Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
" Hej. Świetnie sobie poradziłaś." - Ale ja... nic nie zrobiłam - wydukała z siebie bez zrozumienia, pewnie przez to, że wciąż była w szoku po bliskim spotkaniu z rzeką. Na razie zupełnie nie była w stanie wyrobić sobie opinii na temat pływania w wodzie, w końcu sama nie pływała i dalej nie umiała tego robić. Czy z czasem się przyzwyczai do bycia mokrą? Kto wie. Czas pokaże, na razie czuła się bynajmniej... zimno i głupio. Ale nie była zła, poirytowana ani ogólnie nie pokazywała po sobie żadnych negatywnych emocja poza, ewentualnie, szokiem i zmieszaniem.
Pokiwała głową na słowa wojowniczki i faktycznie otrzepała się z wody. Jej futro, które było naturalnie bardzo rzadkie, lekkie i słabe, teraz przylgnęło płasko do jej ciała eksponując jej wychudzoną, kościstą i kwadratową sylwetkę zagłodzonego charcika włoskiego.
- To gdzie... dalej prowadzi granica Klanu? Dziwnie tu pachnie.
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Mimo strachu weszłaś do wody, chociaż nigdy wcześniej nie pływałaś. To samo w sobie było z twojej strony bardzo odważne! - i było powodem do dumy. Gdyby chodziło o byle innego smarka, to Kora by się z nim tak nie cackała, ale smarki urodzone w Klanie Rzeki wysysały umiejętność pływania z mlekiem matki. Lilia była inna. Lilia była w oczach Kory specjalna.
Rdzawa kotka uśmiechnęła się, lustrując pospiesznie szczuplutką sylwetkę Lilii. Zaraz jednak ruszyła do przodu, słysząc, że Liliową Łapę dalej ciągnęło do zwiedzania terenów.
- Teraz jak przepłynęłyśmy obok Bobrowej Tamy, znajdujemy się na Kamienistym Brzegu. Przejdziemy się wzdłuż granicy z Klanem Gromu i dojdziemy do Czterech Dębów, miejsca zgromadzeń... potem pójdziemy wzdłuż granicy z Wichrem. I skoro jesteśmy w temacie Klanów... są cztery. Jest nasz, Klan Rzeki, my wyróżniamy się tym, że umiemy pływać i główną częścią naszej diety są ryby. Bo wiesz, naturalnie koty z innych klanów raczej ot tak nie uczą się pływać, a my to mamy praktycznie w genach. No i wiesz już, że przywódcą u nas jest Łabędzia Gwiazda. Do niedawna zastępowała go Czereśniowa Gałązka, moja ciotka świętej pamięci... teraz zastępcą jest Pierwiosnkowy Przesmyk. Medycy to Cisowa Gałązka i Rybołowi Lot, moi kuzyni. Córka poprzedniego medyka, mojego wuja, Barwnej Wody, uczy się pod okiem Rybołów i Cisa, nazywa się Gwiezdna Łapa.
I chyba tyle informacji związanych z władzą w Klanie Rzeki wystarczyło. Zresztą, pewnie były to rzeczy, które Lilia już zdążyła usłyszeć będąc w obozie.
Przeszły obok Samotnego Świerku, do Martwych Pniów, gdzie Kora postanowiła oznaczyć granicę.
- Kolejny klan - graniczymy bezpośrednio z Klanem Gromu i Klanem Wichru, Klan Cienia jest na ukos od naszych ziem, nie mamy z nimi wspólnej granicy. Gromiacy żyją na bardzo piaszczystych, ciepłych terenach. Przywódcą jest Wężowa Gwiazda, zastępuje go Dymiący Staw, a medyczki to Truskawkowy Gąszcz i Gwiezdny Nurt.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Księżyce: 99
Mistrz: Dębowy Bór
Płeć: kotka
Ojciec: Raniuszek i Kościste Wybrzeże
Trwałe urazy: głuchota na lewe ucho, nadwrażliwość na światło na lewe oko
Długowłosy, szczupły, wysoki oriental z albinizmem (białe futro). Oczy skośne i różowo-niebieskie, uszy duże, opadające, prosty nos.
Nieco wycofana, nerwowa, nie wie jak zachowywać sie wśród innych kotów. Nie mówi nic albo mówi bardzo dużo, nie ma nic pomiędzy. Wydaje się łaknąć bliskich relacji, nieporadna społecznie.
Płonące Niebo, Rybołowi Lot, Bratek [KRz]
Zerknęła na Korę z powątpiewaniem. Jasne, weszła do wody. Powiedzmy. Bo w sumie to nie weszła, tylko została do niej wniesiona na plecach kogoś innego i przez niemalże całą wycieczkę nawet mięśniem nie drgnęła. Jednakże było jej całkiem miło, że bura próbuje podtrzymać jej nikły entuzjazm i jakoś podbudować jej poczucie własnej wartości. Lilia to doceniała, dlatego posłała Korze blady uśmiech.
- Co to są Zgromadzenia? - zapytała, gdy wojowniczka wspomniała o "miejscu zgromadzeń". Zupełnie nic jej to nie mówiło. Czy to była jakaś forma ceremonii? A jeśli tak, to czemu znajdowała się tak daleko od obozu Klanu? Miała nadzieję, że następne słowa Kory rozwieją jej wątpliwości.
- Poznałam jeszcze Miodową Łapę... też jest terminatorem medyków. Wydawał się bardzo wstrząśnięty tym, co się stało ze Śliwką, jego siostrą... I poznałam Cisa, jest... bardzo miły. Lubię go. - zauważyła. Faktycznie Cisowa Gałązka może i był dosyć głośny i "rubaszny" w swoim zachowaniu, to roztaczał wokół siebie aurę ciepła, która dobrze działa na Lilię.
- Słyszałam o... Wężowej Gwieździe. Ponoć z wyglądu jest podobny do mnie i Cisa... też jest chudy, ma wielkie uszy i tak dalej. Chciałabym go kiedyś zobaczyć. Znasz kogoś z Klanu Gromu?
W tym pokoju bardzocicho dziś Po trzechdniachnareszcie śpisz [gdzieś za drzwiami został ból] Całych siebie chcemy dać Kilku ludzi > dobrze < nas zna Tylko czasem... słabnienam puls ~*~
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22
Mistrz: :/ zawilcowy gej
Płeć: kotka
Matka: księżycowe jezioro
Ojciec: skrzące słowo
Partner: kodeks wojownika
Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Zgromadzenia... kiedyś, dawno temu, były organizowane przez klany co pełnię księżyca, aby wymienić się informacjami pomiędzy Klanami. Od jakiegoś czasu jednak są organizowane tylko z inicjatywy przywódców, kiedy są jakieś ważne sprawy do omówienia, jak wyjątkowo groźny drapieżnik na terenach Klanu czy coś takiego - albo nawiedzenie kota przez opętańców do tego stopnia, że kot wmawia sobie, że jest przeznaczony do bycia przywódcą, coś o tym wiemy, prawda, Paprociowa Łapo?
- Ach, no tak, Miodowa Łapa, mój kolejny kuzyn... masz rację. Nie rozmawiałam dużo z dziećmi Czereśniowej Gałązki, a on tak się wycofał po tym, co stało się ze Śliwką, że... zapomniałam, że jest terminatorem medyka - szczery błąd. Trochę było jej wstyd, ale przyznała się do tego błędu i tyle. - Ano, racja, Cis jest miły. Przyjemny w obyciu. Trochę głośny, ale nie tak jak mój brat, Szpon.
- Nie widziałam nigdy Wężowej Gwiazdy na oczy, ale tak, ponoć wygląda podobnie do ciebie i Cisa. Szczególnie do Cisa, bo ma chyba futro w tym samym kolorze. Z Klanu Gromuuu... nie przypominam sobie, szczerze mówiąc. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie na granicę z Gromem, tak po prostu - wzruszyła barkami.
Odcinek który musiały przejść zanim znalazły się przy Czterech Dębach przeszły we względnej ciszy, powoli, bez pośpiechu. Kora pozwalała Lilii rozglądać się, przyglądać ich terenom. Dopiero gdy znalazły się w miejscu Zgromadzeń, Kora przystanęła. - To jest centrum terenów wszystkich Czterech Klanów, Cztery Dęby. Tu są zwoływane zgromadzenia i tutaj można przyjść i czasem trafić na kota z jakiegokolwiek z innych Klanów. Raz wpadłam na kocicę z Klanu Cienia, nazywała się Trzaskająca Łapa... miałyśmy się spotykać co księżyc i trenować razem, bo obie chciałyśmy zostać najlepszymi wojowniczkami, ale od dawna jej nie widziałam. Już pewnie dawno jest wojowniczką - ciekawe, co u Trzask. Oby było dobrze.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else