odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Gdyby nie Ja-Nie-Chcę-Wszystkiego Iskra, a profesjonalny kot na stanowisku zastępcy powiedział mu, że ma przejąć trening Azaliowej Łapy, równie profesjonalnie wybuchnąłby mu śmiechem w pysk i w przypływie dobrotliwości dorzucił radę wyciągnięcia kleszcza z organizmu klanu w porę. Niestety, przekazanie informacji przypadło na najgorszy możliwy czas, braterska przyzwoitość kazała mu zacisnąć zęby i powstrzymać się przed jawnym sprzeciwem. I tak oto skończył mimochodem informując orientala, że ma stawić się na Wyjących Wzgórzach za trzy wschody słońca dokładnie o świcie, a w razie niestawienia się czy spóźnienia, może cmoknąć go w nos i zainteresować się dalszymi losami swojej edukacji na własną łapę, bo on z pewnością nie będzie prowadził treningu komuś, komu nie zależy. Nie precyzuje, gdzie konkretnie mają się spotkać, jednak Orionowi powinien wystarczyć fakt, że Płomień jest słowny i przychodzi przed czasem. Niewiele, ale przed. I czeka, nie tylko z metaforycznie, a także fizycznie zaciśniętymi zębami, snując rozważania na temat czekającego ich treningu.
I tego, jak szybko uda mu się pozbyć nowego ucznia w nieinwazyjny (dla Iskry) sposób. Prawdopodobnie finalnie siostra i tak oberwie rykoszetem, niemniej powinna docenić, że w ogóle podejmuje się próby.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Dla równowagi Orion był w wybitnym humorze od kiedy okazało się, że cały ten proces zmiany mistrza został zakończony sukcesem i faktycznie już za trzy wschody słońca Jaśniejący się od niego tak łatwo nie uwolni. Poniekąd to było fascynujące jak dużo czasu zeszło na tak prostą zmianę, która w sumie wymagała dwóch czy trzech krótkich rozmów. Czy w klanach na takie konwersacje trzeba było umawiać się z kilkuksiężycowym wyprzedzeniem? Czy to Jodła, wbrew zapewnieniom, że chętnie się go pozbędzie, miała wątpliwości, które doprowadziły do odwlekania decyzji w czasie? Cóż, szczerze mówiąc to niezbyt to teraz orientala interesowało.
O tej porze świt nadchodził coś niespodziewanie wcześnie, ale Orion nie byłby sobą, gdyby z tego powodu miał się stawić na miejscu z potarganym futerkiem. Więc gdy niebo zaczynało się szarzeć, on walczył z wymiętymi przez sen kłaczkami. Znalazł też czas na zahaczenie po drodze o łąkę i zerwanie drobnych różowych goździków. I jak się już wkrótce miało okazać – zebrany bukiecik znalazł swoje zastosowanie jako sekretne narzędzie, które miało pomóc już niewiele później. Były samotnik zlokalizował na jednym ze wzgórz znajomą sylwetkę i rozpoczął wspinaczkę po zboczu. Do tego etapu nic nadzwyczajnego. Jednak gdy już znalazł się na szczycie wzgórza i zobaczył rdzawe kłaczki skąpane w świetle wschodzącego słońca, zrozumiał niedorzeczność poszukiwań El Dorado. Nic dziwnego, że legendarna kraina nie została nigdy odnaleziona, skoro najwyraźniej całe złoto tego świata skrywało się w burej szacie. I gdyby tylko Jaśniejący nie był, no właśnie Jaśniejącym, to Orion byłby gotów go podejrzewać, że specjalnie wybrał takie miejsce i taką porę na trening. By oślepić go tym widokiem, by serce nie wytrzymało i w ogóle. Ale nie, znając życie, tak wczesny trening albo był wynikiem praktycznego podejścia, albo formą tortur. Niezależnie od intencji wojownika, mózg orientala zawiesił się tak samo. I właśnie tu z pomocą przyszły trzymane w pysku kwiatki, bo gdy tylko ocknął się z odrętwienia, obrzucił nimi Wichrzaka. Taka dywersja, żeby pomóc buremu w zapomnieniu jak na niego patrzył sekundę temu. Bo po co się na tym skupiać, gdy właśnie został udekorowany różowymi płatkami, prawda? Fajniejszy powód do wściekania.
– Cóż za piękny dzień na naukę, nieprawdaż? Co tam masz w planach na dziś? – zaświergotał z szerokim uśmiechem, jednocześnie cofając się pół kroku.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jakkolwiek wojownik nie poświęcił pojedynczego uderzenia serca na zastanowienie się, jak zachowa się Azaliowa Łapa po przybyciu na miejsce, o ile faktycznie postanowi pokazać tu swój pysk (nad czym się tu zastanawiać? To trening), tak widząc byłego samotnika czuje się co najmniej skonsternowany. Skąd te wielkie oczyska? Czyżby pamięć zawodziła w młodym wieku, zapomniał, z kim ma trenować? Spokojnie, niezadowolenie w takim wypadku leży po obu stronach, ale z reklamacją to do Lawendowej Gwiazdy.
Już otwiera pysk, żeby grzecznie zapytać, czy Orion aby nie nabawił się omamów, że się gapi, jakby ducha zobaczył, ale zostaje wyprzedzony przez opad z kwiatów. Ciemne uszy cofają się w wyrazie niezadowolenia, oczy zmieniają się w dwie łyskające poirytowaniem szparki.
- Na głowę upadłeś? Co to ma być? - syczy, podnosząc się z miejsca i wartko otrzepując się z zielska. - Jeśli przyszedłeś się wygłupiać, to wracaj do kociarni.
Odruchowo wygładza futro na boku, chociaż ciężko powiedzieć, by te kilka kwiatków dokonało zauważalnych zmian na nienagannie ułożonej szacie.
- A jak już o tym, zacznijmy od wyjaśnienia sobie pewnych kwestii - kontynuuje spokojniejszym tonem, gdy podniesione chwilę temu ciśnienie powoli plasuje się z powrotem na swoim miejscu. Ciekawe na jak długo. - Żadnego spóźniania się, żadnego wychodzenia poza obóz bez towarzystwa wojowników. Oczekuję, że będziesz stosować się do poleceń, nie jesteś kociakiem, żeby nad tobą skakać i zachęcać do łaskawego udziału w treningu. Dołączyłeś z zewnątrz, to tobie ma zależeć, w przeciwnym razie szukaj sobie jelenia do cackania się z tobą gdzie indziej, zakładając, że będziesz mógł tutaj zostać. - A w wypadku lekceważącego podejścia terminatora do sprawy, Płomień osobiście postara się, aby żaden z wichrowych kątów nie był mu opoką. - Ja na pewno nie będę uczyć kogoś, kto się nie przykłada. Rozumiemy się, czy chcesz już wracać do obozu?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Ranisz, ja ci tu takie piękne powitanie przygotowałem, specjalnie wstałem wcześniej, mimo tej zabójczej pory, a ty oskarżasz mnie o zwykłe wygłupy. – aż uniósł łapę do białych kłaczków na piersi w swoim obruszeniu. Zaskoczenia w takim rozwoju wydarzeń nie było żadnego, ale wciąż nieco ubolewał, że ktoś aż tak zażarcie chciał się pozbyć każdego najmniejszego kwiatka ze swojej szaty. Aż chciałoby się je pozbierać znów z miejsca zbrodni nim ulegną zniszczeniu, ale było coś poetyckiego w tym jak bardzo przypominały swoim ułożeniem kredowy obrys. Którego autor najwyraźniej nie wiedział czym jest linia prosta tudzież ciągła.
W sumie nie za bardzo przypominały cokolwiek.
Ale powiedzmy sobie szczerze – nikt Oriona namawiać dwa razy nie musiał do zjawiania się na treningach z burym. Mógł przychodzić na spotkania w porę, zamierzał korzystać maksymalnie z tego czasu, a reszta... no z resztą to już było różnie.
– Nie śpieszy mi się do obozu, skoro przyszło mi spędzać czas w tak sympatycznym towarzystwie. I ogólnie jasne, oślepiająco jasne wręcz. W większości wszystko logiczne, ale. Żadnego wychodzenia poza obóz bez towarzystwa wojowników, hm? – zrobił krótką pauzę, ale kontynuował nim bury chociaż by mógł pomyśleć, że to koniec komunikatu. – Jeśli aż tak się obawiasz o moje bezpieczeństwo to zapewniam, że jestem sam w stanie o nie zadbać, możesz spać spokojnie. Jeśli zależy ci na tym by ktoś miał na mnie oko i pilnował bym nie sprawiał Wichrowi problemów, to niestety, dostrzegam wady tego planu. Jak sam zdążyłeś podkreślić, nie jestem kociakiem, nad którym się skacze, inni też byli na tyle spostrzegawczy. Jestem w klanie wystarczająco długo by nie patrzyli podejrzliwie na każdy mój ruch, więc w skrócie... raczej żaden wojownik, poza tobą, nie będzie zwracał uwagi na to co robię. Więc albo będziemy wychodzić na wszystkie spacerki razem byś mógł mieć na mnie oko, albo ta zasada będzie warta równie wiele co kępka sfilcowanych kłaków. Tak lojalnie uprzedzam. – błysnął krótkim uśmiechem. – No chyba że wprowadzasz to z jeszcze innego powodu. O ile nie jest nim zwykły pokaz władzy to może uda się w tym dostrzec jakiś sens. – który zaraz się obali, ale nie uprzedzajmy faktów.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Zapewniam, że znalazłyby się bardziej produktywne rzeczy do zrobienia - oznajmia niewzruszony poświęceniem terminatora. - Kiedy ostatnio wymieniałeś mech u starszyzny, hm? Zaglądałeś do kociarni, pytałeś matek, czy im czegoś potrzeba? Jeżeli masz za dużo czasu, powiedz tylko, zaraz zorganizuję ci coś do roboty. Pożytecznego.
Bo zbieranie kwiatków, a już zwłaszcza obsypywanie nimi jego nie mają nic wspólnego z pożytecznością. Innych pozytywnych walorów również nie stwierdzono, ale Jaśniejący Płomień nie wierzy, że starania Oriona kiedykolwiek stały obok dobrych chęci. Koleś zwyczajnie obrał sobie za cel uprzykrzanie mu życia i konsekwentnie wypełnia swoje zadanie. Z nieznanych względów, swoją drogą, choć z podziwu godną wytrwałością. Niech no łaskawie przekieruje tę wytrwałość na inne sfery życia.
Dalszego wywodu kocura słucha z niecierpliwie podrygującą końcówką ogona. I tak oto, panie i panowie, traci się cenny czas. W imię czego, och, szlachetni filozofowie zamieszkujący gwiezdne łąki?
- To miłe, że troszczysz się o logiczną stronę moich planów - stwierdza, chociaż po tonie trudno byłoby z czystym sumieniem potwierdzić, iż istotnie docenia wysiłek komórek mózgowych orientala. Do ocierania łezek wzruszenia chyba mu jeszcze daleko. - Skończyłeś już? Znasz drogę do obozu, ja łapy trzymam przy sobie. Nie powstrzymuję cię.
Nie żeby chciał się go pozbyć, absolutnie, prośba siostry rzecz święta. Ale może, tylko może, inny mistrz będzie w stanie zapewnić mu zasady lepiej odpowiadające jego poczuciu logiki, Płomień przyjmie tę porażkę intelektualną z godnością.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Spytaj Trawiastą Polanę czy Splątany Wąs kiedy. I dowiedz się przy okazji jak im się podoba nowy wystrój legowiska, będę szalenie wdzięczny. A z matek nie ma co robić kalek, prędzej bym się spodziewał, że teraz im trzeba dodatkowych zajęć niż pomocy. – Orion problemów z organizacją czasu nie miał, raczej prędko złapał rytm udawania szalenie zajętego wszystkim co pożyteczne. Zresztą nie żeby to była wyższa filozofia. Jakakolwiek filozofia.
– Och nie ma sprawy, ktoś musi, skoro tobie wychodzi to kulawo. – on darowanemu uznaniu w zęby nie zaglądał, a wręcz przy tych najbardziej szczerbatych egzemplarzach najmocniej dbał o to by jak najładniej docenić te jakże miłe słowa. Zadowolony grymas drgnął w rozczarowaniu, gdy cała starannie sklecona wypowiedź została brutalnie zignorowana. Oriental zdecydował zamaskować to lekkim odetchnięciem.
– Ależ nie ma przed czym powstrzymywać, spokojnie, nigdzie się nie wybieram. Jedynie podzieliłem się swoimi wątpliwościami, komunikacja jest istotna, nieprawdaż? – asymetryczny uśmiech wciąż się utzymywał na klinowatej mordce, mimo że wewnętrznie jej właściciel skręcał się w mentalnego precla. Jakie to było zniesmaczające. Jaśniejący malował się teraz jak pierwszy z brzegu dzikus leśny. Zasady dla zasad. Bez jakiegokolwiek podparcia w logice. Słowo wyższego rangą, nieważne jak głupie, jest prawem. Ale przede wszystkim brak jakiejkolwiek chęci prowadzenia dyskusji. Och, jeśli wszystkie informacje o klanach wojownik będzie przekazywał w formie wykutych w skale, bez miejsca na dociekanie, to nawet układanie wierszy o jego pięknej, rdzawej mordce nie uratuje Oriona przez zanudzeniem na śmierć.
– Nie powiedziałeś ostatecznie co za atrakcje na dziś przewidujesz. – zauważył.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Spytam, bez obaw - rzuca w odpowiedzi. Przechwałki ex-samotnika nie usypiają nieufności Płomienia, jego próby sfabrykowania image'u przykładnego członka klanu to mało znacząca sterta słów, których prawdziwości wojownik będzie pewien wyłącznie po osobistym przepytaniu świadków. Nie żeby byle wymiana mchu miała zapewnić Orionowi doskonały wizerunek, nie w tych dwukolorowych oczach przynajmniej, ale lepiej dla niego, jeśli staruszki potwierdzą zaoferowaną mu wersję wydarzeń i nie dorzucą słowa skargi. - Och, czyżby matki nie zasłużyły na uwagę wielmożnego Azaliowej Łapy?
Nigdzie się nie wybiera, jaka szkoda. Bury nie może udawać zaskoczonego. Wicher jest tolerancyjny po kokardę i syn Czerwonego Pazura nie łudzi się, że dawnemu samotnikowi to umknęło, ale jawny bunt nie jest w jego stylu.
Za to przyczepianie się jego jak rzep psiego ogona - a i owszem.
- Wątpliwości zostaw sobie na omawianie materiału treningowego, hm? Od całej reszty jestem tu ja. Trochę zaufania. - Mierzy go spojrzeniem spod zmrużonych powiek. - Tak jak ja zaufam, że nie musimy zaczynać od absolutnych podstaw i coś takiego jak rangi w klanie nie są dla ciebie obcym zagadnieniem. - Co nie uchroni terminatora od sprawdzianu. - Dziś zrobimy obchód po granicach i sprawdzimy twój stan wiedzy na temat kodeksu wojownika. Wypadałoby, żebyś go znał. A może Jodłowa Gałązka już cię nim zakatowała?
Nie czekając na odpowiedź, Jaśniejący Płomień sygnalizuje wymarsz krótkim machnięciem głowy, po czym obiera kierunek na Falujące Wrzosy.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– A proszę cię bardzo. – zgodził się bez oporów. Akurat do swoich ulubionych babć mógł wysyłać pana sceptyka o każdej porze, wierzył, że ceniły sobie ich przyjaźń i złego słowa by na niego nie powiedziały. Nie gdy z każdego polowania przynosił prezent specjalnie dla nich. W resztę staruchów już powątpiewał, ale oni mogli wypchać się mchem i nękać innych terminatorów. Orion nie dołączył do klanu by robić za pielęgniarkę w domu spokojnej starości. – Nie gdy całymi dniami gapią się jedynie w sufit kociarni z braku smarków do pilnowania. Jak tak na to spojrzeć to z troski o ich zdrowie psychiczne ich nie wyręczam w wymianie mchu i innych. Powariowałyby jeszcze z braku zajęć. Wiedziałeś, że mrówki tak robią? Gdy nie mają już co robić to idą na swój mrówczy stos trupów, kładą się na nim i czekają na swój koniec. – a przynajmniej fajnie by było, gdyby tak działały. Jak się dłużej zastanowić, pasowało to do nich.
– No nie wiem czy stać mnie na trochę zaufania i całkowite skupienie na omawianiu zagadnień, wiesz? Jaką mam gwarancję, że nie zaprowadzisz mnie prosto do lisiej nory, hm? Podejrzewam, że żadną. – przecież to nie było tajemnicą, że rdzawy wojownik chętnie skorzystałby z takiej okazji, gdyby tylko pojawiła się w zasięgu wzroku. Dlatego wątpliwości co do wszystkiego co robił, mówił i sobą reprezentował były jak najbardziej uzasadnione.
Można było przemilczeć, że Orion z pełną świadomością by wszedł do rzeczonej nory, gdyby prowadziła go tam ta wypielęgnowana kita.
– Widzisz, Jodłowa Gałązka jest niezwykle rozsądną kotką i przezornie nie zaczynała ze mną tematu kodeksu, skupiając się na wszystkich mniej kontrowersyjnych zagadnieniach. – zaczął, ruszając we wskazanym kierunku. Prędko zrównał krok z Jaśniejącym i kontynuował. – Coś mi się zdążyło obić o uszy, jakieś dotyczące mianowań, kolejności jedzenia czy obowiązujące na patrolach, ale kolejność treści jest mi obca. Więc możemy przejść punkt po punkcie przez kodeks. W sumie czy kolejność zasad jest istotna? Zaczyna się od najważniejszych? W sytuacji, gdy trzecia i ósma zasada się wykluczają, należy kierować się trzecią? Czy może ułożone są tematycznie? Losowo? Słyszałem, że nie powstał na skutek wspólnego posiedzenia przywódców, a został zesłany przez przodków, więc chyba losowość odpada? Parę duszków z pewnością stworzyło coś idealnego, skoro klany się tak dzielnie tym kierują. – jakby się zastanowić, Jaśniejący sam się wkopał polecając orientalowi zostawienie wątpliwości na omawianie materiału. Szczególnie, że ten to sobie wziął do serca i miał wątpliwości nawet przed.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Jeżeli chcesz się porównywać do mrówek, droga wolna - odpowiada chłodno. - Ale nie zasłaniaj się nimi, by wymigiwać się od pracy, hę? Zostań przywódcą, to w twojej gestii będzie leżała ocena, kto, kiedy i na jakich zasadach zasługuje na pomoc. Do tego czasu masz się oferować niezależnie od swojego widzimisię, a z obowiązków będziesz zwolniony dopiero wtedy, kiedy matki same ci powiedzą, że niczego nie potrzebują.
Nie do wiary, przyjdzie taki i nawet nie będzie starał się udawać, że się asymiluje. To dokładnie rodzaj podejścia, jakiego należy spodziewać się po kimś takim jak Orion, ale nadal, jest to ze wszech miar zniesmaczające. Niemal identycznie jak zbiorcza ślepota klanu, jednak w przypadku tego drugiego, mają już chyba do czynienia z chorobą cywilizacyjną.
- Słusznie. Gwarancji nie masz żadnej - przytakuje po kilku uderzeniach serca milczenia, podczas których w udawanym zamyśleniu błądził spojrzeniem po niebie, analizując uwagę terminatora. Po nich koncentruje wzrok na rozmówcy. - Ale zachowanie czujności i obserwacja otoczenia to tylko część treningu. Nie mam interesu w przekazywaniu ci informacji niezgodnych z prawdą albo stawiania wygórowanych wymagań. Podejrzewasz mnie o brak profesjonalizmu?
Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, przykra sprawa. I wówczas przypomniałby o możliwości zmiany mistrza, choć pragnie wierzyć w pamięć Azaliowej Łapy, która, przy odrobinie szczęścia, nie sięga pięciu sekund wstecz i ani uderzenia serca dłużej.
Idą w stronę Falujących Wrzosów, a że wcale nie mają długiej drogi do przejścia, to wkrótce po dotarciu do dolinki, dominacja roślinności zostaje zepchnięta przez nawał skałek i wita ich Kamienista Przełęcz.
- Parę duszków to żadna wyrocznia, nie uważasz? - Na interesujące zetknięcie skrajnych przekonań teologicznych to nie tutaj, Jaśniejący Płomień nie odziedziczył poglądów po ojcu. - Kierujemy się kodeksem, ale daleko mu do ideału, przykro mi cię rozczarować. I gwiezdny klan sam musi zdawać sobie z tego sprawę, skoro na przestrzeni księżyców doszło do nielicznych poprawek. - Przydałoby się więcej. Wiele rzeczy by się przydało, w zasadzie. - Kolejności sam będziesz miał zaraz okazję lepiej się przyjrzeć, natomiast nie, nie jest ona szczególnie istotna. Warto znać i tyle. Coś jeszcze?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Hm, rozważę tę propozycję, bo nawet w tej chwili miałbym parę pomysłów na usprawnienie klanu czy wyprowadzenie go z mroku zacofania. Ale, ah, nie wiem czy w swoim szalenie napiętym grafiku znajdę miejsce na takie brzemię. Niewątpliwie korzyści z tego dla Wichru byłyby nieocenione, ale jaki w tym zysk dla mnie? – w kontraście do chłodnego tonu Jaśniejącego, ze słów Oriona wręcz sypią się barwne płatki kwiatów, w tle słychać szum rzeczki i ogólnie relaksujące wakacje na wsi w pełni. Dlatego nawet skupił się na jednym zagadnieniu zamiast kontynuować dzielenie się ciekawymi faktami o mrówkach (niedocenionymi przez rozmówcę), czy wyjaśnianie jak bezczynność matek doprowadzi je do nieodwracalnych szkód na psychice.
– Mm, tylko część, ale akurat ta część, z którą dopiero co zarzekałeś się, że mogę ci powierzyć by skupić się jedynie na wątpliwościach dotyczących materiału. Przykre więc, że w tym zakresie jednak nie mam gwarancji i muszę dbać o swoje nieskazitelne futro. – wytknął nieścisłość, bo mimo całej swojej sympatii do Jaśniejącego, Orion nie był w stanie mu odpuścić tak krzywego przeskakiwania po tematach. Było mu nieswojo z tym zupełnym brakiem synchronizacji w dyskusji, zupełnie nie tego oczekiwał i aż zaczynał wątpić czy kiedykolwiek te dyskusje były orzeźwiające, czy może wyobrażenia zaginały mu rzeczywistość. – Więc jak do tej pory broniłbym twojego profesjonalizmu jak własnego honoru, tak w tym momencie zaczynam mieć wątpliwości.
Piaszczyste gleby towarzyszące wrzosowiskom nie należały do najprzyjemniejszych, zdecydowanie zbyt sypkie na dłuższe spacery, ale twarda jak skała (no ciekawe czemu) nawierzchnia Kamienistej Przełęczy również brzmiała jak furtka dla problemów ze stawami na starość. Orion miał nadzieję, że większość planowanej trasy prowadziła jednak przez klasyczne łąki.
– Mmm, ale wystarczająca wyrocznia żeby cztery grupy kotów żyły według zasad paru duszków przez kolejne bóg wie ile pokoleń. – mruknął, uważnie stawiając łapy tak by jego delikatne opuszki nie zadrapały się od odłamków skalnych. – Jakich poprawek? – podchwycił i chociaż miał więcej zastrzeżeń co do tematu, odłożył je na później. Przez krótki moment rozważał powrót do nich już po chwili, gdy rdzawy sam zachęcił do dalszego dzielenia wątpliwościami (co on, liczył na to, że wyczerpią wszystkie na początku i potem pójdzie gładko? Nie wiedział, że to studnia bez dna?), ale pod wpływem impulsu oriental obrał zupełnie inny kierunek ze swoimi pytaniami. – Ach, w zasadzie owszem. Bo tak słuchając w jaki sposób przedstawiasz temat nie sposób nie zacząć zastanawiać się nad jedną sprawą. Widzisz, potrafisz przyznać nawet nie że kodeks nie jest idealny, a wręcz że daleko mu do ideału. Nie spytam dlaczego się więc nim kierujesz, bo spodziewam się odpowiedzi o porządku w klanie, byciu częścią społeczności czy czegokolwiek w tym guście co sam mogę zgadnąć. Ale. Zastanawia mnie jak to jest żyć każdego dnia według zasad, w które się nie do końca wierzy. Gdy kodeks mówi jedno, a rozsądek podpowiada coś przeciwnego. Ile razy miałeś ochotę zignorować zasady, którym daleko do ideału. Ile razy robiłeś coś niezgodnego z własnymi przekonaniami, bo parę duszków zadecydowało inaczej dawno temu. – powaga, która nawarstwiała się w miarę rozwoju wypowiedzi rozproszyła się zaraz po ostatnim słowie, co cynamon tylko dodatkowo podkreślił narzucając sobie bardziej taneczny krok nim dodał krótko. – To tyle na tę chwilę, poza tym możesz już przedstawiać kodeks.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Szalenie napiętym grafiku? - A to ci zabawne. Jaśniejący Płomień nie stara się ukryć, że to stwierdzenie wywołało w nim rozbawienie. Wyjątkowo czyste, jak na statystycznie częściej występujące z podszyciem z ironii. - Cóż takiego cię zajmuje? Bo ja wiem, co na pewno się w nim nie znajduje. Posunąłbym się do stwierdzenia, że czasu wolnego masz aż nadto.
Nawet jeśli, poza tym nieszczęsnym doglądaniem matek, pozostałą część obowiązków wykonuje śpiewająco, szalenie napięty grafik jest wyrażeniem co najmniej przesadzonym. Znalazł się uciśniony, zapracowany terminator, doprawdy. Chyba że każdą lukę czasową wypełnia zajęciem pokroju zbierania kwiatków (co, jak już pokazał, przynajmniej raz zdarzyło mu się zrobić); wtedy pytań brak.
- Możesz mi zostawić organizację. Za własne skupienie na materiale treningowym odpowiadasz ty, a jeśli chcesz drążyć, dlaczego kocięta nie muszą polować od trzeciego księżyca życia albo po co istnieje zasada o nienaruszaniu granic, proszę uprzejmie, możemy poświęcić tym zagadnieniom cały dzień. Potrzebujesz jeszcze prościej? - pyta, zerkając na niego z ukosa. Patrząc na obecny poziom ich rozmowy, jego wyolbrzymione przykłady mają niemałe szanse przelać się do rzeczywistości.
A on niegdyś myślał, że wbicie wiedzy do głowy Pszenicy będzie trudne. Bogatszy w doświadczenie, zwraca mu honor.
Łapy kocurów przemierzają wichrowe ziemie szybciej, niż ich właściciele przechodzą przez wprowadzenie. Od Kamienistej Przełęczy dzieli ich kilkanaście kroków do granicy z klanem cienia, a o znalezieniu się przy niej syn Czerwonego Pazura komunikuje krótko, kiedy już znajdują się na tyle blisko, że Azaliowa Łapa mógłby naruszyć niewidzialną linię. Płomień skręca, tymczasowo za cel obierając Borsuczą Norę.
- Po kolei może, hm? Do poprawek zdążymy jeszcze dojść przy omawianiu zasad, które zostały zmienione - odpowiada sucho. Spodziewałby się nadmiernej ekscytacji po rozpoczynającym naukę kociaku, ale od Oriona może chyba oczekiwać nieco więcej. Jak chociażby minimalnego wsparcia w zachowaniu jakiejś struktury tego treningu. Na kolejne wzruszyłby barkami, gdyby nie uniemożliwiał tego chód. Czego obecne położenie mu nie odmawia, to nieokreślone majtnięcie ogonem. Ktoś tutaj wybitnie się bawi. - Żyjąc w grupie musisz się godzić, że twoje zdanie nie zawsze pokrywa się z głosem większości. - Większości, jasne. Przywódcy. Tyle wystarczy. - Z kodeksem czy bez kodeksu. A on nie spędza mi snu z powiek. Nie jest idealny, ale nie zawiera nic, co zmuszałoby mnie do życia w wiecznym postępowaniu wbrew sobie, nie dramatyzujmy.
Tyle miłości to on w sobie nie ma, żeby robić z siebie męczennika dla idei.
Spogląda na pląsającego obok ex-samotnika. Pomimo stwierdzenia, że po udzieleniu odpowiedzi mogą startować z kodeksem, ma limitowane zaufanie w tej kwestii.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jak nisko Orion upadł, że rozbawienie na rdzawym pysku zaliczył jako totalny sukces, zupełnie ignorując kontekst jego pojawienia się? Postronni świadkowie mogliby przypuszczać, że nie był to już nawet upadek, a całkiem świadome kopanie grobu dla swojej godności. Orientalowi to zupełnie nie przeszkadzało, o zgrozo.
– Życie towarzyskie, słyszałeś kiedyś o tak egzotycznym koncepcie czy jest ci zupełnie obcy? To coś takiego jak rozmawiasz z innymi kotami bez przymusu ze strony obowiązków i zawiązujesz jakieś relacje. Serdecznie polecam, dobrze wpływa na zdrowie. – wyjaśnił bez najmniejszych złudzeń, że już pewnie nawet zbieranie wszystkich kwiatków z okolicy by uklepać z nich swój autoportret w centrum obozu zostałoby zaliczone jako bardziej konkretne zajęcie.
Czy Orionowi zależało aż tak na drążeniu tematu, by znowu spróbować poprawić Jaśniejącego? Tak i nie. Zaczynał podejrzewać, że w tym momencie należałoby go złapać za pysk i wepchnąć jego ceglasty nosek bezpośrednio w temat, by załapał, że idzie ciągle obok zagadnienia, ale nie po nim. A zważywszy na to ile alternatywnych, ciekawszych kwestii kręciło się dookoła, czepianie się tak jałowego skrawka ziemi nie było konieczne.
– A wiesz, jeśli byłbyś tak miły to nie wzgardzę, bo chyba za bardzo skupiłem się na tym, że zaoferowałeś poświęcenie mi całego dnia, żeby załapać co tam jeszcze mówiłeś. Coś o kociętach, hm? Bo jak mają trzy księżyce to bliżej im do puchatej piszczki niż drapieżnika, proste. – nie było to tak dalekie od prawdy, bo faktycznie, jak odrzucić na bok sprowadzanie rozmowy na pierwotny tor, by następnie wygrać dyskusję, to faktycznie, najbardziej wartą uwagi informacją była to pokrętna oferta.
Uwagę o utrzymaniu poprawnej kolejności przyjął bez żadnych głośnych protestów, bo nie musiał koniecznie wiedzieć teraz, starczyło mu, że temat nie zostanie całkowicie pominięty. Ale żeby Jaśniejący nie pomyślał sobie przypadkiem, że Orion był osobnikiem dojrzałym emocjonalnie lub przynajmniej na drodze w tę stronę, skręcając wzdłuż granicy jasny point wygiął wargi w niezadowolony dzióbek.
Dobra, nie spodziewał się wiele, a tym bardziej nie spodziewał się jakichkolwiek zwierzeń, ale to mu nie przeszkadzało w wyrażaniu niezadowolenia na głos.
– Eeeh, to straciłem zainteresowanie kodeksem. – stęknął rozczarowany. – Brzmi mdło, jeśli pełno w nim dziur, ale nie wymusza dylematów moralnych. – dodał jeszcze, w ramach uzupełnienia, nim machnął długą kitą. – Ale proszę bardzo, zaskocz mnie, jak brzmi ten pierwszy punkt?
Orion nie spodziewał się już nic rewolucyjnego, ani tym bardziej kontrowersyjnego, ale istniał cień nadziei, że może jednak, jak już zapozna się z treścią materiału źródłowego, to coś ciekawego się w nim jeszcze znajdzie. I będzie mógł uznać, że ostatnie wyjaśnienia rdzawego to zwykła ściema, to by było miłe.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Ta, i ciebie mam wziąć za reklamę tego jakże zbawiennego wpływu na zdrowie? Na mózg ci się rzuciło do reszty, doskonały pokaz dałeś z rana. To są te wpływy życia towarzyskiego? - Suchością, z jaką wypowiada te słowa, dałoby się uściełać pustynię. Kolejne dopowiada bardziej do siebie niż niego, tonem wzbogaconym o krztynę zadumy: - Czyli jednak musimy skombinować ci więcej rozwijających zajęć.
Niech sobie marnuje wolny czas na zawiązywanie relacji ile wlezie, jemu wsio rybka, oczekiwania względem Oriona od zawsze były na minusie. Tym bardziej nie będzie zachęcał do dążenia do władzy; jeśli życie go czegoś nauczyło, to tego, że głupi mają szczęście, a wicher łapie się na słodkie słówka i puste obietnice jak ryby na kocie kłaki i, aż obrzydzenie łapie na samą myśl, jeszcze mogłoby mu się udać. Jednak szukanie luk w systemie, żeby kupić sobie więcej czasu na czyste nieróbstwo, to kompletnie co innego.
Ostentacyjnie przewraca oczami.
- Słaba wymówka, akurat o tym powiedziałem na koniec - z pełną celowością ignoruje intencje orientala. - Ale wiesz, co mówiłem prócz tego? O skupieniu mówiłem. Radzę się z nim zaprzyjaźnić, panie towarzyski.
Przynajmniej to o kociętach się zgadza i co do jednego nie muszą się spierać. Jest to niewiele, ale kamyczek do kamyczka i może uda im się dokończyć ten trening nim któryś z nich wykituje.
Udaje im się dotrzeć i minąć Borsuczą Norę. Wejście w głąb Samotnych Jodeł zostawią sobie na inną okazję - będzie ich wiele, czeka ich przecież sprawdzenie, jak się miewają łowieckie umiejętności nowego nabytku wichru - na dziś wystarczy im nieuniknione zahaczenie o nie wzrokiem, kiedy przechodzą nieopodal. Tak czy siak nie oszczędza ich leśna część terytorium, jaką prócz jodeł, w sporej części stanowią Wysokie Drzewa. Przejście przez całą granicę z cieniem nie pozostawia im wiele wyboru.
- Czeka cię przysięga przestrzegania go, więc radzę się zainteresować. Chyba że podkulisz ogon i znikniesz, nim do tego dojdzie. - Taki zwrot akcji nie byłby żadnym zaskakującym zwrotem dla niego; nie ma szans, że Orion cokolwiek z tego traktuje poważnie. I na tej samej zasadzie faktyczne złożenie przysięgi nie będzie mieć dla niego znaczenia. A szkoda, może oszczędziłby im tym czasu. - Służę uprzejmie. "Broń swego klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym klanie, kiedy pewnego dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem." Zaskoczony?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Zupełnie nie wiem o co ci teraz chodzi. Musisz sprecyzować. – zatrzepotał rzęsami z przepraszającym uśmiechem, mentalnie szykując się na unik, gdyby ta reakcja właśnie miała stać się trzynastym powodem (do pobicia). Czy świadomość potencjalnych konsekwencji swoich akcji jakkolwiek go zniechęcała do nich? W życiu, wręcz przeciwnie.
– Nie no, bardzo dobra wymówka, skoro to była najważniejsza informacja. – poprawił rdzawego, chociaż nie zaprzeczał nawet tej wymówki. – Ale możesz spać spokojnie, umiem się skupić, gdy uznam to za stosowne. – zapewnił beztrosko. Tak po prawdzie trzeba by zdarzenia na miarę apokalipsy by umknęło mu cokolwiek z tego co Jaśniejący mówił, ale cenił sobie utrzymanie wykreowanego wizerunku. Chociaż sytuacja była o tyle wygodna, że mógł powiedzieć najszczerszą prawdę i dostać przepełnione nieufnością spojrzenie w zamian.
– Ależ skąd, oczywiście zamierzam zdobyć pełne klanowe doświadczenie i dotrwać do mianowania. – a potem? Kto wie, zależy pewnie czy znajdzie nowy pretekst do wpychania swojej osoby w grafik burego. Umówmy się, bez tego nie było nic kuszącego w siedzeniu na Wichrowym łańcuchu. – Zaskoczony nie. Mimo to rozczarowany? Owszem. Chociaż nie powiem, bawi oficjalne błogosławieństwo dla międzyklanowych przyjaźni, niezwykle potrzebne przy zasadzie o obronie klanu własnym życiem. Ani trochę nie brzmi jak dodane wiele księżyców później przez koty, które się poznały na patrolu, zaczęły dogadywać ze sobą i dostały parę krzywych spojrzeń od reszty. Ktokolwiek wierzy w tę lojalność czy przez brak otwartych konfliktów od dawna łatwiej udawać, że ten punkt nie ma żadnego problemu?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Nie wróżę ci długiej przyszłości z pamięcią kiełbia - konstatuje krytycznie.
Gdyby wziąć pod czujne oko ich, jakże usłaną różami, pełną historię znajomości, to chwil, w których Orion zgubił rozum i nie kłopotał się z szukaniem, dałoby się znaleźć na pęczki, i to nawet zbytnio się nie wysilając - Jaśniejący Płomień całkiem szczerze byłby skłonny uwierzyć, że ex-samotnik nie wie, o czym konkretnie akurat mowa. Ale dzisiejszy poranek znacząco zawęża pole wyboru, co prowadzi do przykrego wniosku. Może nawet kilku, choć w większości każdemu dobrze znanych.
- Dziwnie wyznaczasz priorytety. - To też żadna nowość. - Gdy uznasz za stosowne, jakież to uspokajające. Czyli na przykład kiedy?
Z niedaleka łyska do nich Leśna Sadzawka, a niedługo potem, pośród całej chmary drzew, ich oczom ukazuje się to jedno wyróżniające się na tle pozostałych - Dzięciole Drzewo.
- Może strach przed poddaniem tej zasady testowi jest tym, co powstrzymuje wybuch międzyklanowych konfliktów - rzuca zgryźliwie. Nie żyje dostatecznie długo, by znać podejście swoich przodków, ale po postawie własnego ojca jest w stanie wywnioskować, że kiedyś - z oficjalnym pozwoleniem na przyjaźnie czy bez niego - mniej przychylnie patrzyło się na spoufalanie z kotami innych grup. Czerwony Pazur był niezwykle związany ze swoimi korzeniami, aż dziwne, że się nimi nie udusił. Dzisiaj, zdawałoby się, wszyscy biorą pokój za pewnik, jego siostra przykładem pierwszym z brzegu. - Jeżeli brać legendę powstania klanów za jakikolwiek wyznacznik, założycielom klanów bardziej zależało na pokojowych stosunkach niż ich braku. Można powiedzieć, to powód, dla którego jesteśmy w tym miejscu.
I gdyby z zasady mieli podchodzić z rezerwą do pozostałych, to także w myśl zachowania co najmniej neutralności.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell