypadałoby się tego nauczyć. Innego terminatora Kora by pewnie po prostu wrzuciła do wody i kazała wymachiwać łapami aż nie załapie o co chodzi, ale Lilijka... nie, to z nią nie miało prawa zadziałać.
- Nauczę cię - odezwała się do Lilii, wpatrzona w jej szczupłą mordkę jak w najgłębsze, najbardziej przejrzyste zwierciadło - odrobinę zbyt długo, niż pewnie powinna. - Nauczę cię pływać. Obiecuję ci, że ze mną tutaj nic ci nie grozi, w porządku? Albo... jak nie jesteś teraz gotowa, to możemy po prostu przejść się po tamie. Bobrów nigdzie nie widzę, to raczej nie będą mieć nic przeciwko!
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Kora miała szczęście, że Lilijka zupełnie nie zwracała uwagi na to, jak długo ta się na nią gapi. Chyba zaczęła uważać to za coś normalnego, może uważała, że skoro bura jest jej mistrzynią, to nic dziwnego w tym, że na nią patrzy i zwraca na nią uwagę?
- Ja... nie jestem pewna, czy jestem gotowa, czy nie - odpowiedziała płaskim tonem zdradzającym wysoki poziom jej stresu - Boję się. Ale... mogę spróbować, i zobaczymy... Jak to się robi, Koro? - zapytała ją, starając się jakoś przezwyciężyć swój strach. Wbiła wzrok w ciemną toń rzeki niedaleko Bobrowej Tamy.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Wiesz... to normalne, że się boisz czegoś nowego, czegoś, czego nigdy nie robiłaś. Ale tak jak mówiłam, ze mną nic ci nie będzie, a przepłynąć musimy tylko kawałek żeby znaleźć się po drugiej stronie. To jest trochę jak bieganie po lądzie - przebierasz łapami pod wodą i w ten sposób utrzymujesz pysk nad powierzchnią, płyniesz do przodu. Możemy spróbować kiedy indziej, ale... mam inny pomysł, o, tak żeby przyzwyczaić cię do wody! - zadeklarowała Kora, a gdyby fizycznie było to możliwe, obok jej głowy pojawiłaby się zapalona żaróweczka sygnalizująca, że ma genialny plan.
Bez zawahania zrobiła kilka susów bliżej rzeki, zanurzając się w wodzie najpierw do nadgarstków, potem do łopatek. Wciąż na płyciźnie, opierała się łapami o dno rzeki. Odwróciła pysk w kierunku Liliowej Łapy, uśmiechnięta.
- Chodź! Położysz się na moim grzbiecie i obejmiesz mnie łapami i tak przepłyniemy!
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Pokiwała sztywno głową, słuchając słów Kory, gdy ta tłumaczyła jej w jaki sposób się pływa. Nie wyglądała na szczególnie przekonaną co do tego, że w ogóle kiedykolwiek będzie w stanie pływać. Zerknęła z powątpiewaniem najpierw na wojowniczkę, a potem na rzekę, po czym zrobiła kilka kroków za mistrzynią, podchodząc do mętnej, zimnej tafli.
- Jeśli uważasz... że to dobry pomysł - miauknęła zimnym ze strachu głosem. Jej uszy opadały smętnie na boki - Ale jesteś pewna, że dasz radę pływać ze mną na grzbiecie? Swoje ważę, no i... możesz mieć ograniczone ruchy przeze mnie - w jej głosie pobrzmiewała faktyczna troska względem Kory. Nie chciała sprawiać jej problemów.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Jestem pewna. Ty musisz być lekka jak piórko! Widziałaś moje mięśnie? Dam radę, nie takie rzeczy się robiło. Kiedyś ciągnęłam do obozu zająca prawie tak wielkiego jak cała ja i nie sprawiło mi to wcale problemów! Zresztą... to tylko krótki odcinek. Nic ci się nie stanie, a przyzwyczaisz się do głębszej wody - to mówiąc, Kora zrobiła jeden, drugi krok głębiej w toń rzeki, upewniając się, że ma Lilijkę na grzbiecie, i że ta nie spadnie.
Faktycznie, miała nieco ograniczone ruchy, ale nie przeszkadzało jej to. Musiała nieco mocniej przebierać łapami, ale to nie był dla niej problem, żaden. Może tylko trochę bardziej się zmęczyła, ale jeśli to znaczyło, że zrobiła z Liliową Łapą krok w dobrym kierunku aby przezwyciężyć strach przed pływaniem, to było warto.
Wychodząc na płyciznę na drugim brzegu, Kora pochyliła się tak, aby Lilia mogła bezpiecznie zejść na ziemię. - Ha- no i co, nie było tak źle, prawda?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Po raz kolejny pokiwała sztywno głową, nie patrząc już na Korę, a tylko na wodę przed nimi. Wojowniczka mówiła, że to krótki odcinek, ale jej się wydawał bardzo długi, od jednej strony rzeki na drugą. Nawet z Bobrową Tamą obok i tak w oczach białej było to przerażające i wręcz nie do przeżycia.
- No to... spróbujmy - powiedział cichutko, po czym ostrożnie wdrapała się na plecy Kory. Przylgnęła brzuchem do jej masywnego, ciepłego grzbietu i objęła ją łapami, mocno się trzymając. Starała się nie wbijać jej pazurów, by niechcący nie zrobić jej krzywdy ani nie wyrwać futra. Lilia była kotem delikatnym i myśl, że mogłaby podrapać swoją mistrzynię powodowała, że zaczęło jej się przewracać w żołądku. Dlatego też spieła mocniej mięśnie, by trzymać się bardziej za ich pomocą.
Przez sporą część podróży terminatorka miała zamknięte oczy i płasko położone po ciele swoje olbrzymie, giętkie uszy. Nie tylko z powodu strachu, ale też tego, że chlapiąca woda próbowała jej sie dostawać dosłownie wszędzie. Było jej zimno i mokro i ogólnie nieprzyjemnie, a woda pachniała rzęsą i rybami.
Gdy przedostały się na drugi brzeg, ostrożnie stoczyła się z grzbietu wojowniczki, stając, cała mokra, sztywno w rozkroku na swoich długich, patykowatych łapach z szeroko otwartymi oczami. Wyglądała, jakby ktoś próbował chwilę temu utopić anemiczną, albinotyczną nowonarodzoną sarenkę.
- Uh-huh.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Widok rozdygotanej, mokrej Lilii utwierdził Korę w przekonaniu, że to nie był tak dobry pomysł jak początkowo jej się wydawało. Może to była zbyt pochopna decyzja, a Lilia po prostu nie potrafiła odmówić? Poczuła się głupio. Z troską w oczach patrzyła na swoją terminatorkę, powoli żałując, że namówiła ją do przepłynięcia z nią tego kawałka. - Hej. Świetnie sobie poradziłaś. A jak będziemy wracać, to przejdziemy suchą łapą, okej? - zagaiła z uśmiechem.
I zaraz otrzepała się z nadmiaru wody jak mokry pies, odchodząc przed tym jednak kawałek od Liliowej Łapy, żeby jej nie zamoczyć bardziej. - Otrzep się z wody. Słońce wychodzi zza chmur, zaraz zrobi się cieplej i się osuszymy. Chyba, że chcesz sobie zrobić przerwę i odetchnąć, nigdzie nam się nie śpieszy.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else