#36
Szczęście, niestety, ma to do siebie, że w pewnym momencie najczęściej się kończy. Mruczącemu udało się już uciec przed psem, nie połamał łap, nikt go nie dręczył i mógł spokojnie spać przez długi czas, by nabrać sił. Owszem, uporczywe burczenie w brzuchu nie należało do najprzyjemniejszych, ale kocur przynajmniej spokojnie był w stanie wydostać się z posesji, na którą przypadkiem wpadł i nie miał żadnych problemów z tym, by wędrować dalej. Tylko ptaków było tak wiele i tak bardzo do siebie jazgotały, że chociaż próbował podejść je ostrożnie, co chwila jakieś uciekały mu sprzed nosa. To chyba nie było tak naprawdę najlepsze miejsce do tego, żeby coś chwycić! Był bardzo blisko, już witał się z gąską, ale ostatecznie nie zostawał nawet z wróblem w garści. Tymczasem słońce faktycznie krok za krokiem chyliło się bliżej zachodu, wciąż było ciepło i pięknie, ale widać było, że dzień ucieka Mruczącemu. Musiał więc zdecydować, czy ruszyć przed siebie dalej, czy starać się nadal coś upolować w miejscu, w którym się znajdował. A przede wszystkim musiał wybrać, w którą ruszyć stronę. Prawo czy lewo? A może na wprost?
[Obrazek: PMixttm.png]

We came all this way
But now comes the day
To bid you farewell

Many places I have been
Many sorrows I have seen
But I don’t regret
Nor will I forget
All who took the road with me

LVL 6 255 / 500
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W