Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Ciężko było się z Chłodną Łapą nie zgodzić – ostatnie, czego Nagietek pragnął, to niezręcznej ciszy, która pewnie skłoniłaby go do myślenia o rzeczach, do których wolał nie wracać, jakimi nie chciał się zajmować zwłaszcza teraz, na treningu. Skinął pyskiem i uśmiechnął się lekko. – No to za nami już klanowa trójka i terminator medyka oraz kocięta... – wymruczał pod nosem, bardziej do siebie niż towarzyszącego mu kocura. Wreszcie podniósł wzrok, by utkwić go w Chłodnej Łapie. – Trochę już porozmawialiśmy o terminatorach, ale na pewno warto poukładać sobie wszystkie informacje. Terminator to oczywiście kot, który osiągnął wiek sześciu księżyców; najłatwiej poznać go po tym, iż jego drugi człon zawsze brzmi Łapa. Do jego obowiązków oczywiście należy trening i polowanie, ale także wymiana mchu i sprzątanie legowisk.
Wszystko chyba było jasne, ale mimo to Nagietek zrobił pauzę, by kocur mógł rozwiać ewentualne wątpliwości. – Trening nie ma stricte określonej formy, jest zależny od mistrza. Mistrzem zaś może być jakikolwiek wojownik, jakiego terminatorowi dobrał Przywódca. Wtedy też jego prowadzenie należy do kolejnego obowiązku poza polowaniem i walką – stwierdził. – No i, o czym też już mówiliśmy, spośród wojowników Przywódca może wybrać Zastępcę, ale pod jednym warunkiem. Pamiętasz jakim?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Jak na razie w sumie wszystko było jasne, zwłaszcza że Artem sam był teraz terminatorem i mógł doświadczyć tego wszystkiego na własnej skórze, nie? Bycia Łapą i te sprawy. Nawet jeśli na karku już miał trochę księżyców. Ale na szczęście z Nagietkowym Prześwitem chyba długo przy tej randze nie zostanie, bo w sumie nie byłoby jakoś świetnie zostać terminatorem do końca życia... zwłaszcza że do jego początku było mu już raczej dalej niż do jego końca. Naprawdę, w tym momencie już serio mógł powoli zacząć nazywać się staruszkiem... nawet jeśli nie chciał tego w żaden sposób przed sobą przyznawać.
O? Odpytywanie? No ciekawe. Dobrze, że akurat Artema nie zaskoczyło aż tak to pytanie, bo pamiętał ten warunek.
-Żeby zostać zastępcą wojownik musi mieć przynajmniej jednego wytrenowanego terminatora -odparł bez problemu.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Wojownik uśmiechnął się szeroko i skinął pyskiem. Nie chciał jakoś specjalnie odpytywać swojego terminatora, ale zyskał niejako potwierdzenie, że nie przeładował go wiedzą – Chłodna Łapa nadal był w stanie przyswajać podawane mu informacje, co uspokajało Nagietka na duchu.
Wreszcie zbliżyli się do Bobrowej Tamy, będącej jednym z przejść przez Grzmiącą Rzekę. Zasady były identyczne, co przy Wilgotnych Skałkach – należało zachować ostrożność, by przypadkiem nie wpaść do wody. Chociaż fragment kory odłamał się pod łapami Nagietka, na brzeg dotarł w jednym kawałku. Uważnie jednak obserwował Chłodną Łapę, gotów do ewentualnej interwencji. W końcu przezorny zawsze ubezpieczony, co nie? – No i jesteśmy na granicy z Ziemiami Niczyimi – stwierdził, zarzucając łbem. Za Kolczastym Bzem poprowadził ich w kierunku Jeżynowych Krzewów. W międzyczasie zaczął jednak kolejny temat: – Jest jeszcze starszyzna – oczywiście najstarsze koty, zwolnione ze wszystkich obowiązków, by ze spokojnym duchem móc odpoczywać. Czasami też udają się do nich młodsi, których stan nie pozwala na dzierżenie poprzedniej rangi... Ale nie dotyczy to Przywódców; oni są zobowiązani pełnić swoje obowiązki po kres swoich dni. No i znów oczywiście, inni Klanowicze sprawują nad nimi pieczę.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Nauczony wcześniejszym doświadczeniem Artem już wiedział mniej więcej jak przechodzić przez takie mniej "bezpieczne" tereny, jednak to nie spowodowało, że zrobił to szybciej niż poprzednio. Ryzykowanie nigdy nie było jego najsilniejszą cechą. Czasami, może i mu się zdarzało, ale to raczej bardziej przy rzeczach, które nie miały jakiś dużych szans na pozbawienie go życia, a wpadnięcie do rzeki nie brzmiało jakoś najprzyjemniej. Zwłaszcza że w pływaniu... można powiedzieć że nie był jakoś specjalnie dobry, nie był w ogóle dobry. Na szczęście, dzięki ostrożności, udało mu się bez żadnej wpadki przejść na drugą stronę.
-O, kojarzę to miejsce. Przez jakiś czas mieszkałem niedaleko, jeszcze za czasów samotniczych -powiedział, rozglądając się. Akurat tereny Ziem Niczyich znał całkiem dobrze dzięki swoim samotniczym wędrówkom. Potem wysłuchał dalej Nagietkowego Prześwitu. Młodsi, czyli pewnie tacy, którzy zostali z jakimś nieprzyjemnym urazem, tak mu się wydawało- No, chyba ciężko by było jakby nagle przywódca przestał pełnić swoje obowiązki i poszedł do starszyzny -skomentował z uśmiechem- zwłaszcza że w Kodeksie jest, że zastępca zostaje przywódcą kiedy poprzedni umiera -ha! Pamiętał? Pamiętał.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
O! No proszę. – Jakbyś chciał, to możemy kiedyś się tam wybrać – powiedział, zerkając w stronę Chłodnej Łapy. Nagietek rzadko miał przyjemność zapuszczać się na Ziemie Niczyje, więc jakby tylko kocur wyraził taką ochotę, z przyjemnością by mu towarzyszył.
Wpierw przytaknął terminatorowi, ale kiedy tylko kontynuował myśl – Nagietek uniósł jedną z brwi. Najwyraźniej kocur przejrzał jego motywacje... I nie szkodzi! Cieszyło go, że faktycznie uważa, a przy tym nie ma większych problemów z zapamiętaniem informacji. Dobrze to rzutowało na ich wspólny trening, który niby dopiero się zaczął, ale podejrzewał, że skończy się szybciej niż później. – Ostatnią z rang jest opiekun, którym może zostać każdy kot po ukończeniu treningu. Alternatywnie, jest nim też każdy kot po zajściu w ciążę. Jego dotychczasowa ranga zostaje zawieszona, a kiedy tylko czuje się gotowy powrócić do obowiązków, zgłasza to Przywódcy – wytłumaczył, gdy minęli już Jeżynowe Krzewy, a zbliżali się do Nory pod Drzewem. Po kilku uderzeniach serca kontynuował: – Jak można się domyślić, opiekun zajmuje się wszystkimi kociętami. Dba o ich edukację, zdrowie i bezpieczeństwo, a do tego – o czystość w kociarni.
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Hm, do tej pory taką propozycję chyba dostał jedynie od Szpona, ale najwidoczniej wychodzenie poza granice Klanu nie było aż taką zbrodnią skoro nawet i jego mentor zaproponował spacer po Ziemiach Niczyich bez żadnego większego oporu moralnego czy innego takiego. Kolejna przyjemna niespodzianka, jak widać. No, jak do tej pory to -poza ceremoniami- wszystko było w miarę przyjemnie, żadnych takich nieprzyjemnych niespodzianek ani nic. Fajnie, i to mu się podobało.
-Chętnie -powiedział- Odwiedzić stare śmieci też jest czasami przyjemnie -dodał.
A... ta ostatnia ranga to całkiem go zaciekawiła. Artem nie do końca był pewny czy chciałby zostawać wojownikiem. Do tej pory nie miał styczności żadnej z taką rangą ani z żadną która mogłaby być podobna. Do tej pory był Znachorem i przybranym ojcem, więc na tych dwóch rzeczach znał się bardziej niż na tym wojownikowaniu. No, ale... spróbować czegoś nowego też by było dobrze i może nawet całkiem fajnie...
-A czy jakbym na przykład został wojownikiem, i po jakimś czasie stwierdził że to nie jest jednak ranga dla mnie i na przykład chciałbym zostać opiekunem... to czy tak można? -zapytał. Skoro już trenowali to lepiej się dowiedzieć teraz niż później odwalić przypadkowo jakąś głupotę.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Uśmiechnął się do Chłodnej Łapy. No to są umówieni!
Kolejne pytanie go nieco zaskoczyło – głównie dlatego, iż nie znał przeszłości kocura, a noszone na ciele blizny wskazywałyby raczej na gotowość wypełniania wojowniczych obowiązków. Nie oznaczało to jednak, iż był jakkolwiek zawiedziony; wręcz przeciwnie, doceniał jego szczerość i otwartość na różne scenariusze. – Można, bez problemu – powiedział, znów łagodnie się uśmiechając. Przez chwilę wyraźnie się wahał, ale wreszcie zdecydował się zaryzykować; jakby Chłodna Łapa może jednak potrzebował wsparcia. – Opiekunom zawsze przyda się dodatkowa pomoc, ale też i rodzice na pewno byliby zadowoleni – w końcu szybciej mogliby wrócić do swoich obowiązków, jakby było więcej łap do opieki nad ich pociechami...
Minęli Korzenny Jar, powoli zbliżając się do końca wyprawy. – Ale cokolwiek zdecydujesz. Na pewno sprawdzisz się zarówno jako wojownik, jak i opiekun – dodał szczerze, nie chcąc przy tym wmuszać kocurowi żadnej z opcji. Najważniejsze, by się spełniał i sprawdzał – mniej istotne, jako kto.
Zatrzymał się w pobliżu Grzmiącej Rzeki. – Tu kończy się granica z Ziemiami Niczyimi – zakomunikował, skręcając w kierunku obozu. – Nieźle się dzisiaj nałaziliśmy... i nagadaliśmy! Jesteś może głodny?
/zt <3
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Miło było, że Nagietkowy Prześwit nie robił mu problemów kiedy zadawał różne pytania. W sumie, to Artem by się nieźle zdziwił gdyby nagle stało się zgoła inaczej, bo kocur wyglądał i wydawał się bardzo spokojny i cierpliwy. A jeśli chodzi o opiekuna to dobrze, że można było zmienić... bo w sumie ciemnobrązowy point zastanawiał się i rozważał obie opcje, aczkolwiek musiał szczerze przyznać, że wojownicza ranga znajdowała się raczej niżej w tej tabeli. Do swojej ceremonii będzie to musiał naprawdę dobrze wszystko rozważyć.
-To dobrze, bo przyznać się muszę, że na opiece kotami się znam raczej bardziej niż na wszystkim innym -przyznał jeszcze.
Faktycznie dużo dzisiaj przeszli i przerobili. Kurde, dopiero teraz w sumie point zauważył to, kiedy Nagietkowy Prześwit zwrócił mu na to uwagę. Czy to przez jego samotniczą naturę albo naturę włóczęgi nie zauważył ile się nachodzili? Może. I pewnie gdyby nie ta uwaga to mógłby jeszcze iść w siną dal, ale teraz kiedy już padły te słowa to:
-Ojej, faktycznie sporo -przyznał- Hmmm. Może trochę.
//zt
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.