Logo Artemidy
Trening Źdźblastej Łapy
#16
- A jak mam poznawać siebie lepiej? I po czym poznam, czy chcę i czy powinnam przewodzić? - zapytała po namyśle, gdy wysłuchała całej wypowiedzi Korzenia, jednocześnie trochę wędrując myślami w okolicach tematu, który poruszali. Oczywiście przypomnienie zasady Kodeksu przyniosło kotce nieco ulgi, z powrotem przenosząc ją do bardziej konkretnych reguł, przy okazji dając znać, że ma jeszcze trochę czasu, zanim w ogóle będzie miała możliwość wybrania przywódczej ścieżki. W końcu sama jeszcze nie skończyła nawet własnego treningu, co dopiero mówić o cudzym!
Uśmiechnęła się z ulgą, gdy została zapewniona, że Korzeń po prostu żartował, a nie dostrzegał w niej jakieś problemy z mistrzem, których sama jeszcze nawet nie zauważyła. To krótkie przeżycie okazało się dla Źdźbła trochę mniej śmieszne, niż dla wojownika, znajdującego się w zdecydowanie pewniejszym położeniu, ale na szczęście kij mentalnie usztywniający kotkę nie sięgał tak daleko, by powstrzymać ją przed zaśmianiem się, kiedy dostała wprost informację o żarcie. Dalej mogła posłuchać o zmieniających się relacjach między Klanami, o przyjaźniach, a nawet związkach, na co zareagowała nieco szerszym otwarciem oczu. Jeśli chodziło o przyjaźnie, to niestety wejście na niewesołe wody okazało się błędem ze strony mistrza, bo padło pytanie Biedronkowej Łapy:
- Przyjaciela z naszego klanu?
W międzyczasie dwa zestawy łap zdążyły ponieść duo mistrza i terminatorki do Płaskiego Głazu, gdzie kotka rozejrzała się z ciekawością, obserwując bliższe i dalsze otoczenie, łącznie z samymi dębami. Posłusznie wodziła wzrokiem za kolejnymi opisywanymi elementami terenów, by wreszcie skupić się z powrotem na Korzeniu. Skinęła mu głową, zaraz jeszcze dodając:
- Tak, jasne!
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#17
Pytania Źdźbła praktycznie zawsze wybijały go z rytmu, nie znał się przecież na wszystkim i nie mógł odpowiedzieć jej na każde, szczególnie jak dotyczyło to coś czego sam jeszcze w większości nie rozumiał.
– Och... Nie wiem jak mógłbym to wytłumaczyć. Widzisz mi zajęło to sporo czasu by zrozumieć, że nie nadaję się na przewodzenie, ale wyłapałem w sobie cechy, które przeszkadzają mi w byciu dobrym Przywódcą... Chociażby często potrafię się załamać i potrzebuję chwili na wzięcie oddechu od tego co mnie otacza... A jeśli chodzi o poznawanie siebie to... rozmawiaj, baw się, korzystaj z każdej okazji na rozwój swoich umiejętności i charakteru... – odpowiedział chyba dość wyczerpująco, ale nie znaczyło to, że zrozumiale i mądrze. Niestety mógł się starać, ale nie zawsze było to wystarczające i dobrze o tym wiedział, nie przejmował się tym chyba jednak. Przynajmniej nie do końca. Lubił koteczkę, chciał jej pomóc zrozumieć, ale to chyba ta droga, którą sama musiałaby przebyć... albo z kimś kto lepiej umie dobierać słowa.
– Mhm... Orli Lot. Niestety nie ma go już w klanie z niewiadomych dla mnie przyczyn... ale był. I pamiętam. Go. – Zawsze będę już go pamiętał, pomyślał po lekkim wytłumaczeniu kim był jego wyjątkowy buras, ale na tym zakończył rozmowę na ten temat, a uśmiech na pysku jaki widniał mu był dosyć sztuczny, ale starał się tego nie pokazywać.
– Wojownicy są siłą Klanu. Każdy musiał ukończyć trening, a poza tym umiemy polować, walczyć i sprawdzamy zawsze tereny oraz patrolujemy granice, no i oczywiście trenujemy naszych Terminatorów! – wyjaśnił wesoło na czym polegała rola, którą piastował i ostały się im już tylko dwie. Było dobrze, tempo dobrze szło, a Biedronkowa Łapa dawała sobie radę, no ale co się dziwić skoro była bystra? – A wiesz czym się zajmuje Medyk? Poza tym słyszałaś o takiej lekko zapomnianej randze jak Pomocnik Medyka? – zapytał łagodnie i usiadł wygodniej po odgarnięciu ogonem śniegu spod swoich łap, ale zrobił tyle miejsca by i kotka mogła usiąść obok niego. Aktualnie chwilę tu posiedzą, więc czemu by nie zrobić sobie wygodnego miejsca?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#18
Źdźbło, choć coraz starsza, wciąż czuła tak samo duży autorytet dla starszych od siebie kotów, szczególnie takich, które jej mentorowały i uczyły o życiu. Tym samym, jakkolwiek mogła przytłaczać tym podejściem Korzenia, w zasadzie faktycznie trochę oczekiwała od niego konkretnych odpowiedzi na każde pytanie. Nie, żeby miała karcić kocura za przyznanie się do niewiedzy - nie, żeby miała go karcić, jako swojego mistrza, za cokolwiek! - ale zrobiła odrobinę zawiedzioną minę, kiedy ten zaczął wyjaśnienie od stwierdzenia, że nie do końca wie, jak wyjaśnić poruszaną kwestię. Na szczęście nie poprzestał na tej wypowiedzi i postarał się, jak mógł, by przedstawić swojej terminatorce własną drogę do... cóż, do nie-przywództwa.
- A jaki powinien być przywódca, a jaki nie powinien być? - dopytała od razu, nawet usatysfakcjonowana wytłumaczeniem wojownika. Brakowało jej już tylko listy cech, by zyskać pewność, że wie, czego w sobie szukać, by ocenić swoje nadawanie się na przywódcę!
O ile Biedronkowa Łapa nie rozpoznała, że uśmiech mistrza po tych paru słowach na temat Orlego Lotu był sztuczny, o tyle poczuła się nieco podobnie do niego, ponieważ niestety także zdążyła już doświadczyć zniknięcia bliskich kotów - jej rodzeństwa - i na szylkretowym pyszczku dało się rozpoznać trochę smutku i zawahania, zanim zadała pytanie:
- Czy kiedy ktoś znika z klanu, to w końcu do niego wraca?
Na szczęście temat rang w Klanie, o wiele prostszy i o wiele mniej emocjonalny, służył za powrót do bardziej typowego przebiegu treningu, powodując ulgę u obu stron. Źdźbło uważnie wysłuchała kolejnego opisu, kiwając głową wesoło, zadowolona z tego, że w zasadzie znała już wszystkie te obowiązki. Również pytanie zadane przez wojownika nie wywołało u kotki paniki, za to drugie nieco ją zdezorientowało, potwierdzając, że pomocnik medyka faktycznie stanowił dość zapomnianą funkcję.
- Medyk leczy koty ziołami, zbiera zioła i rozmawia z Gwiezdnym Klanem. I nie musi polować albo walczyć. - odpowiedziała najpierw na to przyjemniejsze pytanie, w przypadku następnego kręcąc głową z już mniejszym zadowoleniem. - Nie, nie słyszałam o niej.
W międzyczasie także usiadła na ziemi, uprzejmie uprzątniętej przez Korzenną Woń, i oczekiwała na oświecenie w związku z rangą pomocnika.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#19
– Przede wszystkim spokojny, opanowany, wiesz taki co nie wybuchnie od razu jak mu ktoś robi problemy, ale też nie pozwala sobie w piszczka dmuchać i potrafi się postawić. Na pewno jest wtedy prościej – zaczął powolnie po sporej chwili namysłu, gdzie Źdźbło mogłaby się nawet zastanowić, czy Korzeń w ogóle usłyszał pytanie. – Lawendowa Gwiazda jest dobrym Przywódcom, ale... – Kusiło go. Chciał przypisać sobie zasługi, chciał wygadać, że to on bardziej przejmował się jej dobrym imieniem, niż ona sama, ale zamilkł i zmienił trochę kurs. – ale jednak często była bierna na to jak ją traktowano i nie potrafiłem na to patrzeć. Nie sądzę, że było to najlepsze co mogła zrobić, ale nie kwestionuje tego. Może ma swoje powody. Wiem, że jest Przywódcą i dba o nas, więc nie muszę narzekać na jej władzę. Chociaż wiem, że postąpiła bezmyślnie jakby co niektórzy to nazwali i podjęła złe decyzje. Jestem pewien, że miała w tym ukryte dobro, ale... Przywódca musi umieć ocenić sytuację. Niektórzy nie mają tych cech i zostają Gwiazdami, nie oznacza to, że są źli, ale nie oznacza to też, że nie może być lepiej. – zakończył z cichym mruknięciem, bo ten temat chyba było mu łatwiej przyuważyć po tylu księżycach nic „poznawanie siebie”. Brzmiało jak ironia, ale nie było. On siebie nie znał dokładnie. Nie czuł się pewny ze sobą, brakowało mu pewnych części do układanki, poza tym ciągłe starty kogoś były wyczerpujące fizycznie i psychicznie, przynajmniej dla niego, ale musiał się z tym zmierzyć.
– Zdarza się. Wróciła raz Pączkująca Łapa, były też jakieś inne przypadki, ale nie jest to częste, a przynajmniej zależy. Ja nie kojarzę by do nas dużo kotów wracało, może w innych klanach jest też inaczej? Trudno na to odpowiedzieć – skwitował ostatecznie i zakończył temat na tym, bo nie miał więcej do powiedzenia. Co tu dalej rozdrapywać i doszukiwać się pozytywów? Nie było ich dopóki ktoś nie wrócił, a to naprawdę zależało od wielu czynników, których on nigdy nie poznał, może nawet nigdy nie pozna.
– Bardzo dobrze! A co do Pomocnika Medyka, widzisz jest to ranga, która nie istnieje już praktycznie, bo Medycy starają się być zawsze na równi ze sobą, ale to taki kot co ukończył oba treningi, a pełnoprawnym Medykiem zostaje dopiero po śmierci poprzedniego, ale słaba rola, więc raczej lepiej, że odchodzą od tego, co nie? – rzucił z lekkim uśmiechem i już miał przechodzić do historyjki o burzliwym Zgromadzeniu, ale przypomniał sobie zapominalsko, że prawie nie opowiedziałby o równie ważnej randze! – O Cie! Prawie zapomniałem o Terminatorze Medyka, więc już tłumaczę - jest to kot, który się szkoli na medyka, czyli uczy o ranach, chorobach, zbiera ziółka, ale również ma drugi trening taki jak Ty. Musi umieć się obronić – dokończył już rangi i poczekał na oklaski na jakieś pytania, jeśli takowe się zamierzały znaleźć, poza tym trochę mu sucho było w paszczy od tego gadania, więc chwilka przerwy.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#20
Terminatorka słuchała swojego mistrza z uwagą, cierpliwie czekając, aż ten zacznie mówić - nie było z kotką jeszcze tak źle, by sądzić, że kocur mógłby nie usłyszeć pytania. Oczekiwanie zostało nagrodzone, ponieważ Źdźbło znowu dostała całkiem konkretne odpowiedzi ze strony Korzennej Woni. Spokój, opanowanie, asertywność... Faktycznie, z jedną z tych cech miała problem Lawendowa Gwiazda, o czym już pośród kociaków czasem krążyły żarty. Biedronkowa Łapa została uraczona także nieco głębszą analizą Przywódczyni przez kogoś, kto nie żywił wobec starszej kotki takiej niechęci, jak Pająk.
- Czyli Lawendowa Gwiazda nie nadaje się tak w pełni na przywódcę? - dopytała, poniekąd mając nadzieję na potwierdzenie. Gdyby takie dostała, miałaby z głowy wątpliwości co do krytyki władzy przez swojego starszego kolegę.
Posmutniała trochę, słysząc odpowiedź na pytanie o powrotach. Tak, faktycznie miała okazję poznać obie terminatorki, które ostatnio powróciły do Klanu Wichru po dłuższej nieobecności, ale w zasadzie nie była z nimi zanadto związana - a przynajmniej nie na tyle, żeby stanowiły one wystarczające zapewnienie dla Biedronkowej Łapy.
- To szkoda... Chciałabym, żeby moje siostry wróciły, no i Ważka. - skwitowała z dość mocno słyszalnym zawodem.
Nie dało się jednak smucić za długo - a przynajmniej nie otwarcie - bo oto nadchodziły kolejne porcje wiedzy, na którą z taką niecierpliwością oczekiwała Źdźbło. Ucieszyła się, że znała odpowiedź na pytanie, jednocześnie ze zdziwieniem reagując na istnienie tej zapomnianej rangi. Wyjaśnienie, czemu w ogóle stała się zapomniana, wystarczyło kotce i po prostu skinęła głowa, także lekko się uśmiechając.
- A czy terminator medyka też musi polować, zanim sam zje? - dopytała, zamiast faktycznie zaklaskać (bądź co bądź, nie posiadła jeszcze tej umiejętności), ale była to jej jedyna wątpliwość.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#21
Trudne pytania były trudne, nie wszystko było czarno-białe, a on nie potrafił dokładnie odpowiedzieć na takowe pytania swojej podopiecznej, która była... bardzo pytajnikowa. Wiedział to i czasami to przytłaczało nawet jak domyślał się co się wydarzy za pięć uderzeń serca, gdy tylko skończy mówić. Nie zawsze tak było, ale na pewno jej ciekawość nie dawała do końca mu się zrelaksować na takim wyjściu i musiał cały czas myśleć, analizować, dobierać odpowiednie słowa, by nie skończyć gadając głupot tak młodemu umysłowi.
– Nie jest mi na łapę to oceniać. Jest odpowiednia. Nie jest najlepsza. Jestem pewien, że bez powodu nie została Przywódcą, a Gwiezdni nie dali jej dziewięciu żyć jakby była nie w pełni nadająca się. Możemy się nie zgadzać ze wszystkim co robi, ale... na sam koniec dnia jest naszym Przywódcą i dopóki nie robi nam krzywdy lub cokolwiek by nam umyślnie zaszkodzić to powinniśmy ją szanować. Chociaż i aż tyle – odpowiedział z lekką dozą zawodu sobą samym. Nie zamierzał zaszywać w jej głowię jakiś nieodpowiednich myśli, prawda było, że miała prawo do swoich własnych opinii, ale on nie zamierzał jej ich wyrabiać swoimi słowami. Oczywiście, może ją naprowadzić, ale niekomfortowo było mu na myśl, że będzie chłonąć wszystko ja gąbka, a potem robić problemy, czy nienawidzić Przywódczyni, bo on jej tak powie. Było to... nieodpowiednie.
– Każdy chciałby żeby ktoś wrócił, niestety nie zawsze to starcza. Szukanie ich też nie oznacza powodzenia – rzucił nie za wesoło przypominając sobie jak stał na granicach Wichru bojąc się szukać tych, którzy są martwi. Nie myśląc, że kiedykolwiek uda mu się wyjść poza tereny bez takich myśli, a może to normalne tak czasami? Nie był przekonany co do tego... ale cóż, wiele się może zmienić.
– Nie, nie musi. Oni tylko się uczą, a dwa treningi są zbyt męczące i tak. Ty masz jeden, oni dwa – odpowiedział z lekkim uśmiechem, bo nie miał jej za złe takich pytań. Niby czemu! Była ciekawa... nawet jeśli czasami męczącą. – To co rozsiadamy się i teraz czas na historyjkę o Zgromadzeniu?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#22
Trudne pytania były trudne, a Biedronkowa Łapa na dodatek bardzo potrzebowała konkretnych odpowiedzi, znajdujących się jak najbliżej czerni i bieli - szarość była trudna, wymagała podejmowania decyzji na temat bardzo konkretnych sytuacji, w których ciężko było ocenić, co jest dobre. W wypadku opinii o Lawendowej Gwieździe Źdźbło niestety nie uzyskała odpowiedzi, którą otrzymałaby od Pajęczej Łapy - pełnej pewności i przekonania - ale przynajmniej to, co mówił Korzeń, nie brzmiało jeszcze bardziej konfudująco. Kocur opierał się, świadomie lub nie, na przywołaniu szacunku zarówno do Gwiezdnych, jak i do Przywódczyni. Zgodnie z Kodeksem. Terminatorka kiwnęła głową ze zrozumieniem.
- Bo Słowo Przywódcy jest prawem. - zakończyła, trochę bardziej upewniając się w poczuciu, że zdecydowanie powinna szanować Gwiazdę. Zasady naprawdę potrafiły rozjaśnić pewne sprawy.
Kolejne trudne pytania również były trudne, a okazywało się, że niektóre odpowiedzi wcale nie były tak satysfakcjonujące, jak inne - choć w zasadzie tym razem Źdźbło nawet nie zadała pytania. Zasmuciła się dość widocznie, słysząc brutalną prawdę.
- To znaczy, że nie powinnam ich szukać? To znaczy... Chociaż jak już będę wojowniczką. - dopytała z żalem.
Na szczęście doszli do nieco bardziej wesołej tematyki - ostatecznego zdania dotyczącego rang w klanach, jakie powinna znać. Kiwnęła głową, nie wpadając na żadne dodatkowe pytania, i faktycznie lekko się rozsiadając w oczekiwaniu na opowieść o Zgromadzeniu, jednocześnie potwierdzając:
- Tak, zdecydowanie!
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#23
– Nie, nie o to mi chodziło. Szukać ich można, ale nie można stracić przed oczami celu, mówię tu akurat o istnieniu dla samego siebie. Ja najchętniej poszedłbym szukać siostry, przyjaciela, mojej jednej terminatorki, czy mam jednak na to czas? Czy powinienem zostawić tyle niedokończonych obowiązków? Chyba nie – mruknął poważnie, chociaż na jego pysku wisiał łagodny uśmiech, który miał wskazywać na raczej luźna atmosferę, niż jakieś głębokie przemyślenia. Nie chciał zostawiać wszystkich za sobą i unikać obowiązków, chociaż czasami miał dosyć tego jak zatracił się dla klanu, pozwolił sobie na zostanie wiernym Wichrzakiem, który nie myśli nigdy o sobie. Samolubność i bycie narcystycznym nie zawsze była zła, nie zawsze prowadziła do tego co najgorsze, bo przede wszystkim jej brak sprowadził na niego nieumiejętność stawiania granic obowiązkom, praktycznie zerową znajomość samego siebie i bycie zwykłym szarym nic nie znaczącym Wojownikiem jak każdy inny... tylko był taki nawet we własnych oczach. Było to upokarzające i denerwujące w pewnych chwilach.
– No, więc tak wyruszyliśmy późno, był powoli zmrok, a my szliśmy do Czterech Dębów, gdy powoli zaczęło być coraz ciemniej, ale noc i tak była wtedy krótka. Nie działo się nic takiego na początku, weszliśmy ostatni i wtedy zobaczyłem tyle kotów co mi się w sumie nigdy nie śniło. Wiesz nasz klan jest spory, możemy się pochwalić dość sporą ilością kotów, ale tam było... wiesz to kompletnie coś nowego. Jeszcze te wszystkie zapachy się mieszały, tu czułem rzeczniaka, tam gromiaka, zaraz jeszcze ktoś cienisty i każdy ze sobą rozmawiał jakbyśmy byli z jednego wielkiego klanu. Było to po prostu ciekawe przeżycie, szczególnie, że Przywódcy siedzieli na gałęziach wielkiego dębu, który zasłaniał trochę niebo. Normalnie nie chciałbym zapomnieć tego przeżycia nigdy w życiu, ale trochę mam mieszane uczucia przez Lśniąca Sadzawka. Popisała się wtedy swoją głupotą i brakiem szacunku do nas wszystkich – mruknął z lekką złością i pogardą, ale kontynuował. – Zgromadzenie było jednak wszczęte, by porozmawiać o Bezgwiezdnych, złych kotach z Ciemnego Lasu, którzy terroryzowali klan Cienia i Rzeki w snach. Jeden z kotów w Rzece i Cienia zostali ofiarami. Tego z Cienia ciągle nawiedzali i gadali coś niestworzonego, ale to niestety terminator z Rzeki został ich największą ofiarą przez to jak go zmanipulowali. Został mianowany na Przywódcę w Szepczącej Sadzawce... ale nie przez naszych przodków tylko właśnie przez Bezwgiezdnych, miał połączyć klany w jeden, ale zapłacił życiem... Pojawiają się w snach i chcą zatruć nam serca i umysły, chcą byśmy dołączyli do nich w sposób, który nikt z nas nie rozumie. Musimy się pilnować i rozumieć, że nie zawsze spotykamy swoich przodków. Ostatnio przycichli chyba, bo nie ma żadnych nowych informacji, ale jeśli nie znasz kogoś to po prostu nie bierz go za pewniaka – skończył opowiastkę o Zgromadzeniu, na którym był najlepiej jak umiał. Nie wchodził w większe szczegóły, bo nie było po co, nie pamiętał też wszystkiego. Trochę się działo od kiedy był tam, doświadczył tego, ale gdyby mógł to wybrałby się jeszcze raz, najchętniej by porozmawiać z kimś kiedyś jeszcze raz... chociażby z tamtą kotką, którą zaczepił nim się rozpoczął ten cały chaos. Kojarzył, że była z Gromu... chyba mógłby z nią zamienić parę słów...w końcu? O ile ta też by chciała.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#24
W głowie uczennicy Korzennej Woni jego oddanie klanowi i obowiązkom stanowiło nie tylko ważną cechę, ale wręcz cnotę, a jeśli chodziło o brak osobowości... Cóż, być może wojownik nie potraktowałby takiej opinii zbyt poważnie, skoro pochodziła od terminatorki, jakiej główną cechą charakteru było właśnie oddanie zasadom i klanowi, ale uważała ona, że mistrz wciąż nie wtapiał się w szary tłum. W końcu jej ojciec również był bardzo dobrym wojownikiem, ale nie znaczyło to, że jedynym czynnikiem odróżniającym Bociana od Korzenia był wygląd!
- Chyba nie... - powtórzyła w zastanowieniu. Kiwnęła delikatnie głową, nie uśmiechając się, ale nie przyjmując też nadmiernie ponurej miny. Choć prawdopodobnie by o tym nie pomyślała, to być może ta krótka lekcja od Korzennej Woni stanowiła najistotniejszą ze wszystkich podczas tego treningu. - Rozumiem.
Następnie wsłuchała się w opowieść o Zgromadzeniu, jeszcze wygodniej układając łapy i wracając wspomnieniami do czasów, gdy to Żbikopręga, a czasem nawet Klekoczący Bocian, raczyli córkę opowieściami ciągniętymi w dokładnie ten sam sposób. Otwierała szerzej oczy, wyobrażając sobie, jak wielkie wrażenie musiałaby zrobić na niej ta mieszanka opisywanych woni. Już teraz czuła się dziwnie, siedząc tak przy Czterech Dębach i czując słabsze, ale niezwykłe i obce zapachy. Ale jeszcze dziwniej poczuła się, gdy usłyszała o głupocie - głupocie kotki, którą dotychczas bardzo szanowała.
- Lśniąca Sadzawka... Głupotą, brakiem szacunku? - powtórzyła pytająco, mając nadzieję na jakąś odpowiedź. Choć jednocześnie czuła, że może wcale nie chcieć dowiedzieć się niczego złego na temat kolejnego kota, któremu przecież ufała.
Udało jej się skupić na dalszej, trochę straszniejszej i zupełnie niespodziewanej części historii dotyczącej Bezgwiezdnych. Dotychczas nie miała okazji usłyszeć uzupełnienia ostrzeżenia wypowiedzianego przez Lawendową Gwiazdę na ceremonii i rozjaśnienia sytuacji. Opowieść snuta przez Korzenną Woń rodziła nieco odpowiedzi, ale i sporo pytań.
- A skąd można wiedzieć, że Bezgwiezdny to Bezgwiezdny? Bo jeśli kogoś nawiedzi Gwiezdny Klan, a on mu nie uwierzy, to też niedobrze... - dopytała w dość przejętym tonie.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#25
——————

Umówił się ze Źdźbłem o poranku na Wyjących Wzgórzach, wcześniej upewniając się, że wie gdzie jest to miejsce, a jeśli nie wiedziała - to jej przekazał zawczasu. Ziewając rozciągnął się porządnie i zaczął przyglądać terenom, ile to już księżyców minęło? Czuł jak łapa doskierwała mu ostatnio o wiele bardziej, niż wcześniej co go odrobinę martwiło, ale nie widział większego powodu, by kogoś informować. Nic z tym nikt nie zrobi. Sceneria lekkiej mgły i powoli wstającego słońca zawsze była dla niego przyjemna dla oka - zastanawiał się czy Kwitnący Jaśmin wolał w sumie zachody, czy wschody słońca?
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#26
Była na Wyjących Wzgórzach już kiedyś. Musiała być, ostatecznie w końcu miała za sobą jakiś skrawek treningu. A potem o wiele większy skrawek jej życia polegał na funkcjonowaniu w zupełnym wydarciu z terenach klanowych. Idealnie wkomponowane w rosnący strach przed samotnym wychodzeniem na otwartą przestrzeń. Tak wyrosła na kotkę w wieku, w którym mogłaby być nawet Zastępczynią, wewnątrz będąc jednak niewyszkoloną terminatorką. Łatwo było zagłębić się w zawodzie sobą albo poczuciu wstydu i właśnie dlatego nie poprosiła Korzennej Woni o zaprowadzenie na Wyjące Wzgórza, mimo niepewności, jak poradzi sobie z dojściem na miejsce.
Musiała zrobić to sama i zrobić to szybko, żeby w końcu się ogarnąć. Nawet nie dała się przekonać Klekoczącemu Bocianowi, że w tym konkretnym momencie musi on akurat wybrać się na rekonwalescencyjny spacer. Chciała bazować na własnej pamięci. No, i może śladach terminatorów, którzy udawali się na własne treningi...
Dotarła na miejsce prawie na czas. Wycieczka nie trwała wcale tak długo, ale Źdźbło utrzymywała zmienne tempo, raz starając się jak najlepiej zeskanować wzrokiem otoczenie, a raz iść jak najszybciej, byleby tylko nic nie dorwało jej z nieba. Gdy zobaczyła sylwetkę mistrza, poczuła się trochę pewniej.
- Dzień dobry. Korzenna Woni.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#27
– Dzień dobry, pewnie niezbyt wyspana? – zarzucił od razu żartobliwie. – Wybacz, że tak wcześnie, ale stwierdziłem, że będzie najlepiej jak zaczniemy od razu. – Wstał z miejsca i przeciągnął się lekko, a następnie ruszył w stronę Leśnej Sadzawki, gdzie najprościej będzie im zapolować, bo właśnie to dzisiaj chciał z nią przerobić. Wierzył, że potrafi, ale sprawdzić zawsze trzeba. – Ach, hm… pewnie umiesz polować? Pamiętam, że kiedyś Pajęczyna wziął Cię na polowanie, ale nigdy nie zdążyłem sprawdzić jak sobie radzisz, także… na rozluźnienie co powiesz na to? Pytałem patrol, czy wyczuwali jakieś zagrożenie w tamtym miejscu, ale zaprzeczyli, więc będzie bezpiecznie – wytłumaczył od razu. Domyślał się, że raczej ostatnie czego chciała kotka to zostanie zaatakowanym przez drapieżnika kiedy miała nadal trójkę dzieci do odchowania, niezależnie czy już wyszli ze Splątanych Korzeni, czy też nie.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#28
- Nie, nie, znaczy... jest w porządku. Spałam dobrze. - może poddenerwowanie sprawiło, że tak naprawdę nie spała zbyt dobrze, ale przynajmniej nie czuła senności także w momencie treningu, najpierw zbyt skupiona na przetrwaniu drogi, obecnie - na namalowaniu porządniejszego obrazu siebie przed mistrzem. Skinęła głową posłusznie i podążyła za kocurem, kiedy ten tłumaczył, po co znaleźli się na terenach tak wcześnie.
W towarzystwie wojownika czuła się trochę pewniej, szczególnie, kiedy jej umysł otwierał się odrobinę, przypominając, że przechodziła już kiedyś drogę do Leśnej Sadzawki, spędzała tam jakieś chwile. Z kim, jakie? Nie pamiętała.
Trochę spięła się na wspomnienie zarówno Pajęczyny, jak i całego zdarzenia, po którym kocur zniknął z Klanu Wichru. Po którym na zawsze miała już na boku blizny. Spięła się trochę, szczególnie, że kiedy nie przerywała mistrzowi, ten zaproponował jej pierwsze polowanie od... nie pamiętała nawet, kiedy. Zanim wróciła do Wichru, w większości wyręczał ją dawny autorytet-zdrajca. W klanie dotychczas po prostu jadła ze stosu, ze wstydem.
- Pamiętam zasady... dawno nie praktykowałam. Ale spróbuję! - wyrwała się trochę do przodu, jak zdecydowanie młodsza terminatorka, nie chcąc za bardzo przykuwać uwagi do swoich słabości. I musiała w końcu przydać się klanowi.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#29
Nie był ślepy i nie był głupi, zauważył spięcie jakie narosło w szylkretce kiedy tylko wspomniał i kocura, i zdarzenie, ale nie komentował tego. Nie wiedział za bardzo jak, ani czy powinien. Nie była to raczej otwarta blizna, ani nie byli wcale tak blisko, a ona sama była już dorosła. Czuł, że wkraczanie tutaj w czyjeś życie było nie na miejscu, dlatego po prostu pozwolił na to, by wspomnienie spłynęło z nich i zniknęło gdzieś.
– Mysz wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobacz najważniejsze żebyś pamiętała tę zasadę i trochę teorii. Wiesz nie kopnąć kamyka, nie nadepnąć na liść, wiatr w którą wieje. – Coś nie był pewien porywczości Źdźbła, jakoś wydawała się niepewna, więc może jakoś inaczej żyła poza klanem? Znowu jednak nie chciał jej ciągnąć za język i po prostu żwawym krokiem szedł w stronę lasku, który już się przed nimi pojawił. – Hm, dobra. Na szybko jeszcze coś, bo mam wrażenie, że to Cię akurat mogło ominąć, a też się trochę władza zmieniła. W naszym klanie jak wiadomo Roziskrzona Gwiazda przywódczyni, jej zastępczyni Donośny Krzyk i jedynie terminator medyka Niezapominajkowa Łapa. Nasi sąsiedzi z Rzeki nadal niezmiennie od księżyców mają jako przywódcę Łabędzią Gwiazdę, zastępcą jest Nocny Szkwał, a medykiem Senny Świt. Nasi drudzy sąsiedzi, mają dość ciekawe medyczne pole, więc zacznę od nich: Huraganowy Szept, Rwąca Zawieja, Czosnkowy Kwiat, Ciernisty Gąszcz, Barwnoskrzydła – zachłysnął się powietrzem i odchrząknął, mówienie tego na jednym wdechu nie było najmądrzejsze z jego strony. – Zastępcą jest Ośmiooki, a przywódcą Psia Gwiazda. W Gromie jest trochę spokojniej, jako że tylko Gwiezdny Nurt jest medyczką, Rześki Zmierzch zastępcą, a przywódczynią Tupocząca Gwiazda. – Zakończył w końcu wymienianie wszystkich imion i wziął głębszy oddech, wciągając przy tym przyjemne powietrze do płuc. Lasek pięknie pachniał dzisiaj i chłodniej się zrobiło jak tylko weszli między drzewa przez co futro lekko mu się spuszyło, a jego wzrok w końcu powędrował na Źdźbło. – Dużo imion, ale nie bój żaby, jakby co to jeszcze powtórzymy. Teraz jednak część po którą tutaj przyszliśmy, a mianowicie polowanie. Pokaż mi swoją pozycję łowiecką i wytłumacz wcześniejszą zasadę, którą Ci podałem – wydał polecenie i odsunął się kawałek od kotki, by być gotowym od razu przyjrzeć się jej poczynaniom.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości